Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

15.08.2012

Insulinooporność

Pisałam o insulinie na samym początku gdy zaczęłam prowadzić bloga. Czas na przypomnienie i nie bez powodu temat powraca. Insulina jest bowiem jednym z ważniejszych hormonów, który wpływa na wiele aspektów naszego zdrowia. 


Każdy już pewnie wie, że jest to hormon wytwarzany przez trzustkę. Jego głównym zadaniem jest regulacja metabolizmu węglowodanów oraz tłuszczy. To właśnie insulina sprawia, że mięśnie i wątroba są w stanie przechować nadmiar glukozy w postaci glikogenu. Insulina jest również jednym z regulatorów poziomu cukru we krwi.

Niewiele z nas zdaje sobie sprawę, że cukier jest toksyczny dla nas, więc organizm w obliczu spożycia węglowodanów musi uruchomić mechanizm, który szybko usunie glukozę z krwiobiegu. W tym celu wydzielana jest insulina. Jest to hormon anaboliczny, który korzystnie wpływa na wzrost masy mięśniowej, ale również blokuje wykorzystanie tłuszczu jako źródła energii, o czym jeszcze napiszę w tym poście.
Niemniej jednak dopóki nasz organizm działa poprawnie nie mamy się czym martwić. Problem pojawia się gdy przez dłuższy czas spożywamy produkty, które stymulują wydzielanie insuliny. Nie musi to być czekoladowy tort jedzony codziennie czy tabliczka czekolady po każdym obiedzie.Wystarczy z pozoru niewinne i z pozoru zdrowe menu. Tak więc nawet zboża, napoje słodzone lub soki czy owocowe o wysokim indeksie glikemicznym konsumowane codziennie zmuszają trzustkę do nadmiernej produkcji insuliny, co w konsekwencji przybliża nas do otyłości, cukrzycy czy chorób serca.
Nawet gdy myślimy, że jemy zdrowo i nie mamy problemu z nadwagą, problem z insuliny wciąż nas dotyczy.

Przykładowe menu o wysokiej zawartości węglowodanów może wyglądać tak:
śniadanie: owsianka, jogurt, suszone owoce
II śniadanie: kanapka z wędliną, owoc
obiad: ryz z warzywami
podwieczorek: kawałek ciasta, jogurt
kolacja: chleb, serek wiejski

Większość tego menu to węglowodany i nabiał, który w większości składa się z węglowodanów, a nie jak myślimy - białka . Takie posiłki mocno wpływają na wytwarzanie insuliny. Niezależnie od źródła, węglowodany są zawsze konwertowane w organizmie do postaci cząsteczki glukozy. Po spożyciu posiłku z obecnością węglowodanów trzustka musi wydzielić odpowiednią ilość insuliny (ponieważ wzrósł poziom glukozy we krwi). Im większy wzrost, tym więcej będzie potrzeba insuliny. Część glukozy trafia do mięśni i wątroby w celu uzupełnienia zapasu glikogenu. Gdy zapasy nie wymagają uzupełnienia nadmiar glukozy musi zostać zmagazynowany w postaci tkanki tłuszczowej. O tym już pisałam dokładniej wcześniej.

Co się dzieje z insuliną gdy poprzez naszą dietę utrzymujemy jej ilość na stale wysokim poziomie? Po pewnym czasie komórki naszego ciała stają się oporne na sygnały insuliny. To jakby ktoś ciągle pukał do drzwi, z początku pukanie jest wyraźne i słyszymy je idealnie, ale po pewnym czasie przestajemy je nawet zauważać, a sam dźwięk jest dużo słabszy. Analogicznie powstaje insulinooporność w komórkach, które używają glukozy jako źródła energii. Za wyjątkiem komórek mózgu, który nigdy nie staje się insulinooporny. W konsekwencji gdy komórki nie reagują na insulinę, trzustka musi zwiększyć jej produkcję, aby insulina mogła wciąż wykonać swoją pracę. Coraz więcej insuliny jest wydzielane do krwiobiegu. I tutaj zaczyna się poważny problem.

Przede wszystkim wysoki poziom insuliny powoduje szereg chorób (nazywanych dziś jako cywilizacyjne lub metaboliczne) i nie pozwala wykorzystać tłuszczu w celach energetycznych, ponieważ to zawsze glukoza zostaje wybierana jako preferowane źródło energii. O takich ludziach mówi się, że są spalaczami glukozy. Dodatkowo, ponieważ jesteśmy w stanie zmagazynować niewielką ilość glukozy, każdy jej nadmiar zostanie odłożony w postaci tkanki tłuszczowej. Dlatego obecność insuliny daje jasny przekaz do mózgu: jedzenie jest dostępne, mamy wystarczająco dużo energii w postaci glukozy i nie ma potrzeby ruszać zapasów kwasów tłuszczowych, ani spalać tłuszczu dietetycznego, więc nadmierną ilość trzeba zmagazynować.

Glukoza jest jednak szybko spalanym paliwem, dlatego po jakimś czasie od posiłku bogatego w węglowodany znów jesteśmy głodni. Niestety wciąż z powodu wysokiego poziomu insuliny we krwi nie możemy sięgnąć do zapasów energii z komórek tłuszczowych, więc doświadczamy nagłego i dużego napadu głodu lub pragniemy węglowodanów. Nasz organizm po prostu woła o czymś co będzie mógł szybko spalić.

Inslinooporność najczęściej w konsekwencji prowadzi do cukrzycy drugiego typu. Kobiety cierpiące na PCO również są często insulinooporne. Ale nie tylko, także osoby skarżące się na trądzik, artretyzm, wysoki poziom trójglicerydów, chroniczny stan zapalny, otyłość.

W celu sprawdzenia jak wydzielana jest insulina robi się krzywą insulinową oraz cukrową. Badanie polega na wypiciu płynnej glukozy, a następnie wykonuje się kilka pobrań krwi w odstępach godzinnych i określa poziom glukozy oraz insuliny (wzrost/spadek)
.
Objawami niespecyficznymi są:
- zmęczenie, senność (zwłaszcza po posiłku)
- spadki energii, drażliwość, problemy z koncentracją, uczucie jak po wypiciu alkoholu
- napady silnego głodu, słabnięcie bez posiłku co 2-3h
- wzrost wagi bez wyraźnego powodu
- wzrost poziomu trójglicerydów
- wysokie ciśnienie krwi
- ciągłe zachcianki na słodycze lub pieczywo

Najlepszym sposobem na uniknięcie insulinooporności jest odpowiednia dieta. Przede wszystkim skupienie się na produktach, które nie podnoszą gwałtownie poziomu insuliny. Eliminowane są wszystkie produkty przetworzone, zboża, warzywa strączkowe. Unikać należy również soków owocowych oraz owoców o wysokim IG w dużej ilość, ze względu na wysokie stężenie fruktozy.
Osoby, które walczą z insulinoopornością powinny też zmniejszyć ilość węglowodanów spożywanych dziennie. Nie jetem fanka ograniczania węglowodanów z naturalnych źródeł jak warzywa, ale czasami jest to pomocne. Warto tylko być pewnym, że naprawdę mamy insulinooporność.
Białko powinno być spożywane w umiarze, ponieważ jego nadmiar również powoduje wyrzut insuliny. Konieczne jest zwiększenie konsumpcji tłuszczy (zwłaszcza pochodzenia zwierzęcego) aby przestawić mechanizmy ze spalania glukozy na spalanie tłuszczu. Ponadto korzystne jest ograniczenie kwasów tłuszczowych Omega6, które nasilają stan zapalny i zwiększenie konsumpcji Omega3.

W początkowym okresie eliminacja przetworzonych węglowodanów spowoduje zmniejszenie ich ilości ogólnie w diecie, co może objawiać się zmęczeniem, sennością, brakiem energii. Po ok 3-6 tygodniach adaptacja do spalania tłuszczu oraz odejścia od glukozy jako preferowanego źródła energii powinna zniwelować te objawy.

