Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

18.03.2014

Strączkowanie, czyli czy warto unikać warzyw strączkowych?

Strączki, czyli kontrowersja diety paleo :) Nie powiem, że dostałam przez ostatnie 2-3 lata wiele pytań na temat roślin strączkowych i powodów ich eliminacji z diety, ale kilka osób pytało. Dosłownie kilka, więc tym bardziej nie czułam się zmotywowana do pisania na ten temat. Podejrzewam, że moje osobiste preferencje do roślin strączkowych (nigdy nie lubiłam, za czasów wege nawet się zmuszałam) również miały tu swój udział.



W ostatnim tygodniu zdarzyło mi się uwzględnić więcej roślin strączkowych w dietach, które rozpisywałam niż kiedykolwiek wcześniej, co oczywiście oznacza, że nie jestem totalnie przeciwko strączkom. Rośliny strączkowe nie są jednak dla wszystkich. Powiedziałabym nawet, że nie są odpowiednie dla większości osób jakie trafiają na bloga, stąd bezpieczniejsze było ich odradzanie. Ale żeby być fair trzeba wziąć pod uwagę dwie strony medalu.

Strączki mają swoje małe zalety. Jest również kilka problematycznych kwestii związanych z roślinami strączkowymi, które omówię. Niemniej jednak mówiąc o roślinach strączkowych wykluczam soję, której spożywanie w mojej opinii zawsze będzie destrukcyjne dla zdrowia (temat wymaga odrębnego posta).

1) Rośliny strączkowe a problemy pokarmowe
Wiele osób ma problem z trawieniem fasoli, soczewicy czy nawet orzechów arachidowych. Inni z kolei dostają migreny po zjedzeniu roślin strączkowych. A już na pewno większość z nas kojarzy np. fasolę z dolegliwościami pokarmowymi jak wzdęcia czy gazy.

Jednym z problematycznych aspektów strączków jest to, że nalezą one do grupy FODMAP, czyli zawierają sporo fermentujących węglowodanów. Gdy osoba ma problemy pokarmowe lub zaburzoną florę bakteryjną jelit, strączki mogą zaostrzyć objawy chorobowe. U niektórych osób dają objawy podobne do zatrucia pokarmowego.

Drugim niekorzystnym aspektem roślin strączkowych jest duża zawartość lektyn. Lektyny znajdują się w wielu produktach, ale nie wszystkie są problematyczne. Te w roślinach strączkowych są niekorzystne, ponieważ działają pro-zapalnie i mogą uszkadzać śluzówkę jelita. Co prawda obróbka termiczna lub tradycyjne metody przygotowywania roślin strączkowych (kiełkowanie, fermentacja, namaczanie) usuwają większość niebezpiecznych dla człowieka lektyn, to wciąż biorąc pod uwagę, że mogą podrażniać wyściółkę jelit doprowadzając do stanu zapalnego, unikałabym roślin strączkowych w przypadku chorób autoimmunologicznych oraz problemów pokarmowych.

2) Profil odżywczy
Wiele osób będąc na diecie wegetariańskiej spożywa rośliny strączkowe myśląc, że stanowią one dobre źródło białka. Większość strączków ma jednak więcej węglowodanów niż protein. Gdy popatrzymy na składniki odżywcze w roślinach strączkowych nie jest źle, mają trochę minerałów czy witamin. Problemem jest jednak biodostępność tych substancji. Rośliny strączkowe zawierają sporo kwasu fitynowego, którego człowiek nie trawi. Dieta bogata w kwas fitynowy powoduje niedobry minerałów, które są fizycznie blokowane i nie mogą zostać wchłonięte. Dotyczy to zwłaszcza wapnia, cynku i magnezu. Ponadto kwas fitynowy zakłóca funkcje enzymów jak pepsyna, trypsyna czy amylaza, co utrudnia trawienie białka i skrobi.

Porównując rośliny strączkowe z mięsem czy warzywami od razu zauważymy jak kiepski profil odżywczy mają, z czego jakaś cześć zostanie zablokowana i nieprzyswojona. Profil aminokwasowy również nie jest optymalny.

Co mnie osobiście martwi najbardziej, to duża zawartość miedzi w strączkach. Sporo osób ma niedobory cynku, które dodatkowo uwypukli nadmiar miedzi w diecie, ponieważ te dwa minerały są antagonistami. Toksyczność miedzi jest często powodem problemów z układem nerwowym i hormonalnym. U osób na diecie bezmięsnej to poważny problem, ponieważ ich podaż cynku jest znikoma, a nadmiar miedzi potęguję problem.

