Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

14.10.2013

Kalorie, białka, węgle, tłuszcze...licz tylko jak musisz

W idealnym świecie nasz organizm sam wyznaczałby ile energii potrzebujemy i kiedy dostarczamy za mało lub za dużo kalorii. Proporcje składników makro-odżywczych byłyby odpowiednio dobrane i to dzięki intuicji. Wiedzielibyśmy co jeść, kiedy jeść i kiedy przestać. W końcu x lat temu ludzie utrzymywali stałą wagę, a jedzenie nie wymagało znajomości matematyki, użyciu kalkulatora czy aplikacji internetowych.



Niestety realia są takie, że sporo osób nie wie jak jeść. Może to być wynik złych nawyków wyniesionych z domu rodzinnego, braku zainteresowania tematem odżywiania czy skomplikowaną przeszłością dietetyczną. Dostępna na rynku różnorodność jedzenia (a raczej produktów) nie ułatwia zadania. I chociaż uważam, że jedząc naturalne jedzenie nasz organizm sam będzie w stanie uzyskać optymalną wagę, to wiem, że wiele mocno uszkodzonych metabolicznie ciał nie jest w stanie funkcjonować poprawnie, przez co wysyłane sygnały będą sprzeczne lub po prostu nieprawdziwe. Dlatego pochyliłam się nad Waszą prośbą na temat liczenia kalorii i składników makro. Nie chciałabym jednak, aby to co napiszę było traktowane jako jakaś stała czy złota reguła. To jest raczej punkt bazowy, od którego należy wyjść i empirycznie dojść do swojego optimum.

Generalną zasadą jaką ja uznaję to jest zmienna podaż kalorii w zależności od intensywności danego dnia. Oczywistym jest, że w dni treningowe energia jest nam bardziej potrzebna, ale nie tylko sama energia, również składniki odżywcze, a w dni nietreningowe możemy ograniczyć tą podaż. Nie jest to strategia dla każdego, wiele osób preferuje stałą podaż kalorii i składników makro. Inni z kolei wolą zwiększać ilość węgli i białka w dni intensywne, a tłuszcz w dni odpoczynku.


Gdy nie ćwiczysz lub prowadzisz siedzący styl życia:

KALORIE: Możesz obliczyć swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne na dowolnej stronie w sieci np. tutaj. Nie należy pomniejszać swojej aktywności, więc dobrze dobierz współczynnik. Ja najczęściej dla osób, które nie mają intensywnego tryby życia zalecam nie mniej niż 30-35 kcal na kg ciała.


BIAŁKO: Optymalnie 15-20% diety, co jest dość niską wartością i dla wielu może być zaskoczeniem. Nie jestem jednak zwolennikiem dużej ilości protein, gdy nie zostaną wykorzystane dla potrzeb regeneracyjnych. W celach energetycznych efektywniejsze są dla osób statycznych kwasy tłuszczowe lub glukoza.
Inną strategią jest przyjęcie 1-1.5 g/kg ciała.

WĘGLOWODANY: Nie schodziłabym nigdy poniżej 120g dla osób bez konkretnych problemów z insuliną. Tak naprawdę jest to wartość, która nawet cukrzycy są w stanie spokojnie jeść, zakładając że nie są to przetworzone węglowodany. Dla większości statycznych kobiet 100-150g będzie odpowiednie. Im szczuplejsza kobieta i im mniej tkanki tłuszczowej posiada tym zwiększyłabym ilość węgli.

TŁUSZCZE: Niezależnie od poziomu aktywności 1g na kg ciała to jest absolutne minimum. Im kobieta ma więcej tkanki tłuszczowej tym bardziej warto zmienić preferencyjne źródło energii z glukozy na kwasy tłuszczowe. Możemy założyć, że to co zostanie nam z zapotrzebowania energetycznego po odjęciu białka i węglowodanów przeznaczamy na tłuszcz.

Czyli dla przykładu statyczna kobieta wążąca 60 kg będzie jeść 2100 kcal, 60-105g białka, 150g węglowodanów i  120-140g tłuszczu.


Gdy ćwiczysz i masz siedzący aktywny tryb życia:

KALORIE: Tak naprawdę wciąż warto wykorzystać narzędzie do wyliczania BMR, i mimo że jest kilka metod, to różnice pomiędzy wynikami są minimalne. Wszelki wysiłek powyżej 200 minut tygodniowo jest w moim odczuciu (i nie tylko moim) wysoką intensywnością. Dlatego nie pomniejszajcie swojego zapotrzebowania w celu redukcji.
I oczywiście typ uprawianego sportu ma znaczenie. Im bardziej zależny od glukozy tym więcej węglowodanów warto włączyć. Sporty wytrzymałościowe mogą efektywnie operować na spalaniu kwasów tłuszczowych, ale ma to sens tylko w przypadku naprawdę długich treningów (ok. 3h według badań). Dla większości z nas wprowadzenie większej ilości węglowodanów kosztem tłuszczu poprawi efekty i jakość treningów. Nie jest to zawsze tożsame z efektami wizualnymi niestety.W tym punkcie bardziej przemawiają do mnie argumenty takie jak: ochrona wydajności pracy tarczycy czy też regeneracja/mniejsza stymulacja układu nerwowego/wątroby niż czysta estetyka.

BIAŁKO: Do wszystkich wyliczeń makro używam wagi beztłuszczowej masy ciała. Na białko przypada ok. 2.8-4g na kg beztłuszczowej masy.

TŁUSZCZ: Istnieją dwie reguły jakie stosuję. Minimalna podaż czyli ok. 50g oraz indywidualnie ustalana według masy ciała (wg zasady 1g na 1 kg). Im bardziej osoba jest szczupła tym bardziej skłaniam się do zmniejszenia tłuszczu dietetycznego. Jest to też kwestia płci oczywiście, i u kobiet wolę widzieć wyższe wartości dietetycznego tłuszczu.

WĘGLOWODANY: Jest to pozostała część po odjęciu od zapotrzebowania białka i tłuszczu. Jak łatwo zauważyć, im osoba ma większą masę tłuszczową tym mniejsza będzie podaż węglowodanów i białka, a większa tłuszczu. 

Czyli dla przykładu aktywna kobieta ważąca 60kg z 25% bf  (body fat) będzie jeść 2300 kalorii, 126 g białka (45 x 2.8), 314g węglowodanów, 60 g tłuszczu.


Jak widzicie nie są to diety głodówkowe i nie zalecam schodzenia zbyt nisko z podażą energetyczną. W celu redukcyjnym odjęcie 10-15% z całkowitej podaży energii  jest często zupełnie wystarczające i najbardziej efektywne przez okres kilku tygodni, po czym warto znów podnieść podaż do poziomu "utrzymywania" na kolejnych kilka tygodni. Wszystko po to aby nie uzyskać "oporności na dietę", co w praktyce oznacza wieczne liczenie kalorii, brak uczucia sytości, przetrenowanie czy też obsesyjne kompulsywne zachowania, które będą sabotażować wszelkie wysiłki pro-zdrowotne czy pro-redukcyjne. Pamiętajcie, redukcja wagi powinna być wynikiem zmiany stylu życia i poprawy zdrowia, a nie tylko manipulacją w zakresie podaży jedzenia.

I niestety często naprawa metabolicznie uszkodzonych organizmów nie jest łatwa i szybka, a nawet może być poprzedzona wzrostem masy ciała czy też zmianami w zakresie energii, apetytu oraz nastroju. Cierpliwość, wiara i spojrzenie na "cały obrazek" będą zawsze mile widziane :)

67 komentarzy:

  1. 'Pamiętajcie, redukcja wagi powinna być wynikiem zmiany stylu życia i poprawy zdrowia, a nie tylko manipulacją w zakresie podaży jedzenia.' - miód na me serce! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lepiej czerpać całą energię z tłuszczy - niezależnie od trybu, wagi, wieku? opiotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero byłyby same rarytasy... Już abstrahując od faktu, że nie bardzo wiem, jakie podstawy ma taki rewolucyjny pomysł, to jednak jedzenie pełni też inną (niż tylko odżywcza) bardzo ważną funkcję - daje przyjemność.

      Tak, jedzenie to też przyjemność i ma nią być. Człowiek nie jest robotem i nie wyżyje na samym "paliwie" pozbawionym wartości smakowej. No, może jakieś psychopatyczne jednostki tak potrafią.

      A.

      Usuń
    2. A tak BTW - jak się ma wysokiego spożycie tłuszczy (szczególnie zwierzęcych, nie wiem, jak z roślinnami) do faktu, że większość organizmów magazynuje w tkance tłuszczowej toksyny nie rozpuszczalne w wodzie? Czy człowiek na typowo tłuszczowej diecie sobie z tym radzi? Czy jest to efekt zauważalny?

      Usuń
    3. Akurat tłuszcze wysokonasycone spalają się bardzo często zostawiając po sobie często jako efekt spalania... wodę H2O. Natomiast węglowodany (cukry) przy spalaniu zostawiają pełno odpadów, często też są przetwarzane przez organizm na 'lepsze paliwo' - tłuszcz. Tkanka tłuszczowa (zapasy) u ludzi jest tworzona z węglowodanów. Także napewno po spalaniu węglowodanów tworzy się o wiele więcej toksyn, które organizm musi usunąć. W podsumowaniu można by napisać:
      - węglowodany są o wiele mniej kaloryczne więc trzeba ich jeść o wiele więcej,
      - organizm węglowodany i tak często przetwarza na lepsze paliwo tłuszcz z którego potem czerpie energię, lub które odkłada,
      - jako efekt uboczny spalania węglowodanów powstaje sporo toksyn, które organizm musi usuwać,
      - wysokie spożycie węglowodanów (cukrów) prowadzi do różnych chorób tzw. cywilizacyjnych.
      Innymi słowy dostarczając paliwo głównie z węglowodanów organizm musi się sporo namęczyć żeby przetworzyć je na lepsze paliwo, usunąć różne skutki uboczne spalania paliwa itd.
      A co do smaku, no cóż jednemu bardziej smakują boczek i golonki a ktoś inny woli... jabłka ;).
      opiotr

      Usuń
    4. Ok, tylko mówię o toksynach, których organizm nie daje rady usunąć. Dlatego magazynuje je w tkance tłuszczowej, zalewa ja jak batonem. Im dalej w łańcuch pokarmowym, tym więcej tych toksyn. Te toksyny są odpowiedzialne m.in. za zatrucia podczas głodówek (podobno kaczki wysiadujące jajka na to umierają). W normalnym trybie życia, kiedy organizm korzysta trochę z zapasów, trochę odkłada, czerpię energię też z innych źródeł, nie jest to groźne, ale np. podczas głodówki, gdy zapasy tłuszczu zostają gwałtownie uszczuplone, a toksyny dostają się do krwi, można obserwować efekty zatrucia. Stąd moje pytanie, czy dotyczy to równie tłuszczu zwierzęcego dostarczanego z zewnątrz. Interesuje mnie to czysto teoretycznie, bo i raczej jestem za jabłkami i olejem kokosowym, chociaż gdy jeszcze jadłam mięso, to lubiłam też smalec i generalnie do dziś lubię tłuste, ale i wysokowęglowodanowe jedzenie.

      Usuń
    5. Pewnie nikt tu nie jest na to w stanie odpowiedzieć ale jedząc tłuszcze wysokonasycone, nie odkłada się tkanka tłuszczowa, w której niejako te toksyny mogłyby się gromadzić, organizm ma więcej energii na usuwanie toksyn, których myślę że i tak jest dużo mniej niż przy spalaniu węgli...
      No i na koniec - człowiek nie jest tym co je, mamy jelita, które nie powinny przepuszczać do organizmu żadnych toksyn a organizm pobierać tylko to co potrzebuje z jedzenia. Tylko trzeba mieć te szczelne jelita... Oczywiście opisywane tutaj jakieś 100-150g. węglowodanów może i nie jest jakoś tam specjalnie wiele ale zgodnie z przesłaniem bloga 'tłuste życie' tłuszczu powinno być więcej ilościowo. Cóż czekamy powoli na zmianę nazwy na 'energia z węgli' albo 'od paleo do korytka śródziemnomorskiego' :).
      opiotr

      Usuń
    6. "jako efekt uboczny spalania węglowodanów powstaje sporo toksyn, które organizm musi usuwać"
      Poprzyj to jakąś dozą nauki proszę. Bo na razie to brzmi jak za dużo Taubsa :)

      Nie uważam aby dieta wysoktłuszczowa/ketogeniczna była naszym preferencyjnym stenem i ludzie znający się na temacie jak Rob Wolf równiez. Moim zdaniem może to być interwencja dla wielu osób z jakimś metabolicznym zakłóceniem, ale na pewno nie standardowe zalecenie dla wszystkich., Zwłaszcza gdy mamy jakąś aktywność. Być moze cykliczne doładowania by pomogły, ale wciąż nie uważa, że dla przeciętnego człowieka jest to odpowiednia strategia. Węglowodany to też witaminy, antyoksydant czy tak bardzo ważne fitoskładniki.

      "jedząc tłuszcze wysokonasycone, nie odkłada się tkanka tłuszczowa" to bzdura :) przykro mi ale znów za dużo Taubsa. Niby czemu miałaby się nie odkładać? Jest to kwestia ilości a nie pojedynczego składnika makro. Kalorie mają wciąż jakieś znaczenie, bo niestety tluszcz moze byc zmagazynowany nawet bez udziału insuliny. Kwestia do przemyslenia: stres oksydacyjny. Druga kwestia to jest mechanizm gromadzenia tluszczu w komorce i tu mala podpowedz: ASP. No i nauka, żeby nie było że zmyslam :
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21266544
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9034195


      http://ajcn.nutrition.org/content/63/2/174.abstract

      Usuń
    7. Może masz rację z tą szczelnością jelit, może jest to jakiś trop. W każdym razie nie mam na myśli żadnych produktów spalania, raczej naturalne "zanieczyszczenia". Organizm odkłada tam substancje, których nie może się pozbyć (chyba, że liposukcja :) ), przechowywane w tym magazynie nie są szkodliwe dla ciała, również ich ograniczone uwolnienie nie sprawi nam problemu, zostaną zmagazynowane ponownie. Ale przy głodówce już może to być problem. Dlatego interesuje mnie, czy to tak samo wygląda przy wysokotłuszczowej diecie. Możliwe, że te substancje (niestety, za słabo się znam, by powiedzieć, jakiego typu to toksyny) nie przenikają z przewodu pokarmowego.
      BTW z tego, co się orientuję, nawet dr Kwaśniewski nie poleca redukcji węgli do zera i przestrzegał przed takim działaniem, chociaż nie wiem, dlaczego. Zresztą proporcje makroskładników optymalni wyznaczają często dość indywidualnie, niektórzy na klasycznej diecie Kwaśniewskiego nie funkcjonują dobrze.

      Usuń
    8. Nie wiem co to ten Taubs ale na pierwsze: "jako efekt uboczny spalania węglowodanów powstaje sporo toksyn, które organizm musi usuwać". Poprzyj to jakąś dozą nauki proszę.
      Spalanie węglowodanów w szlaku pentozowym w żołądku wytwarza nadmierne ilości kwasu węglowego, co z kolei uniemożliwia nadmierne ilości wytwarzania kwasu solnego. Przyznam, że liczyłem tutaj na rozpisanie spalanie odpowiednio tłuszczów i węglowodanów zgodnie z wiedzą akademicką ale chyba się przeliczyłem...
      Punkt 2: "jedząc tłuszcze wysokonasycone, nie odkłada się tkanka tłuszczowa" to bzdura :) przykro mi ale znów za dużo Taubsa. Niby czemu miałaby się nie odkładać? Jest to kwestia ilości a nie pojedynczego składnika makro. Kalorie mają wciąż jakieś znaczenie, bo niestety tluszcz moze byc zmagazynowany nawet bez udziału insuliny.
      Oczywiście bzdura jeżeli się nie ogranicza węglowodanów - zresztą tutaj też raczej liczę na dociekliwe wytłumaczenie akademickie...
      W sumie innymi słowy dieta niskowęglowodanowa z powyższym to bzdura... no cóż a o czym ten blog był na początku?
      opiotr

      Usuń
    9. "W sumie innymi słowy dieta niskowęglowodanowa z powyższym to bzdura... "

      A kto tak napisał? Po prostu w życiu mamy więcej możliwości, niż tylko 0 i 1, czego polski internet czasami nie może pojąć ;). Naprawdę nie ma potrzeby rzucać się ze skrajności w skrajność, często wręcz jest to nie wskazane. Dieta niskowęglowodanowa niektórym osobom służy, innym nie, po prostu. Węglowodany są teraz na cenzurowanym, podobnie jak swego czasu tłuszcze nasycone ;), żadne z nich nie jest ani zabójcze, ani nie ma jakichś cudownych właściwości, o powodzeniu danego sposobu odżywiania świadczy całość diety i nie da się tego sprowadzić do niejedzenia węgli, suplementowania B12, unikania tłuszczu czy odżywiania się sokami.A widzę bardzo często tendencję do takiego upraszczania sprawy i żywy bunt, gdy okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. Czegoś jednak Ci lekarze się uczą na tych studiach przez te wszystkie lata ;).

      Usuń
    10. No własnie zbyt dużo robi się tu czarno-białego podejścia, i tu w sensie konkretnie w naszej dyskusji. Rozkład białka czy tłuszczu również niesie za sobą, zwłasza białka. szkodliwe substancje które organizm musi utylizować. I amoniak, i AA...ciężko będzie nie znaleźć jakiegoś argumentu przeciw spożywania czegokoliwek, no może H2O. Generalnie gdy mowa o węglach to trzeba rozróżnic kiedy niska ich podaz ma wskazania i moze byc zbawienna np. zespol metaboliczny, choroby neurologiczne itd, a kiedy jest destrukcyjna (oslabiona praca tarczycy, glukozozalezny tryb aktywnosci itd).

      Ten blog nigdy nie mówi ile wegli mamy jesc, oczywiscie jestem za tym aby jesc ich MNIEJ niz standardowo, ale co wazne bylo od samego poczatku to ich jakos i na tym sie dalej skupiam. Zawsze podkreslam, ze paloe nie jest dieta niskoweglowodanowa z definicji.

      W tych badania wyzej pokazalam jasno jak tkanka tluszczowa ladnie rosnie bez zadnego udzialu insuliny dzieki ingerencji ASP, które jest stymulowane przez podaż tłuszczy, i niestety podczas mechanizmu gromadzenia tkanki tłuszczowej, zaróno ASP jak i insulina nawzajem się stymulują. To jednak nie koniec, bo mamy jeszcze GIP, również stymulowany przez tłuszcz i węgle, który ma własny mechanizm gromadzenia tłuszczu via LPL (glowny enzym odpowiedzialny za gromadzenie tkani tluszczowej). No i grelina czyli hormon jo-jo, też podnosi akcję LPL.Tak wiec jest kilka mechanizmow dzieki ktorym jedzac sam tluszcz tez przytyjemy, co widac u niektorych na diecie ketogenicznej.

      Mozemy spekulowac dalej czemu nasze organizmy nie radza sobie na wiekszej podazy wegli, bo nie jest to regula patrzac na inne nierozwiniete cywilizacje, a jednak obserwujemy, ze redukcja wegli poprawia stan zdrowia. I oczywiscie stres ma tu swoja role, brak snu, chore jelita, duza toksycznosc itd. i moze te czynniki rowniez nalezy obwiniac za to, ze jedni nie moga jesc codziennie tyle wegli co inni? Ja nie moglam, teraz moge, nie ma czego zazdroscic to tylko pokazuje, jak wazne jest aby dobrac odpowiednia diete do stanu zdrowia, bo te zalecenia beda rozne w roznych momentach zycia. I zgodze sie, ze wegle maja pewna doze neurotoksycznosci w sobie, stad ich restrykcja jest zbawienna dla chorob takich jak np. Parkinson, ale nie mozemy zapomniec, ze druga strona medalu czyli ich eliminacja moze byc rowniez destrukcyjna via hermeza.

      A sprowadzając to wszystko do poziomu przeciętnego człowieka rozmawiamy teraz o tym czy warzywa (bo jestem za minimalizowaniem owocow) sa negatywne w wiekszej ilosci? Bo moje zalecenie min. 120-150g wegli dla wiekszosci osob to jest dosc mala ilosc, ktora mozna uzsykac w diecie z duza iloscia warzyw i moze jednym owocem dziennie. To moze byc za duzo czasem, jak i za malo, wiec i tak kazdy musi sam dojsc do swojego optimum. Bo nawet jak dwie osoby beda mialy taka sama diete co do grama, to nie ma szans aby efekt byl taki sam, nawet przy tym samym poziomie aktywnosci.

      I tak jak wiele razy wspomnialam, najprostsza strategia to dostosowanie wegli do aktywnosci. I nie da sie tego ocenic bez porowniania, ja robilam HIIITy i ciezkie ciezary w ketozie. I nie ma z czego byc dumnym, bo mimo ze dawalam rade to bez doladowan weglowodanami po kilku miesiacach odczulam konsekwnecje. I dla osob trenujacych to niezwykle wazne, zeby rozpoznac jaka podaz i proporcje mikro daja najlepsze efekty. Wszystko jest duzo prostsze gdy osoba prowadzi siedzacy tryb zycia, albo cwiczy okazjonalnie. I nawet mimo, ze moje poczatki leza w zywieniu sportowym, to nie odwazylabym sie generlizowac co i jak powinnismy spalac, co czesto widze w przypadku osob bardzo mlodych, ktore nie maja problemu z wszelkim restrykcjami nawet przy strresujacym trybie zycia. Idac dalej co przecietnej zdrowej osobie daje redukcja wegli z 120g na 50g? Widze wiecej minusow niz plusow. Niestety to co jest lekarstwem jednego, moze byc trucizna drugiego.

      Usuń
    11. "ciężko będzie nie znaleźć jakiegoś argumentu przeciw spożywania czegokoliwek, no może H2O"

      Nie byłabym taka pewna :), zależy od ilości, w końcu jest coś takiego, jak przewodnienie i obrzęk mózgu, który może prowadzić do śmierci. Aż się boję to napisać, bo jeszcze ktoś tu pić przestanie ;).

      Usuń
    12. "Czegoś jednak Ci lekarze się uczą na tych studiach przez te wszystkie lata ;)."
      fragment FIZJOLOGIA UKŁADU POKARMOWEGO Stanisław J. Konturek, strona 307,
      "Leczenie otyłości to – poza ograniczeniem ilości jedzenia – dieta niskotluszczowa, aktywny tryb życia, leki hamujące apetyt, np. silbutramina, lub hamujące działanie lipazy trzustkowej i wchłanianie tłuszczów z jelit, np. Orlistat.."

      Usuń
    13. "Czegoś jednak Ci lekarze się uczą na tych studiach przez te wszystkie lata ;)."
      Brak aktualnej wiedzy dostrzegają nieliczni lekarze: Brakuje elementarnej aktualnej wiedzy zgodnej z wynikami badań naukowych z ostatniego czasu, które wskazują jednoznacznie, że otyłość to zaburzenie homeostazy organizmu a nie kwestia silnej woli lub jej braku - mówi prof. Wyleżoł.
      źródło: http://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Potrzebna-nowa-specjalizacja-Grupa-docelowa-nawet-15-milionow-Polakow,134676,14.html
      A że MS na bieżąco studiuje badania naukowe i to nie tylko z ostatniego czasu i dzieli się tym z innymi przez to pomogła wielu osobom. Nikt nikogo nie zmusza do logicznego czytania treści zamieszczonej na blogu.

      Usuń
    14. No to sam(a) popatrz, ile się uczy MS i jak często przyznaje, że pewnych rzeczy jeszcze nie wie, albo jak często badania nie dają jasnego obrazu. Potem przeczytaj jeszcze raz mój post ze zrozumieniem. To NAPRAWDĘ nie jest takie proste, jak się niektórym osobom, które ledwo temat liznęły, wydaje. Wiem, że każdy by tu chciał dostać prostą, dobrą dla każdego i łatwą w zastosowaniu receptę, ale czasami się nie da. A o przyczynach i leczeniu otyłości napisano już całe książki, psychika też tu często gra rolę.

      Usuń
    15. Naprawdę nikt nikogo nie zmusza do zaglądania tutaj, i czytania tego bloga. Każdy z nas to robi dobrowolnie i na własną odpowiedzialność o czym nas informuje MS w swojej stopce. Po prostu jak się nie podoba to w prawym górnym rogu jest przycisk "zamknij". Polecam:-)

      Usuń
    16. Ja też nikogo nie zmuszam do czytania moich odpowiedzi. Akurat notki MS bardzo lubię, chociaż nie zawsze się z nimi zgadzam, za to niektóre komentarze mnie martwią.

      Usuń
    17. :) Na Tlustym kazdy moze sie wyzywac do woli w komentarzach!
      Tak naprawde to co kady z nas pisze ma jedna ceche: jest aktualne tylko dzis. Moze jutro i za rok ale tego nie wiemy, a wiem po sobie ze czesto trzeba pewne sprawy przemyslec aby zmienic zdanie. I to jest wiedza tak plynna i zalezna od wielu czynnikow, ze ciezko jest brac cos za pewniak. Juz raz taki blad sama popelnilam sugerujac wszem i w obec, ze insulina jest potrzeba dla wzrostu tkanki tluszczowej i redukcja wegli rozwiaze wszystko :) Nie rozwiąze...ale to wiemy od niedawna.

      Usuń
  3. pytanie z innej beczki, czy Quinoa to jest grain?? czy mozna na paleo??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zboże. nie polecam na paleo.

      Usuń
    2. Pseudozboże konkretniej, nie jest to idealna opcja również moim zdaniem, ale kilka aspektów pozytywnych można zauważyć, np. bardzo dobry profil aminokwasów. Dla wielu osób może to być jakieś rozwiązanie, więc jeśli np. anemia czy chore jelita nie męczą, a paleo wydaje się być za restrykcyjne to myślę, że jedzenie komosy to nie koniec świata.

      Usuń
  4. a ja mam pytanie odnośnie masła klarowanego - czy tak jak nabiał jest insulinogenne czy można bez przeszkód sobie je szamać? A może lepiej zastąpić je olejem kokosowym? (dla uzupełnienia tłuszczy w diecie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest, to praktycznie sam tłuszcz bez protein. Ja bardzo lubię, zwłaszcza gdy mam dość kokosowego posmaku.

      Usuń
  5. Tylko wydrukować ten artykuł i powiesić nad łózkiem jako przykazania natury :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. MS, pozwolę sobie przekleić moje pytanie spod poprzedniego wpisu, bo nieodpowiedziałaś, a na odpowiedzi mi zależy (nawet jeśli będzie to "nie wiem" :) ):

    MS, mam pytanie nie związane z tematem posta. Na pewnym blogu, który podczytuję, wybuchła dyskusja odnośnie picia drożdży. Ja piję (na włosy i paznokcie). Argumenty przeciw wydają mi się chybione, bo drożdże starannie morduję (zalewam wrzątkiem) przed spożyciem, więc nie ma co mi zagrozić. Autorka rzeczonego bloga jest nowonawróconą paleo i mam wrażenie, że wypowiada się przeciw z zapału neofity i na dodatek z pozycji eksperta (nieuzasadnionej, jak sądzę).

    Tobie ufam bardziej, więc Ciebie pytam.

    Czy picie drożdży szkodzi?

    Pozdrawiam,

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak na poczekanie:

      http://www.thepaleomom.com/2012/03/is-yeast-paleo.html

      MS:

      Osobiście nie mam praktyki co do picia drozdzy, ale wiem ze potrafia mocno pomoc. Sa pelne witamin i mineralow, co wazne to jakosc. Nie jest pewna, czy takie dostepne w sklepie czy apetece beda mialy taki efekt jak chcemy. Nasze drozdze to czesto produkt uboczny, mniej wartosciowy...a sa firmy, ktore tworzoa je jakby specjalnie. Nie jestem w stanie tego technicznie wyjasnic, bo juz nie pamietam. Moge polecic te, ktore osoby bardziej doswiadczone w leczniu tradziku polecaja i sa to http://www.lewis-labs.com/products/brewersyeast.htm.
      Sprawdziłam ich skład z Lewitanem, ktory sama lykalam jako nastolatka i chyba stad ta roznica, bo Lewitan jest mega ubozszy w witaminy i mineraly...tak bardzo bardzo.

      + tutaj wzmianka http://www.tlustezycie.pl/2013/02/tradzik-moim-okiem-leczenie.html

      :)

      Usuń
    2. O, dziękuję bardzo, moja indolencja w kwestii wyszukwiarki wyraźnie dała o sobie znać. Przepraszam i pozdrawiam,

      A.

      Usuń
    3. Moje przypuszczenie jest takie, że mogą pogorszyć stan jelit, ale nie ma na to naukowych dowodów, ot obserwacje. Ale ich profil odżywczy jest rzeczywiście odpowiedni dla skóry i włosów, stąd sporo ludzi pisze o poprawie wyglądu :)

      Usuń
  7. MS, ostatnio tak dla eksperymentu zwiększyłam ilość węgli w diecie tak do 100-150 kosztem tłuszczów. Mam niedoczynność tarczycy i PCO. Efektem jest 1,5 kg więcej w przeciągu 2, 3 tygodni. Boję się jednego - że waga będzie nieubłagalnie szła w górę. Czy Tobie też podskoczyła jak zwiększyłaś ilość ww? Jak długo to potrwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi waga skacze zawsze jak zaczynam jeśc więcej, niezaleznie czego. I trzyma sie kilka tygodni, czasem miesiecy i najczesciej spada. Ale....przy niedoczynności nic nie jest takie proste, i zawsze ta wydajnośc tarczycy ma tu znaczenie. Mialam kiedys wyniki na granicy normy (dolnej) i pozniej gdzies ok.3/4...roznica nie do wyobrazenia. I w kwestii energii i metabolizmu, i oczywiscie wagi. Robilas krzywa insulinowa? Na jakiej podstawie stwierdzono niedoczynnosc?
      Ja chyba najbardziej przytylam po wyjsciu z ketozy, pozniej jak tarczyca mi lekko siadla...ale ja nie stosuje zadnych diet, wiec wahania moga byc zupelnie przypadkowe. Ostatnio jem bardzo luzno. np. teraz jest 21, a ja jem banana z syropem klonowym, czego kiedys bym nie ruszyla nawet po treningu ze wzgledu na wegle i kalorie :) Po prostu ważę więcej, spalam więcej i jakoś nie ma dramatu. Chociaż zamierzam za jakiś czas ograniczyć się i skupić na kompozycji ciała, ale nie teraz, nie chcę stresować mojej tarczycy na razie :)

      Usuń
    2. Niedoczynność stwierdzona na podstawie FT4, FT3 i usg tarczycy (zbyt mała). Długi czas byłam na diecie niskowęglowodanowej i nie zauważyłam, żeby wyniki się pogorszyły, wręcz przeciwnie. Moje odczucia są takie - najlepiej funkcjonuje na ilości węgli 50-70 g na dobę. W ten sposób mogłam zjeść nawet 3 tyś. kalorii i nie tyć. A teraz nawet przy 1,5 tyś. kalorii waga idzie do góry. Krzywej insulinowej nie miałam robionej, ale u mnie raczej problem jest z hipoglikemią. Jedyny plus, który zauważyłam - kiedy zaczęłam jeść więcej węgli, nie czułam się słabo przed następnym posiłkiem. Dlaczego tak nagle zmieniałaś front, jeżeli chodzi o węglowodany? Wcześniej nawet Kwaśniewskiemu rację przyznawałaś (z tego co pamiętam w którymś z komentarzy). Przyznaję, że zwiększyłam ilość węgli tylko żeby sprawdzić czy faktycznie wpływa to na tarczycę pozytywnie. Ale raczej wrócę to mojego sprawdzonego sposobu odżywiania.

      Usuń
    3. To nie tyle, że zmieniłam front, bo te niszczesne 120g to wciaz malo, tylko zobaczylam druga stronę medalu. Zawsze pisałam z pozycji osób uszkodzonych metabolicznie, bo sama taka była, bo z takimi głownie pracuję. I dalej uwazam, ze niska podaz wegli to dobra strategia dla nich, ale co z reszta? Nie kazdy ma problem z metabolizmem glukozy, nie kazdy ma nadwage i wiele osob moze jesc ziemniaki, korzenie i banany czujac sie swietnie. Do tego dochodza sportowacy, ludzie pewnymi dolegliwosciami jak nerki czy tarczyca, ktorzy rowniez zyskaja na nie schodzeniu zbyt nisko z weglami.
      Ja bylam chyba juz w kazdym miejscu, duzo wegli podczas okresu wege, klasyczne paleo, ketoza, rozne typy aktywnosci itd. I szczerze mowiac, im wiecej czasu mija tym lepiej znosze wegle, gdzie kiedys jablko potrafilo mnie pokonac. Co jednak mnie martwi najbardziej to nie niskoweglowodanowa dieta sama w sobie, tylko totalnie niskoenergetyczna lub niskoweglowodanowa przy duzej aktywnosci.
      Pytanie co u Ciebie jest stresem tak naprawde, bo moim zdaniem ograniczenie wegli przy skokach glukozy jest duzo mniej obciązajace dla tarczycy niz ich brak.

      Usuń
  8. 300gram węgli? O matko. Ja ze słodyczami czasem ledwo dobijam do 150gram a mam nieco ponad 60 kilo na wadze :D
    Z drugiej strony należę do tych osób, które schodzą z 50% nadwagi i przez ostatni rok nauczyłam się, że najlepiej funkcjonuję na znacznie mniejszej podaży węgli niż traktują ogólne zalecenia dla osób zdrowych, i przede wszystkim że trzeba dostosować wszystkie parametry do siebie - gdy tymczasem ludzie lubią proste rozwiązania i gdy im człowiek powie dokładnie co ma robić, w konkretnych wartościach etc. Zrzucają odpowiedzialność na te wytyczne zamiast ruszyć głową.
    Ciekawe, ile osób przeczytawszy ten post przyjmie go wbrew intencjom autorki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zawsze zależy od danej sytuacji. W końcu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja kilka lat temu miałam tak irytującą insulinooporność, że nawet jabłko dawało zbyt dużą odpowiedź. I dużo czasu i unikania węgli zajęło nim mój organizm był w stanie dzwignąć większe ilości glukozy...ale to też dużo potu, bółu i lez podczas treningu, aby dojść do tego momentu. Dzis nie dalabym rady funkcjonowac na niskiej podazy weglowodanow. chociaz gdy nie trenuje moje posilki sa glownie tluszczowe. Jednak wiekszosc osob nie ma takich problemow, stad takie interwencje nie sa konieczne.

      Usuń
    2. czy unikanie węgli przez dłuższy okres czasu załatwi sprawę? ostatnio zrobiłem mus bananowy (dusiłem banany, później zblendowałem) i po kilku zjedzonych łyżkach skok insuliny był bardzo duży (czuję to od razu po pulsującej skórze twarzy i dużym wydzielaniu łoju). Jak to zmienić?

      Usuń
    3. Ja bym doradzila jednak badanie, w sensie krzywa insulinowo-glukozowa, aby dobrac odpowiednie leczenie poza dieta. Mozna to zrobic w ciemno na podstawie objawow oczywiscie, ale i tak, pierwszym podstawowym zaleceniem bedzie ograniczenie wegli i zwiekszenie tluszczu. Cwiczysz? Spacerujesz duzo?

      Usuń
    4. Co do tłuszczów spożywam dużo masła klarowanego, tłuszczu z gęsi i jem dużo ryb - okoń, halibut, dziki łosoś, sardynki, do tego łykam omega 3, za niedługo uzupełnię dietę w olej kokosowy, na jajka niestety mam alergię (natychmiastowo reakcja). Z mięs najczęściej jem wołowinę (przynajmniej raz dziennie), drób prócz kaczek i gęsi wyeliminowałem, bo nie mam gdzie kupować dobrych kurczaków, z wieprzowiny czasem boczek lub polędwicę, ale nie dużo bo wydaję mi się, że źle wpływa na moją cerę. Mam w planach dodać podroby, konkretnie wątróbki i serca. Ćwiczę, ale tylko siłowo - split, 3 razy w tygodniu po około 1.5-2h każdy trening, spaceruję stosunkowo mało, zazwyczaj przemieszczam się autem. Na początku września ograniczyłem węgle przez jakieś 10 dni i czułem się bardzo źle, byłem ciągłe głodny i straciłem jakieś 3 kilo (ale podaż tłuszczu wtedy była niewielka). Gluten i nabiał wyeliminowany miesiąc temu. Miałem w planach wyeliminować kasze i ryż, ale nie wiem za bardzo jak wtedy uzupełniać węgle - ostatnio zacząłem jeść słodkie ziemniaki i chyba przeproszę się z tymi zwyczajnymi, które odrzuciłem już na początku tego roku z powodu wysokiego IG. Mam duży problem z owocami, ponieważ na zdecydowaną większość surowych owoców mam alergię i natychmiastową reakcję organizmu po spożyciu mimo pięcioletniego odczulania, po obróbce termicznej mogę spokojnie je jeść.
      Badanie zrobię, mówisz o odpowiednim leczeniu, mogłabyś przybliżyć jak coś takiego wygląda? Po latach leczenia trądziku mam bardzo duży dystans i ograniczone zaufanie do konwencjonalnej medycyny i szczerze wolałbym uniknąć łykania tabletek, które tylko mogą obciążyć wątrobę. Wiecznie chodzę głodny, uwielbiam jeść i mógłbym dosłownie jeść cały czas, nie mam takiego momentu kiedy czułbym się najedzony, mimo to ciężko przybrać mi na wadzę, aktualnie ważę 70 kg na 180 cm wzrostu. Dobrze toleruję tłuszcz, nie mam po nich żadnych objawów ze strony układu pokarmowego.
      To chyba tyle, mam nadzieję, że to przeczytasz, pozdrawiam ;)

      Usuń
    5. Alergie, trądzik, leki...jelita i watroba bylyby dla mnie pierwsze w kolejnosci do zadresowania. Krzywa jest banalna: pijesz przewaznie 75g glukozy na czczo, kilka punktow co godzine glukozy i inuliny i tyle :)

      Usuń
  9. MS proszę o pomoc. Mam 18 lat, waga jakieś 55 kg wzrost 160. i co bym nie zjadła, od razu lecę do toalety. I tak już ponad rok. Zaczęły boleć mnie kości, pobladłam. Mam trochę stresu w związku ze szkołą, sporo ćwiczę (5 razy w tyg. po 40 min). Co to może być? Co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chory przewód pokarmowy zdecydowanie nie jest problemem do diagnostyki przez net. Ale poczytaj o problemach pokarmowych, zwróc uwage co jesz na co dzien. Przyczyn moze byc wiele. Dieta i stres to dwa glowne, ale nie tylko...http://www.tlustezycie.pl/p/problemy-trawienne.html

      Usuń
  10. MS, czy taki olej kokosowy bys polecila -> http://www.kenayag.pl/pl/home/145-olej-kokosowy-426-g-organiczny-z-filipin.html ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego produktu, opis jak opis, nie ma się co przyczepic :) Ale drogi strasznie, ja płacę od 19 zł do 28 zł za taki słój.

      Usuń
  11. Zacytuję z innego postu Twoją wypowiedź "Aloes czy citrosept w przypadku chorób auto mogą się okazać zgubne."

    Dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha! A znasz tę czarownicę, która moderuje niewygodne wpisy?
    http://chooselife.pl/2010/06/19/dieta-dr-kwasniewskiego
    W moim komentarzu, który usunęła, poleciłem Twój blog, bo wiedzę merytoryczną ma ta pani żadną. To jakaś dystrybutorka ziołowych trucizn, która ma z tego kasę. Ot co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam :) Taki o niczym ten blog, ale ksiazka jest hehe

      Usuń
  13. Tu też zapomniałem kliknąć "Powiadamiaj mnie" :O)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze się zastanawiam, czy ćwiczenia takie jak Jillian Michaels No More Trouble Zones, Hard Body, Extreme S&S, Ripped itd. są zaliczane do ciężkich treningów jeżeli wykonuje się je z częstotliwością 3-6 razy w tygodniu ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, może nie :) To zalezy jakie sa dla Ciebie ogólnie. Jak sie czujesz po nich i jakie masz objawy. Dla mnie by byly w obecnym stanie, bo mam tone zajec, duzo innego stresu i generalnie starzeje sie :) Generalizujac wszystko pozyej 200 min/tyg jest duza intensywnoscia. Ale mozna to podkrecic, bo kazdy z nas wykonuje inaczej treningi, i w kontekscie uzywanego ciezaru wlasnego jak i dodatkowego, i nawet poprzez zaangazowanie i precyzje.

