Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

17.12.2013

Medycyna naturalna, konwencjonala i komplementarna czyli czemu nie chę leczyć ludzi

Zawsze ciekawiło mnie jak przeciętna osoba zapatruje się na medycynę naturalną i jak rozumie całą ideę naturopatii. Pamiętam, że sama byłam zawsze sceptyczna w tym temacie, i uważałam, że skoro nauka (czytaj syntetyczne leki) nie pomagają to jak natura ma to zrobić? Dopiero gdy zrozumiałam jak funkcjonuje organizm, dotarło do mnie dlaczego klasyczne podejście nie było żadnym rozwiązaniem w długoterminowej perspektywie.



Pisałam już kiedyś o medycynie funkcjonalnej i diagnozie naturopatycznej, wiem że wiele osób wciąż nie czuje sensu pewnych podejść, i ja też rzadko piszę o swojej "naturopatycznej" stronie. Studiuję medycynę naturalną, ale tak naprawdę przeważnie nie ma to nic wspólnego z tym co piszę na blogu. Rzadko w ogóle wspominam o swojej naturopatycznej edukacji. Naturopatia rządzi się swoimi prawami i są to okrutne prawa dla człowieka XXI wieku, który myśli, że dzisiejszy świat i postęp techniczny sprzyjają zdrowiu, a organizm potrafi się zaadaptować do istniejących warunków.

Prawda jest taka, że naturopata patrzy na zdrowie człowieka jako sumę jego doświadczeń i wydarzeń jakie miały miejsce od momentu jego poczęcia. Stan zdrowia matki i przebieg ciąży są niezwykle istotne dla określenia konstytucji, poziomu toksyczności czy dziedzicznych predyspozycji człowieka. Wszelkie choroby wieku dziecięco oraz inne nagłe i ostre przypadki czy też próby ich hamowania pozwalają ocenić jak siła życia zmieniała się przez lata. Próby eliminacji świadczą o mocy życia, takimi próbami są np. ostre choroby, wysypki, trądzik czy astma. Ważny jest również zasięg dolegliwości jakie ma człowiek, tzw. hierarchia organów pozwala ocenić jak głęboki jest stan chroniczności pacjenta. Serce czy nerki są wysoko w hierarchii, a z kolei skóra bardzo nisko. Objawy fizyczne pogłębiając się zaczynają być odczuwalne na poziomie psychicznym - to znak przejścia do wyższego poziomu chroniczności. Obserwuje się tendencję powstawania chorób od zewnątrz do wewnątrz, i odwrotnie gdy stan zdrowia pacjenta się polepsza. Podobnie jak objawy w przypadku pogłębiania się chroniczności wędrują ze zlokalizowanego miejsca na system, czyli przestaje boleć kolano, ale człowiek zaczyna się czuć źle (sen, nastrój, energia). Np. osoba z artretyzmem i brakiem energii wraz z poprawą swojego stanu zacznie odczuwać bardziej artretyzm, gdy poziom energii się poprawi. To znak, że objawy cofnęły się z systemu na lokalne miejsce. I mimo, że to dobry kierunek, to pacjent czując większy ból będzie przekonany i pogorszeniu swojego stanu. Zadaniem naturopaty jest wyłapanie takich incydentów hamowania i eliminacji, objawów i dolegliwości czy prób poprawy lub pogorszenia siły życia i następnie połączenie tego w całość poprzez pokazanie jak chroniczność człowieka zmieniała się od urodzenia, i co doprowadziło do danej sytuacji. Taka analiza pozwala na ustalanie jak można pomóc danej osobie poprzez zaadresowanie przyczyny, a nie tylko łagodzenie symptomów.

Naturopatia powinna nieść za sobą całą ideologię i sporo wiedzy na temat jak pewne działania polepszają lub pogarszają nasz stan zdrowia oraz jakie są tego konsekwencje. Przeciętny człowiek nie potrafi tego połączyć w całość. Np. fakt, że nagle znika trądzik jest pozytywny dla wszystkich, a dla naturopaty może oznaczać, że albo skóra nie jest w stanie już dokonać eliminacji albo poziom chroniczności wszedł wyżej z zewnątrz do wewnątrz. Jeśli żadna próba poprawy siły życia nie miała miejsca to jedna z tych dwóch opcji będzie realna. Po kilu miesiącach czy latach okazuje się, że np. ten sam pacjent nie ma już trądziku, ale ma problem z tarczycą lub zespołem jelita drażliwego. To nie przypadek. Konwencjonalna medycyna rozpatrzy to jak dwie osobne i niezależne od siebie choroby. Nie wspominając, że leczenie jednej spowoduje problemy z zupełnie czymś innym, a dodatkowo przyczyna jaka doprowadziła do tego stanu wciąż nie zostanie rozwiązana. Wielu naturopatów, zielarzy czy innych alternatywnych praktykantów niestety również stosuje alopatię przepisując ziółka po krótkim wywiadzie czy też w ogóle nie ingerując w dietę chorego.

Wiele osób (wiem po wiadomościach do mnie) myśli o medycynie naturalnej identycznie jak o konwencjonalnej. I to jest ogromny błąd, i z mojej perspektywy to wciąż niesłuszne podejście aby choroby hamować w jakikolwiek sposób, niezależnie od tego czy użyjemy syntetycznych czy naturalnych środków. Jeśli nie masz okresu to jasne, że podanie ziół regulujących cykl będzie lepszą opcją niż syntetyczne hormony, ale wciąż taka metoda nie robi nic w kierunku przyczyny, z powodu której okres jest nieregularny. To jest alopatia, może i mniej toksyczna, ale to tylko wciąż złudzenie, że robimy coś lepszego dla siebie niż wcześniej.

Na blogu piszę posty w oparciu o medycynę funkcjonalną i komplementarną, czyli wykorzystująca dzisiejsze naukowe dowody oraz medycynę naturalną. Jest to kompromis, który wiele osób przekonuje i myślę, że dla wielu będzie najlepszą opcją. Medycyna naturalna nie jest dla wszystkich. Wiele osób chce efektów i chce ich szybko i nie sądzę aby każdy był w stanie poświęcić min. kilkanaście miesięcy na poprawę swojego zdrowia. Praca z naturopatą jest trudna  i wymaga zaufania oraz cierpliwości. Często naturopata ma konflikt, i nie wie co zrobić, bo przeważnie zdiagnozowane choroby a ich ukryte przyczyny wymagają innego podejścia. I leczenie przyczyny może pogorszyć objawy choroby, co sprawia, że pacjent się zniechęca. Najczęściej ma to miejsce w przypadku chorób skóry czy przewodu pokarmowego. Drugim problemem jest czas, ponieważ pewnych procesów nie da się przyspieszyć, a zbyt agresywne terapie mogą doprowadzić do jeszcze większego pogorszenia, którego chory nie będzie w stanie znieść. Terapia naturalna trwa zawsze min. kilka miesięcy do kilku lat, podczas których po kolei w zależności od reakcji pacjenta dobiera się odpowiednią dietę i suplementację. Często te pierwsze zalecenia nie mają nic wspólnego z tym jaka będzie ostateczna dieta pacjenta. Oczywiście odchodzi się już od typowo naturopatycznych diet i np. nie przepisuje się kilograma pietruszki w celu uzupełnienia niedoborów potasu, a raczej stosuje się suplementy.

