Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

24.04.2013

Dobre i złe w pielęgnacji skóry

Trafiłam ostatnio na ciekawe badania, które dały mi sporo do myślenia. Mowa o pielęgnacji skóry zarówno od wewnątrz, jak i kosmetykach i wszelkich produktach, które używamy i które mają kontakt z naszą skórą. Pamiętacie oszacowanie na temat Amerykanek, które nakładają na siebie ponad 2 kg szkodliwych substancji rocznie wraz z różnymi produktami?



Nasza skóra żyje, oddycha, absorbuje i na swój sposób 'trawi'

Od jakiegoś czasu wyznaję zasadę, aby nie kłaść na skórę niczego czego bym nie przyjęła do organizmu. Czyli skoro nie mogę zjeść czegoś (bo mi zaszkodzi) to po prostu nie użyję tego zewnętrznie do ciała również. Oczywiście są małe wyjątki, bo przecież wciąż jestem kobietą i lubię kosmetyki bardziej niż nakazuje zdrowy rozsądek. Ale sedno jest takie, że nasza skóra to nie pancerz i nie chroni nasz przed absorpcją do krwiobiegu tego co na nią nałożymy. Gdyby tak było kremy z syntetycznymi hormonami, plastry antykoncepcyjne czy te z nikotyną nie byłyby skuteczne.

Badania o których wspomniałam na początku dotyczyły wpływu kosmetyków na poziom różnych substancji w moczu. Jedną z obserwacji było podwyższenie poziomu ftalanów w moczu po jednorazowym użyciu żelu pod prysznic (oczywiście mocno aromatyzowanego).
Takich badań jest wiele. Warto wiedzieć na co uważać kupując kosmetyki, jeśli nie możemy/nie chcemy używać totalnie naturalnych substytutów. 


Filtry przeciwsłoneczne

Co złego?
  •     Octylmethoxycinnamate
  •     Oxybenzone
  •     P-aminobenzoic acid (PABA)
  •     Cinoxate
  •     Dioxybenzone
  •     Ensulizole
  •     Homosalate
  •     Menthyl anthranilate
  •     Octocrylene
  •     Octyl dimethyl PABA
  •     Octyl salicylate
  •     Sulisobenzone
  •     Trolamine salicylate
  •     Avobenzone, also known as Parsol 1789
  •     Tterephthalylidene dicamphor sulfonic acid, also known as Mexoryl SX.

Co powodują?
Mają właściwości podobne do ludzkiego estrogenu i naśladują jego działanie hormonalne. Ponadto te substancje nie ulegają biodegradacji, więc akumulują się w basenach czy morzu negatywnie wpływając na ekosystem.

Co jeszcze jest ważne?
Zinc oxide oraz titanium dioxide są minerałami używanymi w naturalnej ochronie przed słońcem. Zinc oxide ma większe spektrum działania. Niestety najnowsze preparaty używają formuły (nano-sized), aby zminimalizowac efekt białej twarzy, a ta formuła może sprzyjać aktywności wolnych rodników w komórkach.
Warto również pamiętać, że osoby używające filtrów mają mniejsze szanse na rozwój nowotworu skóry carcinoma, ale za to przez tendencję do pozostawania dłużej na słońcu większa szanse na rozwój śmiertelnego nowotworu melanoma.

Moja rada
Używać tylko naturalnych filtrów mineralnych bez nano formuły, chronić skórę fizycznie koszulkami, czapkami, parasolami, zoptymalizować poziom witaminy D, spożywać antyoksydanty (np. Astaxanthin).

Więcej cennych informacji można uzyskać na stronach EWG, gdzie znajdziemy specjalny raport na temat ochrony przeciwsłonecznej. Dla przykładu jeden z bezpiecznych produktów ma taki skład:

    Organic Aloe Vera Gel
    Grapeseed, Organic Sunflower, Almond, Avocado, Safflower, Organic Jojoba Oils
    Montana Beeswax
    Organic Cocoa Butter
    8% Zinc Oxide (non-nano)
    Extracts of Grapefruit, Organic Green Tea, Sea Buckthorn, Organic Chamomile, Organic Echinacea,          Witch Hazel, Organic Mallow and Vanilla
    Organic Shea Butter
    Xanthan Gum
    Tocopherol (Vitamin E for product freshness)
    Essential Oils of Peru Balsam and Ylang Ylang


Kremy, balsamy, żele, toniki

Co złego?