3) Energia
Rośliny strączkowe dzięki dużej zawartości węglowodanów (głównie skrobi) stanowią dobre źródło glukozy, co może być istotne dla osób aktywnych lub trenujących. Przy odpowiednim przygotowaniu strączków mogą one zapewnić odpowiednią ilość węglowodanów dla osób z chorobami tarczycy lub w innych przypadkach gdzie brak glukozy będzie miał negatywny wpływ na ogólne zdrowie (np. chroniczny stres). Istnieje jednak hipoteza, że lektyny zawarte w roślinach strączkowych mogą wiązać się z receptorem insuliny.

4) Urozmaicenie
Rośliny strączkowe ze względu na swoją różnorodność mogą być ciekawym urozmaiceniem diety. Soczewica idealnie nadaje się do zagęszczania zup, fasola do sałatek, a cieciorka do pasztetów. Dla wielu osób taka alternatywa dla klasycznych dań paleo sprawia, że nie sięgną po glutenowe wyroby czy tez łatwiej im będzie skomponować mniej monotonne posiłki.


Nie dla strączków

Niektóre osoby nie powinny spożywać roślin strączkowych jeśli ich problemy zdrowotne nie są opanowane. Dotyczy to osób z:

  • problemami pokarmowymi
  • nietolerancją FODMAP
  • chorobami autoimmunologicznymi
  • niedoborami składników odżywczych
  • nielubiących warzyw
  • historią restrykcyjnego jedzenia
  • otyłych
  • chorób skóry


Tak dla strączków
Niektóre osoby bez problemów mogą spożywać rośliny strączkowe, zwłaszcza jeżeli:
  • dieta jest bogata w warzywa, mięso, podroby
  • nie ma problemów pokarmowych
  • poziom aktywności jest wysoki
  • nie ma nadwagi
  • nie występują choroby przewlekłe lub są w remisji

Jak przygotowywać rośliny strączkowe?
Od przygotowania w dużej mierze zależy ich toksyczność, przyswajalność i wpływ na nasz układ pokarmowy. Namaczanie, fermentacja i kiełkowanie to tradycyjne sposoby ułatwiające trawienie strączków i  zmniejszające niebezpieczny wpływ substancji anty-odżywczych.

Nigdy nie należy tylko gotować roślin strączkowych na małym ogniu np. w zupie. Muszą być gotowane przez kilkanaście minut w tradycyjny sposób lub kilkadziesiąt w szybkowarze. Przed ugotowaniem powinny być namoczone w wodzie z kwaśnym odczynem przez co najmniej 12 godzin.


Jak jeść rośliny strączkowe?
Przede wszystkim pomyśleć o nich jako dodatku do tego co zazwyczaj jest spożywane. Nie powinny być w żadnym wypadku alternatywą dla mięsa czy warzyw, ponieważ są dużo mniej gęste odzywczo. Mała porcja 2-3 razy w tygodniu nie będzie problemem dla wielu osób i jednocześnie zapewni podaż np. opornej skrobi dla bakterii jelitowych.
Fasolka szparagowa i groszek są dobrym wyborem niemal dla każdego. Soczewica jest przez wiele osób równie dobrze tolerowana, ale warto pamiętać, że puszkowane strączki najczęściej były poddane ciśnieniu, co zmniejsza drastycznie zawartość lektyn. Najbardziej niebezpieczna jest czerwona fasolka, gdy nie zostanie dobrze ugotowana.

Jeżeli jednak celem jest dieta o wysokiej ilości składników odżywczych, co ma miejsce w każdej chronicznej chorobie, odradzam uwzględnienie roślin strączkowych w diecie, aż większość symptomów chorobowym będzie zażegnana (np. nietolerancje, chroniczne infekcje, bóle głowy).
Po tym okresie z sukcesem można wprowadzić odpowiednio przygotowane strączki i z mojej obserwacji wynika, że nawet osoby na protokole autoimmunologicznym po jakimś czasie nie mają z nimi problemów. 

Ps. Mamy doniesienia, że strączki są paleo!

