Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

11.02.2014

Klucz do optymalnej diety

Każdy z nas szuka idealnej diety i coraz większe zainteresowanie dietą paleo to potwierdza. I wbrew pozorom to mnie nie cieszy. Zastanawiałam się nawet czy nie lepszą opcją byłoby odejście od powiązania bloga z paleo. Samo to słowo ma swoisty wydźwięk dający mieszane odczucia, a to tego jeszcze dopisek "dieta", który nie kojarzy się ze zdrowiem.



Nie zrozumcie mnie źle, paleo jest dobrym sposobem odżywiania, ale nie jest to optymalna droga dla wszystkich. Jest jeden sekret do znalezienia idealnej diety i jest nim personalizacja. Czyli innymi słowy mówiąc ten sam cel, można uzyskać różnymi strategiami. Jakiś czas temu napisałam czym jest dla mnie dobrze dobrana dieta.

Dobrze dobrana dieta:

  •     pozwala uzyskać i utrzymać odpowiednią masę ciała
  •     nie powoduje zachcianek, ataków głody czy napadów kompulsywnego jedzenia
  •     poprawia pracę mózgu, nastrój i samopoczucie
  •     nie powoduje spadków lub braku energii
  •     poprawia stan skóry, wzmacnia włosy i paznokcie
  •     nie powoduje niedoborów witamin, minerałów oraz innych substancji odżywczych
  •     optymalizuje reakcje hormonalne
  •     stabilizuje poziom glukozy we krwi
  •     sprzyja regeneracji, poprawia jakość snu
  •     wzmacnia system odpornościowy
  •     zapobiega chorobom i dolegliwościom zdrowotnym
  •     podnosi odporność na stres
  •     nie powoduje problemów trawiennych
  •     nie wymaga obsługi kalkulatora, Excela oraz korzystania z tabel kalorycznych
  •     ma działanie przeciwzapalne
  •     nie wymaga godzinnych przygotowań
  •     składa się w większości z jedzenia, a nie gotowych produktów
  •     nie powoduje zbyt małej podaży energii
  •     poprawia ogólny stan zdrowia
  •     pozytywnie wpływa na detoks i eliminację organizmu
  •     uwzględnia słuchanie sygnałów ciała
  •     jest elastyczna i zmienna w zależności od różnych czynników
  •     jest ciągła, nie ma przerw ani daty końcowej (nie rozpoczyna się wraz z wakacjami i nie kończy w święta)

I nie ma jednej takiej diety. Tak samo jak nie ma dwóch takich samych organizmów. Jesteśmy unikatowi i nasze diety też powinny takie być Modyfikacja jest kluczem do idealnej diety. Patrzenie na jadłospisy innych może dać nam jakieś wyobrażenie na temat jedzenia ogólnie, ale kopiowanie tego co widzimy na blogach czy w kolorowych gazetach nie ma żadnego sensu w większości przypadkach. Niestety podobnie postrzegam wspólne jedzenie rodzinne. Możemy mieć jakąś bazę jednakową dla wszystkich członków rodziny, ale niektórzy z nich powinni mniej lub bardziej zmodyfikować swoje menu uwzględniając indywidualne aspekty swojego organizmu. Często jestem zaskoczona, że pary jedzą to samo...o ile nie mają takiej samej aktywności, poziomu stresu, DNA czy aktualnych chorób to jedynym argumentem jest wygoda.

Po tym wstępie już pewnie wiecie, że jestem zwolenniczką indywidualnego sposobu odżywiania. Jak ktoś przyjdzie do mnie po poradę to przekona się, że dieta jaką zaproponuje będzie unikatowa i dopasowana do specyficznych potrzeb.

Co trzeba wziąć pod uwagę układając sobie dietę?


1) predyspozycje genetyczne - np. jeśli mamy w rodzinie wysyp chorób autoimmunologicznych to rezygnacja ze zbóż i nabiału będzie dobrym pomysłem, a może występują u najbliższych nowotwory, wtedy skupienie się na jak najmniej przetworzonej żywności oraz detoksie pozwoli nam uchronić się przed chorobą, a może rodzice cierpią na osteoporozę i powinniśmy zadbać o odpowiedni poziom nie tylko wapnia, ale i konkretnych witamin

2) chroniczne choroby - to może być np. niestabilny poziom cukru we krwi, wahania hormonalne, choroby autoimmunologiczne, choroby neurologiczne czy problemy pokarmowe. W każdy z tych przypadków będzie potrzebna inna interwencja dietetyczna. Dla jednego oznacza to unikanie dużej ilości węglowodanów, dla drugiego dieta bardziej w stronę ketozy, a dla trzeciego być może dieta eliminacyjna.

3) status mikroskładników - czyli status niedoborów składników odżywczych, który możemy oszacować po przeanalizowaniu historii medycznej oraz występujących objawów. W konsekwencji może się okazać, że dana osoba ma niedobór cynku, magnezu albo jej stresujący styl życia pozbawił ją witamin z grupy B, czy też może jej anemia wymaga dostarczenia większej ilości witaminy C, lub problemy z przyswajaniem wapnia są oznaką braku witamin A, D i K2. U osób na dietach restrykcyjnych (mało kcal, brak mięsa, brak warzyw), z problemami pokarmowymi lub intensywnie trenujących taki status może być tak osłabiony, że klasyczna zdrowa dieta nie przyniesie żadnej poprawy.

4) nagłe choroby lub symptomy chronicznych chorób - to może być banalna grypa, jak i poważniejsze zapalenie stawów, wrzody, infekcja pasożytnicza/wirusowa czy bakteryjna. W takich przypadkach w czasie okresu nasilenia objawów warto zmienić dietę na stricte terapeutyczną. Im większy stan zapalnym tym bardziej osobiście skłaniam się w kierunku diet wegańskich i stosowania wolnych aminokwasów oraz dużej ilości anty-zapalnych tłuszczy. Jeśli wiemy, że jest to infekcja być może naturalne antybiotyki i dieta minimalizująca podaż cukru o średniej ilości protein będą pomocą.

5) aktywność fizyczną - nie mam na myśli tutaj tylko zwiększonej podaży energii, ale również odpowiedni rozkład składników makro-odżywczych oraz pamiętanie o tym, że aktywność fizyczna zwiększa poziom stresu, i jednocześnie może zmniejszać odporność systemu, uszkadzać jelita i powodować niedobory w przypadku nieprawidłowej regeneracji.

6) kompozycję ciała - moje ogólne podejście jest banalne: im więcej tkanki tłuszczowej masz tym więcej tłuszczu w diecie może mieć. Ale każdy z nas ma również indywidualne predyspozycje do lepszego funkcjonowania na albo glukozie, albo tłuszczu. Pytanie jakim spalaczem jesteś?

