Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

11.02.2013

Q&A cz.7

Pytania, odpowiedzi...(w zakładce 'Zadaj pytanie' dalej nie lądują się wszystkie komentarze :( )

69 komentarzy:

  1. prześlę ci coś: http://www.wegetarianie.pl/Article1706.html.

    jest tam teza, że miesiączka w postaci krwawienia nie jest konieczna. co o tym sądzisz? może natknęłaś się już na coś takiego. byłaś wegetarianką.

    pozdrawiam :)

    PS zrezygnowałam rano z owoców i pomogło. nawet zostawiłam chleb (bo jestem leniem:) i jest to dla mnie najprostsza forma węglowodanów, oprócz warzyw, a niestety tymi ostatnimi nie potrafię się najeść. owoce zostawiłam tylko na późne popołudnie, czyli po treningu i jest lepiej. Dziękuję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodaj tluszcz, ja ostatnioo jem tone wegli i mniej tluszczu i tez czyje roznice w sytosci :)
      Co do okresu to znam ta teze. Nie mam zadania, bo malo siedzialam w temacie ale znawcy twierdza, ze jest to kwestia pewnych niedoborow i wpluwy vege na hormony http://ajcn.nutrition.org/content/70/3/549S.full oraz, ze kazda dieta niskokaloryczna i niskotluszczowa moze dac taki efekt http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3096794

      Usuń
    2. Jakoś nie przemawia do mnie ten artykuł o menstruacji. Przecież już w czasach biblijnych kobiety miały okres.

      Usuń
    3. Od jakiegoś czasu nosiłam się z tym pytaniem, więc skorzystam z tego, że temat menstruacji został poruszony. Otóż na pewnym forum low-carb użytkownik pisał, że jego żona po przejściu na dietę bardzo niskowęglowodanową ma okres co pół roku (jeśli dobrze pamiętam). Ktoś wysunął tezę, że nie ma się czym przejmować, bo comiesięczna menstruacja jest marnotrawstwem, a w czasach paleolitu kobiety miały okres tylko w pewnych porach roku (kiedy pojawiały się owoce, czyli wzrastało spożycie węglowodanów). Przytoczono też przykłady pewnych współczesnych prymitywniejszych społeczności, gdzie ludzie jedzą mało węglowodanów, menstruacje są rzadkie i wszystko jest ok., nie ma niedobóru potomstwa. Wydaje się to bardzo logiczne. Co o tym sądzisz?

      Usuń
    4. Według mnie i z biologicznego punktu widzenia menstruacja jest oznaka zdrowia kobiety i tego, ze nasz organizm funkcjonuje prawidlowo. Cykl ma swoje fazy o czym juz pisalam i tylko zaburzenie jakiegos jego etapu moze skutkowac w braku menstruacji. Zgodze sie natomiast, ze te krwawienia moga byc zupelnie inne, w sensie bardziej skape i takie 'symboliczne'. Byc moze sa osoby, ktore mimo braku okresu sa plodne...ale akurat na dietach low carb brak menstruacji wynika przewaznie tylko i wylacznie z wplywu tej diety na uklad hormonalny, co zostalo wielokrotnie udowodnione.

      Usuń
    5. No i Anulka slusznie tez napisala, mamy doniesienie na temat tego, ze kobiety zyjace w roznych epokach historycznych mialy okres, a wtedy diety sila rzeczy byly ubogie w weglowodany. I wydaje mi sie, ze menstruacja od zawsze byla wpisana w kobieca egzystencje.

      Usuń
    6. Poza tym chyba tez widoac byloby po innych ssakach taka zaleznosc.

      Usuń
    7. ja nie mialam okresu 8 miesiecy bedac nawet na paleo mi nie wrocil dopiero gdy przeszlam na low carb powrocil... o czym moze to swiadczyc?

      Usuń
    8. MS dodałam więcej tłuszczu, głównie z oleju kokosowego (nawiasem mówiąc - przepyszny!) i jest ogromna poprawa. Dziękuję. : D

      Usuń
    9. menstruacja ta widoczna, czyt.krwawienie, nie jest tożsama z owulacją, można krwawić i nie być płodnym jak i nie mieć krwawień a owulować, nawet regularnie, miesiączka w postaci krwawienia nie jest raczej wyznacznikiem niczego, zdrowia bynajmniej, prawdopodobnie im bardziej krwawe i bolesne miesiączki, pms itd.-tym bardziej śmieciowa dieta często;
      właśnie też czytałam że w kulturach prymitywnych, również tych współczesnych, miesiączkowanie często nie występuje lub jest b.ubogie, wynika to również częściowo z niskokalorycznej diety, jednak kobiety są jednocześnie jak najbardziej płodne i zdrowe
      e.m.

      Usuń
    10. mozna doszukac sie odpowiedzi tutaj http://scienceblogs.com/pharyngula/2011/12/21/why-do-women-menstruate/
      http://www.oxbridgewriters.com/essays/biology/evolution-of-endometrial-cycles-and-menstruation.php
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9618925

      moim zdaniem w dzisiejszym swiecie brak menstruacji to zly znak, podobnie ja obfite, ciezkie czy bolesne krwawienia i nie lacze tego z owluacja
      dla scislosci owulacja to znak plodnosc, krwawienie jest wynikiem pewnego stanu hormonalnego (blona staje sie grubsza, pecherzyk dojrzewa) i pozniej wypadaloby aby to wszystko (komorki blony, cialko zolte) zostalo wydalone...wraz z hormonami oczywiscie
      jesli tak sie nie dzieje to dla mnie znak, ze cykl menstruacyjny nie jest prawidlowy i kobieta nie jest stricte zdrowa (przypadki owulacji bez okresu w rozwinietych krajach sa rzadkoscia)

      a jesli jakis system jest wylaczony z powodu np. niskokalorycznej diety to jak mozna napisac, ze taka kobieta jest zdrowa?
      w ogole nie przekonuja mnie tez obserwacje krajow prymitywnych, gdzie obserwacja lub meta analiza jest jedyna forma badan, to troche za malo vs tego co wiemy dzis na temat zdrowia kobiety

      Usuń
    11. jeśli członkowie takiej prymitywnej społeczności żyją sobie ponad 100 lat to jak dla mnie jest to wystarczającym wyznacznikiem zdrowia, widać niskokal.dieta wcale nie musi w tym przeszkadzać, jeśli jest gęsta odżywczo

      w krajach rozwiniętych owulacja przy braku menstruacji niemal nie istnieje-jak i zdrowie niemal nie istnieje, ani prawdziwie wartościowe pożywienie

      ale to taki specyficzny, punkty widzenia
      jak i cała ta kaloryczność, która jest przecież względna(różne organizmy różnie wykorzystują to samo pożywienie, więc różny użytek praktyczny z tej samej żywności i kaloryczności, kaloryczność dostarczona a wykorzystana
      wiele zależy od flory bakt., najwięcej chyba

      e.m.

