Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

11.09.2012

Moje treningi i efekty przetrenowania

Wiele osób pyta mnie o moje treningi. I niechętnie o nich opowiadam...bez wyraźnej przyczyny :) Chociaż po tym poście można będzie wywnioskować dlaczego nie lubię ani mówić o ćwiczeniach ani ćwiczyć :)

Przede wszystkim nigdy nie byłam typem atletycznym...nie lubiłam żadnej aktywności fizycznej jako dziecko, ani jako nastolatka. Z tego co pamiętam nie ćwiczyłam nawet na wuefie :) I tak mijały lata. Kto czytał moją historię wie, że schudłam 30 kg bez żadnych ćwiczeń. I moja waga utrzymywała się na względnym poziomie kilka lat. Czasem było to 55 kg, czasem 47 kg :) W zależności od diety. W 2009  roku dowiedziałam się, że mam insulinooporność, co nie było zaskoczeniem. I postanowiłam zacząć się ruszać, żeby chociaż troszkę pomóc organizmowi metabolizować cukry. Nie wiedziałam wtedy, że moja dieta (bez cukru, makaronu, ryżu itd) wcale nie jest zdrowa i nie pomaga na moje problemy. I żadne ćwiczenia tego nie zmienią.

Zaczęłam od 30 min dziennie. I chyba była to płyta Jillian Michaels  '30 day Shred'. Miałam ciężarki 1kg, które były i tak strasznie ciężkie :D Po 30 dniach zaczęłam robić inne dvd Jillian. Na pewno było to 'No more  trouble zone' i ‘Banish Fat Boost Metabolism’. Później była siłownia, na którą chodziłam kilka miesięcy. Jednak jeżdzenie i cała ta wycieczka na tyle mnie męczyły, że postanowiłam ćwiczyć w domu.

Od tego czasu minęło sporo czasu - jakieś 2-3 lata. Przerobiłam tonę programów na dvd, które postaram się wymienić:
  • Insanity
  • P90x
  • TurboJam
  • TurboFire
  • ChaleanExtreme
  • Urban Rebounding
  • Bob Harper Inside Out Method
  • Peak10 Michelle Dozois
  • Body revolution  Jillian Michaels
oraz tonę pojedynczych dvd: Jackie Warner, Cathe Friedrich, Jari Love i setkę innych. W chwili obecnej mam kilkaset GB samych ćwiczeń na dysku. I to była moja zguba....

Pierwsze programy były ciekawe, ciężkie i przynosiły pożądane efekty. Zawsze byłam za ambitna, więc nigdy się nie oszczędzałam. Robiłam każde powtórzenie i zawsze z dużym obciążeniem jeśli trening wymagał użycia ciężarków. Po roku intensywnych programów zauważyłam, że jestem coraz bardziej głodna oraz z dnia na dzień coraz gorzej sypiałam nocy. To były pierwsze objawy przetrenowania. Niemniej jednak nie przestałam. Ćwiczyłam każdego dnia po godzinę, nawet chora czy zmęczona...w weekendy, święta i nie ważne co. Nawet 3 tygodnie po poważnej operacji wróciłam do regularnych treningów, mimo złego samopoczucia.
Bywały dni, że nie byłam w stanie po ćwiczeniach wejść po schodach w pracy. Z powodu braku snu i nadmiernego wysiłku organizm zaczął produkować nadmiar kortyzolu. A kortyzol to potężny hormon, który wydzielany przez długi czas i w nadmiernej ilości powoduje spustoszenie organizmu. 

I jakoś tak mijały kolejne miesiące. Czasem bywało lepiej, czasem gorzej. Na moje nieszczęście doszedł w moim życiu stres emocjonalny. I to już było za dużo. Praktycznie nie mogłam spać w nocy. Mój organizm ciągle czuł jakby był w trybie walki. Wieczny stres, wieczne pobudzenie, myśli krążące 24h na dobę, tona adrenaliny...

I nawet wtedy nie odpuściłam. Skończyły mi się pomysły na gotowe programy na dvd i postanowiłam ćwiczyć codziennie coś innego i mieszać treningi. W rezultacie potrafiłam w jednym tygodniu zrobić: 2 razy intensywne interwały, HIIT, tabatę, 3 razy trening siłowy z dużym obciążeniem (8-10 kg) i dużą intensywnością, trening kondycyjny i serię ćwiczeń na brzuch. To wszystko w ciągu 6 dni, bo zawsze jeden dzień był na odpoczynek :) Byłam jak robot na adrenalinie. Wiecznie głodna, zmęczona, a spadki cukru i energii były codziennością. Kortyzol był już na maksymalnym poziomie, a potrzeba organizmu była i tak większa niż produkcja, przez co hormony płciowe nie mogły zostać prawidłowo wytwarzane (bo kortyzol zabiera budulec - pregnenolon). Straciłam okres, włosy wypadły mi garściami, cera byłą koszmarna, i zaczęłam tracić mięśnie i  odkładać tkankę tłuszczową. Tyle stresu powodowało odkładanie tkanki tłuszczowej w bardzo szybkim tempie. Im więcej ćwiczyłam tym było gorzej....

