Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

27.08.2013

Medycyna funkcjonalna

Dostaję wiele wiadomości z pytaniami o namiary na lekarzy różnych dziedzin oraz naturopatów, którzy będą potrafili w końcu zając się pacjentem w odpowiedni sposób i przeprowadzić skuteczną terapię. I niestety często nie jestem w stanie polecić żadnej konkretnej osoby. Nie znam zbyt wielu lekarzy, sama raczej nie korzystam z usług służby zdrowia, ale czasami niezależnie od naszej wiedzy czy ogólnego stanu zdrowia pomoc medyczna jest konieczna. Być może konwencjonalna, być może alternatywna - ważne aby dokonać odpowiedniego wyboru, bo zła pomoc jest dużo gorsza niż żadna.







Medycyna alternatywna w powijakach
Medycyna alternatywna nie jest popularna w Polsce. Bez problemu można co prawda znaleźć gabinety akupunktury, ziołolecznictwa, biorezonansu czy różnego typu 'uzdrowicieli'. Takie praktyki kojarzone są z pewną dozą 'znachorstwa' i powszechnie postrzegane w dość negatywny sposób. Moim zdaniem, nie do końca niezsiadanie, bowiem większość tych terapii jest po prostu nieskuteczna (z wielu różnych powodów). Pewne metody mogą zostać z sukcesem zaimplementowane jako element planu leczenia, ale pozostanie kwestia 'reszty' leczenia oraz znalezienia odpowiedniej osoby, która pokieruje taką terapią.

Naturalne leczenie
Medycyna naturalna jest powszechnie stosowana w terapiach naturalnych. Przeważnie kojarzy się z 'domowymi' sposobami na choroby. Tymczasem jest to potężne narzędzie terapeutyczne. Przede wszystkim medycyna naturalna zawsze powinna skupiać się na rdzeniu chorób i odkryciu przyczyn, z powodu których pojawiły się symptomy. Wykorzystywane są naturalne metody leczenia takie jak zioła, dieta, aminokwasy, minerały czy witaminy. Wiele procesów leczenia wspomagane jest terapiami alternatywnymi takimi jak aromatoterapia, akupunktura, refleksologia, homeopatia czy hydroterapia. Biorąc pod uwagę fakt, że w naszym kraju nie sposób zdobyć edukacji w tym zakresie, nie jest zaskoczeniem, że takie praktyki nie są powszechnie stosowane lub są nieefektywne.

Jestem w trakcie uzyskiwania tytułu Naturopaty na londyńskiej uczelni, i moim zdaniem dużo czasu jeszcze upłynie nim pojawią się takie opcje edukacji w Polsce. Niemniej jednak nie oznacza to, że chorzy są bezradni i nie mogą być skutecznie leczeni wykorzystując zasoby jakie posiadamy. Moja praktyka będzie się opierać głównie na dietetycznym i odżywczym planie leczniczym, czyli jedzenie jako lekarstwo plus terapie składnikami odżywczymi. I o ile, dla wielu ludzi jest to optymalna interwencja, to dla innych taka metodyka będzie niewystarczająca. Zwłaszcza w przypadku poważnych schorzeń, których nie sposób optymalizować dietą czy stylem życia. W takim przypadku zastosowanie znajduje medycyna funkcjonalna.

Medycyna funkcjonalna
Medycyna funkcjonalna to ewolucyjne, integracyjne podejście, które łączy ze sobą medycyną chińską i medycynę zachodnią przy korzystaniu z osiągnięć nauki. Wykorzystywana jest wiedza z dziedzin takich jak: biochemia, genetyka, psychologia czy dietetyka. Pioneerem takiej podejścia był Dr Jeffrey Bland, który 25 lat temu zapoczątkował takie podejście do tematu leczenia.

Medycyna funkcjonalna, zamiast praktykowania konwencjonalnego 'gaszenia' symptomów lekami, skupia się zarówno na profilaktyce, jak i szukaniu przyczyny zaistniałej choroby. W praktyce oznacza to, że odchodzi się od stawiania konkretnej diagnozy, a priorytet postawiony jest na odkrywanie różnego typu nierównowag powstałych w organizmie, które doprowadziły do wystąpienia choroby. W przeciwieństwie do konwencjonalnej medycyny, skupia się uwagę na leczeniu pacjenta, a nie choroby czy wyników badań laboratoryjnych.