      Usuń
    12. swoja droga to jest fascynujace, ze sa kultury tradycyjne, w ktorych pewne obowiazujace i znane u nas prawdy, zasady i nauka zyja swoim zyciem...np. mozna byc zdrowym ptrzy 80% kaca z wegli lub na diecie ketogenicznej bez zadnych warzyw i owocow...
      mysle, ze wiele czynnikow ma tu znaczenie, ja ostatnio przeszlam od obwiniania flory po szukanie srodowiskowych krzywd (toksyny we wszlekich postaciach) - oczywiscie tak pol zartem mowiac :)

      Usuń
    13. o florę to chociaż można zadbać, mamy bezpośredni wpływ, na toksyny już mniej
      np.jajko wiejskie może często mieć więcej metali ciężkich od fermowego bo gospodarz sobie jakieś śmieci spala w piecu(były kiedyś badania że jaja wiejskie faktycznie były bardziej obciążone)
      toksyny i metale powodują też obniżenie inteligencji i wzrost agresji, a tak wygodniej obwinić candidę..

      tak czy ineczej lepiej szukać sprzymierzeńców niż wrogów, a flora takim przyjacielem może być przy niewielkim nakładzie sił i środków, z toksynami i metalami już ciężej..

      Usuń
    14. dlatego tak wazny jest detoks...moim zdaniem, zwlaszcza dla kobiety, jest to bardzo wazne i nawet zdrowa flora tu nie pomoze, ale nie stawialabym piorytetow oczywiscie :)

      Usuń
  2. czy na prawde mozna sie wyleczyc z zjd, bo ja juz trace nadzieje, nie wiem jak Ty :sama to wytrzymalas przeciez to trzeba miec mocna psychike, jak wyjsc do ludzi, ja coraz bardziej sie zamykam w sobie i nie wiem jak to zmienic dodatkowo przez zjd zaostrzyl mi sie tradzik, mam chyba lojotokowe zapalenie skory, nadmiernie sie poce z nerwow i dodatkowo objawy jelitowe
    zalamac sie mozna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalas do mnie juz prawda? Nic nowego nie dodam w tej kwestii, bo jedyne jak mozesz osbie sama pomoc to zmiana diety. Jesli nie jestes w stanie tego zrobic to chyba masz wiekszy problem niz zjd. Trzeba sie wciaz w garsc i zastosowac odpowiednia diete.

      Usuń
    2. tak pisałam
      możliwe, że to jest większy problem, tylko, że ja nie wierzę w to, że dieta działa cuda, bo już nie jem nabiału, zboża też ograniczyłam, a zmian nie widzę, niezależnie od tego co zjem mam zaparcia, a w stresowych sytuacjach biegunki i tak jest ciągle
      nie wiem już co mam robić, jak mam się wziąć w garść skoro z każdym dniem jest coraz gorzej i nie chodzi tu tylko o trawienie, ale też o moją psychikę
      ciąglę mi się przelewa, burczy, mam ogromne gazy, często nawet słyszę jak te gazy mi pękają w brzuchu i do tego mam wzdęcia
      jak mam studiować i znaleźć pracę jak boję się przebywać z ludźmi, ledwo wytrzymuje 1,5h na zajęciach...

      Usuń
    3. Ale to nie jest szybkie rozwiazanie, to jest kompleksowe podejscie do diety/stresu itd. ktore wymaga czasu. Jesli oczekujasz poprawy po tygodniu to faktycznie ciezko bedzie. Jak czytam 'nie jem nabiału, zboża też ograniczyłam' tzn ze nic nie zmienilas tak naprawde. Nie chcesz sobie pomoc.

      Usuń
    4. nie, to nie jest tak, że oczekuję cudów po 1 dniu
      ja nabiału nie jem już od dłuższego czasu, nie pamiętam kiedy dokładnie, ale już ponad rok będzie jak nie jadłam nabiału- tylko kefir i masło, a teraz to już tylko smażę jajecznicę na maśle. mleka nigdy nie lubiłam i nie sprawiało mi to problemu ze zrezygnowania z niego, najbardziej to szkoda mi było jogurtów, serka wiejskiego, mozareli, ale bardziej chciałam być zdrowa i odstawiłam, zboża tak samo, na początku jadłam na śniadanie owsiankę, ale odradzasz to więc i z tego zrezygnowałam
      często polecasz suplementację, może i mi coś doradzisz
      jeszcze się chciałam spytać odnośnie zjd, ostatnio mam takie coś, że mój brzuch jest jakby napompowany i aż słyszę, że te bąbelki pękają albo się przemieszczają i to jest coś jakbym puszczała bąki brzuchem, dodatkowo czuję, że to powietrze w jelitach uciska mi na pęcherz i boli mnie od tego pęcherz i pachwina, da się coś z tym zrobić? bo wcześnie miałam przelewania ale nie aż takie coś, aż się czasem boję swojego brzucha

      Usuń
    5. Nabial rzadko jest przyczyna zjd, bywa u osob z nietolerancja laktozy, ale generalnie problemem jest to, ze jest niezdrowy po prostu. Co do jelit to jeszcze raz http://tlustezycie.blogspot.com/2012/08/zdrowe-jelita-jak-sobie-pomoc.html
      to sa podstawowe czytaj obowiazkowe zalecenie, po 2-3 mc jak nie pomoze mozna myslec dalej. Ale bez tego zaden suplement nic nie da i tylko stracisz pieniadze tak naprawde.
      Napisz co jesz przez kilka dni posilek po posilku, to bedzie latwiej :)

