Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

13.11.2012

Jak ja tak mogę pisać o zdrowiu bez 'dr' przed nazwiskiem?

Przyznam, że zaczynając bloga spodziewałam się negatywnych komentarzy na temat tego co piszę czy też w mniej kulturalnej wersji na temat mojej osoby. Ku mojemu zaskoczeniu i dość kontrowersyjnej jak na nasz standardowy światopogląd tematyce bloga wcale nie było ich dużo. Wiele osób doskonale wiedziało, że to o czym piszę nie jest żadnym odkryciem i to co jemy ma znaczenie. Dlatego nie spieszyłam się z tym postem, ale dziś, po ostatnim komentarzu, natchnęło mnie na pewne wyjaśnienia.
Przede wszystkim ten blog nie miał na celu wywoływać zamieszania czy kontrowersji - powstał jako konsekwencja mojego dietetycznego dojrzewania. Od lat intersowałam się zdrowym odżwywianiem i sposobami na redukcję oraz utrzymanie optymalnej wagi. Odkąd schudłam ponad 30 kg byłam na różnych dietach i próbowałam walczyć z wszelkimi problemami jakie zna każdy odchudzający: od głodu, po wahania wagi i różne problemy zdrowotne. Po kilku latach utrzymywania wagi stwierdziłam, że jest coś więcej niż standardowe liczenie kalorii i pięć małych posiłków dziennie na zmianę z godzinnym bieganiem na bieżni...że musi być jakaś inna, bardziej naturalna metoda. I tak się zaczęło zainteresowanie ewolucją i całym rozwojem naszego żywienia  od ery paleolitu.

Od tamtego momentu spędzam codziennie po kilka godzin czytając o odżywianiu, zdrowiu i wpływie diety na nasze ciało. Nie muszę - chcę. Mogłam zostać w tym punkcie sprzed lat - w końcu nie było źle - byłam chuda i całkiem nieźle się odżywiałam. Można powiedzieć, że osiągnęłam to czego wielu osobom z nadwagą się nie udaje osiągnąć...ale to powierzchowne i krótkowzroczne podejście. Nie chciałam się czuć dobrze tylko najlepiej jak mogę oraz nie chciałam patrzeć tylko przez pryzmat swojego rozmiaru, ale również mieć na uwadze profilaktykę zdrowia i dobrego samopoczucia w perspektywie lat.

I teraz do sedna: jak śmiem pisać o jedzeniu i zdrowiu nie będąc lekarzem czy dietetykiem? Osoby, które zadają to pytanie pokazują dokładnie pewnien sposób myślenia. Lekarz czy dietetyk jest tutaj mądrym graczem, któremu możemy zaufać i być pewnym, że zadba o nasze zdrowie. I nie mam nic przeciwko konwencjonalnej medycynie, uważam że jest genialna jeśli chodzi o ratowanie życia czy inne nagłe przypadki. Bez niektórych jej cudów dziś wielu z nas nie byłoby na świecie. Ale nie oszukujmy się - lekarze leczą choroby, a nie zdrowie. Ilu z Was wyszło z rozczarowaniem po raz enty z gabinety słysząc te same zalecenia lub trzymając w ręku kolejna receptę? A czy ktokolwiek usłyszał pytanie o dietę? Rozumiem, że lekarze nie mają pojęcia o dietetyce, ponieważ zwyczajnie nie ma takich zajęć w programie edukacyjnym...ale negowanie wpływu jedzenia na nasze zdrowie jest dla mnie traktowane jak zwykłe oszustwo. W moim rozumieniu jest też ogromna różnica między konwencjonalnym podejściem, a niedoinformowaniem.  Czemu każdy pacjent z trądzikiem czy drażliwym jelitem jest traktowany tak samo? Ja nie chcę być leczona według protokołu, którego dotyczy moja choroba...jestem człowiekim i składam się z wielu komponentów, które są od siebie zależne, więc dlaczego lekarze nie potrafia podejść kompleksowo do mojego zdrowia? Gdzie się podziało holistyczne leczenie znane już od tysięcy lat?