Cechy medycyny funkcjonalnej: 
  • oparta na nauce i doświadczeniach klinicznych
  • uwzględnia biochemiczną indywidualność człowieka
  • orientacja na pacjenta, a nie na chorobę
  • balans wewnętrznych i zewnętrznych czynników wpływających na funkcjonowanie organizmu
  • uwzględnia indywidualny styl życia oraz genetykę każdego pacjenta
  • holistyczne podejście do całego organizmu człowieka, a nie tylko wyizolowanego zestawu symptomów
  • wiążę przeszłość medyczną, dietetyczną i środowiskową z obecnym stanem zdrowia
  • profilaktyka, a nie tylko doraźna interwencja

Dla przykładu: mamy osobę z cukrzycą II typu, której konwencjonalne leczenie będzie polegało na podaniu insuliny oraz (czasem) zmiany diety, która notabene nie ma nic wspólnego z zaadresowaniem upośledzonego metabolizmu glukozy. Medycyna funkcjonalna skupi się natomiast na znalezieniu przyczyny, z powodu której trzustka nie pracuje poprawnie oraz zastosowaniu holistycznego podejścia opartego o dietę, zmianę stylu życia oraz suplementy. Być może okaże się, że pacjent ma problemy z nadnerczami czy tarczycą, które wpływają na poziom glukozy we krwi lub tak naprawdę cierpi na niedobory składników odżywczych. Nie wiemy tego dopóki nie przeanalizujemy wielu czynników mających wpływ na zdrowie danego pacjenta.

Typowe schorzenia, których przebieg konwencjonalna medycyna pogorszy to: choroby tarczycy, choroby autoimmunologiczne, cukrzyca, PCO, insulinooporność, choroby żołądka i jelit, zaburzenia hormonalne, choroby serca, osteoporoza, choroby skóry...i pewnie milion innych, bo tak naprawdę nie sądzę, że jakiekolwiek przewlekłe choroby mogą zostać skutecznie zaadresowane w typowym konwencjonalnym "symptom -> choroba -> recepta" podejściu.

W medycynie funkcjonalnej wykorzystywany jest szereg narzędzi diagnostycznych od wywiadu lekarskiego, po analizy krwi, stolca, aż do diagnostyki obrazowej i urządzenia endoskopowe. Leczenie obejmuje dietę, suplementy, konwencjonalne leki, zarządzanie stresem, ćwiczenia czy szereg terapii alternatywnych, o których wspomniałam wyżej. Medycyna funkcjonalna to również profilaktyka chorób oraz edukacja jak dbać o własne zdrowie, które ustalane są na podstawie indywidualnych czynników i ryzyka każdej osoby. Brany jest pod uwagę styl życia, przeszłość dietetyczna, historia medyczna, geny czy kwestie środowiskowe.

Lekarz powinien holistycznie spojrzeć na organizm człowieka, podczas szukania przyczyn choroby, czyli np. na nierównowagę w ramach systemów:
- hormony i przekaźniki nerwowe
- procesy utleniania i redukcji oraz funkcja mitochondrium
- detoksykacja
- system odpornościowy
- stan zapalany (chroniczny i nagły)
- układ pokarmowy/absorpcja składników odżywczych
- mięśnie, tkanka tłuszczo, skóra, kości

oraz wyznaczniki takie jak:
- samopoczucie
- poziom energii
- apetyt
- sen
- bóle
- zmęczenie

Minusy konwencjonalnego leczenia

Konsekwencją konwencjonalnego podejścia jest niezaadresowanie istniejącej przyczyny choroby, czy też w moim rozumieniu, zaburzeń homeostazy organizmu, które w dalszym ciągu będą miały destrukcyjny wpływ na zdrowie pacjenta. Dlatego tak często widzimy efekt domina jeśli chodzi o zdrowie. Osoba choruje, zaczyna się leczyć i nagle okazuje się, że pojawia się kolejny symptom, kolejna choroba itd. Dla przykładu kobieta z PCO zaczyna mieć nagle problemy z tarczyca, a następnie pojawia się cukrzyca, przybieranie na wadze, niepłodność, a tak naprawdę u podłoża tych wszystkich problemów leżał nieuregulowany poziom cukru i insulinooporność na skutek nieodpowiedniej diety i stresu. Takich przypadków jest multum, ale niektóre z nich są na tyle powszechne, że warto o nich wspomnieć.

Jeśli ktokolwiek znalazł się w sytuacji, że lekarz zamiast w pierwszej kolejności zastosować terapię dietyczną, bez wyczerpującego wywiadu oraz kompleksowych badań, przepisuje:

- hormonalne leki na wywołanie okresu lub leczenie PCO
- hormony tarczycy (tylko na podstawie TSH lub bez przeciwciał)
- IPP (blokujące wydzielanie kwasu solnego), leki rozkurczowe, przeciwbólowe czy nawet probiotyki w chorobach przewodu pokarmowego
- leki psychotropowe i nasenne
- metforminę lun insulinę
- statyny
- leki na alergię lub podnoszące odporność
- sterydy
- antybiotyki
- leki przeciwbólowe

powinien po pierwsze zmienić lekarza, po drugie dowiedzieć się jak najwięcej na temat potencjalnych przyczyn swoich problemów. W przeciwnym przypadku tak naprawdę naraża się na stopniowe pogarszanie stanu zdrowia, na skutek postępującej choroby i jej wpływu na cały organizm oraz przyjmowania leków, które nie wpływają w żaden sposób na źródło choroby.

