Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

05.09.2012

Inni chudną, a Ty nie

Jestem lekko przerażona. Wczoraj z nudów przeglądałam blogi dotyczące tematyki odchudzania i ćwiczeń. I hmmm...Jestem lekko przerażona. Wczoraj z nudów przeglądałam blogi dotyczące tematyki odchudzania i ćwiczeń. I hmmm...Dużo tego  pojawiło się w ostatnich miesiącach w sieci.




Nie będę się wypowiadać na temat treści, bo większość rad udzielanym na blogach nie jest zgodna z moimi przekonaniami. Dotyczy to zarówno ćwiczeń (za dużo biegania, za dużo cardio, za mało i za słabo siłowo) jak i (a może przede wszystkim) diety, która mnie przeraziła najbardziej. Silna promocja diet niskokalorycznych oraz niskotłuszczowych z dużym procentowym udziałem przetworzonych produktów jest moją zmorą. Większość jadłospisów, które przeglądałam było bardzo ubogich w wartościowe źródła białka, za to prawie wszystkie były bogate w węglowodany przetworzone (tak tak pseudo zdrowe ziarna). Do tego zauważyłam silne ograniczenie kalorii i praktycznie zero tłuszczu w diecie większości dziewczyn.

A efekty? Oczywiście fantastyczne w większości przypadków. Dlaczego? Przecież według moich poglądów taka dieta nie jest ani zdrowa, ani sprzyjająca redukcji...
Odpowiedź jest banalna. Te diety są niskoenergetyczne, więc początkowa redukcja następuje z tego prostego faktu. Nie wiemy czy jest to tkanka tłuszczowa czy mięśnie. Niemniej jednak organizm musi skądś pobrać energię, skoro nie dostarczamy jej z pożywienia. I faktycznie dziewczyny coś chudną. Czytelnicy są pod wrażeniem i zaczynają wzorować się na ich działaniach. Nikt jednak nie zwraca uwagi na pewne istotne fakty.

Większość z tych blogów istnieje stosunkowo od niedawna i tak naprawdę nie mamy żadnego obrazu jak taki sposób żywienia odbije się na zdrowiu w długoterminowej perspektywie. I swoją drogą czy my na zdjęciach widzimy zdrowie? Czy jesteśmy w stanie stwierdzić, że dana uśmiechnięta osoba w rozmiarze 34 ma poprawnie działający system hormonalny, dobry nastrój i wysoki poziom energii, bezproblemowe trawienie czy brak innych objawów.

To co widzimy to sylwetka. Nie mówię, że nie są warte podziwu, bo widziałam blogi dziewczyn o fantastycznych figurach. Niemniej jednak nie wiemy nawet jakim kosztem ta figura została osiągnięta. I nie mam nic przeciw dążeniu do idealnego ciała, sama mam tendencję do dreptania w tym kierunku, ale moim zdaniem cel nie uświęca środków. Schudnąć jest łatwo, praktycznie na każdej diecie ograniczającej kalorie jest to możliwe. A dodatkowo gdy osoba nigdy wcześniej nie zmagała się ze sporą nadwagą lub otyłością i nie ma żadnych innych problemów zdrowotnych, to odchudzanie wydaje się banalne. Organizm, który działa w poprawny sposób radzi sobie z oksydacją tkanki tłuszczowej bez większego problemu.

Być może dlatego nie znalazłam w sieci (wśród polskich blogów) żadnych stron dokumentujących odchudzanie czy treningi osób, które mają więcej do zrzucenia niż kilka kg i cel trudniejszy do osiągnięcia niż zmiana rozmiaru z 36 na 34. Ale takie osoby czytają te wszystkie blogi, sugerują się i starają się wzorować na tym co widzą, bo przecież są namacalne dowody, że ten sposób działa. Niestety po jakimś czasie okazuje się, że jednak nie działa (a przynajmniej nie na wszystkich) i w tym miejscu następuje frustracja.
Najgorsza jest świadomość, że inni potrafią na danej diecie wytrzymać lub mieć super efekty po ćwiczeniach, a my nie. Wtedy najczęściej następuje porzucenie odchudzania lub większe zaangażowanie poprzez dalszą redukcję wartości kalorycznych diety i/lub zwiększenie ilości ćwiczeń. Biorąc pod uwagę już spustoszony metaboliczne organizm dołoży to tylko problemów w przyszłości.