I po 2 latach kiepskiego snu i problemów z nadnerczami (to one wytwarzają kortyzol) postanowiłam odpuścić i zacząć się regenerować. Przestałam ćwiczyć intensywnie i skupiłam się na treningu siłowym. Robiłam i robię do dziś 3-4 razy w tyg siłowe i 2 razy w tyg 20-25 min HIIT, sprinty lub interwały. Pierwszy miesiąc był świetny. Zgubiłam kilka cm tu i ówdzie, mięśnie zaczęły być znów widoczne. Po treningach czułam się świetnie, pełna energii, siły i zero zmęczenia. Co prawda sen poprawił się w mniejszym stopniu, ale cera czy włosy oraz poziom cukru były idealne....niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Z czasem treningi zaczęły być za banalne i niewymagające, więc zwiększyłam ciężary prawie dwukrotnie i w ramach cardio skupiłam się tylko na HIITach dociążając się jeszcze obciążnikami. Jak łatwo się domyśleć po miesiącu znów byłam w tragicznym punkcie...i chyba jestem w nim dalej.

Dlatego to jest ostatni tydzień moich treningów. Co prawda nie jest bardzo źle, oprócz braku snu i czasami większego zmęczenia nie czuję się koszmarnie :) Niestety ciało daje mi wyraźne znaki, że czas odpuścić. I jestem w stanie dzięki diecie troszkę niwelować objawy przetrenowania i stresu, ale konsekwencje mogą być poważne, bo na dłuższą metę jest to destrukcyjne podejście. Dlatego cały kolejny miesiąc robię przerwę. Skupię się na rozciąganiu, jodze, relaksie i postaram się nie zwariować bez treningów. 
Jedyną przerwę jaką miałam w ciągu ostatnich lat było 3 tyg po operacji. Gdzie jadłam dużo więcej kalorii niż zawsze i sporo chudłam :) Dlatego moje koleżanki, które ćwiczą 2-3 razy w tyg mają świetne efekty, a ja przetrenowując się zaczęłam w pewnym momencie nawet tyć :( 

Ważne aby zrozumieć, że ćwiczenia to duży stresor dla organizmu. I jeśli nasza dieta nie jest dobra lub mamy emocjonalny stres na co dzień lub chorujemy to treningi po pewnym czasie pogorszą sprawę i efekty będą odwrotne. Zamiast chudnąć będziemy tyć i do tego nasze zdrowie zacznie powoli szwankować. Co u mnie było przyczyną aż tak silnego przetrenowania? Stres, za dużo ćwiczeń, brak przerw, dieta niskokaloryczna i niskowęglowodanowa...i dwa lata później efekty są naprawdę nieprzyjemne. A uzależnienie od ćwiczeń jest bardzo trudne do pokonania.

Wiele osób błędnie zakłada, że ćwiczenia pomagają w walce ze stresem. Tymczasem treningi są typową czynnością, która wymaga energii, a nie ją daje :) Być może dlatego nie zawsze zauważamy pierwsze symptomy przetrenowania. Może to być infekcja, kontuzja, bóle kręgosłupa czy kolana. To również zmiana w cyklu menstruacyjnym u kobiet, zmniejszenie libido czy zmniejszona zdolność koncentracji.

Przetrenowanie najczęściej dotyczy osób, które trenują z bardzo dużą intensywnością, która pcha ciało w stan stresu, co wywołuje szereg biochemicznych reakcji organizmu. Przede wszystkim za dużo ćwiczeń wpływa na poziom przekaźników nerwowych we krwi, co powoduje zmęczenie, przybicie, lekką depresję. Ponadto nadmiar stresu wywołanego treningami wpływa na przysadkę mózgową i może wywołać objawy podobne do niedoczynności tarczycy. Ponadto za dużo ćwiczeń wpływa na odpowiedź immunologiczną organizmu i gdy nadmierna aktywność systemu odpornościowego jest powiązana z dużym wysiłkiem fizycznym w konsekwencji mogą rozwinąć się choroby autoimmunologiczne. Wtedy pojawiają się niespecyficzne objawy takie jak: zmęczenie, utrata wagi, zmniejszony apetyt, nadmierna senność.

Na co warto zwrócić uwagę trenując, czyli objawy przetrenowania:
- wieczne zmęczenie
- lepsze samopoczucie po treningu i spadek po ok 2h
- silne pragnienie, częste oddawanie moczu (zwłaszcza w nocy)
- słaba regeneracja (bóle,zakwasy kilka dni po treningu)
- brak postępów 
- mniejsza tolerancja na wysiłek
- brak motywacji do treningów
- pogorszenie samopoczucia, przygnębienie
- zmniejszone libido
- problemy jelitowe czy żołądkowe bez wyraźnej przycyzny
- problemy ze snem (zasypianiem lub ciągłością snu)
- utrat mięśni/ odkładani tkanki tłuszczowej
- zatrzymywanie wody/puchnięcie

Pamiętajcie: mniej znaczy więcej :)

58 komentarzy:

  1. A co w takim razie w zawodowymi fitnesskami? Tyle ćwiczą, a są ponoć w świetnej formie.

    Jest chyba tak, jak napisałaś w którymś poście - żaden gatunek zwierza na ziemi nie jest genetycznie zaprogramowany na ciągłe bieganie, ciągły intensywny wysiłek. Ja nie znoszę ćwiczyć. Staram się być w umiarkowanym ruchu, by nie zardzewieć. Do tego wystarczają mi spacery, unikanie auta i przejście się piechotą, jeśli dystans nie jest za długi - np. 500m do marketu idę sobie piechotą, nie używam auta. Schody zamiast windy. Poza tym lubię rozciąganie, jogę, by na starość być w miarę elastczną. Myślę, że takie formy ruchu w zupełności wystarcza osobie, która odżywia się racjonalnie i ma prawidłową wagę. Problemem współczesnego człowieka jest brak chodzenia (windy, auto) i spędzanie czasu na kanapie przed telewizorem czy przed komputerem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawodowcy (sportowcy wszelkich dyscyplin) polegają mocno na suplementacji oraz ich dieta przeważnie jest odpowiednio skomponowana. Nie znam sportowca, który nie używa aminokwasów, suplementów poprawiających pracę mózgu czy wspomagających energię. Ponadto kto powiedział że są zdrowi? :) Większość kobiet sportowców nie miesiączkuje. Wiele osób ma problemy z regeneracją, depresją, złym samopoczuciem czy kontuzjami.
      I należy pamiętać, że my amatorzy mamy swoje życie jeszcze...praca 8h i tona przyziemnych obowiązków dnia codziennego, a do tego dokładamy trening, który często przewyższa nasze możliwości.
      Z ewolucyjnego punktu widzenia musimy być aktywni, jak napisałas/eś...codzienny ruch plus raz na jakiś czas większy wysiłek i zupełnie starczy aby zapewnić sobie optymalny poziom zdrowia i tkanki tłuszczowej :) Nasi przodkowie do tego nie mieli problemów z takim poziomem stresu (zarówno dietetycznego, emocjonalnego jak i technologicznego/środowiskowego) jak my.

      Usuń
    2. sportowcy, nie tylko zawodowi, bazują w dużej mierze na dopingu. jestem trenerem na siłowni i mogę szczerze przyznać, że większość osób, traktujących ćwiczenia jako coś więcej niż zabawa (t.j. ćwiczących intensywnie i regularnie) kończy stosując sterydy. alternatywą jest odpuszczenie mocnych treningów, lub właśnie przetrenowanie. nic nie da takiej regeneracji jak egzogenny testosteron, który dodatkowo wypiera kortyzol. wbrew testom antydopingowym (będącym przejawem hipokryzji wśród działaczy sportowych), sportowcy wszystkich dyscyplin są zmuszeni do sięgania po farmakologię.

      Usuń
  2. Zapomniałam jeszcze wspomnieć o fakcie, że wysiłek fizyczny to także wzmożona produkcja wolnych rodników, a co się z tym wiąże uszkadzanie komórek i szybsze starzenie się organzmu. To dlatego osobniki o wolniejszym metabolizmie żyją dłużej. Zgadza się?

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz zamiar w jakikolwiek sposób zmieniać dietę ze względu na brak cwiczen? Mam na myśli mniej kcal etc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetne pytanie :) Nie zastanawiałam się nawet...myślę, że jedynie zmniejszę ilość białka. Nie liczę kalorii, ale moje ćwiczenia są głównie beztlenowe i same w sobie nie spalają zbyt dużo kalorii, dlatego na początku nie będę jeść mniej. Jeśli ubranka zaczną robić się za małe to będę kombinować :)

      Usuń
  4. Mi bieganie jednak pomaga na stres. Szkoda, że w ostatnich dniach nie byłam w stanie znaleźć na to czasu...

    OdpowiedzUsuń
  5. mogłabym spytac, co to jest ten krem kokosowy? rozumiem, ze to produkt gotowy, skoro mowa o słoiku...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm to mój ukochany, zaraz po mężu....oto on http://tlustezycie.blogspot.com/2012/07/idealny-produkt.html :)

      Usuń
  6. czytam czytam i jak bym czytała o sobie! naprawdę ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisałaś, że zaczęłaś ćwiczyć z "30 day Shred". Co sądzisz o tym treningu? Czy rzeczywiście po 30 dniach takich ćwiczeń i racjonalnym odżywianiu się (nie głodzeniu) można osiągnąć jakieś efekty? I czy w Twojej opinii jest on bardziej przeznaczony dla osób, które chcą zrzucić kilkanaście kilogramów, czy raczej kilka kilo?