Należy pamiętać, że insulinooporność nie rozwija się z dnia na dzień. Czasami jest to kilkadziesiąt lat nieprawidłowej diety. Niemniej jednak coraz częściej młode osoby mają problemy z insuliną. Największym winowajca jest tutaj nowoczesne jedzenie, które składa się z gotowych produktów i jest bardzo dalekie od tego, co naprawdę jest jedzeniem. To wszystko zaburza sygnały, które nasz organizm powinien otrzymać w związku z jedzeniem i wydzielaniem odpowiednich hormonów.  Tak więc, jedzmy jedzenie, nie produkty :)

I jeszcze przyjemna prezentacja odnośnie insulinooporności :)
 


72 komentarze:

  1. Dziwnie to natura urządziła, nie sądzisz? Glukoza, która jest najlepszym rodzajem paliwa dla komórek, przede wszystkim dla mózgu, byłaby jednocześnie toksyną?? Coś mi tu nie gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie zrozumialas...cukier w krwiobiegu jest toksyczny, stad tez produkujemy insuline zeby przetransportowac go do komorek:)

      Usuń
  2. prezentacja faktycznie przyjemna :) mam tylko pytanie o białko: ile to jest nadmiar, który sprowokuje wyrzut insuliny? Nawiązując do pani z prezentacji podającej proteiny jako gwarancję stałego poziomu cukru. wiadomo, że "co za dużo, to nie zdrowo" tyczy się wszystkiego, ale dobrze mieć świadomość, gdzie zaczyna się "za dużo" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo indywidualna kwestia i duzo jest teorii na temat ile bialka spozywac. Bezpieczna granica jest przedzial od 1 -2 g na kg ciala. I tu w zaleznosci od aktywnosci fizycznej, ktora wymaga wiekszej podazy protein w celu regeneracji oraz czynnikow takich jak np. ciaza czy rekonwalescencja po chorobie/operacji.
      Moim zdaniem 1,5 g/kg jest wystarczajace. Sa badania dotyczace zarowno korzysci wiekszej konsumocji bialka, jak i te ktore wskazuja, ze im mniej tym lepiej. Na bialko zwlaszca powinny uwazac osoby z problemami metabolicznymi.
      Probowalam na sobie tetsowac wyniki przy 1g i 2g bialka. Patrzylam na regeneracje, wyniki w treningu, redukcje tkanki tluszczowej i poziom cukru. I szczerze...cukier byl podobny, przy 2g bialka szybszy przyrost masy miesniowej, ale zero redukcji...wiec byc moze jednak insulina rosla (nie jestem w stanie jej w warunkach domowych zmierzyc).

      Usuń
  3. Ciekawy artykuł. Smiem podejrzewać u siebie insulinoodporność, bo cera pogarsza mi się po wysokim IG, a gdy jadłam normalnie,czyli wszystko, ciągle miałam napady głodu i było mi słabo, gdy czegoś nie zjadłam. Tylko że nie tyłam,

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy artykuł. Smiem podejrzewać u siebie insulinoodporność, bo cera pogarsza mi się po wysokim IG, a gdy jadłam normalnie,czyli wszystko, ciągle miałam napady głodu i było mi słabo, gdy czegoś nie zjadłam. Tylko że nie tyłam,

    OdpowiedzUsuń
  5. PIERDOŁY wypisujecie!

    Insulina nie jest nam potrzebna aby usunąć "toksyczną glukozę" z krwiobiegu ale aby przetransportować ją do komórek naszego organizmu. Nadwyżki glukozy odkładają się w postaci glukagonu. Gdy insulina nie działa prawidłowo (lub jej w ogóle nie ma), stęzenie glukozy we krwi jest podniesione. Przy bardzo wysokich stężeniach może być obecna glukoza w moczu. A więc glukoza krąży we krwi a nie ma jej w komórkach, które potrzebują jej jako źródła energii, dlatego zaczynają rozkładać kwasy tłuszczowe a w naszym organizmie zaczynają odkładać się ciała ketonowe, których obecnośc można potwierdzić przy badaniu moczu na obecność ketonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mile uproszczenie tematu ale bardzo niedokladne, chcoiazby:
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2192847
      http://www.jbc.org/content/279/13/12126
      I dbaj o jezyk, bo bede usuwac takie komenatarze.

      Usuń
    2. "Nadwyżki glukozy odkładają się w postaci glukagonu". Słucham???! GLUKAGON to hormon produkowany przez trzustkę tak, jak insulina, o antagonistycznym działaniu (gdy glukozy jest mało, uruchamia zapasy tkanki tłuszczowej i przerabia je do postaci glukozy właśnie)... Organizm go nie magazynuje ale produkuje (im więcej, tym lepiej)!

      Usuń
  6. Miałam wykryta insulinoopornosc po badaniach na odziale endokrynilogii rok temu.Nie wiem co robić,bo diety nie zmienilam i rzucam sie na wszystko,mam dziwne zechcianki itd. Przytylam 8 kg tyle że bylam szczupła więc każdy mówi że to lepiej,ale ja jestem ciągle zmęczona,myślę o jedzeniu i spaniu.Pomocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz napisać wiecej o sobie, co jesz, jak zyjesz, ile masz lat, ile wazysz, jak inne hormony itd.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Zrób podstawowy wynik: glukoza i koniecznie razem z nią insulina na czczo. jeśli wynik insuliny przekroczy 14 przy glukozie w normie, to znaczy, że dietą wykańczasz trzustkę. Ja miałam 16 i endokrynolog zaleciła jak najszybsze przejście na dietę o niskim i średnim IG. Jeśli chodzi o białko to powiedziała, żeby jeść normalnie - ile się ma ochotę, byle nie popadać w skrajności typu dieta Dukana, czy całkowita rezygnacja z białka

      Usuń
  7. Mam 18 lat. kortyzol podniesiony i bralam na niedoczynnosc tarczycy euthyrox ale bardzo mała dawkę,nie mam okresu od 1,5 roku;( waga to ok 56 kg przy 168 wzrostu. jeśli chodzi o sport to rower rekreacyjnie co drugi dzień po godzinie. a i bralam też tabletki z estrogenem i progesteronem ale po pół tabletki wieczorem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zbyt mało informacji, napisz jak i ile jesz (dokladnie posilek po posilku), jaki masz poziom stresu, kiedy badany byl kortyzol i jakie sa dawki, jak hormony tarczycy itd?

      Usuń
  8. Jem co godzine zazwyczaj grahamki z masłem i szynką i duzo owoców,ale to w szkole. w domu sporo 'śmieci' np. potrafię codziennie zjesc dużą paczkę paluszkow lub płatków słodkich na mleko popijając je kawa z mlekiem(pół paczki) jem aż mi niedobrze i nie potrafię sie powstrzymać;( kiedyś miałam anoreksje i wazylam 46kg miałam kilka spotkań z psychiatra i duzo pracy nad sobą,pomoc rodziny. teraz wiem że to była glupota i przez to mam zachwianie jakies hormonalne. poziom stresu zdecydowanie duży,bardzo przyjmuje sie tym co inni myślą o mnie itd. a wtedy jem słodycze na poprawę humoru i to błędne kolo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na obiad to co mama przygotuje,gotowanie,pieczone mieso,łosoś,dorsz,oliwe z oliwek używam,często sałatki grecka z feta ,z mocarella,ciemny makaron lub ryż,często też kasza,natomiast ziemniaki to raz na kilka miesięcy.codziennie jem serek wiejski,do kolacji zawsze pomidor,papryka. ostatnio nadużywam musztardy o ketchupu,kazdy mi to mówi. Lubię melona i ananasa jem je na zmianę

      Usuń
    2. A i jeszcze ..endokrynolog powiedział 'jedź produkty o niskim IG' ale trudno mi to stosować.Sama nie gotuje zbyt dużo a w domu są zawsze nachosy które uwielbiam i ciasta.Jest mi tak ciężko wytrwać.W szkole nie kupuje nic slodkiego/fast foodow,a w domu rzucam sie na wszystko co niezdrowe

      Usuń
    3. Teraz ani euthyroxu(1/2tabl.),ani femostonu mite nie biore

      Usuń
    4. Czemu jesz co godzinę? Waga nie rośnie od tych 'smieci'? :) Dieta z pewnościa jest do poprawy, to tez duzy stresor dla organizmu, byc moze masz problemy z tolerancja weglowodanow. Nie czujesz sie slabo pomiedzy posilkami? Wahania poziomu cukru we krwii bardzo istotnie wpływają i na tarczycę i na inne hormony. Do tego masz jeszcze sporo stresu emocjonalnego.
      Ile czasu trwa anoreksja? Czy wtedy zaczely sie juz problemy z okresem? Latwo jest przywrocic wage po zaburzeniach odzywiania, jednak nie tak latwo juz o naprawienie strat wyrzadzonych organizmowi.