      Usuń
  3. Jakie badania trzeba zrobić by sprawdzić czy ma się Candida Albicans, SIBO, nietolerancję laktozy. Nie mam jakiś konkretnych objawów ze strony żołądka a chciałabym się upewnić czy wszystko jest ze mną w porządku.
    Dziękuję za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietolerancja laktozy najczesciej jest wykrywalna empirycznie, jesli nie to mozna przeprowadzic wodorowy test oddechowy w laboratorium lub w domu 3-4 dni nie jesc nabialu, wypic sporo mleka i sprawdzic czy sa jakies objawy. Co do SIBO sprawa jets trudniejsza, sa testy wodorowe i metanowe, lub takie po obciazanieu laktuloza (tylko bakteria ja trawia, czlowiek nie umie) lub glukoza - z tego co wiem mozna je u nas wykonac, ale maja swoje wady, o ktorych niewiele powiem, bo juz nie pamietam :(
      Candida ma najbardziej rozwinieta diagnostyke, od krwi, po kal i sline. Jak masz wybor to slina i kal sa najlepsze. U nas chyba to sie wymaz nazywa...
      Jak nie masz objawow ze strony ukladu pokarmowego to szkoda czasu i pieniedzy. Jestem pewna, ze czulabys gdyby cos nie bylo ok :)

      Usuń
  4. Witam, czytam od jakiegoś czasu Twój blog i podziwiam Cie :) czy zechciałabyś się przyjrzeć mojemu problemowi, ponieważ już brak siły na lekarzy. Już od dzieciństwa miałem jakieś problemy z brzuchem, a mianowicie najczęściej były to zaparcia. Mając 19 lat zacząłem intensywnie ćwiczyć na siłowni, do tego doszły odżywki (białka, gainery, kreatyna), myślę że to bardzo pogorszyło moje zdrowie. Zaparcia były większe. Lekarze dawali środki przeczyszczające i inne leki. W 21 roku życia doszły bardzo dokuczliwe wzdęcia. Na początku tylko po określonych potrawach, z czasem prawie że po wszystkim i nadal zaparcia lub oddawanie stolca 5 razy dziennie w bardzo małych ilościach i w różnych konsystencjach. Próbowałem leczyć się u gastrologów, miałem robioną dwa razy kolonoskopię - wyszło jakby mi nic nie było. Na gastroskopii również. Jedynie test oddechowy wykazał przerost flory bakteryjnej (właśnie piszesz o tym wyżej). Diagnoza każdego z lekarzy brzmiała jednoznacznie - zespół jelita drażliwego i jakieś leki i duże ilości błonnika, także w proszku, a jak organizm się przyzwyczaił to było gorzej.
    Drugim problemem jest oddawanie moczu. Potrafię chodzić do WC ponad 50 razy dziennie. Są noce kiedy muszę wstawać 3 razy by iść oddać mocz. Często czuję parcie na mocz, mimo że czasem są to małe ilości i muszę trochę postać by się wysikać, bo od razu mogę tylko jak to parcie jest mocne. Jest to uciążliwe, gdyż studiuję i takie bieganie co 30-40 minut jest wstydliwe.
    Choruję także na Zespół Tourette'a, co przysparza mi dużo stresu. Ponieważ czasem próbuję te tiki zatrzymać gdy jestem na zajęciach, hamuję je w sobie, ale od ludzi się nie izoluję.
    Jednak największym problemem są te wzdęcia. Eliminowałem już wszystkie produkty. Próbowałem nawet monodiety, lecz było to samo. Glutenu, produktów mlecznych oraz cukry nie jem od kilku lat. Do odżywiania podchodzę już pedantycznie, jedzenie zamiast sprawiać przyjemność stało się przymusem. Po siłowni pozostał nawet liczenia kalorii i wpycham czasem jedzenie mimo głodu by pokryć zapotrzebowanie dziennie i nie chudnąć. Owoców wcale nie jadam. Robiłem też mnóstwo badań na pasożyty, podejrzewałem u siebie candidę ale nic wyszła w wynikach. Nie wiem co robić, czy jeździć dalej do lekarzy czy się poddać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, duzo tego tutaj i sporo kwestii sie pokrywa.
      Moim zdaniem pzrerost flory bakteryjnej i stres i wzdecia są scisle powiazane. Pzrewaznie gdy cos jest nie tak na jednym z etapow trawienia dalsze jego procesy tez sa uposledzone. Dopoki nie zaleczysz jelit ciezko bedzie wyjsc na prosta.

      Stres i czeste oddawanie moczu ida w parze, na skutek chociazby zaburzenia w wydzielaniu aldosteronu (podniesiony kortyzol daje takie reakcje).

      Silownia i wszelki nadmierny wysilek fizyczny powoduja destrukcje na hormonach stresu i rowniez w kwestii regeneracji jelit.

      Napisz co jesz po kolei. Sama zmiana diety moze nie byc wystarczajaca, przydalaby sie suplementacja i zajecie sie stresem plus rezygnacja na jakis czas z intensywnego wysilku (wszystkiego co wplywa na centralny uklad nerwowy).
      Generalnie objawy o jakich piszesz sa spojne i typowe dla SIBO. Miewasz zgage czy refluks? Z pewnoscia brak w jelitahc dobrych bakterii, uzuopelniales flore w jakis sposob?
      Masz problemy ze snem/energia/libido?
      Byla robiona gastroskopia i kolonoskopia? Bylo usg jamy brzusznej?

      Jak chcesz odpisac mniej publicznie to napisz na miala.

      Usuń
  5. Czy kapusta kiszona traci swoje wlasciwosci po podsmazeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nalezy jesc ja surowa aby miec probiotyczne korzysci.

