Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

01.10.2013

Diagnostyka w alternatywnym podejściu

Moja koleżanka nie dając już sobie rady z rozregulowanymi hormonami postanowiła w końcu pójść do lekarza. Była niezwykle podekscytowana tym faktem, a ja zaczęłam się zastanawiać czy lekarze w ogóle przejmują się faktem, że 15 minut wizyty wystarcza jedynie na miłe powitanie i odnalezienie karty pacjenta. Być może nasz system jest już tak spaczony, że nie widzi nic złego w kiepskiej diagnostyce. Ale czemu tak wielu pacjentów również nie widzi nic niepojącego w takim podejściu i dalej z niecierpliwością i nadzieją, czeka na konsultację lekarską? Niby te 15 minut ma coś zmienić w Waszym zdrowiu? Być może, raczej nie...dlatego dziś będzie o diagnostyce.

Wszyscy którzy do mnie pisali pewnie zastanawiają się kiedy otrzymają odpowiedź. Prawdą jest, że nie mam zbyt dużo czasu, ale zawsze odpowiadam na wszystkie maile...pytanie czemu tak długo to trwa :) Ten post powinien wszystko wyjaśnić.

Nie jestem w stanie, a raczej już nie mogę (ze względu na przekonania) doradzać bez konkretnego wywiadu. Mogę oczywiście pogdybać, co robię często w komentarzach na blogu, ale jeśli chodzi o poważniejsze problemy, których dotyczy 90% maili do mnie, niestety bez diagnostyki ciężko jest pomóc. Zwłaszcza jeśli naprawdę zależy nam na czyimś zdrowi, inaczej pewnie udziałałabym płatnych konsultacji przez net. To też jest powód, dla którego nie prowadzę praktyki,  po prostu nie mogę poświecić tyle czasu ile jest potrzebne, aby skutecznie komuś pomóc. Blog to czyste informacje, kazdy z nimi zrobi co zechce, nie są płatne i nie uważam, że powinny być traktowane jako porada lekarska. Konsultacja czy doradzanie w jakikolwiek sposób wywołują już większa presję. Podziwiam lekarzy, którzy ot tak przepisują leki i często robią krzywdę pacjentom. Podziwiam ich brak odpowiedzialności za te decyzje. Wiem, że mam skłonności do nadmiernego analizowania rzeczy...ale bez przesady, jeśli mamy do czynienia z żywym organizmem, pewna doza przemyśleń i indywidualnego podejścia jest niezbędna. A to wymaga i czasu, i współpracy z dwóch stron. Zauważyłam, że wiele osób wcale nie chce "współpracować" w taki sposób. Nie jest to zarzut, taką mamy mentalność - chcemy szybkich rozwiązań, na szczęście większość z Was chce korzystać z bardziej naturalnych metod, a to już pierwszy krok w kierunku zmiany świadomości. Kolejnym będzie zrozumienie, że naturalna medycyna to proces, pełen wzlotów i upadków, a im lepsza diagnostyka tym mniej miejsca na błędy.

Diagnostyka naturopatyczna diametralnie różni się od tej konwencjonalnej. Aby naprawdę pomóc danej osobie potrzeba wielu informacji, które dla przeciętnego człowieka nie mają znaczenia w momencie gdy przychodzi na konsultację. Dla każdego alternatywnego praktykanta są jednak niezwykle cenne. W przeciwnym wypadku będziemy robić to co konwencjonalna medycyna czyli gasić symptomy i hamować objawy. Wbrew pozorom jest to możliwe również za pomocą naturalnych metod. To czy podamy pacjentowi syntetyczny antybiotyk czy naturalny to tylko z pozoru robi wielką różnicę, bo tak naprawdę gdy nie dotrzemy do przyczyn stanu zdrowia danej osoby, takie leczenie wciąż nie będzie skuteczne. Np. chroniczne infekcje przeważnie są konwencjonalnie leczone antybiotykami, lekami przeciwzapalnymi czy przeciwbólowymi. Gdy chcemy iść w bardziej naturalną stronę weźmiemy witaminę C w dużej dawce, echinaceę, może jakiś cynk i stan zdrowia z pewnością się polepszy...ale to nie jest odpowiednia metoda. Skuteczne podejście powinno być skupione na przyczynach chronicznych infekcji i być może okaże się, że chory ma problem z jelitami, w których leży większość naszego systemu odpornościowego lub jego system jest przeładowany toksynami. Zakładam, że jeśli musimy stosować jakiś preparat non stop, to wciąż krążymy w okół przyczyny i gasimy symptomy. Oczywiście z małymi wyjątkami, bo niektóre chroniczne choroby wymagają stałej podaży suplementów czy leków.

