Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

02.01.2013

Problemy trawienne na paleo - mało bakterii może być przyczyną

Nasze jelita są moim zdaniem miejscem gdzie zaczyna się większość chorób. Ich zaburzona flora bakteryjna oraz zła praca może powodować np. trądzik, alergie, otyłość czy problemy takie jak zaparcia lub wzdęcia. Wiele uwagi jakiś czas temu zyskał błonnik. Poleca się go na problemy z wypróżnianiem, w odchudzaniu czy też w problemach trawiennych. Mowa tu o błonniku nierozpuszczalnym, bo rozpuszczalny jest wciąż traktowany po macoszemu.
Pisałam już kiedyś dlaczego nierozpuszczalny błonnik nie jest rozwiązaniem dla każdego i nadużywanie go wcale nie poprawia naszego zdrowia. Co poprawia to jego brat, czyli błonnik rozpuszczalny. Jest to część rośliny, dokładniej ściany komórkowe otaczające komórkę roślinną, które składają się z długich łańcuchów cukrowych (wielocukrów) czyli polisacharydów. Mają one bardzo złożoną budowę i nasz organizm nie wytwarza enzymów, które mogłyby je strawić. Ale mogą to zrobić enzymy produkowane przez różne szczepy bakterii oraz grzyby żyjące w jelitach. Niestety wiele roślin produkuje tylko takie polisacharydy, do których rozbicia potrzeba jakiegoś odpowiedniego enzymu, co w konsekwencji sprawia, że potrzebujemy setek różnych szczepów bakterii, aby poprawnie trawić. Gdy proces ten przebiega prawidłowo powstaje produkt uboczny w postaci krótkich łańcuchów tłuszczowych, który jest pokarmem dla jelit, a następnie trafia do wątroby i reszty ciała.

I teraz łatwo sobie wyobrazić co się dzieje gdy jemy długi okres czasu standardową przetworzoną dietę. I nie mówię tutaj o czekoladzie i fast foodzie codziennie, ale o pseudo zdrowych zbożach, małej ilości surowizny, gotowych produktach itd. Nasz organizm nie potrzebuje skomplikowanej flory bakteryjnej, aby poradzić sobie z taką dietą, bo większość tych produktów składa się z białka, skrobi i olejów roślinnych, które są trawione i wchłanianie dużo wcześniej nim zdążą dotrzeć do jelit. Obróbka termiczna i przetwarzanie produktów bogatych w błonnik po prostu niszczy go. Jak dodamy do całego obrazka leki, nadmierną higienę czy stres, które zaburzają naszą florę bakteryjną to problem się pogłębia. Nagle może się okazać, że mamy problemy z zaparciami czy po przejściu na paleo pojawiają się wzdęcia. Później tracimy odporność, ponieważ różne bakterie są odpowiedzialne za różne fragmenty systemu odpornościowego. Ponadto gdy brakuje nam jakiegoś szczepu bakterii (np. antybiotyki zabijają niektóre bakterie odpowiedzialne za całkowite trawienie niektórych typów rozpuszczalnego błonnika) to zamiast krótkich łańcuchów tłuszczowych powstają irytujące system trawienny molekuły. Tak rozwijają się nietolerancje pokarmowe.

Niebezpieczne są wszelkie kuracje antybiotykowe, po których przywrócenie naturalnej flory bakteryjnej może trwać latami, a ostatnie badania dowodzą, że zostaje ona zmieniona na całe życie nawet po jednorazowej kuracji, nie wiemy tylko jeszcze w jakim stopniu. A drugim zagrożeniem jest wycięcie woreczka robaczkowego, który jest naturalnym źródłem uzupełniania bakterii np. po biegunce.

Wiele osób myśli, że zaparcia są skutkiem braku błonnika w diecie i próbuje rozwiązać ten problem spożywając produkty zbożowe czy więcej warzyw lub błonnik w proszku. Prawda jest taka, że większość naszego kału stanowią bakterie , a tylko mała jego część to składa się z błonnika. To dlatego po antybiotyku wiele osób cierpi z powodu biegunek - zabijane są bakterie. Zwiększenie ilości spożywanych warzyw nie pomoże w 100%, zwłaszcza gdy nie będą surowe lub zostaną idealnie wymyte, ponieważ bakterie żyją na powierzchni roślin. Warzywa mają co prawda sporo błonnika rozpuszczalnego, ale też są bogate w ten nierozpuszczalny, który drażni jelita jak szczotka. Dużo lepszym pomysłem są sfermentowane produkty czy nawet domowej roboty jogurt. Probiotyki dostępne w formie suplementu również mogą być stosowane, ale należy pamiętać, że maja one znikomą moc i należy przyjmować sporą dawkę, aby miało to sens.