7) cel - nie każdy kto przechodzi na dietę robi to tylko dla zdrowia. Wiele osób chce poprawić swoje wyniki sportowe, jeszcze więcej chce schudnąć lub nabrać masy mięśniowej, a niektórzy marzą o np. pięknej cerze. Moim zdaniem nie zawsze realne jest pogodzenie wielu celów za pomocą jednej diety, stąd warto mieć priorytety. Często osoba prowadząca kurację ma problem, bo pacjent chce mieć np. piękną cerę gdy jego organizm jest pełen toksyn i terapia pogorszy chwilowo stan skóry, lub marzy mi się wyrzeźbione ciało, mimo że jego organizm nie funkcjonuje optymalnie przy niskim poziomie tkanki tłuszczowej.

8) poziom stresu - dla mnie to bardzo ważny aspekt gdy myślę o diecie. Z poziomem stresu wiąże się również stabilizacja glukozy we krwi, zmniejszona odporność, zaburzenia hormonalne czy problemy pokarmowe. Takim osobom zawsze polecam regularne i zbilansowane posiłki, bez zbędnych kombinacji odnośnie postów czy manipulacji składnikami makro.

9) styl życia - każdy z nas jest ograniczony pracą, szkołą, rodziną, nawykami czy np. sytuacją finansową. To są istotne czynniki wpływające na sposób odżywiania, mimo że tego nie odczuwamy na co dzień, bo jesteśmy do nich przyzwyczajeni. Dla przykładu jeśli masz jedną przerwę w pracy to nie będziesz w stanie jeść 5 posiłków dziennie, lub gdy po południu jesteś bardziej  aktywny to rano możesz zjeść mniej lub zrezygnować z dużej ilości węglowodanów w śniadaniu.

10) elastyczność - jedni z nas mogą z dnia na dzień drastycznie zmienić swoje odżywiania i przejść z wegetarianizmu na paleo, a dla innych samo wykluczenie np. glutenu jest bardzo trudnym krokiem. W tym ostatnim przypadku jestem za włączeniem poziomych zmian, jeden krok po drugim, np. zamiast oleju roślinnego użyj masła czy też oleju koksowego przez miesiąc, a potem spróbuj ograniczyć ilość spożywanego cukru itd.

Od kiedy prowadzę bloga mam setki znajomych piszących do mnie o diecie, co mnie bardzo cieszy i czuję, że mogę na tej podstawie wysnuć kilka wniosków odnośnie błędów jakie wiele osób popełnia.
Przede wszystkim mało kto zastanawia się na co się decyduje. Rzucenie swojej diety i przejście np. na paleo z dnia na dzień jest pomysłem, który e pełni popieram, ale wiele osób porywa się z motyką na słońce i po kilku dniach jedzenia kurczaka z brokułem wraca do starych nawyków. Jeszcze innych ten sposób jedzenia onieśmiela lub przytłacza, że po chwili i tak rezygnują.

Paleo jest mocno restrykcyjną dietą i osobiście nie uważam, że nie każdy potrzebuje aż takiego ograniczenia. A już na pewno nie na wstępie. Dobra rada to zacząć wolno, przemyśleć jak taka dieta ma wyglądać, zaplanować kilka posiłków i zastanowić się czy to jest wykonalne. Jeśli nie to może lepiej wyłączyć tylko gluten, a zostawić zboża czy pseudozboża bezglutenowe. A może eliminacja nabiału jest za trudna i lepszą opcją jest znalezienie dobrej jakości mleka czy jego przetworów. Niezależnie od tego jaki będą szczegóły takiej diety, i niezależnie czy jest ona na zawsze czy na chwilę, trzeba móc na niej wytrwać, aby przejść do kolejnego etapu, tym bardziej jeśli ma zostać z nami na stałe.

Drugim błędem jest brak modyfikacji w zależności od zmieniających się warunków, czyli brak umiejętności adaptacji. Nie ma jednej diety na całe życie, i w zależności od naszego zdrowia, stylu życia, celu czy innych czynników jakie wymieniłam wyżej co jakis czas może się okazać, że warto nasz sposób odżywiwania zmodyfikować lub kompletnei zmienić. Powiedzmy, że rozpoczynasz lepsze odżywianie jako aktywna studentka, a po jakimś czasie dostajesz siedzącą pracę czy też kilka lat później planujesz posiadanie rodziny. Na każdym z tych etapów Twoja dieta będzie inna. Nie zawsze w każdym przypadku będa to spore różnice, ale u większości chronicznie chorych osób takie zmiany w sposobie odżywiania mogą być ogromne. Nasze zdrowie, nasz poziom stresu czy aktywności lub nawet nasze preferencje są względne, stąd nie można założyć, że ta dieta na której obecnie jesteśmy będzie z nami już na zawsze. I dotyczy to zwłaszcza osób, dla których odżywianie jest lekarstwem. Wraz ze zmianą stanu zdrowia dieta również będzie wymagała korekty, lub odwrotnie gdy nagle zachorujemy to być modyfikacja jedzenia będzie pomocą. Nie warto się bać zmian i tkwić w martwym punkcie, tylko dlatego, że kiedyś coś działało. Może 2 lata temu schudłaś na niskowęglowodanowej diecie lub licząc kalorie, ale skoro teraz coś nie działa, to znak, że trzeba coś zmienić.

Trzecim typowym błędem jest przysłowiowe łapanie kilku srok za ogon. Wiele osób ma skłonności do przedobrzania, np. stosuje dietę niskowęglowodanową, ale próbuje jeszcze postów czy też ketozy i w efekcie robi kilka rzeczy na raz, ale żadnej w poprawny i kompleksowy sposób. Każde podejście musi być przemyślane, zaplanowane i wymagać pewnej dozy adaptacji. Zbyt wiele zasad i ograniczeń nie tylko jest frustrujące, ale często przynosi zbyt dużo stresu dla ciała. Sama zmiana ilości posiłków jest wystarczającym krokiem w przód, i moim zdaniem nie ma potrzeby na wstępie katować się np. Intermittent Fasting, jeśli nie wiemy zbyt wiele na temat zdrowego odżywiania. Trzeba mieć jakąś oponową bazę, aby przenieś dietę na wyższy poziom i zacząć kombinacje.

Bardzo ubolewam nad faktem, że ciężko znaleźć osobę, która potrafiłaby nam obiektywnie dobrać czy podpowiedzieć jaka dieta będzie dla nas optymalna w danym czasie. Co prawda byłam tylko raz w życiu u dietetyka, i oczywiście dostałam jakiegoś "gotowca", ale wiem ile czasu zajmuje ułożenie takiego spersonalizowanej planu odżywiania. Nie wspominając o wiedzy :) Co nam pozostaje? Edukacja, poszukiwania i nie mam pojęcia co więcej. Często gdy mowa o poważnych problemach zdrowotnych strach jest coś robić na własną rękę, ale z drugiej strony czy to co nam oferują lekarze lub dietetycy może być lepsze?

