Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

09.08.2012

Jedzonko dziś i mały eksperyment

Pomysł na eksperyment narodził się przypadkiem...mój mąż od dawna cierpi na refluks. I to jest refluks przez duże R. Od lat bierze leki hamujące wydzielanie kwasu solnego. Jakiś czas temu trafiłam na protokół leczenia refluksu i zgagi poprzez suplementację...uwaga...kwasem solnym :) Najnowsze badania wskazują bowiem, że to niedobór kwasu solnego, a nie jego nadmiar są powodem występowania objawów.
Zamówiliśmy więc kwas solny :)


Ja z kolei miałam stwierdzony refluks dawno temu i potwierdzony nie tak dawno, ale nigdy w życiu nie miałam żadnych dolegliwości...ani zgagi, ani nic innego. Faktem jest, że moja dieta pozbawiona przetworzonych rzeczy mnie bardzo chroni. Niemniej jednak jakiś czas temu nagle moje jelita zaczęły się buntować. Pisałam już parę razy na blogu o tym. Stwierdzono drażliwe jelito, poźniej usunięto mi pęcherzyk żółciowy, a jelita jak bolały tak bolały dalej.
Po eliminacji z diety nabiału i zbóź poczułam dużą ulgę, ale nie do końca moje trawienie jest jakie powinno. Być może jest to wina stresu. Nie mam typowych objawów ZJD. Nie mam ani zaparć, ani wzdęć. Jedynie dyskomfort i takie lekkie uczucie parcia.

Po długiej kilkutygodniowej analizie stwierdziłam, że może być kilka przyczyn:
- SIBO (po latach antybiotyków i antykoncepcji);
- FODMAPS (czyli niektóe warzywa i owoce nie są prawidłowo rozkładane i fermentują)
- za mało kwasu solnego w żołądku (bardzo możliwe ze względu na mój dziwny refluks)
- za mało żółci (to na pewno, nie ma woreczka, nie ma magazyny żółci)
- stres (zawsze jest czynnikiem pogarszającym objawy)

Co robię z tym wszystkim:
- ograniczam węglowodany , aby bakterie nie miały się czym żywić
- dokarmiam zdrowe bakterie probiotykiem i sfermentowanymi produktami jak kiszona kapusta
- FODMAPS jem dalej, bo lubię i na chwilę obecną nie chcę wykluczać większości warzyw :)
- leczę się rosołem (napisze wkrótce więcej jak go przygotować)
- łykam kwas solny i sproszkowaną żółć
- staram się mniej stresować (nie wychodzi) i ograniczyć reakcje mojego ciała na stres (zioła, suplementy, medytacja, lista wdzięczności)

Co do samego kwasu solnego....poprawia trawienie, wpływa na odpowiednie wydzielanie enzymów i na pewno czuję dużą różnicę. Podaje się go zaczynając od małej dawki do posiłku i zwiększa stopniowo następnego dnia, aż do uzyskania objawów podobnych do zgagi czy refluksu. To oznacza, że kwasu jest za dużo. Ludzie z prawidłowym wydzielaniem już po jednej dawce czują przesyt. Ja jestem na etapie 3 kapsułek i nic wciąż....mąż bierze 5 i też nic. Co zaskakujące nie bierze żadnych leków i zgagi nie ma, dlatego chętnie poszłabym do lekarza który od kliku lat faszerował go inhibitorami pompy twierdząc, że ma za dużo kwasu w żoładku i zapytała go jakim cudem podając jeszcze więcej kwasu refluks mija?
Ja osobiście nie czuję jeszcze dużej różnicy jeśli chodzi o jelita. Z pewnością suplementacja żółcią mi służy, ale osoby bez pęcherzyka żółciowego powinny stosować żółć nierzadko do końca życia, aby prawidłowo trawić tłuszcz i zapewnić sobie odpowiednią absorpcję substancji odżywczych :(
Zobaczymy za jakiś czas jak pójdzie nasz eksperyment, na razie jest dzień trzeci, więc ciężko wyrokować.

Jedzonko dziś:

1) sałatka: indyk pieczony, sałata rzymska, papryka, rzodkiewki, ogórek kiszony, kiełki brokuła, pół awokado, 2 łyżki oleju kokosowego

2) wątróbka drobiowa smażona na ghee, cukinia, kalafior, pietruszka, surówka z kapusty kiszonej, garść pistacji

3) miska rosołu, dwa jajka smażone ma oleju kokosowym, ogórek kiszony, kawałek udka z kaczki (świeżo pieczony i nie można się było powstrzymać, deser ( krem koksowy, wiórki kokosowe, czekolada 100%, żelatyna wcześniej przygotowana - wszystko zmiksowane na konsystencję kremu)

Ogólnie znów nudno, ale kolacja była wyśmienita...deser dekadencki. Objadłam się za wszystkie czasy i zaspokoiłam swój słodki ząb na jakiś czas. A wszystko wina czekolady 100%, którą przypadkiem nabyłam i teraz kombinuje różne desery, żeby ją wykorzystać :)

