Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

05.07.2013

Dietetyczne myślenie

Największy problem, który obserwuje u osób zmagających się z nadmiernymi kilogramami lub próbującymi po prostu uzyskać wymarzoną sylwetkę jest pewien charakterystyczny sposób myślenia. Teoretycznie cel jest szczytny: zdrowe odżywianie. Często nowa świadomość odnośnie diet to wynik stereotypowych zaleceń wyczytanych w sieci lub gdzieś usłyszanych rad - mass media są kopalnią wiedzy gdy mowa o tym jak jeść lub co jest zdrowe. Tymczasem w praktyce podążanie za takimi przekazami  wywołuje dietetyczne myślenie, które w długoterminowej perspektywie powoduje ogromny stres metaboliczny.

Potrzeba zmiany
Wszystkie chcemy być szczupłe i wysportowane. Kobiety do tego notorycznie porównują się do innych, co dodatkowo osłabia już nadszarpnięte poczucie własnej wartości. Mamy wobec siebie ogromne wymagania, a idealizm i perfekcjonizm, które mają być motywujące, tak naprawdę pogrążają nas, mimo że czasem tego nie widzimy. I nie ma tu znaczenia czy cele zostały osiągnięte czy jak chude jesteśmy, jak bardzo wysportowane lub ile kilogramów udało się zrzucić. Gdy dietetyczne myślenie nam w tym towarzyszy prędzej czy później, przyjdzie zapłacić za to wysoką cenę.


Czas na dietę...
Problemem jest to, że wszelkie zalecenia, diety czy zasady tzw. 'zdrowego odżywiania' skupiają się na pojedynczych aspektach jedzenia. Jakie jedzenie ma mało kalorii, co ma dużo białka, jakich węglowodanów czy tłuszczy unikać itd. To nie ma nic wspólnego z prawdziwie gęstym odżywczo jedzeniem. Do tego ignorowanie własnej fizjologii i zrzucanie wszelkich niepowodzeń na brak silnej woli, zbyt małą motywację czy po prostu dawanie z siebie zbyt mało powoduje tylko jeden wielki stres.

Dietetyczny stres
Wiele kobiet codziennie naraża się na ogromny stres spowodowany dietą, odchudzaniem, ćwiczeniami i własnym wyglądem. Taki chroniczny stres niestety sprawia, że nasze wysiłki mogą pójść na marne. Stres potrafi na kilka sposobów sprawić, że dieta i ćwiczenia nie zadziałają:

A wszystko dlatego, że nieodpowiednie diety zaburzają poprawne funkcjonowanie metabolizmu. W praktyce oznacza to niską temperaturę ciała, bezsenność, wahania nastroju, brak energii, kiepskie trawienie, zaburzenia hormonalne, zmiana w odczuwaniu głodu i sytości czy wyczerpanie nadnerczy. Nasz metabolizm to nie tylko maszynka do spalania kalorii, dlatego nawet gdy w wyniku restrykcyjnej osoba traci kilogramy, to wciąż po pewnym czasie zaczyna mieć rozmaite problemy ze zdrowiem.

Dietetyczne myślenie
Dietetyczne myślenie może objawiać eis na wiele różnych sposobów. To liczenie kalorii, strach przed tłuszczem lub węglowodanami, odmawianie jedzenia mimo uczucia głodu, ważenie jedzenia, nadmierna ilość wysiłku fizycznego, jedzenie według ustalonego planu, lekceważenie sygnałów ciała, skupianie się na proporcjach makroskładników, obsesyjne jedzenie o myśleniu czy też strach przed przytyciem.

Łatwo rozpoznać kogoś kto funkcjonuje w taki sposób. To te osoby, które jedząc coś zakazanego/kalorycznego/nieplanowanego muszą to 'odrobić' w następnym posiłku (zmniejszając jego kaloryczność) lub poprzez zwiększenie aktywności fizycznej. To te osoby, które jedząc posiłek już myślą i planują kolejne. To też te osoby, których myślenie skupia się w okół jedzenia i nie są w stanie czerpać przyjemności z innych aspektów życia, dopóki ich plan dietetyczny nie jest zrealizowany zgodnie z planem. To te osoby, które obsesyjnie ważą się i liczą kalorie z wszystkiego co wpada do ich żołądka.