Cieszę się, że nie jestem lekarzem ani dietetykiem. Rozumiem, że nie mam papierka poświadczającego moją wiedzę, ale też daje mi to dużo do myślenia, że ten papierek tyle dla wielu osób znaczy. Tak patrzymy na edukację. Skończyłam kilka lat temu studia, które powszechnie uważane są za ciężkie. Pracuję w zawodzie zdominowanym przez mężczyzn i nie jest to łatwy zawód. A studia? Cóż...każdy kto studiuje wie jak to wygląda w praktyce. I nie wierzę, że studenci medycyny nagle są bardziej przykładni.

Poza tym czy zdrowie i dieta są tematami, w których chcemy całkowicie i bezwiednie oddać się w ręce innych osób. Czy naprawdę wszyscy, którzy piszą obraźliwe komentarze na moim blogu, nie wierzą że każdy ludzki mózg jest w stanie zrozumieć pewne procesy i fakty. A może nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie...czy naprawdę muszę mieć stopień naukowy aby zrozumieć podstawowe pojęcia biologiczne i wyciągnąć wnioski z badań? No i oczywiście te osoby uważają, że edukacja może się odbyć tylko za pomocą jakiejś instytucji, prawda? Osoby zmotywowane, poświęcające czas na samodzielną naukę i szukające wiedzy na własną rękę nie mają szans, bo przecież nie maja formalnego wykształcenia. Dziwne, że jednak takie osoby nie boją się korzystać z dobrodziejstwa Microsoftu? Przecież Bill Gates też nie miał technicznego wykształcenia.

Codziennie wkładam bardzo dużo wysiłku w naukę, zaczynam rano od słuchania wywiadów i rożnych newsów, w pracy w każdej wolnej chwili pochłaniam badania i artykuły naukowe, a wieczorami zagłębiam się w książki. Temat odżywiania jest mi bliższy niż praca, którą zawodowo wykonuję (i na którą mam papierek). Ten blog powstał, aby przekazać pewne informacje i zachęcić do szukania i zdobywania wiedzy. Nigdy nie napisałam, że jestem nieomylna, ale na wszystko co piszę jestem w stanie przedstawić logiczne argumenty i dowody. Niemniej jednak wciąż jestem tylko pośrednikiem i nie wymyślam tej treści tylko ją przekazuje na podstawie pracy innych. Jeśli niektóre osoby przyjmują postawę ignorancką to jest to ok dla mnie, ale obrażanie tego co robię czy emocjonalne wyżywanie się jest dla stratą czasu oraz energii i nie życzę sobie tego na moim blogu. Jeśli dalej będzie to miało miejsce to ubliżające komentarze będę usuwać lub ta funkcja pozostanie tylko dla zalogowanych osób. Nie naciskam na podpisywanie komentarzy i nigdy anonimowość nie miała dla mnie znaczenia, ponieważ szanuję cudzą prywatność...ale miałam nadzieje, że ten szacunek działa w dwie strony :) Wszelkie konstruktywne (mniej, bardziej i nawet w ogóle) komentarze z zachowaniem minimalnej dawki kultury są dla mnie zawsze cenne :)

47 komentarzy:

  1. to w sumie przykre, że Ci tak piszą, robisz wspaniałą rzecz chcąc dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą z innymi, mam nadzieje, że nie zrazisz się do dalszego pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za to zeby takie negatywne osoby, zachowaly zdrowy rozsadek i powstrzymaly sie od takich zachowan. Podziwiam Twoja wiedze i doswiadczenie ;) Musze przyznac,, ze wchodze na Twojego bloga kilkanascie razy dziennie by sledzic newsy i jestem Ci bardzo wdzieczna za taka mozliwosc ;)
    Trzymaj sie cieplo i...... nie daj sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny blog, fanstastyczna Ty i spospob w jaki przekazujesz wiedze, ale nie zaspokoisz wszystkich- szczegolnie Polakow :D Ja osobiscie jestem zachwycona i dziekuje bardzo AVE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że ta wiedza to jest zazwyczaj kopiowana, przepisywana z innych stron internetowych, głównie angielskojęzycznych. Też mi wielka sztuka. Równie dobrze moźna sobie poczytać forum sfd czy inne fachowe w tym stylu. Nie wiem po co kolejna strona na ten temat. Od siebie samej to ona tu jedynie historię swoich dolegliwości opisała i te jej fotomenu ciągle te same flaki z olejem świątek piątek okraszone kokosikiem.
      Każdy organizm jest inny, trzeba podchodzić indywidualnie do każdego cżłowieka. To że u autorki bloga coś działa nie znaczy, że tak będzie u wszystkich. A robi z siebie guru jakby dla wszystkich miała złotą receptę na wszystkie dolegliwości.
      Nie, dziękuję. Nie chcę, żeby mi capiło z buzi od takiej ilości padliny.

      Usuń
    2. Nie czytaj, a z buzi to capi ci jad.

      Usuń
    3. Nawet jeśli autorki przemyśleń nie byłoby na tym blogu nawet tyci, a same skopiowane teksty z anglojęzycznych stron, to znajdzie się mnóstwo chętnych osób, żeby to czytać, m.in. ja! Właśnie bardzo mi brakuje przekładów artykułów z działu dietetyki!

      Usuń
    4. Odnośnie tego komentarza wyżej - uświadomił mi, że autor nie przeczytał tego bloga...skoro ja nie podchodzę indywidualnie do każdego i piszę, że coś na mnie działa wiec zadziala na wszystkich - to chyba nie ma sensu czytac tego bloga prawda? Wiec co tutaj robisz autorko?

      I zarzut o kopiowaniu jest idiotyczny...blogow jest tona, wiekszosc madrych ludzi korzysta z tych samych zrodel - badan, doniesien, publikacji...co nagle kazdy z nas ma miec swoja wlasna prawde? Biologia nie ma zdania. Pewne fakty po prostu sa i mam ich nie pisac, bo ktos inny o tym napisal...czy moze ktos inny tez ma nie mowic o tym, bo ja napisalam? Dobrze, ze wiekszosc osob ma bardziej otwarty umysł, bo inaczej nasz rozwoj w kazdej dziedzinie bylby niemozliowy.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. co za ludziska.... zawsze sie jakas menda trafi by czyjas ciezka prace imnostwo czasu poswieconego na pisaniu bloga skrytykowac - i nawet sie nie podpisze - ciekawe czy ona tez robi cos dla ludzi tak jak Monika - juz to widze...przykre. Trzymaj sie Monia jestes super!!!! a z jakich zrodel korzyustasz nie wazne byle wiedza byla PRAWDZIWA. Chyba gdybys czerpala wszystko z glowy jako swoje widzi mi sie nie bylo by to ani przekonujace ani wiarygodne tak?

      Usuń
  4. Dzieki Tobie i Twojemu blogu mam wieksza kontrole nad swoim zdrowiem i nareszcie wiem, ze moze byc lepiej ;] Dziekuje Ci, ze jestes z nami ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. wzburzyłam się strasznie, jak zobaczyłam tamte złośliwe komentarze i nawet już wystosowałam ripostę, ale w ostatniej chwili skasowałam, myśląc, że zapewne i tak obronisz się sama i nice powinnam się wtrącać. no i proszę :) a zbulwersowało mnie to przede wszystkim dlatego, że służysz nieocenioną radą i pomocą dla wielu osób - dla czytelników tego bloga, dla (często zagubionych, niedoinformowanych lub z lekka ignoranckich) osób na wizaż.pl... "radą" i "pomocą", jak już wspomniałam - i to powinny wbić sobie do głowy te wszystkie cyniczne anonimki ;) ja Ci mogę tylko podziękować za to, że to robisz i trzymać kciuki, byś nie dała się zniechęcić :) PS: jak skompletuję jakiś ładny jadłospis z paru dni, to odpiszę na maila:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilia a masz jakies fajne jadlospisy z ktorymi chciala i mogla by sie podzielic :)

