Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

12.09.2013

Iluzja zdrowia

Kiedyś, gdy chorowałam wydawało mi się, że każdy ma jakieś problemy ze zdrowiem i nie jest to nic nadzwyczajnego. Nie mogę powiedzieć, abym była poważnie chora, ale zdecydowanie moje problemy były chroniczne. Przeważnie jakieś niezaadresowane kwestie typu rozregulowane hormony, trądzik, przeciążona wątroba czy od czasu do czasu infekcje. Zawsze wszystko było dość szybko tłumione i sprawa była zapominana...do następnego razu. I tak kręciło się chroniczne kółko symptomów i leczenia.


Gdy miałam incydent z wirusem, czyli jakieś 3 miesiące temu i z chęcią poszłam na długie zwolnienie chorobowe, w pracy wiele osób zaczęło mi współczuć. Pomijam, że nie było czego, ale moja nieobecność dla wielu była wyznacznikiem 'ciężkości' schorzenia...I wtedy gdy tona osób ze współczuciem mnie witała z powrotem coś sobie uświadomiłam: jak bardzo wszystkim nam się wydaje, że jesteśmy zdrowi. 

Naturopaci nie znoszą szufladkowania chorób i traktują diagnozę jako poważny stan, do którego doprowadziło masę czynników, zazwyczaj zlekceważonych lub stłumionych. Dla wielu z nas posiadanie jakiejś diagnozy jest dopiero wyznacznikiem, że nasze zdrowie zostało naruszone. Nie potrafimy słuchać sygnałów ciała i rozpoznawać znaków jakie wysyła nam organizm. Gdy miałam 10 lat mniej mogłam zarywać każdą noc, imprezować 5 dni w tygodniu, pić bez umiaru, jeść wszystko lub głodzić się i mój organizm nie narzekał. A może narzekał, a ja tego nie zauważyłam. Im bliżej było do 30tki tym więcej moich znajomych zaczęło mieć problemy ze zdrowiem, i ja sama przestałam być tak odporna, chociażby na stres (zwłaszcza fizyczny). Wracając do współczujących osób z pracy, zaczęłam się zastanawiać jakie typowe symptomy lekceważymy i dalej uważamy, że mamy świetne zdrowie. Wszystko co niżej wymienię jest autentyczne i zebrane na podstawie obserwacji rozmów z wieloma osobami (głównie kobietami). 

Co naturopata zobaczy złego, co dla wielu osób jest normalne (normalne w tym przypadku oznacza powszechne):

Co przeciętna osoba robi mając jakieś symptomy z powyższej listy? Przeważnie, gdy są już na tyle uporczywe, że przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu, zostają zgaszone. Jak? W zależności od problemu: lek przeciwbólowy, rozkurczowy, hormony, środki przeczyszczające, kawa, czekolada, antybiotyki itd. Tymczasem, gdy przyczyna nie jest zaadresowana, prędzej czy później, pojawi się poważniejsze schorzenie, którego podłoże sami stworzyliśmy lekceważąc pierwsze objawy. I idąc do lekarza za 10 lat z nadciśnieniem nie będziemy nawet umieli skojarzyć tego np. z niedoczynnością tarczycy i niedoborami potasu. Lekarz też nie. Dla niego choroba A nie ma nic wspólnego z chorobą B. A już na pewno połączenie ich ze sobą, w momencie gdy występowały w większym odstępie czasu, nie będzie jego celem. Ba, nawet nie zapyta...kiedy ostatnio u lekarza ktoś Was pytał o choroby ostatnich lat? Czasem padnie pytanie o cukrzycę, nadciśnienie, choroby serca, nowotwory i brane leki...tak pro forma.

