Styczeń 28, 2013

Wasze pytania do mnie i o mnie

Zadajecie mi bardzo dużo różnych pytań poprzez maile i komentarze. Większość dotyczy zdecydowanie Was, ale są pewne powtarzające się pytania odnośnie mojej osoby. I dziś, ponieważ weekend był dla mnie bardzo absorbujący i męczący, postanowiłam w luźnym poście odpowiedzieć na te pytania.


1) Czy jest 100% paleo i stosuję się do tego wszystkiego co piszę?
Nie. Zdecydowanie nie jestem za idealnym jedzeniem i chyba nie potrafiłabym mieć totalnie czystej diety. Lubię swoje małe grzeszki i uważam, że jest na nie miejsce nawet w zdrowej diecie. Oczywiście z małymi wyjątkami, bo np. osoba z celiakią glutenem grzeszyć nie powinna. Miałam kilka okresów gdy jadłam idealnie pod każdym kątem. Ostatnio będąc w  ketozie przez 4 miesiące, podczas której nie tknęłam nic zakazanego. Na co dzień nie wydaje mi się aby taka restrykcja miała większy sens. Jem 90/10 lub 95/5 i nie widzę większej różnicy w stanie mojego zdrowia czy samopoczucia od pełnego 100%. Znam też swoje granice, więc staram się kontrolować poziom niezdrowego jedzenia w diecie lub unikać tych produktów, które nie dają się łatwo kontrolować. Obserwuje jak moje ciało reaguje na taką swobodę i czasem okazuje się, że jedyna dozwolona ilość czegoś to po prostu 0. U mnie to orzechy. Są też produkty, które uwielbiam i mimo faktu, że są nie tyle niezdrowe, co nawet szkodliwe, i tak je jem. Lubie je aż bardzo, że nie chcę z sobą walczyć 🙂 Mam tak z gumami do żucia czy niestety z colą 🙁


No i wciąż zdarza mi się podjadać mężowe jedzenie, zwłaszcza słodycze, czego absolutnie nie notuję w kwestii ilości…ale co jakiś czas twardo na kilka tygodni robię przerwę w tym rytuale. Czasami ludzie myślą, że skoro piszę o tym wszystkim to moje dieta i styl życia są idealne. A dla mnie to co piszę to są po prostu jakieś informacje. Jedzenie to nie religia. Jeśli podejmuję jakąś decyzję to zawsze następnego dnia mogę ja zmienić lub po prostu podejmuję ja świadomie bez zamartwiania się konsekwencjami. Oczywiście dietetycznie nie mogę powiedzieć, żebym była daleko od tego co piszę, bo zdecydowanie jestem konsekwentna i zwracam dużą uwagę na to co jem pod każdym kątem, ale już odnośnie stylu życia można mi wiele zarzucić. Zawsze jest za dużo stresu, ćwiczeń, za mało snu itd. Każdy ma swoje dobre i złe strony 🙂

2) Jak wyglądają moje ćwiczenia i co jem przed/po?
Kiedyś przywiązywałam sporą wagę do posiłków okołotreningowych. To był czas dużego spożycia odżywek białkowych m.in 🙂 Od pewnego momentu jem normalne posiłki. Tak naprawdę to jem tylko posiłek po, bo ćwiczę na czczo lub po małej porcji BCAA. Czasem oscyluje między zróżnicowaną podażą węglowodanów gdy czuję się mniej stabilnie.

Ćwiczenia od dłuższego czasu to 3 razy w tygodniu trening siłowy i 2 razy HIIT/sprinty. Pisałam już o moim podejściu do treningów i takie staram się od dłuższego czasu realizować. Ale…po jakimś okresie lubię coś zmienić, dlatego od tego tygodnia zaczęłam zupełnie inny plan treningowy. Siłowe oczywiście zostają bez zmian 3 razy w tygodniu, ale same ćwiczenia są zupełnie inne niż wcześniej. Wykonuje testowo nowy program BeachBody Body Beast. Co prawda nie jestem fanką takich izolowanych ćwiczeń, ale ciekawość wygrała, bo jak już pisałam mam słabość do gotowych planów. Ograniczyłam do minimum cardio i robię tylko jeden sprint 16 min  i jedną tabatę 8 min. Od bardzo dawna nie wykonywałam stricte ćwiczeń na masę, ale pamiętam że robiąc P90X miałam świetne rezultaty, więc jestem ciekawa co będzie teraz.
Aha, ćwiczę zawsze w domu lub na dworze, bo niestety wyprawy na siłownię nigdy nie zdały egzaminu…zawsze coś się stało, że nie mogłam dotrzeć, potem drugi raz, potem trzeci i po miesiącu orientowałam się, że jakoś ani razu tam nie dotarłam 🙂 Chociaż przyznaję, że miałam wiele epizodów regularnego chodzenia do klubu nawet przez kilka miesięcy non stop.

