Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

12.01.2013

Jedzonko

Jedzonko....nic ciekawego, nic nowego więc nie pisałam długo :) Wyszłam z ketozy, trochę przypadkiem, bo grudzień był obfity w różne okazje do podjadania. Hmmm tak naprawdę to wyleciałam z ketozy z hukiem, bo zwiększyłam podaż węgli z ok 30g do 100g ot tak...miało być stopniowo, ale wyszło inaczej.

Miałam lekkie problemy z trawieniem na nowo węgli, zwłaszcza surowizny ale minęły względnie szybko. Po mega doładowaniu węglowodanowym przez kilka tygodni wydawało mi się, że przytyłam, bo generalnie zwiększyłam węgle, ale tłuszczu nie zmniejszyłam. Ale chyba to złudzenie, bo od tygodnia jakby mi tkanki tłuszczowej ubyło...

Miło jest znów jeść bez liczenia i ważenia czegokolwiek. Wydaje mi się, że jem teraz dużo więcej, ale tez mam wrażenie, że przybyło mi mięśni. Suma sumarum wszystko wróciło do normalności. Nawet podjadam z mężem (tzn. od kilku dni już nie) jego okropne niezdrowe słodycze, które po takim okresie ketozy smakują jak marzenie. Mogłam się dosłownie rzucać na węgle przez pierwszy miesiąc. Na szczęście wszystko znów jest regularne (no prawie).

1) domowy rosół, pieczone skrzydło z indyka, kalafior, cukinia, pieczarki, łyżka oleju kokosowego, spora garść chipsów koksowych

2) wątróbka duszona na maśle, olej MCT, mieszanka sałat, awokado, rzodkiew biała, ogórek kiszony, kiełki brokuła

3) pieczony rostbef wołowy, kiszona kapusta, marchew, olej kokosowy, kawałek świeżego kokosa

I wpadł na noc Snickers...tak tak ten Snickers :) Miałam ochotę na coś słodkiego i dobrego, nie była to wielka ochota i mogłam równie dobrze nic nie jeść lub zaspokoić ją czymkolwiek innym, ale wybrałam batona. Całkiem świadomie i bez wyrzutów sumienia. Był pyszny. Chociaż pod koniec to już nie smakował w ogóle :)  Chciałam sprawdzić też jak mój organizm zareaguje na taką podaż cukru, ale poszłam spać i zapomniałam zmierzyć glukozy :( 

Mam wrażenie, że zawsze styczeń jest takim przejściowym miesiącem w kwestii diety. Po świątecznych grzechach mamy wielkie postanowienia, ale nie do końca chcemy i potrafimy je wprowadzić w życie plus nasz organizm rozbestwiony dobrym jedzonkiem nie bardzo chce z niego zrezygnować. I nie ma się co tym stresować, takie zadręczanie się batonem daje większą szkodę niż sam baton. 

Od jakiegoś czasu jem też małą przekąskę przed snem, czasem kawałek mięsa z warzywem, czasem białko z łuszczem - coś małego generalnie i śpię po prostu cudownie, co biorąc pod uwagę moje wieczne problemy ze stresem i snem jest niesamowite. Oczywiście nie jest to zaskakujące odkrycie, biorąc pod uwagę jak długi post wpływa na hormony stresu, zwłaszcza gdy mamy intensywny tryb życia (zzy to emocjonalnie czy też fizycznie).

Dodam, że podjadam owoce znów i gorzką czekoladę (zwłaszcza na noc). Ogólnie moja dieta jest teraz dużo mniej restrykcyjna niż przed ketozą i na razie całkiem dobrze mi z tym :) Wciąż jem dużo tłuszczu, ale też więcej mięsa i węgli - głównie aby wspomóc treningi. Nie czuję się ani gorzej, ani lepiej. Generalnie odkąd jem paleo eksperymentowałam wiele razy z różnymi wartościami makroskładników w diecie, i pomijając chwilowe adaptacje, na nawet skrajnych liczbach czułam się zawsze podobnie i zawsze dobrze. To tym bardziej uświadamia mi, że mikro ma znaczenie i jak zawsze powtarzam, optymalne zdrowie i sylwetkę można uzyskać na różnych proporcjach białka, węgli i tłuszczu.