Tymczasem każdy fakt może mieć znaczenie. Dla przykładu: gdy zaczęłam mieć problemy z jelitami, nigdy nie wpadłabym na to, że przyczyną jest moja dieta wegetariańska via zmniejszone wydzielanie kwasu solnego. Lekarze przez tych 8mc też o tym nie pomyśleli, więc usłyszałam że mam ZJD. Na co się nie zgodziłam, więc znaleźli chory pęcherzyk...zawsze to diagnoza, a przecież o tym im chodzi. Musi być diagnoza. A jak się nie da to będzie zespół....mamy ich wiele: drażliwego jelita, policystycznych jajników, Cushinga, Aspergera, Raynauda i tona innych nazwanych po ich 'odkrywcach'. 
Przez te 8 miesięcy rzadko kto mnie pytał o dietę, a jak już to moja odpowiedź zachwycała. Przecież warzywa, owoce, zdrowe zboża, brak mięsa...żyć, nie umierać! Holistyczny terapeuta widziałby to tak: błonnik, fruktoza, gluten, lektyny, niedobory...i może wtedy zamiast całej męki dostałabym butelkę kwasu solnego i nie musiała przechodzić tego wszystkiego, co później miało miejsce (np. SIBO). Wiem, że wielu czytelników Tłustego Życia ma podobne doświadczenia.

Zawsze namawiam do szukania informacji na temat swojego zdrowia. I niestety uważam, że wiele osób zbyt mało uwagi poświęca na słuchanie własnego ciała. Nie jestem tu wyjątkiem, jak większość z nas żyję wg planu i nie zastanawiam się czy jestem zmęczona, wesoła, spokojna czy głodna. Jest czas wstawania to wstaję, czas na jedzenie to jem. Nasze naturalne sygnały i instynkty zabija praca, obowiązki i proza codziennego życia. Zegar decyduje o wielu kwestiach, które kiedyś miały miejsce według naturalnego cyklu. Do tego totalnie zaburzamy rytm dobowy, na co pozwala nam cudowna technologia. Nie idziemy spać wraz ze zmierzchem, nie wstajemy wraz ze wschodem słońca, nie jemy gdy czujemy potrzebę i nie śpimy dłużej jak czujemy się zmęczeni. Raczej idziemy spać jak wszystko zrobimy co musimy zrobić, wstajemy gdy trzeba iść do pracy i jemy jak jest przerwa. Ale mimo wszystko nie wierzę, że można nie zauważyć, że np. nie funkcjonujemy bez kawy lub mamy ciągle wzdęcia. Po prostu ignorujemy te sygnały. A może wierzymy, że wszystko jest ok...ja jestem mistrzem wmawiania sobie, że mam tonę energii (nawet jak spałam 5h).

Co ważne to czasem zastanowić się nad naszym ciałem, posłuchać co ma do powiedzenia i nie lekceważyć gdy daje sygnały. Czasem udaje się zgasić symptomy na tygodnie czy lata, i gdy pojawi się kolejna choroba zwalić to na karb starzenia, pecha czy genów. Wierzę, że tak się nie dzieje. Choroby powstają na poziomie komórkowym i dużo wcześniej niż mamy symptomy jest już nieprawidłowość. Diagnoza jest już ogromnym znakiem ostrzegawczym i przeważnie ma miejsce dużo dużo później niż objawy, które i tak sporo ludzi skutecznie ignoruje. 

Nie zachęcam do siedzenia codziennie z zeszytem i notowania symptomów lub biegania co 2 tygodnie do laboratorium i na usg. Życie to dużo więcej niż idealne zdrowie, ale z pewnością im jesteśmy starsi tym bardziej doceniamy jego wartość. I tu właśnie jest różnica między lekkim podejściem, a niedoinformowaniem. To pierwsze może zapewnić nam szczęśliwe życie, bo będziemy wiedzieć kiedy nie martwić się na wyrost, a kiedy zająć się problemami, a to drugie sprawi, że albo będziemy błądzić jak dzieci we mgle, od jednego gabinetu lekarskiego do drugiego, lub totalnie lekceważyć symptomy, dopóki nie skończą się dramatycznie. 

A kiedy warto się przejmować? Moim zdaniem wszystko co jest chroniczne wymaga interwencji. Jeśli chorujesz co 3 miesiące, masz nieustanne alergie, nawracające infekcje, wieczne zaparcia, zmęczenie mimo urlopu czy trądzik po okresie dojrzewania to zdecydowanie jest nad czym się zastanowić.