      Usuń
  9. 2 lata,czasami drza mi rece. jem z nudow,niestety.. a okres nigdy nie byl regularny I czasami co 2 mies. się pojawiał. Boję sie isc do endo. bo to tylko 'przytyj do 63 kg' a przed odchudzaniem mialam 58-60kg. Teraz jest 56 I ciągle tyje bo trudno mi odmawiać czegokolwiek bo od razu oczy na mnie 'a co znowu się odchudzasz' mam wyrzuty sumienia I jem,jem ponad miare. Sporo jeżdżę na rowerze od 2tyg ale potem mam apetyt nie do opusania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana relacji z jedzeniem jest konieczna. Moim jedynym pomysłem jest 4 tygodnie diety a la paleo i bardziej świadome odżywianie.

      Usuń
    2. Dzieki,spróbuje od wakacji

      Usuń
  10. Dzień dobry.
    Całkiem niedawno endokrynolog stwierdził u mnie insulinooporność. Teraz jest to jedno krótkie zdanie, ale poprzedza je szereg badań i lat poszukiwań przyczyny braku okresu, z którym miałam problem praktycznie od zawsze. Aktualnie mam 25 lat, przez 5 żyłam z diagnozą o PCO (obraz jajników nie był strasznie "pcowy", ale endokrynolorzka stwierdziła, że tabletki antykoncepcyjne póki nie chcę mieć dzieci będą ok). WIę tak się zaleczałam przez ten okres. Na początku tego roku trafiłam do ginekologa, który zaproponował odstawienie tabletek i spr czy pojawi się okres, oczywiście się nie pojawił. Wtedy trafiłam do obecnego endokrynologa, który po zbadaniu hormonów (podwyższony dheas -490, androstendion powyżej 10, tsh 5 - euthyrox przez 6 tyg 25mg, a teraz po wyniku 3 biorę na zmianę 25/50 mg ) zalecił zbadanie krzywej cukrowej i tu wyszły nie za wysokie wartości, ale jednak zostały uznane za nieprawidłowe (na czczo 9,6 po godiznie od podania 75g glukozy 26,5 i po 2h 29,9). Dodam, że jestem szczupła, nie mam żadnych problemów z cerą, jędnak występuje nadmierne owłosienie i teraz już chyba wtórny brak miesiączki. Doktor zalecił mi dietę - porzucenie słodyczy i jedzenie tylko ryb, drobiu, mięsa, owoców, warzyw i nabiału (1500-1800 kalorii)...do tego metformax 500 poł tabl 2x dziennie przez miesiąc, a później 1 dwa razy dziennie przez 3 miesiące. Ech przyznam, że trochę mnie to smuci, bo zawsze lubiłam sobie zjeść, a tym bardziej wprowadzenie takich ograniczeń jest ciężkie jeśli jest się osobą szczupłą :( Czy po 4 miesiącach stosowania tej dość restrykcyjnej diety można spodziewać się poprawy sytuacji? Czy problemy z tarczycą moga również wynikać z insulinoodpornoości? Gdzie najlepiej szukać jakichś urozmaiconych diet?
    Z góry dziękuję za odp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niestabilny poziom cukru wpływa również na pracę tarczycy. Ale sporo leków Ci dano, ja mam/miałam PCO i podobne dylematy, tyle że wtedy podejście lekarzy nie było tak konkretne. Insulina ogólnie jest jest uważana za jedną z głównym przyczyn PCO. Metformina nie jest najgorszym lekiem jaki można brać, sama stosowałam go z 2 lata. Tylko szczerze to wciąż synetetyczny lek, którego działanie możne zastąpić zmiana diety plus suplementy. Jeśli nie masz problemów z nadwagą to tymbardziej poszłabym w tą stronę. Robiono ft3 i ft4? Po samym TSH nie powinni prezepisać leków na tarczycę, TSH to notabene hormon przysadki. Masz objawy niedoczynności?
      Co to za jednostka przy insulinie? Moje wartości były ok 80-90. A DHEA oraz estrogen/progesteron badano? Podejrzewam, że skoro androstedion jest wysoki to kortyzol też, duży masz poziom stresu?
      Ja osobiście skupiłabym się na insulinie teraz. Ciężko będzie stwierdzić czy nastąpi poprawa w pracy tarczycy jeśli będa podane syntyczne hormony...no i jak mnie irytuje te podawanie samego T4, zwłaszcza że wiekszosc z nas ma problem z konwersją wrrrr :)
      Co do diety zero cukru, zero zbóż i nabiału to idealne podejście. Nabiał działa insulinogennie niestety. Zwiększenie tłuszczy plus dobra suplementacja może pomóc. Ja zdecydowanie jestem za leczeniem PCO naturalnymi produktami, ale powiem szczerze, że miałam dobre doświadczenia z synetetycznymi hormonami również.

      Usuń
    2. tak, miałam wykonywanie badanie ft3(3,59 przy niormie od 1,80 do 4,20) i ft4(1,15 norma 0,84 do 1,76). Najgorzej z tymi androgennymi u mnie no i z ciągłym brakiem miesiączki... DHEA nie miałam badaie tylko DHEAS. Progesteron wyszedł 0,523, 17-oh progesteron = 0,83. LH= 1,26; FSH = 1,65; Prolaktyna= 18,4(orma 1,90 do 25); Testosteron =58 (25-73); Estradiol= 92,3. Estrogenu i kortyzolu robionego nie miałam, hehe poziom stresu owszem mega wysoki, zazwyczaj budzę się o 4/5 i nie moge spać. Najgorzej jak coś stresującego czeka mnie w pracy. A jakie polecasz suplementy? Najbardziej zależy mi żeby po tej diecie poprawiła się sytuacja z miesiączką. Ech już wolałabym mieć samą niedoczynność, bo to okrojone w produkty jedzenie nie sprawia że jestem szczęśliwa :(
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Podasz normy do wszystkich wynikow? I jeszcze jednostka insuliny i wyniki cukru z tej krzywej. Na moje oko ewidentnie rozregulowanie wynika z insulinoopornosci...albo hipoglikemii? Odnajdujesz się w tym poscie? http://www.tlustezycie.pl/2013/02/fizjologiczne-apskety-odchudzania.html
      Oczywiscie stres moze miec swoj udzial, ale mozemy to ocenic na podstawie progesteronu, tylko musze znac normy lab:)

      Usuń
    4. Jasne, normy są dość rozbudowane: Progesteron wynik 0.523 (f.folikularna 0.2-1.13; środek cyklu 0.48- 1.72; f.lutealna 0.95-21 jeszcze kilka norm ciążowych, ale to mnie nie dotyczczy). 17-OH progesteron wynik 0.83 (normy: f.f 0.2-1.3; f.l 1.0-4.5). Glukoza na czczo 79.28, po 1h 82.83, po 2h 74.32( norma 74-106); Insulina czczo 9,6 po godiznie od podania 75g glukozy 26,5 i po 2h 29,9 (norma max 29). LH 1.26 (f.f. 1.1-11.6; f owulacyjna 17-77; f.lutealna 0.7-14.7). FSH 1.65 (f.f 2.8-11.3; środek cyklu 5.8-21; f.l 1.2-9). Estradiol 92.3 (f.f do 160; 34-400 owulacyjna; 27-246 lutealna). Uff, chyba wszystko :)
      CO do linka do tematu, to na pewno mam ogromny problem z utrzymaniem snu, z zasypianiem kiedyś miewałam problemy, ale od czasu kiedy pracuję i mam ustalony rytm dnia (pobudka o 7), nie stanowi to dla mnie kłopotu. Jednak po zaśnięciu mija zazwyczaj ok. 2h i już mam oczy jak 5zł... potem to samo dzieje się jeszcze parokrotnie. Chęć na słodkie zazwyczaj miewałam po obiadku. Co do spania w ciągu dnia, to nigdy nie mam takiego problemu.