Szukanie pomocy
Znalezienie dobrego lekarza według tego co opisałam wyżej może wydawać się utopią, i wiele z Was pewnie popukało się w głowę już po kilku zadaniach artykułu. Niemniej jednak należy pamiętać, że to nie tylko idealny lekarz, który ma ogromną wiedzę czy doświadczenie gwarantuje efektywne leczenie. W każdym leczeniu, niezależnie od podejścia, ważna jest współpraca pacjenta z osobą prowadzącą terapię. Jeśli idziesz do lekarza i oczekujesz diagnozy i recepty na lek, która natychmiast zadziała to jednoznacznie sam pozbawiasz się możliwości skutecznej terapii i doprowadzasz do tego, że jedynym efektem leczenia będzie zgaszenie symptomów, które Cię nękają. Tymczasem współpraca z lekarzem, zamiast oczekiwania od niego natychmiastowego panaceum (bo przecież skończył medycynę) jest jedynym skutecznym sposobem na rozwiązanie układanki jaką jest Twoje zdrowie. Nikt tak naprawdę nie wie co Ci dolega, lekarz powinien mieć w głowie tylko listę opcji jakie należy zweryfikować. Oczywiście większość lekarzy nie będzie zainteresowana przeprowadzaniem terapii w taki sposób, i nie będzie na tyle otwarta, aby odejść od swoich konwencjonalnych (czytaj symptomy->diagnoza-> recepta) metod. Zdarzało mi się drukować badania naukowe i zanosić je do tych najbardziej niededukowanych, ale zdecydowanie lepszą opcją jest znalezienie kogoś, kto naprawdę interesuje się tym co robi i zależy mu na zdrowiu swoich pacjentów. Zapewniam, że nawet konwencjonalni lekarze potrafią mieć holistyczne podejście. Pamiętam jak 10 lat temu mój ginekolog powiedział mi, że przewlekłe infekcje dróg moczowych są kwestią jelit i jak kazał mi zrobić krzywą insulinową, o której żadnej laboratorium jeszcze nie słyszało.

Z pewnością należy unikać lekarzy, którzy nie poświęcają czasu dla pacjenta (nawiązuję tutaj zwłaszcza do wizyt za które płacimy z własnej kieszeni). Lekarz powinien wyjaśniać wszelkie jasne i niejasne kwestie dotyczące leczenia, stanu zdrowia czy przebiegu choroby. Wystarczy zapytać co to jest za lek, który właśnie został nam przepisany oraz poprosić o opisanie mechanizmu jak działa, aby zweryfikować wiedzę i podejście lekarza. I drążyć do skutku, odpowiedzi w stylu 'działa osłonowo' nie są zadowalające. W całym zamieszaniu jest sporo winy po stronie pacjentów, którzy po prostu nie interesują się swoim zdrowiem lub mają zbyt duże zaufanie do lekarzy. Znam wiele kobiet przyjmujących leki na tarczycę, i żadna zapytana po co je bierze i co było nie tak, nie potrafiła odpowiedzieć, bo przecież mają niedoczynność to muszą przyjmować hormony. To tylko jeden z wielu przykład, ale na szczęście wiele chorób jest na tyle dokuczliwych, że przy nieskutecznej terapii pacjenci zaczynają sami szukać przyczyny. Z drugiej strony ogromna ilość osób żyje z chronicznymi dolegliwościami i nawet nie zwraca na nie uwagi. Pewne symptomy takie jak brak energii, potrzeba kawy, problem z utratą tkanki tłuszczowej, trądzik, problemy jelitowe czy alergie stały się tak powszechne, że są uważane za normalne i najczęściej bagatelizowane.

Co prawda zbyt rzadko chodzę do lekarzy, aby generalizować, ale nawet ostatnimi czasy, gdy moją tarczycę zaatakował jakiś wirus, byłam u 4 rożnych endokrynologów i jeden z nich naprawdę próbował dojść przyczyn tego stanu. Niestety z 'upewnieniem się'  u kilku specjalistów czy szukaniem odpowiedniej pomocy wiążą się abstrakcyjne koszty wizyt prywatnych (na NFZ nie ma co liczyć) oraz koszty diagnostyki, dlatego zawsze samoedukacja jest jedną z najlepszych rzeczy jakie możemy zrobić dla swojego zdrowia. Mam nadzieję, że kiedyś sytuacja z opieką zdrowotną w końcu się zmieni i skończy się era 15 minutowych wizyt, wypisywania tony leków i braku wiedzy lekarzy. Tymczasem warto zrobić wszystko co można aby sobie samemu pomóc. Wiadomo, że nikt z nas (nawet ja) nie będzie swoim własnym lekarzem, ale możemy zadbać o prawidłową dietę, relaks, sen, ograniczenie toksyn czy pozytywne podejście.
Moim zdaniem kontakt z innymi osobami, które zmagają się z podobnymi problemami jest bardzo ważny. Wymiana doświadczeń z innymi pozwala nam spojrzeć z dystansu na swoje problemy i zmienić podejście do tematu, często nawet przekonać się do rozwiązań, co do których nie mamy wiary. Każdy z nas potrzebuje wsparcia. Dotyczy to zwłaszcza terapii, które wymagają większej ilości czasu i cierpliwości. Z tego powodu powstało FORUM TŁUSTEGO ŻYCIA.

