Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

28.07.2014

Metylacja cz. II - ciąża, depresja, bezsenność i problemy z tarczycą

Metylacja była już raz omawiana na Tłustym, i chociaż osobiście uważam, że to jeden z najważniejszych tematów jakie poruszyłam, wciąż większość z Was nie zdaje sobie sprawy jak ważny jest ten proces dla naszego zdrowia. Większość informacji jakie posidam odnośnie metylacji pochodzi od dr. Bena Lynch'a, który zajmuje się badaniem MTHFR i metylacji od wielu lat.
Metylacja wpływa na wiele aspektów funkcjonowania naszego organizmu, z czego najbardziej znaczące to:

  • produkcja neuroprzekaźników
  • detoks
  • ekspresja genów
  • nastrój/myśli
  • ochrona nerwów

Metylacja a MTHFR
Metylacja zachodzi 24h w naszym organizmie. Metylacja to proces podczas, którego przekazywana jest grupa metylowa (atom węgla plus 3 atomy wodoru) pomiędzy molekułami. Grupa metylowa jest przyłączana do enzymu, który wykonuje odpowiednią funkcję. Tworzenie takiej grupy ma miejsce podczas metylacji. Metylacja działa jak domino i jest niezbędna dla naszego zdrowia. Bez niej funkcje homocysteiny, SAMe czy metioniny są zaburzone. Na prawidłową metylację wpływają przede wszystkim geny, ale również dieta, niedobory B12, upośledzone wchłanianie składników odżywczych, toksyny czy stres.
Gen MTHFR pozwala na prawidłowe tworzenie enzymu o nazwie reduktaza metylenotetrahydrofolianu, który jest niezbędny dla przetwarzania aminokwasów oraz reakcji z udziałem kwasu foliowego, i to w każdej komórce ciała. Dzięki MTHFR kwas foliowy jest przekształcany do postaci jaka może być realnie "użyta" w organizmie. 


Kwas foliowy a metylacja
Kwas foliowy to nie to samo co folian. Kwas foliowy jest syntetyczny, i musi być skonwertowany do aktywnej postaci, aby organizm mógł go użyć. Syntetyczny suplement nie jest naturalny dla organizmu, i bezpośrednio oraz pośrednio zaburza metylację. Kwas foliowy, który tak często jest przepisywany kobietom w ciąży może być bardzo problematyczny. Potrzebujemy folianów, potrzebujemy też kwasu folinowego, ale nie syntetycznego kwasu foliowego.

Kwas foliowy nie przekształca się łatwo do aktywnej postaci. Jest mało protein, które niosą z sobą kwas foliowy, więc jedząc kwas foliowy wraz z jedzeniem lub dostarczając go poprzez suplement, zabierasz te proteiny i blokujesz ich dostępność dla dobrej formy folianu. Im niej będzie protein tym mniej dobrego rodzaju folianu wejdzie do komórki.

Badanie kwasu foliowego nie mówi nic o tym jaka jest ilość folianu, kwasu folinowego czy kwasu foliowego w komórce. Rodzaj to jedno, ale też zbyt wysoki poziom kwasu foliowego we krwi może budzić podejrzenie, że konwersja nie zachodzi poprawnie i w komórce jest tak naprawdę niedobór aktywnych form, a praca receptora może być rozregulowana. Standardem sprawdzania poziomu kwasu foliowego jest badanie folianu w czerwonych krwinkach.


Depresja a metylacja
Wszystko zaczyna się od kwasu foliowego. Kwas foliowy i B12 łączą się z magnezem i metioniną aby powstał SAMe. S-Adenozylometionina wykorzystywana jest w leczeniu wilu schorzeń od depresji, przez bóle mięśni, po nowotrowy. I to w monoterpaii.