Moim celem pisząc tego bloga, zawsze było wsparcie dietetyczne w chorobach, a nie "leczenie" ludzi i szczerze mówiąc nie wiem czy to się zmieni, kiedy będę miała dyplom. Wciąż nie wiem czy tak naprawdę chcę "leczyć" ludzi. Zakładam, że będzie to alternatywa, dla niektórych osób, ale większość nawet gdy zdecyduje się na mniej konwencjonalne podejście do tematu, będzie wciąż oczekiwała pewnej dozy alopatii czyli hamowania symptomów przy pomocy bardziej naturalnych środków. Nie jestem przekonana, że wszyscy, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc są gotowi na takie podejście. Dużym problemem jest również to, że w Polsce nie ma dobrej jakości suplementów i zakup byle magnezu jest wyczynem. Dla mnie suplementy są narzędziem pracy i od ich jakości zależy końcowy efekt. Osoby, z którymi współpracuję zmuszone są importować produkty, co również dla mnie nie jest komfortowe, bo to spory kłopot. Na pocieszenie cena jest bardziej atrakcyjna, ale wciąż jest mi głupio, że nie mogę podać dostępnego od ręki substytutu. Zwłaszcza, że większość chronicznie chorych osób nie odczuje poprawy zdrowia w miesiąc. Im większe spustoszenie powstało na skutek pogłębiającej się chroniczności tym więcej czasu organizm będzie potrzebował, aby wrócić do zdrowia. Wiele osób nie ma takiej cierpliwości. Wiem, że mi osobiście jest łatwiej, ale nawet ja miewałam chwile zwątpienia gdy walczyłam np. z problemami jelitowymi. Niby było lepiej, ale wciąż nie idealnie i mijały tygodnie, a wciąż moje trawienie było od czasu do czasu problematyczne. I nagle po kilku miesiącach problemy zniknęły, dlatego warto w całym procesie notować tendencję i mieć wiarę, że nasz organizm potrafi dokonać samouleczenia przy małym wsparciu. W przypadku poważnych problemów jak choroby autoimmunologiczne, nowotwory czy zaburzenia hormonalne leczenie może zająć więcej czasu, ale ten czas i tak upłynie.

I pewnie niektórzy zastanawiają się czemu studiuję naturopatię, mimo że moje podejście oparte jest bardziej na nauce i ewolucji. Zawsze chciałam zrozumieć bardziej enigmatyczne podejście jakim cechuje się medycyna alternatywna, bo pozwala ono sięgnąć głębiej do genezy stanu zdrowia człowieka i w dużo bardziej zdystansowany i holistyczny sposób spojrzeć na całokształt jego zdrowia. W przypadku gdy dostęp do diagnostyki jest ograniczony (co ma miejsce w Polsce) taka wiedza pozwala mi zobaczyć to, czego nie można byłoby zauważyć w przypadku zwrócenia uwagi tylko na objawy i symptomy choroby. Moja wiedza medyczna nie jest zbyt rozległa i nie znam każdego procesu jaki zachodzi w organizmie, ale dzięki połączeniu tego co wiem z naturopatycznym podejście mogę krok po kroku wydedukować gdzie leży przyrzyna. I tego mi brakowało w konwencjonalnej medycynie. Jak miałam okropny trądzik ponad 10 lat to nikt nie szukał przyczyny, ciągle były tylko próby hamowania go antybiotykami, hormonami czy retinoidami doustnymi. Ba, nikt nie umiał mi wytłumaczyć nawet jak te leki działają i co wpływa na mój trądzik. I gdy zaczęłam sama szukać powodu, też nie było to nagłe oświecenie, ale po kolei adresując hormony, jelita, detoks i wątrobę doszłam do równowagi i dziś już wiem gdzie są moje słabe punkty i na co zwrócić uwagę. W klasycznym gabinecie lekarza nikt ze mną nie współpracował w ten sposób, nie wspominając jak finansowo wyczerpujące są prywatne wizyty i przepisywane leki.

Niemniej jednak nie neguję konwencjonalnej medycyny. Nie wszystkie syntetyczne leki są destrukcyjne i często dla wielu osób jest to słuszna droga. Nie zawsze zdrowie jest priorytetem, i naprawdę można przeżyć życie hamując symptomy i nie szukając przyczyn. Czasem jest to cięższe życie, bo dolegliwości dają się w znaki jak np. w przypadku problemów z tarczycą, ale czasem jest lepsze niż w naturalnym podejściu, bo leki sprawiają, że człowiek czuje się fizycznie lepiej. I osobiście uważam, że mimo wszystko jest więcej do przeżycia niż zdrowie, a przynajmniej tak racjonalizuję swój nieidealny styl życia pełen stresu, braku snu, przepracowania, dużej ilości jedzenia i testowania tony suplementów :) Ale jak z wszystkim, dopóki organizm pozwala  mamy tendencję do balansowania na krawędzi.

I żeby nie było tak dramatycznie jak w tytule, myślę że idealnie sprawdzę się w diagnostyce i chyba coś jest dla mnie pasjonującego w analizie stanu zdrowia człowieka, bo jakiś czas temu z własnej woli zaangażowałam się w irydologię i jestem zachwycona tematem :) Mam nadzieję, że za jakiś czas medycyna funkcjonalna będzie u nas bardziej dostępna i wszystkim będzie łatwiej. A może powinnam otworzyć sklep z suplementami i problem z leczeniem częściowo by się rozwiązał :) Póki co, jestem wdzięczna za internet i bezproblemowy handel zagraniczny.

93 komentarze:

  1. Hej, niedawno znalazłam Twojego bloga i jestem zafascynowana :)
    Mam do Ciebie pytanie. Choruję na PCOS, generalnie nie mam typowych objawów (testosteron jest i był zawsze w normie), ale okres pojawia się u mnie co parę miesięcy. Mam też nieschodzący od wielu lat trądzik zaskórnikowy. Postanowiłam zająć się tymi sprawami za pomocą odpowiedniej diety. Ograniczyłam spożycie węgli do około 150 g, wytrzymałam tak około miesiąca (może z małymi odstępstwami, ale jestem osobą która uwielbia słodycze i cukier i przez całe życie spożywałam dziennie tego tak dużo że nawet nie chcę myśleć). Pierwszy raz w życiu okres pojawił się po miesiącu, i wydaje mi się że musiało mieć to związek. Cera się nie poprawiła, ale ja też w tym czasie spożywałam normalnie nabiał, zboża, dużo owoców. Teraz zabrałam się za sprawę z innej strony, odstawiłam te problematyczne produkty (aczkolwiek nie miałam nigdy w życiu alergii ani problemów z trawieniem, zawsze wszystko działało jak w zegarku). Czytałam Twój artykuł o braku okresu i widziałam tam informację, że niekorzystną rzeczą jest spożywanie zbyt małej ilości węgli. Ja trzymałam się tych swoich 150 g, ale cera się pogarsza, wydaje mi się że przez duże ilości owoców. Chcę to więc ograniczyć, i mam pytanie - jaki jest bezpieczny pułap węgli, który nie namiesza mi w kwestii okresu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy to węgle powodują ten stan skóry? Moim zdaniem nie. Oczywiście może to być kwestia fruktozy, albo ogólnego problemu z trawieniem. Być może Candida czy inne grzybki :) A najbardziej prawdopodobna opcja to, że po odstawieniu tego co problematyczne organizm przechodzi swoisty detoks i sama zmiana diety jest dla niego sporym stresem, mimo ze na lepsze. Dalabym sobie troche czasu na ocene sytuacji. Z mojego doswiadczenia (osobistego i innych) zakornikowy bez stanów zapalnych jest kwestia watroby i jelit. A jak Twoja tarczyca? Przy PCO to typowe combo niestety.

      Usuń
    2. Miałam około 10 lat temu spore problemy z niedoczynnością tarczycy, teraz od wielu lat egularnie ją kontoluję i wszystko jest ok. Dziękuję za odpowiedź, mam dokładnie taką skórę - z zewnątrz wygląda normalnie, ale pod powierzchnią grudka na grudce. Eliminuję nabiał, gluten, nadmiar fruktozy, spróbuję kupić coś na detox wątroby i zobaczę :)

      Usuń
  2. Cześć:)
    Ja też mam pewnie problemy gin. Z węgli jem tylko kasze gryczaną i jaglaną, czasami ryż (czyli bez glutenowo), cukru wcale, owoców też mało - i tak od conajmniej pół roku. Nie wiem ile to gram, ale chyba tarczyca i wątroba na tym nie ucierpiała:)
    Mi się wydanie, że dieta bez glutenu, bez cukru (bez syropu fruktozowego), bez laktozy (min bez wszechobecnego mleka w proszku) pomaga w wielu przypadkach. Trzeba trochę się przestawić, ale warto.
    Pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
  3. ... i jeszcze dodam, że też byłam wierną fanką słodyczy:) Teraz już nie jestem. Umiem się opanować i żadko potrzebuję.
    A wiesz, że na początku XX wieku ludzie jedli ok 5 kg cukru rocznie? Teraz jedzą 40-60 kg! (Inf. ze strony polskiej WHO)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah cukier jest wszędzie, ja do dziś jestem w szoku widząc ile szklanka napoju ma cukru? Jakim cudem to zmieścili. Kiedyś nasypałam zawartość i załałam taką samą iloscią wody co ma napój i za Chiny nie dało się tego pić.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis :)

    Pisałabym się na taką diagnozę, nie powiem. Jak można się do Ciebie zgłosić?