35 komentarzy:

  1. Jak strasznie miło to czytać. Miło, bo widzę że nie jestem odludkiem, który troszczy się o zdrowie i proponuje to innym (bez skutku, raczej). Zawsze mam nadzieję, że lekkie choroby moje, moich znajomych, rodziny szybko się skończą i nie doprowadzą do powaznych schorzen. Jednak zawsze jest na odwrót - przecież "to tylko" wzdęcia, tylko zaparcia, tylko wymioty, tylko alergia, tylko migreny. Jak bardzo chciałabym, żeby ludzie czytali takie Blogi i czerpali z nich wiedzę. Przecież życie jest piękne, nie rozumiem jak nikt może nie chcieć zrobić nic, by je sobie przedłużyc i przemierzyć je w zdrowiu. Smutne ale prawdziwe. Oby świadomość ludzi rosła.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takie myśli przychodzą i mnie do głowy, kiedy czytam ten post.

      Jak miło czytać o holistycznym podejściu do zdrowia, o tym, że "błahe" objawy to już jednak sygnał, że dzieje się coś niedobrego w organizmie... dla przykładu, moje wieloletnie zaparcia (nawet do tygodnia bez wypróżnień) traktowane już chyba wszystkimi znanymi powszechnie sposobami (woda, ruch, błonnik...) nie ustąpiły do czasu wyeliminowania glutenu z diety i przejścia na "prawie paleo"! Znaczy, że zaparcia w moim przypadku to były pierwsze objawy jakiejś nietolerancji zbóż? a co by było dalej...?

      Z zawodu jestem fizjoterapeuta. Pracuje w publicznej służbie zdrowia. Z ludźmi chorymi, leczonymi konwencjonalnie, mam do czynienia na co dzien... i rzeczywiście, widze i słysze w zasadzie każdego dnia, jak te ważne sygnały ze strony organizmu nie są odbierane ani przez pacjentów, ani niestety przez lekarzy... często załamuję ręce, jacy pseudospecjaliści nas otaczają, jak leczą cukrzyków i zespoły metaboliczne zdrową dietą bogatą w produkty pełnoziarniste, a na chore kręgosłupy i stawy przepisują prądy i lasery (zamiast ćwiczeń/terapii indywidualnej). Coż powiedzieć, obyśmy byli świadomi własnego zdrowia i też sami szukali informacji na ten temat, bo znaleźć dobrego specjalistę, to sztuka. Szkoda, że naturopatia to taka niepopularna dziedzina...

      Usuń
    2. Dokładnie tak jest. Ja mając 13 lat zachorowałam na ostre zapalenie zapalenie stawów barkowych oraz w tym samym czasie na alergię objawiającą sie owrzodzeniem w szczególnosci nóg. Z alergii wyleczyłam się sama, jako dziecko zrozumiałam że coś w moim organizmie musi nie grać skoro tak okropnie wygladałam. Zmieniłam radykalnie dietę i bez pomocy alergologów i dermatologów sama wyleczyłam się z tej przypadłośi. Co do stawów to przez te 8 lat leczyłam się chyba u 50 lekarzy, oczywiscie zaden mi nie pomogl. Jeden z zielarzy u ktorych bylam, badajac dokladnie moj mocz, stwierdził ze zapalenie stawow ma podloze alergiczne i ze alergen osiada sie wlasnie tam. Kiedy wspomnialam o tym jakiemus lekarzowi to stwierdzili ze to niemozliwe, cos takiego nie istnieje no i ze wogole nawet nie ma takich badan aby cos takiego stwierdzic. A więc olałam sprawę - leczę się sama, piję zioła, dbam o odżywianie najlepiej jak potrafie i jestem zdrowa. Co prawda wciaz zmagam sie z wysypką od łokci do barków ale mam nadzieję że i z czasem to ustąpi. Wyleczyłam się także z biegania do lekarzy i z posiadania nadzieji, że idąc do nich ktoś mi pomoże. Człowiek może sobie pomóc sam, wystarczy tego chcieć. Także mam nadzieję, przeogromną, że świat zrozumie że idzie w złym kierunku, że za jakiś czas naprawdę będzie można skorzystać z pomocy naturopatów i zielarzy. Miło by było także aby ludzie przestali ich traktować jak magików i nawiedzonyc, bo to są akurat ludzie, którzy (tak czuję) jako nieliczni naprawdę chcą zdrowia dla swoich pacjentów.

      Usuń
    3. Ulix, dzielna jesteś :) I jestem pewna, że idąc konwencjonalną ścieżka gdzieś na końcu szkód byłoby więcej niż zysków.