Powyższe kwestie dotyczą najczęściej osób, które są na chronicznej diecie od lat. To nie jest osoba, która postanawia zrzucić trochę ciała i rozpoczyna dietę i po kilku tygodniach zapomina o całym zamieszaniu. Chroniczne stosowanie diet to proces, który trwa dłuzszy okres czasu i charakteryzuje się sinusoidalnym przebiegiem. Zaczyna się od tego, że osoba nie akceptuje swoje ciała i wyglądu, co prowadzi do diety i restrykcji jedzenia, następnie (niezależnie czy dieta przyniosła efekty w postaci redukcji) pojawiają się zachcianki, problemy ze zdrowiem, utrata kontroli, kompulsywne jedzenie i przyrost wagi. I koło się zamyka. Chroniczne myślenie paradoksalnie najczęściej dotyczy również osób, które nie mają żadnych problemów z nadwagą.

Chroniczne diety odsuwają od zdrowia

Oczywiście wszystko sprowadza się do tego co i ile jemy. Ludzkie ciało potrzebuje przede wszystkim gęstego odżywczo jedzenia, aby poprawnie funkcjonować. Wschodnia mądrość mówi: jesz mało odżywcze jedzenie - jesteś słaby. Gdy myślimy cały czas o diecie, odchudzaniu czy utrzymaniu wymarzonej sylwetki, automatycznie skazujemy się na dokonywanie nieodpowiednich wyborów odnośnie tego co jemy. Gdy ilość jedzenia, jego kaloryczność lub zegarek będą determinować jak wygląda nasze menu, to zdrowie będzie musiało pójść na kompromis. A większość typowego dietetycznego jedzenia jest 'słaba': chrupkie pieczywo, chude mięso, białka jaj, odtłuszczony nabiał, unikanie tłuszczu itd. Taki sposób odżywiania po pewnym czasie będzie miał destrukcyjny wpływ na nasz organizm. To nie nastąpi z dnia na dzień, bo nasze organizmy potrafią nawet kilka lat przeżyć bezobjawowo, mimo istniejących niedoborów i dostarczania zbyt małej ilości energii.

Zawsze mnie zastanawia, że większość mainstreamowych zaleceń propagowanych w Internecie, telewizji czy kolorowej prasie odnosi się do wszystkich i każdy zna idealny sposób na świetną sylwetkę. I sporo osób jest w stanie w to uwierzyć, co jak pisałam zmienia naszą perspektywę i odsuwa nas od zdrowia. Ale dzieje się to nie tylko poprzez wybieranie 'dietetycznego' jedzenia, ale przede wszystkim poprzez lekceważenie naszej fizjologi. Nie spotkałam nigdy osoby z nadwagą, która nie miałaby innych problemów zdrowotnych. Czasem jest to niestabilny poziom glukozy we krwi, czasem niepoprawnie funkcjonująca tarczyca, innym razem problemy trawienne czy choroby autoimmunologiczne. Każda z tych osób aby być zdrową i schudnąć będzie musiała stosować się do zupełnie innych zaleceń - na tym polega odżywianie holistyczne. Często wiele z nich nie jest nawet świadomych, że coś zaburza homeostazę organizmu i determinuje nadwagę. Z tego powodu powszechne diety przestają działać.

Konsekwencje dietetycznego myślenia

Co się dzieje gdy jesteśmy wiecznie na diecie redukującej?
  • zmniejsza się rata metabolizmu, czyli kalorie są spalane wolniej
  • zwiększa się zdolność do pozyskiwania kalorii z jedzenia
  • pojawiają się zachcianki
  • zwiększa się apetyt
  • zmniejsza się poziom energii i temperatura ciała
  • zwiększa się poziom enzymów odpowiedzialnych za magazynowanie tłuszczu
Dietetyczne myślenie jest tak naprawdę meczące i neurotyczne, co prowadzi do niezdrowych relacji z jedzeniem. To co jemy ma nam dać siłę, zdrowie, energię, dobry nastrój, spokojny sen, gładką cerę i optymalną sylwetkę. Optymalna sylwetka niestety niekoniecznie oznacza jednocyfrowy poziom tkanki tłuszczowej i rozmiar 34. I to jest pewien aspekt zdrowego podejścia do jedzenia, który kobiety niechętnie akceptują. Nasze ciało nie interesuje jak wyglądamy w bikini na plaży, ale z pewnością wie, z jaką wagą czuje się i funkcjonuje najlepiej. I z mojego doświadczenia z pracą z innymi kobietami wynika, że prawie nigdy nie jest to waga jaka nam osobiście odpowiada. Rzadko jest to znacząca różnica, ale dla wielu kobiet 2-5 kg więcej jest ogromnym problem, które notabene same sobie tworzą.