Syntetyczna forma witaminy A czyli Retinyl palmitate (lub retinol) pod wpływem słońca wykazuje właściwości toksyczne i rakotwórcze.
Propylene glycol ma właściwości toksyczne dla przekaźników nerwowych i może powodować alergię kontaktową.
Polyethylene glycol (PEG) często zanieczyszczony 1,4-dioxane prawdopodobnie działa rakotwórczo. Triethanolamine (TEA) wykazuje działanie toksyczne na system odpornościowy i układ oddechowy. DMDM Hydantoin & Quaternium-15 (diazolidinyl urea, imidazolidinyl urea, methenamine) - rakotwórcze konserwanty.
Triclosan - składnik wielu preparatów antybakteryjnych wykazujący działanie toksyczne i zakłócające reakcje hormonalne. W efekcie powstają zmiany materiału genetycznego oraz wady rozwojowe. Ponadto triclosan powoduje uszkodzenia nerek, płuc, wątroby oraz innych narządów.
SLS czyli Sodium Laurel/Laureth Sulfate - powoduje piękną pianę oraz alergiczne reakcje takie jak wysypki, podrażnienia oczu czy łupież.

Inne niebezpieczne składniki:
  • Diethanolamine
  • Petrolatum
  • Mineral Oil(uwaga trądzikowcy)
  • Talc
  • PEG
  • -siloxane
  • -methicone

Do tego wszystkiego należy wspomnieć o parabenach i aromatach ("fragrance," "parfum," "perfume"), które również mają toksyczny wpływ na nasze zdrowie i wiąże się z nimi wady rozwojowe, nowotwory, uszkodzenia mózgu czy reakcje skórne.
Takich substancji jest multum. Czasem produkt wydaje nam się całkiem naturalny, ale w praktyce okazuje się zdradliwy. Np. gliceryna w paście do zębów nie jest groźna dla zdrowia, ale pozostawia warstwę na zębach, która uniemożliwia wchłanianie minerałów.

Moja rada
Nawilżanie skóry naturalnymi olejami z dodatkiem olejków aromatycznych może być korzystne dla każdego rodzaju skóry. W zależności od jej stanu możemy eksperymentować z różnymi mieszankami. Moje ulubione to olej tamanu i olej emu z dodatkiem olejków: lawendowego lub miętowego.
Sprawdzi się też stosowanie awokado, miodu czy produktów bogatych w enzymy jak ananas i papaja. Opcji jest wiele, więc zawsze należy ukierunkować nasze działania np. ja lubię preparaty regenerujące, odżywcze ale i przeciwzapalne. Uwielbiam Ajurwedę za takie podejście. Idea, że nie należy kłaść nic martwego na skórę, ponieważ ciało nie jest w stanie tego strawić jest niezwykle przekonująca.

Mycie w zależności od rodzaju skóry może być przy pomocy oleju (np. metodą OCM) lub za pomocą mydła kastylijskiego z różnymi dodatkami (oleje, olejki, esencje). Świetnie sprawdza się też glinka w roli peelingu czy maski. Ponieważ jestem w nieustannej fazie detoksu testuję sporo różnych metod i sauna/parówka w połączeniu z aromatoterapią oraz hydroterapia są moimi ulubionymi obecnie sposobami na zdrową skórę.

Tak naprawdę jeśli mową o pielęgnacji to w sieci bez problemu można znaleźć tonę informacji na temat kosmetyków DIY i gotowych preparatów o przyjaznym składzie. I jeśli taka fanka chemicznych kosmetyków jak ja potrafiła się przestawić na mycie skóry olejem czy smarowanie wyprysków octem to wszystko jest możliwe :)

Dietetycznie warto zadbać o zdrowe kwasy tłuszczowe w diecie oraz różnorodne antyoksydanty i witaminy. Niezbędne są witaminy A,B,C,E oraz selen, cynk, chrom, siarka. Dieta przeciwzapalna również będzie pożądana gdy mamy problemy z cerą. W tym celu należy zredukować kwasy PUFA i wszelkie potencjalne alergeny oraz włączyć np. imbir, kurkumę, Omega3 czy czosnek.


W przypadku jakichkolwiek chorób skóry należy zawsze zacząć terapię leczniczą od zajęcia się jelitami, co w praktyce oznacza poprawę trawienia, pozbycie się szkodliwych patogenów czy pasożytów, przywrócenie prawidłowej równowagi bakteryjnej oraz udrożnienie kanałów eliminacyjnych. Często cera trądzikowa lub przesadnie sucha są wynikiem zaburzeń hormonalnych (zwłaszcza DHEA, testosteron, estrogen/progesteron lub kortyzol). Również problemy związane z tarczycą istotnie wpływają na stan skóry. Zawsze alergie, egzemy, dermatozy, łuszczyce czy łupież są powiązane bezpośrednio i z naszym przewodem pokarmowym i układem odpornościowym. Wiele chorób skóry związanych jest również z niedoborem witaminy D.

