Wrzesień 3, 2012

Dieta na wakacjach

Otrzymałam w ostatnim czasie wiadomość z propozycją posta na temat radzenia sobie z jedzeniem na wakacjach. Czyli co jeść w czasie podróży, na co zwracać uwagę wybierając jedzenie w barach i restauracjach, co można mieć przy sobie, jaki sprzęt warto zabrać z domu itd. I wiem, że wakacje już się dla wielu osób skończyły i dziś jest nawet pierwszy dzień roku, ale na szczęście obecnie ludzie podróżują cały rok 🙂

Sama nigdy nie mam większych problemów z jedzeniem w innych miastach czy krajach. Przyznam szczerze, że nigdy nawet nie zwracałam na to większej uwagi i wydaje mi się, że za czasów mojego wegetarianizmu było dużo ciężej z moim wakacyjnym jedzenie,. Zwłaszcza gdy jadałam co 2-3h z zegarkiem w ręku.


Teraz jest dużo prościej, ale wciąż podstawą z pewnością jest dobry plan. To jak będziemy jeść zależy głównie od miejsca pobytu i zasobów finansowych. Inaczej będzie wyglądała nasza dieta na wakacjach all inclusive w Tunezji, inaczej na spływie kajakowym na Mazurach, a jeszcze inaczej gdy pojedziemy zwiedzać inne kraje bez konkretnej lokalizacji.
Rozeznanie się w temacie przed wyjazdem jest obowiązkowe. W sieci łatwo zlokalizować wszystkie dostępne punkty gastronomiczne w okolicy, w której będziemy przebywać. Oczywiście gdy wybieramy się do dużego miasta czy kurortu turystycznego rozeznanie nie jest niezbędne, ponieważ możemy z całą pewnością założyć, że miejsc do robienia zakupów czy punktów gastronomicznych gdzie można coś zjeść nie braknie. W innych przypadkach warto wiedzieć gdzie znajdziemy chociażby najbliższy sklep spożywczy. Warto też zwrócić uwagę gdzie tubylcy zaopatrują się w żywność (chociaż w krajach nisko rozwiniętych nasze żołądki mogą tego nie przeżyć).

Podróż:
Z mojego doświadczenia to najgorszy etap wakacji jeśli chodzi o aspekt dietetyczny. Gdy przemieszczamy się samochodem sprawa znacznie się upraszcza. Możemy zabrać z sobą nie tylko zapas suchego prowiantu, napojów, akcesoriów kuchennych, ale nawet małą przenośną lodówkę turystyczną czy parowar. 

Gdy naszym środkiem lokomocji jest pociąg, autobus czy samolot musimy bardziej przemyśleć co z sobą zabrać. Jeśli na miejscu możemy bez problemu kupić jedzenie (mniej lub bardziej paleo) nie warto nosić z sobą zbyt wielu smakołyków. To co warto jednak mieć (gdy nie jedziemy do większego miasta) to z pewnością olej kokosowy. Zakładam, że to jest jedna z niewielu rzeczy jaka może po prostu nie być dostępna. A z racji tego, że olej koksowy jest bardzo stabilnym tłuszczem nie musimy martwić się, że nie przeżyje podróży. 
Gdy obawiamy się, że w naszym docelowym miejscu pobytu nie będzie możliwości zrobienia zakupów (takich bardziej zaawansowanych) wzięłabym z sobą również:
– orzechy (różne rodzaje)
– chipsy lub wiórki kokosowe
– chipsy warzywne i owocowe (robię własnoręcznie)
– sardynki w oliwie z oliwek
– oliwki/ogórki kiszone/kapustę kiszoną (gdy mamy jak to udźwignąć oczywiście)
– woda, woda, woda
– ugotowane i upieczone (do zjedzenia w krótkim czasie)  oraz mocno wysuszone mięsa (kabanosy, kiełbasy – sprawdzą się tylko w niezbyt długiej podróży, ale wytrzymają dłużej niż gotowane mięsa)
– warzywa i owoce w pojemnikach (umyte, obrane, pokrojone)

Niestety tylko tyle wytrzyma bez lodówki dłużej niż parę godzin. Resztę zakupów trzeba zrobić na miejscu na zapas lub na bieżąco, gdy w naszym miejscu zakwaterowania nie ma kuchni.
Ja zawsze staram się aby gdzieś w pobliżu jednak była lodówka. Nie potrzebuję wyposażonej kuchni, ale bez chłodziarki jest naprawdę ciężko.

Pobyt:
Jeśli mamy częściowe lub pełne wyżywienie problemem jest tylko odpowiedni wybór co jeść. Podobnie gdy jemy w lokalach. Na szczęście dziś menu są bardzo urozmaicone i można zawsze coś wybrać. Dobrą opcją jest celowanie w to co regionalne i świeże. Mięso i warzywa są idealne niezależnie od posiłku. Podobnie jajka czy ryby. Możemy wybrać tłusty kawałek mięsa i poprosić o przygotowanie go beż użycia tłuszczu np. na grillu lub chudy i zamówić warzywa z dużą ilością oliwy. Zauważyłam, że paleo jest na tyle bezproblematycznym sposobem jedzenia, że w każdym miejscu na naszą prośbę powinni dla nas przygotować jakieś danie. Oczywiście nie zawsze chętnie to robią, ale zawsze można wytłumaczyć się nietolerancją 🙂

Z pewnością warto unikać olejów roślinnych i glutenu gdy jadamy poza domem. Z małymi wyjątkami, o których napiszę na końcu posta.