Ps. Nim napisałam artykuł na temat Hashimoto przeczytałam kilkaset badań, kilka książek i wiele innych prac naukowych na temat chorób tarczycy. Zajęło mi to ponad 4 miesiące i uważam, że jeszcze drugie tyle przydałoby się przeznaczyć, aby wyczerpać temat. Ciekawa jestem który z lekarzy może poświęcić tyle czasu na jedną przypadłość jaką leczy. Endokrynolog zajmuje się całym układem hormonalnym, którego tarczyca jest tylko częścią, a gdzie tu mowa o jej specyficznych problemach (zwłaszcza gdy są powiązane z innymi układami).


Posty powiązane:

29 komentarzy:

  1. jak prawidłowo suplementować się enzymami z now? jak długo mozna , je przykmowac, czy z czasem zamienic na kwas solny?\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna - dwie kapsułki do każdego duzego posiłku. Jak poczujesz 'ciepełko' lub pojawi się zgaga to znak, że za dużo :) Moim zdaniem do lżejszego wsparcia enzymy lepsze. Kwas gdy np. długo nie było miesa w diecie lub stres jest spory. Sporo osob laczy oba.

      Usuń
    2. a jak długo można je przyjmować, czy z czasem zmniejszyć ilość, zauważyułam ogromną poprawę w trądziku różowatym od czasu jak go przyjmuję

      Usuń
    3. W zależności od twojej historii potrzymałabym taka suplementację ok. 3mc min, ale generalną zasada jest, że po tym jak zaczniesz odczuwać zbyt dużo kwasu należy przestać lub zredukowac dawkę. Po jakims czasie warto spórbowac odstawić suplement i zobaczyć jak ciało będzie reagować. Oczywiście długa suplementacja gdy nie adresujemy przyczyny, nie bedzie skutecznym rozwiazaniem, tzn. bedziesz od niej zalezna non stop, wiec warto sie skupic nad rozpoznaniem dlaczego kwasu lub enzymy sa nieodpowiednio wydzielane. Jelsi wina nie jest poprzednia dieta to najczesciej jest to stres lub chore jelita (tez wydzielaja enzymy trawienne). Inna opcja jest po czasie przerzucenie sie na ziolowe preparaty wspomagajace trawienie. No i najwazniejsze dla wszyskich: dobre przezuwanie!

      Usuń
  2. Dziś też zmienia się relacja pacjent-lekarz. Kiedyś lekarz był depozytariuszem zdrowia pacjenta i tak naprawdę wskazywał co jest dobre dla pacjenta. Dziś lekarz może tylko wymienić rozwiązania ale to pacjent ma sam podjąć decyzję na jaki krok się decyduje. I w rezultacie tego już słyszałam jak lekarz o pacjentach mówił "klient".
    Tak naprawdę jako pacjenci jesteśmy zmuszeni do samoedukacji bo skąd mam wiedzieć co jest dla mnie dobre i co mam wybrać i samej się zdecydować, jeśli nie będę rozumiała pomiędzy czym wybieram?
    Masz rację, że wiele zależy od nas samych – reakcji na stres, obserwacji reakcji na żywność, czy też na leki itp.
    Osobiście jeśli stoję przed jakąś decyzją typu operować czy nie operować, biopsja czy nie biopsja to konsultuję się u kilku lekarzy i zwykle sprawdzam czy lekarz pracuje w szpitalu. Lekarz szpitalny ma szeroką gamę przypadków. I lekarze szpitalni potrafią wyjaśniać, i może akurat trafiałam na takich lekarzy. W sumie mam dużo lepsze doświadczenie z lekarzami szpitalnymi w państwowej służbie zdrowia niż z prywatnej poradni.
    A tak z ciekawości, jaki jest status prawny Naturopaty w Polsce? Dyplom londyńskiej uczelni jest honorowany w Polsce? Po ukończeniu tej uczelni to w jakiej formie będziesz mogła pomagać ludziom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z wszystkim oprócz szpitalnych lekarzy :) Mam traumatyczne doswiadczenia i ze wzgledu na to, ze maz pracuje na klinikach to troche wiecej wiem, niz bym chciala :)
      Moim zdaniem oni są po kjednej skzole, zawsze lecza w ten sam sposob, bo na wszystko musi byc kod, procedura i zwrot z NFZ...nie ma szans przeforsowac innego toku myslenia, nie raz slyszalam jak mlody ambitny lekarz chcial pzredstawic np. nowe badania czy wlasne zdanie i zostal totalnie zlekcewazony. Lekarz majacy wlasna praktyke ma wiecej swobody. Wiesz, że kiedys slyszalam na korytarzu taka oto rozmowe dwoch lekarzy:
      A: jeszcze jedno, ten pacjent spod 4, ma za wysokie (nie pamietam nazy co), i nie spada, to co naswietlany?
      b: no to naswietlamy, potem sie zobaczy

      I koniec konsultacji, elegancki Pan ktory stal obok mnie powiedzial do mnie ' o kurwa, slyszala Pani ta konsultacje'...

      Jedyne co ja wyniosłam ze szpitalnych praktyk, to kod i procedura. Nie chce generalizowac oczywicie, bo na pewno są szpitale cz odziały w Polsce, ktore maja inne metody czy etyke, ale ja po prostu tego nie znam.