3) Jak pielęgnuję ciało/twarz? Czy stosuję naturalna pielęgnację?
W przypadku ciała i włosów nie jestem zbyt wymagająca. Używam naturalnych kosmetyków, ale nie jest ich wiele. Ot ałunowy dezodorant, mydło, szampon i odżywka. Żadnych dodatkowych wynalazków jeśli chodzi o pielęgnację. Generalnie lubię minimalizm. Z cerą mam więcej problemów, więc tutaj przykładam większą uwagę co do używanych produktów. Kiedyś miałam bardzo niemiłe przygody z naturalną pielęgnacją i większość produktów po prostu mi szkodziła, co biorąc pod uwagę moją walkę z trądzikiem przez x lat nie jest zaskakujące. Obecnie trądziku od kilku lat nie mam, ale często skóra zanieczyszcza mi się tu i ówdzie. Jakiś czas temu postanowiłam nie używać wszystkiego co potencjalnie zapychające. Nie wiem czy ta strategia działa, bo co było to mam wrażenie, że siedziało mi pod skórą od lat, a ja też nie jestem obiektywna w stosunku do siebie. Mój mąż mówi, że siedzę z lusterkiem 2 cm od twarzy i szukam, aż coś znajdę 🙂
Rano i wieczorem zmywam twarz czymś łagodnym. Długo używałam organicznych i naturalnych mleczek, ale teraz testuję nową wodę micelarną, która mimo chemicznego składu wydaje się całkiem bezpieczna. Do złuszczania używam kwasu salicylowego lub retinoidu na noc, a do nawilżania oleju emu lub tamanu. I to praktycznie wszystko. Punktowo jak się coś dzieje olejek z drzewa herbacianego lub antyseptyczny spray z bardzo bogatym naturalnym składem. No i obowiązkowo zawsze toniki do przemywania: z oczaru lub aloesowe. Większość kosmetyków kupuję w sieci.
Nie wychodzę z domu bez makijażu prawie nigdy, więc na okres mojego postanowienia unikania zapychaczy stosuję tylko minerały na twarz (i to nie wszystkie). Generalnie mam skłonność do kolorówki, więc wyżywam się na makijażu oczu:)

4) Czy mąż został zmuszony do paleo?

Nie do końca miał być zmuszony 🙂 Miał zostać postawiony w sytuacji bez wyjścia tak aby sam chciał jeść paleo…jednak mój mąż jak się okazało umie sobie całkiem nieźle poradzić sam. Już następnego dnia po moim poście w domu pojawiła się kolosalna ilość słodyczy. I do dziś mąż nie ma problemów, aby iść do sklepu i się zaopatrzyć w każde świństwo na jakie ma ochotę. Przyznam, że nie byłam konsekwentna w sowich założeniach, bo o ile wszystko co mu gotuję staram się robić w jak najzdrowszej wersji, to jak mnie ładnie poprosi o tosta czy kanapeczki nie odmówię. Tak jak gdy częstuje mnie swoimi słodyczami…ah jak widać nie umiem jeszcze totalnie odciąć go od tego stylu życia. Mogłabym co prawda go zmusić, ale wiem że na dłuższą metę jedynym efektem będzie frustracja, bo akurat metod siłowych oboje nie znosimy. Chociaż przyznaję, że oprócz słodyczy jest już dużo lepiej, więc może małymi kroczkami mąż dojrzeje do zmiany menu.


5) Co moja rodzina uważa na temat takiej diety i czy nie mam problemów z jedzeniem podczas wizyt/świąt/imprez?
Zarówno moi znajomi jak i rodzina są już przyzwyczajeni, że jem inaczej. Tak naprawdę nie jadłam mięsa od 16 roku życia, i to już dla nich było wystarczająco dziwne. Chyba po prostu w pewnym momencie stało się normalne, że jem inaczej i zawsze coś kombinuję z moją dietą. Prawdą jest też to, że moją rodzinę szczególnie nie interesowało co jem i dlaczego czegoś nie jem. Przyjmowali to wszystko całkiem naturalnie, chociaż zawsze jak idę do mamy to zabieram własne jedzenie 🙂 Na innych imprezach jem co jest i staram się racjonalnie coś wybrać. Czasami takie wyjście traktuję jako odskocznie i nie zastanawiam się zbytnio nad każdym kęsem. Nie jestem restrykcyjna, ale tez nie przesadzam…chociaż w sobotni wieczór na urodzinach kolegi chipsy smakowały jak ambrozja 🙂 I co zaskakujące, ja nigdy nawet nie lubiłam czipsów 🙂 Ale zjadłam sporo, zapiłam winem i uważam, że zupełnie nie ma w tym nic złego. Oczywiście mówię to o normalnym podjadaniu, bo doskonale wiem, że często osoby na dietach lub z przeszłością dietetyczną mają problem z względną ‚normalnością’, a takie okazje kończą się jednym wielkim kompulsem i wrzuceniem w siebie wszystkiego co wcześniej było zakazane….a później pojawia się tona negatywnych uczuć.
Z kolei w pracy większość osób uważa, że mam mniejszą lub większą obsesje na temat zdrowego jedzenia, a nikt z nich nawet nie widział tego bloga na oczy 🙂

