Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

24.07.2013

Kiedy ćwiczenia są złem...czyli czemu niektóre osoby nie powinny trenować

Spędziłam wczoraj kilka godzin na odpisywanie na Wasze maile, i co prawda mam jeszcze sporo zaległości, ale pewna rzecz mnie na tyle niepokoi, że muszę o tym napisać. Przeważnie piszecie do mnie w kilku sprawach: odchudzanie, zaburzenia hormonalne, stres lub problemy jelitowe. Te ostatnie są chyba najczęstsze. Staram się Was edukować na temat wpływu diety oraz stylu życia na Wasze problemy oraz jak pobudzić organizm w naturalny sposób do bardziej optymalnego funkcjonowania. I zawsze kwestia ćwiczeń bywa wielkim problemem. Ci którzy ćwiczą nie chcą przestać, ci którzy nie ćwiczą nie chcą zacząć.



Rzadko odradzam całkowity brak aktywności, ale często namawiam do zaprzestania intensywnych ćwiczeń na co najmniej kilka tygodni. Kto czytał o moim przetrenowaniu pewnie wie, że sama również długo nie mogłam odpuścić nadmiernego wysiłku fizycznego, chociaż mój stan nie był nawet w części tak poważny jak niektórych z Was. I właśnie przez swoje i innych wieloletnie doświadczenia mogę dziś napisać o tym dlaczego czasem nie powinno się ćwiczyć...w ogóle.

Przede wszystkim ćwiczenia są fantastyczne dla naszego zdrowia, samopoczucia czy nawet wyglądu i nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. Niestety dla większości ludzi trening utożsamiany jest tylko z fizyczną aparycją, i to najczęściej mierzoną w dwóch jednostkach: spalane kalorie i utracone kilogramy. To zwłaszcza osoby, które MUSZĄ codziennie przebiec ileś kilometrów lub iść na fitness, albo po prostu czują się psychicznie źle gdy opuszczą zaplanowany trening. Bieganie w tym wszystkim wydaje mi się największą zmorą, podobnie jak chroniczne cardio kilka razy w tygodniu. Nie ma nic złego w ciężkim ćwiczeniu, ale musi to być przeprowadzone w mądry sposób. Codzienny ostry trening, gdy nie jest się zawodowym sportowcem, tylko przeciętną osobą mającą też życie poza ćwiczeniami i inne stresy oraz obowiązki, najczęściej prowadzi do wielkiej metabolicznej katastrofy. Ktoś kiedyś wystosował porównanie do auta - z jakim przebiegiem będzie lepsze? :) Ćwiczenia powinny być korzyścią dla organizmu, a nie karą za to co zjedliśmy czy jaki mamy obraz własnego ciała.

Każde ćwiczenie, które ma jakąś intensywność, jest stresem dla organizmu. Może to być bodziec stymulujący wiele pozytywnych procesów, ale również w mniej optymalnych, ale bardziej realistycznych scenariuszach, kataboliczny destruktor. Wiele z Was uważa, że wszystko można naprawić za pomocą ćwiczeń i są one konieczne dla zdrowia. Ćwiczenia zdecydowanie nie są konieczne dla utrzymania zdrowia oraz 'dobrej' masy ciała. Tak naprawdę to ciało powinno być przygotowane na taki stres, co w praktyce oznacza, że zdrowie danej osoby musi pozwolić na udźwigniecie danego typu treningu. Za każdym razem gdy je narażamy na jakikolwiek wysiłek.