    Gratuluję blogu, jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      Ciężko jest mi jednoznacznie określić i ocenić ten program, bo gdy zaczynałam nie miałam większej styczności z systematycznym treningiem. Ciężarki 1 kg były ciężkie :) I jednocześnie zmieniałam swoją dietę - z głodówki na normalne odżywianie.
      Trening sam w sobie jest bardzo fajny dla początkujących osób - motywuje - jest ciężki ale wykonalny. Ciężki dla kogoś kto nic nie robił nigdy oczywiście. I można modyfikować ćwiczenia np. zwiększając obciążenie. Te 30 min dziennie było wtedy idealne - nie dałabym rady więcej. Chociaż teraz też jak ćwiczę to jest to max. 30 min.
      Co do ćwiczeń i kg - po moich doświadczeniach, i innych i badaniach - jestem pewna, że ćwiczenia nie są niezbędne do redukcji. Tutaj pomoże tylko dieta. Wspomagająco, żeby ciało nabrało kształtu jak najbardziej.
      Ja schudłam 30 kg bez ćwiczeń i mało wtedy wiedziałam o odżywianiu. Dieta przede wszystkim. Co do ćwiczeń jasne, że możesz potestwać Jillian, ale myślę że długie spacery i 2-3 x tydzień intensywny trening dadzą lepsze efekty.

      Usuń
  8. uwielbiam Twoj blog- niektore posty czytam kika razy i kilka moich kolezanek takze wciagnelam w czytanie go:) super robota! ja niby jestem szczupla 54 kg 72 cm wzrostu, ale mam pelno tluszczu....cos podobnego pisalas o sobie. Ja chodzilam na orbitreku od czerwca codziennie po 1 lub 2 godz, niewiele sie zmienilo, naprawde, juz sie troche zalamuje, bo zamiast wolny czas spedzac z moimi dziecmi to cwicze i nic:(
    napisalas "myślę że długie spacery i 2-3 x tydzień intensywny trening dadzą lepsze efekty. " od jutra tak zaczynam tzn te dlugie spacery to orbitrek (pogoda) i 2 , 3 x trening z E Chodakowska- czy Twoim zdaniem tak moze byc? pozdrawiam jak najserdeczniej:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 54 kg i 172 cm to niska waga :) Co do proporcji i kompozycji to zdecydowanie trening siłowy z dużym obciążeniem. Aktywności umiarkowanej Ci nie brakuje jak masz dzieci pewnie, więc cardio bym sobie nawet odpuściła. Tez dlatego, żeby się nie przetrenować, zwłaszcza jak nie miałas styku wczęsniej z cięzarkami. Niech mi ktoś powie jakie ciężarki są używane w tych treningach chodakowskiej? :)

      Usuń
  9. dziekuje bardzo za odpowiedz:) ja mam cwiczenia na kasecie bez ciezarkow... "szok trening przyspieszajacy metabolizm". troche sie zmartwilam tymi obciazeniami, ale sprobuje , nie mam nic do stracenia - oprocz tłuszczu;)...swoja droga nadal ciezko mi uwierzyc ze przy zdrowej niskokalorycznej diecie ( ok 1300 kcal- powiedzmy ze wzoruje sie na paleo- choc nie restrykcyjnie) nie schudlam cwiczac na orbitreku minimum godz dziennie, dzis rozmawialysmy z moimi studentkami i wiele z nich ma podobne doswiadczenia...to tylko potwierdza teorie o ktorych piszesz(Droga Autorko Bloga- zapewne zauwazysz wzmozona aktywnosc na swoim blogu bo go wychwalam moim studentom:))pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm niskokaloryczna ta dieta, to też może być powód zastoju wagi...albo inaczej - to na pewno jest powód, żeby mieć tzw skinny fat ciałko...czyli szczupłą sylwetkę, idealną w ubraniu ale pełną tłuszczu...kwestia kompozycji..przy tak niskiej ilośc kalorii w celu energrtycznym pójda mięśnie jako pierwsze, a tłuszcz jako cenny materiał i mniej wymagający (bo zużywa mniej energii niż mięsnie) zostanie ocalony.

      Ja mam 158 cm i poniżej 1500 nie schodzę :) Może nie jestem super chuda i pewnie nigdy nie będę, ale też mięśni mam sporo i w sumie gdzieś tam myślę, że kompozycje nie są najgorsze.

      Więcej jedzonka, więcej siłowych, nawet z byle jakim obciążeniem. Trzeba rozruszać ten metabolizm. Jak cardio to szybkie i intensywne. Też ćwiczę tylko w domu :) Nie piszę celowo więcej, bo pewnie już to wszystko czytałaś na blogu, ale jakby coś było niejasne lub jakbyś jednak nie czytała to pisz :)

      Usuń
  10. dzieki za odzew! trzeba bedzie pokonac pewne psychiczne opory i wpojone przekonania ;) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, coś o tym :) Nawet gorzej...bo ja przechodząc z chronicznej diety i zaczynając jeść 'normalnie' pół roku tylko tyłam radośnie..ale gdzieś w środku wierzyłam, że to zadziała i nie wiem dziś jakim cudem się tak zaparłam, że wytrzymałam te wahania....
      A z ciekawości: jesteś wykładowcą? :)