Często w wiadomościach pytacie konkretnie o przyczynę danego stanu, np. dlaczego mam wysoki cholesterol lub niski progesteron...Prawda jest taka, że nie wiem. Mam w głowie listę potencjalnych przyczyn, ale wciąż byłoby to krótkowzroczne myślenie gdybym jej użyła. Jedna z ważniejszych zasad w naturopatii mówi: symptomy nie definiują choroby. Czyli możesz przyjść z bolącą ręką, a usłyszeć, że tak naprawdę masz problem z nerkami. Nasze ciało manifestuje choroby na różny sposób. Mamy hierarchię organów, a choroba wędruje od zewnątrz do wewnątrz, od najmniej ważnych organów do kluczowych, i w analogiczny sposób ustępuje. Często pacjent może sam ocenić postęp choroby gdy dolegliwości typu "moja ręką boli' stają się bardziej ogólne jak np. "czuję się źle". Takie przejście z "moje" na "ja" jest ogromnym znakiem ostrzegawczym, że choroba staje się bardziej chroniczna. Większość z Was nie zauważa jak rośnie poziom 'chroniczności' ponieważ lekceważymy pierwsze objawy i nie potrafimy połączyć całej naszej medycznej historii w całość. To powinien notabene zrobić lekarz. Infekcja wirusowa w danym czasie, rok później grzybica, 3 lata później Zespół Jelita Drażliwego i na końcu chora tarczyca to ta sama choroba o różnym stopniu chroniczności. Oczywiście alopatia nie patrzy w ten sposób, stąd mamy nazwy chorób i określone definicje powiązanych z nią symptomów (plus listę leków jakie muszą być stosowane). Niemniej jednak żadne symptomy, które zostały zahamowane lub zgaszone, i jednocześnie nie była podjęta żadna próba poprawienia status chorego, nie odejdą w niepamięć. Dla przykładu łuszczyca: leczymy ją w konwencjonalny sposób i po pewnym czasie skóra nie jest w stanie już reagować symptomami, a toksyny które normalnie są eliminowane tą drogą akumulują się np. w tkankach miękkich. Znana jest taka forma artretyzmu powiązanego z łuszczycą.

Z tych powodów dla mnie ważny jest każdy element dotyczący zdrowia danej osoby. Rodzimy się z pewną konsytuacją. Zdrowie matki, przebieg ciąży i sposób porodu są dla niej krytyczne. Organizm matki wiedząc, że dziecko zostanie wydalone na świat, uznaje to za szansę aby pozbyć się zgromadzonych w ciele toksyn. Ważna jest też kolejność narodzin dzieci (im więcej ciąż tym większy niedobór minerałów i witamin u matki, zwłaszcza gdy ciążę następują jedna po drugiej). Sposób dostarczenia również ma znaczenie z punktu widzenia flory bakteryjnej, ponieważ dziecko podczas naturalnego porodu nabywa odporność. Z mojego punktu widzenia istotne są również wszelkie przebyte choroby wieku dziecięco i szczepienia. Te pierwsze są idealną szansą dla organizmu na pozbycie się części toksyczności, więc brak chorób w wieku dziecięcym nie uznawany jest za dobry znak. Szczepienia z kolei powodują chwilowy stan nadaktywności systemu odpornościowego, co hamuje witalność człowieka. Pojęcie witalności jest dość enigmatyczne i oczywiście nierealne jest jej zmierzenie, jednak naturalna medycyna nigdy nie była metodą 'szkiełka i oka', więc podważanie jej skuteczności czy też zasad uznam za nie na miejscu.