Podsumowując dla zdrowia skóry:
- substancje odżywcze
- detoks
- równowaga hormonalna
- zdrowe jelita
- sprawny układ odpornościowy

47 komentarzy:

  1. Podajesz skład bezpiecznego Twoim zdaniem filtra, ale nie piszesz jaki jest wskaźnik ochrony SPF w zakresie ochrony UVA i UVB, a to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego jest ważny? Bo tak nam wmawiają media? SPF jest wynalazkiem, który dla mnie pozostanie w stresie ignorancji ;)Bardziej ufam naturalnym metodom http://www.marksdailyapple.com/8-natural-ways-to-prevent-a-sunburn-and-sunscreens-not-one-of-them/#axzz2RPSpJKLI
      Jeśli skóra sama nie jest w stanie się bronić to nakładanie na nią tony chemii niewiele zmieni. Ponadto badania wykazały, że wszystkie badane filtry nie blokują równo UVA i UVB co daje nierównowagę. Szczerze mówiąc nie sadzę aby jakikolwiek naturalny preparat (zewn czy wewn) uchronił nas przed negatywnym działaniem słońca jeśli wystawiamy się na nie na bardzo długi okres. Wierzę, że zbyt długie wystawianie się na promieniowanie może być dramatyczne w skutkach (nawet gorsze niż ta tona chemii w filtrach), ale zdrowy rozsądek podpowiada mi, że lepiej nałożyć coś naturalnego i chronić się fizycznie niż leżeć godzinami na plaży z filtrem.
      A biorąc pod uwagę nasz klimat, to problem zwiększonej ochrony słonecznej tak naprawdę zaczyna mieć znaczenie na wakacjach, zwłaszcza w ciepłych krajach.

      Usuń
    2. To, że nawet filtr z bardzo wysokim faktorem nie chroni nas w pełni jest oczywiste, ale jednak chroni bardziej/lepiej niż naturalny. Problem z filtrami naturalnymi jest właśnie taki, że one mają śmiesznie niski faktor, więc ochrona z ich strony jest w praktyce minimalna. A dlaczego SPF jest ważne? Bo wskazuje jaka jest ochrona przeciwsłoneczna, którą zapewnia dany filtr. Oczywiście zgadzam się, że zbyt długie przebywanie na słońcu może być szkodliwe - dla mnie jest oczywiste, że nawet wysmarowanie filtrem i leżenie godzinami na plaży, to narażanie się na szkodliwe działanie słońca. Na szczęście sama nigdy nie lubiłam i nie lubię się opalać. Mam jasną karnację i muszę jakoś chronić moją skórę.

      Usuń
    3. Ja jestem zdania, że na co dzień lepsze są filtry mineralne. Kiedyś byłam filtromaniaczką, potem mi przeszło. Uważam, że noszona cały czas mocna ochrona przynosi więcej szkody, niż pożytku.
      Natomiast w sytuacja wyjątkowych, np. góry, sport, używam silnych filtrów chemicznych zwracając uwagę zarówno na ochronę UVB, jak i UVA. Moim zdaniem do tego zostały stworzone, żeby ich używać w sytuacjach, gdzie nie da się uniknąć dużego nasłonecznienia, nie po to, żeby leżeć z nimi plackiem na plaży albo przemykać zimą między biurowcami.

      Usuń
  2. Witam orientujecie sie gdzie moge kupic olej kokosowy i czy na paleo mozna pic kefir,zsiadle mleko i jesc ser brie,camembert i zolty ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy i palmowy dostaniesz w kuchniach świata, ale nie potrafię ocenić ich jakości. Generalnie ścisłe zasady paleo wykluczają nabiał, ale sporo osób robi odstępstwo od tej reguły - kieruj się tym czy dobrze go tolerujesz i wybieraj jak najmniej przetworzony.

      Usuń
  3. Ile g na kg masy ciała białka jest optymalny dla zdrowej kobiety z pracą siedzącą i nie ćwiczącej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę zależy od wielu czynników i niechętnie podaję wyliczenia bez podstawowej znajomości fizjologii danej osoby. Ale tych oczekiwań jest sporo, więc chyba w końcu podam jakieś konkretne propozycje wyliczeń. Na pewno nie mniej niż 50 g dziennie ;)

      Usuń
  4. A masz może jakąś markę filtru przeciwsłonecznego, którą z czystym sercem polecisz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do spożywania astaksantyny to możesz powiedzieć czy może być ona z tabletek, czy lepiej z naturalnych źródeł?