Jeśli organizm nie pozwala na taki tryb aktywności jaki mu narzucamy, to większość osób myśli, że robi za mało, za słabo, nie ma silnej woli itd. Zwłaszcza gdy sugerować się innymi, gotowymi programami czy też programami typu Biggest Loser.Do tego dochodzi wymęczenie częstym restrykcyjnymi dietami, które zwłaszcza kobiety uwielbiają. I nawet te panie, którym wydaje się, że jedzą dużo, w moim odczuciu przeważnie jedzą za mało jak na swoją aktywność. I mówię tu o zdrowych kobietach, które pewnego dnia postanawiają zrzucić kilka kilogramów lub zadbać o swoją kondycję. Przeważnie po jakimś czasie nadmiernej aktywności, braku regeneracji, nieprawidłowego odżywiania zaczynają pojawiać się problemy zdrowotne. Jak do tego dodamy stres czy toksyny to jest już prosta droga do pełnego fiasku. Nie jest to proces trwający klika tygodni oczywiście, raczej należy to rozpatrywać w kategoriach lat. Przeciętna zdrowa dwudziestolatka nie myśli jednak o tak długofalowych konsekwencjach, tymczasem nasz organizm z wiekiem znosi stresy coraz gorzej. W międzyczasie pojawiają się inne problemy i perspektywa totalnie się zmienia.

Zdrowa dziewczyna, która przesadza z dietą i ćwiczeniami to jednak rzadkość. Naprawdę! Większość osób, które boją się 'przestać' to osoby, które tak naprawdę nie osiągnęły jeszcze swojego celu i są przerażone, że zaprzestanie tego co robią, jeszcze bardziej je od niego oddali. Bo przecież są na diecie, i ćwiczą, a efektów nie ma...więc jak zaprzestanie ma pomóc? Takie myślenie najczęściej skutkuje zwiększeniem ilości ćwiczeń i zmniejszeniem ilości konsumowanej energii. A efektów jak nie było tak nie ma, albo są negatywne.

Co ważne, te osoby nigdy nie odniosą długoterminowego sukcesu, bo ich fizjologia na to nie pozwoli. I właśnie takie osoby dostaną ode mnie zalecenie zaprzestania ćwiczeń. Najczęściej są to kobiety. Gdy mężczyzna słyszy, że powinien przestać ćwiczyć ze względu na swój stan zdrowia, najczęściej zgadza się bez żadnych pytań. Kobieta kilkanaście razy upewni się, czy musi i czy nie można jakoś inaczej... Czasem jest to również kwestia uzależnienia od wysiłku, ale dużo częściej jest to konsekwencja pewnego sposoby myślenia o tym jak powinno się jeść i ćwiczyć. Nie wiem czy to kwestia dietetycznego myślenia czy też wielu inspiracji jakie wypełniły Internet, ale z pewnością wiele osób po czasie przekona się, że nie jest to taki styl życia jaki może być praktykowany latami, a już na pewno nie do końca naszych dni. Bo przecież mało realne jest ćwiczenie codziennie w bardzo intensywny sposób i restrykcyjne stosowanie diety dzień w dzień. Praca, dzieci czy inne obowiązki przeważnie na to nie pozwolą. Być może niektórzy dadzą radę pogodzić wszystko...ale to tylko stwarza warunki dla idealnego sztormu. U kobiet objawi się to zaburzeniami hormonalnymi, kompulsywnym jedzeniem,wypaleniem nadnerczy czy osteoporozą. U mężczyzn wpłynie na poziom energii, libido czy też nastrój. Nasze ciało jest bardzo mądre i zawsze daje sygnały, które najczęściej ignorujemy. Niestety prędzej czy później odegra się na nas i pojawią się infekcje, kontuzje, problemy trawienne, rozregulowanie hormonalne, brak energii czy niespecyficzne bóle. Dlatego zdrowy rozsądek jest tak ważny. Dobrze dobrany plan treningowy bierze pod uwagę zdrowie, poziom stresu, styl życia, preferencje czy też aspekty takie jak dieta, sen i relaks.