      Usuń
  15. Ja największy problem mam z węglami. Chociaż ćwiczę i chodzę do szkoły to zazwyczaj jem 244g na dzień. Nie jest to dla nastolatki za dużo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czujesz sie zle w jakimkolweiek znaczeniu tego slowa? :) Jesli nie, i nie tyjesz, i nie masz problemow ze skokami glukozy, i dbasz zeby to byly nieprzetworzone zrodla to nie widze powodu, dla ktorego jest sens to zmieniac. Uwazalabym jednak aby to nie byly glownie owoce.

      Usuń
  16. a jakie węgle ogółem polecasz dla osób, które trenują intensywnie siłowo? bo raczej całkowita eliminacja ww nie jest tu dobrym pomysłem, co myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemniaki, banany, rodzynki (bo maja super alkalizujące działanie), woda kokosowa, korzenie, cebula, inne owoce z przewaga glukozy, miod od czasu do czasu czy nawet dynia :) Moim zdaniem to jest wypadkowa wieleu cyznnikow, ale zakladajac ze osoba jest zdrowa i ma sprawny metabolizm glukozy to zdecydowanie nie ograniczalabym wegli przy zadnej aktywnosci. Byc moze przy wytrzymalosciwoych sportach.

      Usuń
  17. To może i ja prosiłabym o radę w sprawie węgli, bo czuję się całkiem skołowana a nie chce zrobić sobie krzywdy. Kiedys sporo trenowalam przy podazy kalorii w okolicach 1000 ( wiem ze to byla najwieksza glupota :-( )
    Sport: 3 razy w tygodniu trening siłowy, 2 x po godzinie Nordic Walking, poza tym aktywność zyciowa siedzaca,
    Choroby: Hasimoto i Toczeń ( leki: tyroksyna, sterydy, antymalaryki)
    Nie jedzac zboz,ziemniaków, straczkowych, ograniczajac sie do 1 owocu dziennie nie wiem jak moglabym dojsc do 120 g wegli z warzyw. A moze w moim przypadku rozklad powinien byc nieco inny? Bede wdzieczna za wszelkie sugestie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awokado, miód, korzenie, cebula, pomidory, a czemu jeden owoc dziennie? Mysle, ze moze nawet wiecej tych wegli powinno byc, bo trening nie taki oszczedny :) Bierzesz synetyczne hormony, wiec nie bedzie latwo ocenic jak funkcjonuje tarczyca na jakiejs podazy wegli. A jak sie czujesz po sterydach? Myslalas aby zejsc z lekow?

      Usuń
    2. dzieki za odpowiedz :-) Pewnie ze myslalam o zejsciu z lekow. Zakupilam dzis w necie test food detectiv i jestem strasznie ciekawa co mi wyjdzie. Mysle tez o wykonaniu badan na candide. Sama postanowilam teraz zmniejszyc tyroksyne do 2,5 jednostek i zobaczyc czy cos sie zmieni. Chcialabym takze odejsc od sterydow i antymalarykow ale badania nadal chyba nie sa idealne np. reumafaktor 20 przy normie do 10; ANA Screen 6,77 przy normie 1,1 i jeszcze inne jakies wskazniki, ktorych znaczenia nie rozumiem :-(. a dodatkowo nadal mam nadzieje zostac mama mimo 40 za pasem i wielu lat staran. Lepiej wiec chyba bym puki co brala te sterydy i antymalaryki. Strasznie wkurza mnie to ze moj reumatolog-konowal ogranicza sie tylko do wypisywania recepty i zleceniu badan krwi ale chyba to norma we wspolczesnej medycynie. pozdrawiam i licze na wiecej artykulow :-)

      Usuń
    3. http://www.pkt.pl/zhu-hua-bao-lek-med-klinika-tradycyjnej-medycyny-chi%C5%84skiej/100843131/5-1/
      Spróbuj tutaj sam tam się leczę 6 lat po 2 zawałach nie biorę żadnych leków z apteki ,znam osoby wyleczone z stopy cukrzycowej co miała iść do amputacji, wyleczona chorą psychicznie,nadżerki , mięśniaki, cukrzyca, atopowen zapalenia skóry i inne wszystko dieta paleo i zioła .

      Usuń
  18. Ms a jakie byś dała propocje makroskładników dla osoby z wolnym typem metabolicznym jestem ciekaw twoich sugestii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co oznacza wg Ciebie wolny typ metaboliczny? Generalnie podstawe (RMR) ustala sie podobnie dla wszystkich. Reszta (TEE - RMR) dla insulinoopornych osob ma zmieniona proporcje wegli do tluszczu.

      Usuń
  19. Zastanawiam się kiedy możemy mówić o przejedzeniu, a kiedy o nietolerancji pokarmowej.
    Moim problemem jest trądzik i to, że przechodząc na dietę a la paleo nie chce schudnąć. Już teraz jestem szczupły. Waże 73 kg przy 185 cm wzrostu.
    Po odrzuceniu zbóż, ziemniaków (mam nadzieję do czasu wyprowadzenia cery i jelit na prostą) i warzyw kapustnych (nietolerancja) jadłem przez 4-5 dni mniej więcej taki zestaw:
    cebula 300 g
    marchew 300 g
    pietruszka korzeń 300 g
    seler korzeniowy 300 g
    papryka 300 g
    (sałaty, ogórki kiszone, pomidory, buraczki też gdzieś się tam przewijały, ale w zdecydowanie mniejszych ilościach)
    gotowałem razem te warzywa i robiłem z nich puree.
    + 1 lub 2 porcje owoców (jabłko, grejpfrut, kiwi)
    Jedząc tak nabawiłem się ciągłego, niedużego (czuję go podczas siedzenia) wzdęcia brzucha (nie ustępuje nawet po przebudzeniu) i nieprzyjemnego zapachu z ust (choć tu mam podejrzenie, że przyczyną może to być zakwaszenie organizmu). Zastanawiam się czy jest to wina jakiejś nietolerancji czy po prostu zjadam za dużą ilość warzyw, z którą nie radzi sobie mój organizm i niestrawione resztki pokarmowe podkarmiają bakterie tworząc wzdęcia i są przyczyną nieświeżego oddechu. Chociaż wcześniej mogłem w siebie wpakować naprawdę dużo :D z tym, że to było bardziej przetworzone jedzenie.