45 komentarzy:

  1. Nie przepadam za roślinami strączkowymi, jedynie fasolka szparagowa przypada mi do gustu. Ciekawi mnie Twoje zdanie na temat soi, również słyszałam o niej negatywne opinie. Czekam na wpis poświęcony tej roślinie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. uwilebiam i zajadam się w sezonie surową szparagową fasolką - różne rodzaje mamy w ogródku, dzieci też lubią. szkodzimy sobie czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, a fasolka szparagowa? taka młoda która jeszcze ma maleńkie nierozwinięte groszki? Albo fasolka z wyjętymi ziarkami? :)

      Usuń
  3. a co sądzisz o supelemencie beef geltin?

    OdpowiedzUsuń
  4. I pomyśleć, że potrafiłam zjeść 250 g tofu dziennie, codziennie! (byłam bowiem dłuuugo wege). Z soczewicą tez potrafiłam nieźle przesadzić (teraz wiem jak bardzo na swoją niekorzyść). Po strąkach czułam się obolała i ociężała (nie wspominając perturbacji jelitowych) ale jadłam jak zalecały trendy żywieniowe!!! MS jaka szkoda, że tak późno na Ciebie trafiłam :(
    Z każdym postem uświadamiam to sobie dobitnie! Twoja wiedza jest imponująca.

    Droga MS mam pytanie - czasem dopuszczasz jedzenie strąków (wiem juz , że u mnie to nie nastąpi, czego zresztą nie żaluję) i ostatnio pisałaś też o tym, że osoby po diecie eliminacyjnej (mniej lub bardziej restrykcyjnej w zalezności od objawów), mogą wprowadzać do diety ryż. Czy zatem w Hashi nie będzie mi wolno jeść bardziej lubianej kaszy jaglanej czy gryczanej? Dlaczego bardziej dopuszczalny jest ryż? Pytam, ponieważ bardzo mnie to ciekawi, choc niezaleznie co napiszesz i tak będę praktykować Twoją wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubiłam tofu, zresztą tyle ile ja soi zjadłam w życiu, że wstyd się przyznać :)

      Ryż jest najbardziej tolerowany ze zbóż i według naturopatów jest idealny do detoksu. Większość anty-odżywczych składników ryżu jest neutralizowana podczas gotowania, a biały dodatkowo jest oskubany z reszty (i też reszty składników odżywczych :) ). Moim zdaniem ryż jest dla przeciętnego człowieka (jak strączki) dość bezpiecznym zapychaczem. Ale ryż teoretycznie też wchodzi w reakcje krzyżowe z glutenem. Naturopaci, którzy mnie uczyli twierdzili, że ryż i proso to jedyne bezpieczne zboża. Nie do końca się z tym zgadzam, ale wiem, że wiele osób nie będzie miec z nimi problemów.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za, jak zawsze, wyczerpująca odpowiedź.
      Trudno mi funkcjonowac bez zbóż tych bezglutenowych oczywiście. Staram sie jak mogę ale co kilka dni podjadam jakiś ryżowy wafel i jaki widzę efekt ? - taki jakiego się spodziewasz MS - puchnę na potegę i bolą mnie jelita :(
      Zastanawiam się, kiedy ja pójdę po rozum do głowy i raz na zawsze wyrzucę te zboża z diety !!!!!
      Może jakas podpowiedź dla uzależnionej i słabej charakterem ? :)
      Tak czy inaczej, dziękuję Ci złota dziewczyno :) za Twoją wiedzę, którą się z nami dzielisz.

      Usuń
    3. Wiesz co, to wcale nie jest takie trudne jak się wydaje :). Ja zdecydowałam praktycznie z dnia na dzień. Na początku stwierdziłam, że "życie jest jedno i nie ma co sobie odmawiać" więc odrzuciłam gluten, ale zostawiłam pseudozboża. Wytrzymałam tak ze dwa tygodnie i w końcu pod wpływem jakiegoś impulsu pozbyłam się wszystkich zbożowych zapasów i zaczęłam paleo. Praktycznie z dnia na dzień, bez zastanawiania się. No i tak trwam już prawie miesiąc i nie żałuję ;). Serio, bez większej filozofii, to tylko jedzenie, a nie przyjaciel za którym będziesz tęsknić :P.

      Usuń
    4. Ja jak na złość nie mogę przestać jeść słodyczy :/ Od pieczywa się odzwyczaiłam, od nabiału też, a ten cukier nadal za mną chodzi.

      Usuń
    5. To zastąp je sobie zdrowymi słodyczami - MS daje czasem przepisy:-)

      Usuń
    6. Też mi się kiedyś wydawało, że nie odrzucę:
      słodyczy
      chleba
      zbóż w ogóle
      strączków
      nabiału...

      A udało się :) Różne miałam okresy, kiedy wściekałam się, że inni jedzą co popadnie, tęskniłam za kanapkami, aż teraz po niecałych 5 miesiącach, kiedy czuję ogólną poprawę, zupełnie nie jest mi przykro :) No i teraz czasem mogę sobie pozwolić na jakiś szał, najgorsza była dieta eliminacyjna i początkowe restrykcje. Ma to plusy, nigdy tak się nie cieszyłam, że znów mogę jeść surową marchewę :D

      Moja rada: nie trzeba wcale rzucać wszystkiego na raz z dnia na dzień. Lepiej odstawiać produkty, a najlepiej je czymś zamieniać. Odstawiłam mleko, to zaczęłam popijać kokosowe. Na początku robiłam sobie chlebki z maki kokosowej, żeby mieć kanapki. Albo z jajek :) Serów pozbywałam się zmniejszając ilości itp.

      Usuń
  5. Mam Hashi i jeszcze kilka towarzyszących temu problemów,a w sieci natknęłam się ostatnio na notkę o Naltrexone. Pytanie czy ktoś z Was o tym słyszał lub stosował? Jak dla mnie brzmi to bardzo interesująco, wręcz sensacyjnie, ale może to wcale nie taka nowość. MS może ty coś o tym słyszałaś. Naltrexone jest lekiem zaaprobowanym przez FDA i stosowany jest on między innymi, w dawce 50 mg dziennie, w leczeniu uzależnień opiatami. Jakkolwiek tylko w niskich dawkach 1-5-4.5mg wykazuje korzystny wpływ na układ immunologiczny i znalazł zastosowanie w chorobie Crohna, stwardnieniu rozsianym (MS), jak też w innych chorobach powiązanych z zaburzeniami układu immunologicznego, takich jak rak i HIV/AIDS.
    Stosowanie niskich dawek Naltrexone (LDN) wzmacnia układ immunologiczny poprzez wzrost produkcji endogennych endorfin, redukcję stanu zapalnego, wpływ na syntezę DNA, sprzyjające procesom gojenia - zmniejszenie perystaltyki jelit, a także poprzez zwiększenie poziomu cytokin związanych z komórkami T regulującymi (IL-1 i TGF-B), prowadzące do zmniejszenia Th-17.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest cos o tym Naltrexone tylko po angielsku.
      http://www.elanaspantry.com/page/3/

      Usuń
    2. Jasne, że słyszałam :) Blokuje receptory opiodowe, więc w pewnym stopniu niesie za sobą ryzyko totalnej wegetacji w kwestii przyjemności ) Ale niska dawka nie wykazuje tych skutków ubocznych. Mało wiemy na temat LDN w chorobach auto, ale to co wiemy jest pozytywne. Tery Wahls mówiła, że nie działa w jakimś przypadku, ale szeczgółów nie pamietam. Ja gdybym miała coś w tylu MS, Graves czy RZS to bym pewnie spróbowała osobiście. Ale w Hashi, chyba nie..dużo zachodu, zwłaszcza że Hashi reaguje dobrze na dietę i zmianę stylu życia.

      Usuń
  6. a ja tak kocham bób :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej no ,ale jak zjesz sobie w sezonie raz na jakiś czas to nie umrzesz. Przecież i tak nie je się go na kilogramy dzień w dzień...

      Usuń
    2. a ja tak kocham bób :(((
      no to se pojedz i w majtki zrob....hahaha.......(ali chamski "dowcip")