I niektórzy niestety muszą dojść do wniosku, że nie powinni ćwiczyć - przynajmniej w danym momencie i przez jakąś chwilę. Nie oznacza to, że już nigdy taka osoba nie będzie w stanie intensywnie trenować, to tylko chwilowy niezbędny krok, aby było lepiej. Dotyczy to osób uszkodzonych metabolicznie, chroniczne chorych lub tych, których dieta i styl życia nie są  odpowiednie, aby dorzucić dodatkowy stres. Ich ciało po prostu tego nie zniesie. Np. osoba z problemami jelitowymi poprzez zbyt dużą aktywność spowoduje tylko wzrost czynników pro zapalnych, być może wstrzyma produkcję kwasu solnego lub enzymów lub nasili nieszczelne jelita. Nie wspominając już o osobach z wyczerpanymi nadnerczami lub kobietach z zaburzeniami hormonalnymi. Takie metabolicznie uszkodzone osoby nie odczują korzystnych skutków intensywnej aktywności. Są nieliczne wyjątki jak np. cukrzycy, ale generalna zasada jest taka, że nim jakikolwiek trening zostanie wdrożony należy zoptymalizować dietę, styl życia i problemy zdrowotne, które mogą nasilić się poprzez włączenie nieodpowiedniego typu aktywności. Równowaga jest kluczowa w naszym życiu, a optymalnie funkcjonujący organizm dąży do homeostazy, więc należy mu w tym pomóc balansując katabolizm i anabolizm.

Przyznam, że rzadko bywa tak dramatycznie, aby dana osoba nie mogła kompletnie podjąć nawet najmniejszej aktywności. Ale uważam, że czasami nie powinna, właśnie dlatego aby zmienić jej podejście i pokazać, że to fizjologia jest determinująca. Również dlatego, że ludzie mają tendencję do braku umiaru, więc więcej dobrego wydaje im się jeszcze lepszą opcją. Niestety rzadko jesteśmy obiektywni wobec siebie na tyle aby móc ocenić kiedy przesadzamy. A nawet gdy czujemy, że np. po treningu jest super, ale 2 godziny później pojawia się zmęczenie, to bierzemy pod uwagę tylko te pierwsze wrażenia. Tymczasem po każdej aktywności powinniśmy czuć się lepiej niż przed i nawet móc zrobić dokładnie to samo jeszcze raz. Złota zasada: przerwij trening gdy czujesz się świetnie, inaczej masz pewność, że przestaniesz gdy będziesz czuć się fatalnie, a wtedy będzie już za późno.

Podsumowując kto moim zdaniem powinien zaprzestać na jakiś czas lub mocno ograniczyć treningi, to osoby:
- z przewlekłymi chorobami (bez remisji)
- na restrykcyjnych dietach
- nie regenerujące się/ nie stosujące przerw
- ćwiczące od dłuższego czasu na bardzo wysokim poziomie intensywności
- mające problemy pokarmowe
- zestresowane/przepracowane
- śpiące za krótko/ źle lub nie odczuwające regeneracji mimo przespanej nocy
- kobiety, które mają rozregulowany cykl
- u których, po okresie ćwiczeń pojawiły się problemy z trawieniem, energią, libido, snem czy trądzikiem
- odczuwają bóle o nieznanym podłożu
- mają częste infekcje
- bez uporządkowanej diety
- uzależnione od wysiłku fizycznego
- mające problem z utrzymaniem wagi
- jedzące kompulsywnie
- chronicznie zmęczone


Powiązane posty:

45 komentarzy:

  1. Dziwi mnie, że zalecasz zaprzestanie ćwiczeń osobom zestresowanym. W moim przypadku ćwiczenia świetnie pomagają mi zwalczyć stres, jestem po nich bardzo odprężona (ale fakt, nie ćwiczę codziennie, raczej ok. 4 razy w tygodniu).

    Aha - i co masz przeciw bieganiu? Wspaniały sport, który ma wielu zwolenników cieszących się doskonałym zdrowiem.

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy zajrzeć do postów, które autorka podlinkowała, a znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania.

      Streszczając: to jak Ty się czujesz bądź myślisz, że się czujesz, nie przekłada się na to, jak się czuje i jak reaguje Twój organizm.

      Usuń
    2. Może i tak, ale skoro po ćwiczeniach czuję się lepiej (fizycznie i psychicznie), to nie bardzo widzę, jakie argumenty miałyby mnie przekonać o zaprzestaniu fizycznej aktywności. Inna rzecz, że mam stuprocentowo siedzącą pracę w domu, więc ruszam się bardzo mało, i oczywiście nie ćwiczę za często.

      Dowody naukowe dowodami naukowymi, ale warto słuchać organizmu i psychiki.