      Usuń
  2. Dokładnie tak.. bardzo często takie symptomy lekceważymy, tak bardzo się do tego przyzwyczajamy, że taka patologia staje się dla nas czymś normalnym. Dopiero gdy uda nam się zmienić styl życia, dietę, bądź uda się przypadkiem zniwelować dany symptom uświadamiamy sobie, że można żyć inaczej, że można żyć lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. mam 2 pytania, czy mąka ziemniaczana jest paleo? a drugie : jak poradzić sobie z nieustająco wzdętym brzuchem i często męczącymi gazami? rano gdy wstaję mam płaski brzuch ale z biegiem dnia zaczyna coraz bardziej sterczeć i jest napięty, co ciekawe w pierwszych fazach eliminacji był płaski, mam podejrzenia, że im więcej warzyw jem tym jest gorzej - warzywa gotuje, biorę enzymy, co jeszcze mogę zrobić? liczyłąm, że dieta eliminacyjna jakoś zażegna ten problem, lub też minie on z biegiem czasu ale niestety nie:( już nie wiem co robić:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wejdź na bioslone.pl. Tam znajdziesz pomoc. Sposób rozumowania jest tak jak tu. Ale pomagają, jak w naturalny i spokojny sposób doprowadzić organizm do zdrowia.

      Usuń
    2. Ewa Maria - nigdy, ale to nigdy nie wchodź na biosłone bo co jedyne tam dostaniesz to Cie zdołują psychicznie a swoimi beznadziejnymi metodami zrujnują zdrowie. Sprawdzone na własnym przykładzie i nie tylko. Chcesz mieć zdrowie = nie wchodź na biosłone a lepiej poczekaj na odpowiedź M.S.

      Usuń
    3. sposób rozumowania tam jest zdoła inny, do tego terror psychiczny jak czegoś nie rozumiesz. jak najdalej od bioslone.

      Usuń
    4. Problemy jelitowe to bardzo czasochłonna i wymagająca cierpliwości walka, krok w przód, dwa wstecz itd. Obserwuj swoje ciało, znajdź bezpieczną strefę jedzenia, wracaj do niej i próbuj ponownie wprowadzać nowe produkty. Nie wiem co jest przyczyną, być może potrzebne jest tutaj leczenie SIBO czy pasożytów. Być może tylko dobry probiotyk wystarczy, naprawdę ciężko to ocenic via net.

      Usuń
    5. a jaki probiotyk, poza tymi z fermentowanych produktów ( ktore prawdopodobnie są winowajcami migren u mnie) byś poleciła? coś z now foods?

      Usuń
    6. a jeśli chodzi o wzdęcia, to od czasu jak wrpowadziłam enzymy trawiennie i kwas solny ( na zmianę co drug dzień), przestałam popijać posiłki - jest o 90 proc lepiej

      Usuń
    7. Z probiotykami jest tak, że nie każdy będzie każdemu służył i generalnie pomagają tylko gdy je stosujemy. Nie zagoszczą na dłużej. Najlepsze to takie, które mają kilka różnych szczepów bakterii i ok. kilkunastu miliardów w dawce. Świetne są drożdże Saccharomyces boulardii. To i dobrej jakości probiotyk to niezły duet. Aha probiotyki wymagające niskiej temperatury są bardziej aktywne.

      Usuń
    8. Ja osobiście stosowałam ok. 8 różnych preparatów i tylko dwa były dla mnie odpowiednie, gdzie każdy z nich generalnie ma swoich zwolenników :)

      Usuń
  4. Oj to ja jednak zdrowa nie jestem :( choć staram się słuchać swojego organizmu, wyglądam na 16lat (tak mówią;)) a mam 23, a sama widzę że nie mam już tyle siły co jakieś 3-4 lata temu i rzadko kiedy mam ochotę i energię skakać na imprezie do 5 rano, szczerze wolę się wyspać, mój organizm o to woła? czy może się zestarzałam ;p?