      Usuń
    2. wydaje mi się że to zależy od temperatury, czasu i stopnia obróbki, w sensie że nie od razu traci wszystkie właściwości tylko raczej stopniowo i powoli, kapusta jest mocno reaktywna i ma spory potencjał;
      a to na podstawie takich własnych obserwacji że np.kapusta kupna pasteryzowana jest dezaktywowana i nic się już z nią nie dzieje, natomiast kapusta pasteryzowana w słoiku przez zwykłego Kowalskiego często jednak po jakimś czasie zaczyna kipieć, prawdopodobnie temperatura nie była wystarczająco wysoka,albo czas, że nie zaszła sterylizacja

      na tej podstawie wydaje mi się że potrzeba się naprawdę postarać by wysterylizować kapustę i jeśli takie podsmażenie nie będzie długotrwałe tylko takie "lekkie" to moim zdaniem zachowuje spory procent swoje reaktywności, w sensie bakterii i enzymów czy jakiegoś potencjału życiowego(?)

      podobnie jak kupowałam butelkowany sok z kapusty(tzn.wodę spod kapusty), myślę że go pasteryzują mimo że nie jest opisane na butelce, bo jednak ma jakąś tam trwałość, jednak w cieple enzymy rozsadzały zamknięcie i sok zaczynał "rosnąć", wypływać, zdarzało się to też w lodówce czasem, szczególnie latem, z czego bym wnioskowała że "moc" w niej pozostaje i w sprzyjających warunkach zaczyna "działać", może mimo pasteryzacji pozostają jakieś formy przetrwalnikowe tych bakterii?

      e.m.

      Usuń
    3. probiotyki traca od razu swoje wlasciwosci po zetknieciu z temeperatura, wilgocią cyz powietrzem...ja przygotowuje swoja kapsute w tradycyjny sposob, z uwzglednieniem temperatury i nigdy jej nie trzymam w lodowce, daje jej 4 tyg na fermentacje aby LAB pzreszly wszystkie 3 fazy, ale juz po tygodniu smakuje totalnie inaczej niz sklepowe i zawsze uzywam paskow ph do sprawdzania stanu moich fermentowanych rzeczy
      jak kipi to sloik nieszczelny najczesciej, co rowniez zabija probiotyki
      wiec jesli zalezy nam na probiotyku to zadnego podgzrewania, za wysokiej temperatury czy styku z powietrzem...
      nawet probiotyk sklepowy ma 50% mniej zawartosci niz podaja na opakowaniu po transporcie czy poleczeniu na polce w zlych warunkach, te sztuczne potrafia byc nawet mniej bardziej stabilne i czesto wymagaja trzymania w lodowce, nawet producenci pisza o stracie 5% na mc przechowywania http://www.nowfoods.com/Quality/Quality-Notes/088797.htm
      ba, nawet to z czego jest kapsulka ma znaczenie http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19323757

      i z wlasnego doswiadczenia: kupowalam kapuste, ogorki i soki kiszone kiedys czesto i jadlam tego tone...nic, od 3-4 mc robie sama i jest roznica....trawienie, skora, odpornosc, wszystko...ale ja to sredni przyklad, za to moj maz na swojej okropnej diecie pije probiotyki w postaci wodnego kefiru (z alg, ktore hodujemy) oraz kombuczy i skonczyly sie codzienne biegunki oraz czeste wizyty w ubikacji

      Usuń
    4. no to i różnica będzie z kapusty kupowanej i kiszonej a własnoręcznie hodowanej itd.

      tak czy inaczej wiele pewnie zależy od stanu wyjściowego, jeśli ma to być kuracja dla ososby o totalnie rozwalonej florze ukł.pok. to pewnie trzeba by przykładać ogromną wagę do jakości, pochodzenia itd.ale dla takiego zwykłego człowieka u którego ukł.pok.funkcjonuje dość sprawnie, nie istnieje jako taki problem zaparć, gazów, wzdęć, biegunek i in. a flora raczej jest względnie ok-jak moja-to kiedy mam dostęp do własnej kapusty czy ogórków to mam, jak nie to kupię jeśli czuję ochotę choć smak jest taki sobie ale jak mus to mus, i sobie na tym funkcjonuję w porządku, bo na całokształt składa się wiele rzeczy jak spora ilość surowizny, ocet, sos sojowy, kwasy wszelkie itp., różne produkty, które tą florę dokarmiają na co dzień, a kapusta nawet taka podgotowana ma ewidentny pozytywny wpływ, jeśli nie jako probiotyk w sensie bakterii mlekowych-ale tu się przecież jej rola nie kończy-to jako kwas, prebiotyk(błonnik) i ogólnie pożywka dla "dobrej flory"
      a że surowe lepsze niemal zawsze to jasne, choć i tu są różne punkty widzenia

      probiotyki kupne to w ogóle ich nie brałam pod uwagę, ostatnio nawet były jakieś obrady lekarzy że te wszelkie apteczne i jogurtowe probiotyki nie mają żadnego wpływu na odporność itp.

      w kupnych bakterie zazwyczaj są gmo, o ile w ogóle są(w nabiale przede wszystkim),nie wiem czy ktoś to dokładniej badał i publikował ale gmo nie zachowuje się zwykle naj odpowiednik, np.rośliny gmo nie zawsze mają zdolność rozmnażania się dalszego itp.

      ogólnie rzecz biorąc nie wydaje mi się by osoba mająca różnorodną dietę i spożywająca dużo surowego i sezonowego(to jest ważne)ze wskazaniem na lokalną, nie egzotyczną żywność, a nie spożywająca żywności przetworzonej powinna drżeć o florę, choć dobrego niby nigdy za wiele
      e.m.

      Usuń
    5. jesli mowa o kapuscie w kontekscie ogolnego zdrowia to tak, mysle ze lekka obrobka czekolgolwiek pomniejsza wartosci odzywcze ale nie 'zeruje' ich...odnosilam sie tylko do probiotyku, bo dla mnie kapusta kiszona jest tak paskudna, ze gdyby nie jej probiotyczne wlasciwosci to bym nawet nie spojrzala w jej strone :)

      a z ta flora to tez nie do konca tak, bo mozna miec idealna diete, a jednak stres, antybiotyki, antykoncepcja i juz mozemy miec problemy, nawet nie odczuwajac ich, mamy tez genetyczne predyspozycje do jakiejs flory bakteryjnej, np. cesarskie ciecie na zawsze skazuje nas na problemy w tej kwestii, z takich waznych czynnikow determinujacych nasza flore jest tez dziecinstwo i warunki w jakich dosrastalismy czy historia medyczna, wiec bardziej bym powiedziala ze wiele niezleznych od jedzenia cczynnikow determinuje nasza flore, ale jedzeniem mozemy modelowac pewne reakcje

      a wiesz co, przy okazji...pamietasz rozmowe na temat watrobki i wit. C? :) przypadkiem doszlam co i jak i kazuje sie, ze obie mialysmy racje...bo tylko czlowiek i swienka morska nie gromadz wit C w watrobie, inne zyjatka juz tak :)

