Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

14.06.2012

Ulubiona dziewiątka

Jakbyście mieli wymienić 9 ulubionych rzeczy do jedzenia? Takich, które można ciągle jeść i to w dużej ilości. Moje top jedzenie to:
1) Pomidory
Mogłabym jeść kilogram dziennie i każdy rodzaj. Jem ich za dużo i nigdy mi się nie nudzą.
2) Czerwona papryka
Lubię najbardziej ze wszystkich, kiedyś musiałam się powstrzymywać, bo jadłam klika dziennie )
3) Brokuł
Uwielbiam pod każdą postacią. Na zimno, na ciepło, na surowo. W zupie, sałatce, gotowany czy pieczony.
4) Olej kokosowy, mleko, wiórki, chipsy
Do wszystkiego...jem same i jako dodatek. Z oleju robię czasem czekoladę, a z mleka kokosowego coś a la lody.
5) Kurczak
Koniecznie ze skórą i jak najtłustsze kawałki. Takiego świeżo upieczonego mogę zjeść pół. Uwielbiam też podroby drobiowe takie jak serca czy w wątroby.
6) Jajka
Co prawda ostatnio mi się mocno znudziły, ale okresami jem je codziennie.
7) Krewetki
Mogłabym jeść codziennie, niestety w praktyce (ze względu na dostępność i cenę) jem dużo rzadziej.
8) Sałata i szpinak
Jem codziennie w dużej ilości, tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się czy lubię, po prostu idealnie nadają się do sałatek.
9) Cynamon
Nie do końca jedzenie :) Mam obsesję cynamonową. uwielbiam wszystko z dodatkiem tej przyprawy. Najczęściej dodaję do koktajli, herbaty czy nawet warzyw.

Oprócz wymienionych są produkty, które jem codziennie, ale niekoniecznie lubię jak: cukinia, rzodkiewka, ogórki, kiełki, bakłażan, seler naciowy, oliwę z oliwek czy awokado.  Są też takie, które jem rzadziej ale lubię bardzo jak: sardynki, łosoś, limonki, pieczarki, brukselkę, szparagi, marchewki, cebule czy kapustę kiszoną. 
Nigdy nie jem (głównie dlatego, że nie lubię): szczypiorku, chrzanu, kminku, korzenia selera, korzenia pietruszki, buraków.
Oczywiście piszę w ramach produktów, które mogłabym spożywać, bo jak pewnie już każdy zdążył zauważyć w mojej diecie nie ma przetworzonych produktów, nabiału, zbóż czy warzyw strączkowych. Z własnego wyboru prawie nie jem też owoców i orzechów :)

20 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się twoja 9 :)
    Jadam podobnie, chociaż dodatkowo w mojej diecie są orzechy i owoce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1, 3, 6, 8, 9 - zgadzam się :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy zestaw. mój faworyt ostatnio to 8- sałata i szpinak :) a czy Ty nie masz przypadkiem grupy krwi 0, jak ja? Mam bardzo podobne zastawienie ulubionego jedzonka, może prócz krewetek. Nie wiem czy grupa krwi ma tu jakiekolwiek znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja również mam 0 Rh+ i ostatnio coraz częściej przekonuję się do dużego znaczenia swojej grupy krwi w spożywaniu pokarmów które lubimy i jemy :) Poczytałam Twojego bloga i znalazłam dużo przydatnych informacji. I dziękuję za ciekawe artykuły, bo są dla mnie inspiracją :) np. ja również nie czuję się najlepiej jeśli jem owoce (chyba nie toleruję tak dobrze fruktozy- dowiedziałam się tego z Twojego bloga ;)) i dlatego ostatnio je ograniczyłam i jem tylko okazjonalnie- i naprawdę czuję się lepiej. Dzięki :)

      Usuń
  5. u mnie to: truskawki,jajka,cynamon,kokos(glownie wiorki),kakao gorzkie,łosoś,twarog,marchewka,brokuł i kalafior-musialam dodac kalafiora-wyszlo 10 :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Na mojej ulubionej liście znalazłby się na pewno arbuz, truskawki, czereśnie, jabłka, ziemniaki, brokuły i marchew :)

    Pozdrawiam
    www.megulencja.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie bardzo podobnie, z wyjątkiem 4 i 9, choć cynamon czasem lubię zjeść z jabłkiem. A co sądzisz o wędzonych rybach? Bardzo lubię wędzonego łososia i często go jadam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wędzenie ryb czy mięs jest jakby nie patrzeć przetwarzaniem żywności. Teoria mówi, ze podczas tego procesu mogą wytwarzać się wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, które mają działanie rakotwórcze. Ale co mnie bardziej martwi, to kwestia histaminy, którą wędzone i puszkowane produkty mocno podnoszą, dając objawy podobne do alergii takie jak ból głowy, wysypka, bóle brzucha, nudności, wymioty. Nazywa się to nietolerancją histaminy. Faktem jest, że należałoby jeść codziennie wędzone produkty aby uzyskać taki efekt. Moim zdaniem dwa razy w tyg jest bezpieczną dawką. I również z powodu dużej zawartości soli w takich produktach. No i nie do końca jestem pewna, co wędzenie jeszcze robi z taką rybą w sensie wartości odżwyczych, więc zdecydowanie świeża przede wszystkim.
    A miałam okres, gdy jadłam 3-4 razy dziennie wędzone ryby i zaobserwowałam, ze zawsze po mam wysypkę na twarzy. Było to po długim okresie takiego spozycia, wiec na poczatku nie skojarzylam korelacji, ale ewidentnie byla.

    OdpowiedzUsuń
  9. O czym nie przeczytam to niezdrowe. Olej rzepakowy be, z oliwek oliwa be. Najlepsze to drogie produkty, które nie pochodzą z naszego kraju. Jaka jest gwarancja, że olej kokosowy jest wytwarzany tak, że nic tam się nie zmienia, że jest taki zdrowy, że rośliny, z których powstaje nie są modyfikowane, pryskane itp.
    Ponadto kurczaki też nie są zdrowe. Pasione na licho wie czym, faszerowane hormonami, antybiotykami... Już wolę to mleko od krowy

    OdpowiedzUsuń