Nie możemy zapomnieć, że im więcej nadwagi mamy i im dłużej ją nosimy tym ciężej będzie się jej pozbyć. Oczywiście ma na to ogromy wpływ nasza przeszłość dietetyczna (chroniczne odchudzanie się, głodowanie, nieprawidłowe jakościowo jedzenie). I skoro jakiś okres czasu nasz organizm nie funkcjonował poprawnie ze względu na nadmiar tkanki tłuszczowej (która działa jak organ pobudzający wydzielanie hormonów), złą dietę, niezdrowe nawyki żywieniowe i często kiepską kondycję psychiczną z ww powodów., to logiczne jest, że musi upłynąć trochę czasu nim pewne mechanizmy zostaną przywrócone na właściwy tor. Dodatkowo będzie to wymagało od nas dużo większej pracy niż od osoby, która nie ma takich problemów z funkcjonowaniem organizmu. W praktyce oznacza to mniejszą tolerancję na błędy dietetyczne i konieczność większego zaangażowanie w wysiłek fizyczny. Dlatego takie osoby nie będą mogły sobie pozwolić na pełnoziarnistą bułeczkę na śniadanie i miskę owoców z jogurtem na podwieczorek, a bieganie czy areobik nie pomoże im w osiągnięciu  szczuplejszej sylwetki.
Sporo takich osób trafia do mnie i przyznaję, że uwielbiam pracować z takimi ludźmi :) Zwłaszcza, że przy zastosowaniu prostych rozwiązań dietetycznych, wiele z nich zaczyna w końcu odzyskiwać zdrowie, tracić na wadze, czuć się lepiej i w końcu mieć poczucie, że są na właściwej drodze i coś działa.

Pisałam już wcześniej dlaczego nie zawsze możemy schudnąć. Wpływają na to czynniki takie jak dieta, zdrowie oraz ćwiczenia. Większość osób po uporządkowaniu tych trzech aspektów nie ma problemów z redukcją tkanki tłuszczowej, jednak nie jest to reguła. Wyjątkami są zdrowe osoby, które mimo bardzo dobrze ułożonej diety oraz regularnych ćwiczeń  wciąż nie są w stanie schudnąć. Co wtedy zrobić?

Najlepszą radą jest spojrzenie na to jak funkcjonuje nasz organizm. Są cztery obszary problematyczne, których zaburzona praca może blokować redukcję tkanki tłuszczowej:

1) System trawienny
Nie jestem w stanie określić jak ważne są zdrowy układ pokarmowy dla poprawnego funkcjonowania całego organizmu (1, 2, 3, 4).  Objawy takie jak: gazy, wzdęcia, przelewanie, odbijanie treści pokarmowej, zgaga, niestrawność, niestrawiony pokarm w stolcu, biegunki, zatwardzenia, mdłości wskazują na problemy gastrologiczne.
Ma to wpływ na system odpornościowy, równowagę hormonalną czy stan zapalny organizmu i w konsekwencji może wpływać na brak efektów w redukcji tkanki tłuszczowej.
Nie zdajemy sobie często sprawy, że 75% naszego układu odpornościowego zależy od jelit. Gdy odporność zostanie zaburzona, wzrastają problematyczne hormony stresu, które z kolei wpływają na hormony płciowe, a następnie na rozregulowanie poziomu cukru we krwi, co już jest prostą drogą do nadwagi.
Niesprawny układ pokarmowy może być spowodowany: niewłaściwą dietą, alergenami, toksynami, nietolerancjami pokarmowymi, lekami itd.