      Usuń
    6. no to coś z tej wątroby wynikło i się wyjaśniło

      to ja znów odnośnie dawnej pogadanki tych witamin oraz tłuszczu, wolne skojarzenie (detoks soki warzywne etc.)
      nie ma tłuszczu, ale jest błonnik, jak wiadomo nie jest przez nas trawiony, ale przez florę jelitową owszem i produktem ubocznym potem jest tłuszcz(bakterie jedzą błonnik a wydalają tłuszcz, innymi słowy głodówka warzywna to tłuszczówka;) ) no więc otrzymujemy tłuszcz niezbędny do wchłaniania naszych witaminek..? czy nie? :)

      co do probiotyków, to każde bakterie mają nie tylko formy te rozwinięte, ale i przetrwalnikowe które są zwykle b.odporne na temperatury i wszelkie niedogodności (bakterie są najodporniejszymi istniejącymi organizmami, tzn.ich formy przetrwalnikowe) ale jak jest z przetrwalnikami mlekowych i podobnych to nie znalazłam, podejrzewam że jeśli naturalnie hodowane mają swoje metody przetrwania znacznie bardziej zaawansowane niż takie ot wymieranie w 60st, wymierać mogą rozwinięte osobniki ale to nie koniec bajki przecież..wydaje mi się :)

      Usuń
    7. nie znalazlam zadnego potwierdzenia na ten temat, raczej jednoznaczne umierania probiotykow z jedzenia pod wplywm tych czynnikow...badania byly w oparciu o fermentowane jedzenie, nie wiem jak to jest z sztucznymi czy innymi probiotykami, wiem ze mozna wyprodukowac odporne ale nie sa tak bioaktywne

      'bakterie jedzą błonnik a wydalają tłuszcz' tak, tylko wchlanianie substancji odzywczych (witamin, mineralow) nastepuje na wczesniejszych odcinkach jelita niz tworzenie krotkich lanuchow tluszczowych z blonnika, ale chyba sa takie dla ktorych SCFA moga byc nosnikiem np. wapno
      i niestety wiekszosc blonnikow zmniejsza wchlanianie witamin i mineralow, a zwieksza glukozy...blonnik rozpuszczalny, ktory nie fermentuje fizycznie blokuje taka basorbcje bo przyczepia sie do substancji odzywczych, no i bkojuje enzymy, ktore je trawia...a wiekszosc tego co jemy ma kilka zrodel blonnika

      Usuń
  6. Na jakich kosciach gotujesz rosol? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie wołowe, czasem kaczka lub indyk dodatkowo.

      Usuń
  7. witaj, chcialam zapytac co sadzisz na temat body ecology diet?ostatnio na nia sie natknelam i wydaje sie dosc sensowna, krytykuje paleo za niedobor weglowodanow a co za tym idzie ryzyko rozregulowania hormonow tarczycy itp, zaleca natomiast "grains-like seeds", ktore maja dzialanie alkaiczne, pozatym produkty fermentowane itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paleo moze byc dieta wysokoweglowodanowa jak najbardziej, i nie widzialam zeby autorka BED uzywala tego argumentu...a poza tym zalozenia diety sa jak najbardziej sluszne: zmniejszenie ilosci cukru, wylaczenie zboz, skupienie sie na jakosci jedzenia...mozna by to przyjac za jakas wersje paleo. Za wyjatkiem pseudozboz oczywiscie. Dla mnie to takie paleo z wlasnie tymi pseudozbozami. Nie widze w tej diecie nic nadwyzczajnego z punktu widzenia jedzenia naturalnego i nieprzetworzonego jedzenia. Brakuje mi nastomiast tam tluszczu, zwlaszcza nasyconego i produktow gestych odzywczo jak np. podorby. Powiedzialabym, ze to taka lekka dieta, troche restrykcyjna i osobiscie nie wiem czy mi sie podoba, bo wymaga jakiejs klasyfikacji. Bardziej mnie przekonuje jedzenie po prostu naruralnych rzeczy i nie wazne czy to bedzie ziemniak, ogorek czy mieso :)

      Usuń
  8. Czy spotkalas sie z zaleniami(odnosnie diety czy treningu)przeznaczonymi dla kobiet o figurze gruszki? Na sfd wiele razy spotykalam sie z zaleceniem,ze dieta dla"gruszek"powinna zawierac wieksze ilosci weglowodanow(a np dla osob z tendencja do otylosci brzusznej wskazane jest obcięcie wegli na rzecz tluszczy) oraz,ze osoby z taka budowa powinny"uwazac" np na olej lniany.Dlaczego?Nikt nie potrafil odpowiedziec mi rzetelnie na to pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byc moze zalecenie dla osob z otyloscia brzuszna bierze sie z tego, ze odkladanie tkanki tluszczowej w tym miejscu jest charakterystyczne dla diet wysokoweglowdanowych gdzie poziom insuliny jest stale wysoki. Nie jest to jedyny czynnik, ale faktycznie jest tak stad tez termin 'wheat belly'.
      Co do gruszek to moim zdaniem taka budowa jest charakterystyczna dla kobiet ogólnie, i np. w przypadkach z estrogenowa przewaga (dlatego podczas menopazu tyjemy w rejonach brzucha) oraz w przypadku gdy mamy za malo DHA (w sensie latami za malo). Cialo kobiety jest zaprogramowane do reprodukcji i gdy mamy za malo DHA ma potrzebe gromadzenia go, wiec odklada tkanke tluszczowa (DHA gromadzi sie w tluszczu), a genetycznie po prostu odkladamy tluszcz w tych miejscach na potrzeby ciazy, karmienia itd. Ciezko zrzucic ten tluszcz, bo on nie daje sie latwo utylizowac.
      Wiec tak gdybam, ze to zalecenie moglo sie wziac z faktu, ze przy otylosci brzusznej mamy kiepska wrazliwosc insulinowa, a gdy odkladamy tluszcz nizej to lepsza. No i lniany ma duzo ALA, ktore jest konertowane do DHA, wiec jak mamy duzo tluszczu na biodrach to znak, ze mamy duzo DHA i mamy nie dostarczac wiecej.
      To tylko teorie, duzo ludzie powatarzaja roznych zalecen i nie zawsze wiadomo jakie za tym stoja przeslania, czesto to sa po porstu pol prawy lub bardzo uproszczone schematy.
      Moim zdaniem genetycznie mamy zaprogramowane jak tluszcz jest rozdysponowany, ale zaburzenie w produkcji hormonow moze te sciezki modyfikowac.