    Inny "problem" do którego w sumie przywykłam ;) (nie wiem może znów napiszę maila do Ciebie Klora i powrócimy do starej korespondencji;) no ale napiszę go tu), więc chodzi o to że przywykłam do "wywalonego" brzucha, tak mniej więcej 4 miesiąc ciąży, wiem że jakieś 50% z tego to moja zła postawa z którą próbuję walczyć (tj.garbię się i wypinam brzuch do przodu), ale to nie wszystko ostatnio w sumie przez przypadek zauważyłam, że był on kompletnie płaski, po około 4 godz. nie jedzenia i nie picia, kompletnie zero (nie miałam możliwości) wracam do domu i w szoku patrzę na swój płaski brzuch i .... wystarczy że wypiłam kubek ciepłej herbaty, potem wodę,kawę coś tam zjadłam...i bania! chodzę z taką wieczną banią...ok mogę nie jeść te 4 godz. ale pić? wszystko tylko by mieć płaski brzuch.... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie ten sam problem. I zawsze z zazdrością patrzę na te wszystkie laski z płaskimi brzuchami w obcisłych bluzeczkach! Ja już od wielu lat mam problem z tymi wzdęciami - a wiadomo jak wstydliwy jest to problem. Baaaardzo rzadko mi się zdarza żebym założyła coś obcisłego, a jeśli już to co chwila patrzę na swój brzuch czy aby nie jest za duży - taka psychoza. I nie to żebym miała jakieś fałdki tłuszczu, absolutnie nie, po prostu wzdęty jest jak balon (dosłownie 4-5 miesiąc ciąży).

      Teraz od pewnego czasu przeszłam (prawie!) na dietę paleo, ograniczyłam owoce, chociaż wciąż pewnie jem ich za dużo (zazwyczaj rano na czczo: teraz to gruszka lub jabłko/kilka śliwek/winogrona). Nie folguje się też z surowymi warzywami, robię np. surówki z surowej kapusty (zauważyłam że jest mniej wzdymająca niż gotowana), unikam jednak czosnku, cebuli, pora, brukselki itp.

      Niedawno zrobiłam sobie WODOROWY TEST ODDECHOWY dla pewności czy nie mam nietolerancji fruktozy i wynik wyszedł: 19 ppm! - i jak to interpretować?? Lekka nietolerancja czy nie ma problemu? (za nietolerancję uznaje się wynik >20 ppm)

      Dodam, że oprócz wzdęć, mam kilka innych problemów:
      - zaparcia (jeśli nie piję kawy rano, po owocach - ma efekt przeczyszczający)
      - PCO (już od ponad roku nie mam miesiączki, a problemy z nieregularnym okresem zaczęły mi się w wieku ok. 14 lat, teraz mam 29)
      - trądzik od wielu lat (teraz na szczęście przygasł po odstawieniu zbóż, słodyczy i nabiału)
      - wahania nastrojów z okresami depresji

      Oj MS - dobrze zauważyłaś, że problemy tego typu są bardzo powszechne. Będziesz miała co robić jako naturopata, a sama chętnie bym skorzystała z Twoich rad.

      Pozdrawiam wszystkich ;-)

      Usuń
    2. Myślę, że możemy założyć, że fruktoza nie jest Twoim przyjacielem :) Spróbuj FODMAPS, nie jest to najprzyjemniejsza eliminacja, ale chociaż na chwile...
      Badalas tarczyce?

      Usuń
  5. jejku ten artykuł jest dla mnie, w ogóle uwielbiam wszystkie Twoje wpisy życiowe, są takie prawdziwe

    ja to miałam odwrotnie, bo ja gdy chorowałam i teraz kiedy mam zjd zawsze myślałam, że to ja jestem chora, a wszyscy inni są zdrowi, szczególnie kiedy zjd uniemożliwiło mi normalne życie to już w ogóle codzienne myśli, że ja jestem chora, a inni są zdrowi, ale do czasu, dopiero babcia mi uświadomiła, że niektórzy 'udają' zdrowych i często nie mówią całej prawdy o swoim stanie zdrowia, noi tak doszło do tego, że jedna z moich lepszych koleżanek ma problemy hormonalne, zalecenie lekarza oczywiście tabletki anty, a jej chłopak ma podejrzenie łuszczycy, to dostał sterydy...