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co, nie pomyślałam nigdy, że ktoś mógłby być zainteresowany samą diagnozą, najczęściej pytacie co łykać :)
      Może w przyszłym roku uda mi się przeprowadzić kilka dla chętnych.

      Usuń
    2. Ja też byłabym bardzo zainteresowana diagnozą! :D Szczerze mówiąc, bardzo fascynuje mnie takie bardziej "duchowo-ogólno życiorysowe" (nie wiem jak to dokładnie określić :p ) podejście do stanu zdrowia.

      Usuń
    3. Ja dokładnie jak wyżej. Jestem osoba, która zawsze chce wiedzieć jak najwięcej, jak najgłebiej i zawsze byłam i nadal jestem zafascynowana tym, jak jedne rzeczy wpływają na drugie i jak osiągnąć równowagę organizmu- taką psycho-somatyczną, jeżeli można tak to nazwać. Z wielką chęcią poddałabym się dogłebnej diagnozie i leczeniu, nawet jesli miałoby trwać miseiącami, a nawet latami (chociaż pwenie byłoby mi cięzko), bo jak wiekszosć wypowiadających się tutaj osób, sama też zamgam się z wieloma mniejszymi i wiekszymi dolegliwościami. Marzy mi się, że jak będę zakładać własną rodzinę, moja wiedza będzie już dużo większa, a oranizm dużo czystszy i zdrowszy, aby moje dzieci mogły korzystać na tym, że jestem ich matką, a nie cierpiec katusze przez to, że są zmuszone do życia w dzisiejszym świecie.

      Usuń
    4. To pocieszające, że kogoś to interesuje. Ja musiałam dużo czasu poświęcić i wiele przypadków przerobić, aby się przekonać do naturopatycznego podejścia i odstawić moje "szkiełko i oko" na bok. Czasem te diagnozy są sprzeczne z tym co dziś wiemy po prostu, ale na końcu zalecenia będą zgodne i to jest ciekawe i niesamowite.

      Jeśli mój ostatni przypadek się zgodzi na publikację to umieszczę jak to wygląda w praktyce :) Jakby ktoś bardzo chciał mogę na maila wysłac jakiś przykład.

      Usuń
    5. Baktrianna ja kiedyś się wezmę za tematy ciążowe :) Co prawda mówie tak od 5 lat, ale póki sama nie jestem zainteresowana to ciężko mi się zabrać. To jednak zupełnie inne podejście i brak mi na razie wiedzy :(

      Usuń
    6. ja też byłabym bardzo chętna na taką dogłębną analizę :) udzielasz już konsultacji? jak można zostać Twoim przypadkiem :) ?

      poproszę na meila jakiś przykład
      agnieleczka@wp.pl

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o dietę i zdrowy tryb życie, to autorka bloga wie b.dużo. Czytaj tego bloga. Dowiesz się więcej niż ode mnie:) Szczerze polecam. Tu się fajne teksty.

    Pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Anonimowy A. pisał to właśnie do Autorki blogu... a nie do Ciebie...

      Usuń
    2. Potwierdzam, oczywiście, że pisałam do Autorki ;)

      A.

      Usuń
  6. Strasznie gorzki i smutny tytuł posta, już myślałem, że w połowie napiszesz, że zarzucasz pisanie bloga!
    Piszesz że 'Drugim problemem jest czas, ponieważ pewnych procesów nie da się przyspieszyć, a zbyt agresywne terapie mogą doprowadzić do jeszcze większego pogorszenia, którego chory nie będzie w stanie znieść.' i mam odnośnie tego pytanie, otóż ostatnio zgłosiłem się do naturopaty, bardzo przyjemna babeczka swoją drogą i powiedziała mi, że aby ona mogła ruszyć w ogóle z terapią to muszę przejść zabieg hydrokolanoterapii, bo jelita są tak zawalone, że ta droga eliminacji jest 'zamknięta' i ponoć jest dużo pasożytów. Szczerze mówiąc trochę się tego obawiam, tym bardziej, że tam gdzie mam zamiar zrobić ten zabieg robią go trzykrotnie - 3 dni pod rząd. Z tego co wiem hydrokolanoterpia wypłukuje z jelit wszystko, w tym dobrą florę bakteryjną, myślisz, że to dobry pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszperaj za informacjami dotyczącymi przeprowadzania lewatyw... na paru znalazłam zalecenie, żeby po zabiegu (całkowitym wypróżnieniu) dodatkowo "wlać" w siebie ok 250ml wody z probiotykiem
      af

      Usuń
    2. Prawda. Kanały eliminacji musza być drożne. Moja strategia jest inna: probiotyki w czasie kuracji i oczywiście po, oraz ingerencja tylko w ostatni odcinek jelita grubego i lewatywa. Hydrokolanoterpaia ma większy zasięg.
      Szczerze możesz sobie sama w domu poradzić :) Myślę, że ten zabieg to niezły interes po prostu :). Zazwyczaj (nie w przypadku nowotworów) do detoksu zaleca się 1 x tydzień lewatywę.

      A wypróżniasz się codziennie? Masz zaparcia? Na jakiej podstawie stwierdzono niedrożność?

      Usuń
  7. Nie wiem, czy to pytanie nie jest błędnie skonstruowane, ale zastanawiam się jak naturopatia widzi choroby psychiczne? Nie chodzi mi tylko o depresję ale też o shizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową, epizody psychotyczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest jakiś związek i pewnie jakiś dział się tym zajmuje :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak inni, ale z tego co mnie uczono to jak pisałam jest to poziom wyższy chroniczności, czyli choroba weszła ze stanu fizycznego na mentalny.
      Moje mniej naturapeutyczne podejście sądzi, że jest to kwestia zaburzeń pracy mózgu spowodowana wieloma czynnikami od niedoborów po stres czy wpływ innych chorób.

      Usuń
    3. Nazywam to stanem zapalnym mózgu i tak generalnie to rozumiem.

      Usuń
    4. Też chciałem o to zapytać... a jak naturopatia leczy zaburzenia psychiczne - depresje, psychozy, nerwice czy zaburzenia osobowości (choć to akurat chyba trochę inna kwestia) ? i jak Ty sama podchodziłabyś do tego tematu? Co zalecałabyś? W lekkich bądź bardzo ciężkich przypadkach?

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    5. MS: dziękuję za odpowiedź :)

      Anonimowy: Podpijam Twoje pytanie. :) Od czego zacząć leczenie?

      Usuń
  8. wychodzi na to, że przez całe życie będę się męczyć z chorymi jelitami...

    wiwi

    OdpowiedzUsuń
  9. ile pieniędzy miesięcznie/tygodniowo wydajesz na jedzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczę tego niestety.

      Usuń
    2. no ale tak mniej więcej chyba jesteś w stanie określić

      Usuń
    3. Niestety nie, nie mieszkam sama, nie płacę tez sama za jedzenie. A nie czuję się komfortowo każąc sprawdzać mężowi ile z konta mu zeszło na spożywkę :)
      Zakładam, że nie pytasz z wścibskiego powodu, ale niestety nie jestem w stanie tego ocenić. Zwłaszcza, że np. mięso kupuję raz na 2 mc na zapas, czy też w moim koszyku nie są tylko produkty paleo. I nie wiem jak miałabym odliczać teraz cukierki męża czy jego nabiał.

      Usuń
    4. nie chodzi mi o podanie kwoty z dokładnością co do 2 miejsca po przecinku, tylko tak orientacyjnie, ile za to płacisz, a pytam z czystej ciekawości, czy takie zdrowe jedzenie o wiele drożej kosztuje i ile trzeba na nie wydać

      Twój mąż płaci za Twoje paleo jedzenie? A ile wydajesz na to mięso? Bo rozumie, że raz na 2 miesiące jedziesz do sprawdzonego hodowcy i kupujesz od niego więcej mięsa i mrozisz je na zapas?

