Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

31.10.2012

Dynia w rol głównej, jedzonko i olej kokosowy jakiego nie znacie

Dawno nie pisałam o swoim jedzeniu, wciąż z tych samych powodów...nudna dieta :) Staram się utrzymywać umiarkowaną ketozę, chociaż jestem pewna, że więcej już mnie w niej nie ma niż jestem.
Przede wszystkim ciężko mi mocno ograniczać białko i ostatnio polubiłam za bardzo orzechy, więc ketoza jest bardziej cykliczna i szczerze mówiąc chyba mi to odpowiada. Oczywiście nie wiem na 100% jak to jest w moim ciele, bo nie mam jak tego mierzyć...


Staram się jeść ok 20% dziennych kalorii z białka, 10% z węglowodanów, a reszta to tłuszcze. Nie robię już bardzo dokładnych zestawień, jednak przez pierwszy miesiąc było to koniecznością abym miała orientację ile to właściwie jest jedzenia....
Dalej czuję się świetnie i mam tonę energii. Mój apetyt jest okiełznany chyba pierwszy raz w życiu i czuję się niesamowicie 'stabilnie'.  Czasem mam dni, że nie mam ochoty jeść, czasem jem cały dzień - wszystko się bilansuje :)

Co zastanawiające jak dokładnie mierzyłam co i ile jem, to mniej więcej nie odbiegało to od mojej standardowej diety...jedyne co zmieniłam to ilość warzyw, co kalorycznie było minimalna zmianą. Tłuszczu jadłam podobnie...i co ciekawe nigdy nie byłam najedzona. Mimo takiej samej ilości białka i tłuszczu miałam wieczny apetyt i przeładowywałam posiłki warzywami. Ograniczenie warzyw pozwoliło mi zmniejszyć porcję i o dziwo poczuć większa satysfakcję z jedzenia. Proporcje mają znaczenie. 

Z większych kwestii zaobserwowałam jeszcze totalną zmianę w odczuwaniu smaku. Słodkie stało się za słodkie, co w przypadku posiadacza słodkiego zęba jest dziwne. Papryka czy pomidory, które jadłam kilogramami nagle są mdlące. Więcej znaczących obserwacji brak. 
Będę starała się powoli zwiększać ilość węglowodanów, zwłaszcza w okolicach okołotreningowych, coby wyniki polepszyć. Wróciłam do regularnego wysiłku, chociaż staram się robić dużo mniej niż kiedyś. Jest to max 20-30 min 4-5 razy w tygodniu. Efekty są świetne...nie lepsze niż podczas moich codziennych godzinnych sesji, ale na pewno nie gorsze :)

Zdarza mi się grzeszyć ostatnio bardziej niż zawsze...zwłaszcza orzechami, które znów zawitały do mojej diety. Przeważnie udaje mi się jakoś nie przesadzić, ale zdarzają się dni, że co kupione to zjedzone :)
Z mniej zdrowych grzechów mam ciągle na sumieniu gumy do żucia...na szczęście nawyk łatwy do oduczenia, bo przeważnie nie mam ich w domu. 

Zmiany na wadze czy też w kompozycji ciała są...mam wrażenie, że nieco schudłam mimo identycznej podaży energetycznej. Nie jest to jednak wielka zmiana i nie była moim zamiarem. Żałuję, że nie mierzyłam się od jakiegoś czasu, bo ciężko mi teraz ocenić jakiekolwiek zmiany. Z wagą się dawno rozstałam :)

I to chyba tyle aktualizacji, następny wpis będzie już z pewnością mniej ketozowy i bardziej warzywny hehe...chociaż kto wie, jedzenie w ten sposób jest bardzo wygodne i może mi się spodoba za bardzo. Pierwszy raz od kilku lat mam wolne od wiecznego gotowanie, przygotowywania, zakupów non stop i planowania wszystkiego ;) Przydała mi się taka emocjonalna wolność od jedzenia.

1) rostbef wołowy, gotowany kalafior,duża łyżka oleju kokosowego, garść pistacji
2) wątróbka drobiowa duszona z cebulą, awokado, papryka, miseczka płatków kokosa
3) rosół, omlet z 3 jaj na smalcu gęsim, ogórki kiszone, dużo kremu kokosowego, orzech brazylijski, kilka migdałów

A teraz coś na jesienne kucharzenie....w sieci pojawiło się multum przepisów z dynią w rolo głównej, więc postanowiłam kilka z nich przekazać dalej :) Nie będę ich przepisywała czy tłumaczyła, jakby ktoś miał problem ze zrozumieniem to piszcie, na pewno ja lub inne osoby coś wymyślą :)

Przepisy są mniej lub bardziej paleo, ale każdy z nich oparty jest na prawdziwych pełnych i naturalnych produktach. Niektóre opcje polecam traktować bardziej jako deser niż posiłek :)
I mały bonus...post z innego bloga. Co można zrobić z olejem kokosowym? Nie każdy przepis mi się podoba, ale na pewno Wam się spodobają te propozycje :)