      Usuń
    5. Zbadałabym kortyzol w rytmie dobowym. To może być wspólny mianownik wszystkich Twoich wyników, bo każdy z nich nie wskazuje nic konkretnego. Jest lekka opronośc isnulinowa, ale nie na tyle ewidenta, zeby winic insuline za cale zamieszanie.

      DHEA to hormon, ktory jest produkowany przez nadnercvza i jajniki, lekarz ginekolog widzac jego podwyzoszny poziom od razu sugeruje PCO. U Ciebie te objawy PCO nie są na tyle jednocznaczne, aby od razu być pewnym co do tej diagnozy. Zwlaszcza, ze cale powiazanie miedzy DHEA, tarczyca i insulina pasuje bardziej do szukania przyczyny w nadnerczach.

      Na moje oko stres odgrywa tu swoją rolę. ZObacz te dwa posty http://www.tlustezycie.pl/2013/03/fizjologiczne-aspekty-odchudzania-stres.html
      http://www.tlustezycie.pl/2013/03/samodzielna-diagnostyka-wypalenia.html

      Usuń
    6. No właśnie i mnie ten kortyzol ciągle męczy i nie daje spokoju to, że nie został do tej pory zbadany... Drugi post jest jak wspólny mianownik do moich wszystkich problemów, nadmiar kortyzolu tłumaczyłby problemy z tarczycą (których lekarz wyjaśnić nie chciał/nie umiał) i lekką insulinooporność. Muszę koniecznie zrobić ten kortyzol i chyba poszukam jakiegoś dobrego ginekologa-endokrynologa, może takie kombo coś mi da, bo już mam dość tej ciągłej niewiadomej. Ileż można dochodzić do diagnozy? 5, 10 czy ile lat? ;(
      Ten blog jest dla mnie największą skarbnicą i otuchą. Dziękuję

      Usuń
    7. Problem z badaniem kortyzolu niestety musisz wziąć pod uwagę. Optymalnie kortyzol powinien być badany ze śliny w 4 próbkach w ciągu dnia. U nas bada się tylko kortyzol z krwi, co może oznaczać, że nie wyłapiemy poprawnie nieprawidłowości. Wahania kortyzolu mogą być różne, czasem odchylenia pojawiają się wieczorem, czasem w nocy...jedna próbka tego też może nie wykazać. Konwencjonalni lekarze nie rozpoznają wypalanie nadnerczy jako jednostki chorobowej i nie diagnozują jej, zwłaszcza że w większości przypadków wyniki mogą mieścic się w normie.
      Jeśli jesteś w stanie na podstawie swoich symptomów ocenić czy problem bardziej tkwi w niedoborze czy nadmiarze kortyzolu to będzie łatwiej zrobić odpowiednią diagnostykę. Pomyśl o kryteriach takich jak sen, energia, głód. Na blogu jest też post z samodzielną diagnostyką poziomu stresu :)

      Mała prywata: ja swoje nadnercza doprowadzałam do normy eksperymentalnie, wyniki badan absolutnie nic nie pomogły, bo u mnie skoki kortyzolu były w nocy i nad ranem. I własnie problemy ze snem i energia w ciagu dnia byly dla mnie wyznacznikami w jaka strone ide.

      Usuń
    8. Ech, kolejne półtorej miesiąca brania euthyroxu (25 na 50) i wynik wyższy niż ostatnio czyli 4,009. Lekarz przy ostatniej wizycie mówił, że będzie ok jeśli wyjdzie wynik 1... Mam dość wszystkiego męczy mnie już ta cała sytuacja, staram się trzymać dietę, biorę teraz po jednej tabletce metformaxu, dwa razy dziennie, a dalej nic się nie dzieje. TSH jak było złe tak jest, okresu ani widu ani słychu... Co gorsza schudłam przez to wszystko i znowu ważę poniżej 50 kg przy 159 cm wzrostu. Od znajomego lekarza dostałam skierowanie na odział endokrynologiczny, ale oczywiście zapisy są dopiero od października i to na NOWY ROK! Chciałabym mieć to wszystko już z głowy, a przede wszystkim wiedzieć co mi jest.

      Usuń
    9. Masz wysokie TSH i chudniesz? Myślałam sobie o tych wynikach wcześniejszych i jest coś co warto sporawdzić i co czesto jest mylone z PCO, czyli wtórny brak miesiączki z powodu podwzgórza - hypothalamic amenorrhea

      Moim zdaniem to może być to, większość wyników i symptomów pasuje idealnie. Rzadko się mówi o tej dysfunkcji, i wymaga bardzo kompleksowego spojrzenia na organizm.

      Usuń
    10. Chyab zmienię endokrynologa, bo nie czuję do niego zaufania... Albo pójdę do ginekologa-endokrynologa... Albo położę się gdzieś prywatnie w szpitalu i niech mi zrobią kompleksowe badania, bo mam dość tej sytuajcji. Chydnę, źle wyglądam przez te leki, stres i w ogóle nie jestem szczęśliwa. Kilka dni temu wróciłam z wakacji i teraz znowu zabiorę się za grzebanie w tej wielkiej zagadce jaką jest brak miesiączki (już 5 miesiąc od odstawienia tabletek antykoncepcyjnych i cisza w tym temacie).

      Usuń
    11. Aha a jak sprawdzić to podwzgórze?

      Usuń
    12. Generalnie HA można rozumieć jako brak miesiączki wywołany stresem. W takim przypadku wszelkie hormony sa nikise, w PCO są wysokie z kolei. Czyli LH, FSH, estrogeny, progesteron, testosteron - wszystko jest ponizej normy. Oczywiscie kortyzol moze byc wydzielany za bardzo lub juz niedostatecznie. To wysokie TSH i chudnięcie jest zaskakujące, samo wysokie TSH tez moze wskazywac, ze estres jest za duzy, pisalam o tym w poscie na temat tarczycy. Nie bierzesz zadnych lekow na tarczyce prawda?

      No i ten wtorny brak miesiaczki czesto dotyczy szczuplych kobiet, chociaz nie jest to regula. Napisze posta o HA niebawem, bo to jest mega powszechny problem :(

      Usuń
    13. Przez ostatnie 6 tyg brałam na zmianę 25/50 mg euthyroxu, a jeszcze wcześniej również przez 6 tygodni 25 mg. Ostatnio zrobiłam wyniki tsh i wyszło jeszcze wyższe niz ostatnim razem (4,09 w normie od 0,530 do 4,600) wcześniej było 3,678... Czyli wręcz wzrosło to TSH. Lekarz powiedział że jak wynik będzie wynosił 1, to będzie ok. Wygląda mi na to, że pomimo brania leków nic sie nie poprawia. Bardzo ciężko mi uwierzyć, że problemy z tarczycą są zupełnie niepowiązane z resztą moich wyników, a tak właśnie twierdzi endokrynolog, że tarczyca to całkiem inna historia... Boże, jak ja bym chciała po tylu latach wreszcie wiedzieć co mi jest :( chyba pójdę do jeszcze innych endokrynologów, bo już nikomu nie ufam, jeśli kilku poda mi taką samą wersję, to może uwierzę.

      Usuń
    14. Zmien lekarza :/ Nasze ciało to jedna wielka orkeistra, która razem gra...tarczyca, nadnercza, przysadka, nawet jelita komuniokuja się z soba nieustannie za pomoca hormonow i przekaznikow nerwowoych. Traktowanie czego kolwiek w wyizolowany sposob jest wrecz nienaturalne.


      Jesli powodem zaburzonej pracy tarczycy jest podwzgorze jak sugerowalam, to zadne leczenie nie bedzie skuteczne w kwestii tarczycy. Z jakiegos powodu przysadka nie wyłapuje, ze sa obecne hormony traczycy, co sprawia ze podwzgorze/przysadka daje znak do zwiekszonej produkcji TSH. Byc moze jest to problem juz na poziomie TRH. Badali TRH? To by moglo byc brakujacym puzzlem.

      Wszystkie Twoje wyniki są niskie, to nie wskazuje na PCO. Jaki byl obraz usg? Moim zdaniem jest to kwestia osi podwzgorze-przsyadka-nadnercza, stad tez problemy z tarczyca i hormonami plciowymi.

      Aha i dla potomnosci: przeciwciala tarczycy byly wykonywane prawda? I powiedz mi czy dostalas progesteron na wywolanie okresu?