Dalej idąc patrzy się na środowisko w jakim wychowywało się dziecko, zarówno otoczenie zewnętrzne jak i czynniki takie jak dieta, styl życia itd. Wszelka historia chorób, stosowanych leków oraz interwencji medycznych powinna być skrupulatnie zebrana. Przeważnie historię zdrowia rozdziela się ją na etapy: przedszkolny, szkolny i dorosły. Ten środkowy jest niezwykle ważny ponieważ okres dojrzewania to okres dużego zapotrzebowania na składniki odżywcze i już wtedy łatwo o stworzenie dobrego gruntu dla przyszłych niedoborów. Wiele nastolatków nie dba o swoje zdrowie, i to w kwestii diety i często u dziewczyn sporych restrykcji co do ilości i jakości jedzenia. U kobiet ważne są oczywiście kwestie takie jak miesiączkowanie, ciąże, stosowanie leków hormonalnych oraz różne symptomy związane z cyklem menstruacyjnym. Mnie również interesuje ilość stosowanych przez całe życie leków (większość z nich ma toksyczny wpływ na wątrobę i nerki), kosmetyków, sen, aktywność, poziom energii, wygląd zewnętrzny, stan zębów, objawy ze strony przewodu pokarmowego, poziom stresu, dieta przeszła i obecna, suplementacja oraz historia medyczna najbliższej rodziny. Jeśli mowa o lekach najbardziej istotne jest każde stosowanie antybiotyków, sterydów, hormonów oraz diuretyków.

Gdy mowa o obecnym stanie zdrowia bardzo szczegółowo analizowane są wymieniowe wyżej aspekty. Np. sen wymaga wiedzy na temat godziny położenia się, wstawania, zmian w okresie weekendu, czasu zaśnięcia, wybudzania się, stanu po obudzeniu itd. Każda dziedzina życia powinna być w taki sposób bardzo dokładnie zweryfikowana.

Tak szeroka diagnostyka jest konieczna w każdym przypadku, inaczej nie ma pewności, że przepisane zalecenia naprawdę zostały dobrane indywidualnie i nie pogorszą stanu zdrowia pacjenta z powodu zbyt powierzchownego potraktowania jego historii medycznej. Chcemy mieć świadomość, że nic nie zostało pominięte. Przeważnie wywiad trwa ok. dwóch godzin i często jest poprzedzony ankietami. Głównymi celami jest ocena, które systemy organizmu nie funkcjonują poprawnie, jakie są potencjalne niedobory odżywcze, jakie aspekty diety i stylu życia wymagają poprawy i przede wszystkim jaka jest zdolność detoksu organizmu i stan dróg eliminacji. Bez tej wiedzy ciężko jednoznacznie stwierdzić co się dzieje ze zdrowiem danej osoby i jak wyglądała witalność na przełomie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Każdy próba hamowania symptomów, oraz polepszenia statusu witalności powinna być odnotowana. Pacjent z kolei musi zrozumieć, że symptomy nie są wyznacznikiem stanu zdrowia. Wiele organizmów nie daje znać o chorobie latami, przynajmniej nie w dokuczliwy sposób, a ludzie mają tendencję do bagatelizowania mniejszych znaków.

Przyznam szczerze, że większość z Was nie zdaje sobie sprawy (być może nie wierzy), że obecne problemy ze zdrowiem są rezultatem wcześniejszych zdarzeń i pogłębienia się poziomu 'chroniczności'. Mogę stanowić za przykład: leczyłam trądzik na sto sposobów, od konwencjonalnych metod po naturalne. Te ostatnie uwzględniały: regulację hormonów, zarządzanie stresem, troskę o jelita, oczyszczenie wątroby itd. I tak naprawdę za każdym razem mój statu zdrowia się polepszał, ale wciąż nie było idealnie...dopiero naturopatyczne podejście pozwoliło mi dojść, że dysfunkcyjne jest u mnie jelito grube, przez co wszelki detoks, ani inne kuracje nie będą w 100% skuteczne. Na marginesie gdy cierpi skóra to wątroba i jelito grube są pierwsze w kolejce do zaadresowania, ponieważ skóra jest jak trzecia nerka, więc jeśli eliminacja na jakimś poziomie nie przebiega poprawnie przejmuje tą funkcję.

