Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

09.04.2012

Coś o mnie...

Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć...chyba odkąd pamiętam miałam problemy z nadwagą. Początkowo byłam pulchnym dzieckiem, później nastolatką przy kości, aż do konkretnej otyłości. W liceum przy wzroście 158 cm ważyłam 76 kg! I najważniejsze: niewiele jadłam :)
Później rozpoczął się okres diet, oczywiście wykańczające głodówki plus ćwiczenia, do których zapał trwał średnio miesiąc i powrót do normalnego jedzenia z oczywistym efektem jo-jo. I tak połowę lat studenckich wegetowałam, a kilogramów przybywało. W międzyczasie dowiedziałam się, że mam PCO (zespół policystycznych jajników). Zaczęłam szukać informacji na ten temat, to było jak światełko w tunelu, w końcu wiedziałam skąd się wzięła moja nadwaga!



Zaczęłam brać tabletki anty na ustabilizowanie pracy jajników i rozpoczęłam dietę. Oczywiście niskotłuszczową i niskowęglowodanową...i kilogramy leciały w dół. Na początku szybko, z czasem coraz gorzej....ale jakoś udało się zrzucić taką restrykcyjną dietą 20 kg! Tylko, im dalej tym coraz gorzej, musiałam jeść coraz mniej aby kontynuować spadek wagi...wyglądałam super w ubraniu ale pod nim...pod nim była skóra, kości i ....tłuszcz....tak, tłuszcz! Moja dieta doprowadziła do tego, że organizm wykończony ciągłym ograniczaniem kalorii i składników odżywczych pobierał zapasy energii z mięśni....Tą cudowną dietą doprowadziłam się też do insulinooporności.
Co wtedy jadłam? To co do dziś uważane jest za zdrowe...pełnozaiarniste pieczywo, jogurty (najlepiej light słodzone jakimś badziewiem), tonę przetworzonego jedzenia (musli, płatki, nabiał), warzywa, owoce i minimum tłuszczu. Mięso odrzuciłam kiedyś za czasów liceum, do dzis nie wiem czemu, chyba po prostu nie lubiłam nigdy tego smaku, ot tak, bez żadnych przekonań moralnych czy zdrowotnych, bez żadnej racjonalizacji.
Czasem ćwiczyłam, a przynajmniej wydawało mi się, że ćwiczę, bo dziś mam inny punkt odniesienia.
I żyłam sobie kilka lat utrzymując wagę 49-55 kg, a właściwie nie potrafiłam jej utrzymać, bo jakakolwiek większa konsumpcja, obojętnie jakiego jedzenia, powodowała natychmiastowe tycie. Więc waga raz w tą raz w tamtą...do tego wieczna walka z trądzikiem i spadkami energii.
Miałam dość tego wszystkiego, miałam dość wiecznej diety, która była głodówką (jadłam 1000 kcal dzienne) i diety, która ewidentnie mi nie służyła. Nie czułam się co prawda źle, ale nie wiedziałam, że mogę czuć się o niebo lepiej :)
Moje ciało, które pokryte było warstwą tłuszczu (mimoprawidłowej wagi) zmusiło mniedo zmiany postawy....ponieważ nie miałam za bardzo jak już obciąć kaloryczności diety to postanowiłam ćwiczyć :)
Początkowo było to 30 min dziennie o średniej intensywności przez 5-6 razy w tygodniu, aż zwiększałam poziom do godziny dziennie i maksymalnej intensywności. Rozpiszę kiedyś treningi w osobnym poście, ponieważ do dzisiaj trenuję ok godziny dziennie przynajmniej 5 razy w tygodniu.
Wraz z ćwiczeniami musiałam zmodyfikować dietę...ciężko było jeść tak mało kalorii i trenować....wzięłam się za czytanie, czytałam co się dało, od wypowiedzi na forach, po artykuły, po wywiady z lekarzami, trenerami itd. Tak zrodziła się potrzeba stosowania diety sportowej. Na początku była to duża ilość białka, eksperymenty z węglowodanami. Wciąż moja dieta zawierała znikomą ilość tłuszczu i tonę przetworzonych produktów. Jadłam 1500 kalorii dziennie i tyłam :) Tyłam i tyłam i nie wiedziałam o co chodzi, tak jak mój spowolniony przez lata metabolizm nie wiedział, skąd nagle otrzymuje tyle kalorii....Trenowałam dalej systematycznie, mimo że popadałam w depresję powoli, co jakiś czas modyfikowałam lekko dietę (zmieniałam pory posiłków, zamieniałam kolejność). Wciąż jadłam co 2-3h i stosowałam dietę nieskotłuszczową. Zmieniałam ćwiczenia co kilka tygodni. I po roku ub półtora waga zaczęła spadać,,,,tak, spadać! Sama z siebie...organizm przyzwyczaił się do innego trybu życia i zaczął poprawnie funkcjonować. Niestety wciąż musiałam liczyć kalorie i każda nadwyżka prowadziła do tycia. Często byłam też zmęczona i puchłam. I tak minął kolejny rok, Powróciłam do tematu diety po raz enty i postanowiałam zmodyfikować posiłki okołotreningowe. Moim celem było konsumowanie węglowodanów tylko po treningu. W międzyczasie zainteresowałam się tematem insuliny (wiedziałam już o mojej insulinooporności) i postanowiłam dietą spróbować na nią wpłynąć.