36 komentarzy:

  1. Zawsze posiłkowałam się Snickersem w czasie wypadów na narty. Wiadomo, że 6-8h na stoku to spore obciążenie, szczególnie, że jeżdżę dobrze i intensywnie, więc kiedy po kilku godzinach zaczynało brakować energii zjadałam batona. Odkąd staram się jeść zgodnie z wytycznymi paleo (słodycze jeśli już to tylko domowe) to mam problem na stoku, żeby zjeść pół Snickersa - jego słodycz mnie zapycha :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zawsze chce snickersa lub marsa tak oczami...a gdy dostane to sie okazuje, ze nie smakuja tak dobrze jak je sobie wyobrazalam ;) i chyba nawet jak jadlam slodycze to batony i czekolady byly gdzies na koncu moich upodoban :)

      Usuń
  2. Cześć, mogłabyś nie używać tego zdrobnienia "jedzonko", tylko pisać "posiłki" lub coś w tym rodzaju?
    Dzięki z góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest złego w wyrazie "jedzonko"???...

      Usuń
  3. Anonimowy- to jej blog, może pisać jak chce. Zamień sobie w głowie jedzonko na posiłki. Dzięki z góry:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ms,chciałabym się poradzić w pewnej kwestii. Szczerze mówiąc nie wiem już czym mam się ratować. Borykam się z zaparciami juz z 4 miesiąc,powoli staje się to tak uciążliwe,że przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu. O dziwo nie są to chyba takie 'klasyczne' zaparcia,bo mam wrazenie,jakbym w ogole nie musiała się wypróżniać...Niezaleznie od tego czy danego dnia zjadlabym cos zdrowego czy cos baardzo obiciążającego,odnosze wrazenie jakby nic 'tam' się nie poruszało. Najgorsze jest to,ze od czasu do czasu brałam silne tabletki,po których na drugi dzień jako tako się załatwiałam,a teraz nawet i one przestają działać :< jak działają to z kolei powodują rozwolnienie i bóle żołądka.Zaczęły dokuczac mi dodatkowo gazy. Już nie mówię o tym,że przez to wszystko zaczęłam tyć,a moja zdrowa dieta,której wciąż kluczowo się trzymam,na nic zdaje się przy tym,że nawet nie 'wyrzucam' z siebie tego co zjadam i wszystko mi się tam kumuluje :( probowalam juz soku z burakow,blonnika do picia,moczonych w wodzie suszonych sliwek i innych owocow,i wszystko na nic.Jezeli juz cos porusza to powoduje rozwolnienie:< od kilku dni staram się zwiększyc podaż tluszczu,warzyw i więcej pije z nadzieją,że może to się na coś zda..Czy moglabys mi cos doradzic,podpowiedziec co moglabym zmienic w diecie,brac jakies suplementy,wprowadzic jakas konkretna aktywnosc fizyczna?
    Czy jezeli bylby to problem z bakteriami jelitowymi,to w jaki sposob leczy się coś takiego?
    Z tego wszystkiego mam jakas paranoję na punkcie diety,bo ciągle mam wrażenie,ze tyję. Nie mogę pozwolić sobie na głupią czekoladę czy ukochane grzeszne chipsy,mam łzy w oczach jak pomyślę o tym,że moglam bezkarnie pozwolic sobie raz na jakis czas na cos bardziej kalorycznego.Wiem,ze z tymi zaparciami i tak tego nie wydale i tylko mi to zaszkodzi.
    Moj przykaldowy jadlospis z dzisiaj:
    sniadanie- 3 lyzki platkow owsianych,1 siemienia lnianego,1 otręb,1/2 serka homo,wrzucone kawalki awokado i nasion slonecznika.
    obiad-losos z suszonymi pomidorami i kaparami(30 g)+warzywa na parze(brokul,bruksela,kalafior,marchewka)+sos pieprzowy
    podwieczorek- warzywa z obiadu
    kolacja- serek grani z wkrojonymi pomidorami,papryka,ogorkiem kiszonym/lub jajecznica z 2 jaj na maśle.