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, ja jeśli nie posmaruję się przynajmniej 30, to kończę z pokrzywką (co ciekawe tylko na ciele, twarzy mi nic nie rusza). Także przy filtrach na pewno pozostanę, zwłaszcza że tak naprawdę potrzebne są mi jedynie na wakacjach. Nie powiem, żebym była kompletnie nieczuła na to, co na siebie nakładam, staram się zawsze wybierać w miarę naturalne kosmetyki (zwłaszcza do włosów i twarz, z wyjątkiem niestety makijażu, bo w nim u mnie chodzi o to, że ma się trzymać), ale też nie spędza mi to snu z powiek.

    Oleje bardzo lubię (polecam Alterrę, ich olejki pięknie pachną i mają świetne składy), ale myć nimi twarzy nie znoszę. Jest sporo firm robiących naturalne kosmetyki, wystarczy poszperać (w internecie). Dużo jest firm rosyjskich (Baikal cośtam, Babuszka Agafia) i polskich (Sylveco, Apis), każdą wymienioną oprócz Apisa (z którym nie miałam żadnej styczności) mogę polecić.

    Pozdrawiam,

    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. 2 kg rocznie? to jest jakieś 5,5g dziennie! Te rzekomo szkodliwe substancje nie stanowią wiecej niż 1% kosmetyku, trzebaby było uzywakć ok 0,5kg mazideł dzienie by te 5,5g osiągnąc, a do tego dochodzi jeszcze niewielka absorpcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem realne biorąc pod uwagę co wyszło chociażby w badaniach po jednorazowym prysznicu z użyciem żelu :) A absorpcja nie jest kiepska...nie bez powodu kremy np. z progesteronem potrafią z osoby używającej przejść na rękach czy przez niewielki dotyk na osobę obok. Nasz skóra wchłania do krwiobiegu więcej niż myślimy.
      I pomyśl od samego rana ile kobieta na siebie nakłada: żel do mycia, tonik, krem, inny krem, żel do ciała, balsam, żel do higieny intymnej, podkład, puder, róż, cienie, kredki, tusz, szampon, odżywka, produkty do włosów, perfumy, lakier do paznokci, krem do rąk, peelingi, maseczki....jak dla mnie to może się uzbierać sporo. A dodać do tego płyny do naczyń czy do prania lub inne środki czystości...
      A kto powiedział, że nie stanowią więcej niż 1%? Są zatwierdzone do użytku, to nie oznacza że nie są szkodliwe. Polecam pracę EWG jesli chodzi o badania nad roznymi substancjami. Wpisujesz nazwe danego składnika i masz wszelkie powiązane z nim badania i dowody naukowe.

      Usuń
    2. EWG to kiepska propaganda, nie polecam szukać tam informacji bo są fatalnie opracowane, PubMed czy podreczniki do dermatologii beda lepsze.

      Nasza skora to najważniejsza bariera przed otoczeniem, wiec wbrew pozorom jest skuteczniejsza niż mówią strony typu EWG. A juz napewno nie moża sie spodziewać, ze jakieś substancje z poduktow do spłukiwania przenikną do krwioobiegu podczas kilkudziesieciosekundowego kontaktu ze skóra. Żele pod prysznic służą do tego by usówać ze skóry różne substancje, nie wprowadać. W jaki sposób micele zbudowane z już i tak dość duzych molekuł miałby przejść przez warstwe rogową, nie mówiąc już o reszcie skory? Odzywka? Ma kontakt z martwym włosem przede wszystkim, a nie skora. Kremy i toniki? Ile tego nakładasz? 1ml (0k. 1g) to jest dużo, tyle sie filtra nakłada, zwyklego kremu czy toniku dużo mniej. Kolorówka, to maleńki ułamek grama. Najłatwiej policzyc mase kosmetykowj jakie sie zużywa w ciągu np. miesaca - na pewno nie wyjdzie 15 kg.

      Dlaczego 1% bo większość tych rzekomo szkodliwych, rakortwórczych substancji nie używa sie w większej ilości. Nikt nie bedzie używal konserwantow czy zapachów w ilości większej niż potrzeba - to kosztuje.

      Sa składniki, które wchłaniają sie przez skore łatwo, jak estrogeny czy gazy bojowe ;), ale to nieznaczy, ze skladniki kosmetyczne tez. Gdyby to było takie proste, nie trzeba byłoby promotorow przejścia, a te są coraz berdziej wyrafinowane, bo jest na nie potrzeba.