I tu nastąpił znaczny przełom...mimo dobrej formy, i całkiem sensownego wyglądu (cudem chyba na wegatariańskiej diecie udało mi się zbudować jakąś tkankę mięśniową) zaczęło być lepiej. Zmieniła się kompozycja mojego ciała, wagowo było podobnie, ale zaczęłam widzieć mięśnie, które do tej pory tylko przebijały spod warstwy tłuszczu. Ponadto wzrósł poziom energii, wstaje codziennie o 5 rano i kiedyś w połowie dnia łapała mnie znaczna senność. I co najważniejsze....moja waga zaczęła być stabilna. Dalej liczyłam kalorie, dalej czasem jadłam za dużo, ale nie tyłam w mgnieniu oka jak wcześniej. Ponadto rok wcześniej wykryto u mnie mała niedoczynność tarczycy, która zniknęła...dosłownie. Oprócz spożywania przetworzonych węglowodanów tylko po treningu rozpoczęłam suplementację witaminą C, Omega3, wapniem, magnezem, wiataminą D i B complex.
W międzyczasie non stop edukowałam się w zakresie PCO, hormonów, odchudzania, odżywiania...wynikiem czego było odstawienie nabiału. Po jakimś czasie doszukałam się badań i informacji odnośnie wpływu naszej typowej diety na liczne choroby i postanowiłam wyciąć z jadłospisu wszelką przetworzoną żywność.
Jadłam tonę warzyw i owoców, ryby, owoce morza, orzechy, pestki, kiełki. Piłam tylko wodę i zieloną herbatę i edukowałam się dalej.....po jakimś czasie zainteresowałam się dietą Paleo. Co prawda nie jestem fanką nazywania takiego podejścia dietą, ponieważ jest to po prostu styl życia. Sporo moich własnych przekonań opartych na doświadczeniach pokrywało się z zasadami paleo. Dwie istotne różnice: spożywałam za mało tłuszczu (zwłaszcza kwasów tłuszczowych Omega3 i nie jadłam mięsa). Postanowiłam to zmienić. Na początku wprowadziłam tłuszcz do diety (tzn. spore ilości tłuszczu) w postaci: tłustych ryb, awokado, oleju kokosowego, orzechów, masła, oliwy z oliwek.....a później powoli mięsa. Przyznam, że jedzenie mięsa było dla mnie zaporą przez 11 lat mojego wegetarianizmu, ale gdy raz spróbowałam nigdy więcej nie zastanawiałam się nad tym, po prostu było to tak naturalne jak zjedzenie pomidora.
Dziś dalej stosuję sporo zasad paleo, chociaż nie jestem adwokatem takiego sposobu odżywiania. Nie liczę kalorii (czasem jem pewnie 2000, z tego co obserwuję nigdy poniżej 1500) i nie zastanawiam się co i ile czego zjadłam. Jak jem:
- nie jem zbóż i prodktów zbożowych
- nie jem nabiału (z wyjątkiem okazjonalnie masła)
- nie jem cukru
- nie jem produktów przetworzonych (wędlin i kiełbasek też)
- unikam słodzików (stosuje stevię), konserwantów, polepszaczy smaków, barwników i innych szcztucznych substancji
- nie jem warzyw strączkowych (lata jedzenia soi na diecie wegetariańskiej skutecznie rozwaliły moją gospodarkę hormonalną)
- suplementuję się
- jem warzywa (z wyjątkiem skrobiowych) w nieograniczonej ilości do każdego posiłku
- jem co 2-3h (mój organizm podczas diety sportowej przyzwyczaił się do takiego rytmu)
- jem jajka (tak, żółta też), mięso (tak, czerwone też), ryby (tak, te tłuste), olej kokosowy (łyżką)
- unikam olejów roślinnych, orzechów ziemnych, nie smażę na oliwie
- do każdego posiłku dodaję sporą ilość zdrowych tłuszczy w naturalnej postaci
- piję mleko kokosowe, mleko migdałowe
- robię sama masła orzechowe i czekoladę (z oleju kokosowego i karobu)
- unikam owoców o wysokim indeksie glikemicznym ( pozostałe jadam tylko po treningu)