      Naturopata nie jest w Polsce regulowanym zawodem, podobnie jak medycyna chinska czy inne tego typu zawody, czyli teoretycznie kazdy z nas moze otwrzyc dzialanosc paramedyczna. Mi zalezalo na formalnym potwierdzeniu mojej wiedzy, ale tez aby nie miec stricte naukowego podejscia do zdrowia. Wybralam uczelnie, ktora jest akredytowana, co oznacza ze w niektorych krajach Europy mozna w ramach ubezpieczenia skorzystac z uslug takiego naturopaty. W UE dyplomy są hornorowane, z innych kontynentów czy krajów wymagana jest nostryfikacja dyplomu. Niestety, bo tak naparwdę chciałam wybrać USA :(
      A moje edukacja jest 2 stopniowa, pierwszy jest Nutrition in Diploma, ktory mam nadzieje uzyskam juz we wrzesniu (czekam na wszystkie wyniki) i pozniej Naturopata. Tylko ten drugi jest akredytowany, ale ten pierwszy pzowala na 'leczenie dieta'.

      Usuń
    2. Mam nadzieje, że wyniki będą dla Ciebie zadowalające i spełnisz swoje marzenia zawodowe, czego Ci bardzo życzę:-)
      Mam świadomość, że każdej choroby dietą nie uleczymy ale dzięki dobrze odżywionemu organizmowi jesteśmy w stanie pomóc naszemu organizmowi zwalczać infekcje i inne choróbska i w ten sposób pomożesz wielu osobom:-)

      W prywatnej służbie zdrowia korzystałam z LuxMed a tutaj lekarze nie mają swobody o której piszesz.
      Każdy szpital jest inny, są szpitale powiatowe, gdzie jeden lekarz robi prawie wszystko u pacjenta a są szpitale gdzie lekarze mają wąską specjalizację i jeden lekarz zajmuje się "od do" i odsyła do innego specjalisty. Hierarchia na oddziale to osobna sprawa, myślę że pewnie też masz swoje obserwacje w tym zakresie:-)

      Kultura osobista lekarzy w jaki sposób rozmawiają o pacjentach i z pacjentem to już kwestia wychowania lekarza. Tego chyba na studiach też nie uczą.
      Kiedyś trafiłam na izbę przyjęć, gdzie pielęgniarki były po kursie rozmawiania z pacjentami, to się czuło że jest inaczej. Okazało się, że po tym kursie szpital ma mniej skarg na personel medyczny.

      Usuń
    3. A wiesz, że ja zauważyłam w ciągu ostatnich lat, że właśnie pielęgniarki są dużo przyjemniejsze i rzeczowe niż lekarze. Niemniej jednak po tym co napisałaś, pomyślałam sobie, że dużo jeśli chodzi o lekarzy, tłumaczymy studiami czy ogólnie edukacją...ja też skonczyłam studia, ale mimo wszystko, aby wykoywac swoj wyuoczony zawod musialam jeszcze duzo sie douczyc i poglebic swoja wiedze z dziedzin, jakich na studiach nie bylo, lub byly prowadzone po macoszemu. A teraz im bardziej się zaglebiam w tematy zdrowia, tym bardziej mnie zaskauje niedpowiedzialnosc lekarz, ja zastanawiam sie sto razy nim komus powiem: wez to czy to, a oni bez zadnego problemu wypisuja nam tony recept i rzadko czuja sie odpowiedzialni za konsekwencje.

      Usuń
    4. Masz racje, każdy z nas się dokształca, uczy się nowych rzeczy żeby pracować. Próbujemy tłumaczyć lekarzy, że ktoś ich czegoś nie nauczył, kiedy oni sami nie chcą się tego douczyć. Czasem mam okazję rozmawiać z lekarzami prywatnie, i wypytuję ich co sądzą o wpływie odżywiania na choroby i często słyszę, że żadnego wpływu nie ma. I to mówią lekarze z 20sto letnim doświadczeniem. Zajęci są swoją karierą, kolejną specjalizacją, etatem a nie martwieniem się jak pomóc pacjentowi.
      Też zdumiewa mnie bezmyślność lekarzy. Piszesz o lekach, a ich zalecenia? Znajoma ostatnio trafiła dwa razy na kardiologię w dwóch różnych miastach kraju. Na obu wypisach ze szpitala ma zalecenie aby ograniczała spożywanie tłuszczy i mięsa zwierzęcego. Ale nikt jej się nie zapytał co ona w ogóle spożywa, a wyniki badań krwi miała w normie. I zastanawiam się jak lekarze mogą zalecać żywienie skoro się o nim nie uczą?

