Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

27.12.2012

B/W/T

Jakiś czas temu próbowałam Was przekonać, że ważniejsze od proporcji makroodżwyczych jest skupienie się na składnikach mikroodżywczych. Wciąż uważam, że optymalne zdrowie można uzyskać na różnych proporcjach b/w/t. Jednak wciąż czytam, że ciężko Wam ustalić chociażby punkt startowy i dostosować cyferki do siebie. Przeważnie dotyczy to osób, u których intuicyjne jedzenie i sygnały wysyłane przez organizm zgubiły się od nadmiaru diet i informacji :)

Nie podoba mi się traktowanie odżywianie jak matematyki, ale rozumiem, że od czegoś trzeba zacząć. Ja zdecydowanie jestem zwolenniczką diet wysokotłuszczowych i sezonowości w odżywianiu. Przez wysoką podaż tłuszczu rozumiem min. 60% z całości kalorii dziennych. A sezonowość jest dla mnie tożsama z elastycznością. Czasem może to być sporo węgli, czasem prawie ketoza, a innym razem spożywanie większej ilości białka czy kalorii ogólnie. Wszystko zależy do danego czasu, aktywności, stanu zdrowia czy nawet nastroju.

W ostatnim czasie jedni z popularniejszych badaczy/ekspertów w dziedzinie paleo reaktywowali swoją książkę 'The Perfect Health Diet'. Nowsza edycja jest uzupełniona i zaktualizowana co czyni ja z pewnością jeszcze bardziej wartościową pozycją. Mowa tutaj o malżeństwie Paul Jaminet oraz Shou-Ching Shih Jaminet. Nie jestem jakąś straszną fanką tej pary, jednak ich podejście do b/w/t wydaje mi się racjonalne. Proponowane proporcje argumentowane są kilkoma czynnikami:

1) Obserwacją przodków
2) Kompozycją mleka matki ( 39% węglowodanów, 54% tłuszczu i 7% białka)
3) Kompozycją naszych tkanek
4) Preferencją wszystkożernych zwierząt do diety bogatej w tłuszcz

Biorąc pod uwagę powyższe fakty zalecanymi proporcjami b/w/t są: 15/20/65. Jest tu oczywiście miejsce na modyfikację, ale autorzy stawiają pewne ograniczenia np. maksymalnie 600 kalorii z białka. Moim zdaniem jest to całkiem sensowne podejście i optymalne dla większości osób. Podaż białka jest bardzo niska, dlatego uważałabym na ten fakt przy aktywnym trybie życia i uprawianiu sportu. Z tego powodu osobiście wolę podejście bardziej ukierunkowane na styl życia i przeważnie polecam jeść 1-1,5g białka na kg masy ciała, 100-300g węglowodanów w zależności od trybu życia i co zostanie dedykować tłuszczom. Wiele osób świetnie odnajduje się na bardzo bezpiecznych proporcjach 20/30/50.

A prawda jest taka, że nie ma magicznych cyferek i z pewnością nie jesteśmy w stanie jednoznacznie utrzymywać podobnych proporcji całe życie. Niemniej jednak przedział optymalnego spożycia białka, węglowodanów czy tłuszczy jest bardzo szeroki i daje nam sporo elastyczności w dopasowaniu odpowiednich wartości dla siebie.
Z mojego doświadczenia wynika, że bardziej problematyczne, niż znalezienie idealnych proporcji, są dwie kwestie: tłusczofobia oraz węglowodanofobia. Gdy zejdziemy za nisko z jednym lub drugim to przeważnie wkraczamy w niebezpieczną strefę. To tutaj zaczynają się problemy z hormonami, nastrojem, energią czy metabolizmem. I na te dwie kwestie bym uważała, zwłaszcza gdy miałyby zaistnieć równolegle.