2) Poziom cukru we krwi
Odpowiedni poziom glukozy we krwi jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na nasze zdrowie. Zbyt niski lub wysoki, a także wszelkie wahania poziomu cukru mogą być przyczyną wielu chorób, w tym otyłości i przede wszystkim cukrzycy.
Pisałam już o insulinooporności, która pojawia się gdy utrzymujemy poziom glukozy na stale wysokim poziomie. Drugim problemem jest hipoglikemia, która w praktyce jest powiązana z wahaniami cukru (raz niski, raz wysoki poziom). W przypadku insulinooporności glukoza nie może skutecznie dostać się do komórki i pozostaje w obiegu, co powoduje wyrzut insuliny, której zadaniem jest usunięcie nadmiaru glukozy z organizmu. Po pewnym czasie następuje oporność komórek na insulinę i potrzeba coraz więcej pracy trzustki, która musi wyprodukować więcej insuliny. W przypadku hipoglikemii osoba ma okresy niskiego poziomu cukru, podczas których organizm musi uruchomić jakieś mechanizmy aby ten poziom glukozy podnieść. Jak wiadomo niski poziom cukru jest śmiertelny w ciągu kilku chwil, wysoki może zabijać latami. Najczęściej aby podnieść taki niski poziom cukru wykorzystuje się hormony (kortyzol, adrenalinę), co powoduje wzrost zarówno cukru jak i insuliny. A insulina blokuje spalanie tkanki tłuszczowej.

Objawy indulinooporności to głównie zmęczenie i senność po posiłku (zwłaszcza bogatym w węglowodany) oraz ochota na słodkie mimo tego posiłku. W przypadku hipoglikemii dana osoba czuję się dużo lepiej po jedzeniu, a ochota na słodkie pojawia się między posiłkami.

3) Problem ze spalaniem tkanki tłuszczowej
Komórki ciała produkują ATP, którą można określić jako podstawową jednostkę energii dla organizmu. Ważną rolę w produkcji ATP pełni tlen. Z tego powodu gdy tlen nie jest poprawnie dostarczany do komórki ATP nie może zostać produkowana. Niewiele osób wie, ale medycznym terminem na to zjawisko jest anemia, czyli niedokrwistość...a co z za tym idzie niezdolność czerwonych krwinek do dostarczania tlenu do komórek ciała.
Polecam świetna prezentację na temat anemii.

4) Zaburzenia pracy nadnerczy
Przymierzam się do całej serii postów na temat nadnerczy, które nie są obszarem zainteresowań lekarzy w naszym kraju. Nadnercza są takimi małymi organami siedzącymi na górze naszych nerek i ich podstawowe zadania związane są z odpowiednimi reakcjami na stres. W momencie psychicznego czy fizycznego stresu nadnercza zostają aktywowane i zaczynają wydzielać hormony, z których możemy wyróżnić kortyzol. Jego najważniejsza funkcją jest podnoszenie poziomu cukru we krwi, co ma za zadanie dostarczyć do mózgu, mięśni oraz organów wystarczająco energii, aby organizm mógł sobie poradzić ze stresową sytuacją.
Krótkotrwały stres jest naturalny. Niestety w dziej szych czasach poziom stresu jest bardzo wysoki i praktycznie stale utrzymywany na tym wysokim poziomie, co powoduje nieustanna produkcję kortyzolu i co za tym idzie podwyższonego cukru we krwi. Jak już piałam wcześniej, podwyższony cukier we krwi oznacza konieczność większej ilości insuliny i koło się zamyka. Tkanka tłuszczowa nie może zostać użyta w celach energetycznych.