Oczywiście można wiele lat walczyć z optymalną wagą dążąc do pewnego 'ideału' i jestem dobrym przykładem, że walka może być skuteczna, ale to zawsze jest coś za coś. Wyglądam najlepiej (moim zdaniem) ważąc 48 kg, ale moje ciało czuje się najlepiej ważąc 5 kg więcej, co przy 158 cm wzrostu nie wygląda najlepiej :) Niemniej jednak różnica w moim nastroju, energii, tym jak śpię, jaką mam cerę jest na tyle ogromna, że im starsza jestem tym bardziej nie mam ochoty płacić takiej ceny za swoje wyobrażenie piękna. Być może jest to kwestia mniejszego stresu metabolicznego, być może jedząc więcej (stąd ważąc więcej) i dostarczając więcej składników odżywczych bardziej zaspokajam potrzeby organizmu. Można tutaj długo spekulować dlaczego tak się dzieje, niemniej jednak gdy żyjemy w świecie wiecznej diety ciężko zaobserwować takie różnice. Dopóki nie stanie się coś przełomowego.

Miałam w ostatnich 5 latach dwa takie momenty, w których sytuacja zmusiła mnie do zmiany diety i stylu życia. Pierwszą była operacja 3 lata temu, gdzie nie mogłam w ogóle ćwiczyć przez miesiąc i skupiłam się na jak najbardziej odżywczej diecie, aby szybciej wrócić do normy. Poprawa nastroju pojawiła się dość szybko, i nie jest to kwestia, że miałam zły nastrój wcześniej, po prostu nagle stałam się bardziej spokojna i wyluzowana :) Druga sytuacja ma miejsce teraz gdy od 2 miesięcy z różnych przyczyn nie ćwiczę, a przez fakt że moja tarczyca lekko szalała, miałam i chyba wciąż mam ogromny apetyt. Czyli nie ćwiczę i jem 2 razy tyle co wcześniej. Paradoksalnie nie przybyło mi więcej niż 2-3 kg, ale pierwszy raz od kilku lat śpię jak dziecko, mam super humor, cera jest gładka i moje życie nie kręci się w okół treningów, diety, tematyki zdrowia etc. Moja beztroska uwzględnia nawet sporo lodów w menu.

I wiele kobiet ma podobne obserwacje. Odpuszczenie dietetycznego myślenia pozwala im przenieść dietę na zupełnie inny poziom...w stronę stylu życia. A to w praktyce oznacza, że będą wzloty i upadki. Będą okresy lepszego i gorszego jedzenia, treningów i kompletnego lenistwa. Zbudowanie pewnej bazy, na której opieramy swój sposób odżywiania wydaje mi się tutaj kluczowy dla zachowania optymalnego zdrowia.
Dla mnie są to: tłuste ryby, rosół, podroby, dużo warzyw, olej kokosowy i kiszonki. I wierzę, że dopóki jem w taki sposób, okresowe zwiększenie ilości jedzenia, włączenie gorzkiej czekolady, miodu, owoców, orzechów czy nawet lodów nie wpłynie na mnie negatywnie. Być może wpłynie to na moją wagę, ale oceniania zdrowia na podstawie tego ile ważymy (pod warunkiem, ze waga jest w 'normie') nie jest wiarygodne i relatywne.

Dietetyczne myślenie vs. styl życia to z pewnością temat, do którego się dojrzewa po pewnym czasie i gdy ma się już jakieś swoje doświadczenia w temacie odchudzania. Gdy zaczynałam przygodę ze zdrowym odżywianiem i treningami myślałam, że znam odpowiedź na wszystko i znalazłam idealny sposób jedzenia. Im starsza byłam tym bardziej moje podejście zmieniało się z wyglądu w stronę zdrowia i pewne aspekty jak: odporność, reakcja na stres, zachowanie płodności zaczęły być dużo ważniejsze niż to jaki rozmiar ubrania noszę. A optymalne zdrowie może być tylko zachowane przez prawidłowe odżywianie organizmu, dbanie o relaks, troskę o stan jelit i unikanie czynników, które stresują metabolizm.

Ps. Zauważyliście, że kiedyś słowo 'dieta' odnosiło się tylko do sposobu odżywiania, dziś kojarzy się wyłącznie z dietą redukcyjną.