A w jednym zdaniu: jem prawdziwe jedzenie! i nie interesuje mnie wg jakiej diety zostanie to sklasyfikowane. Staram się jeść jak najprościej, unikać przetworzonych produktów. Jedzenie ma służyć jako paliwo, dostarczać organizmowi wszystkich potrzebnych substancji odżywczych (w miarę możliwości, inaczej jestem jak najbardziej za suplementacją), bo tylko w zdrowym organiźmie procesy biochemiczne zachodzą prawidłowo, hormony są w równowadze, kompozycja ciała jest zachowana (beztłuszczowa masa ciała) a choroby mają trudniejsze podłoże do rozwoju.
Oczywiście nie wszystkie efekty zdrowego jedzenia są widoczne od razu, w wielu przypadkach korzyści pojawiają się na przełomie lat, więc traktujmy sposób odżywiania jako profilaktykę, jako inwestycję w nasze zdrowie. Staram się zawsze myśleć o jedzeniu jako o substancji, która wprowadzona do mojego systemu wywoła konkretną reakcję. I nie zrozumcie mnie źle, nie mam ortoreksji, nie jestem maniakiem ekologicznego jedzenia...pozwalam sobie na odejścia od tych zasad (stosuje np. odżywki białkowe na bazie serwatki), ale staram się aby większość tego co jem była po prostu prawdziwym jedzeniem! Wiedza dziś na ten temat jest na tyle obszerna, że warto chociaż spróbować podrążyć temat.

31 komentarzy:

  1. zaintrygowal mnie Twoj wpis i to bardzo.....
    Od dluzszego czasu odzywiam sie zdrowo-przynajmniej tak mi sie wydaje.zastanawia mnie jedna rzecz-czy naprawde jest cos zlego w jedzeniu np codziennie rano platkow owsianych? Ogolnie jem malutko weglowodanow,chce schudnac,kalorie czerpie z bardziej z tluszczu,bialka,lubie tluste ryby,orzechy,szystkie warzywa,surowe owoce itp,zadnych ulepszaczy...ale w prerspektywie dlugofalowej po prostu nie chce rezygnowac z owsianki,bo ja kocham,kocham,kocham!:)
    CZy aby zachowac pelnie zdrowia i energii nalezy CALKOWICIE wykluczyc weglowodany tj platki owsiane?

    OdpowiedzUsuń
  2. hej Anita!
    Węglowodany nie są złe, nie demonizuję ich z pewnością. Po prostu nie każdemu służą i to w kontekście zdrowia jak i odchudzania.
    Czy taka owsianka może wpłynąć negatywnie na odchudzanie? Tak, jeśli masz takie predyspozycje (nietolerancja glutenu, nadmiar insuliny, problemy trawienne, brak odpowiedniej ilości minerałów i witamin, których wchłanianie jest osłabione przez kwas fitynowy znajdujący się w owsie).
    Jakie masz inne źródła węglowodanów? Czy jest to tylko owsianka raz dziennie i z czym ją jesz? Jaki jest poziom Twojej aktywności? Między innymi te czynniki mają znaczenie. Prostym sposobem zamiast analizowania tego wszystkiego jest też empiryczne sprawdzenie :) Spróbuj na 2-3 tygodnie odstawić owsiankę i rano jeść posiłek białkowo-tłuszczowy.
    Zaznaczam, że też nie jadłam sporo węglowodanów w okresie sprzed odstawienia i odstawienie nie spowodowało nagle utraty wagi, spowodowało zmianę kompozycji ciała, mniej puchnięcia i w końcu stabilną wagę bez wiecznego liczenia kalorii.
    Odnośnie samej owsianki polecam poczytać (niestey po angielsku):
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16869994
    http://www.rebuild-from-depression.com/blog/2010/02/oatmeal_phytic_acid.html
    http://www.ajcn.org/content/62/6/1245.short

    I jeszcze jedna kwestia: nie zachęcam do diety niskowęglowodanowej, to nie tak, jem sporo węglowodanów (głównie warzywa i owoce), zachęcam do unikania węglowodanów przetworzonych.

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu jakiś sensowny blog a nie żywieniowe czary-mary lub pro-ana :) Zaciekawiona wątkiem na wizażu o glutenie pozwoliłam sobie zajrzeć :)

    Mogę zapytać, jak się dowiedziałaś o PCO?

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam typowe objawy: brak okresu, trądzik, problemy z wagą i podczas wizyty u ginekologa na usg zmieniony obraz jajnikow, pozniej badania hormonalne potwierdzily diagnoze. To bylo 10 lat temu i praktycznie diagnozowalam sie sama za pomoca tego co czytalam, bo lekarze nie potrafili spojrzec na caly obraz sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kurczę, a mogłabyś wrzucic jakies przykladowe przepisy? ciężko mi wyobrazić sobie posiłki bez węglowodanow, zbóż...z czy np. zjadasz zupy? (jesli w ogole), salatki..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jakis czas wrzucam przykladowe jadlospisy, postaram sie czesciej pisac :)

      Usuń
  6. zgadzam sie z Homeostasis, takiego bloga szukalam, piszesz bardzo ciekawie i rzeczowo mysle, ze zostane stala czytelniczka ;) Ja jestem na etapie szukania idealnego (dla mnie) sposobu odzywiania. Staram sie sprawdzic teorie rownowagi kwasowo-zasadowej. Rowniez staram sie uzywac jak najmniej przetworzonych produktow. Od roku nie jadam miesa, poza bywaniem u kogos kiedy to nie lubie aby ktos specjalnie dla mnie przygotowywal cos bezmiesnego. Nie pisze, ze jestem wegetarianka bo wciaz jem ryby i owoce morza, chyba nigdy nie bede w stanie z tego zrezygnowac. Troche mnie zaniepokoil fakt nie spozywania platkow owsianych ale poczytam o tym wiecej. Czy moglabys rozwinac jednak temat soi? wiem, ze ma swoich zwolennikow i przeciwnikow, ale nie wiedzialam, ze moze wplynac na hormony.

    Oczywiscie do zdrowego odzywiania, uprawiam rowniez sport, biegam, yoguje. Gorzej z utrzymaniem stalych por posilkow, odmowieniu sobie tlusciutkich serow i wina ... ;)


    pozdrawiam i pisz dziewczyno pisz!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje za miłe słowa.
    Płatki owsiane po prostu są mocno przetworzonym węglowodanem, który nie ma zbyt dużej gęstości odżywczej. Do tego wpływają na poziom insuliny, który moim zdaniem jest kluczowy dla zdrowia i przede wszystkim odchudzania. No i jak to zboża, wbrew pozorom, mają sporo negatywnych aspektów np. kwas fitynowy czy lektyny, i akurat płatki owsiane wymagają odpowiedniego przygotowania aby nie były szkodliwe dla organizmu.
    Dlaczego nie jesz mięsa? A co do stałych pór posiłkow to tym lepiej, nasz organizm ma kierować się głodem, nie zegarkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mają gluten... Też doszłam do tego etapu co Ty i też przerabiałam różne sposoby żywienia...
      Dzięki za dużo informacji o Hashimoto, bo nigdzie nie mogłam znaleźć nic konkretnego a dopadło mnie po porodzie.

      Pozdrawiam i też sobie poczytam w wolnej chwili inne artykuły :)

      Usuń
  8. Wszystko to święte słowa . Wypisz wymaluj ja :) Joanna B

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy blog, daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy blog, daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny blog! W końcu znalazłam osobę, która myśli dokładnie tak samo jak ja. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ttwoja historia jest bardzo podobna do mojej, teraz jestem 30+ i od zawsze w mojej rodzince nie było "chudych" a ja z tym walczyłam. Oprócz tego testowałam na sobie chyba wszystko - sposób odżywiania Słoneckiego (biosłone), wege, bezglutenowo i wiele innych. Na kocu doszłam do wniosku, że coś jest nie tak, jeżeli codzinnie powstrzymujesz się od jedzenia - czyli normalnie mam ochotę na 3000 kalorii ale tego nie robię - więć coś jest nie halo z moim organizmem.
    To nie może tak być że każdego dnia tylko dzięki silnej woli nie objadam się i jestem jak bąba zegarowa i tylko dzięki sportowi i w nadmiarze pracy nie obżeram się. Kiedy tylko zabrakło któregoś elementu to bach - węglowodany w nadmiarze.
    Na dzień dzisiejszy nałóg - nabiałowy i chlebowy jest dla mnie najtrudniejszy i szukam metod pozbycia sie tego nawyku. Dziękuje Ci za inspirujący blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, na pocieszenie powiem, że znam przypadki detoksu od chleba, które trwały miesiącami...ot taki masywny carb flu...niektórzy nagle zaczynali mieć zachcianki na używki jak papierosy czy alkohol nawet. Najlepszą opcją będzie zmniejszanie ilości tych produktów w diecie i dzien za dniem, posilek za posilkiem bedzie lepiej. Moj okres przejsciowy trwal 3 mc i myslalam, ze umre z glodu jedzac 3 razy wiecej niz wczesniej :)

      Usuń
  13. Płatki owsiane po prostu są mocno przetworzonym węglowodanem, który nie ma zbyt dużej gęstości odżywczej. Do tego wpływają na poziom insuliny, który moim zdaniem jest kluczowy dla zdrowia i przede wszystkim odchudzania. No i jak to zboża, wbrew pozorom, mają sporo negatywnych aspektów np. kwas fitynowy czy lektyny, i akurat płatki owsiane wymagają odpowiedniego przygotowania aby nie były szkodliwe dla organizmu.

    JAK JE prawidlowo przygotowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh, chodzi o to ze one sa przetwarzane by wogole byly dla czlowieka jadalne! nie ma sposobu na zdrowe przygotowanie platkow owsianych, one w naturze sa dla czlowieka niejadalne. Mam nadzieje ze to pomoze komukolwiek ;-)

      Usuń
  14. Wpadłem przypadkiem i przeczytałem kilka wpisów. Przyznam, że dla mnie trochę dziwne rozróżnienie na ryby oraz mięso, bo jedno i drugie jest mięsem, jak również owady, itp. W przypadku odżywiania ważne jest moim zdaniem znalezienie takiego, który służy najlepiej. Jednak jest jeden główny fundament-powinno wykluczyć się produkty przetworzone, w tym przede wszystkim mączne oraz rafinowane cukry i według mnie również nabiał. Sam u siebie zauważyłem dziwną zależność. W momencie rezygnacji z nabiału z przyczyn zdrowotnych (więcej u mnie na blogu), straciłem całkowicie apetyt na rafinowane słodycze i to była moja droga od odżywiania z dużym odsetkiem pokarmów mięsnych (najgorszy okres w moim życiu) przez jego stopniowe ograniczanie, na rzecz surowych pokarmów roślinnych, po których czuję się najlepiej (jedynie jak jestem u kogoś i mam wybór między mięsem a puree z mlekiem, rafinowanymi słodyczami, itd. to czynię odstępstwo na rzecz mięsa). Suplementuję się oczywiście B12 oraz jesienią i zimą D3. Poza pokarmami odzwierzęcymi jemy ogólnie bardzo podobnie, poza tym masz podobne zapatrywania na alopetię do moich, dlatego postaram się od czasu do czasu wpadać na Twój blog i pozostawić jakiś ślad :) Pozdrawiam, życząc dużo zdrowia oraz pogody ducha!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu jakiś męski głos :) Zauważyłam, że jesteście dużo bardziej radykalni i ostrzejsi w krytyce jeśli chodzi o diety, przez co dyskusje są ciekawsze :)

      Usuń
  15. Hmmm a ja właśnie przestałam jeść mięso(ze względów ideologicznych),zaczęłam jeść strączkowe,dużo kaszy(zwłaszcza jaglanej),olej lniany i rzepakowy łyżkami(kokosowy też),dużo warzyw i owoców.Z produktów odzwierzęcych jem tylko jajka i masło.No i piję kwaśne mleko(to prawdziwe-mam taką możliwość). Jem tak od roku i wreszcie czuje się jak młody bóg. A właściwie już kilka miesięcy po porzuceniu mięsa poczułam się lepiej!Mogę ćwiczyć i pływać,wstaję raniutko i zapomniałam o depresyjnych nastrojach...A w dodatku waga spadła,chociaż jej wcale nie prosiłam.Czy to znaczy,że coś ze mną nie tak?..Czy mam czekać na gwałtowne załamanie zdrowia ..I porzucić mój ulubiony smalec z białej fasoli i mleczko od zaprzyjażnionej krowy....Kurczę zaniepokoiłaś mnie...Piszesz tak przekonująco...

    OdpowiedzUsuń
  16. DO POCZYTANIA: http://www.stachurska.eu/?p=14527

    OdpowiedzUsuń
  17. To nie dieta niskotłuszczowa doprowadziła Cię do insulinooporności, tylko nadmiar przetworzonej żywności. Wiele osób jest na ZDROWYCH dietach węglodanowych (o niskim IG, ale bez nadmiernego oblepiania się tłuszczami nasyconymi, czy na dietach wegetariańskich) i pięknie zdrowieją, nie mają insulinooporności, albo wręcz ją leczą (ci którzy ją mają).

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepraszam bardzo, ale nie bardzo rozumiem. Napislas ,ze unikasz olejow Roslinnych,czyli jakich? Przeciez Olej Kokosowy tez pochodzi z rosliny ? Wiec co masz dokladnie na mysli? Mam problem z jelitami czy czymkolwiek od dziecka, mam 48 lat. 10 latbtemu stwierdzono u mnie Zjd,jem od wuielu lat bardO zdrowo, nie smaze, nie jem orzetworzonej zywnosci.uwielbiam sam pichcic i uzywac zdriwychb produktow,ale poprawy wielkiej nienzauwazylam. Ostatnio stwierdzono u mnie helicobacter,przep. Przelyku,refluks,zapalenie blony sluzowej zoladka,dwunastnicy, rok temu wykrytonhashimoto bez niediczynnosci czy z nia, mam wole nowotworowe i musze usunac tarczyce. Faktem jest ,ze nie zauwazylam przy ataku jelit szczegolnego stresu.stres mam od kilkundobrych lat. Mam np biegunki,wzdecia itp po pozywieniu. Ostatnio zrobilam curry z ryba i mialam atak przez 3 dni. Aha, przy moim hashimotonmam wsElkie praktycznienobjawy towarzysz'ace zarowno niedoczynnoaci i nadczynnosci,mimo prawidlowych wynikow . jeszcxze raz nadmieniam,ze zawsze bqardO zdrowo sie odzywialam. 3 tygodnie temu odstawilam nabial i gluten. Nie widze zadnej poprawy. Wiec co z tymi olejami roslinnymi? Na wrzody ponic olejmlniany jest bardzo zdrowy a ty pisalas ,ze siemie,oleje roslinne lepiej wyeliminowac? Zatem zamieni.y oleje nroslinne na smalec? Aha, olej kokosowy z pierwszegontloczenia oczywiscie uzywam, mam tez lniany i oliwe,nie uzywam masla . proszse o wytlumaczenie bo jestbtunduza niesclislosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podbijam pytanie... czy moglabys odpowiedziec ?
      dziekuje

      Usuń
  19. @ Anonimowy 24 luty 2015
    3 tygodnie to trochę krótko, aby oczekiwać poprawy. Przy Zjd nabiał a szczególnie gluten powinny być odstawione zaraz po ujawnieniu diagnozy. Przez 10 lat problemy się nawarstwiły.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy możesz napisać krótko, co myślisz o endometriozie, jako chorobie autoimmunologicznej? Czy udało Ci się komuś skutecznie pomóc? Propozycje medycyny konwencjonalnej są trudne do przyjęcia i nie są skuteczne...
    Od lat jestem na diecie bez nabiału, cukru, glutenu i przetworzonej żywności- mniej jest przez to bólu. Jednak tendencje do spadków odporności, męczliwości i grzybic stale się utrzymują- mimo tych wszystkich dietetycznych starań :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Diploma in nutrition, to nie jest odpowiednik dietetyka!!!!, taka osoba nie może sie zarejstrować jako dietetyk i pracować w szpitalu w USA, ani w UK , nie zarejestruje się w NHS , takich kwalifikacji nie uznają. To są inne studia , na innym wydziale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, w UK jest to bardzo restrykcyjne, ale w Polsce aby nazywać siebie dietetykiem wystarczy ukończyć kurs lub szkole policealna. W Polsce wiec Diploma powinna wystarczyć :)

      Usuń
  22. Dziekuje za czas ktory poswiecilas. Tekst jest wspanialy. Jestes bardzo utalentowana. Moglbym pisac peany o tobie i blogu bez konca. Zalosne jest to, ze ta cala akademia, ci wszyscy profesorowie... wsse.olsztyn.pl/pliki/hzzipu2/Zasady-prawidlowego-zywienia.pdf To tak dla kontrastu.

    OdpowiedzUsuń