6) Czy udzielam konsultacji i w jaki sposób?
Nie udzielam konsultacji w dosłownym rozumieniu tego słowa. Ponieważ nie mam żadnego oficjalnego poświadczenia mojej wiedzy informacje, które przekazuję nie mogą  być traktowane jako porada lekarska. Ale zawsze staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze i maile z własnej perspektywy i pokazać moje rozumienie zagadnień. Zachęcam też do własnych poszukiwań i podrzucam badania i inne ciekawe publikacje. Być może kiedyś przyjdzie  taki dzień, że będę mogła się zajmować dietetyką profesjonalnie i będzie to mój zawód. Na chwilę obecną mam stałą pracę, muszę się ukrywać pod pseudonimem, a dokształcam się w tym temacie i piszę bloga w każdej wolnej chwili.


7) Jak teraz jem (pory, kalorie, b/w/t)?
Od kilku tygodni jestem po ketozowym eksperymencie i staram się jeść w bardzo zbilansowany sposób. Biorąc pod uwagę tonę nowych doniesień, badań i osobistych doświadczeń wielu osób ze świata paleo odnośnie roli węglowodanów w mechanizmie odkładania tkanki tłuszczowej i ogólnie kwestii insuliny w szeroko pojętym zdrowiu, postanowiłam zwiększyć ilość węglowodanów. Jestem mała, mam niski poziom bf, sporo ćwiczę i myślę, że moja wrażliwość insulinowa przez ostatnie lata mocno się poprawiła, więc jest to czas aby już przestać się bać węglowodanów. I jestem pewna, że za niska podaż w moim przypadku wywoła już tylko mniejsza lub większą destrukcję metaboliczną. Na oko celuję w ok. 100-200g w zależności od dnia i aktywności. Reszta zostaje bez zmian, być może lekka modyfikacja tłuszczu w dni bogatsze w węglowodany będzie konieczna gdybym zaczęła obrastać w tłuszcz 🙂 Nie liczę kalorii, więc nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć ile zjadam, ale po latach diet nie mam problemu z oszacowaniem tego (wciąż pamiętam większość wartości kalorycznych produktów) i myślę, że jest to przedział 1600-2200. Skupiam się głównie na mikroskładnikach, więc w moim menu non stop są produkty, które uważam za najbardziej odżywcze: wątróbka, tłuste ryby, kiszonki, ciemne sałaty, rosół czy zdrowe tłuszcze. Jem 3 razy dziennie, chociaż zdarzają się dni z 4 posiłkami jak i dwoma. Wszystko zależy od danego dnia, ale przyznaję, że przy regularnym trybie życia raczej nie ma tutaj wyjątków od reguły. Dbam o jelita i wątrobę, a w razie potrzeb korzystam z suplementów. Piję głównie wodę, zieloną herbatę, mięte i rano koniecznie ciepłą wodę z cytryną i imbirem. Od jakiegoś czasu mam ambitny plan stosowania protokołu auto ze względu na mój brak pęcherzyka żółciowego, ale póki co wciąż brak realizacji 🙂

Darmowy
test diagnostyczny

Dowiedz się, które obszary Twojego organizmu nie funkcjonują poprawnie.

dieta
eliminacyjna

Samodzielne rozwiązywanie problemów pokarmowych.

pobierz
przewodnik

Paleo w pigułce.

Zapisz się na
konsultacje

Najczęściej czytane

Rola hormonów kobiecych w chorobach autoimmunologicznych

Temat chorób autoimmunizacyjnych w ostatnich latach jest coraz częściej poruszany. Chorzy przestają być biernymi pacjentami, skazanymi na farmakologiczny model leczenia, i zaczynają... Zobacz więcej


Gdy trawienie pójdzie w złą stronę

Gdy nie trawisz poprawnie, nie ma żadnego znaczenia jak wartościowa jest Twoja dieta. I nie jest to rzadka sytuacja, że dana osoba... Zobacz więcej


Funkcjonalna dietetyka w chorobie onkologicznej

W onkologii barwy są czarno-białe. Dla wielu osób zmagających się z chorobą nowotworową wybór terapii jest prosty: albo konwencjonalne leczenie, albo poszukiwanie... Zobacz więcej


Fizjologiczne aspekty odchudzania – dysfunkcja komórki

Dziś kolejny, trochę traktowany po macoszemu i nie cieszący się dużą uwagą, aspekt fizjologiczny wpływający na odchudzanie – komórka i jej praca.... Zobacz więcej


Testy na nietolerancję pokarmową – oczekiwania vs rzeczywistość

Testy na nietolerancję pokarmową jeszcze kilkanaście lat temu były obiecującym rozwiązaniem wielu problemów zdrowotnych.  Ze względu na zaporową cenę byłą to jednak... Zobacz więcej


Archiwum wpisów

Archives

Godziny otwarcia gabinetu:

PN-PT 10:00-18:00

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.