    Staram się unikać pieczywa,jeść go co 3 dni i max 1 kromkę.Byłabym bardzo wdzięczna za jakiekolwiek rady,bo już zalamuje ręce. Nie wiem czy przyczyną tego może byc stres-jestem bardzo zestresowana osobą,ciągle przejmuje się studiami,pracą,mam dużo problemów na glowie i wieczne problemy ze znalezieniem jakiejs wewnętrznej równowagi..Od kiedy pamiętam miałam dużo fizycznych objawow stresu typu mdlosci,osłabienie,bóle nerwicowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstaw zboża całkowicie i nabiał, wprowadź zdrowy tłuszcz i zacznij jeść białko. Dieta jest naprawdę koszmarna, totalnie niskokaloryczna, prawie beztłuszczowa i niezbilansowana. Jak masz jakiś stan zapalny jelit czy też zaburzona flore bakteryjna to oczywiscie brak bakterii do prawidlowego kalu, ale tutaj tez brakuje tluszczu nascyonego....
      Nie jesz w ogole miesa?
      A stres oczywiscie nie pomaga, pij chociaz wode z cytryna przed kazdym posilkie, tzn z duza iloscia cytryny. Moim zdaniem brak tu flory bakteryjnej i nadmiar blonnika nierzpuszcalnego nie pomoze.
      Zapracia to jedno, brak kalu to drugie.

      Usuń
    2. Białko-czyli głownie mięso,jajka,ryby? A jeżeli chodzi o mięso to drobiowe czy inne też wchodzi w grę?
      Staram się od kilku dni dostarczać więcej tłuszczu,wszystko kropię oliwą z oliwek,dodaję awokado,nasiona slonecznika. Nie wiem już co mogę jeszcze zrobic. Wody tak jak piłam maluteńko,tak pije hektolitrami teraz-po 7-8 szklanek w ciągu dnia. Poza tym wlasnie staram się przejśc z tych nieszczęsnych 5 na 4 posiłki,bo te 5 juz zaczęlo mnie męczyć przez ciągle odczuwanie głodu,skoki cukru,a co za tym idzie uczucie osłabienia i mdłości.

      moj jadlospis z dzis:
      sniadanie- jajecznica z 2 jaj z cebulką+ kromka razowca z serem twarogowym i warzywami.
      2 sniadanie-spora salatka- salata,pomidor,ogorek,por,ciecierzyca, awokado, nasiona slonecznika+2 lyzki oliwy z oliwek
      obiad-kurczak pieczony w folii+zupa krem brokulowy z garscia makaronu pelnoziarnistego
      kolacja-tu nigdy nie wiem-dotychczasowo praktykowalam ten nieszczesny serek grani z wkrojonymi warzywami,ale skoro mam odstawic nabial to co mam tu jesc zeby znowu nie powtarzac się z mięsem,gotowanymi warzywami,jajkami?

      Dziękuje za pomoc! :)

      Usuń
    3. Jesz same Omega6 - te tłuszcze mają działanie pro zapalne. Czyli awokado, oliwa, słonecznik - nie powinny być nawet w kilku % częśćią diety, jeśli nasza podaż Omega3 jest niska.
      Wciaż jesz zboża, wiec ciężko mówić tu o zdrowych jelitach. Poodobnie strączki.
      Ten serek to najmniejsze zło z tego wszystkiego. A mięso to tak: wołowina, indyk, kurczak itd.

      Usuń
    4. moim zdaniem w tej "diecie" jest też strasznie mało produktów tzw.bogatoresztkowych, warzyw jak na lekarstwo, surowych to już w ogóle, sałaty, zieleniny itp.
      nabiał zawsze miałam wrażenie że działa w sumie dość zapierająco
      ale żeby się wypróżniać to wskazane są produkty fermentowane(przede wszystkim kiszonki, z mlecznymi bm nie szalała bo nabiału tu zdecydowanie za dużo, ewentualnie jakiś kefir nat.), tłuszcze(dają "poślizg") no i coś co da objętość, z czegoś ta masa kałowa musi się tworzyć-czy nie?
      przecież nie z powietrza, ani z białka też się za wiele nie utworzy
      czyli wskazana by była spora podaż błonnika, ale tego naturalnego, nie w pastylkach, no i nie z otrąb bo z nich to generalnie jest więcej szkody niż pożytku,jak generalnie ze zbóż, głównie podrażniają jelita
      trawę, trawę!!! ;) trzeba jeść, czyli zieleninę wszelaką, liście etc, w miarę możliwości surowe i dobrze przeżute, doprawione sowicie porządnym olejem i np.octem jabłkowym czy sokiem ze świeżej cytryny, dobrej jakości fermentów nigdy za wiele

