Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

29.05.2012

Czy Ty też nie możesz przestać?

Dieta, do której nawiązuje mój blog opiera się na prawdziwym, zdrowym i nieprzetworzonym jedzeniu. Często budzi to skrajne reakcje jak mówię, że niektóre produkty zostały z niej całkowicie raz na zawsze wykluczone. Głównie dotyczy to słodyczy, fast foodów, przekąsek, ciast, słodzonych napojów itd. I zauważam, że o ile łatwo jest podjąć próbę zdrowego odżywiania i wytrwać konsekwentnie x dni czy tygodni to często po tym czasie następuje odpuszczenie...jakby blokada pękła. Może to być specjalna okazja typu wesele czy impreza, może stresujący dzień lub jakieś nieprzyjemne wydarzenie i nim się zorientujemy pochłaniamy to wszystko czego obiecaliśmy sobie nie ruszać. Zastanawialiście się dlaczego? Może to właśnie znak, że jesteśmy uzależnieni od śmieciowego jedzenia. Jak rozpoznać uzależnienie?

1) wiele razy podejmowane były nieskuteczne próby zaprzestania jedzenia tego typu produktów, każda po krótkotrwałym sukcesie kończyła się powrotem do punktu wyjścia

2) po zjedzeniu posiłku odczuwane są pragnienia, zachcianki i chęć zjedzenia czego niezdrowego, mimo braku uczucia głodu (np. coś słodkiego po obiedzie)

3) brak kontroli nad ilością spożywanych produktów lub jedzenie większej ilości niż pierwotnie się planowało

4) jedzenie do oporu, mimo że głód i zachcianki już dawno zostały zaspokojone, praktycznie do momentu aż już więcej nasz organizm nie przyjmie

5) pojawiające się uczucie wyrzutów sumienia i złości po zjedzeniu, obietnice że to już ostatni raz oraz plany jak spalić nadprogramowe kalorie

6) racjonalizowanie dlaczego zjedliśmy, szukanie usprawiedliwienia dla niezdrowych wyborów (kiepski dzień, urodziny, rozstanie)

7) kontynuowanie jedzenia niezdrowych rzeczy, mimo ewidentnych problemów zdrowotnych z nimi powiązanych typu otyłość, problemy z ciśnieniem, złe samopoczucie, zaparcia, problemy gastryczne itd.

Producenci dbają abyśmy kupowali w kółko ich produkty. Nie jest to tylko kwestia kampanii reklamowej, która sprytnie sprzedaje wrażenie jakie powinniśmy mieć myśląc o zjedzeniu danej rzeczy, zamiast sprzedawać produkt sam w sobie. To też kwestia wszystkich chemicznych dodatków, które maja nas fizycznie uzależnić od danego produktu. Te komponenty silnie działają na nasz mózg, dając komórkom stan uniesienia i euforii. I temat jest niezwykle skomplikowany, mimo że wydaje się banalny. Moim zdaniem dużą rolę gra tutaj świadomość. Musimy zacząć zdawać sobie sprawę co jemy, co oznacza czytanie etykiet i przestawienie swojego myślenia. Praktycznie jest to spore przewartościowanie tego co do tej pory uważaliśmy. Bo przecież jogurty są zdrowe, a wafle ryżowe pomagają schudnąć...niekoniecznie. Każdy produkt wyprodukowany przez człowieka w fabryce czy laboratorium jest podejrzany i należy zachować czujność. Można oczywiście pójść prostsza drogą, co ja zrobiłam i skupić się na prawdziwym jedzeniu. Gdy jemy naturalne mięsa, ryby, warzywa i owoce to problem uzależnienia, niezdrowych dodatków czy czytania etykiet po prostu znika. I nie potrzeba już całego laboratorium, aby strawić to co zostało wyprodukowane w laboratorium :)

7 komentarzy:

  1. naturalne mięso - tylko chyba u hodowcy ;) przecież szczególnie kurczaki są faszerowane hormonami, nie wspominając o tym, że i warzywa poddawane są genetycznym modyfikacjom. teraz tak naprawdę ciężko o prawdziwą, zdrową żywność, a jeśli taka jest to niestety droga... Wiadomo, że mniejszym złem jest zjedzenie kurczaka niż tabliczki czekolady, ale teraz to i mięso nafaszerowane jest nie-wiadomo-czym...

    Zgadzam się z tym co napisałaś, ale ogólnie właśnie też niepokoi mnie to, że człowiek chce ingerować we wszystko - w rozwój zwierząt by dawały jak najwięcej mięsa, warzywa - żeby były większe, bardziej kolorowe i łatwiejsze w hodowli, z owocami to samo... itp. itd...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostępność mięsa z hodowli ekologicznej nie jest dziś problemem, jedyne co to kwestia dotyczy ceny. Ale ile tego mięsa jemy? Jak się nie kupuje przetworzonych produktów to dużo się oszczędza. Nie jem słodyczy, przekąsek, ciast, fast foodów itd. Nie kupuje mąki, cukru, puszek, makaronów, sosów czy innych produktów, które miesiącami zalagają w szafce. Tak naprawdę jedząc zdrowo nie ma strat i przez to koszty ogólnie nie są wyższe.

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli tyczy się cist to nie potrafię z nich zrezygnowac bo kocham piec, a nie potrafię upiec czegoś i nie zjeśc przynajmniej kawałka, staram się jeśc mało i nie często ale nie umiem wyeliminowac, a resztę tego co napisałaś to już większosci się dawno pozbyłam, prawie bo ze słodyczami ciągle walcze , jak narzie skutecznie.Czytając twój komentarz stwierdziłam, że tak na prawdę nie odżywiam się całkiem zdrowo.

    OdpowiedzUsuń