      Usuń
  10. Suplementy są zazwyczaj wytwarzane przez te same koncerny co leki... Wszystkie te medycyny konwencjonalne, naturopatie to kolejne nauki wpajane po to aby sprzedać kolejne leki/suplementy. Prawdziwy naturopata na wizycie dla każdego by miał taką samą radę: organizm sam sobie z wszystkim poradzi tylko zacznij go właściwie odżywiać...
    Kto myśli, że przerzucając się z leków na suplementy (niekiedy dużo droższe) uzyska zdrowie to będzie szukał zawsze zdrowie w gabinetach lekarzy, naturopatów itd...
    opiotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organizm sam poradzi sobie np. ze złamaną nogą? Cholera, nieźle.

      Wiem, że tutaj nieco o czym innym, ale czasem naprawdę lepiej się czymś wspomóc.

      A.

      Usuń
    2. Pewnie, że sobie sam poradzi. Wystarczy nastawić, chodzenie w gipsie tylko opóźnia proces gojenia. Do tego zakładam, że u kogoś zdrowego złamania są rzadkością...
      opiotr

      Usuń
    3. Opiotr co ja bym zrobiła bez Twoich komentarzy. Niemniej jednak nie sądzę aby organizm zawsze był w stanie sobie poradzić. Abstrahując, że dieta przeciętnej osoby ledwo co spełnia min. niezbędnych wymagań co do wartości odżywczych. I paleo jest lepsze, ale nie przesadzajmy - niedoborów jakie powstały latami np. na skutek zaburzeń odżywiania, głupich diet, czy np. przyjmowania leków nie uzupełni. Mogę i układam takie diety, ale ilość jedzenia jest nie do zjedzenia - to są ilości rzędu kilkudziesięciu kilogramów. No i takie podejście jest czasochłonne a stan pacjentów często groźny. Np. niedobory B12 i Twoim zdaniem co osoba ma zrobić? Jeść mięsko i natto i czekać na cud, a w międzyczasie nerwy zostaną uszkodzone? Nie mówiąc już ile osób ma specyficzne zapotrzebowanie, i w tym przypadku mięso (jego spora ilość) może po x czasie doda B12, ale kosztem tony np. białka które będzie destrukcyjne.

      I przypadków mogę wymienić tonę, gdy czas ma znaczenie i sama dieta nie jest w stanie pomóc. Np. choroby auto...jasne możemy czekać, aż organizm sam się uspokoi i patrzeć jak w międzyczasie sam siebie atakuje.

      I co z osobami, które np. mają problem z wydzielaniem enzymów czy też pasożytami? Co z osobami, które są genetycznie predysponowane do chorób np. częsty problem z metylacją? Ile byś jedzenia nie wrzucił kwasu foliowego będzie brakować. Nie wspomnę już, że dla wielu osób suplementacja pozwala normalnie funkcjonować nim organizm "sobie poradzi". W wielu przypadkach czekanie aż organizm sobie poradzi jest niebezpieczne po prostu i wiele organizmów sobie nie radzi. Znam dziesiątki osób, które mimo prawidłowego odżywiania wciąż mają problemy z cerą czy trawieniem.

      Jak chcesz to ułóż mi dietę terapeutyczna: min sodu, 1000mg postasu, 800 mg magnezu, max 600 mg wapnia, 25 cynku i min. 15 mg zelaza :) I jeszcze 2g Omega 3. To klasyczny przykład.

      Ja takich diet układam wiele, i zawsze jedzenie jest dla mnie na pierwszym miejscu i pierwszą linią obrony. Niemniej jednak medycyna alternatywna istnieje od wieków i to nie tylko suplementy wielkich koncernów, to też zioła i preparaty roślinne. W Chinach czy Indii "leczenie" jest normą od wielu wieków - uważasz, że to nie jest medycyna naturalna?

      I a propos suplementów, są różne firmy, różne preparaty, więc generalizowanie nie ma sensu. Zioła zebrane we własnym ogródku to też dla mnie suplement.

      Usuń
    4. Też uważam ze zioła to suplement/lek także lepiej unikać.
      Dieta na wszystko: wątróbka (wołowa/wieprzowa lub inne podroby), wywary kolagenowe/galaretki z nóżek, jajka (lub same żółtka), dobrej jakości masło (śmietana >30% też się przyda), kiszonki i do tego jakieś tłustsze mięso (golonka, żeberka, boczek, słonina, flaki)... - czy coś pominąłem - ee chyba nie :).
      A jak ktoś wymaga ileś tam mg minerałów, bo tak ktoś mu zdiagnozował to nic innego mu nie zostaje tylko się suplementować zapewne wiecznie.
      Dochodzenie do siebie zawsze zajmuję sporo czasu ale kto lubi skróty to niech próbuje.
      I niech sobie istnieją naturalne chińskie, indyjskie medycyny jak ktoś chce się leczyć to jego wybór co za różnica czy konwencjonalnie czy tam stosując chińskie tam udziwnienia...
      Oczywiście w 'genetykę' też nie wierzę, dziedziczy się sposób odżywiania a z nim całą resztę (już od poczęcia).
      opiotr

      Usuń
    5. Cóż, wiara - lub jej brak - czyni cuda. Powodzenia. Ja pozwolę sobie zawierzyć w to, co pisze MS.

      A.

      Usuń
    6. opiotr, chyba dawno nie zwracałeś się do kogoś mistrzu, weź wracaj na bs i adoruj się tam z całą resztą.

      Usuń
    7. Cóż, podobno i w medycynie konwencjonalnej 80% sukcesów to efekt placebo :). Więc nie psujmy opiotrowi jego wizji :).

      Usuń
    8. Nie ma to jak nasz trololopiotr ;)

      Usuń
    9. Rozumiem kiedy suplementacja jest podawana w bardzo krytycznych stanach, i tylko po to aby wesprzeć organizm gdy są niedobory bo grożą one po prostu zgonem. Ale czasem ma się wrażenie, że niektórzy sobie sami dobierają suplement bez żadnych podstaw, że faktycznie go potrzebują. Suplement może pomóc ale może i zaszkodzić i czasem odnoszę wrażenie, że jakby tej opcji że nadmiar szkodzi to nikt nie brał pod uwagę. Są zarejestrowane przypadki zgonów kiedy to osoba przez rok codziennie piła jogurt z probiotykiem, i ta bakteria spowodowała ropień na wątrobie. Ludzie z powodów tych ropieni umierali. Zrobiono sekcję zwłok i ustalono, że to właśnie ta bakteria z tego probiotyku zaszkodziła. Tak samo jak zarejestrowano przypadki chorób w skutek nadmiaru spożywania tabletki witaminy D, i to po 2 tygodniach suplementacji.
      Jeśli ktoś ma kłopot z jelitami to się milion razy zastanowi nad tym co zjada, bo może to mieć skutek w obie strony.
      Dlatego rozumiem postawę opiotra, że temu nie ufa i wybiera naturalne beztabletkowe sposoby. Nie ma obowiązku badania preparatów bez recepty jak wpływają na człowieka.

      Usuń
    10. jak dla mnie prawda leży po środku ;)

      uważam, że owszem wiele składników jesteśmy w stanie wyciągnąć z jedzenia... ale opiotrze, zioła (przyprawy), które porównujesz do suplementów, to też jedzenie ;)
      z drugiej strony nie ejsteśmy w stanie przeskoczyć wyjałowienia i skażenia gleb (i niższej wartości mineralnej w warzywach, owocach jak i mięsie - w końcu np krowy też jedzą tą trawę o niższej wartości i ich mięso też jest uboższe w wiele składników) i niekiedy trzeba sięgnąć doraźnie po jakiś suplement... ale to też nie, żeby brać coś tam całe życie, tylko żeby było to na rozruch, na zaskoczenie procesów regeneracyjnych

      af

      Usuń
    11. Jest ciekawa książka autora Bena Goldacre "Lekarze, naukowcy, szarlatani. Od przerazonego pacjenta do swiatomego konsumenta". Jeden rozdział jest poświęcony suplementom na rynku brytyjskim.