      WEźmy np. parabeny, strony typu EWG powiedzą Ci ze wchłaniają sie w kilkudziesęciu %. tyle ze badania robione były in vitro na kawałku skóry kroliczej. W ludzkiej skórze działa esterazy rozkładają parabeny do kwasu p-hydroksybenzoesowego. EWG zapewne nie powiec Ci, ze ten kwas jak i jego estry wystepują powszechnie np. w owocach jagodowych. Podobnie jak alkohol benzylowy. Gdyby to wszystko było takie straszne to nalezałoby w pierwszej kolejności straszyc jedzeniem.

      Polecam zamiast EWG, http://www.cosmeticsinfo.org/, http://personalcaretruth.com/ czy http://thebeautybrains.com/

      Usuń
    3. I tym komenatarzem udowodniłas mi, że nawet nie zajrzałaś tam. TO zadna propaganda, to niszowa inicjatywa, ktora nie ma na razie bytu w mainstreamie. EWG jest najbardziej kompleksowym zrodlem informacji na temat kazdego potencjalnego skladnika. Wpisalam pierwszy lepszy http://www.ewg.org/skindeep/ingredient/701190/CELLULOSE_GUM/
      Masz tonę badan z wszelkich mozliwych zrodel, EWG jest zbiera w calosc i wedlug wielu respektowanych znawcow jest to jedno z najlepszych zrodel wiedzy. To nie EWG mi powiedzialo, ze skora jest slaba bariera, to jest totalnie naturalne z perspektywy biochemiczne jak i naturopatycznej.
      Badania z zelem sa na pubmedzie, linkowalam do nich.

      Mysle, ze nasze cialo przez wiele procesow oczyszcza sporo tych toksyn, problemem jest gdy system jest przaladowany. Ale nie zmienia to faktu, że te substancje nie są kortzystne. Bardziej ufam w tej kwestii Chinczykom i Hindusoem, ktorzy wyznaja proste zasady dotyczace tego jak skora funkcjonuje, trawi i zyje :)

      Moje podejscie jest banalne, nie nakladam na siebie nic co by wyrzadzilo mi krzydwe wewnetrznie. I to ze cos powstalo z substancji naturalnej nie oznacza ze wciaz jest dla nas dobre. Np. izolowane proteiny czy substancje uzyskiwane z oleju kokosowego.

      Nie twierdze, ze kazda sztuczna substancja jest zla czy szkodliwa. Pewnie sporo albo jest nautralnych albo wystepuja w niewielkiej ilosci i krzywdy nie zrobia. Widzisz tylko ja nie chce sie nad tym zastanawiac...myslec, czy dana chemia mi zaszkodzi czy moze nie. Wystarczy mi tego co jest w produktach na ktore nie mam wplywu czy w srodowisku.

      Ps. wiele badan wykazalo, ze wystarczy 40 seksund kontaktu ze skora aby substancje dostaly sie do krwiobiegu.



      Usuń
    4. Ze spoźnionym zapłonem, ale odpowiadam.
      Otoz znam strone Skin Deep od lat, nawet jak zaczynalam sie interesować chemia kosmetyczna i dermatologia, tez uległam jej urokowi, ale odrobina wiedzy z chemii, technologii czy dermy skutecznie mnie z tego wyleczyła.

      Ta cala baza to bezmyslna kompilacja istniejacych (czesto przestarzałych) lub nieistniejacych badanań na temat istniejacych lub nieistniejacych skladników, bez żadej uwagi na temat dawki czy ekspozycji. Do tego zagrożenie (hazard) przypisane zupełnie arbitralnie. Np.
      - od ponad roku na różnych chemiczno-kosmetycznych portalach i blogach wytyka im sie, ze najgroźniejszym parabenem jest nieistniejacy poliparaben...i do teraz tego nie poprawili. To swiadczy dobitnie w jakim powazaniu maja rzetelność.
      - czesto te same skladniki ale o nieco innej nazwie, jak SLS i SCO mają przypisane zupełnie inny stopien zagrożenia.
      - znane z toksycznego działania niektóre skladniki roślinne jak np. aloina i emodyna w aloesie sa kancerogenne (przy spozyciu), a dla skory silnie podrażniające. Wogóle ekstrakty roślinne wyglądają tam na cudownie bezpieczne, ale wystarczy otworzyć wiki pod hasłem "rosliny trujące" albo przeszukac PubMed pod haslem "Final report on the safety assessment of nazwa rośliny" by zobaczyc, ze nie jest tak różowo. Wiecej w linkach ponizej:
      http://chemistscorner.com/3-reasons-the-ewg-is-dubious-resource/
      http://personalcaretruth.com/2010/05/skin-deep-scratching-below-the-surface/