      Usuń
  6. chcialam byc dietetykiem, ale zmienilam zdanie kiedy uswiadomilam ile bzdur musialabym sie nasluchac na studiach oraz, ze musialabym je przekazywac dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. A propos medycyny konwencjonalnej. Ona sama jest cudna, natomiast system jest postawiony na głowie. Prosty przykład: podobno w Japonii (czy innych Chinach) lekarzowi płaci się wówczas, gdy jest się zdrowym. (czy to prawda czy nie dla eksperymentu myślowego nie ma znaczenia)

    OdpowiedzUsuń
  8. Można mieć papier, ale bez pasji nigdy się nie wybijesz i nie poznasz prawdy. :D
    Dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi i pisz dalej, bo Twój blog jest naprawdę wartościowy.

    pozdrwaiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olej to, anonimowość internetu wyzwala bezinteresowną zawiść i możliwość dokopania bliźniemu.Zobacz ile masz dobrych wpisów a ile ludzi koresponduje z Tobą mailowo, tak jak ja.Ja szanuję to, ze dzielisz się swoją wiedzą,pozdrawiam z gór.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przejmuj się :) Ja już dawno przestałam z takimi ludźmi dyskutować. Śledzę Twój blog na bieżąco. Większość informacji jest mi już znana, ale porządkujesz tą wiedzę doskonale. Tak trzymaj i nie przejmuj się negatywnymi komentarzami, dla mnie są one śmieszne. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, a ten blog może wyjść ludziom jedynie na zdrowie, więc szkody nikomu nie robisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog to coś wspaniałego. Cała prawda w jednym miejscu. Nie zwracaj na dziwolągów uwagi. Dobra robota i tak trzymać.
    Dużo ludzi nie umie czytać ze zrozumieniem i dlatego piszą bzdury.
    Pozdrawiam serdecznie i czytam dalej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przecież dietetycy nie mają nawet połowy tej wiedzy co Ty! Ile razy byłam u dietetyka, ile bzdur się nasłuchałam, ile naczytałam bzdur, które dietetycy zalecają innym... Wspaniali dietetycy! Co też za głąby wymyśliły taki argument ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisz dalej, blog jest świetny i jedyny w swoim rodzaju w polskojęzycznej części internetu. Negatywne komentarze na pewno pochodzą od jednej, zawistnej osoby, która zazdrości Ci wiedzy, umiejętności dzielenia się nią i dobrego samopoczucia. Pomyśl, jak smutne musi być życie tego zawistnika/tej zawistniczki, i przejdź nad tym do porządku dziennego.
    Mam nadzieję, że nie zablokujesz komentarzy dla anonimowych, bo sama jako anonimowa 2 czy 3 razy komentowałam twoje wpisy. Pozdrawiam serdecznie i keep up the good work!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja przez tyle lat zycia nie moge zrozumiec skad w ludziach to niezyczlie nastawienie, zawsze wydawalo mi sie, ze gdy chodzi nam o to samo (w tym przypadku zdrowie, redukukcje czy dobre samopoczucie) to gramy razem, a nie przeciw sobie. Co oznacza uczenie sie od siebie, tez korygowanie czy wymienianie pogladow (nawet sprzecznych). A tu wszedzie podkopywanie, zawisc i inne negatywne emocje...i nie mowie o moim blogu, bo na szczescie nie za duzo tu tego, ale ogolnie...poza tym zastanawia mnie, ze komu sie chce w ogole to pisac? Odwiedzam rozne blogi, uwielbiam kulinarne w kierunku pieczenia, ale wiem czego sie spodziewac po takich blogach, wiec nie wchodze tam i nie pisze, ze cukier jest toksyczny i autorka promuje niezdrowy styl zycia :) Jak cos juz napisze to, ze tort wyglada cudownie :)
    Mam nadzieje, ze z czasem bedzie wiecej blogow w tym stylu, a co za tym idzie wieksza swiadomosc ludzi na temat zywienia :)
    Dziekuje Wam wszystkim za te komentarze, sa dla mnie tak budujace, ze postanowilam dzis lub jutro umiescic chyba najbardziej oczekiwanego posta na tym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie ;] No ja wiec juz sie nie moge doczekac. Ciekawe czy mysle o tym samym... Zreszta nawet jesli nie to i tak z niecierpliwoscia czekam na kolejna dawke wartosciowej wiedzy, dzieki ;]