      Usuń
    5. a jeśli tryb życia jest siedzący to wskazana też dawka ruchu, takiego normalnego, żwawy dłuższy spacer czy cokolwiek

      Usuń
  5. Tak naprawdę to mi obojętne jak to nazwę, ale pierwszy post był zatytułowany w ten sposób, więc konsekwentnie kontynuuję ten schemat. Pomaga to w wyszukiwaniu chociażby :)

    Ale jestem fanką dziwnych próśb i preferencji, więc to rozważę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. co masz na mysli mowiac przed snem? ile czasu przeed polozeniem sie do lozka jesz ta przekaske i jak duza ona jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie, czasem godzinę a czasem dwie. Nie od dziś wiadomo, że wielu osobom na diecie niskowglowodanowej podanie białka i wegli przed snem poprawia jakość snu, ze względu na np. tryptofan czy też uniknięcie glukoneogenezy.

      Usuń
    2. a jak to jest ilosc/wielkosc?

      Usuń
    3. wystarczy np brukselka i serce?

      Usuń
    4. Nie no, więcej...kawałek mięsa na oko może z 20-40g, do tego co mi tam wpadnie. Tak naprawdę to trochę z musu, bo ostatnio gotuję późnym wieczorem i ta przekąska to moje testowanie jedzenia :)

      Usuń
  7. mam pytanie: niedawno (w zasadzie od poniedzialku) przeszlam na diete unikajaca glutenu. jako zrodla wegli jem warzywa, owoce (raz dziennie), kasze jaglana i gryczana, brazowy ryz (te zlozone raz lub dwa razy dziennie, jesli w ten dzien cwicze, czyli 5xtydz). nie jem slodyczy, nie slodze itd. no i czuje sie strasznie oslabiona, glodna i wogole. wczesniej jadlam zbilansowane posilki 1800kcal, ale pod wplywem twojego bloga zmienilam to. poza tym uwazam ze szkodza mi wegle ze wzgledu na otylosc brzuszna (ok 10kg). czy to przyjsciowy okres i moj organiz przyzwyczai sie do tego po dwoch-trzech tyg czy jednek powinnam zwiekszyc wegle? jem sporo bialka, tluszczu, orzechow, jajek. dodam ze przez dwa tyg przerwy swiatecznej przejadalam sie i bylo duzo wegli. moze to po prostu szok dla organizmu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jakaś adaptacja węglowodanowa ma miejsce, zwłaszcza jak wcześniej było ich więcej. Ale wciąż jesz kasze i ryż, co jeśli zależy Ci na unikaniu glutenu też powinnaś wykluczyć, ze względu chociażby na możliwość reakcji krzyżowych.
      Nie wiem ile tych węgli jesz obecnie, ale jak łączysz wspomniane zboża wraz z tłuszczem to takie nagłe osłabienie itd może być wynikiem nadmiernej podaży wszystkiego...za dużo źródel paliwa, ale mogę się mylić.
      Wywaliłabym te kasze i wprowadziła więcej warzyw i tłuszczu :) Jak dużą aktywność masz?