Gdy mamy możliwość sami przygotowywać posiłki warto ugotować sobie jajka na twardo lub kawałek mięsa, w razie potrzeby awaryjnej przekąski. Ugotowane lub surowe warzywa również można zabrać z sobą. W większych miastach lub za granicą nie ma tez problemu z zakupieniem gotowych umytych warzyw np. sałaty, pomidorków czy marchewek. Ja często do tego kupuje trochę wędliny lub wędzona rybę i posiłek gotowy. Nie zwracam wtedy zbytniej uwagi na jakość mięsa, jeśli mam podany skład to oczywiście szukam najzdrowszego produktu, ale podczas wakacji nie mam obsesji na tym punkcie i kupuję po prostu najlepszą rzecz z tych dostępnych. Podobnie z jedzeniem poza domem. Lubię zapytać co jest w potrawie i ją modyfikować, ale jakość pozostawiam bez weryfikacji.

Warto, zwłaszcza za granicą, rozejrzeć się za lokalnymi marketami, gdzie przeważnie są świeże mięsa, ryby i tona różnych warzyw i owoców. Dodatkowo ceny są dużo niższe niż w sklepie.
Gdy mamy kuchnię na wyposażeniu można pokusić się nawet o konkretne gotowanie, aby porównać sobie produkty innego pochodzenia. Może się okazać, że zwykły banalny kurczak nagle nabrał innego wyrazu. To też duża szansa na spróbowanie produktów u nas niedostępnych lub bardzo drogich (ja np. zajadałam się ślimakami we Francji).

Obowiązkowo na wakacje należy zabrać jednorazowe sztućce, woreczki strunowe i komplet pojemników plastykowych. Przydają się też jednorazowe naczynia Moim wyjazdowym musem są też woreczki do gotowania na parze w mikrofalówce (wykorzystuję wtedy nawet mrożonki).

Przyznam, że nie jestem dość restrykcyjna na wakacjach w kwestii jedzenia. Staram się dokonywać jak najzdrowszych wyborów, ale nie rozpaczam jak nie wszystko co jem jest pierwszej jakości. Kompletnie nie zwracam uwagi na kalorii, i niewielka przywiązuję do tego czy danego dnia zjadłam wystarczająco białka czy tłuszczu lub ile było węgli.  Zawsze stawiam na warzywa i owoce w pierwszej kolejności, zwłaszcza w sezonie. Obowiązkowo jakaś cześć diety przeznaczam na testowanie regionalnych produktów. Nie wyobrażam sobie jechać np. do obcego kraju i nie skosztować wszystkich tradycyjnych smakołyków. W końcu kuchnia jest jednym z aspektów poznawania innych kultur. Nie myślę wtedy czy to co jem jest paleo (przeważnie nie muszę, bo nie jest:) ).

Od kilku lat będąc poza domem nie zdarza mi się jednak nawet najmniejsza przesada w kontekście diety. Bywały czasy gdy jadąc na wakacje potrafiłam przez 2 tygodnie jeść wszystko co popadnie (czyli w moim przypadku dużo słodkości i innych bomb kalorycznych). Pamiętam wakacje w bardzo ciepłym kraju, gdzie  trzy razy dziennie jadłam po kilka kawałków ciasta. Dodatkowo do normalnych posiłków…i dodatkowo przywiozłam 3 kg 🙂 Ciasto nie było aż tak dobre…to raczej ja byłam po latach restrykcyjnych diet i po prostu silna wola przegrała. Dziś nie mam nawet aż tak wielkiej ochoty na jedzenie czegoś spoza mojego menu. Oczywiście zawsze chętnie próbuję (bo jak już pisałam jestem pazerna na jedzenie i kocham jeść), ale często na tym się kończy. Z drugiej strony wakacje są dla mnie taką przyjemnością i długo wyczekiwanym okresem, że nie potrafię przejmować się i myśleć o jedzeniu czy ćwiczeniach. Mam poczucie, że tydzień czy dwa innej diety mnie nie zabiją, a później wszystko i tak wróci do normy…:)

Darmowy
test diagnostyczny

Dowiedz się, które obszary Twojego organizmu nie funkcjonują poprawnie.

dieta
eliminacyjna

Samodzielne rozwiązywanie problemów pokarmowych.

pobierz
przewodnik

Paleo w pigułce.

Zapisz się na
konsultacje

Najczęściej czytane

Euthyrox, Eltroxin – czego nie wiesz o syntetycznym T4?

Nie ma dnia abym nie dostała wiadomości na temat chorób tarczycy. Niedoczynność jest tak często diagnozowana w ostatnich latach, że zaczyna to... Zobacz więcej


Fizjologiczne aspekty odchudzania – dysfunkcja komórki

Dziś kolejny, trochę traktowany po macoszemu i nie cieszący się dużą uwagą, aspekt fizjologiczny wpływający na odchudzanie – komórka i jej praca.... Zobacz więcej


Co słychać w paleo świecie? (by Victor)

Poniżej pierwszy paleo newsletter na Tłustym Życiu! W całości został przygotowany przez Victora.Niestety wszelkie odnośniki są tylko w języku angielskim, ale mimo... Zobacz więcej


Hashimoto (autoimmunologiczna niedoczynność tarczycy)

Niedoczynność to poważny problem w ostatnich latach. Coraz więcej osób choruje i coraz częściej pacjent słyszy, że jego choroba to Hashimoto. Przeważnie... Zobacz więcej


SIBO czyli najczęstszy powód Zespołu Jelita Drażliwego

Zespół jelita drażliwego to jedna z najczęstszych diagnoz na świecie. Nazywam ją workiem, do którego można wrzucić dosłownie wszystko, co daje objawy... Zobacz więcej


Archiwum wpisów

Archives

Godziny otwarcia gabinetu:

PN-PT 10:00-18:00

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.