33 komentarze:

  1. jakbym czytała o sobie...
    zawarłaś tu cała prawdę, z którą ciężko się nie zgodzić ale ciężko też zmienić coś w sobie/....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie to jest tak- ćwiczenia 7 razy w tyg + dokładnie wyliczone jedzenie 1600kcal z czego połowa przypada na warzywa...
      a tak jak mówisz czuje się do bani

      Usuń
    2. olik - odchudzasz się? Z efektami czy raczej bez zmian po mimo wysiłku?

      Usuń
    3. olik, biedaku... ostatnio, zastanawiam sie czy to sie zalicza pod kategorie EDNOS... moim zdaniem tak i jest bardzo niebezpieczne, biorac pod uwage, ze nie dojedziesz do 'anorektycznej' chudosc, wiec przez spoleczenstwo nie bedziesz odbierana jako osoba ktora moglaby miec problemy z jedzeniem

      Usuń
    4. nie odchudzam się ...bo nie chudnę na tym, ale miałam w zamiarze troche zmienić proporcje swojej figury i guzik mi wychodzi;(
      poza tym no chciałabym móc jeśc normalnie i żyć a wagę utrzymywać ...ale nie takim kosztem;(

      Usuń
    5. Olik bo za dużo dobrego po prostu. Tak naprawdę efekty ćwiczeń dają o sobie znać gdy odpoczywamy. Co do jedzenia stabilna podaż energetyczna nie jest dlugofalowo skuteczna...ani dla zdrowia, ani dla redukcji.
      Jak jesz tak w ogole? Ja juz nie pamietam co to liczenie kalorii czy wazenie siebie lub jedzenia. I w koncu powoli zapominam, co ile ma kalorii :)

      Usuń
  2. Jeżeli odkąd pamiętam jestem na diecie redukującej i moja waga stale się waha, to jak odnaleźć równowagę, stabilizację? Nie wiem ile powinnam jeść i ćwiczyć, a skoro liczenie kalorii nie ma sensu, to jestem już w kompletnej ślepej uliczce...

    OdpowiedzUsuń
  3. Należy sobie uświadomić, że 'ja to ja' i nikim innym nie będziemy. Trzeba się zaakceptować i starać się dbać o własne ciało ale z rozsądkiem. Niestety sama przechodzę trudny okres a zmienić swoje myślenie jest sztuką tak samo jak cierpliwość. Życzę wszystkim powodzenia i wiary, że w końcu wszystko zacznie się układać ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale niestety kobiety często albo chcą wyglądac jak sobie wymarzyły, albo byłyby w stanie zaakceptować siebie gdyby nie wieczne porównywanie z innymi...no ale niestety, najlepsza rada to niech każdy patrzy na siebie :) Z czasem też dużo się zmienia, zwłaszcza gdy zaczynamy mieć inne priorytety. Ale łatwo nie jest zmienić sposób myślenia, który jest częścią nas od lat.

      Usuń
  4. Temat ten również mnie dotyczy, tylko z innego powodu niż odchudzanie, z powodu problemów jelitowo-trawiennych. Nie myślę o niczym innym jak o jedzeniu i czy to co zaraz włożę do ust mi nie zaszkodzi. Jestem 6 dzień na diecie eliminacyjnej i na razie jest ok, nie idealnie, ale dużo lepiej niż przed.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde mam dokładnie tak samo, ciągle myślę, czy to co zjem mi zaszkodzi... ja już byłam w sumie 2 tyg i teraz się kończy 3 tydzień, ale w tym 3 tygodniu się trochę posypało, bo znów zaczęłam jeść to, co niedozwolone :(
      mi też dieta eliminacyjna pomogła zobaczyć, że można inaczej tylko potrzeba czasu i cierpliwości, a ja to bym chciała już teraz, poza tym ciężko jest ze spotkaniami, albo jak mnie głód złapie na mieście, ale to moja ostatnia deska ratunku
      ja jeszcze dodatkowo czasem myślę tak, że dlaczego to ja nie mogę jeść normalnie, dlaczego inni jedzą, co chcą i nic im nie jest, dlaczego ciągle muszę sobie czegoś odmawiać, a i tak zdrowa nie jestem itd.
      ale w chwilach załamania wchodzę na fb chłopaków z scd lifestyle i polecam wszystkich ich wpisy na fb, na blogu i filmiki, ja mimo że nie umiem aż tak dobrze ang to staram się tłumaczyć, bo są bardzo motywujące

      Usuń
    2. Mam tak samo jak ty :P Trzeba przetrwać.