Warto przyjrzeć się pracy naszego organizmu gdy dieta i ćwiczenia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Zawsze oczywiście pierwszym krokiem jest modyfikacja diety. Naszym celem jest przeciwzapalna, odżywcza dieta, które nie będzie powodować wahań poziomu cukru we krwi ani problemów trawiennych. Następnie warto zastanowić się nad tym jaką rolę pełni stres w naszym życiu, bo nawet najlepsza dieta nie będzie skuteczna, gdy nie zajmiemy się odpowiednio wszystkim stresorami.
I przede wszystkim należy pamiętać aby nie patrzeć na innych. Każdy z nas jest inny i niestety niektóre osoby muszą pracować dłużej i ciężej na jakiekolwiek efekty. Nie warto się zniechęcać, czas i tak upłynie....

14 komentarzy:

  1. przeczytałam cały Twój madry post - i jeśli mnie czytasz - to tez o tym pisałam...w sieci jest masa blogów osób, które chcą schudnąć po 5, 10 kg. a co z tymi, którzy na serio są grubi? Ja sama "przewaliłam" internet, by je znaleźć i oj ciężko...Ja sama schudłam bardzo dużo, a teraz - jak się pilnuję - waga stoi, gdybym nie daj Boże popuściła sobie - tycie murowane...Teraz schudnąć dla mnie to nie jeść - taką mam cudowną przemianę materii...Wypróbowałam wszystkie możliwe diety, efekt był, ale teraz - katastrofa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba to naprawic :) Jest to mozliwe, jestem tego dowodem. Zreszta czytalas pewnie moja historie. Dieta nie pomoze, trzeba zmienic stosunek do jedzenia i znalezc taki sposob zywienie, ktory bedzie Ci odpowiadal i pozwoli odzyskac i zdrowie i figure. I wytrzymac z ta dieta bez wysilku do konca zycia (no moze nie doslownie) :)
      Potrzebujesz pomocy?

      Usuń
  2. hmyy ja nie mogę schudnąć, ale od odżywiam się zdrowo ćwicze i widzę zmiany w swoim organiźmie w obwodach a to jest najważniejsze:) Dobrze mi ze sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak obdowy maleje to kogo obchodzi waga :) Ja swoja wywalilam, za duzo mieszala i decydowala w moim zyciu :)

      Usuń
  3. Ja niestety mam spory problem - też dużo schudłam i niestety totalnie rozwaliłam sobie metabolizm... ( + mam problemy z hormonami), a teraz próbuje jakoś się ogarnąć, ale kompletnie mi to nie wychodzi - bo zaraz tyje (a bardzo boje się przytycia). Przestrzegam wszystkich - odchudzajcie się z głową, nie redukujcie tak bardzo kalorii i słuchajcie swojego organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wymaga czasu i dobrego planu. Mi to zajelo 3 lata aby naprawic swoj metabolizm, gospodarke hormonalna, poziomu cukru itd. Kluczem jest konsekwencja i systematycznosc.

      Usuń
  4. Mam takie pytanie z innej beczki trochę. Jaki jest twój stosunek do uboju zwierząt?(nie jestem wegetarianką).
    Czy obrazki z rzeźni, gdzie widać, jak podrzynane są zwierzętom gardła są ci zupełnie obojętne? Sama byłabyś w stanie zabić/upolować sobie zwierzę?
    Dzięki za odp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe pytanie :)
      Nie wiem czy bylabym w stanie zabic zwierze...mysle, ze tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. I byc moze w sytuacji ekstremalnej moglabym to zrobic, w koncu ewolucyjnie czlowiek polowal. Mysle, ze byloby to tez jakas hipokryzja gdybym kompletnie nie mogla tego zrobic z powodow etycznych, a codziennie jem tone miesa :)
      Bylam dlugo wegetarianka i nie mogalam zniesc mysli, ze zwierzeta sa zabijane...z czasem gdy juz dotarlo, ze czlowiek je i bedzie jadl mieso (i powinien je jesc) zmienilam podejscie i zaakceptowalam, ze taka nasza natura. Niemniej jednak temat humanitarnego traktowania zwierzat powinien byc czesciej poruszany.