    Zastanawiam się też nad dietą eliminacyjną, ale w trochę mniej restrykcyjnym wydaniu tzn. od początku eliminacja miałby dotyczyć tylko warzyw i owoców (zostają tłuszcze, przyprawy, mięta, sok z cytryny, ostropest, witaminy i minerały, tran).
    Myślisz, że jest sens przeprowadzenia takiej diety? Dodam, że wcześniej nie miałem problemów jelitowych, które nachalnie dawały by o sobie znać gastrycznie :D jednak zdaję sobie sprawę, że m.in. zboża których jadłem bardzo dużo zrobiły wiele niedobrego w moich jelitach no i tym samym z cerą.
    W mniej więcej jakiej ilości dzienie (w moim przypadku) wg Ciebie powinna być spożywana wzorem normalnej diety eliminacyjnej gotowana marchew w fazie intro (zdaje sobie sprawę, że tak czy siak będę musiał to sam przetestować, ale chciałbym mieć jakiś punkt wyjścia)?
    Jaki rozkład BTW wg Ciebie jest ok dla osoby leczącej jelita?
    Z jakich tabel kalorycznych korzystasz/korzystałaś?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tradzik to Twoj jedyny problem? Nie wiem jaka masz przeszlosc medyczna, ale nie wydaje mi sie ze dieta eliminacyjna jest dobrym punktem startowym. Skad wniosek ze jelita sa winowajca?
      Zawsze przy problemach skory oprocz ostawienie tego co potencjalnie niebezpieczne (zboza, nabial), warto postawic na wspomaganie pracy watroby, zbadac hormony, poziom D i wprowadzic diete bogata w skladniki odzywcze. Byc moze po latach diety przetworzonej bedzie potrzeba pomoc w trawieniu. Czytales posta na tamat przyczyn i leczenia tradziku? ;)

      Usuń
    2. Zbyt dużo warzyw-węglowodanów które wyziębiają organizm. Warzywa sprowadziła do Polski królowa Bona więc nie dawno ,ziemniaki też nie dawno ( co króluje na stołach w obrazach Matejki-mięso )
      Pszeniczny brzuch wygoglować .

      Usuń
  20. Tak, trądzik to mój jedyny problem (przynajmniej tak mi się wydaję).

    Jeśli chodzi o moją przeszłość medyczną to z trądzikiem zmagam się od około 4 lat. Około 3 lata temu przez 5 miesięcy brałem izotek, po czasowej poprawie wróciłem do punktu wyjścia. Zmieniłem dermatologa, który zwrócił moją uwagę na dietę, ale jego wskazówki dotyczyły unikania tylko przetworzonych węglowodanów.
    Przetworzone węgle odbiłem sobie zbożami. Codziennie rano jadłem owsiankę z mlekiem, na drugie śniadanie jakieś kanapki, na obiad bardzo często ryż, makarony, czasami ziemniaki i tak przez około 2,5 roku. Czasami było lepiej czasami gorzej, ale trądzik nadal występował.
    Parę miesięcy temu trafiłem na stronę chłopaka, który wskazywał gluten i nabiał jako winowajców jego trądziku. Wyeliminowałem gluten i nabiał z diety, ale zostawiłem ryż i kasze :D. No i znów lekka poprawa na początku i powrót do punktu wyjścia.
    Trafiłem na Tłuste życie, przeczytałem posty na temat przyczyn i leczenia trądziku, wiele innych również ;)
    Postanowiłem zupełnie zrezygnować ze zbóż i hardo ruszyłem na warzywa :D Pech chciał, że zacząłem od jedzenia zdecydowanie większej ilości warzyw kapustnych.
    W krótkim czasie mój entuzjazm rozjechał czołg :D
    Zacząłem mieć mega wzdęcia, gazy i ból brzucha, jakiś czas zajęło mi dojście do tego, że problemem są kapustne (jadłem wtedy też inne warzywa) no i czasowo wróciłem do ryżu i kaszy obrażając się trochę na wszystkie warzywa za tą akcję z brzuchem.

    Masz rację, nie mam pewności, czy to jelita są główną przyczyną, ale po tych 3 latach jedzenia w sumie już nie przetworzonego jedzenia, ale tony zbóż, myślę, że warto byłoby się nimi zająć.

    Jeśli chodzi o wątrobę to od jakiegoś czasu wspomagam ją zgodnie z twoimi wskazówkami: ciepła woda z cytryną na czczo, jajecznica rano sowicie posypana ostropestem z dużą ilością cebuli i czosnkiem. W ciągu dnia jedna zalecana przez producenta dawka NAC. Poza tym odstawiłem odstawiłem alkohol (trudniej niż ze zbożami (uwaga szalony studenciak :D) i maści do skóry. Wprowadziłem też do diety wątróbkę, która o dziwo mi zasmakowała :O.

    Jeśli chodzi o wydzielanie kwasu solnego to myślę, że jest z tym u mnie ok. Naprawdę bardzo rzadko miewam zgagę lub niestrawność. Poza tym jakiś czas temu robiłem domowy test na wydzielanie kwasu i odbiło mi się praktycznie od razu.

    Chciałbym już tak w 100% spróbować dietetycznego podejścia.
    Czyli bez chwilowych powrotów do zbóż. Przeszkodą jest to, że jednocześnie nie chce schudnąć i co za tym idzie węgle muszę nabijać z warzyw i owoców.

    I właśnie to jest teraz mój największy problem.
    Jakie warzywa i owoce mogę jeść i w jakiej ilości abym jednocześnie skutecznie walczył z trądzikiem, nie chudnął i nie miewał problemów opisanych w mojej poprzedniej wiadomości.

    Teraz pozostaję kwestia jak do tego dojść. Domyślam się, że może warto byłoby zastosować dietę FODMAPS. Mogłabyś napisać coś na jej temat? Z jakim warzywem zacząć? Ile można go zjeść w ciągu dania? Po jakim czasie wprowadzać nowe?

    Inna kwestia która mnie zastanawia to rozkład B/T/W w moim przypadku. Myślisz że procentowy rozkład 30/50/20 jest ok? Dodam, że nie jestem teraz szczególnie aktywny fizycznie (nad czym ubolewam) 1x w tygodniu mam wf. I moje zapotrzebowanie oscyluję gdzieś między 2000-2400 kcal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.pkt.pl/zhu-hua-bao-lek-med-klinika-tradycyjnej-medycyny-chi%C5%84skiej/100843131/5-1/
      W taj książce lekarz pisze że 70%siły leczenia jest w jedzeniu .czyli paleo z małą ilością węglowodanów , nie jedzeniem zimnego , surowego pożywienia .

      Usuń
    2. http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/991/diagnoza-z-jezyka-w-medycynie-chinskiej.html

      Usuń
  21. ms z tym wolnym typem metabolicznym to chodziło mi oto że mój organizm np.lepiej pozyskuje energie z węgli niż z tłuszczy bo na tłuszczach czuję się fatalnie i taki zaraz spuchnięty jestem ale najprawdopodobniej podejrzewam u siebie niedoczynność tarczycy i może przez to tak jest

    OdpowiedzUsuń