I należy pamiętać, że każda zmiana w sposobie odżywiania wymaga czasu. Organizm musi przystosować wiele procesów do nowych wartości. Zwłaszcza gdy przechodzimy ze standardowej diety na bardziej naturalny sposób odżywiania. Jest to nie tylko kwestia nagłej zmiany ilości składników odżywczych, ale często drastyczne zaburzenie dotychczasowych proporcji makroodżywczych. Ja sama mocno odczułam konsekwencje powrotu do większej ilości węglowodanów po eksperymencie ketozowym przez pierwsze tygodnie, co zaskakujące bo jadłam kilka kilogramów warzyw i owoców dziennie, później jedynie awokado i kiszonki, i w obu przypadkach czułam się świetnie - to okresy przejściowe były mniej przyjemne. 

Jak Wasz święta? Potrzebny detoks? U mnie dość spokojnie, ale grzechy słodyczowe i colowe są :) Poza tym dużo za dużo jedzenia ogólnie....ale chyba moja rodzina jest z tych, którzy święta spędzają na jedzeniu, więc chociaż na te kilka dni podążyłam za moim genami :)

12 komentarzy:

  1. nie nagrzeszylam zbytnio w swieta jakoscia jedzenia, ale za to jego iloscia:) za to przez te magiczne 3 dni zapomnialam o zaparciach i biegunkach. sklonilo mnie to do przemyslen-moze na codzien jem za malo? albo to efekt kaszy jaglanej z kutii, ktora wywolywala u mnie problemy z wyproznianiem, kiedy jeszcze bylam przecietnym zjadaczem chleba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "3 dni zapomnialam o zaparciach i biegunkach. sklonilo mnie to do przemyslen-moze na codzien jem za malo?"

      Hmmm... też mnie to zastanawia, a co o tym sądzisz MS?

      Przy okazji, piszesz o detoksie. Ciekawa jestem co w takim razie proponujesz/polecasz? :D

      Usuń
    2. Myślę, że im więcej jedzenia przetworzonego tym łatwiej o wypróżnianie. Taka kasza czy generalnie tradycyjne potrawy zawsze będą miały większą masę na końcu niż naturalne jedzenie. Jak trawimy kiepsko to oczywiście łatwiej będzie z takiego pokarmu o normalne wypróżnianie, ale rzadko ten stolec jest prawidłowy - przeważnie to resztki pokarmowe plus dużo błonnika, a normalnie stolec powinien być złożony z bakterii i małej ilości błonnika. I ogólnie stolce na zdrowej diecie są dużo mniejsze, ale powinny być oddawane bez wysiłku i zaparć. Dla mnie zaparcia świadczą o małej ilości bakterii w jelitach przeważnie plus jakieś zmiany hormonalne czasami (najczęściej tarczyca).

      Usuń
  2. ja niestety po pierwszym grzecznym dniu, w drugim zaponiałam o wszelkich kaloriach i jadłam wszystko w kosmicznych ilosciach;p szczęście, że święta to tylko dwa dni;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 100-300 g węglowodanów? Przecież to duża i istotna różnica. Na 100-120 g/ doba pięknie chudłem i dobrze się czułem, ale powyżej 200 dla insulinoopornych to już zguba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dla insulinop. nawet 80 moze byc zguba. Wszystko jest kwestia naszej aktywnosci i indwidualnej wrazliwosci na weglowodany. Przecietny zdrowy czlowiek, ktory trenuje spokojnie moze konusmowac 300g, metabolicznie 'uszkodzony' moze nie wejsc ponad 100g, mimo treningow...to tez jest kwestia plynna, wraz z pewnymi czynnikami nasze zapotrzeboanie na makro sie zmieniaja. U zdrowych osob dla mnie glownym wyznacznikiem jest poziom aktywnosci...ewentualnie inne kwestie hormonalne jak stres czy tarczyca, u tych z zaburzona gospodarka glukozowa trzeba sie zajac ta kwestia i w 1 etapie wegle beda na niskim poziomi z kontrolowanych zrodel.

      Usuń
  4. Everyone desires of a sleek and obvious pores and skin devoid of any blemishes.
    It is produced by dermatend and is intended
    to offer with moles and skin tags the two.

    Review my web page: http://www.rewirequote.co.uk/where-a-mole-removal-cream-will-work/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hello, I enjoy reading through your article post.
    I like to write a little comment to support you.

    My blog: teleconference call transcription service

    OdpowiedzUsuń