Coraz bardziej powszechne są przeszczepy kału czy raczej bakterii kałowych od zdrowej osoby do osoby chorej. I jest to skuteczna metoda na wiele dolegliwości od alergii po nadwagę czy problemy trawienne.

Dobrą wiadomością jest to, że nowe bakterie namnażają się bardzo szybko. Co niezbędne to odpowiednie szczepy dostarczone do jelita np. wraz z jedzeniem i składnikami odżywczymi (np. z pomocą świeżych surowych warzyw) aby zaistniał proces namnażania. Ale zgromadzenie odpowiedniej liczby i ilości bakterii, dla prawidłowej flory oraz bezproblemowego trawienia błonnika zajmie dużo więcej czasu. Z tego powodu częściowo lub całkowicie niestrawiony błonnik będzie przez jakiś okres adaptacyjny powodował wzdęcia czy gazy lub wywoływał objawy podobne do nietolerancji pokarmowej. Dotyczy to też osób, które jedzą w kółko te same produkty - różnorodność jest tutaj jedynym skutecznym wyjściem, inaczej co jakiś czas narażamy się na taki nieprzyjemny proces przystosowywania.

Warto też wspomnieć, że namnażanie bakterii jest pożądane dopiero po zaleczeniu jelit i eliminacji szkodliwych produktów(1,2), które niszczą jego śluzówkę. Dotyczy to też osób z przerostem bakteryjnym (SIBO) czy grzybicznym. W takich przypadkach należy najpierw/równolegle zastosować dietę eliminacyjna (np. GAPS).

26 komentarzy:

  1. nie rozumiem dwóch zdań z tego postu i o błonniku
    Jest jednak druga strona medalu, ponieważ rozpuszczalny błonnik, który znajduje się w warzywach czy owocach ma też pozytywny wpływ na bakterie flory jelitowej. Podczas procesu fermentacji bakterie doprowadzają go do postaci krótkich łańcuchów kwasów tłuszczowych, więc im więcej nierozpuszczalnego błonnika tym więcej pożywienia dla dobrych bakterii.

    dlaczego najpierw piszesz o rozpuszczalnym, a później nierozpuszczalnym, to który w końcu jest dobry?

    Pisałam już kiedyś dlaczego nierozpuszczalny błonnik nie jest rozwiązaniem dla każdego i nadużywanie go wcale nie poprawia naszego zdrowia. Co poprawia to jego brat, czyli błonnik nierozpuszczalny.

    tutaj tak samo jego brat czyli błonnik nierozpuszczalny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest tutaj ta sama literowka, poprawie to. Prostujac: nierozpuszczalny drazni, rozpuszczalny jest trawiony i karmi bakterie.

      Usuń
  2. Ja tam nie wierze w dobroczynne dzialanie blonnika, mnie nie pomaga. Od zawsze mam problemy z zaparciami i u mnie najlepiej sprawdzily sie intensywne cwiczenia, na jakiej zasadzie to dziala - nie mam pojecia, lecz wreszcie brzuszek jest lzejszy i tak bardzo sie nie mecze. Mam problem z tradzikiem i dlatego Twoj post mnie poruszyl, jednak przyczyn tradziku tez moze byc bardzo wiele, a u mnie to chyba jednak wina hormonow. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawy blog, zczytam juz od dluzszego czasu.mam pytanie odnosnie jednej pomylki, a mozeniepomylki.chodzilo Ci o wyrostek robaczkowy czy pecherzyk zolciowy w kwestii utraty flory bakteryjnej po usunieciu narzadu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woreczka robaczkowego, który stanowi naturalne źródło bakterii i po biegunce z niego następuje uzupełnienie flory bakteryjnej. http://www.sciencedaily.com/releases/2007/10/071008102334.htm

      Usuń
    2. A, rozumiem. Ja to nazywam wyrostkiem:))

      Usuń
    3. W sumie racja, wyrostek to chyba poprawna nazwa :)

      Usuń
  4. pisałaś, że miałaś wrażliwe jelita i że byłaś wegetarianką i czy Twoje wrażliwe jelita były spowodowane tym, że byłaś wegetarianką? na wegetarianizmie miałaś już te problemy? czy po tym jak zaczęłaś jeść mięso zaczęły się Twoje problemy trawienne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje problemy zaczeły się po kilku latach wegetarianizu, konkretniej jak zaczęłam jeść zdrowiej czyli zboża, ważywa, dużo soi.
      Większosć mineła jak odstawilam zboza i nabial. Mysle, ze mieso w kwestii trawienie nie mialo tutaj znaczenia :)

      Usuń
  5. czy taki guzek bolacy po prawej stronie szyi twardy to powiekszony wezel chlonny czy to moze byc cos powazniejszego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każdy guzek może, lepiej to zweryfikować.