      Usuń
  15. Według mnie wiedza broni się sama. Każdy ma swój rozum, może się zastanowić czyja wersja brzmi rozsądniej - Twoja czy kogo innego. Też się zmagam z rożnymi dolegliwościami traktowanymi przez lekarzy jako "taka Pani uroda", więc jestem po twojej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo podoba mi się ten tekst. Mimo, że nie w każdej kwestii poruszanej na Twojej stronie, mogę przyznać Ci rację, to uważam, że robisz doskonałą robotę i tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie napiszę nic więcej, bo mnie Twoja oprawa oczu powaliła na kolana, piekne :)

      Usuń
  17. lekarze to sa w wiekszosci uparci ignoranci ... pisze to jako lekarz :) sama mam problemy z insulinoopornoscia i zw nadcisnieniem a proby leczenia mnie konwencjonalnie wrecz malo mnie nie wykonczyly. blog jest trafiony.potwierdzily sie wszystkie moje obserwacje imilo jest byc swiadomym ze nie jestem.sama z problemem. najbardziej zawsze smieszyly mnie rady co do diety ~\ a zdowiej jesc sie nie da\ i spacerow 30 min dziennie - ktore Maja odchudzic kazdego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pewnie trudno się żyje w środowisku, które narzuca że jest inaczej. I jak się nie chudnie po magicznych spacerach to na pewno się podjada:-)

      Usuń
  18. dziewczyno jesteś wspaniała, mieć tyle odwagi bronić własnego zdania to coś wspaniałego, robisz bardzo wiele dobrego między innymi dla mnie, wolność to możność wypowiedzenia własnych poglądów a jednocześnie brak przymusu zgadzania się z nimi bezwarunkowo, stąd, moim zdaniem, rodzi się cudowna możliwość dyskusji, ale do owocnej dyskusji potrzebna jest pokora a tej jakoś dziwnie mało i coraz mniej mają osoby z dużą ilością literek przed nazwiskiem. Wszystkiego najlepszego i wytrwałości życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jakby każdy lekarz był tak wyedukowany w kwestii odżywiania to wszystkie koncerny farmaceutyczne poszły by cholerę, tak samo jak masowa hodowla zwierząt, a co najważniejsze więcej by było ludzi zdrowych niż chorych. dziś dowiedziałam się, że tarczyca mi nie działa za dobrze i trafiłam całe szczęście na Twoją stronę. Na pewno bede z niej czerpac informacje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście, że ten blog to kopalnia wiedzy. Ja już linki rozesłałam po całej rodzinie i systematycznie wysyłam im linki do ciekawych wpisów. Byłam amatorką pełnoziarnistego odżywiania! nabiałową orędowniczką w swojej rodzinie i dokąd mnie to zaprowadziło? Choroba jelit, tarczyca, alergia i teraz anemia, pięknie a przecież według dietetyków odżywiałam się piramidowo! Nie mam jeszcze 40 lat i 4 choroby.
    Dziękuję Moniko za zachwianie wiary, które doprowadziło do zwątpienia, potem do szukania informacji, potem do myślenia i eksperymentowania i w końcu mam nadzieje doprowadzi mnie do zdrowia a lekarze zdębieją i pomyślą, że cud się stał! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mimo że nie jesteś dr to fajna sprawa że pomagasz ludziom nauczyc sie odrzywiac ale na wszystkie cudy nie karz ludziom przypadkiem odstawiać leków bo skoro nie jestes tym dr to skad wiesz jakie beda tego konsekwencje? Nie zniszcz przypadkiem czyjegoś zdrowia lub co gorsza życia.