      Swoja droga zamierzam napisac wiecej na temat HA, bo to czesty problem i lekarze jak w koncu nauczyli sie diagnzoowac PCO to teraz myla oba :(

      Usuń
    15. Nie badano mi TRH...
      Obraz jajników na usg był taki, że znajdowały się na nich nieliczne pęcherzyki, ale każdy lekarz mówił, że nie jest to obraz typowy dla PCO i wysyłał do endokrynologa na dalsze badania, z których jak dotąd oczywiście nie wyszła żadna mądra diagnoza.

      Anty tpo było robione i jest ok, obraz tarczycy też był w porządku.

      Nie miałam podawanej prolaktyny na wywołanie okresu.

      Muszę zmienić lekarza, ale już sama nie wiem do którego iść. Nie ma takiego który nie miałby żadnych negatywnych opinii w internecie...

      Od znajomego lekarza dostałam skierowanie na oddział endokrynologiczny, ale nowe miejsca będą dopiero w 2014roku, a do tego czasu to ja oszaleje z niewiedzy!

      Przy okazji, bardzo dziękuję Ci za pomoc, ponieważ dzisiaj tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że dobrze myślę.

      Usuń
    16. Pomysl jakie masz dysfunkcjyne obszary ciala, jakie byly pierwsze objawy...moj test diagnostyczny moze pomoc. Pomysl tez kiedy bylo dobrze lub lepiej. Ja bym jeszcze zasugerowala zrobic samodzielna diagnostyke wypalenia nadnerczy, o ktroym czesto pisalam. Jest tam kilka prostych zadan do wykonania. Lekarze niestety maja problem aby patrzec na pacjenta i jego wyniki/objawy kompleksowo. Ja mam niefajne wspomnienia z odzialu endo, chociaz w sumie nie mam zadnych, bo wiadomo jak funkcjonuje szpital. Musi na siebie zarobic. Pacjent wchodzi z czyms, ma wyjsc w lepszym stanie, inaczej NFZ nie zwroci kasy za leczenie. Nikogo nie stac na miesieczne diagnozowanie i jeszcze dluze leczenie...dlatego ja juz bardziej sklaniam sie do prytwanych gabinetow.
      A mialas cos podawane na wywolanie okres?

      Usuń
    17. w sumie głównym objawem jest brak miesiączki, jak miałam 12 lat, to ona się pojawiła, ale potem nie miałam nigdy normalnego cyklu. Zawsze były to półroczne albo dłuższe przerwy które kończyły się tylko plamieniami, które potrafiły trwać nawet miesiąc, a potem znowu była cisza...
      Na pewno problemem jest stres, który mnie pożera jak już się pojawi, a inych większych dysfunkcji nie zauważam, a nie jestem specjalnie zmęczona nigdy, ani nie mam problemów ze skórą, waga również nie jest kłopotem.
      W poniedziałek zrobię kortyzol w dzm i myślę, że jeszcze ACTH.
      Co do wywoływania, to brałam przez prawie 5 lat tabletki antykoncepcyjne i wtedy krwawienia pojawiały się jak w zegarku.

      Usuń
    18. Kortyzol badany z krwi nie daje nam żadnego info niestety :( Zbieram się do napisania o HA wciąż.

      Usuń
    19. wreszcie mam wyniki z kortyzolu w dzm, wynik to 106,21 a podana norma to od 36 do 137. Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze...

      Usuń
  11. Tak czytam i czytam te komentarze i w końcu sama coś napiszę (nie odzywałam się, bo sama testowałam różne rzeczy na sobie). Tak więc MS ma rację co do ketozy. Nie polecam! Choć cera nie była zła, to jednak samopoczucie do kitu i nieustanne zamartwianie się czy nie jem produktów ze zbyt wysokim IG.
    Obecnie jestem ma diecie 801010 Grahama. 21 dni byłam na typowo surowej, ale ponieważ mam niedowagę, którą się nabawiłam na diecie surowej niskowęglowodanowej, włączyłam do diety slodkie ziemniaki i ryż. Ogólnie moja dieta jest słodka. Jem bardzo dużo bananów ( ze skórką ok 2kg), bo już rano wypijam ogromnego szejka z bananów ( ok 8 sztuk) i dużej ilości zieleniny (sałata, szpinak, pietruszka). I tak przez cały dzień jem te owoce, a wieczorem ogromna sałatka warzywna i orzechy lub ziarna. Dieta polega na tym, aby 80% kcal pochodziło z węglowodanów, 10% z tłuszczy, a 10% z białka. Można to sprawdzić na Cronometrze ustawiając sobie profil 1:8:1. Dieta ta leczy z Candidy i cukrzycy. Jest książka Grahama, ale niestety po angielsku. Ludzie jednak stosujący ją zakładają blogi (powerbyfruits) z których można się wiele dowiedzieć oraz tłumaczą filmiki na youtube. Polecam też książkę Freelee ,,Owocuj się''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe :) Co prawda osobiście nie wierzę w długotrwałe stosowanie takich diet, ale w niektórych przewlekłych chorobach sama polecam diety oparte głownie na węglach z warzyw i owoców z minimalnym udziałem mięsa. Zwłaszcza gdy potrzeba doraźnej pomocy. Moim zdaniem skuteczność tych diet opiera się na jakości jedzenia, a nie proporcjach makro.

      Usuń
  12. Gdy przeszłam na Paleo cera się poprawiła, ale wciąż na brodzie wyskakiwały podskórne pryszcze. Gdy zrezygnowałam z mięsa i przeszłam na surowiznę nigdy nie miałam tak nieskazitelnej cery. Ale wkrótce zaczęłam kombinować czytajac witariańskie pszepisy oparte na dużej ilośc tłuszczu. I nagle po zjedzeniu słodkich owoców cera znacznie sie pogarszała. I było coraz gorzej...Wtedy jeszcze nie wiązałam moich problemów z tłuszczami, a wysokim IG. Teraz gdy jem ok 10% tłuszczy, nie muszę bać się IG. Własnie oiję szejka z bananów i dużej ilości sałaty i szpinaku. Niby mogę nawet spożyważ 3tys kalorii,ale ledwo dobijam do 2300kcal.
    MS, też mi się wydaje, że na dluższą metę taka dieta jest trudna do stosowania, zwłaszcza w polskich warunkach. Choć mnie w ogole nie ciągnie do gotowanego,wprowadziłam ryż m.in. z oszczędności. Szkoda też ze świeże daktyle są takie drogie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violina ale to wygląda na problemy z trawieniem tłuszczu...masz biegunki tłuszczowe lub zaparcia? Miałaś kiedyś usg wątroby i pęcherzyka?
      Mnie taka dieta jak Twoja obecnie doprowadziłą do kamieni żółciowych :( Włąsnie z powodu braku tłuszczu, zwłaszcza cholesterolu.

      Ale...wciąż mnie interesuje ta tematyka, i ile teraz owoców jesz? W ogóle jak jesz? Pytam, bo chcę się na chwilę przerzucić na surowa diete, co w moim obecnym stanie byloby zbawienne. Tylko nie mam pomyslu skad tych warzyw brac...pomidor, papryka, ogorek, rzodkiewka, salaty, cukinia i pomysly mi sie koncza :D

      Co do miesa: jakos ma znaczenie i byc moze to jest kwestia problemow z cera, albo wlasnie te dziwne trawienie tluszczu. Wiesz, ze ja dopoki mialam pecherzyk to cera mi sie trzymala idealnie, jak wycieli to po 2 mc wysyp...na tej samej diecie, a wtedy bylam wege. Pozniej uregulowalam trawienie, bralam enzymy i na wege i na paleo i w ketozie nic sie nie dzialo. Zawsze mam przeczucie, ze jak cera kaprysi to trzeba winic watrobe/pecherzyk :)