Powstawanie serotoniny i melatoniny wymaga poprawnie funkcjonującej metylacji. Gdy masz depresję lub cierpisz na bezsenność może to być związane albo z mutacją genu MTHFR, albo z niedoborami nie pozwalającymi na poprawną metylację. Nie ma takiej zasady, że jest to zawsze przyczyna, ale biorąc pod uwagę, że prawie 50% społeczeństwa ma problem z mutacją MTHFR warto zwrócić uwagę na metylację.
Biopterin (koenzym do produkcji neuroprzekaźników) jest niezbędny aby tyrozyna i tryptofan mogły być konwertowane do neuroprzekaźników. I tak samo jak glutation jest podatny na oksydacje. Gdy jest utleniony poddany jest działaniu enzymowi DHFR, który również jest blokowany przez kwas foliowy. Gdy kwasu foliowego jest zbyt dużo, nie będzie można przetwarzać bipoterinu i produkcja neuroprzekaźników będzie zmniejszona, co w konsekwencji osłabi zdolności produkcji hormonów tarczycy oraz melatoniny i serotoniny. 


SAMe i metylacja
Inhibitory pompy protonowej zaburzają metylację. Kwaśne środowisko pomaga w produkcji SAMe. Stąd gdy masz niski poziom kwasu solnego, to nie tylko z powodu zaburzonego trawienia i problemów z jelitami, w których produkowane jest 95% serotoniny, będziesz cierpieć na gorszy nastrój, ale także dlatego, że Twój organizm nie będzie poprawnie produkował SAMe. Metylacja to bardzo dynamiczny proces, więc gdy masz z nią problemy w ciągu dnia będziesz czuć się tragicznie i rewelacyjnie w zależności od jej przebiegu.

Ryboflawina ma ogromne znaczenie w problemach z metylacją i również z funkcjonowaniem tarczycy. T4 jest niezbędny aby konwertować witaminę B2 do aktywnej postaci czyli FAD. FAD (dinukleotyd flawinoadeninowy), kontroluje wiele enzymów w organizmie. Jednym z nich jest MTHR, który jest niezbędny do produkcji zmetylowanego folianu i kobalaminy. W konsekwencji nie będziesz produkować SAMe tylko dlatego, że masz niedoczynność, i to nawet gdy Twój poziom B2 jest odpowiedni, i nie masz mutacji genu MTHFR. I co gorsza, nie będziesz w stanie recyklingować glutationu - pamiętacie, że jest to jeden z ważniejszych antyoksydantów i ma ogromne znaczenie w chorobach autoimmunologicznych. Co ciekawe, im gorzej działa metylacja tym gorsza będzie konwersja hormonów tarczycy T4 w T3.

Glutation jest produkowany z nadmiaru SAMe i jest naszym najpotężniejszym antyoksydantem. Bez zmetylowanych form kwasu foliowego i metylokobalaminy będziesz mieć jego niski poziom. Głównym zadaniem glutationu jest neutralizowanie wszelkich toksycznych substancji, aby mogły być usunięte z organizmu. Glutation również pozbywa się wody utlenionej, czyli gdy masz już siwe włosy, mimo młodego wieku to znak, że Twoja produkcja glutationu jest niska. Niestety podanie glutationu niewiele tu zmieni, dopóki nie będziemy mieć pewność, że glutation nie jest utleniany i nie uszkodzi mitochondrium. Niestety nie ma w Polsce opcji sprawdzenia poziomu glutationu.


Mutacje MTHFR
Mamy ponad 50 mutacji genu MTHFR, ale za najbardziej problematyczne uważa się dwie: C677T i A1298c. Ta pierwsza jest bez problemu dostępna w wielu laboratoriach, natomiast z drugą bywa problem, i niestety ważne jest aby sprawdzić obie. Mutacja powoduje, że zmniejszona jest zdolność pracy enzymu od ok. 40 do 70% w zależności od tego czy mamy mutację od 1 czy obu rodziców.