      Usuń
    2. ale gruszka właśnie nie powinna w brzuch obrastać, gruszka normalnie się odżywiająca ma płaski brzuch a zbiera w pupie i udach

      też czytałam o tym oleju lnianym, tyle że sama jestem gruszką i tak zanim zaczęłam używać tego oleju, jak i od kiedy go używam(już kilka lat)-taką samą gruszką jestem, czyli jedząc normalne naturalne jedzenie(bez zbóż, cukru, przetworzonych) żaden brzuch mi nie urośnie, natomiast dół sylwetki będzie zawsze nieco masywniejszy od góry i olej niczego tu nie zmienił jako taki, na pewno nie na gorsze;)
      choć też nie wiem o co chodzi z tym olejem, siemię zawiera jakieś subst.,fitoestrogeny?lignany? (coś tam co jest użyteczne z rakiem piersi), może o to chodzić?

      tak czy inaczej tą figurę można sobie wypracować aktywnością jak się komuś chce, przy odpowiedniej diecie
      w sensie rozbudowania nieco góry

      a jak nie to zaakceptować, że tłuszczyk idzie w dół, podobno ten tłuszcz na pupie i biodrach to akurat ów "najzdrowszy", w sensie że magazynowanie go tam nie jest związane bezpośrednio z problemami zdrowotnymi itp., jak w przypadku brzucha

      e.m.

      Usuń
    3. Ja nie bardzo wierze w ten podzial - gruszka czy jablko jako wpisane w nasze dna, sa takie klasyfikacje wg dlugosci rak, nog i korpusu i wydaja mi sie racjonalniejsze jesli chodzi o dystrybucje tkanki tluszczowej.
      I mysle, ze jak gruszka wywola okreslona rekcje hormonalna to brzuch rowniez moze urosnac :)
      a co do lnainego to nie wydaje mi sie aby to zalecenie bylo zwiazane z tyciem, raczej kwestie zdrowotne vide nadmiar DHA co nie jest do konca sluszne, bo organizm ludzki nie konwertuje ALA az tak skutecznie (chociac kobiety o duzo lepiej niz mezczyzni)

      Usuń
    4. nie no, jasne że w dzisiejszych czasach przy powszechnym sposobie odż.to brzuch może sobie bez najmniejszego problemu wyhodować każdy, bez względu na typ budowy,
      reakcja horm.na pożywienie przetworzone + codzienny stres(+reakcja horm.)do tego tryb życia biurko+samochód, pozbawiony naturalnej codziennej aktywności(+nieodłączna reakcja horm.)

      zwierzęta w niewoli też tyją w sposób nienaturalny dla danego gatunku;)

      co do typu budowy wpisanego w dna-w mojej rodzinie są 2 diametralnie różne typy(strona mamy i taty)ale moja fizyczność akurat odzwierciedla linię dominującą po stronie mamy, tak charakterystyczną że ciężko mówić o przypadku;
      nie jest to tylko umiejscowienie tłuszczyku, ale właśnie też proporcje w kośćcu, drobne ramiona, płaski brzuch i masywne kończyny dolne nie tylko ze względu na otłuszczenie ale i mięśnie, kości

      są przecież kobiety i figurze trójkąta które mają zawsze suche i pozbawione mięśni nogi, małe płaskie pupy za to na górze nabierają zarówno tłuszczu jak i mięśni i żadna gruszka sobie takiej budowy nie wypracuje;)

      wrazając do budowy gruszki ma to też jeden z moich braci, co u chłopaka jest takie sobie, ponętny tyłeczek i masywne nogi, w tym toporne łydki a aby mieć ładną "górę" to musi nad nią pracować
      więc jak dla mnie jednak dna

      tu też się zgodzę że dietą i odpowiednią aktywnością można "wywołać odpowiednią reakcję horm." i się przemodelować, ale mi chodzi o funkcjonowanie w naturalnej formie a nie doświadczalnej
      nie każdy czuje potrzebę poddawania własnego ciała tresurze na przestrzeni całego życia, nie jest to niezbędne dla zdrowia ani optymalnego funkcjonowania, ani wpisane w naturę człowieka jako gatunku

      np.górę sywetki mogę rozbudować używając ciężarów, ale to ciężarów większych niż te występujące w normalnym życiu(+odp.dieta)i efekt będzie trwały dopóki będę miała się ochotę w to bawić,podobnie z wybijaniem tłuszczu z dołu, ale po zaprzestaniu zmagań wrócą geny, nie od razu tylko z czasem-w sensie że mi się to mięsko na ramionach nie utrzyma jeśli nie będę go "hodowała" z systematycznością i oddaniem, to go tam nie ma,
      nie ma tłuszczyku ani mięska więc nie ma objętości czyli równowagi proporcji i jest typ figury

      są przecież kobiety, np.cindy crawford czy edyta górniak, które mają piękne ciała, odtłuszczone i w ogóle, jednak jasne jest że są to gruszki, dół jest masywniejszy na wieki wieków amen, mimo że odtłuszczony jednak kości są cięższe, mięśnie masywniejsze itp.

      a czy to mierzyć długością kości, nóg, korpusu czy ocenić na oko jeśli widoczne gołym okiem-w sumie obojętne

      pomijając że oczywiście w dzisiejszych czasach na tym dziwnym pożywieniu i "wywoływaniu nieprzewidzianych reakcji horm." ludzie miewają tak zniekształcone ciała że często naocznie ciężko zrozumieć, więc się odkrywa "nowe typy sylwetki" jakieś wiolonczele, wazony i co tam jeszcze ;)

      e.m.