      Jak skora moze byc slaba bariera, przeciez to nie ma sensu z punktu widzenia ewolucji! co nas chroni przed czynnikami zewnętrznymi jesli nie skora? Niemal kazda ksiażka czy artykuł, który czytam na temat skory podkresla te ważna role, np. "The skin barrier is fundamental to terrestrial life and its evolution; it upholds homeostasis and protects against the environment(...) This arrangement rationalizes the skin's low permeability toward water and toward hydrophilic and lipophilic substances, as well as the skin barrier's robustness toward hydration and dehydration, environmental temperature and pressure changes, stretching, compression, bending, and shearing "
      http://www.nature.com/jid/journal/v132/n9/full/jid201243a.html
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19043850

      Piszesz: "wiele badan wykazalo, ze wystarczy 40 seksund kontaktu ze skora aby substancje dostaly sie do krwiobiegu"

      Jaka substancja? sarin, diament czy może kolagen? I jaka skora, zdrowa czy uszkodzona?

      Jeszcze jedno źródło fachowej wiedzy - http://ec.europa.eu/consumers/sectors/cosmetics/index_en.htm

      pozdrawiam
      piernik

      Usuń
    5. A poczytam w wolnej chwili :) Bo o ile naturalne jest bezpieczne, to kurczę tęsknie za moimi niektórymi kosmetykami i chciałabym mieć sama przed sobą jakiś argument aby do nich wrócić.
      Dzięki :)

      Usuń
  8. Bardzo rzeczowy i interesujący artykuł. Zapraszam do siebie Smakuj Poczuj Doznaj

    OdpowiedzUsuń
  9. Propylene Glycole dał mi do myslenia...Jest on podstawą uzywanych przeze mnie toniku, odżywek, a przede wszystkim wcierki, którą codzienne wsmarowuje w skalp w nadzieji naa gęściejsze włosy....Chyba czas pozegnac sie chociaz z czescia tych kosmetyków :<

    Przy okazji moglabys kiedys machnac jakis wpis o wlosach? Jakie skladniki odzywcze są niezbedne do wzrostu, co powoduje wypadanie, czy problemy jelitowe moge sie na nich odpic, czy wspomaganie sie suplementami i wcierkami ma sens? Sama mma strasznie cienkie nie wiem na ile o jest zdeterminowane genami, a na kiepską dietą klopotami z ukladem pokarmowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często pytacie o włosy :) Na fb kiedyś wymieniłam co jest pomocne, nie pisałam dużego posta, bo moja wiedza o włosach jest znikoma. Wiemc o jesc, wiem czmeu czasem wypadaja i tyle ;) Nigdy nie mialam problemow z wlosami, nigdy o nie nie dbalam i mam wciaz geste mocne wlosy - to tylko kwestia genow. Mialam okres wypadania przy problemach z nadnerczami co prawda, ale to by bylo na tyle.

      Moja mama z kolei ma z nimi problem. Jej pomaga biotyna i stabilizacja hormonów najbardziej. Czy masz też problemy z wypadaniem włosów?

      Usuń
  10. Na wypadające, słabe włosy olej rycynowy wcierany bezpośrednio w skórę głowy - najlepiej lekko podgrzany. pogooglaj

    OdpowiedzUsuń
  11. No a co ze skórą naczynkową, trądzik różowaty, jak to pielęgnować gdyż mam bardzo nadreaktywną skórę. Jak to pielęgnować nie używając np. filtórw czy kremów do skóry naczynkowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim zlokalizować przyczynę i trądziku i nadmiernej wrażliwości. Trądzik różowaty często jest związany ze zbyt małym wydzielaniem kwasu żółądkowego. Naturopatyczne podejście mówi, ze jest to konsekwencja gromadzenia sie toksyn, produktow metabolicznych itd, ktore nie zostaje odpowiednio eliminowane co objawia sie wydaleniem przez skore. Chinska medycyna z kolei wiaze tradzik rozowaty z nadmiarem ciepla, ktore jest efektem uposledzonej pracy watroby lub jelit. Oczywiscie z tym sie waize zaburzona odpornosc.

