Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

01.10.2012

Stres cz. I - zaburzenie systemu nerwowego

Zaczyna się niewinnie. Może to być złe samopoczucie, bóle głowy, osłabienie, pocenie się, zaparcia lub inne problemy trawienne, mdłości, nietolerancja na wysiłek fizyczny, przyspieszony puls, zaburzone widzenie, drażliwość, pogorszenie nastroju czy kłopoty ze snem. Niby jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować, ale coś nie do końca jest jak powinno. Wizyta u lekarza najczęściej kończy się brakiem diagnozy i przepisaniem środka uspokajającego/rozkurczowego/przeciwbólowego.



A często wspólnym mianownikiem wszystkich nagłych i podejrzanych dolegliwości jest zaburzona praca układu nerwowego. Niekontrolowane rozregulowanie systemu nerwowego prowadzi do poważnych konsekwencji. Mowa tutaj o autonomicznej lub wegetatywnej części układu nerwowego, który reguluje te aspekty funkcjonowania naszego organizmu, które występują automatycznie np. oddychanie, ciśnienie krwi, trawienie, ziewanie, oddawanie moczy czy rozszerzanie się żył.
Układ wegetatywny składa się z dwóch komponentów: współczulnego oraz przywspółczulnego.
System współczulny odpowiedzialny jest za odpowiedź naszego organizmu na szeroko rozumiany stres. To on sprawia, że w sytuacji stresowej podnosi się tętno oraz ciśnienie, zwalania trawienie, uspokaja pęcherz, źrenice się rozszerzają, nasza uwaga oraz czujność rośnie i nagle mamy dużo energii. Wszystko to ma miejsce aby człowiek mógł stawić czoła sytuacji, którą organizm rozpoznał jako niebezpieczną.

System przywspółczulny jest przeciwstawnym systemem. Gdy stresująca sytuacja dobiega końca, wkracza do akcji i pozwala na zmniejszenie tętna oraz ciśnienia krwi, zwęża źrenice, stymuluje trawienie, uspokaja i wprowadza nas w stan odpoczynku.

Jak powstaje rozregulowanie układu nerwowego?
W zdrowym ciele system współczulny oraz przywspółczulny pozostają w równowadze, co oznacza że układ współczulny zapewnia nam odpowiednia reakcję w chwili stresu, a układ przywspółczulny pozwala nam wrócić do normalnego spokojnego stanu. Problem zaczyna się gdy systemy te przestają pracować w harmonii. Najczęściej oznacza to przewagę systemu współczulnego przy małej lub zupełnym braku reakcji ze strony układu przywspółczulnego.
W praktyce jest to równoznaczne z sytuacją, w której organizm jest w stanie stresu cały czas, nawet gdy stresor realnie już nie istnieje. Taki chroniczny stan stresu jest powodem wielu poważnych dolegliwości zdrowotnych, o czym napiszę w kolejnych postach.

Dlaczego system współczulny przestaje reagować? 
Naturalnym stanem człowieka powinien być spokojny i zrelaksowany tryb. Dlatego, że nasz organizm ewolucyjnie został przystosowany do krótkich czasowo stresowych sytuacji, od których zależało nasze przetrwanie jako gatunku. Być może była to ucieczka przed drapieżnikiem czy polowanie na zwierzę...ale z pewnością nasi przodkowie nie musieli na co dzień zmagać się z problemami, których doświadczamy w dzisiejszym świecie.

Nadmiar takiego chronicznego stresu sprawia, że ciągle jesteśmy w stanie współczulnym, czyli nasz organizm zachowuje się dokładnie tak jakby był w środku walki o swoje życie. Nasza świadomość podpowiada, że nie ma już zagrożenia i wydaje nam się, że wszystko jest w porządku, ale reakcje organizmu są wciąż takie jak były w stanie stresu. Dzieje się tak dlatego, że ciało nie rozpoznaje źródła stresu. Dla nas to może być zakorkowana ulica lub zwykła kłótnia z kimś bliskim, dla organizmu jest to traktowane podobnie np. ucieczki przed drapieżnikiem :) To powoduje mocne spustoszenie organizmu poprzez nadmierną stymulację systemu nerwowego.

Często nie zdajemy sobie sprawy czym tak naprawdę jest stres i rozpoznajemy tylko jego emocjonalny aspekt. Tak naprawdę stresorów w naszym życiu jest dużo więcej niż myślimy i każdy z nich może się przyczynić do zaburzeń pracy układu nerwowego, w przypadku konsekwentnego występowania lub gdy nałoży się klika stresorów w jednym czasie.