79 komentarzy:

  1. "Bardzo ubolewam nad faktem, że ciężko znaleźć osobę, która potrafiłaby nam obiektywnie dobrać czy podpowiedzieć jaka dieta będzie dla nas optymalna" - Dieta optymalna dr. Jana Kwaśniewskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, od razu pomyślałam o diecie dr Kwaśniewskiego, jak przeczytałam sekcję "Dobrze dobrana dieta..." :-) Bo po jakimś czasie nawet proporcji nie trzeba liczyć, organizm sam wie, co i jak.

      Ja dopiero na tej diecie odzyskałam miesiączki (brak spowodowany zaburzeniami hormonalnymi) bez wspomagania tabletkami. I nie chodzi tu o kalorie, bo wcześniej nie jadłam ich za mało.

      Usuń
  2. Poprzedni nagłówek bardziej mi się podobał, z tą czcionka wygląda nudno i bez wyrazu. Ale i tak cię uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mój komputer świruje, teraz już jest normalna :D

      Usuń
    2. Powinna być, nie zmieniałam nic :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny post ale przyznam ze zaczyna byc troche stresujaco dla mnie. Juuz prawie sobie mysle ze to wszystku ogarnelam a tu nie...okazuje sie ze to tylko smutny poczatek. i nie wiem czego sie zlapac.:( Czyli nie wystarczy ogarniecie sie i unikanie "zlego jedzenia", trzeba przeanalizowac to dobre jedzenie tysiac razy
    Stracznie to przytlaczajace
    Anku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dla wszystkich. Niektórym wystarczy banalna zmiana i jest 100% poprawy, inni dają z siebie 100% i poprawa jest niewielka. Nie ma zasad. Ja wcale nie uważam, że paleo cudownie leczy ludzi...czują się lepiej, dużo lepiej, ale ostatni kilka czy kilkanaście % to już indywidualne podejście i kombinowanie pod siebie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. no tak, moze za duzo czytam i za bardzo przejmuje sie kazda przeczytana rzecza;]

      Usuń
    4. Myślę, że to zależy z jakimi problemami się chcesz mierzyć. Bywa, że wcale nie trzeba się aż tak spinać z dietą, jeśli np. nie masz większych dolegliwości i ogólnie przywoite samopoczucie, to nie ma co się nerwować :)
      AN

      Usuń
  4. pytanie do MS, mogla bys ulozyc zbilanoswana diete, przede wszystkim dla osoby z choroba autoimmunologiczna na caly tydzien? oczywiscie za oplata? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolno mi układać diet...chyba :) Dietetyk to zawód regulowany u nas. Zresztą i tak bym tego nie zrobiła, bo chcę edukowac ludzi, a nie dawac jadłopsiy. Jednak lista ogólna tak/nie moglaby sie przyadac i jak bede miec chwile to taka umieszcze. Uniwersalna dla chorob auto. Tylko, ze moim zdaniem w chorobach auto oprocz diety wazne jest aby przeanalizowac wszystko co moze miec negatywny wplyw na autoagresje, czyli zawsze sie trzeba zastanowic raczej co wylaczyc, a potem co wlaczyc. No i optymalizacja T-regulacyjnych. Jaka chorobe masz w ogole na mysli?

      Usuń
    2. Proponuję posta nt. co można a czego nie można jeść przy rozchwianych hormonach. To jest takie trudne ;( Wiesz mam na myśli np. jak uspokoić np. wysoki testosteron, czy coś może go obniżać. Nie wiem może głupoty piszę hehe ale to byłby bardzo przydatny post :D Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Dokładnie post o diecie przy problemach hormonalnych byłby super!

      Usuń
  5. ja od dwóch lat nie mogę schudnąć ani grama.. jeśli już coś zmienia się w mojej wadze to idzie w górę. Kilka miesięcy temu popadłam przez to nawet w depresję, ale parę dni temu trafiłam na Twój blog. Wyszło na to, że jestem okropną WĘGLOWODANIARĄ a nawet nie byłam tego świadoma. Wydawało mi się ze jem bardzo zdrowo. Rano razowe pieczywo z nabiałem i warzywami, w ciągu dnia same owoce, wieczorem owsianka. Jednym słowem cały dzień tylko węgle. Poza tym biegałam od jakiegoś czasu, ale to również nie pomagało. Nie wiem jak mam się zabrać za odstawienie cukru, bo zmniejszam jego ilość od paru dni i jestem przez to okropnie senna, mam chęć spać cały dzień. Próbowałam też jogging z HIIT, ale nie daję rady, bo nawet biegnąc mam wrażenie, że jak się nie położę to zemdleję. Te wszystkie zmiany są dla mnie okropnie trudne...za mięsem nie przepadam, trochę nawet mnie obrzydza:( i chyba nie będę umiałabym zjeść tak ogromnych porcji jak Ty, MS... Potrzebuję chyba wsparcia, a najbardziej takiego psychicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pszenica jest mega uzależaniająca. Ja kiedyś jak szłam spać tylko myślałam o tym że rano zjem śniadanie z pysznym chlebem lub płatkami pszennymi :P Jestem na diecie bezglutenowej ze względu na tarczyce i ograniczyłam badzo węglowodany. Czuje się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Na prawde warto nie będziesz żałować :) Ja od prawie 2 lat nie miałam drożdżówki w ustach czy pszenego/żytniego chleba więc uwierz mi że moża :) Jest dużo pokus, ale już nawet przyzwyczaiłam się że znajomi jedzą przy mnie pizze i mnie to nie rusza, bo oni się potem źle czują a ja mam pełno energii :)

      Usuń
    2. Trzy miesiące temu byłam załamana, bo nikt mi pomóc nie umiał, byłam w rozsypce i bez pomysłów, co dalej. Trafiłam na tego bloga i załamałam się jeszcze bardziej, bo wyszło mi, że jedna opcja do wypróbowania to dieta eliminacyjna i okolice paleo.
      Miałam jak Ty - mięso jadałam rzadko, czasem raz w miesiacu, jeśli w ogóle, głównie jadłam zboża, strączki, surowe owoce i warzywa itp. Oprócz tego biegałam i łaziłam na przeróżne cardio. Włażąc po schodach myślałam, że zemdleję, ogólnie miałam zerową energię.
      Mięso do tej pory budzi moją niechęć, ale jakoś sobie radzę. Np. jem sporo ryb i jajek - może to Cię przekona?
      I przestawiałam się powoli, nie powiem, 2 miesiące były przykre, miałam cały ten obrzydliwy die-off po odstawieniu glutenu, potem popełniłam masę podstawowych błędów, ale u mnie nie chodziło tylko o wagę, więc myślę, że Ciebie to ominie :)
      Przede wszystkim udało mi się sporo zmienić i dostrzegam teraz wiele plusów. M.in. - nie czuję się tak słaba, nie mam napadów głodu, mam pałera, nie robi mi się słabo, senność pojawia się tylko kiedy nie dośpię. Warto było :)
      Moja rada: po prostu rób pewne rzeczy stopniowo i staraj się nie torturować. Zawsze to się da jakoś rozwiązać, żeby nie bolało ;) I bądź cierpliwa - czasem pewne rzeczy potrzebują czasu.