      Usuń
  7. Droga MS, nie wiesz przypadkiem co może być przyczyną wykrzywionych palców? Środkowy i wskazujący odchylają mi się w kierunku serdecznego. Dodatkowo wskazujący odchyla się pod kątem, czyli jakby góra palca przekręca się na bok. Mocniej wykrzywione są u ręki którą piszę czyli lewą, ale za to prawą obsługuję komputerową myszkę cały dzień. Wydaje mi się, że mam tak już długo, co najmniej 5 lat ale chyba z czasem się pogłębiło.
    Ostatnio trochę mnie bolały stawy/kości, również dłoni ale już prawie przestało. Mam hashimoto (objawiło się niedawno) i może to było powodem bólu.
    Z objawów RZS mam tylko mniej siły w palcach rano, ale mija po kilku minutach jak je rozruszam. Może to normalne?
    Mam 27 lat.
    Czy ty lub ktoś inny tutaj może to z czymś skojarzyć? Bardzo boję się RZS :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam zielonego pojęcia. Oczywiście bóle stawów są powiazane z atakiem autoimmunologicznym, ale wykrzywienie o jakim wspominasz nie jest dla mnie tak oczywiste. Zbadałabym B12 przede wszystkim :)

      Usuń
  8. Jak odstawiłam zboża, cukier, nabiał i strączki, to trądzik znika mi i jest to widoczne. Niestety brak mi energii jestem jak flak, mam ochotę na słodycze, ledwo się powstrzymuję. Pewnie brak mi węglowodanów, jem dużo warzyw i troszkę owoców ale i tak jestem strasznie zmęczona. Co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam to samo i zaczęłam zapychać się jabłkami i bananami, żeby dodać sobie energii. Dodaję też więcej tłuszczu zwłaszcza do dużej ilości warzyw na śniadanie np. do mieszanki sałat dodaję podsmażoną w talarkach marchew na gęsim albo kokosowym tłuszczu, do tego dodaję rodzynki i jagody goji, czasem żeby się bardziej nasycić do takiej dużej porcji warzyw z tłuszczem zjadam kaszę jaglaną. Nie wiem czy to właściwa droga, ale widzę poprawę samopoczucia po przejściu dietę bez wyżej wymienionych przez Ciebie produktów.

      Usuń
    2. Dziękuję za podpowiedź, spróbuję może suszonych owoców, rodzynek albo goi. Trochę się obawiam owoców bo zawierają jednak cukry, które źle wpływają na trądzik.

      Usuń
    3. A jak u Ciebie z jedzeniem miesa/produktow miesnych? Ja nie jem ich duzo (bo po prostu nigdy za miesem nie przepadalam) ale jednak funkcjonuje w mojej diecie, w salatkach, w zupie, jajecznicy itd. a do tego ryby. I odkad zmienilam sposob odzywiania to tez bardzo poprawila mi sie cera (jest idealnie. serio :) a poza tym jest mi zawsze cieplo! To naprawde niesamowite, bo zawsze bylam strasznym zmarzluchem, chyba faktycznie cos jest na rzeczy z bilansem energetycznym.

      Co do slodyczy moge Ci poradzic rozstanie z nimi malymi krokami, zaczynajac od czekolady 80%. Ja gdy mialam ochote na slodkie siegalam po czipsy kokosowe. Do tego pomagaly owoce, rowniez suszone i orzechy (ale i tu nie mozna przesadzic!)

      Jesli chodzi o zmeczenie to w moim przypadku bylo tak-brakowalo mi energii-siegalam po cos slodkiego-podnosil mi sie poziom glukozy ale i insuliny (i to za duzo). Wiec za chwile poziom glukozy byl znowu niski i siegalam po slodycze znowu i cala historia sie powtarzala. Poczytaj u MS o insulinoopornosci, calej 'gospodarce cukrami' i moze znajdziesz jakies wskazowki dla siebie.

      Usuń
    4. Mi tu jeszcze brakuje tłuszczu - MS o nim też pisze. Jest bardzo ważny w diecie i on daje energię w dłuższej perspektywie. MS napisała kilka wpisów o tłuszczach.

      Usuń
    5. Tłuszcze to w miarę staram się jeść: 3 łyżki oleju kokosowego, 1 łyżka tranu, 1 łyżka oliwy z oliwek, 1 łyżka oleju z ogórecznika :D (to wszystko dziennie). A mięso jak pytałaś to jem normalnie codziennie, ja akurat lubię mięso, jak nie mięso to ryby. Coś jest z tym zmęczeniem, może to takie przejściowe. A po jakim czasie poprawiła Ci się cera? Ja jestem drugi miesiąc na tej diecie i widzę poprawę ale dzisiaj znowu mnie wysypało nie wiem, może dlatego że w pracy dzisiaj miałam dużo stresu. Ale często zauważam wysyp jak mam dni płodne, ciekawe czy to ma jakiś wpływ??? A te nowe pryszcze aż swędzą i bolą :(