16 komentarzy:

  1. Przyznam sie bez bicia, ze mialam nadzieję na foto jedzonko jak zobaczyłam posta, albo menu. Osobiście nie przepadam za dynią, która ma też wysoki ig. Lubię a nawet przepadam za pestkami dyni, ale nie naleza do zdrowej zywnosci ze wzgledu na przewaga omega6. Kiedys jadlam codziennie garsciami, teraz nie wiem co zrobic z moimi nagromadzonymi zapasami bo boje sie jesc ze wzgledu na stan zapalny ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjeść :) Tak naprawdę ważny jest stosunek Omega3:Omega6 w diecie, a nie sama ilość poszczególnych. Specjalnie dla Ciebie sprawdziłam też proporcje...i w 20g pestek dyni jest tyle samo Omega6 co w malutkim udku kurczaka.
      Myślę, że jak nie masz skłonności do chorób autoimmunologicznych to pestki mogą być w umiarkowanej ilości częścią zdrowej diety. Takie 20g dziennie pestek czy orzechów naprawdę nie wyrządzi szkody.

      Usuń
    2. Dziekuje za poswiecona uwage ;] milo uslyszec, ze nie trzeba z tego rezygnowac. Mam nadzieje, ze nie wplynie to negatywnie na tradzik.

      Usuń
    3. moze wplynac pozytywnie ze wzgledu na wysoka zawartosc cynku:)

      Usuń
    4. A ja slyszalam, ze zawieraja fityiany i sa ciezkostrawne

      Usuń
    5. Zawierają kwas fitynowy dokładnie, który może utrudniać przyswajanie pewnych minerałów. Co ważne to dawka, a w orzechach i pestka nie ma dużo kwasu fitynowego. Jeśli ktoś się wciąż obawia to wystarczy je namoczyć, co usunie kwas fitynowy lub jeść z produktami bogatymi w wapń czy żelazo (te które zwiększają przyswajalność minerałów).
      A w ramach ciekawostki, kwas fitynowy to po prostu chemiczna substancja produkowana przez wiele roślin w celach ochronnych, niemniej jednak każdy taki składnik anty-odżywczy ma też pozytywne działanie. Kwas fitynowy ma ogromne właściwości antynowotworowe, właśnie przez blokowanie wchłaniania minerałów w komórkach chorych. Badania wskazuja, że dotyczy to tylko komóek zmienionych, a zdrowe są na niego odporne.
      Poza tym witamina C blokuje negatywne działanie kwasu fitynowego http://ajcn.nutrition.org/content/53/2/537.full.pdf :)

      Usuń
    6. Co do ciężkostrawności to jest to termin, który przestał być dla mnie jakiś czas temu jednoznaczny. Jeśli mamy problemy z enzymami czy wydzialaniem kwasu żołądkowego to wiele produktów będzie gorzej trawionych. Nie wydaje mi się aby była grupa produktów, którą można tak określić....wiadomo, że najgorzej człowiek trawi surowe warzywa i proteiny zwierzęce, ze względu na szereg mechanizmów, jakie muszą zajść...ale czy to oznacza, że coś jest ciężkostrawne?
      To takie powszechne słowo, które generalizuje :) Myślę, że jakby ktoś miał problemy z trawieniem tłuszczy to pestki mogą być ciężkostrawne.
      To się chyba wzięło też z faktu, że jak dobrze nie pogryziemy pestek to są one w całości wydalane :)

      Usuń
    7. Zastanawia mnnie tez ich ig bo jedne zrodla podaja az 75 a drugie 25... Jaka wiec jest prawda? 75 to naprawde duzo!

      Usuń
    8. No na pewno jest niski, bo to prawie same tłuszcze :) Dynia ma ok 75, a pestki wg roznych zrodel 10-15.

      Usuń
  2. Mniam, mniam:) Przepisy są świetne. Skuszę sie na nie w najbliższym czasie, tym bardziej, że dyni wcześniej nie jadałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Edytowałam posta, bo jakimś dziwnym trafem tego jedzonka swojego nie napisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy to mozliwe ale zapytac nie zaszkodzi. Fajnie by bylo gdybys w miare mozliwosci umiescila foto jedzonko z teraz i moglibysmy sobie to zestawic objetosciowo jedzenie przed i teraz. Osobiscie bardzo mnie ciekawi jak to wyjdzie i z checia bym sobie porownala i zobaczyla, nie tylko z ciekawosci ;]Mam nadzieje, ze rozpatrzysz ta propozycje, pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystając z tego, że jest weekend jest szansa :) Różnica w objętości jest kolosalna, więc super pomysł...wcześniej nie patrzyłam z tej strony hehe

      Usuń
    2. Bardzo dziekuje ;] No a mnie wlasnie juz od pewnego czasu zastanawia i postanowilam sie z Toba podzielic tym pomyslem bo wydaje mi sie, że ma to spore znaczenie ;]

      Usuń