Wiele wydarzeń wydaje nam się zupełnie niewinnych i nieistotnych np. stosowanie głodówek, diet oczyszczających w przypadku gdy mamy zaparcia doprowadzi do zwiększenia toksyczności, nagła utrata tkanki tłuszczowej może zaburzyć równowagę hormonalną czy też kuracja antybiotykowa sprzed roku da o sobie znać w postaci choroby autoimmunologicznej. To tylko kilka przykładów, które można mnożyć w nieskończoność, sęk w tym aby zdawać sobie sprawę, że nawet banalna informacja może mieć ogromne znaczenie dla osoby prowadzącej kuracje. Zwłaszcza dla nas. Dla nas ponieważ w Polsce nie mamy rozwiniętej diagnostyki laboratoryjnej i wielu problematycznych kwestii nie jesteśmy w stanie zweryfikować, a w takich realiach diagnoza naturopatyczna sprawdza się idealnie. Nie jest to jednak metoda dla wszystkich. Nie każdy wierzy w witalność, powiązanie pomiędzy chorobami czy inne zasady naturopatii. Wiele osób podważa negatywny wpływ toksyn czy stosowanych leków na nasze zdrowie, tak samo jak neguje udział diety w rozwoju chorób. Takie osoby nie powinny po prostu korzystać z pomocy naturopatycznej. Pozostali z kolei muszą zdawać sobie sprawę, że cały proces może być czasochłonny, i często poprzeplatany kryzysami leczenia wraz ze zmianą symptomów choroby. Jeśli popatrzymy na symptom jak na długi proces zaburzenia pewnej równowagi, gdzie zaburzenie jest pierwsze i pogłębia się dając fizyczny objaw, to zrozumiemy, że leczenie również może zając sporo czasu. Wszystko zależy od istoty problemu.

Czy wciąż chcecie korzystać z pomocy naturalnej medycyny? :)

Ps. Diagnostyka w Polsce zaczyna być coraz bardziej dostępna. Odkryłam laboratoria specjalizujące się fenomenalnych badaniach w kierunku chorych jelit (i nie tylko). Niestety cena nie jest już taka dostępna. Ponieważ badania są wysyłane za granicę, i też ceny są 'ichniejsze' koszt kształtuje się w okolicach 1300-1700 zł za panel jelitowy.  Badania hormonalne (ze śliny czyli jedyny wiarygodny sposób) wahają się od 500 -1000 zł. Niestety :( Ale wierzę, że z czasem będzie więcej takich opcji i ceny spadną.

35 komentarzy:

  1. Też mam trądzik i dysfunkcyjne jelito grube i co mogę zrobić z tym jelitem , a co Ty sama zrobiłas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post był właśnie po to abym nie musiała odpowiadać na takie komentarze :) Myślę, że byłabym już milionerką jakbym znała prostą odpowiedź. Jak pisałam wyżej, bez wywiadu lekarskiego ciężko tu coś doradzić oprócz standardowego zaadresowania diety, stylu życia czy innych kwestii o których pisałam przy okazji posta na temat leczenia trądziku. Na pocieszenie dodam, że w takich przypadkach cera dość szybko ulega poprawie.

      Usuń
    2. ja niestety musialam czekac dosc dlugo na poprawe, ale jjestem wyjatkowym przypadkiem. najpierw ogromny wysyp, teraz na zmiane calkiem ladna cera i miesiaczkowy wysyp. w dalszym ciagu szukam u siebie przyczyn i alergenow oraz lecze to co juz znalazlam.