      Usuń
  12. Hej,ostatnio pisałaś na fb o ostropeście plamistym, możesz doprecyzować jak go dawkować? Kupiłam głupia całe ziarna tego specyfiku i zanim zmielę co napcham do buzi to minie 20 minut, smakuje okropnie, ale czego się nie robi dla zdrowia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz je zmielić :) I tak mniej więcej 2 łyżeczki na kubek wody. Zalać, gotować na wolnym ogniu z 15-20 min i można pić :) Dawkowanie w zalezności od potrzeby, standardowa dawka to ok 100-150 mg. I od 2-4 dawek dziennie.
      Myślę, że mogłabyś je mielone spakowac do żelatynowej kapsułki i łykać.

      Usuń
    2. Hej, a co do ostropestu.. Jedna rzecz mnie gryzie, bo stosuję dietę GAPS, czyli błonnika jak najmniej (problemy z jelitami) i właśnie zastanawiam się nad ostropestem który stosuje świeżo mielony 3 razy dziennie po łyżeczce do każdego posiłku (bez gotowania). Czy taka ilość błonnika nie przeszkodzi mi w zaleczeniu jelit ?? (wiem że ostropest słynie z tego że ma bardzo dużo błonnika :/ )

      Czy gotowany ostropest(ten wywar) wyciąga z niego jakoś bardziej te substancje(i może pozbywa się błonnika ?) ?? Czy tak samo jak zjem taki surowy(zmielony) to nie ma różnicy ? :) pzdr

      Usuń
    3. Gotuj koniecznie :) Wywar będzie tak samo korzystny a pozbawiony błonnika. Stosuje się oba tak naprawdę. Z tym, że nigdy osobiście nie spotkałam się z tym aby miał dużo błonnika. Tak na szybko przejrzałam net i nie widzę, ale może po prostu nie doszukałam się ;)

      Usuń
    4. tzn mozna jesc lyzeczkami?(mam niezmielony) jakos srednio mi sie widzi picie tego wywaru;/

      Usuń
    5. Zastanawiam się czy nie trzeba ich zmielić aby aktywować, tak jak np. siemie. Trzeba bylobyt pogrzeac dokladniej, bo ludzie jedza i tak i tak.

      Usuń
    6. Wg dr Henryka Różańskiego sylimaryna zawarta w ostropeście w ogóle nie rozpuszcza się w wodzie, więc może nie ma sensu ich gotować? Wklejam link:
      http://rozanski.li/48/sylimaryna-sylimarol-i-ostropest/

      Usuń
  13. take buty, to idę coś wyczarować, dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co sądzisz o Intermittent Fasting? A może kiedyś stosowałaś?

    OdpowiedzUsuń
  15. MS a czego uzywasz do mycia twarzy i ciala?
    zrobilam ostatnio krem z tluszu kokosowego i masla shea- przekonalo mnie do zmiany kosmetykow;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam dziwnego domowego olejku/lotionu. Ma w składzie nagietek, wiesiołek, olejki eteryczne i jakieś inne substancje, których już nie pamiętam. Wcześniej używałam tradycyjnych miceli lub mleczek naturalnych, poźniej kilka miesięcy OCM, a teraz to...ponieważ moja skóra obecnie jest w stanie dramatycznym na skutek przesadzenia z detoksem i testowania miliona kuracji jednocześnie muszą uważać na kosmetyki :) Albo przestać się oczyszczać...ale no jakoś muszę sprawdzić co działa i jak :)

      Usuń
  16. kurcze musze cos sobie zrobic;] jak znajdzie przepis to podaj prosze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w sieci popatrzeć na blogi typowo o kosmetykach DIY, np. Crunchy Betty :) Ja niezbyt lubię się babrać, ostatnio co prawda szaleję za aromaterapią, ale moje kosmetyki robi znajoma :)

      Usuń
  17. Ja mam trądzik różowaty leczyłam się pół roku retinoidami wewnętrznie bo już nic nie dawało rady;-( Teraz lato muszę nałożyć filtr bo mam popękane naczynka i skórę bardzo wrażliwa i teraz już sama nie wiem po przeczytaniu posta.... Mam też zdiagnozowaną nadkwasotę ( zgaga, bóle żołądka) gastroskopia trzy razy blee, leki na hamowanie soków metoclopramidum i anesteloc to może mieć związek z trądzikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, niedobór kwasu solnego jest silenie związany z chorobami skóry, zwłaszcza trądzikami. Czytałaś poty na ten temat? Moim zdaniem to bardzo poważna nierównowaga jaka się tworzy po podaniu takich leków, i konsekwencje są często poważne. Mój mąż jadł inhibitory długo i z roku na rok było coraz więcej problemów, odstawił, zastosował leczenie kwasem i na szczęście poczatki artretyzmu czy niedobory minęły. A po za tym: po retinoidach dbaj mocno o wątrobę, te leki to silna broń :) Mnie mocno wymęczyły, chociaż myślę że znosiłam kurację całkiem nieźle.