      Usuń
    12. Macie różne punkty widzenia i przede wszystkim inne organizmy. Łatwo się mówi, że nie potrzeba suplementów jak się nie ma poważnych problemów ze zdrowiem, lub są one wynikiem błędów dietetycznych i mogą być zaadresowane dietą. Przeciętny człowiek da sobie radę. Ale chroniczne choroby nie powstają w 3 dni i często szkody są zbyt duże aby pozwolić organizmowi czekać na samouleczenie bez wsparcia. Np. choroby z przebiegiem zapalnym, nowotwory, problemy neurologiczne, choroby serca czy autoimmunologiczne. Pewne procesy wymuszają zwiększone zapotrzebowanie, inne z kolei są destrukcyjne i warto zapobiegać szkodom jakie powodują (np. stres oksydacyjny), często poziom stresu jest tak destrukcyjny i nie można usunąć przyczyny, że bez suplementacji obserwujemy poziom 4 wypalanie nadnerczy czyli kompletny fiask. Tarczyca na syntetycznych hormonie vs na kuracji suplementami, trądzik na retonoidach vs na witaminach i minerałach. Sytuacji jest wiele. Jasne, że można sobie zaszkodzić ale jak ktoś dobrze przestudiuje te badania wskazujące na komplikacje to się okazuje, że suplement byl kiepskiej jakosci z masą substancji jaka nie powinna się tam znaleźć. Nasz organizm nie magazunuje skladników odzywczych do toksycznej dawki, wiekszosć co niepotrzebne jest wydalane z moczem, a dawki uznawane z toksyczne są ogromne.

      I jestem ciekawa jak np. osoba z SIBO czy brakiem kwasu solnego miałaby zjeść to co polecasz opiotr? Nie ma jak obciążyć to co już jest dysfunkcyjne zamiast to wspierać :)

      Ja mam dobre i złe doświadczenia z suplementami. Złe z czasów jak stosowałam kiepskiej jakości dostępne u nas preparaty, które nigdy nie działaly. Złe też jak testowałam na sobie za dużo i namieszałam sobie np. w cyklu. Ale fantastyczne np. jeśli chodzi o mój poziom stresu, tarczycę czy wątrobę, bo pierwszy raz od 30 lat mam wyniki po prostu niesamowite, gdzie wczesniej zawsze było coś wysoko.

      Czy stosować czy nie to decyzja indywidualna. Nie mam problemu z układaniem diet terapeutycznych i nie zmuszałabym nikogo do łykania czegokolwiek, zawsze mozna do tego wrócić jak nie będzie optymalnego postępu na diecie. Chociaż wciąż w przypadku wielu niedoborów (magnez, żelazo. B, cynk) ciężko będzie je zaadresować tylko dietą. Bo skąd tu wziąć 25 mg cynku dziennie? Chyba, że ktoś ma ochotę na ostrygi codziennie.

      Ale jedna rzecz jeszcze: moim zdaniem suplementacja dla sportowców powinna mieć miejsce. I to nie są moje własne doświadczenia tylko tona dowodów naukowych i wniosków osób, które zajmują się tym na co dzień.

      Jestem ciekawa co to znaczy, że dziedziczy się sposób odżywiania? Rozumiem, że pojęcia typu polimorfizm to dla Ciebie opiotr bajki :)? Świat byłby pełen zdrowych ludzi jakby paleo był cudowną receptą na wszelkie problemy. A nikt nie mówi ile osób przeszło na paleo i ich stan zdrowia się pogarszał stopniowo...szkoda, bo to są ważne głosy i ważne argumenty czemu dieta to nie wszystko.

      Podsumowując dla mnie suplement w chorobie tak, w zdrowiu niekoniecznie.

      Usuń
    13. Zdaniem opiotra na niedobory tylko mięcho... żadnych warzyw - nie ma co super pomysł na kolejne niedobory, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mało kto ma dostęp do eko mięsa, wię efekt będzie odwrotny...

      Usuń
    14. Moim zdaniem dieta bogata w mięso jest złym pomysłem w wielu przypadkach, np. gdy jest problem z jelitami czy w chorobach z przebiegiem zapalnym. Nie bez powodu większość terapeutycznych diet wyklucza mięso, a stosuje wolne aminokwasy, które nie niosą za sobą takiego ryzyka jak niestrawione proteiny.

      Jakość mięsa to kolejny ważny argument. Ktoś się boi suplementów, ale nie ma nic przeciw spożywaniu hormonów i antybiotyków, jakich pełno w komercyjnym mięsie.

      I dieta a la opiotr, czyli prawie ketoza niesie za sobą wiele potencjalnych niedoborów, tutaj macie 12 mc takiej diety i efekty http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1365-277X.2011.01172.x/full

      A gdzie do tego antyoksydanty czy gluation?

      Co prawda myślę, że opiotr z rozmachu wymienił tylko mięso bez warzyw, ale wciąż dla wielu osób nic to nie zmieni.

      Usuń
  11. mam pytanie odnośnie chorych migdałków, co oprócz odrzucenia nabiału i glutenu można zrobić? mam non stop powiększony 1 migdał, laryngolog zalecił wycięcie ich, ale wątpię żeby to był dobry pomysł, chociaż nie będzie już problemu tylko że ja bym to chciała wyleczyć

    moje objawy to:
    powiększone migdały
    zrobiły się w nich dziury, w którym gromadzą się białe kulki- podobno są to kamienie migdałkowe
    - z rana zawsze mam taką flegmę do odkrztuszenia
    - przez te powiększone migdały mam trudności z połykaniem i czasem niektóre jedzenie zawadza o te migdały i czasem nawet się na nich zatrzymuje
    - problemy z zatokami, często bolą mnie zatoki oboczne nosa, ale też te u nasady nosa
    - częsty ból gardła-
    - generalnie wydaję mi się, że mam stan zapalny tych migdałów, nie jest to angina, ale są zaczerwienione i bolą

    czym mogłabym je podleczyć? co radzisz? w 2008 roku robiłam wymaz z gardła i wyszedł gronkowiec, a dokładniej staphylococcus aureus i wzrost dość obfity, potem w grudniu tego roku zaczęły się problemy z zatokami i to dość poważne, wszyscy lekarze mnie zbywali i dopiero niedawno trafiłam na dość dobrego laryngologa, który zrobił prześwietlenie i stwierdził, że mam krzywą przegrodę nosową i stąd te wszystkie problemy i to chroniczne, od dziecka miałam takie problemy z gardłem, ale dopiero w liceum zaczęły się z zatokami

    dodam jeszcze, że oddycham przez buzię, a nie nosem i mam krzywy zgryz( zapewne przez to) oraz mam trądzik, co być może jest powiązane z tymi migdałkami
    jakbyś mogła coś doradzić to byłabym wdzięczna, bo na ostatniej wizycie usłyszałam, że jak mnie bardzo boli to wtedy powinnam brać apap, ale ja nie chcę się truć środkami przeciwbólowymi, na dodatek mam chore jelita, ale o tym to zapewne wiesz

    dziękuję za pomoc

    wiwi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wycinać przede wszystkim. Nasz odporność znajduje się w jelitach, przynajmniej jej większość. I to one są czesto wspólnym mianownikiem problemów z odpornością, trawieniem i trądzikiem.
      Dieta jest koniecznością, czyli wyłączenie wszelkich zboż i nabiału. I skupienie się na trawieniu. Dobrze gotowane jedzenie przez pierwszy czas, dobre przeżuwanie. Nie szłabym w dużą ilość mięsa przy chorobach z odczynem zapalnym. Domowy rosół gotownay długo pomoże w regenracji śluzówki. Genealnie pierwsza dietetyczna strategia będzie taka jak zawsze na blogu w przypadku chorób jelit czy chorób auto.
      Ta krzywa przegroda to standard widzę :) Nie wierzyłabym w to. Od dziecka pewnie masz zapalenie migdałków?
      Zwróć uwagę na eliminację jeszcze.

      Co do złocistego: najbardziej powszechny typ gronkowca, przerost chroniczny może być problemem dla zdrowia. Z tego co wiem jest oprony na wiele antybiotyków. I może być groźny, chociaż przeważnie wywołuje problemy ze skóra jak np. trądzik. Działa na niego wiele naturalnych antybiotyków.