      Usuń
  2. Podoba mi się naturoterapia i takie podejście do poznania przyczyn chorób, dolegliwości. Jednak to wszystko jest takie trudne i zagmatwane dla wielu (dla mnie też).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie często też gdy chcę siebie diagnozować ;) Uważam, że nie jest to realne w 100%, po prostu nie jesteśmy obiektywni i nie potrafimy spojrzeć na siebie z dystansu, nawet gdy wiedza na to pozwala. Plus mamy pewne preferencje i bariery, których pilnujemy. Myślę, że nie powinniśmy sami siebie 'leczyć. Czym innym edukacja, a zupełnie inna kwestia to prowadzenie terapii. Chociaż w wielu przypadkach, mniej chronicznych, jestesmy w stanie sobie pomóc. Kwestia złozoności problemu i podejścia danej osoby do swojego zdrowia. Znam kilka osób, które twardo zastosowały się do tego co wiedziały i w co wierzyly, bez kombinowania i przedabrzania i niezle na tym wyszyly :) Niemniej jednak mysle, ze zawsze warto skorzystac z pomocy kogos kto się zna na tym, lub jest bardziej obiektywny.

      Usuń
    2. No ale jednak sama siebie wyleczyłas z zjd a już innym nie chcesz pomóc

      Usuń
    3. Tak, i właśnie po to założyła tego bloga, żeby NIE pomagać ludziom... co za ignorancja:/ Każdy jest sam odpowiedzialny za swoje zdrowie, myślisz, że MS teraz na odległość cudownie Cię uleczy?! Masz na blogu wystarczającą ilość informacji, żeby rozpocząć pewne zmiany. Ale tego trzeba chcieć, a nie szukać wymówek.
      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
  3. MS, a co sądzisz o usuwaniu wyrostka robaczkowego? potrzebny nam on, czy nie? Ja po zaleczonym nacieku okołowyrostkowym dostałam skierowanie na appendektomię, na którą nie poszłam. Pytałam już o to na forum, ale nie doczekałam się odpowiedzi.
    Idun

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturopata powie, że wycięcie osłabia układ odpornościowy ale długo nie było na to dowodów. Teraz już wiemy, że wyrostek jest źródłem potrzebnych bakterii, które są zapasem dla sytuacji typu biegunka czy inna strata. W taki sposób naturalnie odbudowujemy florę bakteryjną jelit. Myślę, że nic nie jest do końca zbędne w naszym ciele :)

      Usuń
    2. Też tak pomyślałam, dzięki za odpowiedz, uspokoiłaś mnie.

      Usuń
  4. mógłbym prosić posta o zakwaszeniu organizmu? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Im dłużej żyje tym więcej mam dowodów na to, że 85% naszych dolegliwości to kwestia diety a reszta to urazy, wirusy. Wszelkie moje dolegliwości jelitowe widać na twarzy. Ale zdarzyło mi się coś co w życiu nie podejrzewałabym, że to zależy od diety.
    Z dziesięć lat temu nadepnięto mi na paznokieć u nogi. Paznokieć zrobił się siny, niby to schodził, ale znów mi nadepnięto, i znów i znów. I w sumie zrobiło się coś, co być może było grzybica. Odwiedziłam dermatologa. Zaaplikował maść szara, nie pomogła, biała też nie przyniosła rezultatu. I dałam sobie spokój z maściami skoro nie pomagały.
    Między czasie oczywiście choroba jelit stała się jawna i odstawiłam gluten, potem zupełnie żywność przetworzoną. I w 8 miesięcy od zmiany żywieniowej paznokieć sam zaczął sam się regenerować. Praktycznie 3/4 paznokcia jest już zdrowe, został mały fragmencik chory choć już widzę, że zdrowieje od spodu.
    Żywność to najlepsze lekarstwo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam bardzo podobny przypadek! zauwazylam grzybice na dwoch palcach u dloni. najpierw kupilam jakas zwykla masc w aptece, potem dostalam specjalna od lekarza. uzywalam, jednak po chwilowej poprawie palce powracaly do dawnego stanu. w miedzyczasie przeszlam na paleo. pewnego dnia palce znowu zaczely piec, posmarowalam je, masc odlozylam na biurko, a ta... wpadla miedzy nie, a lozko. cholerka, stracilam masc, nie mam recepty, a palce beda piec! nic z tego, po jakims czasie wszystko zeszlo samo, bez masci. bylo to tez juz po kilku miesiacach na paleo:)