      HIITy są ciężkie, ja ostatnio prawie zwymiotowałam, ale to podobno normalka ;) I myślę, że i tak mi nieźle poszło, bo na diecie wysokowęglowodanowej bym jednej rundy nie przeżyła ;) Więc wcale mnie nie dziwi, że nie mogłaś wytrzymać.

      AN

      Usuń
    3. nie chciałabym całkowicie odstawiać glutenu.. obawiam się, że wtedy prędzej bym do niego wróciła. Tak sobie pomyslalam, ze sprobuje na początek jeść wszystko co z glutenem jedynie rano i może tego będę się trzymać przynajmniej na obecna chwile. A powiedz przy czym popelnialas te bledy? Ogolnie jest mi dość ciężko się za to zabrać i wywazyc proporcje bialka/węgli/tłuszczy... U mnie chyba sytuacja nie będzie tak po prostu, bo podejrzewam, ze dużej szkody narobiłam sobie i swojemu organizmowi stosując dziwne diety kilka lat do tylu. Pierwsza była (nie, tego chyba nie można nazwac dieta...) gdy schudłam z 60kg do 46 jedząc wyłącznie same jogurty...przez kilka miesięcy (o zgrozo!). Potem przez kilka lat utrzymywałam wage nie jedząc nic po godz. 17.00. Udawalo się, aż dwa lata temu zaczęłam tyć bez przyczyny i do dziś nie mogę zrzucić...

      Usuń
    4. Powiem szczerze, ze ja nie podaje nawet wszystkiego co jem :) Tzn, jem wiecej niz mowie tak naprawde, bo cos tam podjadam po posilku albo przed nieswiadomie. Nie tyje, ale tez nie jestem chudiznka. Mam sporo miesni, ale i troche tluszczu. I majac taka wage moge jesc co chce i zjesc 1000 kcal z kokosa i nic mi nie bedzie. Gdyby chciala byc chudsza to muaialabym sie pilnowac, wiec nie do konca tak jest, ze na paleo mozemy jesc ile chcemy i bedzie super.
      Zastanawiam sie czy Twoje uzaleznienie od funckjonowania na cukrze nie jest juz zwiazane z reaktywna hipoglikemia. No i nie znam Twojego stanu zdrowia, byc moze to by Cie przekonalo, a nie tylko chec redukcji. A na pewno jest jakis powod dlaczego nie mozesz schudnac. Podjrzewam, ze troche dietowania bylo i sa tego konsekwencje :) A zjedz co ja jem przez kilka dni i zobaczysz jak sie poczujesz :)

      Usuń
    5. Co do diety, to tak jak napisałam wyżej: jakieś 6 lat temu schudłam z 60 kg do 46 jedząc same jogurty przez kilka miesięcy (wiem, że zasługuje w tym momencie na krytykę, ale miałam 20 lat i nt. rozsądnego odchudzania wiedziałam tyle co nic), potem przez kilka lat moja super dieta cud - jadlam już prawie wszystko, tylko nic po godz. 17, waga się utrzymywala, oscylowala w granicach 50-53 kg, później ciąża, 9 miesięcy po porodzie waga pokazywala 54 kg. i chwile potem diagnoza: nadczynność tarczycy. Leczona thyrozolem przez dwa lata, jakiś miesiąc po wprowadzeniu leku zaczely się problemy z waga. I ciagle swój problem wlasnie z tym wiązałam, jednak od kilku mesiecy tarczyca wyrownana i nie przyjmuje już zadnych hormonow, a waga taka sama. Kiedys przypadkiem zrobiłam sobie wyniki by sprawdzić jak nadnercza, było ok. Cukier tez kilka razy mierzyłam tak dla samej siebie i na czczo glukometr wskazywal zawsze ok 60, a po posiłkach cos granicach 110-130. Tyle ze dawno już go sobie nie sprawdzałam.

      Anonimowy z 11 lutego, 19:34

      Usuń
    6. w moim przypadku raczej niemozliwoscia jest bym jadla mięso jak Ty 3 razy dziennie. jeszcze nie teraz, ale zaczelam je powolutku wprowadzać i każdego dnia od niedzieli jem je do obiadu. dla mnie to już duzy sukces :)
      a i jeszcze jedno, może do dzisiejszego stanu rzeczy przyczyniły się wypijane kiedyś w dość sporych ilościach napoje energetyczne ?? może one cos rozregulowaly ?? Dziś też mi się zdarza ale 2-3 razy w tygodniu, tylko z rana. Dawniej 2 razy dziennie każdego dnia i nie tylam...

      Anonimowy z 11 lutego, 19:34

      Usuń
    7. Ja w sumie najczęściej jem mięso 2 razy dziennie, od kiedy nie ćwiczę aż tak intensywnie. Osttani posiłek ma białko w postaci rosołu czy galaretki, ale to na marginesie :)

      Wiele kwestii pewnie się przyczynilo, tu resttrykcja, tu niedobory, tu tarczyca siadla...mozemy usunac czasem skutki, ale szkody zostaja. Np. jesli pilas tyle czasu napoje energteyczne i przestalas to bedzie lepiej ale niedoborow powstalych na skutek takiej konsuumopcji nie zmienisz tylko odrzucajac to co je wywolalo.

      Moim zdaniem dobrze się skupic na jedzeniu jak najwiekszej ilosci warzyw na poczatek. I powoli wprowadzac ryby, jaka, mieso do kazdego dania.

      A napoje stymuluja mocno mozg :) Zaburzaja neurprzekazniki, generalnei wplywaja na chemie mozgu, plus slodziki (niektore) promouja otylosc, a taka ilosc kofeiny musiala niezle dac popalic nadnerczom.