      Usuń
  11. tak jestem m innymi wykladowca- sledze Twoj blog z zainteresowaniem bo po latach posiadania szczuplej sylwetki- dzieki niskokalorycznej diecie niestety nagle zaczelam tyc bez zmiany trybu zycia-nie chcialam obnizac kalorii wiec zaczelam duzo cwiczyc na orbitreku - tak okolo 1-1,5 h dziennie , niemniej poza poczatkowym umiesnieniem ciala nic sie nie zmienilo- jestem tzw. skinny fat . oprocz Twojego bloga czytam tez LossNow- zamierzam zaczac cwiczyc 2 razy dziennie 20 min HIITy ale teraz mam nawal zajęc (dzieci i praca) wiec zbieram sily. zdam relacje za jakis czas. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki wielkie za artykuł! Uświadomił mi, że być może niebezpiecznie zbliżam sie do przetrenowania;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. I'll immediately seize your rss feed as I can not in finding your email subscription hyperlink or e-newsletter service. Do you've
    any? Kinԁly allow me understand so thаt
    I may ѕubѕcгіbe. Thаnks.

    My ωeb page; small loans

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja także czytam i odnajduję siębie w tym poście. Kiedyś myślałam, że duża aktywość to extra rzeźba, ale doświadczenie pokazało, że jednak nie. Zawsze sobie żartowałam, że mogę więcej ćwiczyć ( i ćwiczylam) ale nie popuszczę diety. Nie chciałam jej popuścić bo na widok sera żółtego i czekolady robię sie malutka.
    Dziękuję Ci za piękny post, teraz już wiem dlaczego biegając pólmaraton rano czyli ponad dwie godziny, sprzątając cały dzien, zakupy, gotowanie, uczenie się z dzieckiem, a na koniec dnia robienie HIIT, po jakimś czasie dostawałam - zapalenia gardła, zapalenia krtani etc chorób infekcyjncych. Dziwiłam się bo przecież sport to zdrowie mówiłam sobie. Tłumaczyłam sobie, że sportowcy ćwiczą np 6 godzin dziennie.
    Boże ale ja mordowałam mój organizm - wstjąc rano 530 i pracując do 18, a pożniej wpadałam do domu i znów trening 1.5, pożniej nauka z synem, sprzatanie, gotowanie, uczenie się, padałam o 23. Miałam jednak energię uprawiać sport 5-6 x w tygodniu więc nie podejrzewałam przetrenowania, jednak ciągłe zapalenia gardła...dawały do myślenia.
    Potrzeba naprawdę niewiele, żeby osiągnąć ładną sylwetkę, ale to co uważam za najtrudniejsze to trzymanie się planu odżywiania/diety - czyli np. rezygnacja z ulubionego chleba i sera żółtego. Wyzbycie się nawyku jest gorsze niż wprowadzenie nowego według mnie. Wprowadzenie nowego nawyku przychodzi mi łatwiej np. nowe ćwiczenia, nowa pora ćwiczeń etc. Jak było u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam, czy częste i długie treningi aerobowe mogą zwiększyć poziom kortyzolu i namieszać w hormonach. Rok temu jeździłam kilka razy w tygodniu na rowerze po 2-3h, byłam ciągle zła, niezadowolona z mojego życia, ponieważ nie mogłam schudnąć. Straciłam okres na 5 miesięcy i do tej pory mam problem ze zbyt długim cyklem 35-50 dni. Nie wiem o co chodzi, ponieważ przez kilka lat miałam regularne miesiączki. Zmagam się z zaparciami, biegunkami, wzdęciami. Zauważyłam, że po spożyciu jogurtów i zbóż dokuczają mi straszne wzdęcia i nieprzyjemne gazy. Może to świadczyć o nietolerancji na te produkty? Najgorsze jest to, że nie potrafię sobie tego wszystkiego odmówić, nie wiem co mam jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstaw zboże i nabiał - to jedyna moja rada teraz. Problemy jelitowe same nie ustąpią, a najgorsze co można zrobić to nic nie robić, bo wtedy masz pewnośc, że będzie albo tak samo albo gorzej.

      Usuń
  16. Widzę że też mam efekty przetrenowania...ćwiczę Insanity. Czy zrobić sobie 3 dni wolnego i lecieć dalej jak będe lepiej się czuć? Czy przerwać na dłużej np 2 tygodnie. Mam jakby opuchnięte mięśnie, czuje się strasznie, bezsenność i reszta objawów jakie wymieniłaś. Jakieś rady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyrzuyc plyty i skasuj wszystko co ma doczynienia z insanity :D zakop, zapominj...insanity to diabel wcielony dla nadnerczy :D

      Usuń
  17. Mnie po insanity prawdopodobnie nasiliła się niedoczynność tarczycy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mozliwe, wiele badan pokazuje, ze i przetrenowanie i wysoka intensywność obnizaja prace tarczycy. Zwlaszcza fT3.

      Usuń
    2. I z tym nieszczęsnym FT3 mam ciągle problem.