      Usuń
  18. lekarze przepisują te leki i przyznam szczerze ze mi przynoszą ulgę. Myślałam, że mam nadkwasote zresztą po gastro tak mi powiedzieli i na chłopski rozum jak za dużo to tra zmniejszyć. \Ja się boje kwasu mnie boli np. po kapuście kiszonej itp. Początki artretyzmu hm... mnie bolą stawy i kości ale zwalam na niedobory wywołane karmieniem piersią .
    Nie czytałam wszystkiego wesoła trojka dzieci to sporo zajęć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale kwas solny a kapusta kiszona to dwie rozne substancje. Potzrebujemy kwasu solnego do prawidlowego trawienia, wydzielanie enzymow, wchlaniania substancji odzywczych. Blokowanie go to istne morderstwo zoladka. To Ci podelse abys niemusiala szukac:
      http://www.tlustezycie.pl/2013/03/hipochlorhydria-niedostateczne.html
      http://www.tlustezycie.pl/2012/12/za-mao-kwasu-w-zoadku-problemy.html
      Jak slysze o trojce dzieci to moge Ci nawet to osobiscie przyjechac i przekazac :)

      Usuń
  19. jesteś kochana , dziękuje;-) trójka dzieci w różnym wieku w tym jedna na diecie bezglutenowej to poważne wezwanie no i czasu brakuje;-(
    tak myślałam, że to zły kwas bo po nim boli żołądek, boli po cebuli i czosnku, ogórkach kiszonych itp. więc tak sobie kojarzyłam... zresztą w wytycznych żywieniowych dostałam listę zakazanych . Idę poczytać linki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. I wаs mοrе thаn happy tо finԁ
    this web ѕite. I wаnt to to thank you for your timе for this paгtiсularly ωonԁегful гeaԁ!
    ! І definitely lονed еνeгy little bit of
    it and i also haѵe yοu bοok maгκed to
    see nеw infοrmation on уοur website.


    Μy web blog: small loans

    OdpowiedzUsuń
  21. czy uważasz talk także za szkodliwy? ja mam wrażenie że to taka powtarzana mantra, nie wiadomo w czyim interesie. stosuję wyłącznie naturalne kosmetyki diy. odrzucałam talk, a teraz do niego wróciłam. jest tak samo naturalny jak inne pudry mineralne, tani i łatwo dostępny. stosuję w mieszankach mineralnych w sypkim pudrze, dodatek zawsze daje dobre rezultaty.

    OdpowiedzUsuń
  22. cześć. mam cerę naczynkową, ultrawrażliwą na słońce, bardzo jasną i pełną zaskórników. próbowałam odstawić chemiczne filtry i dałam radę nie całe trzy dni. trzeciego dnia kiedy słońce świeciło dość intensywnie, moja skóra była zaczerwieniona, swędząca i podrażniona. kiedy to zauważyłam, od razu pobiegłam posmarować się kremem spf 30. wiem, że rzekomo chemiczne filtry nie są korzystne, choć nie widziałam badań na ten temat(jedynie to http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15191542 ale mój filtr [używam Avene] nie zawiera żadnego z tych składników) i chętnie bym je rzuciła raz na zawsze, ale co zrobić w tej sytuacji kiedy moja skóra źle reaguje na słońce? dodam, że smaruję filtrem tylko twarz, nie całe ciało. myslałam o przerzuceniu się na bardziej bezpieczne filtry mineralne [dwutlenek tytanu, tlenek cynku], ale mowi się że są mniej efektywne i boje się że nie zapewnią mi wystarczającej ochrony. makijaż mineralny mogłby załatwić sprawę, bo czytałam że podkłady mineralne zawierają wysokie stężenia tlenków (o ile są na pierwszym, drugim, trzecim miejscu w składzie) i są w stanie zapewnić ochrone porównywalną do kremów z mineralnymi filtrami (jednak wciąż podobno nie tak skuteczną jak chemiczne filtry). co byś zrobiła w takiej sytuacji?
    M.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jajko naturalny filtr przeciwsłoneczny stosuję beta karoten w suplemencie beta Solar. Zanim go zaczęłam stosować miałam kompletnie białą skórę, teraz jest złotawa i jakoś zdrowiej wygląda dodatkowo po opalaniu już nie jestem poparzona słońcem, tylko mam ładną złotobrązową opaleniznę. Znacznie też skrócił się czas opalania. Jeśli zaś chodzi o kremy, syntetyków nie stosuję.

    OdpowiedzUsuń