      Usuń
  5. Bardzo ci dziękuje za ten wpis. Pokazałas mi ze powinnam sie zdystansowac i przestać kontrolować, zwłaszcza ze zależy mi na odzyskaniu okresu.
    Mimo wszystko brakuje mi twojego jadłospisu od czasu do czasu :)

    No i chyba sprawiałas ze pójdę sobie na lody (jestem nad morzem) bez wyrzutów sumienia.

    Btw. Jakie rybki polecasz? Często mam dylemat bo jest strasznie duży wybór w restauracjach i na razie halibut i losos u mnie królują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A lody...jestem od nich uzalezniona :) Co prawda w zeszłym roku nie jadłam ich wcale i jakoś nie miałam nawet ochoty, to za to w tym nadrobiłam już za tamten rok i kolejne :)

      Co do ryb to łosoś i sardynki są moimi ulubionymi. Poza tym większość świeżych ryb ma sporo wartości odżywczych. Oczywiście te hodowlane zawsze budzą niepokój, ale ciężko też realnie kupować dziko złowione ryby :(
      W restauracjach jednak bym uważała, większość to tanie mrożonki tak naprawdę :( Chyba że jesteś nad morzem :)

      Usuń
  6. Tak to bywa, ze jesli czlowiek chce cos zrobic dobrze to musi to zrobic sam. I zamiast sluchac cudownych porad medialnych typu "jedz to albo tamto" to trzeba samemu przestudiowac zasady zywienia, technologie produkcji, zeby rozumiec jak dziala nasz organizm podczas zywienia.
    Jedna z lepszych ksiazek, ktora moze byc poczatkiem takiego studiowania to zebranie w 1 ksiazke badan nad dietami z ostatnich 100lat i ich skutkami dla organizmu "Dlaczego Tyjemy. I jak sobie z tym poradzic" Gary Taubes. I powoli zaczynami rozumiec dlaczego styl zywienia paleo jest dla czlowieka najbardziej dopasowany i dlaczego kalorie nie maja sensu. Ksiazka nie wskazuje jaka dieta jest najlepsza, przy okazji badan nad dietami wyjasniany jest mechanizm dzialania czlowieka. Zaczynamy rozumiec i to jest poczatek zmian naszego myslenia. Dostrzegamy fakty, ktorych wczesniej nie widzielismy np. ze treningi nie pozwalaja na trwale zrzucic wagi. Siegamy do historii wprowadzanych diet, zalecen. Najbardziej sie ubawilam gdy poznalam historie zagoszczenia na naszych talerzach duzej ilosci warzyw, owocow i innych roslinek. Otoz podczas I wojny swiatowej, gdy byl stan kryzysowy, mieso szlo na front dla zolnierzy wiec zalecano jesc warzywa, owoce i nawet uczono niemieckie gospodynie jak nalezy uprawiac i przygotowywac potrawy z tych zalecanych produktow. I jak widac ten "zywieniowy stan wyjatkowy" trwa do dzis choc mieso nie idzie na front:-)
    Generalnie jak czlowiek zaczyna rozumiec, poznaje historie zalecanych diet, slucha swojego organizmu to zaczynamy sami dobrze wybierac swoj styl zywienia. I okazuje sie, ze jelita powoli sie goja, wysypka zanika, lepiej sie czujemy i tkanka tluszczowa sama znika.
    I wystarczy normalnie funkcjonowac, bez treningu bo kazdy wysilkowy trening zwieksza apetyt.
    I nagle czlowiek widzi ze wszystko samo dziala:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie książki, na pewno przeczytam. :)

      Usuń
    2. Warto jeszcze wspomnieć o książce "dieta bez pszenicy" Davis'a. Książka omawia szkodliwy wpływ zbóż. Podparta jest wieloletnią praktyką medyczną i obserwacjami na pacjentach, którym zalecał odstawienie zbóż w stanach cukrzycowych i nadciśnieniowych a także licznymi innymi badanami. Jak zauważył, że pacjenci bez zbóż czują się lepiej, znikają liczne wysypki, bóle stawów, mięśni i wiele innych dolegliwości to się zaczął zastanawiać o co chodzi. I przestudiował jak zboża się zmieniają i po hybrydyzacji zboża nie ma badań jak nowy produkt wpływa na człowieka. Przy okazji omawia też liczne choroby jakie powodują zboża.
      Z tych książek "dieta bez zbóż", "dlaczego tyjemy. Jak sobie z tym poradzić" dowiemy się jak piramida żywieniowa została wprowadzona.
      Potem słuchamy medialnych porad i się po prostu do nich uśmiechamy bo wiemy, że to działa inaczej.

