Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

10.05.2012

Je co chce i nie tyje....

Często to o czym pisze spotyka się z kontrą w postaci pytań i stwierdzeń. Np.:
- skoro ziarna są złe to czemu niektórzy jedzą je cały dzień i nie tyją?
- weganie jedzą tonę owoców i nic im nie jest
- koleżanka je same słodycze i jest chuda
itd.
Oczywiście to wszystko jest prawda. Wierzę głęboko, że nie jest to nawet rzadko spotykane. Jednak nauka na podstawie ewolucji oraz tego co wiemy na dzień dzisiejszy skłania mnie do innych wyborów żywieniowych i innego sposobu na zapewnienie sobie zdrowia i szczupłej sylwetki.
 

Prawda jest taka, że jedząc średnio zdrowo jesteśmy w stanie mieć w miarę komfortowe życie i zdrowie przez jakiś czas. Być może lekką nadwagę, jakieś problemy jelitowe czy skórne lub kiepską odporność. Da się przeżyć. Jak dodatkowo mamy dobre geny to już w zupełności wystarczy. Będziemy wyglądać dobrze. Ale to nie oznacza, że będziemy zdrowi. Na wszystko jest jakieś wytłumaczenie, nasze procesy biologiczne są takie same niezależnie od genów. Wszyscy potrzebujemy podobnych składników odżywczych aby przetrwać.
Ludzie mają niezwykła skłonność do adaptacji, dlatego niektórzy żyją na fast foodach czy słodyczach i nie tyją. Warunkiem jest, że nie dostarczają odpowiedniej ilości kalorii aby tyć. Podobnie wegetarianie. Są też grubi wegetarianie....to wszystko jest bardzo relatywne i zależy od wielu czynników. Niektórzy jedząc fast foody czy słodycze wpływają (niszczą) procesy odpowiedzialne za odkładanie tkanki tłuszczowej, inni uaktywniają system autoimmunologiczny lub naruszają układ pokarmowy. Tycie i chudnięcie nie jest tu żadnym wyznacznikiem zdrowia ani samopoczucia. Nawet powiedziałabym, że tycie jest takim samym negatywnym skutkiem jak alergia czy problemy z jelitami. Kwestia naszych genów i innych czynników jak nasz organizm zareaguje.


I nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaką cenę zapłacimy za odżywianie w taki czy inny sposób za kilkanaście lat. Czy ktoś się dziś zastanawia nad chorobami wieku starczego? Wydają nam się naturalne, podczas gdy są konsekwencją całego naszego stylu życia. I można tu wymienić demencję, choroby alzheimera, parkinsona, udary, wylewy czy inne. Dopóki nasza dieta nie będzie prosta, naturalna ani optymalna dla naszego zdrowia mamy sporą szansę na stare lata zostać przykutymi do łóżka, pieluch czy uzależnić się do pomocy innych ludzi.
Ponadto wiele wynalazków, które jemy obecnie jest tak naprawdę dostępne od niedawna. Kilka lat życia danego składnika, to za mało wciąż, aby ocenić jego długofalowe działanie na nasz organizm. Stosujemy dietę, której tak naprawdę jako gatunek nie znamy - 73% naszego obecnego jedzenia nie było obecne przez 99,7% czasu naszej egzystencji. Do tego należy dodać, że mimo zaawansowanych badań nad każdym potencjalnym niebezpiecznym czynnikiem, nie nadążamy z szybkością z jaką producenci wymyślają coraz to nowe składniki, które mają ulepszyć nasze jedzenie i ich zyski.
I choćby z tych powodów warto zainwestować w zdrowie. Czemu nie jeść prawdziwego jedzenia zamiast liczyć na dobre geny, szczęście czy kolejną dietę cud?

10 komentarzy:

  1. Świetny blog, mnóstwo interesujących artykułów. Sama się zastanawiam nad takim sposobem odżywiania, jak Twój. Na razie mocno ograniczyłam produkty zbożowe, głównie z białej mąki.
    A możesz napisać parę słów na temat przypraw, zwłaszcza ostrych, papryczki, curry i takie tam. Co o nich sądzisz? Dobre są w codziennej diecie?
    Bardzo je lubię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aha i jeszcze jedno, odnośnie mięs. Czy są takie, które preferujesz i czy którychś unikasz? Dzięki z góry za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyprawy bardzo lubię, ale nie przesadzam z nimi. Uwielbiam czosnek i daję go do wszystkiego, podobnie cynamon. Do większości warzyw dodaję bazylę, oregano, tymianek, paprykę. Do mięs często majeranek, pieprz, kolendrę. Często kupuje mieszanki gotowe tej firmy http://darynatury.pl/category/24/przyprawy.html.
    Co do ostrych przypraw to w małej ilości tylko, generalnie uważam je za świetne, pobudzają troszkę metabolizm i wspomagają trawienie tylko osobiście mam niska tolerancję na ostre :)
    Mięsa jem wszystkie...być może dlatego, że długo byłam wegetarianką to teraz nadrabiam. Unikam wędlin, parówek, kabanosów czy kiełbas sklepowych, ponieważ zawierają dużo szkodliwych rzeczy. Ale nieprzetworzone mięsa jak najbardziej: kurczak, indyk, wołowina, wieprzowina, gęś, wszelkie podroby :) Lubię tłuste mięsa bardziej niż chude :) Być może dlatego, że nie boję się tłuszczów nasyconych i po prostu są moim zdaniem smaczniejsze.
    Nie przepadam za chudymi rybami za to, takimi jak dorsz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. MS, dokopałaś się może do ciekawych badań na temat stevii? Ostatnio robi furorę, ale ja jej nie ufam - może się mylę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Stevia to ciekawy temat, napiszę dziś posta o tym, bo zagadnienie jest skomplikowane :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, będę wypatrywać nowego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za odp. W czasach liceum też byłam wege, ale źle się wtedy odżywiałam. W ostatnich miesiącach próbowałam ponownie przejść na wegetarianizm, tym razem już bardziej świadomie. Zaczęłam zwracać uwagę na to, bym nie miała niedoborów. Zaczęłam jeść dużo strączkowych, chleb żytni czarny pelnoziarnisty. Efekt był taki, że po strączkach ciągle miałam brzuch jak balon, a po czarnym chlebie zgagę. I strasznie mi brakowało mięsa i ryb, wręcz obsesyjnie. Wróciłam do zwykłej diety i rzuciłam się na mięso ze zdwojonym apetytem. Zauważyłam, że po prostu lepiej się czuję na samym mięsie z warzywami, nie mam dolegliwości trawiennych, czuję się lekko, brzuch płaski. To jest to!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. witaj, zawsze mnie zastanawiał fenomen osób ktore jedzą duzo czy też ile chca, zwlaszcza slodycze i pszenicę i nie tyją. Moja siostra tak jada - zaczyna głównie na noc jeść makarony z sosami, mało sypia, w dzien czekolady, a glownie odzywia sie macznymi potrawami. nie tyje, ma wage w normie,jest zdrowa. u mnie wystraczy jeden dwa dni pszenicy i cukru i juz przybieram na wadze. Jak to wyjasnić? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tycie to nie jest jedyna konsekwencja pchania w siebie zbyt dużej ilości energii - tylko pytanie czy to ma miejsce? Czy te osoby jedza wiecej niz potrzebuja?

      Usuń
    2. A może jednak jest jakiś wpływ grupy krwi.
      Zerówki - mięsożerne, A- wegetarianie.
      Ja mam O i jak odrzuciłam pszenicę to po dwóch tygodniach lecę z wagi :)

      Usuń