      Usuń
    2. cwicze intensywnie 5xtydz, krotkie programy, 2-3 z obciazeniem, 2-3 bez, glownie ZWOWy. (ok 30min max)
      jem duzo warzyw, ale ze zlozonych weglowodanow nie chce rezygnowac, boje sie o tarczyce i pozniejsza reakcje organizmu, wiem ze cale zycie nie chce sie tak odzywiac, tylko czasowo- jestem na redukcji (potem oczywiscie dalej zdrowo ale nie az tak restrykcyjnie;)) kaszy jem taka porcje ok 30-50gr, jak wspomnialam raz lub dwa razy w ciagu dnia, plus owoc, najczesciej po cwiczeniach (wczesniej jadlam 130g wegli plus nieliczone warzywa,mniej niz teraz bo wtedy nie mialam juz na nie miejsca). uzywam duzo oliwy, jem wiorki,orzechy. bez glutenowa diete probuje na moja cere i powiem Ci ze sie poprawila przez tydz. jesli mozesz cos jeszcze mi doradzic to bardzo prosze :)
      czytalam tez ze przy duzej ilosci tluszczu w diecie nalezy uwazac na zrodla wegli, mysle ze moje sa w miare bezpieczne??

      Usuń
    3. Ile teraz węgli jesz? Czemu nie zrezygnujesz z kaszy na rzecz skrobiowych warzyw czy chociażby tylko białego ryżu?
      Jak dla mnie za intesywnie ćwiczysz stad to osłabienie. być może wyczerpalas juz nadnercza...masz problemy ze snem, z regeneracja, spadki energii ok 2-4, mozesz siedziec do pozna w nocy, a rano ciezko wstac?
      Jak okres?

      Usuń
    4. mysle ze wegli jest ok 100-150 g, tak na oko. hmm...po prostu lubie kasze ;) i wogole weglowodany, wole kasze niz ziemniaki np. ryz jem brazowy, 2-3xtydz.
      cwicze taka metoda jak Ty, krotko ale intensywnie. czasem sa to cwiczenia 15 min, czasem dochodzi do 30min. teraz juz nie czuje tego oslabienia, chyba 1tydz byl krytyczny (moj mozg chcial CUKRU), ale nie zlamalam sie i chyba bedzie lepiej. nie mam problemow ze snem (chyba ze dreczy mnie cos emocjonalnego), dwa dni w tyg mam regeneracji od cwiczen, spadki energii bywaja ale nie spie o poludniu co bylo codziennoscia gdy jadlam slodycze. chodze spac o 23 (jestem juz padnieta) a wstaje ok 6-7, moze nie z radoscia (zima, ciemno, cieplutka koldra) ale jak wstane to czuje sie dobrze. zreszta zaraz robie sie glodna wiec lece do kuchni :) problemow z okresem nigdy nie mialam, regularny jak w zegarku (raz zatrzymal mi sie na ok 80dni przez glupie odchudzanie 9lat temu)
      najbardziej chodzi mi o to zeby odzywiac organizm, dostarczac roznych skladnikow, zeby nie bylo zbyt monotonnie (dlatego bazuje na kilku zrodlach wegli). obawiam sie o to czy te weglowodany mimo ze dobre nie spowoduja tycia w olaczeniu z dosc duzo iloscia tluszczu (mysle ze dochodze do 80-100g tluszczu)

      Usuń
    5. Przy takiej ilości treningu to podaż węglowodanów rzędu 150g nie jest wysoka. Ja nie jestem zwolenniczką przekraczania tej wartości, ale eksperci paleo dla trenujących kobiet sugerują dużo większe ilości, ok 2-4g na kg ciała. Im niższa waga tym bardziej można odchodzić od tłuszczu na rzecz węgli, zwłaszcza jak wykonujesz HIITy czy inne zużywające glikogen aktywności.
      Zwracaj uwagę jak się czujesz, czy regenerujesz się w pelni, jaka masz tolernacje na zimno, humory, okres itd...bo wbrew pozorom szybiej mozna sie wykonczyc HIITami niz standardowym cardio.
      O ktorej jesz ostatni posilek? Ten glod rano jest silny? I masz takowy miedzy posilkami? Co ile jesz?