      Usuń
    3. kurcze mam nadzieję, że moja tarczyca nie oszaleje, mam hashi i niedoczynność

      Usuń
  18. No to dałaś mi do myślenia....
    Jestem po założeniu opaski laparoskopowej przy której schudłam 25 kg(przytyłam do 127-3 in vitro,5 transferów,mnóstwo hormonów,depresja,lepiej nie mówić)w dość krótkim czasie.Chodzę na aquafitness 3x w tygodniu i na saunę infrared.Jem oczywiście mniej,ale zacytuję Ciebie-jem "jedzenie,a nie produkty".Czuję się świetnie.
    Zachciało mi się też fitnesu,ale nie wiem czy to dobry pomysł?Nie za dużo tego będzie?Oprócz aqua staram się spacerować ,prowadzę dość aktywny tryb życia.
    I zgadzam się co do 3 posiłków dziennie-nie trzeba jeść pięciu,na szczęście;)
    Pozdrawiam i dziękuję za wspaniałego bloga!
    K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam jeszcze dodać,że wszystkie hormony-pierwszy raz chyba są w normie,cukier,insulina po obciążeniu-wszystko gra i buczy.

      Usuń
    2. Co do aktywności to cięzko powiedzieć ile jest za dużo, czasem spacer a czasem 3h treningu :) Ja jestem za krótkimi i intensywnymi treningami 2-3 razy w tygodniu, bo wtedy mamy pewność że nie przeciążymy organizmu, oraz dużo korzyści związanych z np. pracą mózgu czy metabolizmem cukru. Obserwuj ciało, ono daje nam wyraźne sygnały kiedy przesadzimy czy z ćwiczeniami czy z dieta, jeśli przestawimy swoje myslenie to nagle okazuje się, ze ten poranny wolny strat jest problemem :) CXzy tez spadki energii lub czeste infekcje itd.
      Ciesze sie bardzo, że jest lepiej, a powiedz mi czy suplementujesz sie jakos? W przypadku opaski bylabym bardzo za konkretnymi preparatami, ponieważ z takiej ilości jedzenia jaką jest w stanie ogarnąć zmniejszony żołądek nie sposób dostarczyć wszystkich składników odżywczych.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Dzięki za odpowiedź!
      Biorę femifertil ,glukozaminę,omegę.Czy wg Ciebie coś jeszcze powinnam brać?
      Pozdrawiam!

      Usuń
    5. Zdecydowanie dobrej jakosci preparat multwitaminowy o naturalnym skladzie, czyli tzw. whole food. Zbadalabym poziom witamin D. Planujesz ciaze?
      Nie moge sie doszukac pelnego skladu tego preparatu.
      Jak wyglada Twoja 'zmniejszona' dieta?

      Usuń
    6. Ciążę planuję od lat czterech i nic,jesteśmy w trakcie leczenia ale do lutego nie dostanę zielonego światła.
      Śniadanie -woda letnia z sokiem z połowy cytryny i zależy,ale godzinę po wstaniu,rano nic nie mogę przełknąć.Jeśli jadę na basen staram się zjeść przynajmniej pół banana,a jeśli nie to owsianka,kanapka z żółtym serem i warzywami,koło południa kawa z mlekiem i ksylitolem.
      Obiad koło 15 i tu zależy-albo łosoś z warzywami -niewiele,porcja mieści się na małym talerzu,albo sushi-pół do 3/4 rolki,czasem zupa (wszystko bez śmietany),zdarza mi się zrobić burito z indyka z jogurtem,guacamole,pastę z łososiem i szpinakiem..generalnie nie jadam nic smażonego,przetworzonego,tłustego,nie jem śmietany.Nabiał-owszem,ale eko,np ser półtłusty z jogurtem i szczypiorkiem,do tego olej lniany,jajka,czasem pasta z indyka,jajka i białka,szczypior plus olej lniany.
      Kolacja-róznie,uwielbiam i mam straszne parcie na biały ser ostatnio więc jadam to właśnie.Czasem bób,czasem koktajl owocowy z jogurtem.Staram się nie przesadzać w żadną stronę.

      Usuń
    7. A jak wygląda leczenie i diagnostyka? Taka kolacja to ile gram mniej więcej? Chcialabym miec wyobrazenie ile teraz pomiescisz :) Bo to nie jest mniej prawda? To duzo duzo mniej.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  19. Leczenie-hmmm
    przede wszystkim bardzo bardzo słabe parametry nasienia i wysokie fsh ,jesteśmy po 3 in vitro.I tak:stymulacja:super,bardzo dużo komórek-najmniej było 10,najwięcej 18.Po zapłodnieniu już nie było tak różowo,zarodki zapłodnione nasieniem Męża i nasieniem dawcy obumierały stopniowo,udało nam się uzyskać przy trzecim programie jedną blastocytę z nasienia Męża ale ciąży brak.Kolejne dwa transfery to adopcja zarodka i też brak ciąży.Teraz zaczynam szczepienia limfocytami Męża ,potem,za parę kilko jak uda mi się je zrzucić histeroskopia,laparoskopia i kolejne ivf lub AZ -nie wiem jak finansowo będziemy stać,bo dotychczasowe leczenie kosztowało nas mnóstwo!
    I zapisałam nas na jogę 2x w tygodniu,nareszcie!
    Będę dziś ważyć wszystko co zjem,napiszę wieczorem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi strasznie, że tyle musicie się nacierpieć w walce o potomstwo. Nie wiem czy wiesz, ale wiekszość poronien jest z winy 'słabej' spermy. Czy mąz jakos strał sie zoptymalizowac swoje gospodarke hormonalna? Nie jestem ekspertem od ciaży na pewno, ale plodnosc to jeden z wyznacznikow zdrowia, dlatego zawsze warto popatrzec na ogolnezdrowie obu partnerow. Jest jakas ukryta przyczyna tego stanu. Sczepienia limfocytami? A musze zapytac: probowaliscie mniej inwazyjnych metod? Postaram sie zebrac zrodla na ten temat i Wam przeslac.