      Usuń
    8. HIPOGLIKEMIA REAKTYWNA... trochę o niej poczytałam i się mocno zmartwiłam, bo wiele z podawanych objawów pasuje do moich przypadłości: częste uczucie zmęczenia, ogólne osłabienie (zawsze byłam pewna, że to najzwyklejsze w świecie przetrenowanie), uczucie głodu krótko po posiłku, uczucie pełności nawet po małych porcjach przeplatane z bezpodstawnym niepokojem, zdenerwowaniem bez przyczyny... Jak mam się upewnić, że to może być hipoglikemia reaktywna??

      Anonimowy z 11 lutego, 19:34

      Usuń
  6. Takie małe pytanie o pomoc bo od soboty szukam odpowiedzi i nadal jestem w lesie... w sobotę właśnie miałam dość niemiłą przygodę i koniec końców trafiłam na pogotowie. Miły pan ratownik z karetce zmierzył mi poziom cukru i wyszło 170mg/dl i kazał udać się w tygodniu na badanie z glukozą. Sytuacja wygląda tak: trafiłam na pogotowie z powodu niesamowitego bólu brzucha który okazał się zapaleniem żołądka. W ten dzień zjadłam o 7.00 2 jabłka i potem myśląc na początek że boli z głodu, ok. 11.00 zjadłam jeszcze małego kabanosa (tylko to było pod ręką, miał z 10g). Badanie zrobił mi ok. 14.00.
    Czy rzeczywiście mam powody do zmartwienia (chodzi o ten cukier nieszczęsny, z żołądkiem niestety wiem, że to grubsza sprawa)? Dodam, że koło 10.00 wypiłam na rozgrzanie herbatę (z tabletka słodzika...)
    Z góry dziękuję za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda na to że się odchudzasz? czy śniadań nie jesz? Możesz mieć rozstrojony poziom cukru ze względu na to że nieregularnie jesz lub się głodzisz. A zapalenie żołądka masz z jakiej przyczyny? Polecam picie aloesu no i oczywiście iśc do gastrologa bo zapalenie żołądka to nie przelewki, szczególnie gdy tak boli brzuch że karetka po Ciebie przyjechała. Możesz nabawić się wrzodów itd.

      Usuń
    2. nie odchudzam się, to był dzień kiedy jechałam na uczelnię, pociąg miałam o 5.00 rano i nie jestem po prostu przyzwyczajona do jedzenia o tej porze. Miałam ze sobą przygotowane posiłki ale ból nie pozwolił mi zjeść, po tym kabanosie myślałam, że zwymiotuję. Jem 3x razy dziennie bo tak jest dla mnie najlepiej. I zdecydowanie się nie głodzę.
      No właśnie jest podejrzenie wrzodów i mam zrobić gastroskopię...

      Usuń
    3. Kontroluj ten poziom cukru, jak masz objawy niestabilnego poziomu glukozy to moze warto zrobic krzywa? Ale równie dobrze to moze byc zwiazane ze stanem zapalnym. NIe wiem czy to bylo zatrucie czy masz przewlekle zapalenie zoladka.

      Usuń
    4. zatrucie na pewno nie... cóż, badanie krwi mam w piątek, zobaczymy..

      Usuń
  7. Czytałam Twoje wszystkie posty dot. trądziku i wszystko ze wszystkim poskładałam w całość. Mam trądzik na żuchwie i szyi, przechodzę ogromne stresy, których nie mogę zbytnio wyeliminować. Odrzuciłam nabiał, zboża i cukier (oprócz gorzkiej czekolady), stosuję wskazaną suplementację... Wysyp ogasa, ślicznie wszystko się goi do momentu okresu :( Przychodzi okres i wszystko niszczy. To co zaleczyłam z powrotem mi wywala. Już nie wiem co mam zrobić, mam tego dosyć. Widocznie to nie jest tylko kwestia diety, chociaż jak zaczęłam stosować się do tego co pisałaś było świetnie, tylko okres mi wszystko niszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie masz rozjechane hormony, na to też można dietą wpływać.
      A które hormony i dlaczego, to też długi temat.

      Usuń
    2. Mam DHEA-S znacznie ponad normę, szukałam informacji nie jest zbyt wiele co do tego. Lekarz oczywiście proponuje tabletki. Tabletek brać nie zamierzam.

      Usuń
    3. A DHEA? Moim zdaniem problem z nadnerdczami jest czesto wynikiem u kobiet stresu, restrykcji kalorycznej i nadmiaru cwiczen. Jesli DHEA jest nisko to warto sie nad tym zastanowic. No i pytanie czy kortyzok jest wysoki, czy testosteron tez? Moze masz PCO?

      Usuń
    4. Właśnie jutro idę zbadać DHEA, kortyzol, cukier, LH (doprosiłam się w końcu lekarza o skierowanie). Jutro 3 dzień okresu mam lekarz powiedział żeby zrobić miedzy 2 a 5 dniem. Oczywiście mam ogromne stresy więc to bardzo możliwe, że od stresu. Oczywiście również ćwiczę (treningi TBC). A PCO to nie wiem czy mam. Jak to zbadać? Będę męczyć lekarza.

      Usuń
  8. Mam takie małe pytanie: z jakiego powodu pojawiają się ranki i strupy w nosie? Nie jestem typem górnika;-) dziuba
    P.S. W moim życiu nic się nie zmieniło pod względem stresu. Jedynie i może aż czuję się pewniej i może to też wpłynęło na powolny póki co spadek masy ciała. Jem dużo masła. Ale w tygodniu tylko 2 posiłki i dwa na ciepło z dodatkiem masła. Jem nabiał ale chyba muszę rzucić bo mam problemy z wypróżnieniem. Mięso i jaja oraz tłuszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to strupki? Na razie nie mam pomysłu co to w ogóle może być :(

      Usuń
    2. Mi się takie ropne krostki w nosie (potem były non stop strupki) robiły regularnie jak jadłam gluten, odstawiłam i zniknęło.
      Teraz też się pojawiały bo na coś mam alergie (chyba histamina), w każdym razie łącze to z tym że coś dla mojego organizmu jest trucizną i organizm jest nadmiernie obciążony oczyszczaniem, i wykorzystuje do tego właśnie inne narządy. Może to błędne moje wyjaśnienie ale jak wszystko było dobrze, to bolących krost ze strupkami nie było. U mnie wszystko sprowadza się do nieszczelnych jelit, co doprowadza do alergii itd....