Problem z mutacją A1298C jest statystycznie rzadziej występująco i często nie jest badany, a może powodować:
  • nadciśnienie
  • bóle mięśni
  • opóźnienia w mowie
  • bezsenność
  • ZJD
  • fibromialgia
  • chroniczne zmęczenie
  • problemy z pamięcią
  • bóle głowy

Diagnostyka i suplementacja
Sprawdzając problemy z metylacją oprócz mutacji MTHFR chcielibyśmy jeszcze zmierzyć poziom:
  • MMA
  • HoloTC czyli holotranskobalaminy
  • kwas foliowy w czerwonych krwinkach
  • glutation w czerwonych krwinkach

Niestety poziom B12 we krwi niewiele mówi, o ile wyniki są skrajnie niskie lub wysokie. HoloTC pokazuje ile B12 jest w komórce.

Metylokobalamina jest powszechnie uważana za najlepszą formę B12, co nie jest prawdą. Wszystko zależy od paru czynników, np. od poziomu stresu oksydacyjnego, ponieważ metylokobalamina może się utleniać i spowolni produkcję enzymu niezbędnego dla metylacji.  

Uważaj na leki zmniejszające metylację
  • IPP blokujące kwas solny
  • leki obniżające cholesterol 
  • wysokie dawki niacyny 
Uważaj na leki zmniejszające poziom folianu:
  • tabletki antykoncpecyjne
  • syntetyczny estrogen
  • metformina

Suplementując się aktywnym kwasem foliowym uważaj na dawkę, zbyt dużo może spowodować pogorszenie się symptomów w stronę niepokoju lub nerwicy.

38 komentarzy:

  1. Jaką dawkę aktywnego folianu uważasz za bezpieczną podczas suplementacji?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale dieta może wpłynąć na poprawę metylacji?

    B.W.

    OdpowiedzUsuń
  3. O walce z depresją słów kilka "bądźcie więc niedoskonali " http://pochwalony.eu/?p=2281

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze link :)

    http://futurebiotics.com/product/88/organic-folic-acid

    OdpowiedzUsuń
  5. Najwyraźniej coś nie zadziałało.

    Preparat, do którego wrzuciłem link zawiera kwas foliowy, pochodzący ze skórki cytryny, czyli chyba taki, jaki znajduje się w normalnym pożywieniu.
    Czy to nie jest czasem najlepsza forma?

    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się, skąd się biorę te arbitralne opinie.

    Pierwsza kwestia: "Glutation jest naszym najpotężniejszym antyoksydantem".

    Nie trzeba mieć na półce wszystkich numerów Free Radical Biology z ostatniej dekady i nie trzeba być geniuszem z biologii molekularnej, żeby wiedzieć, iż frazy w stylu "najpotężniejszy antyoksydant" zazwyczaj nie mają żadnego sensu, a jeśli już mają, to konieczny jest kontekst biologiczny, np. konkretna reakcja redoks czy określony kompartment (mitochondrium, ER, etc.), w którym dany antyoksydant działa.

    Ty arbitralnie stwierdzasz, że GSH jest najpotężniejszy, ale to jest poziom Wiki i idiotycznego marketingu, jaki budowany jest często wokół preparatów antyoksydacyjnych.

    Jeśli przejrzysz badania dotyczące myszy Gulo -/- i poczytasz o interakcjach GSH:askorbinian, przestaniesz pisać takie bzdury.

    Owszem, nie da się zaprzeczyć, że GSH jest niesamowicie uniwersalną molekułą, zaangażowaną w mnóstwo procesów, nie tylko redoks zresztą, ale nikt nie nazywa go "najpotężniejszym". Jest niesamowicie ważny, ale biologia nie opiera się na tworzeniu jałowych rankingów.

    Druga kwestia: "Gdy masz już siwe włosy, mimo młodego wieku to znak, że Twoja produkcja glutationu jest niska".

    Z ciekawości: ile prac z zakresu biologii melanocytów i regulacji pigmentacji włosów przeczytałaś w ostatnim czasie?

    Strzelam: zero.