      Usuń
  6. czy to prawda ze cynamon to przede wszystkim cukry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie czy przyprawy maja cukier?

      Usuń
    2. Cynamon to prawie sam węglowodan, ale większość stanowi błonnik, więc taka łyżeczka ma minimalną cukru tylko.

      Usuń
    3. A W sensie cukru dodanego? Raczej nie, chyba ze mieszanki...ale wiekszosc przypraw to po prostu wegle :)

      Usuń
  7. a co moga oznaczac pekajace kaciki ust?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie niedobory witamin z grupy B, powszechnie się tak mówi i jest to prawda :) Zwłaszcza wit. B2. W skrajnych przypadkach może być to związane z grzybicami.
      Generalnie warto zastanowić się nad dietą, włączyć podroby zwłaszcza wątrobę i zadbać o trawienie, aby witaminy mogły się przyswoić.

      Usuń
  8. uzywam locacidu od 3 miesiecy i na to tak jak mi zalecilas uzywalam biodermy i rzeczywiscie nie bylo problemu z przesuszeniem, ale teraz zamiast tego kremu stosuje Eucerin, DermoPurifyer, Matujący krem nawilżający i zaczyna sie przesuszac skora i a widoczne skorki. Nie wiem czy ponownie wrocic do iodermy? jak sprawdzalamsklad to wychodzi ze moze ona powodowac tradzik wiec nie wiem co robic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale nie musi...po jakimś czasie stsosowania można to zerwyfikować empirycznie i często to najlepsza opcja.
      Każdy matujący krem czy dedykowany do cery tłustej/mieszanej będzie za słaby dla locacidu. Możesz spróbowac nakładać kwas tylko na kilka godzin i zmywać lub pozostać przy biodermie jak nie robiła krzywdy. Ja testowałam sporo różnych i jeszcze Uriage Cu-zn sie sprawdzal. Teraz nie stosuje nic, jak jest wieksze przesuszenie to odstawiam. Ale za kazdym razem gdy pzresadze z kwasem to oprocz suchej i podraznionej skory mam tez wysyp, i zdecydowanie lepiej u mnie sie sprawdzala opcja z kremem. Tylko malo oplacalna ta opcja :)

      Usuń
  9. czytalam w Twoim poscie zeby nie 'wymywac' bakerii z warzyw podczas mycia, ale wszedzie czytamy aby 'dokladnie' myc [nawet w goracej wodzie] warzywa i owoce itd... wiec po zakupie w sklepie wystarczy oplukac pod biezaca woda? dobrze rozumiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca zalecam, aby nie myć :) Po prostu mycie pozbawia nas mikrobów i bakterii, które są pożyteczne...ale czy nie myć? Biorąc pod uwagę całą chemię, która znajduje się na warzywach i owocach to też nie jest dobry pomysł - stąd nasza flora bakteryjna cierpi, bo sytuacja jest trochę bez wyjścia.

      Usuń
  10. czy starta skorka cytryny moze tez posluzyc jako przyprawa czy lepiej nie mieszac tego z posilkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, nie widzę przeciwskazań...chyba że masz jakieś konkretne jak np. alergie.

      Usuń
  11. Czyli już teraz wiem skąd się wzięły moje problemy z wypróżnianiem. Choć na pewno jeszcze doszedł stres.
    Na szczęście wszystko jest teraz w jak najlepszym porządku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,
    od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i jestem pod wrażeniem. Wrażenie przekłada się na stosowanie np. protokołu autoimmunologicznego gdyż mam hashimoto. Od jakiegoś czasu nie jem już glutenu a około 40 dni temu odrzuciłam resztę zakazanych w protokole. Sądzę iż nie do końca umiem dobrze skomponować posiłki gdyż zdaża mi się że jestem głodna lub mam parcie na słodki lub też wzdęcia. Staram się eliminować dalej to co przynosi przykre skutki ale do rzeczy. Nie wiem jak poradzić sobie z zaparciami. Do zmiany diety byłam mega nabiałowa (sery, jogurt naturalny, odrobina mleka do kawy, twarogi). Po odrzuceniu tych pyszności ;( niestety trochę jest ciężko. Przeczytałam o kiszonkach i nieznający umiaru od razu ciach duża surówka z kiszonej kapusty do mięsa. Po czym orkiestra w brzuch i nagła potrzeba wypróżnia. Co robić w temacie? Mogę pić więcej wody bo tu mam braki. Ale nie sądzę że to rozwiąże problem. może w takim razie trochę kiszonki ...? Może suplementacja probiotykiem? Mam spory zapas Dicofloru30? Pomóż bo to mi sprawa duży dyskomfort ;(
    Dziękuję
    DoraLU

    OdpowiedzUsuń