      Usuń
  13. Byłaś na 801010?!
    Przez pierwsze 2 tyg miałam biegunki, ale już jest ok. Robię sobie tez od czasu do czasu lewatywę.
    Przestraszyłaś mnie z tym brakiem tłuszczu.....Ale moze spozywalaś za mało kalorii (są filmiki na youtube o tym, jak będxiesz chciała, to Ci podrzucę, o tym że gdy spozywa sie za mało kalorii to ta dieta moze wręcz zaszkodzić). Ja na sniadanie spożywam ok 800kcal z bananów. Robię szejka +zielenina. Jeśli mam to w ciągu dnia jem świeże daktyle, ale ogólnie banany to podstawa. Teraz też wcinam też czereśnie. Na kolacje przeważnie wielka micha sałaty: sałata, pomidory, czasem wodorosty nori, ogórki, avocado albo midały lub pestki. Robię np sos sałatkowy na bazie ogórka i koperku i polewam sałatkę.
    Niestety ponieważ jestem strasznie wychudzona, wprowadziłam do diety ryż, a dzis zjem kaszę gryczaną nieprażoną - chodzi mi głównie o kalorie i cenę, bo jednak banany nie są zbyt tanie.
    A wiesz, że przypomniało mi się, ze jak byłam na diecie surowej i niskowęglowodanowej, to non stop miałam biegunki. Byłam pewna ze to od orzechów. I może te biegunki mnie wykończyły. Wyglądam jak anorektyczka.
    Wszystko co jem wpisuje w programie Cronometer, a nie jest to trudne, bo moja dieta nie jest skomplikowana. I codziennie odczytuję moje zapotrzebowanie na witaminy i minerały. I przeważnie wszystkiego jest ok 200-300%. Zelazo tylko 80%, ale skonczyłam kurs na temat żywienia i te 80% są OK, oraz wapnia zawsze mało, jednak czytałam że u ludzi stosujących dietę zasadową ( a owoce są zasadaowe) nie potrzeba dostarczać tylu wapnia. Aha, suplementuję wit. B12.
    Mimo wszystko przestraszyłas mnie z tym brakiem tłuszczu (ja nie mam go w ogóle) i cholesterolu. Kwasy omega 3 są ok, banany najwyraźniej je dostarczają, co widać na Cronometrze. Czytałam ksiązke ,,Owocuj się'' Freelee, w ktorej dziewczyna opisuje swoją cała drogę do zdrowia, pozbycia się candidy, pryszczy, nadwagi. I ona przechodziła przez przeróżne typy diet. Czytała Grahama 801010. Jest na tej diecie i czuje się swietnie. Tylko ze ona nie je zadnych gotowanych produktów. Spożywa dziennie 3000kcal. A mi się wczoraj udalo zjeśc 3300kcal. Ogólnie na twj diecie ma się full energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalorii to kmi na pewno nie braklowalo :) Co do tluszczu to nie taka prosta historia- brak cholesterolu byl tylko u mnie czynnikiem, ktory spowodowal tworzenei sie kamienie ale nie sam z siebie, mialam tez problemy z tolerancja wegli i jakies genetyczne sklonnosci :) To zawsze sa wypadkowe kilku czynnikow.

      Moim zdaniem biegunki na takich dietach sa wynikiem 'oczysczania'. Moje studia praktykuja poodejscie wegetarianskie w polaczeniu z lewatywami i pierwsze kilka tygodni jest mocno intensywne. Biegunki tez moga byc wynikiem duzej ilosci blonnika i wody, ktora sie dostaje do jelit - moj maz za kazdym razem jak zje wiecej niz troche warzyw ma takie problemy - to tez kwestia zlego trawienia i braku odpowiednich enzymow.

      Ale tak jak myslalam, te diety w duzej mierze oparte sa na owocach, bo nie ma szans na uzsykanie chociazby az takiej kalorycznosci tylko z warzyw. Nie wnikam w makro i mirko, bo po pierwsze wazne co przyswajamy, dwa jakby to mialo dla mnie znaczxenie to na paleo mam idealne wskazniki wszystkich wiatamin i mineralow (liczylam z menu 10 dniowego na potrzeby studiow kiedys)...ale wciąz diety weganskie/wgeterainskie stosowane z wylacznie najpopularniejszych alergenow jak soja, zboza (poza ryzem) wydaja mi sie najlepsza metoda na oczyszczenie, gdy problem nie jest wynikiem stylu zycia mp. gdy mamy infekcje. Nie jest to dieta dla wszystkich, bo wymaga sporych zdolnosci organizmu w kwestii trawienia, ale zdecydowanie stsoowana przez jakis czas krzywdy nie zrobi.

      Bylam 11 lata wege, z czego ostatnie kilka to byla dieta bez soi, z malą iloscia zboz i doslownie prawie weganska. Dziś jestem swiadoma jakie bledy popelnilam i co mozna byloby zmienic, ale jakos wrocic na stale do bezmiesnej diety mi sie nie usmiecha :)

      W ostatnim czasie studiuje kilkadziesiat alternatywnych kuracji antynowotworowych - sa takie oparte na ketozie, na samej surowiznie, na owcoach, nawet na olejach - ale jedno je laczy - jakosc jedzenia i brak przetworzoneych produktow i toksyn, wiec moze to jest recepta na zdrowie :) I stad skutecznosc i paleo, i diety surowej :)

      A jedno pytanie, procentowo jaki jest stosunek owocow do warzyw? Polskie zrodla na temat diety surowej sa ubogie, a nie mam czasu szukac info w sieci :(


      A Violina, moj cholesterol w surowicy byl nawet bardzo niski, pomijajac dietetyczny :) Omega3 z roślin nie jest efektywne, konwersja z AL do DHA to jakieś kilka procent niestety. Lepiej po prostu suplementować Omega3 i np. od czasu do czasu olej kokosowy. Brak cholesterolu i kamienie to jeden aspekt, który jak pisalam zalezy tez od innycz czynnikow, ale zbyt malo cholesterolu we krwi oznacza, ze nie jestes w stanie prodsukowac hormonow np. steroidowych. Cholsterol to nie tylko budulec kazdej sciany komorkowej, ale i prekursor hormonow.

      Kalorycznosc Twojej diety jest niesamowita! A jak trawienie, cera, okres? To wazne wskazniki aby ocenic ogolen zdrowie. I czemu zboza a nie ziemniaki? :)

      Usuń
    2. Aha, to faktycznie. Przeważnie kilka czynników nakłada się na chorobę. Tak jak moj trądzik też pewnie nie był spowodowany tylko tabletkami anty, a musiałam miec jakies genetyczne predyspozycje do niego. Oczyściłam takim razie mniej wiecej jelita, jedząc w 90% owoce przez 21 dni. Teraz już codziennie jem gotowane produkty (1 dziennie), ale i tak przewazają owoce, choc chwilami nie mogę patrzeć na banany :-P
      Pytałas czemu zboża, a nie ziemniaki? Te drugie są lepsze? Pewnie tak. Własnie gotuję na parze batata. Bataty są niestety drogie, a takich zwykłych ziemniaków nie lubię. Nawet nie wiedziałabym z czym je jeść (wazne jest odpowiednie lączeni produktów), bo niie używam soli. A batat jest słodkie i jem z sałatą.
      A czy slyszałaś, że mięso także ma wplyw na insulinę?
      To ciekawe co napisałas, że byłas tyle lat wege. Przewaznie ludzie chwalą sie, ze po przejsciu na wege czują się lepiej, lżej. A Ty się lepiej czujesz Paleo. Ale mi bliżej do surowej wege, witarianizmu. Soi w ogóle nie spożywam, raz jadłam soczewicę i dzś kupiłam czerwoną, bo mi smakowała. Niby strączkowe są źle trawione, ale do wszystkiego się można wtedy przyczepić, do ryżu, kaszy(z tego co pamiętam nawet na Paleo niezalecane) skrobi z ziemniaków. Z resztą kasza, ryż to produkty przetworzone.
      A z moją cerą jest w 95% ok. Wczoraj byłam cały dzień poza domem i jadłam ryż w restauracji chińskiej (mógl być slodzony i solony) oraz fasolkę edamame z sola (za póżno powiedziałam, zeby niczego nie dodawali) i dziś mam pryszcza na brwi i plecach. Może to tylko zbieg okoliczności, może wprowadzenie gotowanych produktów miało wpływ, nie wiem. Jednak stresujące st nieustanne pilnowanie diety, chciałabym czasem zyc normalnie jak inni i cieszyć się z każdego pożywienia. A kalorycznośc wczoraj i dziś kategorycznie za niska, ale naprawde niie wiedziałam co jesc poza domem.
      Aha, nie mam pojęcia jaki jest stosunek procentowy owoców do warzyw. Jest w ogole coś takiego? Myslę, zenie ma sobie co tym zaprzątać głowy.

      Usuń
    3. Diety wegańskie czy wegetariańskie mają duży potencjał terapeutyczny, ale stresowane na całe życie wymagają odpowiedniego podejścia i wiedzy. Czułam się lepiej po przejściu na wege na pewno, latami czułam się całkiem ok., dopiero po 9 latach gdy zaczęłam ostro trenować odczułam skutki braku porządnego źródła białka, a później tłuszczu...miałam tak niski cholesterol, że moje hormony steroidowy praktycznie ledwo co były tworzone. Nie miałam już okresu, trądzik był spory, pojawiły się problemy ze spadkami cukru, wieczny glod i wiele innych. Niewiele było w mojej diecie Omega3, wszystkich aminokwasów czy tez minerałow takich jak megnez i cynk. Potem pojawily sie kwestie niepokoju, zmiennych nastrojow itd.

      Od tygodnia nie jem mięsa prawie wcale z kolei i zamierzam przez jakiś czas potrzymać taką terapeutyczną dietę, ale już w inny sposób niż kiedyś :)

      Co do batatów: zjedz z olejem koksowym i cynamonem, będą pyszne i głód nie pojawi się przez kilka godzin :)

      Usuń
    4. Co do insuliny: wszystko co jemy podnosi jej poziom, a białko - dokładniej niektore aminokwasy - są insulinogenne. Ta odpowiedz jest jednak wyrazna tylko w przypadku wyizolowanych aminokwasów, jak jemy mieso czy inny cały produkt nie jest to az tak determinujace, chociaz wciaz moze miec znaczenie. No i drugi aspekt, nadmiar bialka zostanie przeksztalcony do postaci glukozy.

      Usuń
    5. Insulinogenne? Czyli podnoszą jej poziom? Przez ostatnie kilka dni przekraczalam dzienny limit białek, bo jadłam albo soczewicę, albo chleb esseński, codziennie też brazowy ryż. I to zaowocowało wielkim podskórnym pryszczem. A było juz tak dobrze...Niemal idealnie. Więc przyczyną jest albo nadmiar białka przy mojej diecie 801010, zboża (ryż), strączki (soczewica i jedzona w restauracji fasola edamame z solą).

      Usuń
    6. Soczewica, chleb czy ryż to nie są źródła białka, a węglowodanów :)I to ma dużo większy efekt na insulinę...być może jest to kwestia glutenu, ryż również go zawiera tylko w innej postaci niż np. pszenica. Albo po prostu przypadek :)O efekt insulinogenny białek bym się martwiła raczej w przypadku mleka, aminokwasów wyizolowanych czy też być może nadmiary mięsa/ryb/jaj.

      Usuń
  14. Zapomniałam dodać: z okresem mam problemy, a raczej jego brakiem, ktory wynikia z niedowagi, którą nabawiłam się na surowej nieskowęglowodanowej diecie. Teraz moim celem jest przytyć. Wczoraj zjadłam ponad pół kg batatów, ale najadłam się nimi tylko na chwile.

    OdpowiedzUsuń
  15. Znalazłam w necie: ,,Po spożyciu kaszy gryczanej nie dochodzi do gwałtownego wzrostu stężenia glukozy i co za tym idzie – insuliny (u kobiet chorych na zespół policystycznych jajników często dochodzi do nadmiernego wydzielania insuliny). Dodatkowo zawarty w tej odmianie kaszy D-chiro-inozytol zwiększa skuteczność działania insuliny i reguluje ilość androgenów (męskie hormony płciowe).Dodatkowo dzięki zawartości D-chiro-inozytolu i magnezu, może poprawić się działanie insuliny, które doprowadza do zmniejszenia insulinoporności tkanek (częsta przyczyna cukrzycy typu II).''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zjedzeniu kaszy dochodzi do sporego wzrostu insuliny :) Glukozy zresztą też, kasze mają wysoki indeks - nie najwyższy ale wciąż wysoki. Pomijając to jak glukoza rośnie, bo to też kwestia naszej indywidualnej wrażliwości, to taka reakcja ze strony insulina-androgeny-cera nie jest kwestią kilku godzin. Dlatego zawsze przy cerze tradzikowej ciezko gdybac co zaszkodzilo. A pojedyncze wykwity zdarzaja sie kazdemu.
      Inozytol bywa cudowny ale w postaci suplementu, gdy jego ilość ma działanie terapeutyczne i nie ma tam składników antyodżwyczych jak lektyny. Do leczenia PCOS np. wykorzystuje się inozytl ale w dawce, w której nie jesteśmy w stanie nawet dostarczyć go z pożywienia. Leczy się nim też depresję.
      A nie możemy patrzeć na jedzenie tylko przez pryzmat jednego składnika.
      Violina a nie tyjesz po zmianie diety? No i jak surowa może być niekowęglowodanowa? Chodzi mi o % oczywiście, bo wiadomo że warzywa i owoce mają mniej węgli niż klasyczna deieta. Chyba, że jesz surowe proteiny :)

      Usuń
  16. MS, dopieoro przeczytałam odpowiedź. Jadłam 10g węglowodanów na kilogram ciała, więc naprawdę dużo. Moim głównym menu były banany, daktyle, czasem bataty, a potem na wyjazdach chrupki chleb. Przytyłam,ale to było też jednym z moich celów. Wróciłam do swojej wagi 47kg.
    Ale podczas wakacji czasem robiłam sobie przerwę od diety. Np przez ponad 2tyg jadłam (aż wstyd się przyznać) chipsy (jak ja kocham chipsy), ciasteczka, ciasta, kanapki, piłam kawę i piwo. Jeśli chodzi o wagę to nie przytyłam ani grama (po prostu tak mam), a jesli chodzi o cerę, to było gorzej, ale nie było tragedii. A dlaczego? Bo byłam za granicą i się kmpletnie tym nie przejmowałam. Wrociłam do Polski i pogorszenie maksymalne. Teraz znów wróciłam do owoców i warzyw, ale niekoniecznie surowych, bo jem gotowane ziemniaki, brokuły, suszone figi.

    OdpowiedzUsuń
  17. MS, dopieoro przeczytałam odpowiedź. Jadłam 10g węglowodanów na kilogram ciała, więc naprawdę dużo. Moim głównym menu były banany, daktyle, czasem bataty, a potem na wyjazdach chrupki chleb. Przytyłam,ale to było też jednym z moich celów. Wróciłam do swojej wagi 47kg.
    Ale podczas wakacji czasem robiłam sobie przerwę od diety. Np przez ponad 2tyg jadłam (aż wstyd się przyznać) chipsy (jak ja kocham chipsy), ciasteczka, ciasta, kanapki, piłam kawę i piwo. Jeśli chodzi o wagę to nie przytyłam ani grama (po prostu tak mam), a jesli chodzi o cerę, to było gorzej, ale nie było tragedii. A dlaczego? Bo byłam za granicą i się kmpletnie tym nie przejmowałam. Wrociłam do Polski i pogorszenie maksymalne. Teraz znów wróciłam do owoców i warzyw, ale niekoniecznie surowych, bo jem gotowane ziemniaki, brokuły, suszone figi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej ,mam do Ciebie wilką prośbę. Od niedawna wiem ,że mam PCO, jednak nigdy nie kazano mi robić wyników glukozy i insuliny. Postanowiłam sama sie za to zabrać, gdyż często czułam sie zmęczona i ospała. Widzę ,że posiadasz juz dużą wiedzę z tego zakresu ,a wizyte u mojego lekarza mam dopiero za ponad miesiąc i bardzo się deneruje czy wszystko jest ok. Stąd moje pytanie, jak wyglądały Twoje wyniki ,że stwierddzono u Ciebie insulinooporność?Moje wyglądaja tak : glukoza na czczo: 75 mg/dl po
    godzinie: 118 mg/dl po dwóch godzinach: 64 mg/dl insulina na czczo: 7,51 ulU/ml przy normie 2,6-24,9 ulU/ml po godzinie : 156,7 ulU/ml po dwóch godzinach : 33,39 ulU/ml. Czy widzisz w nich może coś niepokojącego albo miałaś podobny przypadek?Wiem ,że nie jesteś ekspertem ,który w 100% da mi odpowiedź, ale masz może jakieś rozeznanie jak powinny wyglądać prawidłowe wyniki. Z góry dziękuję Ci za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam swoich wynikow zbyt dobtze jesli mowa o cyferki, ale generalnie cukier byl w normie, insulina mocno podwyzszona w kazdym punkcie. Typowa insulinoopornosc.
      U Ciebie to bardziej wyglada na realtywna hipoglikemie - cukier spadk gwaltwownie ponizej normy 2h po obciazeniu. Insulinoopornosci nie doszukiwalabym sie jeszcze, ale reaktywna hipoglikemia moze do niej doprowadzic. Czy po jedzeniu czujesz sie lepiej czy gorzej? W sensie dodaje Ci energii czy oslabia?
      Prawidlowo powinien cukier i isnulina rosnac po obciazedniu, a po 2h spadac do normy.