      Jednak to problemem jest uklad orpornosciowy, przerost patogenicznych bakterii to tylko skutek. Możesz spróbowac mięsnej diety opiotra, po której pewnie zobaczysz gwiazdki :) A tak serio to wzmocnienie systemu odpronościowego jest wazne, inaczej zawsze jest ryzyko rozwoju autoimmunologicznych chorob.

      Usuń
    2. z tym wycinaniem to też stwierdziłam po dłuższej chwili namysłu, że to jest zły pomysł, bo po coś jednak te migdałki są
      taką dietę już mam, nabiał wykluczyłam już w 2011 roku, potem tylko kozie wyroby, a od czerwca tego roku przeszłam na dietę eliminacyjną i jem tylko masło, a moja dieta jest bardzo ograniczona, zaledwie kilka warzyw, bo większość rzeczy mi szkodzi, z mięsem mam problem, bo nie mam dostępu do mięsa dobrej jakości, noi kwestie finansowe też wchodzą w grę
      rosół piję systematycznie od czerwca, codziennie 1/2 kubki czasem nawet 4



      krzywa przegroda to wyszła na prześwietleniu, a osobiście to sama nigdy nie czułam/ nie widziałam, że mam taką 'wadę' dopiero zdjęcie to pokazało, noi oddycham przez usta, co też jest męczące :(
      jeszcze na zdjęciu wyszły chyba jakieś przetoki w zatokach, już nie pamiętam, co dokładnie, jak znajdę prześwietlenie to napiszę


      odnośnie gronkowca to jest oporny na penicylinę i też czytałam, że jest powszechny, ale czy mam się nim martwić? nie wiem w sumie jak teraz wygląda sytuacja, bo ten wymaz jest z 2008 roku


      od dziecka mam zapalenie migdałków i problemy z nimi, ale nigdy nie było tak źle jak jest teraz, tzn zaczęło się właśnie w 2008 roku przed wigilią od zapalenia zatok, straszny ból i tak się męczyłam przez świętami i potem przeszło i potem to się zaczęło powtarzać, że 2 tyg bolało i potem nie, aż w końcu od kwietnia 2009 roku zaczął się stały ból, teraz już aż tak bardzo zatoki mnie nie bolą, ale gardło tak, najgorsze są te dziury w tych migdałach i zbierające się tam kamienie, da się coś z tym zrobić? te kamienie to mi się zaczęły robić chyba po tym jak zaczęłam mieć problemy z jelitami, bo wcześniej ich nie było


      co mam zrobić? jakieś płukanie? bo to jest strasznie uciążliwe i bolą też, co masz na myśli z tym wzmocnieniem odporności? co dokładnie robić? bo dietę to już mam, a co oprócz tego? czy ta przypadłość to choroba autoimmunologiczna?


      wiwi

      Usuń
    3. a czy laryngolog sprawdził nos pod kątem polipów?

      moja córka ma też powiększone migdały (laryngolog twierdzi, że to nic takiego) i zdjagnozowane polipy w nosie... z obu powodów często oddycha przez nos... kiedyś też często chorowała, ale po dokładnym określeniu bakterii na polipach i odpowiednim antybiotyku częste chorowanie przeszło

      Na ten niedrożny nos córka dostała izotoniczny roztwór soli i muszę przyznać, że jest poprawa.

      Inną rzeczą może być candida "rosnąca" sobie właśnie w jamie nosowej (na ile to jest prawdą, to nie wiem, ale jestem skłonna w to wierzyć)

      af

      Usuń
    4. Gronkowiec jest powszechny, co nie oznacza, że można się nie przejmować. Zbyt dużo bakterii bywa śmiertelne i zdecydowanie moim zdaniem warto leczyć.

      Dieta eliminacyjna jest super na problemy trawienne, ale zbyt długie jej stosowanie sprawia, że nasza flora bakteryjna nie ma pożywienia, niektórzy sądzą nawet, że wtedy sama siebie zaczyna jeść, dokładniej śluzówkę. Odporność zaczyna się od jelit, a ja już duzo pisalam jak można sobie pomóc. Twoja uboga dieta może niestety pogorszyć stan zdrowia, zwłaszcza że nie dostarczasz wielu niezbędnych składników w żaden sposób.

      Ale ja nie jestem przekonana co do przyczyn. Nie umiem tego wydedukować po krótkim komentarzu, to może być równie dobrze chroniczna infekcja wirusowa czy Candida jak af pisze.

      Usuń
    5. tak. nos sprawdzony, nie ma żadnych polipów, roztwory soli fizjologicznej już przerabiałam i żadnej poprawy nie zauważyłam


      to jak leczyć tego gronkowca?
      tylko, że mi praktycznie każde jedzenie szkodzi, niezależnie, co jem, podejrzewam sibo, bo mam większość objawów, a także za mało kwasu solnego

      nie wiem, gdzie pisałaś o odporności, możesz dać do jakiegoś linka do Twojej wypowiedzi/posta, bo poza zmianą diety nie mam zielonego pojęcia, co mogę zrobić, aby wyleczyć się z tych migdałków i chronicznego bólu gardła

      możesz podać jakiegoś zródło odnośnie tej diety eliminacyjnej, że za długo to źle, bo jeszcze niedawno pisałaś, że czasem potrzeba nawet 2 lat, a teraz znowu zmiana stanowiska, gubię juz się w tym wszystkim, mam wiele, mniejszych i większych dolegliwości, wiem, że przez net to nie jest leczenie, ale ja już sama nie wiem, co robić, do kogo się zgłosić, chciałabym sama sobie pomóc, ale nie mam takiej wiedzy jaką Ty posiadasz i pewnie bardziej bym sobie zaszkodziła, nie znasz w Warszawie jakiejś osoby, która mogłaby mi pomóc, szczególnie chodzi mi o zjd, trądzik i te problemy górnych dróg oddechowych


      wiwi

      Usuń
  12. Jako dziecko miałam non stop anginę, wycięte zostały mi migdały - brr w wieku lat 5-6, ot tak, przywiązana do fotela i po godzinie do domu :(( trauma jak nic.

    Ja również bardzo chętnie zgłosiłabym sie do zdiagnozowania, obadania, odpytania :D
    Mój problem to jelita-wzdęcia po wszystkim, ale myślę, że to zasługa mojej psychiki i odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Paula masz teraz problemy z odpornością?

      Usuń
  13. " miałam okropny trądzik ponad 10 lat to nikt nie szukał przyczyny, ciągle były tylko próby hamowania go antybiotykami, hormonami czy retinoidami doustnymi." witam w klubie, zaden lekarz przez 8 lat nie mogl wyleczyc mojego tradzika, wyleczylem sie sam dzieki angielskiemu forum o tradziku gdzie dowiedzialem sie wielle rzeczy o detoxie, pracy zdrowych jelit i tym ze nabial zboza warzywa straczkowe wcale nie sa zdrowe dla nas, wykluczylem co trzeba bylo, zaczalem regenerowac swoje jelita i efekt jest, tradzik zniknal, ale dalej jem zdrowo , kazdy odchyl od diety powoduje wypryski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A co myślisz o ziołach? Ja już jakiś czadt emu zrezygnowałam z wizyt u lekarzy medycyny konwencjonalnej, leczę się pijąć zioła jeśli już tego wymaga mój stan zdrowia. Nie widzę żadnych skutków ubocznych, jedyne co, to początkowy tydzień picia ziół wiązał się z mocną detoksykacją organizmu - o świecie musiałam pędzić do łazienki i spędzałam tam jakiś czas, dodatkowo z kolkami jelit i ciągłym sikaniem. Po tygodniu oczyszczania się organizmu, ból stawów ustąpił na 4-5 miesięcy. Czy myslisz że jest to bezpieczniejsze wyjście niż leki na receptę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są mniej toksyczne, ale niekoniecznie bardziej bezpieczne. Stosowane bez wiedzy mogą pogorszyć stan zdrowia niestety. Inna kwestia to, że wiele ziół jest produkowanych w niekontrolowany sposób, i często kupuje się placebo :) Dobrej jakości standaryzowany produkt, stosowany odpowiednio jak najbardziej tak. Ja sama używam wielu ziół.