      Usuń
  3. Jedno można zauważyć u lekarzy - jak pacjent chce za dużo wiedzieć i jest wnikliwy to bardzo się denerwują i próbują zrobić z pacjenta głupka. Z drugiej strony w przypadku ratowania życia są przydatni, bo wtedy często silne leki są jedynym ratunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę wspaniały blog, tak trzymaj;)
    A teraz trochę nie na temat:)
    Otóż mam problem z okresem. Nie miałam go od lutego, potem miałam w połowie lipca i teraz się spóźnia. Stresu raczej nie mam, wysypiam się, ćwiczę 3 razy w tygodniu trening siłowy, jestem na paleo chociaż masła i żółtego sera nie wyłączyłam z diety(czasem się zdarzy okazjonalnie coś zakazanego). Nie mam raczej problemów z układem trawiennym. Unikam chemii w kosmetykach, ogólnie mało ich stosuję.
    Zamierzam wybrać się do ginekologa (miałam wcześniej ale okres przyszedł, a teraz znowu nie ma). Możesz poradzić jakie badania należałoby wykonać? Wiadomo jak to jest z lekarzami, więc wolałabym dowiedzieć się od Ciebie jakie są potrzebne. Na razie wiem, że przydałaby się diagnostyka tarczycy. Ale coś jeszcze? Jakie można by zrobić na początek?
    Na razie z przyczyn na myśl mi przychodzi tylko możliwość niedoboru witamin i minerałów. Proszę o odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shiba cieżko mi bez pelnego wywiadu strzelac w ciemno. Z pewnoscia tarczyca, progesteron, estrogen i wit D to uniwersalane minimum. Ale...od jakiego czasu jestes na paleo i ciekawa jestem jak Twoja dieta wyglada po katem odzywczym i kalorycznym. Przewaznie nim okres zostanie naturalnie przywrocony nawet na najlepiej ulozonej diecie mija od ok. pol roku do 2 lat nawet. Ale u Ciebie brak wystapil neidawno, a zmiana diety? Mysle, ze trzeba by bylo skrupulatna analize przeprowadzic.

      Usuń
    2. Na paleo jestem chyba też od lutego. Wcześniej kcal nie liczyłam, więc wychodziło pewnie koło 1500, czasem więcej czasem mniej. Od może półtora miesiąca podbiłam je wyżej, a teraz jem jakieś 2000-2200. Zazwyczaj na śniadanie jem omlet z 3-4 jajek, do jakaś papryka,cebula,boczek. Potem na obiad i kolacje zazwyczaj jakieś mięso z warzywami i dokładam tłuszcz jakiś do tego (masło, oliwa, olej kokosowy. 2-3 razy w tygodniu staram się jeść śledzie. Owoce ograniczam do 2 porcji dziennie. Wydaje mi się, że jem za mało warzyw,
      dzisiaj np. z warzyw była cebula, pomidor, cukinia, trochę papryki.

      Usuń
    3. Mało moim zdaniem warzyw. Ja jem ich tone codziennie, i jak robilam zestawienia swojego menu dla celow naukowych, to bylam nieco powyzej normy skladnikow odzywczych. Wiec szalu nie ma, trzeba jesc jak najwiecej gestego odzywczczo jedzenia.
      Czy to pierwszy incydent z okrese? Mialas wczesniej problemy z regularnoscia? Stres, dieta, choroby przed utratą okresu?