    u mnie było dokładnie tak jak piszesz, od dziecka częste infekcje i przeziębienia, było i przeszło, poleżało się z tydzień w domu i z powrotem do szkoły, aż w końcu organizm się zbuntował i zaczęły się poważniejsze problemy bóle zatok, potem głowy, zawroty głowy, potem bóle potylicy i karku, aż wreszcie bóle kręgosłupa i też jedno z drugim jakoś bardzo nie było związane, na zatoki wysłali mnie na lampy, przepisali tony antybiotyków, aż wreszcie z tego całego stresu i nerwów, że przez tak długi czas nikt nie chce mi powiedzieć, co mi tak naprawdę dolega padły mi jelita

    chociaż tak na dobrą sprawę, to wydaję mi się, że pierwsze jelita były chore, tylko nie zauważałam tych sygnałów od organizmu, a chore zatoki były skutkiem stanu zapalnego jelit, czy jakiejś nierównowagi bakteryjnej, co na mojej przetworzonej diecie było bardzo prawdopodobne

    MS dziękuję Ci za te bloga i za te wszystkie ważne informacje o których się tutaj dowiedziałam, bo z naszymi lekarzami to prędzej można zwariować niż wyzdrowieć

    OdpowiedzUsuń
  6. MS wiem, że masz mało czasu a zależy mi na uzyskaniu odpowiedzi a na mailu jej nie uzyskałem. Chciałbym się dowiedzieć jakie masz zalecenia w przypadku:
    1. Podwyższonych trójglicerydów (to najbardziej mnie interesuje)
    2. Helicobacter pylori

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli uczę się słuchać mojego organizmu i wiem ,że sygnalizuje mi zawsze zły produkt wzdęciem. Dla przykładu wypiłam kawę , bo tak gwałtownie spadło ciśnienie , że bardzo rozbolała mnie głowa. Wybrałam mniejsze zło tabletka(nigdy nie biorę przeciwbólowych) czy kawa. I co? Totalne wzdęcie. Nie pije kawy od 3 miesięcy i dalej mój organizm jej nie potrzebuje i nie toleruje.
      Mam wzdęcie na własne życzenie. Może u Ciebie Magdalena jest podobnie?

      Usuń
  7. o czym może świadczyć odbijanie się po każdym posiłku i między posiłkami? praktycznie ciągle mi się odbija nawet po wypiciu rano szklanki wody na czczo
    czy może być taka sytuacja, że mam za mało kwasu solnego i jednocześnie stan zapalny/ nadżerki żołądka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może oczywiście. Fermentacja to jest słowo klucz gdy mowa o odbijaniu. A wzdęcia?

      Usuń
    2. ja mam tak dużo gazu, że nawet nie wiem skąd on się bierze, zaczęłam obserwować to i gazy mam już po przebudzeniu, jak idę do wc to wydalam kał o różnej konsystencji z gazem, często mam niepełne wypróżnienie i muszę tak latać kilka razy do wc i często po tym jak już wyjdą ze mnie te bobki i mniejsze kawałki stolca to są gazy

      wzdęcia tak samo, praktycznie po śniadaniu od razu czuję się ciężko, mam napompowany brzuch i czuję taką ciężkość w brzuchu, dodatkowo dochodzi przelewanie, kruczenie i cała epopeja głosów

      zauważyłam też że mam nudności po zjedzeniu łososia i generalnie zawsze łosoś był moją ukochaną rybą, a od niedawna muszę się przymuszać żeby zjeść cały kawałek bo jest mi niedobrze

      dodatkowo mam takie coś, że rozpycha mi lewą stronę jelit i czuję jak ten gaz tam się przemieszcza, a czasami nawet sam wybucha i wydaje odgłos jakbym puściła bąka mimo że tego nie zrobiłam

      ja już nie wiem, co mam robić, niezależnie co jem mi się odbija, nawet po kubku rosołu, odbija mi się też między posiłkami

      czy mogłabyś doradzić w jakim kierunku mam iść, wiem, że niechętnie to robisz, ale ja już nie wiem, gdzie mam szukać pomocy, dodatkowo mam jeszcze biegunki/zaparcia i generalnie zamiast normalnego życia szczęśliwej młodej osoby to ja wegetuję, nie mogę normalnie zjeść, wyjść do kina,czy nawet się uczyć, nie wspominając już o tym, że szkoły to ja nie mogę skończyć, a pracę to nie wiem jak znajdą, są dni, że boję się wyjść z domu

      dietę eliminacyjną stosuję od wspólnej akcji, nabiał odrzucony w 2011 roku i ja nie widzę żadnej zmiany, pisałaś o foodmaps żeby odrzucić tylko, że ja nie jem praktycznie żadnych warzyw poza marchewką, patisonami i minimalną ilością pora, czasem zjem trochę kiszonej kapusty i to jest wszystko, a i tak w kale znajduję niestrawione resztki marchewki