      Usuń
  15. MS, na fb natknęłam sie na wzmiankę o tym, ze 'mało jest dostępnych prawdziwych oliw z oliwek' takich pełnowartościowych. Oliwe z oliwek do tej pory kupowałam pierwszą lepszą jaka wpadała mi w ręce, domyślam sie, ze wiekszosc z nich nie była dobrej jakości,i tu rodzi sie moje pytanie, lepiej jest odstawić ją zupełnie czy po prostu nienadużywać i zbilansować ją z lepszymi tłuszczami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwa generalnie jak się poszuka badań jest cudem :) Może nawet większym niż olej kokosowy, ale problem z jakością jest spory, są testy jak zbdać w domu własną oliwę. Ja nie lubię smaku oliwy stąd nigdy nie wnikałam za bardzo w te kwestie "prawdziwości". Myślę, że można poszukać jakie dostępne u nas są ok i dbać o przechowywanie.

      Usuń
  16. Witaj,
    Mam takie małe pytanie. Ja i mój brat przez ostatnią noc umieraliśmy z powodu, jak podejrzewam, grypy żołądkowej. I tutaj mam małe pytanie, co jeść po długiej nocy wymiotowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to częste pytanie :)
      Marchewiankę, rosół, wodę kokosową, żelatynowe wybory też się sprawdzą, dojrzały banan, gotowane/pieczone jabłko. Ja bym nawet poszła w ryż. W tym wypadku się sprawdzi :) Generalnie gotowane warzywa, mało tłuszczu i białka.

      Tylko pytanie czy nie możesz jeśc, wiele osób po jelitówce je jak gdyby nigdy nic :)

      Usuń
  17. najlepiej to pić wodę i leczyć się rosołkiem gotowanym długo na kościach to powinno pomóc

    OdpowiedzUsuń
  18. MS Twój dermatolog ciągle przepisuje Ci retinoidy? nie masz problemu z receptami? czy znasz może jakiś sposób na zdobycie locacidu bez recepty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam u dermatologa od 2006 roku :)
      Nie stosuje już retinoidów, chociaż nie mam problemów z receptą, i nie wystraszyłam się skutków ubocznych...:) Generalnie co do złuszczania to są dowody, że jest niebezpieczne w długotrwałej perspektywie. Niby nasze komórki mają ograniczoną zdolność odnowy, i wierzę w to, bo po kilku latach po sobie widzę, że jestem bardzo odporna na wszelkie kwasy.
      Niemniej jednak moja skóra ma się lepiej gdy jest złuszczana, a opcji jest wiele: kwasy owocowe, glikolowy, salicylowy itd. Ja stosuję glikolowy od czasu do czasu.
      Locaid kupisz w sieci bez recepty ale będzie drogo, mysle ze wiekszosc lekarzy wypisze bez problemu.

      Usuń
    2. to skąd brałaś retinoidy skoro nie od dermatologa? od lekarza rodzinnego? ja mam wiele przebarwień potrądzikowych i chciałabym się ich jakoś pozbyć czytałam, że najlepsze na to są kwasy, retinoidy albo laser, na laser mnie nie stać więc chciałabym spróbować z tymi retinoidami, tylko wątpie, żeby mój lekarz rodzinny mi je przepisał, a u dermatologa ostatnim razem byłam na początku 2012 roku po mało skutecznym leczeniue- przez prawie 2 lata dostawałam najpierw antybiotyki na skórę czyli differin, epiduo itd. potem dostałam doustny tetralysal, a na końcu usłyszałam, że powinnam się zastanowić nad antykoncepcją, bo to chyba już ostatnia możliwość w moim przypadku i to była moja ostatnia wizyta

      właśnie czytałam, że w sieci mozna kupić bez recepty z Meksyku, ale to zdecydowanie za drogo wychodzi i nie wiem kto by mi tą receptę wypisał

      Usuń
    3. Przecież differin i epiduo, które zapisywał Ci dermatolog to właśnie RETINOIDY a nie antybiotyki. Dermatolodzy raczej bez problemu przepisują retinoidy, nie rozumiem jaki jest sens kombinować ze ściąganiem leków z nielegalnych źródeł (tak, handel lekami na receptę poza apteką jest nielegalny).

      Usuń
  19. MS jeśli jem mało węgli, ale paski do wykrywania ketonów, nie wykrywają ich w moczu to czy taka ilość węgli jest mi wystarczająca? zazwyczaj to 60-70 gr na dzień. I taka podaż nie jest groźna dla organizmu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i drugie pytanie, który z dostępnych obecnie środków słodzących ( mam na myśli, stewa, syrop z agawy, ksylitol itp) jest najmniej szkodliwy

      Usuń
    2. i trzecie :P co sądzisz o mleczku kokosowym?

      Usuń
    3. ms pisała dużo o słodzikach kiedyś w poście bodajże pod tytułem: cukier/głód/słodki ząb (któryś z tych tytułów, poszukaj w wyszukiwarce), z tego co wiem poleca mleczko kokosowe, nawet do robienia z niego kefiru (przy użyciu grzybka :P). Od siebie dodam, że trzeba uważać i sprawdzać skład mleka kokosowego, bo wiele zawiera zagęszczacze takiej jak guma guar czy inne dodatki, czyste tj. kokos+woda ma bodajże firma aroy-d (ale nie jestem pewien).

      Usuń
    4. http://www.tlustezycie.pl/2013/08/sodki-zabczym-sodzic.html o!

      Usuń
    5. mleko kokosowe dobrze robić samemu, po co przepłacać:-) i skład się zna:-) same mleko:-)

      Usuń
    6. dzięki anonimie, właśnie piję herbate z wspomnianym mlekiem firmy aroy-d, biezwiednie kupiłam takie ze względu na opakowanie kartonowe a nie puszkę i jest pyszne, w porównaniu do tego co kiedys kupiłam firmy bodajże kier-bylo okropne. W każdym razie w tym aroy-d jest 55 % ekstraktu z mleka i woda

      Usuń
    7. a ja (anonimowy z 18:40) nie polecam robienia mleka samemu, mimo że mleko kupne tanią rzeczą nie jest. Tzn. jeżeli ktoś jest obcykany co i jak i ma dobry blender (ale n a p r a w d ę dobry, i mean it) to może i się opłaca, ja próbowałem dwa razy i już przy otwieraniu kokosa szlag mnie trafił a co dopiero przy blendowaniu na gładką masę, która ostatecznie nie gładka nie była : ( zresztą ja po kokosie i tak się kiepsko czuję, więc tylko olej wchodzi w grę :d

      Usuń
    8. widziałam kilka przepisów już z wiórków kokosowych, wiem,ze to nie to samo, ale nie trzeba walczyć z otwarciem kokosa

      Usuń
    9. Ja tam robię mleczko z wiórków i jest pyszne, często wypijam zanim zdążę je skończyć ;)

      Usuń
    10. Przy okazji robienia mąki kokosowej z kokosa mam produkt uboczny w postaci mleka:-)

      Usuń
    11. Do słodzenia moim zdaniem tylko: cukier palmowy, miód, stewia w liściu lub syrop klonowy. Ja jestem za ostatnim, ale nikt u mnie nie lubi tego smaku, więc uzywamy miodu.

      Co do ketozy - paski nie są dobrym wyznacznikiem, po jakims czasie ketnow w moczu nie bedzie swoja droga, ale nie sadze aby 70g moglo wprowadzic w ketoze. Ja od jakiegos czasu zalecam min. 120 gram węgli i chyba juz ciezko bedzie mi zmienic zdanie :) Pisalam o skutkach diety niskoweglowodanowej nie tak dawno.

      Usuń
    12. no właśnie dokładnie wiem co piszesz, ale ten lekarz od medycyny chińskiej mi kazała max 70 gr wegli dziennie

      Usuń
  20. MS, mam pytanie trochę z innej beczki, a mianowicie nieszczelne jelito u dzieci

    Ja sama od kiedy się "leczę" zauważyłam, że np po burakach mój mocz jest delikatnie zabarwiony i najwyżej 1-2 razy, natomiast u dzieci jest mocno czerwony i to przez 1-2 dni... trochę mnie to niepokoi i nie bardzo wiem jak tu zadziałać, żeby wesprzeć ich układ pokarmowy i w tym też ich zdrowy rozwój.