      Usuń
    3. MS właśnie jak pisze niżej Anonimowy - mnie Babcia mówiła, że jak organizm jest zmęczony i podziębiony to takie strupy robią się w środku nosa.
      Nigdy tego nie wiązałam z jelitami?

      dziuba

      Usuń
  9. A ja przez 2 ostatnie dni ograniczyłam moje menu do: ryżu, wafli ryżowych, masła, smalcu, rosołu, jajek, ryby i mięsa z rosołu (kurczak, wołowina) i ... wreszcie czuję się świetnie! Tzn. nie męczą mnie różne gastryczne problemy typu wzdęcia, gazy itp. Czy ktoś wie czy istnieją jakieś dobrze wchłanialne witaminowo-mineralne suplementy, aby nie musieć jeść warzyw, owoców, orzechów i nabiału (lub w bardzo ograniczonej ilości)? JA WRESZCIE DOBRZE SIĘ CZUJE! TO NIESAMOWITE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na przykład nie jem teraz w ogóle owoców i czuje się dużo lepiej, nie mam zjazdów takich jakbym była niedocukrzona co objawia się zmęczeniem i ospaniem. Jednak nie eliminuj warzyw- chociaż jak ja nie jem skrobiowych warzyw (po którym miałam wzdęcia) czuje się o niebo lepiej. Nadal jednak jem takie niewzdymające warzywa jak cukinia, przeróżne sałaty, ogórki, marchew, zblanszowany szpinak, brokuł, burak. Warzywa odkwaszają organizm- trzeba je jeść dla równowagi kwasowo-zasadowej.

      Usuń
    2. Aa i jeszcze używam dużo oleju kokosowego. Pyszny jest smażony kurczak w kurkumie, potem dodany krem kokosowy żeby zrobił się fajny sos. Do tego brokuł i fasola zielona. :) Pycha. W ogóle nie wzdymające, a kokos jest łatwostrawny :)

      Usuń
    3. Myślę, że szkoda z tego rezygnować. Orzechy w odpowiedniej formie można w małej ilości wprowadzać i nie będą problematyczne. Owoce (niekoniecznie wszystkie) i w niedużych ilościach także. Nabiał można sobie moim zdaniem odpuścić, warzyw natomiast bym nigdy nie odpuszczała, zwłaszcza, że podejrzewam, iż gotowane także nie spowodują problemów (oczywiście, nie wszystkie, krzyżowe bywają ciężkie, ale to też zależy). Ja bym radzila powoli próbować coś wprowadzać, zwłaszcza, że po jakimś czasie uszami Ci będzie to menu wychodzić. Po 3 miesiącach menu bogatszego niż Twoje też mam już trochę tego dość ;)

      Usuń
    4. Bardzo dziekuję Ci za odpowiedź, podejrzewam, że masz podobne problemy jak ja. Właśnie zamierzam pomału wprowadzać pojedyncze pokarmy, aby się przekonać co szkodzi. Mam jeszcze pytanie: co rozumiesz przez odpowiednią formę orzechów i jaka to konkretnie ich mała ilość - garść, 3 sztuki, jedna? - to samo jeśli chodzi o owoce - jedno jabłko, pół, ćwiartka? Bo jeśli okaże się, że tylko ćwiartka jabłka mi nie szkodzi i kilka listków sałaty przykładowo, to nie jest to chyba wystarczająca ilość do zapotrzebowania na witaminy i mikroskładniki...

      Usuń
    5. Jeśli chodzi o orzechy - nie wiem, jaki MS ma stosunek do tego tematu i na ile to ma sens, bo jeszcze się nie wgryzłam w to bardzo głęboko, ale czytałam trochę o moczeniu orzechów i u siebie obserwuję, że co ciekawe, te moczone jakoś lżej mi wchodzą. Więc w tym może coś jest. No i oczywiscie wykluczamy ziemne.
      Co do ilości - obawiam się, że to indywidualne. Ja np. wiem, że mogę zjeść nieduże jabłko, ale więcej już powoduje problemy. Orzechów też małą garstkę. Są rzeczy, których mogę jeść sporo np. dojrzałe banany czy ananas nie stanowią u mnie żadnego problemu. Moja rada: wprowadzaj wszystko powoli, raz na 4 dni, w niedużych ilościach i tylko wtedy, kiedy czujesz, że wszystko jest ok, żeby mieć pewność, że ewentualna zła reakcja dotyczy tego właśnie produktu. Ja często nawet jadłam samodzielnie jakiś owoc i to na pusty żołądek. Sama zobaczysz te granice. Niestety, to żmudna robota, ale chyba najlepsza opcja.
      Poza tym, z czasem te ilości pewnie będą się zwiększać, w miarę czasu, jak jelita np. będą w coraz lepszym stanie. Więc dziś np. będziesz mogła trochę jabłka, a za miesiąc już całe. Początkowo nie mogłam jeść papryki, dziś wcinam bez problemów nawet dwie :)

      Usuń
    6. Spoko, będę próbować wprowadzać wszystko co 3-4 dni i obserwować efekty. Mam tylko nadzieję, że nie zepsują mi wszystkiego zaparcia. Na razie kawa pomaga, ale ten ryż może się stać z czasem problematyczny. No nic... teraz się cieszę, że wreszcie nie mam permanentnej "ciąży" i ciągle spoglądam w dół aby się upewnić czy to prawda. Na razie nie przeszkadza mi skąpy wybór pożywienia. Dzięki za radę i zdrówka życzę!

      Usuń
    7. Orzechy: jeśli nie masz choroby autoimmunologicznej, infekcji typu Herpes czy innej, która nasili arginina, albo choroby o silnym podłożu zapalanym i dobrze trawisz orzechy to nie widzę problemu. Namaczanie pomaga pozbyc sie kwasu fitynowego.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja troszkę z innej beczki MS...

    wiem, że specjalizujesz się bardziej w niedoczynności tarczycy jak nadczynności (a swoją drogą dlaczego nigdy nie wspominasz o nadczynności?), ale może będziesz w stanie mi odpowiedzieć, bo trochę się już z tym męczę. Dwa miesiące temu zakończyłam dwuletnie leczenie thyrozolem. Przez cały czas terapii nie jadłam w ogóle ryb ani rybich tłuszczy. Czy sądzisz, że teraz gdy hormony są wyrównane (tsh na poziomie 1,5) mogę zacząć jeść tłuste ryby morskie i pić tran??? BAAAARDZO PROSZĘ O ODPOWIEDŹ, Twoja czytelniczka

    p.s. może ktoś inny ma wiedzę w tym temacie??