    "Wolnorodnikowa teoria siwienia" coraz lepiej wyjaśnia przyczyny utraty barwnika i jest obecnie dość dobrze ugruntowana (choćby dzięki badaniom nad vitilogo), ale autorytarne stwierdzenie, że przedwczesne siwienie to wykładnik problemów z homeostazą tiolową/glutationu, to czysty redukcjonizm.

    Wybierasz sobie jakiś cel, np. glutation, i dobierasz do niego treść, pomijając multum innych przyczyn, które w świetle aktualnych badań mogą mieć znaczenie w przypadku przedwczesnego siwienia (przeładowanie żelazem, niedobór miedzi, deficyt wit. D, niedoczynność tarczycy, chroniczny stres, etc.).

    BTW, jeśli byś mogła, podziel się jakimś linkiem do badania, w którym pokazano związek między glutationem lub czynnikami mającymi wpływ na jego homeostazę a przedwczesnym siwieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze,że to napisałeś. Już zaczynałam wątpić w moją wiedzę, czytając te "fakty". Okrutnie uproszczony problem.

      Usuń
    2. No to zapraszam do dyskusji z Lynchem, on studiuje te zagadnienia od ponad 20 lat, tylko TE. Są doktorzy i inni tacy...ale akurat tego autorytetu się nie podważa. Patryku jeżeli ja dla Ciebie pisze bzdury to większość osób, które się zajmują zawodowo metylacją też. I jeżeli coś jest produkowane w każdej naszej komórce i pozwala na: regulację jej wzrostu i podziału, synetzę i naprawę DNA, synetzę protein, transport aminokwasów, katalizę enzymów, aktywację enzymów, metabolizm toksyn, substancji rakotwórczych i ksenobiotyków, odpowiedz odpornosciową organizmu, i wpływna reakcje autoimmunologizne, redukcję szkodliwości promieniowania i też oczywiście wolnych rodników, metabolizm h2o2, recykling innych antoksydantów, transport i magazynowanie cysteiny, regulację homocysteiny i jeszcze wiele innych....

      I akurat na zarzucaniem mi braku obiektywnego podejścia do tematu sobie nie pozwolę. Przeczytaj całego bloga, potem komentuj. To nie książka. To też nie jest artykuł o glutationie ani siwieniu włosów.

      Co do badań, Lynch o tym wspomina w swoich pracach, te na zwierzętach są znane, na ćmach i niedźwiedziach z tego co pamiętam.

      I jeszcze jedno: jesteś w MOIM miejscu w sieci, więc poproszę o kulturę albo pisz u siebie. Nikt Ci nie broni pisać, co uważasz na słuszne, ale jak nie potrafisz pohamować swoich emocji to po prostu nie pisz. Stwórz włąsnego bloga i pisz prawdę, przecież to takie proste :)
      Najlepiej się wyładować na czyimś blogu nie? Chcesz coś sprostować podyskutować czy przekazać czytelnikom tego bloga to to zrób, ale nie w taki sposób - dopóki nie wystawiasz swojej pracy do oceny wszystkich, którzy mają ochotę, będziesz pisać właśnie w taki sposób.
      Zwłaszcza, że sam pokazałeś pierwszym wpisem o trądziku jak banalnie ujmujesz problem :)

      Usuń
    3. I jeszcze coś:
      "przeładowanie żelazem, niedobór miedzi, deficyt wit. D, niedoczynność tarczycy, chroniczny stres"
      Każdego kto miał siwe włosy i chciał badałam w kierunku mutacji MTHFR i wszystkie wróciły pozytywne, większość moich klientów ma i deficyt D, i niedoczynność i chroniczny stres, a siwe włosy niekoniecznie. Nie sugeruję, że brak glutationu to jest jedyny powód, ale to powiązanie jest dość nowym faktem na horyzoncie i w każdym chronicznie chorym organizmie może być problem z jego produkcją oczywiście. Lynch jasno się upiera, że to jest zależne i zamiast negować po prostu warto zwrócić uwagę na jego pracę, zresztą Yasko twierdz dokładnie to samo.