      Usuń
  7. Cześć! Uwielbiam Twój blog, przeczytałam go od deski do deski, a teraz czytam jeszcze raz i jeszcze i jeszcze:)Podziwiam ogrom Twojej wiedzy i fakt, że dzielisz się nią z innymi ludźmi, sposób w jaki piszesz, jak inteligentnie formułujesz myśli. Jesteś cudowną kobietą! Z pewnością pomogłaś już wielu osobom. Mam małą prośbę, czy mogłabyś napisać coś na temat odżywiania osoby chorej na łuszczycę? Mój narzeczony choruje i chciałabym mu ułożyć jakąś dietę, która nie zaostrzała by objawów, ale nie mam na ten temat pojęcia,a lekarzom nie ufam, bo już nie raz i nie dwa to zaufanie mocno nadwyrężyli. Pozdrawiam serdecznie! Mam nadzieję, że dobro, które wysyłasz w świat wróci do Ciebie z nawiązką:)
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok :) To naturopatycznie dość prosty temat (przynajmniej w teorii) więc nie ma problemu.

      Usuń
    2. Lekarze raczej nie znają się na dietetyce... niestety.

      Usuń
  8. czy przy stanie zapalnym żołądka jeśli weźmie się enzymy trawienne to może być pogorszenie i jedzenie może fermentować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enzymy zdecydowanie nie spowodują fermentacji. Usprawniają trawienie, kwestią problematyczną jest to, że wspomagają wydzielanie kwasu solnego, co na stan zapalny może wpływać drażniąco.

      Usuń
  9. I co robić przy stanie zapalnym żołądka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim sprawdzić czy nie ma infekcji H. pylori.

      Usuń
    2. Które badania są najbardziej wiarygodne pod kątem H.pylori?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Biopsja jest najlepsza tak odp MS. Co jesli nie ma h pylori a jest stan zapalnyz powodu stresu. Wiem ze muszę się zająć stresem ale co zrobić żeby zaleczyc ten stan zapalny?

      Usuń
  10. Super blog - gratuluje i dziękuję Autorce:) dzięki Pani dietetyk właśnie rozpoczynam swoją przygodę z wykluczeniem glutenu i białka mlecznego a dzięki temu co poczytałam utrwalam się w słuszności tej decyzji, mam nadzieję, że moje jelita też tak stwierdzą i w końcu zaczną pracować:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy blog:-)Ja tez niestety naleze do ciagle myslacej o tym co moge zjesc, czy mi zaszkodzi i czy utuczy i tak staram sie zmieniac moje myslenie od 4 lat i tak mam ciagle zespol jelita drazliwego, ciagle mysle co mi szkodzi ,robilam juz wszystkie mozliwe badania i nie umiem sobie pomoc...I nie mam okresu od ponad 6 lat( w miedzy czasie mialam sztucznie wywolywana i nic to nie dalo..)Pozdrawiam..Monika:-)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz podstawy zeby sie martwic na zapas o tycie? I czy jest to wazniejsze niz zdrowie? Pomysl, ze zdrowy organizm to cialo z odpowiednia dla niego iloscia tluszczu i na pewno nie oznacza to nadwagi. Jak bedziesz zdrowa to nie bedziesz musiala sie martwic o to, o co sie martwia ludzie szczupli ale chorzy np. brak okresu czy ZJD w Twoim przypadku.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy blog:-)Ja tez niestety naleze do ciagle myslacej o tym co moge zjesc, czy mi zaszkodzi i czy utuczy i tak staram sie zmieniac moje myslenie od 4 lat i tak mam ciagle zespol jelita drazliwego, ciagle mysle co mi szkodzi ,robilam juz wszystkie mozliwe badania i nie umiem sobie pomoc...I nie mam okresu od ponad 6 lat( w miedzy czasie mialam sztucznie wywolywana i nic to nie dalo..)Pozdrawiam..Monika:-)


    OdpowiedzUsuń