    OdpowiedzUsuń
  12. dobrze dobrana dieta wydłuży życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może nie skróci nam życia:-)

      Usuń
  13. A czy mogła byś podać jakieś wskazówki, co oprucz wytycznych z paleo stosować przy chorobach skórnych?
    Mówie tutaj o tendencjach do trądziku i zmianach grzybiczno łuszczycowych?
    Z czego definitywnie zrezygnować oprucz nabiału i zbóż?
    Ewentualnie co jest wskazane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie przeleczyć jelita i wątrobę. Napisałam posta na temat łuszzycy, więc spokojnie temte zalecenia mogą być stosowane. Przycyzn chorób skór jest wiele, ale moim zdaniem większosć ma podłoze w problemach trawiennych. Jeśli dieta paleo nie pomoze to wtedy warto pomyslec nad tym, a na razie daj sobie 3 mc testu :)

      Usuń
  14. W sumie trochę zgłupłam. Z jednej strony ktoś powinien czuwać nad leczeniem, z drugiej dietę trzeba sobie ułożyć samemu. Aua ;)
    AN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej "czuwanie nad leczeniem" jak i dieta leżą po naszej stronie.

      Usuń
    2. Na fb MS napisała, żeby samemu nie kombinować ;P

      Usuń
    3. Mysle, ze to zalezy od przypadku. Masz tradzik czy chorobe auto mozesz miec problem aby samej ulozyc diete, ale masz insulinoopornosc, potrzebujesz schudnac to dasz rade. To tez kwestia zaangazowania danej osoby w nauke i szukanie rozwiazan, a za tym idzie tez posiadana wiedzy i chec/mozliwosci zdobywania jej.

      Usuń
    4. Czasem jesteśmy zmuszeni do samoedukacji. Jak się odbijamy od lekarzy, dietetyków - i wszyscy rozkładają ręce, najgorzej że my się sami źle czujemy, na tyle że nie możemy funkcjonować to w końcu bieżemy swoje sprawy we własne ręce i się edukujemy. Ktoś powie, że zajmuje to czas, tak samo jak odwiedzanie lekarzy zapisujących szkodzące medykamenty czy dietetyków zalecających jedzenie 5 porcji zbóż codziennie.
      Każdy miesiąc dobrego samopoczucia bez lekarza jest bezcenny:-)

      Usuń
  15. Ms, muszę przyznać, że trochę wystraszył mnie fragment: "U osób na dietach restrykcyjnych (mało kcal, brak mięsa, brak warzyw), z problemami pokarmowymi lub intensywnie trenujących taki status może być tak osłabiony, że klasyczna zdrowa dieta nie przyniesie żadnej poprawy" Jakis czas temu mialam sporo stresu, b. mało jadlam, a jesli juz to male, niskokaloryczne posiłki. Do tego choruję na zapalenie stawow (wg. twoich wskazowek wyrzucilam z diety gluten, zboza i kasze i jest o wiele lepiej) ale wciąż jestem b. chuda. Podejrzewam że mogę byc na granicy wagi prawidlowej i niedowagi. Od jakiegoś czasu staram się jeść duze, pełnowartosciowe posiłki 5-6 razy dziennie, myślałam o rozpoczęciu ćwiczen na siłowni, zeby zbudować tkankę miesniową i przytyć. Ale pisałaś też, ze w ćwiczenia siłowe nie dla kazdego są dobre. Co mi poradzisz na przytycie? Moja dieta to teraz głownie duzo warzyw, tłuszczy, awokado, jaj eko, a z miesa jedynie tluste ryby (zastanawiam się nad wprowadzeniem kurczaka do diety ale nie mam dostepu do dobrego jakosciowo miesa, a nie wiem czy taki z biedronki bedzie mial jakiś dobry wplyw ;/ ) jednak mimo to moja waga stoi w miejscu, nie ma pomysłu co z tym zrobić. Jakie badania zrobić? A moze wystarczy tylko wiecej cierpliwości i moja waga w koncu pojdzie w górę? Trochę się boję, że tak nie będzie mimo starań... Proszę Cię o odpowiedź. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczak z biedronki to chyba akurat niezbyt dobry pomysł... Ja nie jem kurczaka wcale od jakiegoś czasu, bo nie mam dostępu do takich eko, przerzuciłam się całkowicie na indyka jeśli chodzi o drób. To pewnie też nie jest idealny wybór, ale jednak indyka nie da się upędzić w 3 tygodnie, a z kurczakami tak robią, dla mnie to jest znaczny argument żeby go nie tykać nawet kijem;p

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  16. No wlasnie z tego samego względu zdecydowałam się tyko na indyka poki co, moze jak znajde dostep do zdrowego drobiu to pomyslę nad kurą...

    OdpowiedzUsuń
  17. Pytanie do MS : Czy połączenie nierafinowanego oleju kokosowego z sałatką owocową jest dobrym pomysłem? Czytałam, że olej zapobiega skokom cukru po spożyciu owoców, a z drugiej strony wyczytałam na Twoim blogu, że organizm dostając cukier i tłuszcz, zawsze jako źródło energii wybierze węglowodany a tłuszcz zmagazynuje. Chyba, że olej kokosowy to wyjątek :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja popełniłam ten błąd na blogu gdzieś pisząc też, że tłuszcz zmniejsza reakcje insuliny, co nie jest prawdą. Ważna jest ogólna podaż węgli. Jasne, że jak damy i tłuszcz i węgle to tłuszcz zostanie zmagazynowany ale po to aby go później użyć w celu energetycznym. To nic złego ;)

      Usuń
  18. A ja teraz nie mogę sobie poradzić z redukcją :(
    Po przejściu na paleo przytyłam. Najpierw mi radzono jeść więcej, że niby za mało. No to jadłam więcej, dokładałam tłuszcz zgodnie z zaleceniem, leczyłam jelita, no i po 3 miesiącach jestem kilka kg do przodu, z czym czuję się źle (nie wspomnę o deficycie garderoby). Zostawiłam więc owoce (max 1 awokado dziennie plus czasem kilka truskawek mrożonych, czy żurawiny aalbo borówek), w ogóle nie jem cukru, zbóż, strączków, przetworzonych produktów, ograniczyłam orzechy i mimo wszystko trochę tłuszcz, zaczęłam ostrzej low-carb z myślą o ketozie, a moja waga idzie w górę :/
    Wcześniej, na diecie nie paleo tak się nie działo, why???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fizjologia - tam szukamy przyczyny jeśli dieta jest dobrze dobrana. Ponieważ jem palo długo mogę powiedziec, ze nie sama dieta ma znaczenie, kiedy ja tylam? Jak bylam przetrenowana i zmeczona, jak mialam jakis stan zapalny, jak rozregulowalam tarczyce...

      Usuń
    2. No i kwestia czy czas nie ma znaczenia, bo jesli bylas na diecie restrykcyjnej to podniesienie podazy energii moze chwilowo zwiekszyc wage i uwazam to za zupelnie normalne.