      Usuń
  6. Cześć MS,
    Podziwiam Twoją wytrwałość i zaangażowanie w edukację! I ten super blog. Czy można wiedzieć co studiujesz i gdzie?
    Zainteresowaly mnie te badania ze sliny, ktore lab w PL to oferują, nie mogę znaleźć w necie?
    Dziękuję i nie przestawaj pisać :)
    Malgosia Figlaszewska

    OdpowiedzUsuń
  7. Potwierdzam, bardzo fajny wpis jak i cały blog. Co do badań, to naprawdę porządne, a na pewno niestandardowe wydają się być badania we wrocławskim Genomie (piszę wydają się, bo jednak nie mam tylu pieniędzy żeby zbadać to co mnie interesuje). Polecam sprawdzić ich ofertę, jednak ceny jak już wspomniałem są kosmiczne :c Dlatego póki co leczę się sam metodą prób i błędów - raz lepiej, raz gorzej, ale co zrobić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. MS, jeszcze jedno pytanie - mogłabyś napisać coś więcej o śnie? Póki co myślałem, że liczy się tylko jego długość i żeby było to minimalnie te 7-8 godzin, jednak nigdy nie podejrzewałem, że pora w której kładziemy się do łóżka może mieć znaczenie (u mnie to zazwyczaj 1-2 w nocy).
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam zalecenie dla kobiet w ciąży ogłoszone przez pewien instytut i własnym oczom nie wierzę: "Staraj się jeść około 8 porcji produktów zbożowych dziennie w I trymestrze ciąży i 9 porcji w II i III trymestrze." Czy naprawdę osoby które się pod tym podpisują nie czytają wyników badań?

    OdpowiedzUsuń
  10. MS mam do ciebie wazne pytanie. Przyslali mi pare saszetek czegos takiego http://www.kulturysta.pl/100-whey-protein-2350-p-989.html
    Moje pytanie czy moge to spozyc czy lepiej nie ryzykowac zdrowiem?
    Sprawdzalam, ze jest to dosc drogi produkt wiec nie chcialabym tego wyrzucac ale nie mam pewnosci czy bardziej wplynie korzystnie czy tez odwrotnie?
    Prosze jakbys mogla odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i takie cos http://www.fbb.pl/scitec_nutrition_100_whey_protein_professional_2350g_ids_1161_1

      Usuń
  11. Hej,
    nie wiem czy mnie pamiętasz, pisałam w komentarzach w sprawie mamy z NADczynnością tarczycy. Pod koniec sierpnia odstawiła gluten, większość nabiału[poza masłem, mascarpone, tłustą śmietaną] i złe tłuszcze. Najbardziej zauważalną poprawą jest stan skóry - nastąpił zanik wysypek, które były częste.
    Jednak teraz, odpowiedź organizmu na uczulające[nie wiem jak to ująć] czynniki jest zwielokrotniona. Dodanie plasterka cytryny do herbaty czy wypicie kieliszka wina skutkuje obrzękiem, pojawianiem się czerwonych, 'gorących' plam.
    Czy masz może pomysł dlaczego tak się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zauważyłem u siebie podobną reakcję na jedzenie z wysokim IG. Kiedyś jadłem masę batonów, ziemniaków i ogółem rzeczy o wysokim IG i nie czułem, żeby po czymś się pogarszało (było źle, ale stabilnie). Teraz natomiast po przejściu na niskie IG (to już chyba pół roku) wystarczy jeden posiłek z wysokim i czuję jak moja twarz wręcz buzuje od wydzielania łoju. Podpinam się pod pytanie, czemu tak się dzieje?

    + jeszcze jedno pytanie - czy można (czy warto) suplementować l-glutaminę bez ALA lub NAC? I co lepsze w tym wypadku właśnie, ALA czy NAC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Szczególnie czuję ten łój pod dolną wargą, pocierając o skórę wydziela nieprzyjemny zapach, ale ciekawe jest to że pod takim posiłku o wysokim IG ::od razu:: czuję ten łój.