      Usuń
    2. Chętnie porozmawiam na ten temat,ale mogę nie na forum?
      Pozwól,że wyślę Ci maila ze szczegółami.

      Usuń
  20. Dobra,mam:
    30g pieczywa,100 g twarogu ze szczypiorkiem i jogurtem półtłustego,ekołukta
    2 h póżniej latte z mlekiem i ksylitolem,łyżeczka marchewkowca domowej roboty
    3h później miało być 30g makaronu ciemnego,= 80g łosoś,ser pleśniowy,szpinak i migdały,ale niestety -zatkało mnie nie wiem czemu,w związku z tym wypiłam przed wyjściem na basen 300ml smoothie z mango,banana,ananasa i jogurtu naturalnego
    kolacja:200g sałatki greckiej i 3 kromeczki z małej bagietki czosnkowej,olej lniany-łyżeczka-półtorej max.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach,no i aktywność fizyczna -45 min aquafitness i 25 min w saunie na podczerwień

      Usuń
    2. Nie jest takźle jak myślałam, pod katem objętości :) Niestety zboża i nabiał...ahi mało warzyw.
      Moja startegia byłaby taka: skupić się na gestosci odzywczej i zwiekszyc mozliwosci trawienne poprzez dokladne przezuzuwanie i przetwarzanie jedzenia czyli blenderowanie i miksowanie. Jesli chodzi o gestosc odwycza, co jesz nie sluszy plodnosc z pewnoscia. Skupilabym sie na wrazywach, tluszczach zwierzecych, Omega3 i redukcji cukru (laktoza, owoce). Mleko ponadto ma dzialanie insulinogenne i tone hormonow w srodku.
      To bardzo wazne, bo to w ciazy i przed wyznaczamy bazde dla zdrowia naszego dziecka. To od statusu diety matki zalezy wiele potencjalnych chorob i tzw. konstytucja dziecka. Nie wspominajac juz o wadach rozwojowych. Pomyslalabym tez o jakims bardzo wysokiej klasy suplemencie dla kobiet w ciazy.
      Jesli chodzi o diete to znasz moje podejscie :)
      Jak czesto ten basen?

      Usuń
  21. A jak oceniasz ćwiczenia typu callanetics?

    OdpowiedzUsuń
  22. Przesada w zadna strone nie jest dobra. Czytalam Twoj post z przerazeniem. Przeciez dlugo dostawalas sygnaly od swojego organizmu, ze cos jest nie tak, a mimo wszystko nie odpuszczalas sobie? Czy myslalas o rozmowie z psychologiem? Wydaje i sie, ze taka rozmowa bardzo by Tobie pomogla. Wierz mi, takie kompulsywne zachowania maja swoje podstawy i niestety powielamy je we wszystkich aspektach zycia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Regeneracja, dieta, umiar i wytrwałość to dla mnie podstawa, bez któregoś z tych elementów zawsze pojawiał się zastój. Natomiast co do objawów przetrenowania, trochę zbyt szeroko ujęte moim zdaniem, ale warto im się przyglądać. Chyba, że przy twoim hardcorowym trybie życia miałaś wszystkie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Za każdym razem, gdy mam jakąś wątpliwość odnośnie mojej tarczycy trafiam z googla na Twój blog. I tym razem przyniosłaś mi pomoc! Ja też raczej nie byłam nigdy typem sportsmenki. WF to w szkole było zło konieczne. Teraz, od kilku lat postawiłam na sport. Ponieważ dużo przytyłam po anoreksji i zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, stwierdziłam że zdrowa dieta i aktywność fizyczna mi pomogą. Tak się stało dopiero po ciąży. Robiłam sobie przez rok wyzwania a to z Mel B, a to miesięczne z pewnego bloga. Ćwiczenia nie były jakieś mega hardkorowe (tylko na początku), robiłam je 6 razy w tygodniu, ale zawsze po 3-4 dniach był dzień totalnej regeneracji; efekty pojawiały się, tłuszcz znikał a mięśnie robiły się widoczne. Postanowiłam więc zwiększyć tempo. Zaczęłam Focus T25, dokładając codziennie 10 minutowy trening na brzuch lub ramiona i niemal w tym samym czasie bieganie (wcześniej nigdy nie biegałam). No i mięśnie jakby zaczęły ginąć, niedoczynność dawać o sobie znać (senność, dużo mniejsza wydolność, uczucie zimna, zmuszanie się do treningów, nocne poty. Zwiększyłam dawkę euthyroxu i czekam na cud. Mąż doradził mi, bym na razie odstawiła też bieganie. Dzięki Twojemu wpisowi wiem, że faktycznie warto trochę zwolnić obroty. Dziękuję! Już nie mam wyrzutów sumienia i nie boję się, że zacznę tyć! :*