      Usuń
    6. czuje sie dobrze, tylko mam spora ochote na slodycze (jestem od nich uzalezniona, teraz nie jem wogole, unikam slodkiego smaku w pozywieniu). ostatni posilek jest ok 20-21, czyli tak 2godz przed snem. glod rano pojawia sie po ok 30minutach, czyli zdaze sie umyc i przygotowac sniadanie i zjadam je z apetytem. teraz staram sie jesc 4posilki dziennie bo jak jadlam 5-6 to non stop musialam cos gotowac, przygotowywac i nie moglem nic zorganizowac bo zaraz posilek. teraz jest lepiej ale przed posilkiem mam ochote na slodkie. jem co 4-5godz, czasem czesciej zalezy od wielkosci posilku no i czy jestem glodna czy nie.
      wage mam 75kg na 169cm, ok 10kg chce zrzucic. jestem dosc umiesniona, kiedys dietetyczka powiedziala mi ze 65kg to mininum,bo bede wygladac na wychudzona,a tego nie chce.
      moim problemem jest porzucanie diety i wszelkich postanowiem jak gdzies wyjezdzam. srednio co miesiac-dwa gdzies jade, na kilka dni i wtedy wszystko sie wypie. obzeram sie, jem duzo wegli, to czego normalnie unikam ze wzgledu na zdrowie. zazwyczaj tyje praktycznie tyle ile udalo mi sie schudnac, i tak w kolko...

      Usuń
    7. No właśnie ten głód rano, ochota na słodkie i okresowe rzucanie się na węgle po jakimś czasie diety mi się nie podoba. Tak wygląda to na albo kwestie cukrowe, albo zbyt restrykcyjną dietę. Być może to okres przejściowy, bo menu 5 posiłkowym, co jest zupełnie naturalne. Daj sobie trochę czasu, obserwuj głod w kontekscie czy Cie nie oslabia, czy jest to bardzo silne uczucie itd. Rowniez zwroc uwage na emocje, czy nie masz ochote na slodkie w gorszych chwilach. I czemu akurat na wyjazadach odpuszczasz? Moje doswiadczenia sa takie, ze gdy zbyt restrykcyjnie jemy to zawsze predzej czy pozniej silna wola przegra z hormonami i przaznikiami nerwowymi, ktore dochodza do glosu po jakims czasie.

      Usuń
    8. staram sie jesc jak jestem glodna, jak mam nauke i duze mysle ;) to szybciej robie sie glodna, jak mam zajecie ktore mnie bardzo absorbuje to nie pamietam o jedzeniu. po cwiczeniach czesto nie chce mi sie jesc, ale wtedy i tak jem.
      nie czuje zeby moja dieta byla zbyt restrykcyjna oprocz wykluczenia kilku produktow ktore wczesniej jadlam a z ktorych zrezygnowalam ze wzgledu na cere czy gluten. wiadomo ze slodyczy mi brakuje bo je uwielbiam ale nie jedzenia slodyczy chyba nie mozna nazwac restrykcja?;)
      zanim policzylam ile jem i okazalo sie ze ok 1000-1200kcal to duzo czesciej zdarzalo mi sie obrzerac. teraz jem na oko ok.1700-2000kcal i nie chodze glodna. niby sie odchudzam ale czuje presje tylko ze strony niemoznosci zjedzenia czegos slodkiego a nie z glodu czy wielkosci porcji.
      mimo wszystko jestem na diecie i jak gdzies pojade, czy do rodzicow czy znajomych to od razu wlacza mi sie myslenie: jestes na wypoczynku, odpusc sobie, jedna bulka nic nie zmieni, a potem leci wszystko po kolei bo przeciez za dwa dni wroce i bede jesc juz zgodnie z moimi zasadami wiec teraz trzeba sie nawpychac, na zapas bo potem juz tego nie bede tykac. wiec ze to chore, ale lata zmagania sie z nadwaga i niepowodzen doprowadzily mnie do tego...i tak teraz jest lepiej bo odzywiam swoj organizm a nie glodze go a potem sie obrzeram.
      dziekuje Ci za wszystkie wskazowki. bede obserwowac siebie, jak nic sie nie zienie to dodam jeszcze jeden owoc dziennie