      Usuń
  19. Jakie polecasz suplementy przy insulinooporności? Chce uniknąć brania Metformaxu, mam Pco, biore pigułki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim dieta. Pozniej zastanowienie sie co jeszcze moze wplywac na ten stan, czasem problemy z nadnerczami, czasem chore jelita rowniez moga posrednio brac udzial w problemach ze stabilizacja poziomu cukru. Poza tym watroba i tu bym postawila piorytet. Metfromina nie jest złym lekiem, ma swoje minusy, ale ma tez plusy duzo bardziej wychodzace poza kwestie zwiazane z cukrem. Jak masz powazna insulinoopornosc to nie uwazam za zly pomysl wspomaganie sie metformina. Teoretycznie nie powinna powoidowac spadkow cukru we krwi, chociaz moje dosiadczenia byly inne...w kazdym razie calkiem niezly lek ogolnie rzecz traktujac. Jak nie to, to ALA, chrom, tauryna, umiarkowana ilosc wegli - nie za niska, sen, uwazanie na stres.
      Ale pigulki na PCO to juz nie taki dobry pomnysl :( I mowie to z 10 letnim doswiadczeniem w temacie :(

      Usuń
    2. Hm, chciałabym odstawic pigułki, ale każda próba kończy się brakiem okresu. Ginekolog twierdzi, że to wina niedoboru progesteronu w 2 połowie cyklu. Co doradzisz?

      Usuń
    3. Nie znam całej historii medycznej, więc ciężko coś doradzić. Ale zdecydowanie niedobor prgesteronu jest czesty. Przede wszystkim oczyscic organizm z nadmiaru estrogenu po pigulkach!

      Usuń
  20. A morwa biała, cynamon i chrom jest pomocny przy insulinooporności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrom może, ale nie oczekiwałabym cudów. ALA, trochę produkty wspomagajace wątrobę :)

      Usuń
  21. Witam. Od ponad roku biorę leki na insulinooporność (Siofor 1000). Zdiagnozował mnie endokrynolog. Krzywą cukrowo-insulinową miałam robioną i wyszło, ze insulina jest dwa razy większa jak powinna. Po posiłku mam zawsze uczucie senności i ochotę na słodkie. Choruje jednocześnie na Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Czy jakieś konkretne zalecenia miałaby Pani dla mnie? Będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,

    Mam 25 lat, moje BMI wynosi 24. Od około pól roku zaczęłam czuć się gorzej. W pracy mogłabym zasnąć w ciągu dnia, a śpię 8-12 godzin (w tym czasami 2-3 godziny po południu). Będąc na mieście, na uczelni zaczęłam słabnąć, serce zaczynało mi walić jak oszalałe, oblewałam się potem, czułam się otumaniona, a mięśnie odmawiały posłuszeństwa, wręcz ręce mi drżały. Dużo piję i dużo sikam. Ciągle mi sucho w gardle. W nocy kiedy spałam strasznie się pociłam, a kiedy wstawałam mogłam wręcz wycisnąć pot z koszulki, nie mówiąc nawet o cuchnącym kwaśnym zapachu potu,przez który musiałam w kółko zmieniać pościel. Zgłaszałam to swojej lekarz rodzinnej 3 razy, a ona za każdym razem twierdziła ze to przez nerwy (czyżby dlatego ze jestem młoda i nic nie ma prawa mi dolegać?)
    Rok wcześniej miałam laparoskopie na torbiel na jajniku i zrost jelita z otrzewną, przy każdym okresie cierpię z bólu tak silnego, ze aż mdleję. Podczas okresu zazwyczaj biorę ketonal. Długo zeszło zanim znalazłam ginekologa, który mnie zrozumiał. Podejrzewa u mnie endometriozę. Brałam leki z dienogestem - Qlaira (bez zmian) a teraz Diane 35 i jest troszkę lepiej.
    Swojemu ginekologowi także powiedziałam, że robi mi się słabo i opisałam dolegliwości. Zasugerował mi badania, które powinnam zrobić, a wśród nich (tarczyca, która wyszła ok) i test obciążenia glukozą.
    Glukoza na czczo wyszła 78, a po 2 godzinach po 75 g wynik był 155, gdzie norma jest do 140.
    Z tym wynikiem udałam się do mojej lekarz rodzinnej, pokazałam jej, a ona dalej twierdziła, że wszystko jest w porządku. Pomyślałam sobie, że chyba ją pogięło ;/ skoro napisane jest jak wół, że coś jest nie tak, a do tego ciągle robi mi się słabo itd.
    Poczytałam trochę w necie i zapisałam się prywatnie do diabetologa. Pomyślałam, że muszę zaczerpnąć opinii fachowca,bo przecież chcę czuć się dobrze, jakoś funkcjonować i nie bać się, że zasłabnę gdzieś na uczelni, w pociągu czy w pracy.
    Doktor diabetolog powiedział, że mam prawdopodobnie insulinooporność i jest to wstęp do cukrzycy typu 2. Zalecił dietę i ćwiczenia. Chciałabym już się czuć dobrze i nie bać się, że coś mi się stanie. Doktor wypożyczył mi glukometr na miesiąc, bym robiła sobie wyniki i na następną wizytę je przyniosła.
    Chciałabym zapytać, czy moja przypadłość - insulinooporność może mieć wpływ na to,że mam tak bolesne miesiączki (endometrioza)?

    Pozdrawiam,
    czekam na odpowiedź
    Karla 25

    OdpowiedzUsuń
  23. Karla 25, nie jestem fachowcem, ale ze swojego doświadczenia widzę, że mając insulinooporność mam bolesne miesiączki. Ponieważ leczenie metforminą pomogło na krótko, zaczęłam stosować dietę. Ostatnia modyfikacja spowodowała, że pierwszy raz w życiu nie miałam bolesnej miesiączki (odstawiłam cukier, gluten -pszenica, żyto, białko zwierzęce - mięso, nabiał, mleko, jogurty, jajka)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeczytałam posty ale nie mogę zrozumieć co jeść (!) mając zdiagnozowaną insulinooporność
    i niedoczynność tarczycy (eutyrox 100). Mam 55 lat 163cm i waże 107kg. Cierpię, bo obżeram się, nie mogę przestać choć pękam z przejedzenia, a potem wyrzuty sumienia itd... Byłam już wiele razy na dietach nawet prowadzonych przez lekarza dietetyka, efekty były ale niestety krótkotrwałe bo przegrywałam z tym cholernym łaknieniem. Proszę Cię MS podaj jakieś przykładowe zestawy bo jak czytam "odstawiłam cukier, gluten -pszenica, żyto, białko zwierzęce - mięso, nabiał, mleko, jogurty, jajka" - to nie wiem co można zjeść?

    OdpowiedzUsuń
  25. "(odstawiłam cukier, gluten -pszenica, żyto, białko zwierzęce - mięso, nabiał, mleko, jogurty, jajka)" przepraszam ze pytam, ale w takim razie co jesz? przecież chyba pozostają tylko ryby i warzywa (no nie psiankowe zapewne) wiec to chyba głodówka? Jaka ma byc ta dieta przy insulinooporności ? bo moj dietetyk nie kazał mi odstawić brązowego ryżu, quinoi itp. tymbardziej mam w diecie białko z indyka i jajek, jogurtów. O co tu chodzi?

    OdpowiedzUsuń