Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

25.04.2012

Dobra strategia nie jest zła

Zdrowe odżywianie wymaga wiele planowania i przygotowań. Jeśli dodatkowo lubimy jeść klika mniejszych posiłków dziennie to konieczne jest bardzo dobre przemyślenie jadłospisu i zakupów.
Dobrym sposobem jest zrobienie listy produktów na cały tydzień i przemyślenie ile z tego można stworzyć różnych kompozycji. Ja zazwyczaj gotuje na parze: brokuły; kalafiora, bakłażana, cukinie. Do tego robię sos pomidorowy i przesmażam pieczarki. Dwa razy w tygodniu piekę mięsa lub ryby i zawsze mam w lodówce ugotowane jajka. W zależności od nastroju komponuje posiłki np. kawałek brokuła, pieczarki, bakłażan i pieczony kurczak, na kolejny kalafior, jajka i sos itd. Do tego dodaje zdrowe tłuszcze np. oliwę z oliwek czy olej kokosowy. 

Poza gotowaniem trzymam w lodówce zawsze świeże pomidory, sałaty, szpinak, paprykę, awokado. Do tego wystarczy dorzucić mięso, rybę czy jajka i posiłek gotowy. 
Często słyszę, że takie jedzenie jest drogie. I owszem, jest. Warzywa i mięso nie należą do najtańszych, ale taki sposób odżywiania ma wielki plus. Gdy jemy świeże, nieprzetworzone rzeczy nie ma praktycznie strat. Nic się nie wyrzuca. A teraz pomyślcie ile macie otwartych kasz, makaronów, opakowań ryżu, mąki czy innych produktów, których się nie zużywa do końca. 
Kombinowanie posiłków z listy wymaga jednak odejścia od klasycznego spojrzenia na potrawy. Tu akurat jestem mistrzem :) Nie mam problemu w zjedzeniu ryby z kapustą, do tego zagryzając szpinakiem smażonym na maśle i zimnym ugotowanym kalafiorem. Dopóki jedzenie ma wartości odżywcze jestem szczęśliwa.
Łącze smaki słodkie ze słonymi, konsystencje gładkie z chrupiącymi, ciepłe z zimnym, surowe z gotowanym itd. 

Myślę, że warto dwa razy  w tygodniu poświęcić godzinę na takie przygotowania, zwłaszcza jak jeszcze nie do końca lubimy/umiemy jeść zdrowo. Podobnie kwestia wygląda odnośnie tego czego nie chcemy/nie możemy jeść. Banalne, ale po prostu lepiej tego nie kupować. I tu nie ma cudownego sposobu, każdy ma takie smaki, które działają jak zapłon...i powodują, że potrafimy zjeść dużo więcej niż powinniśmy.. Moim jest masło migdałowe i bez znaczenia co wiem i co myślę, i tak któregoś dnia zjem pół słoika przy jednym posiedzeniu. Dlatego staram się nie trzymać takich produktów w domu.
Warto też skupić się na komponowaniu posiłków i pamiętać ogólne zasady, które są dobre dla każdego. Podstawą jest białko (mięso, ryba czy jajka), do tego warzywa i zdrowe tłuszcze. W przypadku wzmożonego wysiłku można dorzucić więcej węglowodanów (np. ziemniaki czy gotowaną marchew). Im prościej tym lepiej. Smak warto podkreślać naturalnymi przyprawami, które diametralnie odmieniają każdą potrawę. Zero sztucznych smaków, słodzików, konserwantów czy innych dodatków.

I dodam, że z początku taka dieta może się wydawać niezbyt smaczna. Niestety żadne warzywo nie przebije smaku ciastka, ketchupu czy serka o jakimś smaku. Ale kubki smakowe po jakimś czasie przestawią się na inne smaki, dlatego warto się przemęczyć, ewentualnie na początek wybrać z listy dozwolonych te produkty, które lubimy najbardziej i powoli wprowadzać nowe. Przejście na zdrowe odżywianie to proces, nie wymagajmy od siebie aby stało się to w klika dni. Powoli małymi krokami do celu....

4 komentarze:

  1. Ostatnio moim kuchennym bohaterem jest zielenina - roszponka i rukola jest już krajowa, do tego kiełki brokuła, rzodkiewki lub lucerny. Przyspieszają zarówno proces przygotowania posiłków jak i pracę moich jelit ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze wydawalo mi sie, ze jem duzo warzyw. Do owsianki owoce, do obiadu salatka lub gotowane warzywo (zwykle faszerowalam miesem cukinie lub baklazana, lub robilam makaron z warzywami, ew. tortille). Potem przekaska - jakis owoc lub jesli to byla kanapka to warzywo typu pomidor ogorek. No i kolacja, zwykle awokado, pomidor. I jak czytam tego bloga to widze jak malo tych warzyw jem :) Problem w tym, ze mimo ze warzywa lubie, to od ciaglego bycia na diecie jedzenie przestalo mi smakowac. Zmuszam sie do jedzenia miesa, krzywym okiem patrze na brokuly, zwykle to co ugotuje po prostu mi nie smakuje. Za to z checia wcinam jedzenie domowe, ale ozywiscie nie mojego autorstwa. Rosol, kotlety gulasz za ktorym kiedys nie przepadalam. Zawsze gdy jestem u mamy ( spedzam u niej zwykle tydzien) jem tradycyjnie i zawsze konczy sie to minimum +2 kg na wadze. A potem powrot do ''normalnego'' jedzenia i znow szukanie odpowiednich proporcji BTW, unikanie nabialu (choc uwielbiam mleko zwlaszcza krowie i jego przetwory, ale tez kozimi czy owczymi serami nie pogardze), ograniczanie weglowodanow z kasz, makaronow... i tak w kolko, mam metlik w glowie, a warstewka tluszczu rosnie i nie jest mi wcale lepiej. I choc bardzo chcialabym zmienic nawyki zywieniowe i w reszcie schudnac, to juz od czytania sama nie wiem co robic, bo kolejna porcja informacji wcale nie sprawia, ze podejmuje mądrzejsze wybory zywieniowe... a kiedys tak bardzo lubilam gotowac i eksperymentowac w kuchni.

    OdpowiedzUsuń