      A.

      Usuń
    3. Stresu nie można rozładować innym stresem. Oczywiście, że czujemy się lepiej po, bo endorfiny szaleją :) Chodzi o to, że po jakimś czasie takie odsterowywanie będzie kataboliczne. To jest proces. Nasze organizmy nie odróżniają źródła stresu...hmmm bieganie...czy uważasz, że codzinne uciekanie przed niedziwedziem to bylby dobry pomyslem? Mysle, ze nie - a dla organizmu to mniej wiecej to samo :)

      Usuń
    4. Można to odwrócić - czy nie uważasz, że dla naszych przodków (bo na tym się to wszystko opiera) umiejętność skutecznego uciekania przed niedźwiedziem nie byłaby dobrym pomysłem?

      Poza tym bieganie przekłada się na siłę (nóg) i wytrzymałość - a nie przekonasz mnie, że ogólna wytrzymałość jest czymś złym. (No i maratonów nie biegam).

      A.

      Usuń
    5. Poza tym - mówimy tu przecież o dwóch różnych stresach, tym psychicznym (często tożsamym ze zmęczeniem psychicznym) i fizycznym.

      A.

      Usuń
    6. Hmmm, ja też kocham biegać, znakomicie mnie to odstresowuje, ale mogę się podpisać pod każdym zdaniem tego posta. Absolutnie się z nim zgadzam. I znam bardzo wielu biegaczy, którzy biegają mimo poważnych kontuzji, dolegliwości, zaleceniom lekarskim itd. I nadal uważam, że bieganie jest cudowne, ale umiar trzeba mieć we wszystkim. Też mi się zdarzyło (nie)zdrowo przesadzić, ponosiły mnie ambicje, byłam nieszczęśliwa, jeśli nie mogłam tych 3 treningów w tygodniu zrobić i długo było dobrze, aż przestało być. A w sumie nigdy jakoś bardzo nie szalałam, popełniłam jednak kilka drobnych błędów. Teraz biegam tylko dla siebie, trzymam się z dala od zawodów, omijam szerokim łukiem wszelkie "akcje" na blogach typu 300 brzuszków w tydzień, do niczego się nie zmuszam, różnicuję aktywność. Też kiedyś wierzyłam, że na zmęczenie psychiczne najlepszym lekarstwem jest wysiłek fizyczny i odwrotnie, ale to prawda do czasu.

      Usuń
  2. A dlaczego ćwiczenia są odradzane przy kompulsywnym jedzeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo podczas ćwiczenia zwiększa się zapotrzebowanie energetyczne co grozi właśnie kompulsywnym objadaniem się, dlatego wydaje mi się, że najpierw warto uporać się z przyczynami kompulsywnych zachowań i wprowadzić stałe godziny posiłków, tak by oduczyć się tych "napadów" i później dołożyć ćwiczenia. Kompulsywne jedzenie ma podłoże emocjonalne, a intensywne ćwiczenia wiążą się ze stresem i szokiem dla organizmu.

      Usuń
    2. Niekoniecznie emocjonalne, bo moze to byc kwestia fizjologiczna jak np. niedobory czy niewlasciwa dieta, ale efekt jest dokladnie taki jak ewa opisala.