      Usuń
    2. U mnie to jest głównie nos i skóra pod oczami, tak samo mam w stresujących sytuacjach - robię się czerwony od razu i właśnie to cholerne pulsowanie. Od wysokiego IG dlatego, że po tym jak skacze insulina zwiększa się stężenie hormonów androgennych we krwi, a to bezpośrednio skutkuje nadprodukcją łoju co z kolei może prowadzić do zatykania porów.
      Mnie tylko interesuje dlaczego kiedyś, kiedy non stop jadłem jedzenie o wysokim IG nie było takich nagłych wyrzutów (może to dlatego, że poziom cukru we krwi był ciągle wysoki) i tak jak pisałem wcześniej, z moją cerą było kiepsko ale był to stały poziom. Teraz są to wahania - raz lepiej, raz gorzej, ale po posiłku z węglami o wysokim IG no po prostu czuję jak stan skóry się pogarsza i na nosie od razu pojawiają się kropelki łoju.

      Usuń
  13. Witam
    chciałam zapytać co sądzisz o badaniu, "żywej kropli krwi" bo czytam różne sprzeczne informacje a chciałabym poznać wiarygodną opinie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czesc, ja mam dosyć medycyny konwencjonalnej i koleżanka poradziła mi medycynę tybetańską. Pomyślalam czemu nie spróbować, skoro koszt wizyty to 35zł. Chińska lekarka zajrzała mi w język, obejrzała dłonie i zmierzyła palcem puls po czym nie pytając mnie wczesniej o dolegliwości powiedziała, że mam problem z ukl.pokarmowym(zgadza się) i nerkami, które naciskają na nadnercza, czego skutkim jest zbyt obfita lub skąpa miesiączak(zgadza się) i problemy z cerą (tak). Kategorycznie zabroniła mi jeść surowe owoce i warzwya (tak więc koniec z bananami :-( ), muszę unikać cukru, ostrych pprzypraw, jeśli chleb to ciemny, czerstwy (znalazłam taki żytni na zakwasie, bez drożdży, ale żyto przecież też zawiera gluten), moze być chrupki, nie mogę jesc żadnych orzechów i pestek, oraz kawy.
    Nie wiem jak to jest z kakao, bo niby powiedziała że mogę, a ja ostatnio je wręcz ubostwiam :-)
    No i zapytała czy chcę zioła. Zioła są już niestety droższe (na 4 tyg ok 100zł), a jak wiadomo kuracja ziołowa trwa miesiącami.
    Jednak bardzo się cieszę, że odwiedziłam tę klinikę, bo może w końcu zacznę normalnie jeść. Niestety muszę przyznać się bez bicia, z resztą jako już psycholog: zaburzenia odżywiania to moja domena niestety :-( A przeciez stres z tym związany odzdziałuje na nadnercza, które wydzielają kortyzol -> pryszcze. W moim przypadku się zgadza. Tak więc zaczęłam pić ziółka (czytałam w necie bardzo pozytywne opinie), wprowadziłam gotowane posiłki (jem kaszę, uwielbiam np.jaglaną choć ma niestety wysokie IG i nie wiem czy mogę ją jeść). Czasem zjem chleb. Na razie cera raz lepiej raz gorzej, codziennie coś wyskakuje, ale nie ma tragedii.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierzę w alternatywne medycyny ogólnie, mimo że moje doświadczenia z chińską są średnie. Ale co najwazniejsze to czas w takich terapiah, czasem miesiace mijaja nim bedzie lepiej. Z tym, ze oni rzadko ingeruja w diete, najczesciej sa to ziola, akupunbktura, banki, akupresura. Zoladek,sledziona. watroba, serce, nerki....to najczesciej dysunkcyjne obszary jakie sie diagnozuje. Mi sie wydaje, ze chinska medycyna pracuje glownie z energia, co moze byc super skuteczne, jak i nieefektywne. Daj znac za jakis czas :) Ciekawa jestem bardzo.

      Usuń
    2. W książce "Diagnoza z języka w medycynie chińskiej " Włoch profesor medycyny z Rzymu pisze że siła leczenia w 70% jest w jedzeniu i zmianie diety na paleo tłusto .

      Usuń
  15. nie wiem czy tylko u mnie, ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że opcja wyszukaj na stronie nie działa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie!:/
      A.

      Usuń
    2. Do kogo z naturopatów warto się udać?

      Usuń