      Usuń
    6. Bez maki jestem od ponad 3 miesiecy, od 2 bez cukrow itp. (owoce staram sie jesc rozsadnie, ale roznie to bywa...) i tak po ok 6 tygodniach zauwazylam, ze skora wyglada duzo lepiej, a teraz to juz nawet zaskorniaki znikaja (nie wiem jakim cudem).
      Mialam takie same problemy z permanentnym zmeczeniem wiec moge Ci napisac, jak to bylo u mnie. Po pierwsze okazalo sie, ze mam problem ze zbyt wysokim poziomem insuliny po jedzeniu, dlatego tez lekarz zalecil mi odstawic wszelkie potrawy maczne, cukry itd. Po drugie moj poziom ferrytyny byl juz ponizej normy (mimo prawidlowego poziomu zelaza) dlatego tez dostalam mocniejszy preparat z zelazem oraz zaczelam jesc m.in. watrobki :) Po trzecie od czasu zmiany sposobu zywienia zauwazylam, ze np. po sniadaniu na ktore sklada sie jajecznica z boczkiem mam o wiele wiecej energii niz po typowym sniadaniu z kanapkami, gdy juz 2 godziny po bylam baardzo glodna.
      A jakies 2 tygodnie temu znowu dopadlo mnie straszne zmeczenie i nastawienie typu 'przespie caly weekend' ale stwierdzilam, ze to widocznie przesilenie wiosenne, zaserwowalam wiecej warzyw i sie tym nie przejmowalam i wszystko wrocilo do normy.
      Mam nadzieje, ze pomoglam :)

      anonim z 15.14

      Usuń
    7. Zapomnialam jeszcze dodac-czy suplementujesz moze cynk? Mi w czasach duzych problemow bardzo pomagal na problemy z cera, wlasciwie to przyjmowalam go doustnie, uzywalam maseczki a takze kremu :)

      Usuń
    8. Hej bardzo pomogłaś :) Tak stosuję cynk od około 3 tygodni. Spróbuję jeść śniadania podobne do Twoich boczek to dobry pomysł :D Ty miałaś problemy z insuliną, ja chyba nie mam ale mam zaburzone DHEA (za wysokie) i DHEA-S (także dużo ponad normę), kortyzol, testosteron, cukier wyszedł w normie. Tak bym chciała żeby mi cera znormalniała.

      Usuń
    9. Ja tez miałam podwyższone DHEA-S i hormony płciowe, po tym mój endokrynolog zalecił mi zbadanie krzywej cukrowej i wyszło, jaka jest reakcja organizmu na glukoze (niedobra!:). Wytłumaczył mi, ze insulina ma wpływ na inne hormony, wiec jeżeli ja unormuje to inne hormony również powinny wrócić do normy. A wraz z tym organizm powinien lepiej działać, czyli to, na czym nam zależy-więcej energii, poprawa wygladu

      Usuń
    10. A jak ja zbadałam raz cukier z rana na czczo (bo takie skierowanie dostałam) i wyszedł w normie?? To pewnie za mało nie?? Problem w tym, że ja do endokrynologa mam kolejną wizytę aż w czerwcu 2015 roku =( byłam raz prywatnie ale nie za bardzo mnie stać.

      Usuń
    11. Poczytaj u MS o insulinoopornosci i hiperinsulinizmie. W badaniu które nazywa się krzywa cukrowa i insulinowa chodzi o to, żeby sprawdzić ile insuliny produkowanej jest w odpowiedzi na przyjecie glukozy (pobierają Ci krew na czczo, później dostajesz do picia roztwór glukozy i krew jest pobierana po 1 i po 2 godzinach). Możesz dostać skierowanie od lekarza rodzinnego, prywatnie kosztuje to 120-160zl (wiec duzo). Ale ja mysle, ze jezeli chcialabys sama sprawdzic to domowym sposobem (ale to tylko moja sugestia, badanie nie bedzie tak dokladne jak w lab. no i nie zbadasz poziomu insuliny), to możesz zrobić tak: zbadać glukometrem krew na czczo, następnie zjeść śniadanie/ lub kupić glukozę w aptece i ja wypić i następnie sprawdzić poziom glukozy po 30'', 60'', 90'', 120''. Jeżeli po 120'' poziom glukozy jest nadal wysoki, to nie jest to dobry sygnał. Ale nie jest to badanie miarodajne, po przeczytaniu u MS tych artykułów które Ci poleciłam zrozumiesz dlaczego

      Usuń
    12. Tak tylko ze to domowe uwzględnia tylko krzywa cukrowa.....a nie insulinowa!!!!
      Ja miałam w laboratorium robiona krzywa cukrowa i wyszło super.....natomiast po dalszym zagłębieniu się w temat zaraz zrobił am krzywo insulinowa i wyszło dużo ponad normę powyżej 80 gdzie norma jest do 25 jakoś.....i wyszła mi iinsulinoodpornosc!!!strączkowych nie jem akurat ...pomidorów tez....i z wracam uwag na indeks glikemiczny produktów i łączenie...:-)

      Usuń
  9. Droga MS! Dzięki za wszelkie informacje. Czy mozna Cię prosić o wielkie ułatwienie dla wszystkich z Haschimoto czyli o napisanie przykładowego menu na jakis okres, np kilku dni. Ja tak próbuję z dietą paleo, ale słaby charakter i nieumiejętność układania diety nie pomagają. Czy ewentualnie można sie do Ciebie zgłosić na ustawienie takiej diety? Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podłączam się pod prośbę ale bardziej w kierunku przykładowego np. dziennego menu dla trądzikowców. Oczywiście jeżeli tylko znalazłabyś chwilkę czasu =) Pozdrawiam.

      Usuń
  10. zawsze lubiłam strączki więc fajnie, że nie trzeba całkiem ich przekreślać, z niecierpliwością czekam na post o soi=)
    Mam jeszcze pytanie odnośnie niedowagi. Dużo jest o odchudzaniu, ale nie było jeszcze chyba tematu przybierania na wadze=) jestem typowym ektomorfikiem, ćwiczę, staram się jeść wartościowe, gęste odżywczo pokarmy... ale pewnie gdzieś robię błąd, bo BMI ciągle za niskie. No i wiadomo chcialabym raczej obrosnąć tez w mięśnie niż tylko sam tłuszcz=P Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze bardzo źle reagowałam na strączki. Żałuję, bo je lubię bardzo, szczególnie soczewicę i cieciorkę, ale jakbym ich nie przygotowała - będę się potem źle czuła.

    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiatm wszystkich.
    Szperając w necie w poszukiwaniu jakiejś rozsądnej diety dla siebie (mam przewlekłe zapalenie błony śluzowej żołądka, niedowagę ważę 41kg, wciąż tracę) trafiłam na twojego bloga. Od roku nie jadam mięsa a jeżeli już to sporadycznie. Jeśli znajdziesz chwilkę dla mnie i odpowiesz na me pytania będę wdzięczna.

    1. Skłaniam się do diety SCD, ale ze względu na moją niedowagę, gdybym miała nadwagę przeszłaby ma dietę np. alleluja warzywno-owocową. Wiem że na SCD też się chudnie jednak mam nadzieje że nie tyle co na samych warzywkach. Czytałam że byłaś wege, czemu zmieniłaś dietę?

    2. Czy na paleo i scd nie dochodzi do zakwaszenia organizmu?

    3. Wg. lek. med. R. Millsa w anatomii porównawczej mięsożerców i roślinożerców 30 cech porównawczych wskazuje na to że jesteśmy roślinożercami. Więc jak to jest?

    4. Jeśli jesteśmy roślinożerni z natury to nie trawimy właściwie białka zwierzęcego, które zalega w jelitach i jest dobrym papu dla drobnoustrojów, myślę że jednak nie dla tych samych co lubią cukry - dlatego scd pomaga.

    Jak widzisz mam wiele wątpliwości.
    dag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 zostało poruszone w poście nt. zakwaszenia organizmu, a 3 i 4 w poście nt. rzekomej szkodliwości mięsa, musisz się przedrzeć trochę do tyłu ale znajdziesz odpowiedź : )
      Poza tym nie jesteśmy ani roślinożercami ani mięsożercami, jesteśmy wszystkożerni : )

      Usuń
    2. O tym co zalega nam w jelitach i gnije też znajdziesz w postach o jelitach (podpowiem, że to węglowodany i jest nawet odnośnik do badań). I w licznych komentarzach ten wątek był rozwijany.
      W komentarzach też MS wyjaśnia dlaczego odeszła od wege.
      A na diecie scd nie wszyscy chudną, na początku diety może i owszem, ale z czasem człowiek nabywa własnej masy ciała.
      I przy stanie zapalnym błony śluzowej bez białka zwierzęcego, ryb to życzę powodzenia aby nie pogłębiać stanu zapalnego a jednocześnie się odżywiać. Wiele warzyw, owoców trzeba odstawić bo podrażniają śluzówkę. A tak naprawdę na początku leczenia bardzo pomocne i wartościowe są rosoły na kościach.
      Ale to wszystko znajdziesz na tym blogu:-)

      Usuń
  13. dzięki za podpowiedź poszperam w tym blogu, muszę przyznać że mnie zaciekawił, a że z natury jestem dociekliwa to będę zadawać dużo pytań.
    A co do wszystkożernych to jedyne co znalazłam to mamy podobną budowę żołądka (prostą) resztą się różnimy. Może macie jakieś inne źródło, jam mam tylko te jedne badania j.w.
    Bez względu jaką dietę zastosujemy i jak będziemy nią na sobie eksperymentować z anatomią i fizjologią ciężko dyskutować. Jeśli nasza budowa wskazuje na to że jesteśmy roślinożerni to tego nie zmienimy.
    Choć i tak mam zamiar spróbować sobie pomóc dietąSCD ;)
    Dag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MS zamieszcza liczne linki do badań, gdzie często są też opublikowane inne badania rejestrowane. I samemu dochodzi się do wniosku, że jest nam potrzebne białko zwierzęce, tłuszcz zwierzęcy, i węglowodany. Bardzo ciekawym przeglądem wielu badań jest książka Taubesa - a do tego on jeszcze analizuje badania pod kątem poprawności ich prowadzenia, co jest ważne.
      Ciekawe są tez prace antropologów żywieniowych, którzy próbują określić jak człowiek się odżywiał i czy w ogóle posiadł zdolność trawienia np. skrobi. To wszystko jest bardzo ciekawe:-)
      A dieta scd to dobra dieta zwłaszcza dla osób z problemami trawiennymi:-)

      Usuń
    2. dieta scd to dobra dieta zwłaszcza dla osób z problemami trawiennymi:-)

      Tak, ale trochę się obawiam tej diety, dzisiaj zjadłam mięso na obiad i czuje się fatalnie, a do tego jeszcze ten rosół, czytałam gdzieś że jest 30 razy bardziej ciężkostrawny niż samo mięso. Czemu w scd ten rosół jest tak ważny?
      Z drugiej strony wiem że do tej pory popełniłam wiele błędów dietetycznych bardzo bym chciała to naprawić. Czuje się fatalnie z moją niedowagą przez co boje się wyjść do ludzi, wydaje mi się że wyglądam jak zmora.
      Dag
      p.s
      dzięki za życzliwość i podpowiedzi

      Usuń
    3. Te rosoły to mi życie uratowały. Wtedy nawet nie miałam pojęcia, że jest jakaś dieta scd. Nie mogłam nic jeść, niemal wszystko wywoływało odruch wymiotny, i tylko rosół mnie ratował. Mój przewód pokarmowy był w opłakanym stanie. Dawałam rade jeść kawałek mięsa z gotowanego rosołu.
      Potem dopiero spotkałam się z dietą scd i okazało się, ze mój organizm sam na mnie to wymógł. Długo jadłam tylko mięso gotowane bo każe inne było ciężkostrawne.
      Ale polecam stronę zdrowiejzscd.blog.pl tam masz wiele wskazówek o tej diecie, i są smaczne przepisy. A na tym blogu u MS znajdziesz wiele zdrowotnych wskazówek, które pomogą Ci już konkretnie w Twojej sytuacji.
      Mam nadzieje, że z czasem i nastrój się poprawi:-) Zdrowia życzę i pozdrawiam:-)

      Usuń
    4. Nieee, tylko nie Taubes i mu podobni...
      Jesteśmy po prostu wszystkożerni. Człowiek może sobie radzić i z czysto roślinną, i zwierzęcą dietą. Oczywiście, jest to też kwestia osobnicza, jednemu będzie służył akcent na jedno, innemu na drugie. Skrajności lepiej zostawić wyjątkowo silnym organizmom. Nie wierzę w dietę idealna dla każdego.

      Usuń