      Usuń
    5. a wiesz, ze nigdy nie zwrocilam uwagi na meska budowe pod katem gruszkowatosci....a faktycznie sa tacy faceci, ktorzy maja rozbudowany dol i bardziej kobieca gore i zawsze postrzegalam to jako takie hmmm lekka nadwaga? A tera zjak mysle to dokladnie jak napisalas...facet grucha...

      w ogole gruszki maja tez podobno tendencje do odkladania tluszczu gdzies tam w okolicy ramion (tak pod spodem) i wewnetrznej strony ud...gdzie tak ewolucyjnie ten tluszcz podobno ladowal....

      ja nie mam wlasnych doswiadczen, mam dziwna budowe...ogolnie myslalam, ze jestem proporcjonalna, ale jak sie pomierze to ewidentnie mam brzuch wieki...czego nie widac :) moim zdaniem mam uda masywne (teraz od treningu moge miec, ale zawsze mi sie wydawalo ze nogi sa moimi problematycznymi kwestiami), wiec nie wiem...ale wg wymiarow jestem jablko chyba, mimo ze tyje w udach najbardziej...


      tak sie zastanawiam nad moja rodzina, ale chyba nie mamy typow, kazdy jakis inny :)

      ale w sumie zwierzeta tej samej rasy, howane w ten sam sposob rowniez maja rozne budowy...nie mowie o tych na wolnosci ale myslalam nad hodowla np. psow, bo mam obsesje na punkcie pewnej rasy i z tej samej hodowli, i tej samej matki szczenieta potrafia uzyskac totalnie inne ksztalty...

      nie wiem jaki wniosek z tego mial byc, bo sie o psiaku rozmazylam :)
      buzka em :*

      Usuń
  9. co zlego jest w niesolonych orzeszkach ziemnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://tlustezycie.blogspot.com/2012/05/dlaczego-unikac-masa-orzechowego.html

      Usuń
  10. Takie pytanie z innej beczki - czy sa jakies negatywne skutki jedzenia bardzo goracych posilkow? Czasem nawet msle, ze to co ludzie uwazaja za gorace, dla mnie jest cieple

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiac nie wiem, ale zakladam ze nie parzy Cie to jedzenie :) Faktycznie mamy rozne percepcje, ja tez moge pic/jesc cos co dla innych jest gorace i czekaja az ostygnie. W kazdym razie nigdy nie spotkalam sie z dyskusja na ten temat, wiec ciezko mi cos stwierdzac.

      Usuń
  11. Ja caly czas czekam na foto jedzonko bo cos ostantio daaaaaaawno nie bylo. Nie chodzi mi tu o to czy jest ono ciekawe czy monotonne, ale ciekawi mnie z innych przyczyn ;)
    Czy mozemy liczyc na takiego posta jak i rowniez jakis jadlospis?Troche szkoda ze jak na razie pojawil sie tylko jeden, ale zawsze cos ;0
    pozdrrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie chociaz jadlospis wrzucic, moje jedzenie ostatnio to 50% wegli, wiec wiekszosc osob bedzie rozczarowana :)

      Usuń
    2. Mimo wszystko uwazam, ze mimlo by bylo zobaczyc taka wieksza wersje twpjego posilku ;]d zieki za odp

      Usuń
  12. co myslisz o przyjmowaniu wit c w takiej postaci?
    http://allegro.pl/kwas-l-askorbinowy-99-9-spozywczy-witamina-c-1kg-i2969827142.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chodzi o witamine C to nie mam zadania (juz albo jeszcze)...sa rozne doniesienia na temat biodosteonosci askorbionowego z suplementu, korzysciach i konsekwencjach...mam metik w glowie ostatnio na temat witaminy C z suplementu :)

      Usuń
    2. ale nadaje sie cyz nie

      Usuń
    3. najlepiej to się nadaje codziennie pęczek natki zjeść i masz problem wit.C z głowy

      e.m.

      Usuń
  13. jakie polecasz owoce na uzupełnienie węglowodanów przy problemach trawiennych?? jakieś rodzynki, może awokado, albo jakieś suszone morele.. co polecasz ? ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy owoce będą ok...wszystko kwestia jakie to sa problemy trawienne. Ale te owoce z przewaga glukozy teoretycznie powinny byc lepiej tolerowane czyli np. bananay. Suszone maja duzo fruktozy. Awokado moze byc problematyczne, bo nalezy do FODMAPS i poza tym to lepsze zrodlo tluszczu niz wegli :)
      Slodki ziemniak czy dynia moga pomoc.

      Usuń
  14. Co sądzisz o wysokiej zawartości HCO3 w wodach? dziuba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodoroweglowodany w wodzie generalnie maja dzialanie alkalizujace i chyba to sa jony elektrolitow po prostu.

      Usuń
  15. mam takie pytanie odnośnie łojotoku, moja skóra głowy nawet po umyciu szamponem jest tłusta i nie wiem co mam robić...
    chyba to jest łzs, bo dodatkowo mam strasznie tłuste czoło, masz jakieś rady, domowe sposoby jak sobie z tym poradzić, myję włosy codziennie, a i tak są tłuste, dodatkowo nie mogę myć ich rano, tylko myję wieczorem bo mam problemy z zatokami i wstaję rano i wyglądają tak jakbym ich nie myła
    czuję się jakby mi ktoś wylał na głowę smalec i poprzyczepiał włosy
    poradź coś,proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trądzik też czy tylko nadmierne wydzielanie sebum? Ile masz lat? Jesteś kobietą?

      Usuń
  16. trądzik też, ostatnio mam takie bolące gule i krosty zaczęły mi wyskakiwać nawet na linii ust
    22
    kobieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dluzsza historia, na pewno swoj udzial maja tu androgeny, ale zeby dokladniej ustalic co i jak tzreba by sporyw wywiad pod katem diety, stylu zycia przeprowadzic, pozniej sprawdzic podejrzane kwestie badaniami.

      Usuń
  17. jakie badania?
    tzn. że co mam zrobić iść do dermatologa czy trychologa?
    ja mam chyba nieszczelne jelita i SIBO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do tego wydaje mi się że na głowie prawie na pewno mam łojotkowe zapalenie skóry głowy, znalazłam bloga jednej dziewczyny, która też to ma i opisy pasują, też mam krostki na głowie, a jak drapię się po głowie to pod paznokciem mam taki biały nalot, do tego ten tłuszcz na głowie, tylko nie wiem czy iść do dermatologa, który pewnie przepisze sterydy, nie wiem już co mam robić, nie dość, że mam zjd od którego się zaczęło to jeszcze tłuste włosy i pryszcze na twarzy i plecach, ja już na siebie nie mogę patrzeć, wydaję mi się, że stres jeszcze zaostrza te objawy, bo jak zaczęłam mieć problemy jelitowe to jeszcze aż takich problemów z cerą i włosami nie miałam
      bardzo Cię proszę poradź coś, jakie badania, bo jeśli mam iść do lekarza to sama spróbuję mu coś zaproponować, a nie tak jak zwykle, że kolejny lek, kolejna recepta nawet bez badań...