      Usuń
  3. Bardzo pomógł mi Twój artykuł w zrozumieniu siebie. Ćwiczę bardzo intensywnie i jestem na pewno osobą, która nie może tyle ćwiczyć. w Tygodniu ok 6-7h i są to interwały i bieganie. Ostatnio dołożyłam ćw z ciężarkami i skakankę i moje ciało powiedziało mi dość. Pojawił się przyspieszony okres, bole stawów, kręgoslupa. Czuję się jakby ktoś mnie pobił. Moim problemem jest to, że ja nie potrafię przestać ćwiczyć. Obawy o których piszesz ...to są dokładnie moje myśli, mogę powiedzieć, że jestem uzależniona. nie czuję zmęczenia w czasie treningu, zawsze mogę więcej, zmęczenie przychodzi później albo wcale i nie potrafię do końca go rozpoznać, mam bardzo silny organizm i wiem, że to co robie jest złe. Mimo wszystko ciężko mi czasami zrobić dzień odpoczynku, dwa miesiące to dla mnie coś nie do pomyślenia. Muszę popracować nad swoją psychiką i inaczej planować treningi. Ale na razie odpoczynek ....Zazdroszczę czasami tym osobom, które nie wiedzą o czym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez miałam taki problem. Nie mogłam przestać, mogłam na chwilę zwolnić ale nie przestać...i życie zdecydowało za mnie, i nagle okazało się, że umiem przestać :)
      Problem z przetrenowaniem jest o tyle bolesny, ze czesto kortyzzljest juz tak nisko, ze cwiczenia pomagaja nam go podniesc i czujemy sie lepiej niz przed. Oczywiscie jakies uzaleznienie wchodzi tu w gre, najczesciej podejrzewam np. niedobory dopaminy.

      Zauwazylam, ze cialo ktore nie padnie od tego czym je meczymy calkiem niezle sie adaptuje, i po jakims czasie nie jestesmy w stanie sami stwierdzic, ze cos wciaz jest nie tak. Ja funkcjonowalam 2 lata spiac po 3-4h, i nie mialam problemow z insuluna czy energia jakie powinnam miec. Ale byc moze mialam inne, które kiedys wyjda na wierzch...a moze juz wyszly :)

      A z planowaniem treningow - takie osoby planuja, ze bedzie lekko i cisna bardziej ;) Mysle, ze jakas zmiana pozioma moze sie przydac - mi sie nie udalo, ale wiele osob daje rade. Np. cwiczyc joge czy tai chi albo zamienic sport w zabawe czy spacery.

      Ale jedno przetestowalam na sobie wiele razy: 8h tygodniowo nie daje lepych efektow niz 4h :)

      Usuń
    2. tez podpinam sie do powyzszego problemu :) i od ponad 3 miechow nie cwicze. Poprostu najpierw nie mialam czasu ale to kompletnie, nastepnie bylam na wakacjach, potem przeprowadzka,brak miejsca i internetu i oto jestem :) WYYYYPOCZETA , SZCZESLIWA I PELNA ENERGII!!po razpierwszy od 5 lat!!!:DNie mysle paranoicznie ":ze musze jeszcze dzis trening zrobic i gdzie i jak i jak go wcisne w napiety grafik??? i okres mi sie unormowal i alergie pokarmowe znikly i moge nawet batonika od czasu do czasu zjesc bez migreny i Bog wie jakich efektow ubocznych. Mozna? Mozna! teraz przezucilam sie na freesbie, squasha i badmintona i plywanie i jest super! a zeby nie bylo ze nie kusilo to zrobilam sobie w zeszlym tyg 2 treningi takie jak zawsze i musze przyznac ze byla to dla mnie taka udreka ze szok!nie wspominajac o nudzie i pozniejszych zakwasach! od razu wrocilo rozdraznienie, myli o wadze i planowanie kolejnego tygodnia z ciekimi terningami i zrozumailam ze to bledne kolo i nigdy sie nei skonczy jezeli nie zmienie swojego nastawienia. pozdrawiam Ruda

      Usuń
  4. MS, a co sadzisz o hoop dance? cwicze od ponad dwoch miesiecy i jestem zachwycona. wreszcie znalazlam sport, ktory mnie nie nudzi, nie wyczerpuje i daje TYLE mozliwosci. do tanca mam dwie lewe nogi, ale z kolkiem jest o wiele latwiej. jedyny minus jaki zauwazylam to poki co siniaki, ale wiem, ze to sie skonczy kiedy dostatecznie opanuje kolko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażające :)
      Nie mam za grosz koordynacji, więc byłaby tylko frustracja...ale taniec ogólnie jest genialny. Zwłaszcza na gospodarkę hormonalną kobiet czy przekaźniki nerwowe! Nie ma w nim nic negatywnego - jakis czas idealnej przyjemności bez zadnej negatywnej mysli wraz z muzykoterpia :) Ale w połączeniu z tym kólkiem to juz wydaje mi sie tortura :D