      Usuń
    9. Ja bym przez jakis czas jednak jadla bardziej z zegrakiem, bo o ile jestem za intuicyjnym jedzeniem to w wiekszosci przypadkow (zwlaszcza kobiet po diecie) nie jest to realne od samego poczatku. Po prostu na skutek dieteyczncych przeszlosci (niedobory, niedojadanie), czesto tez stresu czy zbyt duzej aktywnosci nasze sygnaly sa mylne. I sama zmiana diety jest duzym stresorem, ktory zaburza uczucie glodu i sytosci. Mozesz sprobowac jesc 3 posilki dziennie co 4-5h przez jakis czas. Mysle, ze taki reset pomaga. Mi samej zajelo ok roku aby nauczyc sie jesc poprawnie, bo wczesniej jedzac intuicyjnie zawsze jadlam za malo, albo za duzo. I wciaz tak bywa, mamy np gorszy dzien i wzmaga sie apetyt, lub nagly stres i nie chce nam sie jesc - nie zawsze sluchanie tylko ciala jets dobra opcja, czasem trzeba tak troche na rozum :) Ja jestem za tym, ze jak jedlismy kiedys z jakiegokolwiek pwoodu niewlasciwie to jakis czas powinnismy narzucic sobie plan i stopniowo od niego odchodzic (lub nie jak nam podpasuje).

      Usuń
  8. czy wiorki kokosowe daja tai sam efekt jak olej kokosowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, olej kokosowy ma tonę pozytywnych aspektów takich jak działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, przecwigrzybiczne itd. Wiórki niestety głównie stanowią źródło energii.

      Usuń
    2. A olej jeszc rafinowany, czy nie? Zawsze wydawalo mi sie ze oleje nierafinowane sa najlepsze, ale ostatnio przeczytalam gdzieś, że główne wlasciwosci prozdrowotne sie nie zmieniają...?

      Usuń
    3. Zmieniają, powiedziałabym, że istotnie jeśli chodzi o te kwestie jako wymieniłam, ale wciąż jest to świetne źródło kwasów nasyconych i dla niektórych o tyle lepsze, że łatwiejsze do 'strawienia'.

      Usuń
  9. hej MS;) wciąż noszę się z zamiarem dłuugiego maila do Ciebie, bo jesteś moim żywieniowym guru i mam mnóstwo pytań;) ale teraz mam taką konkretną prośbę: jaka wg Ciebie jest najlepsza dieta dla osób z chorobą wrzodową i kamieniami żółciowymi? bo niestety mam predyspozycje genetyczne do obu i chociaż paleo bardzo mi służy, zastanawiam się czy nie ograniczyć tłuszczu i mięsa właśnie ze względu na ryzyko zachorowania na kamicę..
    pozdrawiam serdecznie i nie ustawaj w prowadzeniu bloga, bo jest skarbnicą wiedzy! Twoja stała czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha o tym coś akurat wiem :) Szkoda, że dziś a nie wcześniej, bo ja już pęcherzyka nie mam. W skrócie: nie unikaj tłuszczu, wręcz przeciwnie...generalnie gdy mocno zredukujemy tłuszcz i gwałtownie schudniemy kamienie zaczynają się wytrącać. Jedz cholesterol, czy to jajka czy tłuszcz nasycony. I najważniejsze: unikaj glutenu. Wiekszość badań z ostatnich lat wykazuje, że nietolerancja glutenu i nadkonsumpcja węglwoodanów jest przyczyną kamicy.
      A choroba wrzodowa...jak najmniej Omega6, nawet tych zdrowszych jak ozrechy czy oliwa. I typowa dieta lecznicza. Masz zdiagnozowaną Helicobacter? Od tego czy masz HP też bym uzależniła np. suplementację. Jeśli tak to zerknij pod koniec w komentarzach http://tlustezycie.blogspot.com/2012/12/q.html

      Usuń
  10. czytałam troszkę o tym oleju MCT... czy skoro teraz nie ćwiczę od jakiegoś czasu i nie wiem kiedy to się zmieni a jedyną formą aktywności fizycznej są spacery (nad czym ubolewam) to czy ten olej nie przyczyni się do przytycia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się przyczyni gdy zjemy za dużo :) Ale MCT ma tą przewagę, że jest szybko wchłaniany z przwewodu pokarmowego, bez użycia żółci i od razu wykorzystywany w celach energetycznych :)

      Usuń
    2. no tak, wszystko zależy od dawki ;)
      napisałam do Ciebie maila, jeśli będzie zła to przepraszam, ale bardzo liczę na Twoją pomoc.

      Usuń