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny blog. Uważam, że nie trzeba być lekarzem czy dietetykiem, żeby myśleć i samemu wyciągać wnioski. Lekarze to kompletnie nie mają pojęcia o żywieniu, a większość dietetyków komponuje diety w oparciu o wyuczone diety bez logicznego rozumowania i wiązania faktów. Na pamięć uczą się jaka dieta na wątrobe, a jak na żołądek (zazwyczaj z książek, w których większość prawd już się zdeaktualizowała). Sama studiuję dietetykę i nie mogę się nadziwić jak wielu z moich kolegów studentów bezrefleksyjnie podchodzi do przekazywanych wiadomości na studiach. Nie śledzą badań i nie czytają publikacji. Masło i olej kokosowy to dla nich wróg nr 1 (bo przecież tłuszcze nasycone). Tak więc, zrobienie papierka to jedno i coraz więcej osób przekonuje się, że to nic nie znaczy, w sensie nie potwierdza wielkiej wiedzy i nieomylności. I o wiele większą wiedzę (aktualną wiedzę) mają prawdziwi pasjonaci, którzy faktycznie studiują (poprzez słowo studiują nie mam na myśli oczywiście studiów w instytucji wyższej), czyli godzinami siedzą i czytają ksiażki publikacje i artykuły naukowe.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem jak to się stało, że dopiero kilka dni temu odkryłam Twojego bloga. A dopiero dziś miałam czas żeby konkretniej przyjrzeć się temu co piszesz. Z każdym kolejnym zdaniem, które czytam coraz bardziej zachwycam się wewnętrznie Twoją osobą. Jesteś dla mnie jak jakieś objawienie. I to nie jest opinia na wyrost. Utożsamiam się z tym co piszesz. 10 lat leczono mnie na PCO antykoncepcją, po czym stwierdzono, że jednak mam zaburzenia pracy nadnerczy, później jeszcze doszło hashimoto i w miedzy czasie stwierdzono skoki insulinowe. Poza tym wysoką autoagresję. Mam dużą nadwagę i stosowałam prawie wszystko. Prawie piszę celowo gdyż ciągle mam nadzieję, że jest coś co mnie uleczy i odchudzi. Ty nie dość, że masz przeogromną wiedzę. Zaden lekarz, do którego trafiłam przez te 12 lat nie posiadał chociażby 50% tej wiedzy, którą masz TY a uwierzcie mi, że byłam u specjalistów z polecenia, profesorów, lekarzy medialnych etc. Nie ufam medykom. Zniszczyli mój organizm a ja probuje go jakoś odbudować resztkami sił bo ilość zaburzeń bardzo osłabia moja i fizyczność i psychikę. Z wielką chęcia skorzystałabym z konsultacji u takiej osoby jak autorka tego bloga, ktorego zamierzam regularnie czytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja bym sie bzdurnymi wpisami nie przejmowal - czlowiek nie jest w stanie zadowolic kazdego - zawsze znajdzie sie ktos taki niezadowolony :[
    Robisz wspaniala prace piszac ten blog I jest tam bardzo duzo przydatnych i logicznych informacji o tym jak zadbac o swoje zdrowie.

    OdpowiedzUsuń