      Usuń
    2. to jest swietna zabawa:D kolko sportowe latwo sie kreci i mozna z nim zrobic mnostwo rzeczy, mimo iz trzeba byc przygotowanym na siniaki, i spadanie kolka podczas uczenia sie nowych trickow;)

      Usuń
  5. Bardzo interesujący wpis. Kiedyś czytałam Twojego bloga, później jakoś zagubiłam adres i teraz mam sporo ciekawej lektury do nadrobienia. :-)

    Zastanawia mnie tylko punkt mówiący o tym, że osoby mające problemy z kompulsywnym jedzeniem powinny ograniczyć lub zrezygnować z treningów. Wydaje mi się, że sport jest dobrym wypełniaczem czasu, czasu podczas którego osoba która stara się wyjść z nałogu poświęcałaby na rozmyślaniu i tęsknieniu za swoją używką - w tym przypadku jest to jedzenie. Może też jest pasją, której brak prowadził właśnie do szukania rozrywki w jedzeniu. Czy to źle?

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nizej nizej bedzie odpowiedz :)

      Usuń
  6. Właśnie to jest straszne, bo mam te problemy jelitowe a tak bardzo lubię biegać, zawsze podczas i później bezpośrednio po super się czuję, tylko jakiś czas mija i np. kolejnego dnia od razu się stan pogarsza (ból, biegunki) i tylko bić się w piersi, że trzeba było się nie ruszać. Najgorsze jak wokół się mówi o tym jak to dobrze ćwiczyć* , że ciężko samego siebie przekonać o tym, że nie dla każdego.

    *("the only addition that is good for your body" http://www.youtube.com/watch?v=XPTpEkdceic - szczerze nie znoszę tego hasła, szczególnie że ludzie naprawdę nie widzą nic złego w tym, że ktoś nie może przestać ćwiczyć)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl, ze w tytm czasie nie dla Ciebie. Po prostu. Miałam etapy ćwiczenia 2 razy dziennie i super samopoczucia, ale też cwiczenia 15 min dziennie i totalnego wykonczenia...dlatego tak wazne jest dobieranie co robimy do roznych czynnikow niz tylko tego co bysmy chcieli :)
      Znam dziewczyne, ktora trenowala gre w golfa i miala powazne problemy z wrzodziejacym jelitem. 5 lat zajelo optymalizowanie jej zdrowia, ale po tym czasie wrocila do sporrtu z duza lepsza forma i ma szanse na pro kariere :)

      Usuń
  7. Jestem w szoku. Nie zdawałam sobie sprawy, że kobiety ćwiczą głównie po to, żeby chudnąć i uzależniają się od tego nie zważając na sygnały organizmu. Myślałam, że takie sytuacje występują tylko u (pół)profesjonalnych sportowców - wymioty na zawodach (widziałam), biegunki w trakcie lub po (przeżyłam). Muszę przemyśleć temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy to głównie chodzi o schudnięcie. Ja wręcz miałam trochę przytyć, a też nie jestem profesjonalnym sportowcem, po prostu ćwiczyłam dla siebie - bo tak się lepiej czułam, nie "zasiedziała", z jakimś dobrym punktem odniesienia. tylko w końcu były te rozregulowane cykle, no i jelita tez po licznych lekach już w gorszej formie.

      Usuń
    2. Gosia większość z nas nie lubi ćwiczyć :) Ja nie znoszę, mam pragmatyczne podejście...ale pasji ani zdolności nie było nigdy. Schemat jaki ja widzę non stop: dieta nie działa, włacza się trening, co tez nie dziala bo przycyzna jest niezaadresowana, ale osoba nie moze przestac z obawy, ze bedzie gorzej...jak deficytowy biznes: inwestujesz w cos co jest stratne, bo boisz sie stracic tego co wlozylas, a w efekcie tracisz duzo wiecej.
      No i jaka jest powszechna opinia dotyczaca redukcji: dieta i ciwczenia...wiec mnie zupelnie nie dziwi, ze konczy sie to w taki, a nie inny sposob.
      I oczywiscie jest ryzyko, ze podejmujac trening gdy nie potrzebujemy schudnac czy tez chcemy cwiczyc, bo lubimy lub dla zdrowia, tez wpadniemy w piulapke przetrenowania i uzaleznienia...ale w tym poscie chodizlo mi bardziej o osoby mocno dysfunkcjonujace metabolicznie, ktore do calej masy problemow dorzucaja sport jako recepte na wszystko i taki brakujacy element, po ktorym bedzie idealnie :)