      choruję już od 3 lat i na prawdę nie widzę już dla siebie nadziei, czytałam wszystkie Twoje posty o jelitach, jak sobie pomóc, ale nie wiem co jeszcze bym mogła zrobić, z tego co wiem sama miałaś zjd i jakoś z tego wyszłaś, czy możesz powiedzieć co Ci pomogło, bo ja już niedługo zwariuje, nie mogę normalnie żyć, bo jelita nie dają mi żyć, już myślę o najgorszym, bo ja już tak dalej nie mogę

      Usuń
    3. A jak jest na czczo? I jak po wypicu na czczo wody? To dla mnie ważne.

      Usuń
    4. na czczo tak samo, po wypiciu wody mi się odbija, już po wstaniu z łóżka mam gazy, generalnie jak tylko otworzę oczy to się zaczyna przelewanie i gazowanie

      Usuń
    5. i jeszcze dodam, że najczęściej takie 'wybuchy' w środku powietrza, przelewanie, rozpychanie mam z lewej strony brzucha, czasem boli mnie na wysokości ostatniego żebra, czasem trochę niżej jak dół biodrowy, ale generalnie ten obszar, często mam tak, że czuję skurcze brzucha- ten gaz się w środku przemieszcza, a to boli i właśnie przemieszcza się z lewej strony, a potem muszę puścić bąka

      Usuń
    6. i co o tym wszystkim myślisz? od czego może być ta fermentacja skoro nie jem produktów fodmaps

      Usuń
    7. Jak jest przerost bakterii w jelicie cienkim, to i wzdecia, i bol wystepuja non stop i jakby osoba miala wrazenie, ze zadne zalecenia dietetyczne nie dzialaja. Czasem ustepuje sam, nasz organizm potrafi zwalaczac wiele, ale czesciej trzeba sobie pomoc. Pisalam o tym jak samodzielnie leczyc problemy pokarmowe w osobym poscie.

      Usuń
    8. ja mam takie wrażenie, już tyle rzeczy wykluczyłam, a poprawy nie widać
      rozumiem, że sugerujesz, że to może być sibo? tylko, że ja już stosowałam olej z oregano, echinaceę i golden seal, a do tego pau darco i żadnej poprawy
      a co Ty sama stosowałaś na sibo?

      Usuń
    9. Ja mam pewną sugestię, może pasożyt? Zwykle nikt o tym nie pomyśli a symptomy są mylone z wieloma chorobami. Poczytaj sobie o objawach, skoro nic innego nie pomaga to może być strzał w dziesiątkę.
      Swoją drogą może MS ma jakąś wiedzę na temat naturalnych sposobów odrobaczania?
      Jestem na etapie rozkminiania tego tematu. One mogą zabierać większość cennych wartości z pożywienia i powodować wiele zaburzeń. U siebie podejrzewam lamblie (jednym z objawów jest przelewanie i bulgotanie, jakby bąbel powietrza gdzieś nad pępkiem, co mam od dziecka) a do tego na przemian ssanie albo mdłości, a lekarze robią wytrzeszcz i wysyłają na gastroskopie..
      aaa perełka! na gastroskopii pani mi powiedziała ze taki mój urok i ze jak przytyje to może nie będzie słychać ;)

      Usuń
  8. MS, można łączyć w jednym posiłku banany i maślankę? Bo tak sobie myślałem, że niby jedno to laktoza a drugie fruktoza, ale w maślance rzekomo laktoza została strawiona już przez bakterie i jest jej mało, jak jest więc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem fanem nabialu, ale tak naprawde nietolerancja laktozy to nie jest najgorszy jego aspekt :) Nie kazdy ma problemy z laktoza. To troszke taki na sile argument :) Kazeina bywa duzo bardziej problematyczna.

      Usuń
  9. hej wszystkim pozytywnie nastwionym na zdrowie :) Czy ktoś z Was wie jak leczyć łuszczycę, co jeść , a co odstawić?...... borykam się z nią od kilku lat i czasem jest lepiej czasem gorzej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastosuj protokol autoimmunologiczny.

      Usuń