Literatura wyróżnia 12 typów stresu:
  • emocjonalny - najbardziej nam znany i rozpoznawany, to może być rozwód, problemy finansowe, utrata pracy itd.
  • poznawczy - związany z nadmiernymi wymaganiami wobec własnej osoby i życia, również z realizacja oczekiwań innych osób, to też pesymizm i dramatyczne podejście do zdarzeń życiowych
  • czuciowy - przewlekły ból, hałas, nadmierna fizyczna stymulacja
  • metaboliczny - kłopoty z poziomem cukru lub ciśnieniem, nadmiar ćwiczeń, zaburzona równowaga PH w organizmie
  • toksyczny - związany z toksynami występującymi w środowisku np. metalami ciężkimi, zanieczyszczeniem wody i powietrza, chemią w jedzeniu oraz kosmetykach czy środkach czystości
  • odpornościowy - alergie i nietolerancje pokarmowe, choroby autoimmunologiczne, chroniczny stan zapalny
  • endokrynologiczny - związany z hormonami i neuroprzekaźnikami, nierównowaga hormonalna, menopauza, insulinooporność, niedobory neuroprzekaźników
  • życiowy - duchowy odnoszący się do braku celu w życiu, brak postawy, emocji, miłości, utrata lub brak własnej osobowości
  • infekcyjny - wirusy, bakterie, pasożyty, grzyby
  • tlenowy - związany z żyłami i tętnicami, brak świeżego powietrza, problemy z oddychaniem w czasie snu
  • energetyczny - pole elektromagnetyczne wywołane telefonami komórkowymi, sprzętem itd.
  • strukturalny - problemy z prawidłową postawą, urazy fizyczne, dolegliwości związane z kręgosłupem.
Wiele popularnych wydarzeń, schorzeń czy problemów podlega pod więcej niż jedną kategorię, ale takie szczegółowe rozróżnienie pozwala na uświadomienie sobie jak dużo mamy stresu w naszym codziennym życiu, i to stresu który jest przewlekły. A stąd już krótka droga do rozregulowania systemu nerwowego i poważnych problemów. Praktycznie każdy organizm wystawiony na chroniczne działanie stresu, prędzej czy później, nie włącza już systemu przywspółczulnego. O tym jakie są konsekwencje dla zdrowia z tego powodu napiszę w kolejnym poście.

8 komentarzy:

  1. Ja mam pytanie dot. ryzu - rozumiem ze naprawdę lepszy jest bialy ? W sumie
    taki mi bardziej smakuje i fajnie wchodzi po treningu z odrobina masła (oczywiście nie mówię ze codziennie ale 1/w tygodniu)

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie stres to juz niestety kwestia przyzwyczajenia. a co do diety-latwo samemu unikac niezdrowego jedzenia, gorzej tylko kiedy ktos mimo protestow nalozy nam ciasta i to specjalnie dla nas taki 'malutki' kawalek, wtedy to juz nie sposob odmowic, zeby nie zrobic komus przykrosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ktoś, kto ci nakłada to ciasto ma w nosie ciebie i twoje samopoczucie, a ty się martwisz, by nie zrobić tej osobie przykrości odmawiając?? No sorry...
      Trzeba być asertywnym.

      Usuń
    2. Ja doceniam domowe wypieki i nie odmawiam :) Zdrowe odżywianie nie oznacza 100% perfekcji, ważna jest konsekwencja na co dzień, ale nie odmawiać z innego powodu jest trochę destrukcyjne. Nie chcesz to nie jesz, to w końcu Twoje zdrowie i nikt o nie nie zadba lepiej niż Ty sama.
      Po pewnym czasie rodzina i znajomi się przywyczają, że jesteś 'dziwna' w kwestii jedzenia...po jeszcze dłuższym czasie będzie to dla nich normalne :)

      Usuń
    3. Anonimowy-jak tu odmowic kochanej, osiemdziesiecioletniej cioci, ktora naprawde chce sie o ciebie zatroszczyc? MS z osobista konsekwencja nie mam problemow. gorzej z obiadami, kiedy to nie ja gotuje. wlasnie jestem na etapie 'co by tu zrobic, zeby sie wywinac od maminego smazenia na margarynie i panierowania w bulce tartej'

      Usuń
    4. Moja mama akceptowała to jak jem gdy mieszkałyśmy razem. Wtedy byłam jeszcze wegetarianką, ale mimo wszystko wiele wyborów żywieniowych nie było zależnych ode mnie. Dopiero gdy się usamodzielniłam problem zniknął.
      Niemniej jednak regularnie co tydzień chodzę na obiadki do mamy z własnym jedzeniem. Na szczęście mąż lubi kuchnię teściowej, więc mama ma dla kogo gotować :)
      Możesz spróbować edukować mamę, jeśli ma jakieś dolegliwości zdrowotne to zawsze jest jakaś karta przetargowa :)

      Ps. Jak osiemdziesięcioletnia ciocia ma siłę piec ciasta to chyba najlepszy dowód, że raz na jakiś czas nie szkodzą :)

      Usuń