      Usuń
    3. Ja na przykład bardzo lubię... Oczywiście, że są dni, kiedy mi się nie chce, ale to nie zmienia faktu, że i sama aktywność jest dla mnie przyjemnością, jak i to wspaniałe uczucie po aktywności...

      A.

      Usuń
  8. ehh smutne ale prawdziwe...sama sie zastanawiam czy aby nie za duzo cwicze, 3xsilownia i 2x krotkie cwiczenia z Zuzka, 2 dni odpoczynku. reszta dnia raczej siedzaca. tylko ze u mne co miesiac- poltorej wpada ok. tygodnia przerwy, a to wyjazd a to cos i wtedy raczej nie cwicze. za dwa tyg mam wyjazd to zrobie sobie porzadna regeneracje, tylko prace na lone natury, w polu albo na podworku ;) dobrze ze jest taki glos rozsadku na swiecie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo dla kazdego jest wzgledne :) Trenowalam 2 razy dziennie i nie bylo duzo, a byly czasy gdy 15 min to bylo duzo za duzo :) Moim zdaniem zdecydowanie dla ogolnego zdrowia i optymalnej sylwetki taka ilosc nie jest konieczna. Moze dlatego, ze jestem starsza (niekoniecznie madrzejsza w tej kwstii) i mam coraz mniej czasu niz kiedys, to szukam rozwiazan o minimalnym wysilku i maskymalnym zysku :) I nie oszukujmy sie, dwa miesiace bez treningu, sprawily ze jestem leniwa i nie mam ochoty sie meczyc...ale za to chetniej pojde na spacer czy pojade na wycieczke :)

      Usuń
  9. amen...tylko ze mi pyklo juz 3miechy i 8 kg na skali:D ale wypoczeta to ja w koncu jestem :D pozdr Ruda xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja spalam po 10h dziennie...a tycie wydaje mi sie naturalna reakcja organizmu. Moje cwiczenia nie byly zbyt zarloczne jesli mowa o kaloriach, ale tez odczulam przyrost tluszczyku tu i owdzie, chociaz...nie trzymalam zadnej diety i jadlam wiecej niz jak trenowalam, duzo wiecej, wiec suma sumarum wiecej zyskow niz strat :)

      Usuń
    2. Ruda w jednym z komentarzy pisałaś, że przeszłaś kurację na pasożyty, mogłabyś napisać na czym polegała?

      Usuń
    3. na kupnie maga hardcorowego plynu w aptece na glisty ludzkie i inne badziewia i wypicie go w 3 dniowej kuracji co 2 tyg ....glupota tobyla jak nie wiem! takiej alergii skornej nigdy w zyciu nie mialam i dodatkowo wyplukalam wszystkie mozliwe dobre bakterie z mojego jelita...odradzam.

      Usuń
  10. Witam!! Jestem zafascynowana Twoim blogiem i ogromem wiedzy która na nim prezentujesz! Z niecierpliwoscia wyczekują kolejnych postów!! Mam do Ciebie goraca prosbe! Pisalas, ze stosujesz olejek emu na problemy skorne (twarz), ja mam wlasnie problematyczna cere (wypryski, blizny potradzikowe, przetluszczanie)i chce sprobowac wspomnianego olejku, jednak nie mam pojęcia jakiej firmy ma on być a boje się kupic podrobke lub bez certyfikatów i nie osiagnac efektu leczniczego! Napisz mi proszę jakiej firmy Ty stosujesz bądź polecasz (100%emu)! Z góry dziekuje za odpowiedz!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taki http://www.amazon.com/Emu-Gold-Natural-Strength-ClubNatural/dp/B00085DWUM
      Ale dla tradzikowych cer mysle, ze lepsza opcja jest tamanu lub sea buckthorn (jakos tak sie pisze). Albo neem - jesli ma byc antybakteryjny to neem wygra :)