      Usuń
    4. > No to zapraszam do dyskusji z Lynchem

      Słaby trick retoryczny. Odbijając piłeczkę mógłbym napisać coś w stylu "w kwestii przedwczesnego siwienia zapraszam do dyskusji z Tobinem", ale tu nie chodzi o Lyncha, ponieważ, z tego co się orientuję, to nie on napisał, że "gdy masz już siwe włosy, mimo młodego wieku to znak, że Twoja produkcja glutationu jest niska".

      > To też nie jest artykuł o glutationie ani siwieniu włosów

      Dlatego się nie rozumiemy - to, że całość nie analizuje relacji glutation/przedwczesne siwienie, nie znaczy, że dyskusja nie może dotyczyć jednej kwestii, która została wypowiedziana w sposób autorytarny. I tyle.

      > Każdego kto miał siwe włosy i chciał badałam w kierunku mutacji MTHFR i wszystkie wróciły pozytywne

      "miał siwe włosy" = przedwczesne siwienie? Ja jednak staram się trzymać konkretnie jednego wątku.

      Jak duża była próba? Jak w badanej próbie wyglądała relacja MTHFR z poziomem glutationu (to jest kluczowa kwestia - istnienie polimorfizmu w jakimś genie nie oznacza automatycznie defektu na poziomie fenotypu biochemicznego) i aktywnością enzymów od niego zależnych? Pytania można by mnożyć. Bez nich taka obserwacja nie ma pełnej wartości.

      Ja nie polemizuję z kwestią znaczenia polimorfizmów MTHFR (w wielu chorobach), bo to jest oczywiste.

      Tylko od 50 lat wiadomo, że sama obecność jakiegokolwiek polimorfizmu to za mało, by mówić o całościowym wpływie na dane zjawisko biologiczne.

      > Nie sugeruję, że brak glutationu to jest jedyny powód

      Ok, nie sugerujesz: "Gdy masz już siwe włosy, mimo młodego wieku TO ZNAK, ŻE TWOJA PRODUKCJA GLUTATIONU JEST NISKA".

      Zgadzam się, to nie jest sugestia.

      Domyślam się, że pierwotnie nie musiało chodzić o takie uproszczenie, ale stało się. I tylko do tego się odniosłem.

      Za to Ty odnosisz się do mojego szkicowego wpisu. Nie ma to jak trzymanie się tematu.

      > Zwłaszcza, że sam pokazałeś pierwszym wpisem o trądziku jak banalnie ujmujesz problem

      I tu nie ma emocji?

      Oczywiście, moje ujęcie acne to czysty redukcjonizm, za to Twoje jest czystą fenomenologią.

      Wpis o przyczynach to tour de force klisz, za pomocą których próbuje się tłumaczyć biologię acne tarda.

      Żadnych badań, żadnych klarownych korelacji, nic, czyste spekulacje.

      Pominięcie genetyki acne, zero informacji na temat hormonalnych badań przesiewowych w diagnostyce trądzika wieku dorosłego, etc.

      Wszystko, o czym piszesz, to czynniki modulujące przebieg acne.

      Ale to tak na szybko, bo pewnie wkrótce odniosę się do Twojego ujęcia w rozszerzonej wersji u siebie.

      PS I nie pisz o braku kultury, emocjach, etc., ponieważ poruszyłem tylko kilka kwestii, zarzucając luki w wiedzy, a nawet jeśli nie w wiedzy, to w budowaniu klarownego przekazu.

      Wiesz, mamy 2014 rok i jeśli zajmujesz się problemami szeroko pojętego zdrowia, to po prostu musisz się liczyć z tym, że jakiś czytelnik może mieć krytyczne spojrzenie na publikowane treści, szczególnie wtedy, kiedy tych treści nie można w 100% poprzeć odpowiednią literaturą.