      Usuń
  5. Napisałam cały elaborat i mi go zjadło :/. teraz wersja skrócona.
    Jestem lekarzem i niedawno odkryłam Twojego bloga, czytam z naprawdę dużym zainteresowaniem. Żałuję, że w programie studiów tematy związane z profilaktyką, odpowiednim żywieniem praktycznie nie są poruszane. Co do "pochopnego" przepisywania pacjentom leków np. na nadciśnienie to często niestety oni sami tego oczekują. W algorytmie leczenia pierwszym etapem jest modyfikacja stylu życia, tylko niestety mało który pacjent jest na tyle zmotywowany żeby przeprowadzić zmiany w diecie, rzucić palenie, zwiększyć aktywność fizyczną itp. On oczekuje łatwego rozwiązania czyli tabletki :/. Kolejną sprawą jest mała ilość czasu przeznaczonego na pacjenta, ograniczony dostęp do specjalistów, niewielka ilość badań, którą mogą zlecać lekarze rodzinni. Twoi pacjenci na pewno będą znacznie bardziej świadomi swojego zdrowia i gotowi na zmiany w swoim stylu życia, przez co pewnie unikną stosowania wielu leków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyła Pani ważny temat: pacjent sam oczekuje, że lekarz zleci nam "cudowne leki" - zastanawiając się głębiej nad tematem dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę taki model "leki na wszystko" jest nam wpajany przez reklamowo-medialną rzeczywistość. Wskutek tej całej akcji niemal każdy myśli, że jak skończymy 40lat to będziemy mieć nadciśnienie, podwyższoną glukozę i cholesterol do zbijania (zbijanie cholesterolu to mistrzostwo świata marketingu – dziś więcej ludzi zarabia na biznesie cholesterolowym niż umiera od tego cholesterolu) i koniecznie musimy jeść żywność funkcjonalną do regulacji pracy jelit, bo „po 40stce metabolizm zwalnia” i tak można by cytować wszelkie medialne przesłania, że są leki na wszystko. I, że na pewno musimy brać na coś leki. A do tego jeszcze czasem w mediach pojawia się informacja, że NFZ daje mało pieniędzy na jakiś obszar i wtedy podnosi się lament. Dla mnie te wszystkie działania to manipulacja ludźmi w celu uzyskania odpowiednich zysków, do odpowiednich branż.
      Kiedyś rozmawiając ze znajomą lekarką zapytałam się dlaczego lekarze nie alarmują, że żywność przetworzona nam szkodzi. Usłyszałam, że przecież czekolada jest tak smaczna i jak jej nie jeść, a mięso jest drogie i nie wszystkich na to stać. Tylko, że nikt nie mówi aby odrzucić żywność przetworzoną tylko aby zmienić jej kierunek produkcji i zacząć kontrolować jej wpływ na człowieka.
      Jeśli lekarze nie będą alarmować i choć próbować wpływać na zmianę żywności, i ograniczanie „medialnego wizerunku chorego człowieka” to ludzie będą dalej ulegać wpływom reklam i dalej żywność przetworzona, zmodyfikowana będzie nam szkodzić.
      Z działań pojedynczego człowieka to właśnie możemy odrzucić żywność przetworzoną i się samoedukować ale jest nas troszkę za mało na większe zmiany. Tym bardziej, że trzeba być uważnym bo to co dziś nie szkodzi jutro już może bo ktoś genialnie zmodyfikował genetycznie produkt i zapomniał świat o tym poinformować. Bez wsparcia środowiska lekarskiego w tym obszarze to sytuacja niewiele się zmieni.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Rzeczywiście reklamy prawie na siłę "wpychają" nam leki. Jeśli chodzi o żywienie niestety, tak jak pisałam, lekarze też nie mają zbyt dużej wiedzy na temat zdrowego żywienia, bo nikt ich tego nie uczy. Pozostaje edukacja na własną rękę, co nie każdy będzie robił.Ale oczywiście mówienie, że mięso jest drogie a czekolada dobra jest słabą wymówką żeby nie edukować pacjentów. Na pewno nie każdy weźmie sobie zalecenia do serca, ale może chociaż czeęść osób coś zmieni. Wydaje mi się, że nie tylko środowisko lekarskie, ale wszyscy ludzie powinni być bardziej świadomi jak jedzenie wpływa na nasze zdrowie i robiąc zakupy omijać przetworzoną żywność. W szkole na biologii, zamiast uczyć szczegółowo budowy pantofelka powinno się skupić właśnie na zdrowiu człowieka. Każdy powinien się nauczyć co warto jeść, jakie objawy są niepokojące i trzeba się z nimi zgłosić do lekarza itp.

      Usuń
    3. Nasze pojedyncze działanie może niewiele zdziałać w stosunku do branży farmaceutycznej czy spożywczej. Wplyniemy na rodzinę, znajomych ale to u tak nie zatrzyma produkcji żywności przetworzonej. Myślałam o wpływie środowiska lekarskiego, żeby ograniczyć reklamy leków, żywności funkcjonalnej i żeby wymóc na przemyśle spożywczym eliminację szkodliwych składników np. gluten. Bez wsparcia środowiska medycznego dalej będziemy brnac w "człowieka z tabletka z żywnością przetworzona".
      Mam świadomość, ze jest to bardzo trudne tym bardziej jeśli konferencje medyczne bywają sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny, a jesli tylko ten przemysł nie widzi dla siebie korzyści to wycofuje sie ze sponsorowania.
      Mam świadomość jak jest to trudne tym bardziej, ze lekarze miewaja wytyczne, ze niektóre choroby np. astmę leczy sie zgodnie z algorytmem i trudno aby lekarz analizował menu pacjenta bo to zajmie więcej czasu niż wyznaczony czas NFZ na pacjenta.
      Ale bez wsparcia środowiska lekarskiego tego kierunku nie zatrzymany.

      Usuń
    4. Po pierwsze, ale się cieszę, że Tluste czyta lekarz :) To dobry znak, wiem że wielu lekarzy naprawdę się stara...nie chcę się wypowiadać na temat NFZ, sponsoringu itd, być może dlatego, że mąż pracuje w szpitalu wiele lat i wiemy jak to wygląda od podszewki.
      Ale zdecydowanie sami godzimy się na pewne schematy, chcemy szybkich rozwiązań, nie chcemy się meczyć, nie chcemy poniesc zadnego wysilku...mysle, ze tyle jest tu problematycznych kwestii i tyle racji kazdej ze stron, ze ciężko jednoznacznie oceniać. Z drugiej strony nie wiem czy chcialabym, aby wszyscy lekarze mieli takie podejscie jak 'powinni', byc moze zroznicowane podejscia nie sa takie zle. Dla tych ktorzy chca szybkiego rozwiazania jeden lekarz, dla tych ktorzy chca innego np. medycyna alternatywna lub funkcjonalna. Abstrahujac oczywiscie od kwestii finansowych.
      Przy okazji, nie mam tv, ale jakis czas temu odkrylam internetowa i ojej, nie wiedzialam, ze az tyle jest reklam lekow! Mialam nawet spisac te hasla i komentowac na blogu :)
      Anonimowy lekarzu/lekarko jakiej specjalnosci jestes? Czysta ciekawosc :)

