Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

17.05.2012

Obżarstwo

Temat posta niby jest jednoznaczny, ale chyba niewystarczający...Ciężko ująć w jedno słowo szereg zachwianych zachowań związanych z jedzeniem takich jak: napady głodu, kompulsywne jedzenie, przejadanie się. Są one wiązane z psychologicznymi kwestiami, czego nie podważam, ale myślę że odpowiednia dieta potrafi zminimalizować takie reakcje i pomóc uzyskać równowagę.
Wierzę, że zwiększenie ogólnej satysfakcji z jedzenia i zmniejszenie uczucia pustki czy niezaspokojenia lub niezadowolenia z diety, może bardzo pomóc.
Sama miewałam napady głody i nie potrafiłam przestać jeść, co często objawiało się przejadaniem aż do bólu i stanu gdy wszystko już było mi obojętne i mogłam równie dobrze nie przestawać jeść.
Zawsze myślałam, że jest to kwestia braku kontroli, słabej woli, zajadania emocji, zajadania stresu...Zmiana diety ze zdrowej na 'zdrowszą' rozwiązała mój problem raz na zawsze. Stres i emocje nie zmieniły się, po prostu jestem non stop w równowadze z jedzeniem, tak że nawet w stresie nie myślę od razu aby coś zjeść, bo najzwyczajniej w świecie nie odczuwam już tego napięcia i głodu z nim związanego.

Co moim zdaniem warto zmienić gdy mamy skłonność do obżarstwa:

1) Redukcja fruktozy
O nietolerancji fruktozy pisałam już wcześniej. Teraz nie chodzi tyle o nietolerancję co o inne właściwości fruktozy. I dotyczy to wszystkich owoców. Zwłaszcza, że obecnie owoce mają dużo słodszy smak niż kiedykowliek wcześniej w historii i też przez to wpływają na chemiczne reakcje zachodzące w mózgu oraz nadnerczach.
Najpoważniejszą wadą fruktozy jest fakt, że wpływa na poziom leptyny. Leptyna jest hormonem, który odpowiada za uczucie sytości i ogólna satysfakcję z posiłku. Zaburzenie w odbieraniu sygnałów leptyny przez mózg prowadzi do tego, że jesteśmy w stanie jeść non stop, mimo że nie czujemy głodu. Nadmierna konsumpcja fruktozy powoduje wzrost trójglicerydów we krwi, które uniemożliwiają przedostanie się leptyny do podwzgórza, co w rezultacie powoduje zmniejszenie wrażliwości organizmu na leptynę. A skoro sygnał o tym, że jesteśmy pełni nie ma jak dostać się do mózgu, to nie czujemy kiedy przestać i możemy jeść dalej. Dlatego nadmiar fruktozy nie powoduje satysfakcji, a pobudza apetyt.

2) Redukcja węglowodanów przetworzonych
Zboża, które są największym źródłem węglowodanów zawierają substancje zwane opiodami, które pośrednio stymulują wytwarzanie seretoniny w mózgu i wykazują działanie uzależniające. To dlatego tak bardzo uwielbiamy chleb i nie umiemy się z nim rozstać.
Ponadto każdy węglowodan przetworzony znacznie podnosi poziom cukru, a następnie insuliny, co powoduje błędne koło konsumpcji cukru i wzrostu/spadku insuliny we krwi. Dokładny mechanizm opisałam już tutaj. Spożywanie węglowodanów nieprzetworzonych redukuje ten problem.

3) Eliminacja sztucznych słodzików
Badania już niejednokrotnie dowiodły, że konsumowanie napojów "zero kalorii' nie pomagają w utracie wagi. Jedna z teorii mówi o podnoszeniu poziomu insuliny ze względu na słodki smak, nim jeszcze jedzenie trafi do żołądka w celu strawienia. To tak jakby organizm po smaku rozpoznawał, że spożyjemy cukier, mimo że w praktyce dostarczymy mu chemiczną substancję nie będącą glukozą. Ponadto słodki smak uzależnia i stymuluje apetyt przez co mimo posiłku nie czujemy satysfakcji.

4) Zwiększenie ilość tłuszczu
Diety niskokaloryczne i niskotłuszczowe nie działają na dłuższą metę. Tłuszcz nie tylko jest potrzebny dla prawidłowej pracy naszego organizmu, ponieważ stanowi jego budulec, ale też daje uczucie sytości i nie ma wpływu na poziom cukru we krwi.