      Usuń
    2. z amazon też idzie zamawiać produkty ? :)
      ja póki co zamawiałem 2 razy z iherb, bo w Polsce często nie ma wielu ciekawych rzeczy.. :)

      Usuń
    3. Zamawialam z uk pare razy, ale iherb cenowo wychodzi najtaniej. Mozna meczyc znajomych z USA tez :)

      Usuń
  11. Co sądzisz o łączeniu węgli z białkiem, np. schabowy z ziemniakami? Podobno wytwarza się solanina. Proszę napisz co o tym sądzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy joga tez odpada? Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od przypadku, ale zakładając że nie jest to np. power joga, czy inna dynamiczna lub ciężka dla Ciebie, to raczej nie ma się czego obawiac. Zwłaszcza, że prawidłowo wykonana joga reguluje system nerwowy.

      Usuń
  13. Też tak mam. Ćwiczylam nawet w chorobie. Teraz wiem, że to był błąd bo nie moglam się wyleczyć do końca .Teraz znowu zachorowalam i powiedziałam stop. Zacznę ponowne ćwiczenia dopiero gdy wyzdrowieje. Zauwazylam tez że wcale nie przytylam odczterech opuszczonych treningów. Świetny blog. Bardzo mi pomógł .

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj, wpadłam dopiero dzisiaj na twój blog i zobaczyłam tą notkę i chyba idealnie ponieważ właśnie jestem w momencie gdy się przetrenowałam[?].
    Mam 16 lat i ćwiczę już około roku chociaż tak regularnie to od września. Cały grudzień i styczeń trzymałam się takich ćwiczeń jak tiffany rothe czy programy z xhitdaily. Codziennie około godziny lecz robiłam dzień przerwy, lub dwa dni. Mimo to czuje się zmęczona i od trzech dni nie mam siły na jakiekolwiek ćwiczenia. Chociaż czuję potrzebę ich robienia, bo jak można nie ćwiczyć i nie przytyć? Muszę też dodać, że mam napady kompulsywnego jedzenia (ćwiczenia pomagają mi się ich pozbyć bo po ćwiczeniach nie mam ochoty jeść i pozbywam się głodu) oraz że mam zaburzenia hormonalne (mianowicie miesiączka mi się zatrzymała w sierpniu i dalej nic), oraz ostatnio mam problemy trawienne (zaparcia). Czy to właśnie jest te przetrenowanie czy to możliwe bym go dostała nie ćwicząc codziennie ( jak mówiłam robiłam dzień lub dwa przerwy), przy takich ćwiczeniach (nie są takie ciężkie, po za tym raz/dwa razy w tygodniu ćwiczyłam yoge [yoga with adrianne]), oraz nie przed długi czas bo liczę tak od początku grudnia? Czy naprawdę muszę zaprzestać ćwiczeń na kilka miesięcy, nie może być tydzień? A jeśli nie, to czy w tym czasie nie można robić chociażby lekkich ćwiczeń jak właśnie yoga?
    Przepraszam za tak długą wiadomość i wiele pytań, ale wydaje mi się, że możesz pomóc. Z góry dziękuje.
    Gratuluje świetnego bloga i będę wpadać od dziś regularnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam pani bloga. Nie całkowicie, ale często się zgadzam. Również nie jestem lekarzem, ale z zamiłowaniem myślę o jedzeniu, czy ogólnie naszym zdrowiu. Chciałam podziękować, bo nie będzie okazji. Każdy pani artykuł, prze zemnie przeczytany to diagnoza - staram się samodzielnie analizować "fakty" i być zadowolona. Pani blog mi dostarcza wiedzy i śmiem twierdzić,że umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy ten artykuł jest udokumentowany w jakiś sposób i poparty dowodami, badaniami na jakiejś grupie osób? Czy są to tylko przemyślenia autorki?

    OdpowiedzUsuń