      Usuń
    3. Niestety, stresu i niedoboru snu nie jestem w stanie uniknąć :( To na pewno zahacza o tarczycę, ech.
      Pewnie pocieszające jest to, że cały tłuszcz odkłada mi się na udach i pośladkach, a nie na brzuchu. (wiadomo, że wolałabym inne rejony, ale jeśli dobrze rozumiem, to mogę się cieszyć, że tak właśnie jest)

      Usuń
  19. Hmm mam takie małe pytanko. Jak duzo wątróbki mogę dziennie zjeśc?
    Jestem 90 kg , 30 letnim mężczyzną trenującym sporty siłowe i różne inne 4-5 razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
  20. MS, skoro długo jesz paleo, to powiedz, czy w międzyczasie zdarzyło Ci się np. jeść zboża? Czy w związku z tym wystąpiły u Ciebie jakieś problemy trawienne po takim jednorazowym przykładowo pożarciu?
    Jestem na paleo krótko, bo 4 miesiące (w celu głównie leczniczym), wcześniej jadłam dużo zbóż i dopóki nie zrobiło się ze mną naprawdę źle, to nie notowałam wielkich sensacji po zjedzeniu np. kaszy jaglanej (bezglutenowe zboża tolerowałam bardzo dobrze). Parę dni temu skusiłam się na quinoa (które wcześniej moczyłam i fermentowałam, żeby było lżej strawne i mniej złośliwe ;)), czułam się ok, więc dla testów chciałam zjeść zbożę i po zjedzeniu, powiedzmy, ujmując to delikatnie, mój organizm w ogóle nie zatrzymał ziarenek w sobie zbyt długo, lecz pozbył się ich w ciągu godziny ;)
    Czy to oznacza, że nadal jest ze mną kiepsko, czy np. jeśli się nie je zbóż przez długi czas, to potem pojawiają się problemy z tolerancją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak natychmiastowe reakcje mogą wystąpic przy celiakii.
      No ale MS też pisze, ze zboża nie sa dla ludzi:-) I badania też to pokazują:-) A Twoja reakcja jest tego dowodem, ze nauka nie kłamie:-)

      Usuń
    2. Ale ja nie mam cieliakii, poza tym quinoa jest bezglutenowa. I przed paleo nigdy takiej reakcji nie miałam. Stąd moje wątpliwości.

      Usuń
    3. Z tego opisu zrozumiałam ze najpierw zjadlas quinoa a potem zjadlas zboże (w domysle glutenowe). Inna sprawa, ze nawet w sklepach eko na quinoa pisze "może zawierać śladowe ilości glutenu", bo w tych samych miejscach pakują inne rzeczy glutenowe.

      Usuń
  21. Ok, źle to ujęłam, jadłam tylko quinoa, a to w sumie takie pseudozboże, mój błąd.
    Nigdy nie widziałam u siebie gwałtownej reakcji na gluten. Odstawiłam gluten w ramach eliminacji i nie widziałam z tego powodu wielkiej poprawy. Nie sądzę, żeby to była kwestia glutenu.

    OdpowiedzUsuń
  22. A propos diety... Marzy mi się jakiś post o tym, jak przetrwać ze swoją dietą podczas wyjazdów. Wiem, że to zależy, co komu dolega i gdzie się człowiek udaje, ale zawsze można wygrzebać z tego kilka sprytnych wskazówek i zebrać w jedno. Myślę, że czasem naprawdę trudno przetrwać wyjazdy. Zresztą, taki poradnik by się przydał także na okoliczność typu: "zapomniałem śniadania do pracy i co mam teraz zrobić?" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć MS, na Twój blog trafiłam zupełnie przypadkiem i szybko się tu odnalazłam- bardzo cenię Twoją wiedzę i jestem pod dużym wrażeniem dla Twojej życzliwości i chęci pomocy innym. Potrzebuję rady i liczę na to, że i tym razem pomożesz:)

    podejrzewam u siebie problemy z insuliną, wskazuje na to otłuszczony brzuch (72 cm w talii, 83 w pępku - 173 cm wzrostu, 64kg wagi), tłuszcz na łopatkach ( góra ciała wątło-tłusta: podwójn podbródek, otłuszczone ramiona, boczki). Nogi umięśnione. Niestety cellulit. Odchudzałam się dietą zbilansowaną 130/85/130 BTW - efekty marne, zastosowałam wysokotłuszczową 70/125/max30 BTW i podziałało- pieknie schudłam. Niestety powróciłam do złych nawyków i przytyłam - obecnie nic nie działa, wielki brzuch jak jest tak był - co robić? jak podejść organizm?
    trenuję siłowo, 3x w tyg, bez szaleństw- staram się nie stresować organizmu i nie powiększać kortyzolowej fałdy a brzuchu.
    Proszę o rady
    MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja złota reguła nawet dla diabetykow - nie przekraczac 30-40g wegli w posilku. Nie masz nadwagi, wiec problem jest z kompozycja. Przejscie z wysokiego tluszczu na normalna diete czy co gorsza niezbilansowana, zawsze oznacza tycie. Pewne mechanizmy potrzebuja czasu aby znow efektywnie dzialac. Jak jesz?

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Obecnie 120/80/130 BTW do około 1800 kcal. Jem dobrze: mięso wszelkiego rodzaju, podroby, jaja, kasze, owies, ryż, bataty, tłuszcze nasycone i nienasycone tj smalcu się nie boję :) trochę owoców, zwykle jagodowych - dodatkowo jedna porcja odżywki białkowej dziennie. Posiłki zbilansowane, w każdy węgle, białko, tłuszcz.
      Moim problemem jest to, że sylwetka nie zmienia się, trenuję, jem czysto i porządnie, a stoję w miejscu - nie nakręcam się, zależy mi na zdrowiu, ale brak efektów jest mocno flustrujący...

      Usuń
    3. odżywka oczywiście liczona w bilans

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. jestem na diecie optymalnej, bo w sumie moim priorytetem był/JEST poprawa stanu skóry trądzikowej... Zacząłem żywienie 2 lipca i od tego czasu mam wysyp, nie miałem aż takiego trądziku już dawno. Gdzieś tam wyczytałem, ze organizm może się oczyszczać, tylko, że ja przechodząc na tą dietę wcześniej odżywiałem się dobrze, zero cuku kompletnie, używek, no tylko więcej węglowodanów było z ryżu, kaszy jaglanej. Unikam glutenu, gdyż mam celiakie.
    OK, dodam do tego, że ćwiczę i chudnę na tej diecie... a ważę tylko 60kg. Nie ukrywam, że moim celem jest przytycie, czytałem, że rozwiązaniem było by zwiększenie węglowodanów 100/dzien? Tylko nie wiem jak to się odbije na zdrowiu i czy organizm "czując", większą podaż ich, znowu się przestawi na źródło energii z węglowodanów?

    OdpowiedzUsuń