    Trochę boję się suplementować, bo też nie wiem co.

    Z jedzeniem też różnie bywa. Co prawda odstawiliśmy gluten, nabiał ograniczyliśmy do minimum, z mięsem i warzywami też różnie jest. Wiadomo, czasem dziecko czegoś nie lubie, nie ma ochoty lub nie chce jeść z przekory.
    Moje pociechy też nie bardzo chcą jeść/pić rosół, za galaratkami (nawet słodkimi, słodzonymi miodem) też nie są.

    I mam pytanie, czy np zmiksowanie gotowanej marchwii (lub innego warzywa) z rosołem nie ograniczy jego właściwości leczniczych?

    I czy znasz może jakieś firmy, które produkują dobrej jakości suplementy dla dzieci (trochę przejrzałam sama, ale nie zadowala mnie ich skład i nawet jeśli witaminy i minerały są pochodzenia naturalnego, to dodatki nie bardzo mnie przekonują).
    A może mogłabym im dawać spirulinę? I jeśli tak, to w jakiej formie? Czy zmieszanie jej z jedzeniem nie przeszkodzi jej działaniu?

    I jeszcze jest sprawa szczepień. Zanim zaczęłam się interesować tematem, nie zdawałam sobie sprawy z zagrożeń i dzieci szczepiłam (miały na szczęście już 6 miesięcy), teraz tego żałuję i zastanawiam czy jest jakaś możliwość "odtrucia" dzieci (i siebie zresztą też)?

    af

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Test z burakiem nie jest rzetelny :)

      W jakim wieku są dzieci? Rosół możesz miksować z czym chcesz do woli :) I zupy na bazie niego beda lecznicze rownież.

      Nie znam się na żywieniu dzieci i ciezko mi odpowiedziec na te pytania. Na pewno probiotyki są bezpieczne. Do podniesienia odpornosci uzywa sie dla dzieci glownie echinaceii, beta karotenu, witaminy E i nie pamiętam czy nie cynku. Przyznaję się bez bicia, że nie skupiałam się na wykładach na temat dzieci :(

      Z tym cofnięciem szkód po szczepionce jest gorzej. Niektórzy uważają, ze zostają na całe zycie. Zobacz tu http://drsircus.com/medicine/vaccines/prevention-treatment-of-vaccine-damages
      http://vactruth.com/2009/07/21/dr-andrew-moulden-interview-what-you-were-never-told-about-vaccines

      Niestety nie mam pojęcia czy coś można zrobić już po, wiem że przed i tuż po stosuje się bardzo wysokie dawki witaminy C.

      Usuń
    2. o matko, jak mozna odtruc siebie ze szczepien, to nie pozywienie ze mozna sie odtruc, przez to jak ludzie zaczeli podchodzic do szczepien powracaja takie choroby jak polio i gruzlica

      Usuń
    3. "I jeszcze jest sprawa szczepień. Zanim zaczęłam się interesować tematem, nie zdawałam sobie sprawy z zagrożeń i dzieci szczepiłam (miały na szczęście już 6 miesięcy), teraz tego żałuję i zastanawiam czy jest jakaś możliwość "odtrucia" dzieci (i siebie zresztą też)?"

      Boże kochany....

      Usuń
    4. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2013/01/13/mercury-detoxification-protocol.aspx
      http://www.mercola.com/article/mercury/detox_protocol.htm
      http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&catid=6:warto-przeczytac&id=2550:2550
      http://allegro.pl/witamina-c-kwas-l-askorbinowy-1kg-czda-i4143859529.html
      http://www.akademiawitalnosci.pl/tag/witamina-c/

      Usuń
  21. Pomyslalam ze podesle Ci zbiór najciekawszych publikacji dotyczacych mikrobow w naszym organizmie i diety, konkluzja na koniec

    ""The studies make it increasingly clear that personalized medicine will need to take our microbial guests into account to be most effective."

    Pozdrawiam

    http://www.sciencemag.org/content/342/6165/1440.2.full

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj.
    Ja mam pytanie zwiazane z pasozytami.W badaniu Diacom wyszla mi glista i tegoryjec oraz gronkowiec w gardle i tchawicy.Mam straszna alergie prawie na wszystko.Nabawilam sie silnych niedoborow witamin i mineralow.Moglabys polecic mi jakis dobrej jakosci magnez,witamine c i kalcium.Bede rowniez wdzieczna za wskazowki dietetyczne(nie jem maki,cukru,nabialu,zero kawy i sokow).Po ryzu puchna mi oczy?Czym najlepiej pozbyc sie lokatorow?Dzieki
    Sarka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerały uzupełnisz pijąc wodę z dodatkiem soli himalajskiej (szczypta na 1/2 l wody ).

      Usuń
  23. Witaj,
    Na wstępie gratuluje Bloga, jest fantastyczny! Śledzę regularnie od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że dawno, żadna lektura mnie tak nie pochłonęła jak Twój blog :)
    Od dawna zmagam się z PCOS, a głównie z nadmiarem androstendionu. Co według Ciebie może być powodem nadmiaru tego hormonu? Jak z nim walczyć?
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, zbieram się do napisania posta na temat PCO. To duży klocek dlatego muszę mieć więcej czasu, aby ogarnąć temat. Krótka odpowiedz: głównie isnulina lub kortyzol.

      Usuń
  24. Moze Ty mi pomozesz bo sama sie poglubilam. Zawsze mialam problem z niedowaga mimo ze nigdy sie nie odchudzalam, pierwszy okres w wieku 17 lat i nieregularny, jak mialam 19 lat gin zapisal mi diane 35i bralam ponad rok po odstawieniu okres nawet w normie ale po roku zaczelam miec cysty na twarzy. Derma przepisala aknenormin bralam 7 miesiecy i jasmin antykoncepcyjne bralam 5 lat a tradzik wiekszy czy mniejszy zawsze byl. Po odstawieniu anty chcialam miec dzidziusia i zaczelo sie: zanikajacy okres i wystepowal co 14 dni problem z infekcjami ogromne cysty lepej nie mowic i samopoczucie masakryczne. Zdiagnozowali pco i insulinoopornosc. W ciaze zaszlam dzieki stymulacji jajnikow i glocophage.Podrzymywana progesteronem, porod w 35 tyg, mala karmilam piersia rok schudlam wtedy do 42 kg a po odstawieniu dziecka od piersi znowu to samo. Z badan wczesniejszych tarczyca ok zly stosunek lh do fsh inne hormony ok. Mam 28 lat 163 wzrost waga 46 wiecznie mi zimno nie poce sie zawroty glowy cysty na twarzy i plecach nie wiem co robic? Endokrynolog mowil ze pomoze glucophage brany na stale ale sam nie wie skad ta niedowaga a ja boje sie schudnac i nie chce sie truc juz chemia i brac hormony. Odzywiam sie zdrowo, dbam o siebie caly czas i nic z tego, myslalam ze po ciazy bedzie lepiej i nic nie chce sie pokazywac ludzia z taka twarza i to ciagle zle samopoczucie prosze powiedz co o tym myslisz

    OdpowiedzUsuń
  25. Asiu odpisałam Ci pod innym postem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam i od razu proszę o pomoc !!!

    Mam dosyć lekarzy, leków i operacji chce się wyleczyć a nie leczyć. Od pół roku czytam „NIEKONWENCJONALNE” metody i żałuje, ze mając 31 lat dopiero teraz wiem co jest konwencjo lane a co nie :]
    Tylko mój problem polega na tym, że tych informacji jest taka masa, że taki laik jak ja nie wiem od czego zacząć  .Czy od usunięcia toksyn czy od sprawdzenia czy nie mam jakiegoś pasożyta itd. czy może nieszczelne jelita ?! Po prostu nie wiem nawet do kogo się zgłosić no naturopaty ? czy może medycyna chińska a może dietetyk ?
    Mój problem zdrowotny to od 3 operacje na polipy nosa i prostowanie przegrody, od 14 lat mam katar ale żadnej alergii, częste zapalenia zatok, miesiąc temu ponowna tomografia zatok i znów polipy. No i astma czyli dożywotnie leki na astmę !!!
    Proszę o pomoc – od czego mam zacząć

    OdpowiedzUsuń