    OdpowiedzUsuń
  25. twój problem polegał na tym, że chciałaś za szybko osiągnąć efekt, owszem można i tak ale trzeba być zdeterminowamy i ODPOWIEDNIO JEŚĆ, organizm miał za mało kalorii, ciesz się, że nie wylądowałaś w szpitalu, tak jak piszesz na końcu, zmieniłaś podejście były efekty, należy pamiętać, że w przypadku odchodzania trening nie musi być katorgą, ponieważ naszym planem jest odchudzanie czyli jesteśmi świadomi, że mamy mniej energii, natomiast powinien być urozmaicony by organizm się nie przyzwyczaił i z wyczuciem raz intensywniej a raz mniej, siłownia, interwały ok, jeśli się odchudzamy i schudliśmy już sporo ale chcemy jeszcze dopalić tłuszcz i poprawić sylwetkę, to jest to trudne ponieważ musimy się jeszcze bardziej motywować, jeszcze bardziej pilnować diety i jescze bardziej dopracować program treningowy, w takim wypadku najlepiej obrać sobie cel, np. 3 PEŁNE podciągnięcia na drążku, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. twój problem polegał na tym, że chciałaś za szybko osiągnąć efekt, owszem można i tak ale trzeba być zdeterminowamy i ODPOWIEDNIO JEŚĆ, organizm miał za mało kalorii, ciesz się, że nie wylądowałaś w szpitalu, tak jak piszesz na końcu, zmieniłaś podejście były efekty, należy pamiętać, że w przypadku odchodzania trening nie musi być katorgą, ponieważ naszym planem jest odchudzanie czyli jesteśmi świadomi, że mamy mniej energii, natomiast powinien być urozmaicony by organizm się nie przyzwyczaił i z wyczuciem raz intensywniej a raz mniej, siłownia, interwały ok, jeśli się odchudzamy i schudliśmy już sporo ale chcemy jeszcze dopalić tłuszcz i poprawić sylwetkę, to jest to trudne ponieważ musimy się jeszcze bardziej motywować, jeszcze bardziej pilnować diety i jescze bardziej dopracować program treningowy, w takim wypadku najlepiej obrać sobie cel, np. 3 PEŁNE podciągnięcia na drążku, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję Ci dobra Kobieto za ten wpis! Od jutra zwalniam tempo! Koniec z 45-minutowymi tabatami 3-4 razy w tygodniu i z taką samą ilością conajmniej godzinnych biegów. Jestem zmęczona, zła na cały świat, motywacja spada, wyniki nie są najlepsze, tłuszczu dużo. Czas trochę odpuścić i faktycznie ćwiczyć te 3 razy w tygodniu, a nie 6. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja zrobiłam podobny bład z tym, że od zawsze byłam aktywna ale miałam problem w tuszą. Kiedys przeszła na dietę, gdzie jadłam samo mięso i warzywa i uprawiałam wspinaczkę kilka razy w tygodniu. Zeszczuplałam i czułam się świetnie. Potem jakoś to "odeszło" znowu przytyłam ale zaczęłam chodzić na fitnes co dziennie (zajęcia po 2 godziny typowo cardio, step, tabata itp.), a do tego squash. Jadłam niezdrowo, plus papierosy i alkohol co drugi dzień. Po dwóch miesiącach wylądowałam w szpitalu. Przez prawie dwa lata lekarze próbowali mnie zdiagnozować a ja tylko egzystowałam siedząc ciągle w domu bo zwyczajnie traciłam przytomnośc gdy wstałam. Nawet leżąc było mi słabo. Dopiero tydzień temu okazało się, że cierpię na insulinoopornośc, hiperinsulinemię i prawdopodobnie hipoglikemię reaktywną (ciąłe spadki i wyrzuty cukru). Zerknęłam też na kortyzol i na dzień dzisiejszy jest przy górnej granicy normy więc podobna sytuacja tylko u mnie trwa to do dziś. A było tak, że ćwiczyłam a waga ani trochę nie spadała i w końcu organizm się zbuntował. Przez chwilę mój stan się poprawił i znowu zaczęłam grać w squash ale po 3 tygodniach ponownie totalny zjazd - tachykardie, utraty przytomności.
    Także należy pamiętać, że z wysiłkiem fizycznym trzeba uważać. Zanim zacznie sie ćwiczyć, to nalezy zrobić wszelkie badania, skonsultować się z lekarzem itd. Kto wie, czy jeszcze "chwila" a nie skończyłoby się to dla mnie gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  29. cały artykuł to jakby moja historia... dokładnie to samo się ze mną dzieje. :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Matko to o mnie!!! ... Czy można się z Tobą autorko "Tłustego Życia" jakoś (odpłatnie) skonsultować ??

    OdpowiedzUsuń