      Usuń
  5. Muszę zapoznać się dokładniej z Twoim blogiem, bo piszesz mądre rzeczy. Ja bloga mam krótko, ale odchudzam się mase czasu (głównie na vitalii) jednak ten rok był przełomowy. Wyczytałam w Twojej historii coś co nas łączy - jesz prawdziwe jedzenie i jak najprościej. I to jest klucz do sukcesu :) A co do ćwiczeń... ćwiczę, ale nie za wiele :D Czasem wcale, czasem 30 min, czasem machnę parę brzuszków, głownie spaceruje, teraz ćwiczę z Ewą, ale już czuję, że to nie dla mnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30 min dziennie to wystarczajaco...ja cwicze nawet mniej teraz i nie widze roznicy :) A kiedys cwiczylam po 1,5h i to nie mniej intensywnie. Wiecej nie znaczy lepiej.
      Piekne masz efekty, ile wazylas przed ciaza, a ile teraz? I ile masz wzrostu? Pytam z czystej kobiecej ciekawosci :)

      Usuń
  6. SUMMERRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR16 września 2012 01:25

    "Sporo takich osób trafia do mnie i przyznaję, że uwielbiam pracować z takimi ludźmi :)" Co masz na myśli mówiąc o osobach, które do Ciebie trafiają i z którymi pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem jedną z tych osób, które mają a raczej miały duuuuuuuuuużo do spuszczenia (wstępnie jakies 27 - 30 kg) i jednocześnie takie skłonności do tycia, że wystarczy że popatrzę na ciacho i juz kilogram więcej na biodrach lol
    Na początku maja z wagą 100,2 kg przeszłam na żywienie Weight Watchers. Bo w sumie trudno nazwać to dietą. Dieta kojarzy mi się raczej z wyrzeczeniami, odmawianiem sobie wielu rzeczy, cwiczeniami do upadłego... a ja jestem leniwiec niepospolity ;) WW to zmiana sposobu odżywiania. Chudnę "z głową" ok kilograma tygodniowo (poszło już 19 kilo). Jem wszystko, nie unikam niczego, a jedynie staram się nie przesadzać trzymając się dziennego planu. Jem 5 posiłków dziennie, dużo warzyw i owoców a kilogramy lecą ;)Lepiej się czuję, mój układ pokarmowy nie sprawia problemów i jestem happy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety ja jestem jedną z tych osób, które mogą się "pochwalić" tym, że do zrzucenia mają przynajmniej 40kg. Nie chce się tutaj rozpisywać ile razy chudłam, tyłam, później znowu tyłam... bo to nie ma sensu. Ważne, że 1 lutego waga wskazała 110,5kg (więcej nigdy nie ważyłam).
    Właśnie wtedy założyłam bloga. Archiwum jego jest raczej krótkie, ale małymi kroczkami wiem, że osiągnę swój cel. Nie stosuję jakiejkolwiek "modnej" diety, którymi się w większości sugerują dziewczyny. Uważam, że jest to bzdura. Staram się jeść po prostu lepiej, zdrowiej, bardziej świadomie. Oczywiście, że mam wpadki. I to jeszcze ile! Ale co z tego... Moja masa ciała to efekt wieloletnich złych nawyków, chorób i czystego łakomstwa. I nie mam do nikogo pretensji, że tak jest.
    Osoby, które mają do zrzucenia kilka kilogramów mnie po prostu śmieszą. Swój problem porównują do największej tragedii na świecie. I faktycznie takich blogów jest na pęczki. Szukałam kogoś w podobnej sytuacji do mojej. I co znalazłam? Blogi dziewczyn, które po miesiącu czy dwóch się poddały. Brakuje mi osoby, która tak jak ja jest w trakcie ogromnej walki samej z sobą.

    Bardzo dobrze czyta mi się to, co tutaj zamieszczasz. Dało mi to wiele do myślenia. Dziękuję :)

    p.s. Jest już rok 2013 a zamieszczam komentarz pod postem z września 2012, ale cóż... po przeczytaniu tego wpisu tak mnie jakoś natchnęło.

    OdpowiedzUsuń