Z ciekawości podliczyłam kalorie...i jestem w szoku, wyszło prawie 2500...byłoby kłamstwem stwierdzenie, że chudnę, ale jakimś cudem trzymam wagę na takiej diecie, i dodatkowo ograniczając treningi do minimum, więc mimo strachu przed tyciem (występuje chyba zawsze u osób które były już kiedyś otyłe) całkiem pozytywnie mnie to nastraja. Kiedyś moją granicą było 1500 kalorii i od razu waga szła w górę. Gdyby nie mój naturalny strach chętnie poszlałabym tak z dwa tygodnie i oceniła wynik...ale jeszcze nie teraz :)

17 komentarzy:

  1. Mniam! Ten deser brzmi genialnie - wszystko poza żelatyną mam w domu- jakie
    mniej więcej proporcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię żelatynę mniej więcej wg przepisu, zmniejszam tylko ilośc wody - na szklankę daje jakieś 2 łyżeczki żelatyny. Zawsze słodzę stewią, inaczej śmierdzi (przynajmniej mi) za bardzo zwierzęco :)
      Jak wystygnie to do lodówki do zastygnięcia. Robię tego cały pojemnik i w miarę potrzeby wyciagam. Do deseru biorę szklankę gotowej żelatyny, do tego daję 2 łyzki oleju kokosowego lub kremu kokoswego, łyżke wiórek kokosowych i łyżke kakao. Wszystko mocno miksuję. I na koniec dla konsystencji jeszcze jedna lyzka wiorek. Wychodzi cos o konsystencji puszytego serka, trochę jakby ubita śmietana. Całośc jeszcze czesto dosladzam, bo lubie jak juz jem slodkie aby bylo mocno slodkie ;) Czasem dorzucam tez cynamon do srodka lub orzechy.

      Usuń
  2. O taki tłusty rosolek bym sobie wypila. I czy ja wiem czy nudne jedzonko, jak dla mnie brzmi bardzo smacznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A możesz napisać jaki masz wzrost i wagę, odkąd się odżywiasz w taki sposób jak teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakladce 'O mnie' jest wszystko na moj temat :) Mam 158 cm, nie wiem ile waze, bo wagi nie posiadam juz od jakiegos czasu...ale szacuje ok . 48-50 kg :) Rozmiar 32-34.

      Usuń
    2. Wow, to nieźle jak na ilość jedzenia, jaką pochłaniasz. Wstaw kiedyś fotkę swojej sylwetki ;)

      Usuń
    3. Hehe jem sporo faktycznie, na codzien nie przekraczam 1800 kcal raczej, ale zastanawiam sie czasem czy nie tyje...kiedys tylam na 1200 kaloriach :) teraz nie zauwaze 1 czy 2kg w ta czy tamta, wiec kto wie...
      Nie bede tutaj koloryzowac, jak komus zalezy na redukcji to kalorie wciaz maja znaczenie, moge teraz jesc wiecej niz kiedys, ale nie schudne na takiej diecie, w wersji optymistycznej nie przytyje...co do zdjec...planuje sie zabrac za nie, i swoje i jedzenia i zycia :) Brak czasu niestety mnie ogranicza, bo wiekszosc postow tworze w pracy...ze zdjeciami nie bylo tak latwo juz :)

      Usuń
  4. Ciekawy wpis. Ja choruję na refluks i nerwicę żołądka, miałam 3 gastroskopie okropność. Na stałe mam metaclopramidum, anesteloc. I ciągle tłumaczy mi lekarz , że za dużo kwasu ;-) i dieta eliminująca czyli nie powinnam wszystkiego co zwiększa wytwarzanie kwasu ;-) Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety powszechne przekonanie lekarzy powoduje, że pacjentom podaje się inhibitory latami, co prowadzi do tragicznych konsekwencji :( Te leki powinny być stosowane tylko przez chwilę. Mój mąż miał 32 lata jak nabawił wielu chorób, bo 2 latach blokowania wydzielania kwasu. Szacuje się, że jakieś 5% osób ma de facto problemy z nadmiarem kwasu, reszta jak pisałam wyżej.

      Usuń
  5. Jakiej firmy HCl polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc stosowałam z 4-5 rożnych HCL różnych firm i mam takie same odczucia. Ważne aby nie było żadnych dodatków oprócz żelatynowej kapsułki i aby był to kwas plus pepsyna.

      Usuń
    2. Polecam tę http://allegro.pl/betaina-hcl-pepsyna-gencjana-360-kaps-650-mg-i5788019276.html
      Mojej siostrze pomogła a zmagała się z refluksem parę lat.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Jak się zaczyna kurację to ile tabletek brać na początku?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak się zaczyna kurację to ile tabletek brać na początku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 do kazdego posilku bogatego w bialko (1 kapsulka ma ok. 650 mg HCl)

      Usuń
  8. cześć zmagam się z refluksem od 6 lat i już mam nie małą wiedzę na temat odżywiania, smażone jest zakazane, ogórki kiszone? :O kapusta kiszona, rzodkiewka? o matko umarłabym, do tego czekolada :D wielkie pozdrowienia, nie polecaj ludziom, którzy serio mają problemy z żołądkiem, byłaś może u gastrologa? z tym kwasem to już też gdzieś słyszałam, byłabym skłonna uwierzyć, ale żeby takie rzeczy swojemu żołądkowi szykować to pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. autorko.. jak to możliwe aby przy nadczynności tarczycy(niskie tsh) waga nie spadała(mimo diety) albo rosła?co jest nie tak?

    OdpowiedzUsuń