5) Skończenie z małymi posiłkami x razy dziennie

Jedzenie pięć razy dziennie jest zalecane dla utrzymania prawidłowego poziomu cukru we krwi i podniesienia metabolizmu. Jest to kompletna bzdura, Nasz metabolizm nie zwiększy się od zwiększenia ilości posiłków. A poziom cukru będzie stały jeśli tylko nie będziemy go stymulować, co jest zależne od tego co jemy, a nie kiedy o ile razy jemy. Jedzenie niewłaściwych rzeczy kilka razy dziennie co najwyżej pomoże utrzymać poziom cukru na stałym, ale stale wysokim poziomie.
Dla naszego komfortu psychicznego powinniśmy czuć satysfakcję z posiłku, więc rozłożenie całego dziennego zapotrzebowania na kilka porcji może skutkować tym, że każda z nich będzie tak mała, że nawet jej nie odczujemy. Nie wspomnę już o przekąskach, nie zanotujemy nawet kiedy już będą zjedzone.
Osobiście ta zmiana była dla mnie kluczową. Jadłam 5 razy dziennie i nigdy nie czułam się najedzona. Teraz jem te samo jedzenie w rozbiciu na 3 większe posiłki i czuję satysfakcję na długo, czasem już na siłę kończę porcję i później długi czas nie myślę o jedzeniu, podczas gdy wcześniej jedząc śniadanie planowałam już co będzie na kolejny posiłek.

Oczywiście powyższe rady to nie jest jakaś cudowna metoda, która zawsze zadziała. Gdy w grę wchodzą aspekty psychologiczne podejście musi być holistyczne, ale z pewnością są to sprawdzone rady, które pomagają uporać się z wiecznym podjadaniem czy przejadaniem. Dodam tylko, że jedząc prawdziwe jedzenie ciężko się przejść, próbował ktoś kiedyś kompulsywnie jeść brokuła czy kurczaka? Albo tłuszcz? Nie da się zjeść pół kostki masła, bo się zwyczajnie rozchorujemy...ale da się zjeść tyle samo mniej prawdziwego jedzenie, bo co to jest zjedzenie takiej objętości ciasta? :)

8 komentarzy:

  1. Masz rację, że dietą można wiele zdziałać, ale niektórzy z ED mają problemy. Niestety osobami, które najczęściej się obżerają są właśnie ci na dietach. Grubsze osoby, które nie były nigdy na diecie, nie zwracają na jedzenie takiej uwagi, jedzą więcej niż inni, ale raczej się nie obżerają. Za to każdy z zaburzeniami na pewno nie raz się najadł do nieprzytomności, oczywiście ciężko za to zapłacił. I co jakiś czas okazuję się że lekcja dalej jest nie odrobiona bo zagrożenie obżarstwem wciąż czyha, nieliczni go niedoświadczają ponownie. Oczywiście to moja ocena sytuacji, akurat ja tej lekcji nie odrobiłam jeszcze.

    Jeśli masz ochotę, odwiedź mnie. Chciałabym czasem posłuchać rad takiej osoby jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś prawie zaliczyłam obżarstwo! Przypomniałam sobie Twojego posta, pomyślałam o motywacjach i przestałam... stanęłam w normie :) ciekawe co mnie podkusiło.. dlaczego tak jest że nagle masz wszystko w d... i żresz! Ciężko opisać, pół godziny temu mój umysł zupełnie inaczej pracował. Czułam się jak robot napadający na lodówkę. Dzięki, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ruda
    Ja osobiście nie uważam aby przyczyną był brak woli, myślę że pewną biochemia zachodząca w naszym organizmie wpływa na takie reakcje. Głównie są to rozchwiane hormony. Mózg wtedy jakby nie istniał, człowiek jest w transie i nie notuje nawet kiedy zaczał i kiedy się to przerodziło w kompuls, a później jest już wszystko jedno i można jeść dalej. Na końcu zostaje tylko ból brzucha i wyrzuty sumienia. Naprawdę to znam i naprawdę zmiana diety mnie wyleczyła stopniowo, nie pracowałam nad sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z pkt dot. ilości posiłków. Ja już od dawna stawiam na 3 główne i najwyżej 2 przekąski. Jestem szczupła i nie chodzę głodna :))

    OdpowiedzUsuń
  5. a nam pani na biologii mówiła, że aby zdrowo się odzywiac trzeba jeśc 5 posiłków dzinnie, prawie jej uwiezyłam, i przez jakis czas to praktykowałam, ale dzięki tobie zamierzam to zmienic

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedź na pytanie retoryczne: ja kompulsywnie jem ryby! Marynowane, wędzone, byle wyraziste! :)

    PS: MS już rozmyślała nad moim przypadkiem, mam głoda hormonalnego w 2 poł. cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej a co z japońską zasadą Harachachibu aby się najadać na 80%? Japończycy z Okinawy gdzie jest ta zasada żyją najdłużej na świecie...

    OdpowiedzUsuń