      Usuń
  6. ja mam pytanie troche z innej beczki: od trzech dni "regeneruje" sie po wakacyjnych szalenstwach: mieso, ryby, jajka, tluszcze, warzywa. zrezygnowalam z kawy, nabialu, zboz, wegli (owocow tez). chce taki detoks zrobic przez 2 tyg a potem dodac troche owocow i moze bataty,bialy ryz po treningu (silownia).mam problemy z insulina i otyloscia brzuszna, i slodyczami (stad moja nadwaga, ok 10kg). jednak od kiedy zaczelam ten detoks mam problemy ze snem, koszmary, wybudzanie sie, problem z zasnieciem. czy warto zjesc lyzeczke miodu (naturalny ze sprawdzonej pasieki, gryczany) wieczorem przed snem? czytalam ze wegle sa dobre na sen...czy po prostu przeczekac? czy jedzac ponad kilo warzyw dziennie istnieje mozliwosc wejscia w ketoze?malwina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko mi ocenic skad te problemy, biorac pod uwage ze drastycznie zmniejszylas ilosc weglowoadnow w diecie to moze byc powodem. Moze w nocy cukier spada za nisko i masz reaktywna hipoglikiemie, ktora Cie wybudza. Dora rada jest zjedzenie w ostatnbikm posilku i tuz przed snem wegle. W ostatnim posilku duzo, przed snem z 10-15 g. Inna kwestia moze byc kortyzol, ktory ma tendencje do wybudzania ok.2-3 w nocy i jest winowajaca otylosci brzusznej. Ketoza to ostatnia rzecz jaka bym doradzala. Przede wszystkim stabilizacja poziomu cukru, napisalam duzego posta na ten temat:(

      Usuń
  7. Fajny artykuł. Jednak proponuję zwrócić uwagę na gluten. Na nic przeczytanie tysięcy badań, książek czy innych rzeczy, jeżeli nie zwróci się uwagi na gluten, który wyniszcza nasz organizm. Choroba Hashimoto jest chorobą autoagresji organizmu. System odpornościowy atakuje gluten, który przyczepia się do komórek naszego organizmu. W ten sposób choroba się pogłębia. Proponuję zgłębić wiedzę w tym temacie:
    http://portal.bioslone.pl/przyczyna-chorob/choroby-tarczycy-i-przytarczyc

    Jedyną deską ratunku jest naprawienie funkcjonowania pracy jelit, usunięcie patologicznego śluzu z jelita czczego (w celu umożliwienia poprawnego wchłaniania substancji odżywczych), wyeliminowanie produktów z mąk glutenowych (przenica, jęczmień, żyto) oraz skończenie z konwencjonalną medycyną. Ja skończyłem z Hashimoto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dobrze rozumiem, że Hashimoto minęło/ustąpiło? Ile czasu zajęło wyciszenie choroby?
      W Polsce dostępne zboża glutenowe to jeszcze owies, orkisz i pszenżyto - owies w Polsce jest zanieczyszczony glutenem i dlatego celiacy mogą spożywać tylko takie z certyfikatem, że tego glutenu nie zawiera np. owies z Finlandii.

      Usuń
  8. Jak nazywa się uczelnia na której studiujesz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. University of West London/ Plaskett College

      Usuń
  9. Jakie studia kończyłaś wcześniej?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pod wrażeniem autorki bloga.... i właśnie otrzymałam potwierdzenie swojego nastawienia, myślenia i praktykowania, mówię o leczeniu żywieniem. Choruję na rzs, jeżdżę do lekarza reumatologa 100 km, ponieważ kiedy miałam pierwszy ( potem to już wiedziałam, że ktoryś tam..) rzut choroby i bardzo cierpiałam, znalazłam lekarza prywatnie, bo na NFZ czekałabym dwa lata, mtx przyjmowałam 3 miesiące, wiedzialam że nie mogę tym się truć, więc szukałam innych sposobów... znalazłam - żywieniem! tylko mam problem, bo na wizyty powinnam jeździć, trzeba przecież mimo wszystko monitorować stan ogólny no i tu jest sedno, moja dr reum podejrzewa, że nie przyjmuję leków i zaczęła kserować refundowane recepty, dziwią ją też moje wyniki badań enzymów wątrobowych, bo są w normie, powiedziała mi, że żeby nie badania, które potwierdzają rzs , to by nie uwierzyła, że mam tę chorobę, bo mam narządy wewnętrzne ok, więc mam problem, ponieważ nie mam odwagi przyznać się, że nie przyjmuję leków, wykupuję monitorowane recepty i leki gromadzę w domu, to jest obłęd, co robić? Boję się przyznać ona jest z tych lekarzy co chętnie przepisuje duże ilości leków! Pozdrawiam Ula

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Ulu, a czy coś Cię boli?????

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kiedyś robiłam dokładnie to co Ty, czyli oszukiwałam lekarza, ale jak mnie złamało to wróciłam do mtx -u i jest super:):):)

    OdpowiedzUsuń