      Usuń
    2. A napisz co jesz w ciagu kilku dni posilek po posiku. Jak Twoj cykl menstruacyjny? Od kiedy zaczely sie problemy? Mialas kiedys badane hormony? Od tego trzeba byloby zaczac plus kwestia diety. Ile masz wzrostu i ile wazysz?

      Usuń
  18. włosy codziennie myję już od liceum, wiem, że to głupota, ale nikt mi nie wytłumaczył noi myłam codziennie, ale to co jest teraz...
    zjd mam od kwietnia 2010 roku, trądzik chyba od gimnazjum, a nasilenie łojotoku nastąpiło wydaje mi się, że od 2011 roku, ale od października 2012 jest tragedia- włosy po umyciu są tłuste, krostki
    cykl menstruacyjny- raczej normalny, chociaż w porównaniu z tym, co było kiedyś to jest różnica, wcześniej rzadko, praktycznie wcale nie brałam leków przeciwbólowych, a teraz w połączeniu z codziennym bólem przez zjd i okresem no to jednak musiałam wziąć nospę, ale też nie zawsze, wydaję mi się też, że mam krótszy okres i mniejsze krwawienie i zdarza się też, że okres się spóźnia
    miałam badania hormonalne, ale tak jak wcześniej gdzieś napisałaś tak jak robią czyli kilka hormonów i tyle, wszystko było w normie to było w wakacje w 2010 roku, ale wtedy bardziej badałam się pod kątem bólów głowy, które mnie nękały, później byłam u dermatologa z powodu trądziku, ale pani dr nie zleciła żadnych dodatkowych badań, powiedziała wręcz, że często jest tak, że hormony są w normie, a trądzik jest i dała antybiotyk i co miesiąc maść i zawsze było tak samo początkowa poprawa, a potem wracamy do tego co było
    mam 170 cm wzrostu i ważę 83 kg
    czyli mam zrobić badania hormonalne?
    ja po jakimś Twoim poście chyba o insulinooporności zrobiłam badania na własną rękę czyli insulinę na czczo i po obciążeniu oraz kortyzol i też wyniki w normie i chciałabym wiedzieć jakie dokładnie zrobić badania, bo ja wiem jak leczą lekarze- jak najtańsze badania i tylko leki, a nuż może ten zadziała, a ja już mam dosyć bycia królikiem doświadczalnym, poza tym ja nie cierpię lekarzy/ szpitali i wiem, że żeby znaleźć dobrego lekarza trzeba szukać, ale ja mam uraz do nich
    to w sumie właśnie przez to ich leczenie mam teraz zjd, bo żaden mi nie pomógł w kwestii bólów głowy, mimo iż sama podsuwałam im badania np. chciałam żeby mi neurolog dała skierowanie na dopplera tętnic szyjnych to usłyszałam, że jestem za młoda i to jest bezzasadne, ponieważ w takim wieku nie mogę mieć miażdżycy, a ja miałam bóle głowy i zawroty do tego, ból w potylicy a potem karku, nie dostałam też skierowania na rezonans magnetyczny kręgosłupa, bo wiadomo za drogo i tak przez to miałam robione wszystkie badania rtg, tomografię i rezonans, no bo nie można było od razu dać skierowania na rezonans, dostałam je dopiero od kolejnego lekarza jak wszystkie dolegliwości się nasiliły, a ile było przy tym hipotez od czego są moje bóle głowy- od migreny, przez bóle emocjonalne, tętniaka(moja babcia miała tętniaka0 i tak właśnie przez to odwiedziłam kilku laryngologów, psychologa, endokrynologa, neurologa, potem rehabilitanta, specjalistę od bólu.byłam zarówno prywatnie jak i państwowo i dopiero jak sama podsunęłam to, co mi może dolegać to wyszło to na badaniu, ale ile ja zdrowia na tym straciłam, teraz mam zjd i myślałam, że na tym się skończy to doszły jeszcze te bolące krosty i tłuste włosy, nie wiem już jak mam to wszystko naprawić,jak patrzę na siebie sprzed tej 'choroby'( bo bóle głowy zaczęły się już w grudniu 2008 roku) i teraz to mi się płakać chcę, podziwiam Cię, że Ty miałaś tyle siły, żeby z tego wyjść
    przepraszam za tak długi post

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana tego tyle jest, ze nie wiem od czego zaczac...i hormony i trawienie i bole glowy/kregoslupa....wszystko gdzies tam sie zbiega oczywiscie. Napisz mi jak wyglada Twoja dieta, styl zycia, wszystkie dolegliwosci po kolei. I na maila najlepiej...
    Ja nie mialam sily aby z tego wyjsc, ja nic nie zrobilam w sumie oprocz zmiany diety, stylu zycia i potem kilku kursow suplementacji :) To bylo latwiejsze niz te wycieczki po lekarzach i stosowanie coraz to nowych lekow.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiem że dużo tego jest i nawet jak ostatnio to analizowalam to doszlam do wniosku że wszystko zaczęło się od liceum, za dużo stresu, brak akceptacji siebie, zle odżywianie do tego słaba odporność i się posypalo wszystko najpierw zatoki potem ból głowy, kręgosłupa do zjd, a stres jeszcze to wszystko nakrecal. Od dziecka byłam gruba i zmiana liceum spowodowała ze straciłam pewność siebie i nie odnalazłam sie w nowej klasie. Zaczęłam się denerwować przed każda wypowiedzią, czytanie na głos było straszne bo serce walilo, nie mogłam złapać powietrza i to chyba było pierwsze. Zastanawiam się nad psychologiem i czy nie mam nerwicy lub fobii społecznej. Z tym wyjściem to chodziło mi o zjd, bo to jest teraz mój główny problem. Napiszę na emila. W ogóle chciałam Ci napisać, że masz tak ogromną wiedzę, a każdy Twój wpis jest interesują, że Cię podziwiam - za pasję, wiedzę, Twój mąż musi być szczesciarzem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń