Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

06.06.2014

Nietolerancje, autyzm i inne problemy z pracą mózgu

Słuchając podcastu Barbell Kitchen z Justyną, mamą autystycznego dziecka, przypomniało mi się coś o czym na co dzień nie pamiętam. Rzadko piszę o ortodoksyjnej naturopatii, ale tym razem pomyślałam o klasycznych teoriach jakich mnie uczono na temat alergii. Alergii paradoksalnie, bo za czasów zbierania/tworzenia tych materiałów nie było rozróżnienia pomiędzy nietolerancją, a alergią.


W latach 70-tych angielski lekarz Richard Mackarness, w swojej książce “Not All in the Mind” sugerował, że wiele reakcji alergicznych jest powiązanych ze stanem mentalnym i może powodować zmiany nastroju, depresje i inne zaburzenia psychiczne. U dzieci i u dorosłych.
W swoich terapiach stosował on restrykcyjną dietę eliminacyjną, którą poprzedzał post. Sukcesy były ogromne o czym można poczytać w wyżej wspomnianej książce. Tak przy okazji, ten sam lekarz już wtedy promował niskowęglowodanową i wysokotłuszczową dietę, o czym nikt w świecie paleo dziś nie mówi :)

Postrzeganie alergii kilkadziesiąt lat temu było ograniczone brakiem badań naukowych jakie dziś mamy. Ale parę ciekawych teorii na temat genezy alergii powstało. I patrząc na "starą" wiedzę i dorobek dzisiejszy nauki można wyciągnąć bardzo ciekawe, symbiotyczne wnioski.

Kilka teorii na temat alergii i nietolerancji:

1) Alergia i nietolerancja powstają gdy nieodpowiednie jedzenie jest podane dziecku zbyt wcześnie. W pierwszych 6-9 miesiąca życia jelita dziecka nie są wykształcone, przez co dziecko nie jest w stanie poprawnie trawić. I takie niestrawione resztki jedzenia, dostając się do krwiobiegu powodują nadaktywność systemu odpornościowego.

2) Druga teoria mówi, że jelita dziecka są chwilowo nieszczelne, co jest konsekwencją nieżytu żołądka i jelit (np. u dzieci niekarmionych piersią), co również powoduje aktywację systemu odpornościowego, gdy niestrawione jedzenie dostanie się do ogólnej cyrkulacji.

3) Jedzenie dzień w dzień tego samego, do czego człowiek wcześniej nie był przyzwyczajony ze względu na sezonowy tryb życia, może powodować nietolerancje i alergie. Zwolennicy tej teorii sugerują, że codziennie spożywanie chleba i mleka oraz rosnącą ilość nietolerancji na gluten i laktozę/kazeinę są najlepszymi przykładami na taki mechanizm.

4) Czwarta teoria jest najbliższa temu co dziś wiemy, i mówi o tym jak nierównowaga pomiędzy poszczególnymi ramionami systemu odpornościowego może wywoływać problemy o podłożu alergicznym czy nawet autoimmunologicznym.

Patrząc na to jakie systemy są zaangażowane w alergie, nietolerancje czy nawet choroby autoimmunologiczne można wymienić:
  • system odpornościowy (atak, powstrzymanie ataku)
  • układ pokarmowy (rozpoznawanie co dobre, a co złe, wpływ na stan jelit i pracę wątroby)
  • system endokrynologiczny (zaburzenia równowagi glukozy we krwi, hormony stresu)
  • mózg
I ten ostatni komponent jest dla mnie dziś ważny. Wiemy, że jelita są połączone z mózgiem przez nerw błędny. Wiemy, że jedzenie jest reakcją odpornościową, ponieważ system odpornościowy musi zdecydować czy to co jemy jest przyjacielem czy wrogiem. Wiemy także, że różnego rodzaju toksyny (jedzenie, leki, środowiskowe toksyny etc.) powodują nie tylko stan zapalny jelit, ale również naruszają układ siateczkowo-śródbłonowy wątroby i śledziony, który jest częścią systemu odpornościowego. Wiemy, że dziecko, które nie jest karmione piersią, urodzone w naturalny sposób, lub któremu podaje się solidne jedzenie za wcześnie może mieć problemy z alergiami, nietolerancjami czy nawet autoagresją. Wiemy, że 50% populacji ma problemy z metylacją, która bezpośrednio wpływa na produkcję i funkcje neuroprzekaźników. Z innej strony są konsekwencje problemów z jelitami prowadzące do naruszenie bariery krew-mózg i stanu zapalnego mózgu. Z jeszcze innej strony mamy problem z fosfolipidami, z których w 60% składa się mózg (to dlatego DHA tak dobrze się sprawdza u dzieci z autyzmem i w innych problemach z funkcjami mózgu). A jeszcze do tego dochodzi stres oksydacyjny (często duży niedobór aminokwasów), problemy z prawidłową funkcją mitochondrium czy produkcją ATP (np. na skutek niedoborów). I wypadkową tych wszystkich czynników są problemy z prawidłowym funkcjonowaniem mózgu.

Wiele mechanizmów może prowadzić do wielu różnych problemów z mózgiem, więc nie sposób podejść do tematu tylko zajmując się dietą lub suplementami podawanymi w ciemno. W naszych realiach często jest to jedyna opcja i jak się okazuje, może być skuteczna. Intuicyjnie rodzice takich dzieci jak Oliwia stosują dokładnie to co wpływa na parę opisanych wyżej mechanizmów. Niemniej jednak w optymalnym scenariuszu, chcielibyśmy znać proces jaki ma miejsce u danego dziecka czy też osoby dorosłej, zamiast przeprowadzać własne eksperymenty. Problemy z mózgiem nie mogą być traktowane na poziomie składników aktywnych. Trzy, pięć czy nawet pięćdziesiąt suplementów nie pomoże w 100% jeżeli nie zostaną rozpoznane procesy jakie mają miejcie w konkretnym przypadku. Być może dziecko ma problemy z metylacją, albo niskim poziomem glutationu, być może to tylko nietolerancja na jedzenie lub chore jelita i nadaktywność systemu odpornościowego, ale może to być równie dobrze coś poważniejszego jak stan zapalny mózgu, choroba autoimmunologiczna mózgu, problem z modulacją tlenku azotu itd.

I z przerażeniem slucham jak lekarze reagują na zmiany w dietach, mimo że rodzice mają niepodważalne dowody na ich skuteczność. Jak zareagowali by na to co napisałam? Zdarzyło mi się dostawać wiadomości od lekarzy, którym ten blog pomógł, ale większość za pewne jest sceptyczna. A tak naprawdę moja wiedza w tym temacie jest wynikiem szkoleń jakie są przeprowadzane dla lekarzy i innych praktykujących przez Apex Energetics, i zastanawiające jest, że coś może być super nauką i innowacją gdzieś, a u nas jest zbędnym zawracaniem głowy lekarzowi. Neurolog stwierdzający problem z słuchem, a nie zauważający zmian w mózgu dziecka gdzie ma kliniczne oko? I nie zrozumcie mnie źle, nie jest to nagonka na lekarzy, ale skoro młoda, dzielna kobieta bez żadnej wiedzy i doświadczenia potrafi stać się ekspertem od zdrowia swojego dziecka i naprawdę mu pomóc, a doświadczony lekarz rozkłada ręce to trzeba użyć krytycznego myślenia. Wszystko czego ja nauczyłam się, tak naprawdę nauczyłam się od lekarzy, i jest to daleka wiedza od mojej naturopatycznej edukacji :) Rozumiem, że lekarze nie mają czasu na naukę, ale niestety nawet najkrótsze szkolenia w jednym temacie trwają kilka dni, tematów są setki i nie ma innej opcji jak zacząć nadrabiać zaległości, zwłaszcza gdy mowa o problemach neurologicznych.

20 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy artykuł.
    MS, pytanie z innej beczki - co myślisz na temat czerwonej herbaty? Czy warto ją pić? Jak się ma czerwona herbata do diety paleo? Czy dopuszczalna jest ta herbata na diecie eliminacyjnej?
    Bardzo nurtuje mnie ta kwestia, a nie niestety nie znalazłem na nie odpowiedzi na Twoim 'Tłustym'.

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie, Chciałam podziękować za tak miłe słowa na Nasz temat:) Bardzo się cieszę, że temat diety i autyzmu został poruszony i może kiedyś lekarze zaczną inaczej postrzegać to zaburzenie. Wielokrotnie słyszałam, że będzie bardzo źle, a wcale tak nie jest. Szkoda tylko, że sama musiała przeczytać stos publikacji zagranicznych i stron internetowych aby zacząć "testować" to na moim dziecku. Nie wspominałam jeszcze o tym, ale czuję na sobie wielką presję z tego powodu. Skontaktuję się z Panią jak wrócimy z wczasów. Bardzo potrzebuję porady w temacie leczenia candidy i biofilmu. Pozdrawiam serdecznie Mama Oliwki

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się zastanawiam dlaczego lekarze mają dietę w nosie?
    Moje kłopoty zdrowotne trwały kilka lat i się poszerzaly - gastrolog, endokrynolog, alergolog, dermatolog aż na szczęście chirurg choć to była przetoka zwiastujaca kolejna chorobę. Chirurg będący nie diagnosta zasugerował "błąd zywieniowy - gluten" bo obserwuje pacjenta i widzi pewne detale. Przez tych kilka lat kłopotów na gastro, na alergologii, nie zbadano mnie na gluten. Jedyne co słyszałam "taka pani uroda" choć jej wczoraj nie miałam.
    Dziś wolę sama się douczyc i likwidować problemy jakie czasem mnie dotykają niż mam marnować czas pod gabinetem.
    Lekarze już mieli u mnie swoje 5 minut. Już po każdym artykule o szkodliwości skrobi, glutenu na jelita przestałam się dziwić "dlaczego gastrolog tego nie czyta i mi tego nie powiedział". Tak naprawdę niczego już od nich nie oczekuje tylko boję się ze kolejnym lekiem mi zaszkodza. Dlatego im mniejszy z nimi kontakt tym jestem bezpieczniejsza;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa, lekarze.... Moja Mama miała RSZ - brała metotreksat i masę leków nasercowych, które zastąpiły sole złota, którymi jej serce zostało zniszczone. Kiedyś pojechałam do jej reumatologa po receptę i zagadnęłam ją o dietę, genetykę, ogólnie przyczyny RZS. Odpowiedzi były na "nie" i niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Namówiłam Mamę na dietę Kwaśniewskiego.....po miesiącu OB ze 120 spadło do 30! Jadła wtedy bardzo mało pieczywa, choć nigdy nie wyeliminowała glutenu (bo nie wiedziałam o tym, że jej szkodzi, ) Dieta była stosowana przez 2 lata. Czuła się wtedy w miarę dobrze. Teraz już nie żyje, a ja wciąż śledzę wiadomości o RZS i włosy na głowie mi się jeżą. Czekam na post na jego temat, choć już powyciągałam wiele wiadomości z innych. MS , dzisiejszy post niezwykle potrzebny, zachęcający do poszukiwań poza zaleceniami lekarskimi. Nie wolno poprzestawać na wizycie u lekarza, trzeba się samemu doszkolić. I tu dziękuję za ten blog! Spatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sole złota miały masę efektów ubocznych i rujnowały zdrowie. Nie ma tych problemów ze złotem koloidalnym doustnie, w nebulizacji przy przeziębieniach, miejscowo przy zranieniach.

      Usuń
  5. Witaj:)
    Ostatnio spotkałam się z opinią,że w owocach suszonych (głównie daktylach,morelach) jest dużo glutaminianu sodu. Trochę nie chce mi się w to wierzyć, szukałam info w necie, jednak nic nie znalazłam..
    Może wiesz o jakiś badaniach na ten temat?

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety niektóre firmy dodają glutaminian sodu do suszonych owoców, więc dobrze jest sprawdzać skład (bo to powinno być napisane) lub kupować ekologiczne

      Usuń
  6. Witam. Od wielu lat miałem i mam tylko i wyłącznie trądzik ropowniczy. Żadnych grudek, jakiś zaskóników itp nie posiadam. Czy ten rodzaj trądzika mogę spróbować wyleczyć Twoimi zaleceniami MS odnośnie poprzednich postów na temat tej choroby??? Czy w musiałbym zastosować coś innego?

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że bardzo łagodnie podchodzisz do lekarzy i ich postawy. W rozmowach prywatnych z lekarzami czasem próbuję poruszyć temat wpływu diety i to co słyszę w odpowiedzi to mnie przeraża. Oni uważają, że to jest szarlataneria bo przecież posługuję się nie właściwym słownikiem bo uogólniam itd. Ich zdaniem to jak sobie zjem trochę glutenu to przecież będę miała "tylko sraczkę" i już.... A jak się pytam dlaczego choć nie podpowiedzą pacjentowi, że dieta może pomóc to oni, że lekarze naprawdę się starają pomóc ale wszystkim nie mogą. I oni naprawdę wierzą w to, że ich postawa jest właściwa, że dobrze pracują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak mam być szczera to nie chodzi o lekarzy per se, tylko większość lekarzy w Polsce :)
      Nie ma u nas nic alternatywnego...ja lekarzem nie będę już raczej, a nawet jakbym była to nie mogłabym swobodnie stosować w co wierzę, więc musiałam stworzyć sobie swój własny program edukacji...i uwierzcie mi to kosztuje wszystko....czas, pieniądze, rodzinę...nie dziwię się czasem, że lekarze ignorują tą wiedze....ale ona była, serio...większość książek jakie dostawałam w szkole to były pozycje z lata 60-80 tych :) A dziś wiemy już dużo więcej i w USA konwencjonalni lekarze mówią, że potrzeba min. 6 lat aby nadrobić za medycyną funkcjonalna czy nawet naturopatią.

      Usuń
    2. Owszem, medycyna zmienia się bardzo szybko. Podobnie jak elektronika... Gdyby elektronicy zostali na etapie lat 60 czy 80 to obecnie naprawienie czegokolwiek byłoby niemożliwe... Lekarzom w wielu przypadkach się nie chce, bo łatwiej polegać na tym co przekazują koncerny, a żaden koncern nie ma biznesu w zalecaniu diety...

      Usuń
  8. Czy L-Glutamina np. z firmy Olimp dla kulturystów typu L-Glutamine 1400mg w 1 tabletce też jest odpowiednia do stosowania jeśli chodzi o choroby jelit i przepuszczalne jelito?

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej MS, jestem bardzo ciekawa co sądzisz na temat tego postu: http://azjatyckicukier.blogspot.sg/2014/05/kopotliwa-witmina-d-i-pewne-wielkie.html Mam raczej ciemny odcień cery, bardzo szybko się opalam, samoistnie wręcz, zazwyczaj ślad po ramiączku od bluzki mam już w maju... Trochę nie ma to dla mnie więc sensu, według tego postu moja skóra sama blokuje sobie produkcje witaminy D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tym kolorem, ale tu polecam szersze wyjaśnienie http://www.vitamindcouncil.org/about-vitamin-d/how-do-i-get-the-vitamin-d-my-body-needs/

      Nie jestem w stanie tego streścić nawet w komentarzu ;)

      Usuń
  10. Świetny artykuł. Lekarze często mają dietę w nosie z jednego prostego powodu - ona nie przynosi im profitów. Zdrowy człowiek nie idzie do lekarza, a choremu najłatwiej przepisać leki polecone przez przedstawiciela... Jakieś 20 lat temu lekarz myślał nad diagnozą i lekiem, teraz otwiera katalog leków...

    OdpowiedzUsuń
  11. Możliwe jest, że dziecko, które ma autyzm będzie w przyszłości w miare normalnie funkcjonować?

    OdpowiedzUsuń
  12. Przemku, jesteśmy po rediagnozie, po autyzmie śladu nie ma. Lekarze ręce rozkładają, jak to możliwe??? Ja można uleczyć dziecko dietą? Można!

    OdpowiedzUsuń
  13. http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Bakterie-i-autyzm-przez-zoladek-do-glowy,wid,18388523,wiadomosc.html
    z tegoż artykułu:"Czy to możliwe, że bakterie jelitowe mają wpływ na tak złożone kwestie, jak interakcje społeczne i komunikacja z innymi? Tak twierdzą naukowcy z Baylor College of Medicine w Teksasie. Manipulując bakteriami w układzie pokarmowym myszy, wywoływali u nich zachowania kojarzone ze spektrum autystycznym - oczywiście w wydaniu zwierzęcym." I dalej czytamy: "Naukowcy zaobserwowali również, że obecność L. reuteri przyspieszała produkcję oksytocyny, nazywanej hormonem miłości, napędzającej ufność, empatię i chęć współpracy. To właśnie to odkrycie napełnia ich największą nadzieją, bowiem deficyt oksytocyny wiązany jest z autyzmem u ludzi. Z tego powodu terapia probiotykami z odpowiednim szczepem bakterii może się okazać zaskakującym, lecz skutecznym, sposobem na zaburzenia rozwoju. "

    OdpowiedzUsuń