      Dlatego pisanie w takiej sytuacji o "TWOIM" miejscu, emocjach, wyładowywaniu się uznaję za akt marnej defensywy. Wypowiadasz się publicznie, a nie w swoim pokoju/gabinecie. W żadnym punkcie nie naruszyłem żądnych zasad. Zwykła, choć bardzo krytyczna uwaga odnośnie konkretnych treści, spotyka się z małym wywodem na temat emocji i odsyłaniem na własnego bloga.

      Szalenie dojrzałe - ale tak jak pisałem, dopóki piszesz publicznie nie o kulinariach, nie o lifestyle'owych bzdurach, a o zdrowiu, musisz liczyć się z tym, że ktoś może się do tego odnieść.

      Problem w tym, że do tej pory w komentarzach nie toczyły się merytoryczne dyskusje, z prostej przyczyny - większość komentarzy to pytania, prośby, pochwały.

      Nasza "health blogosphere" jest 100 lat za anglosaską, w której burzliwe, MERYTORYCZNE, dyskusje to codzienność.

      Ale ok, zarzucaj mi emocje i brak poszanowania TWOJEGO kawałka blogosfery.

      Usuń
    5. Trzeba sobie zasłużyć na prośby i pochwały w komentarzach. Dziwi mnie ta twoja "opozycyjność" dla bycia na "nie". Lubię czytać komentarze bo czasem czegos można się dowiedzieć... Czego dowiaduję się z Twojego? Że masz ochotę podyskutować, ale pod warunkiem, że to Ty masz rację. Tak ma wielu facetów w konfrontacji z mądra kobietą! Pozdrawiam , Anka

      Usuń
    6. > Czego dowiaduję się z Twojego?

      To jest jakiś argument w sprawie? Czytaj ze zrozumieniem. Wymiana zdań nie dotyczy tego, kto wyprodukował więcej wartościowych treści, ponieważ ja nigdy nie dobiję do takiego poziomu produktywności.

      Nie neguję wiedzy, nie konfrontuję się z mądrą kobietą, ja odniosłem się tylko do kilku kwestii i poprosiłem grzecznie o linki do literatury, a zamiast tego otrzymałem coś w stylu "idź, pogadaj z Lynchem", "to MOJE miejsce".

      I naprawdę nie wiesz, o czym piszesz używając argumentu "typowy facet vs. mądra kobieta". Ja już niedługo będę funkcjonował w środowisku zdominowanym przez kobiety, ponieważ specjalizacja, którą wybrałem, przyciąga głównie kobiety. I już teraz wiem, że to doskonały wybór, ponieważ te konkretne kobiety są fantastycznymi lekarzami i naukowcami. Zdolnymi do polemiki.

      Nie ma znaczenia to, czy krytyka dotyczy treści publikowanych przez kobietę czy mężczyznę - ja odniosłem się do treści, nie do PŁCI, a Ty spłycasz do jakiejś stereotypowej agresji facetów wobec kobiet. Zastanów się przez chwilę, co piszesz.

      To nie jest żadna "'opozycyjność' dla bycia na 'nie'" (cokolwiek to znaczy w języku polskim), okazuje się jednak, że na jednym z najbardziej popularnych blogów na temat zdrowia w Polsce, nie da się merytorycznie pogadać, bo z jednej strony autorka bloga odsyła do osób trzecich, ignorując prośbę o podanie literatury, z drugiej - szybki atak fanów, którzy czytają, edukują się, ale de facto nie generują żadnych krytycznych i napędzających dyskusję uwag.

      > Że masz ochotę podyskutować, ale pod warunkiem, że to Ty masz rację

      Proszę, czytaj ze zrozumieniem.

      Przecież gdyby autorka podała odpowiednią literaturę, nie byłoby żadnej dyskusji, a ja bez najmniejszego wahania uznałbym wyższość argumentów.

      Chodzi tylko i wyłącznie o wiedzę, nie o wojnę płci czy jałową krytykę.

      Nie obchodzi mnie, kto ma rację, pod warunkiem, że rezultat jest wynikiem wymiany rzeczowych, merytorycznych argumentów. OK?

      Usuń
    7. Wcale nie taki szybki i wielki ten atak fanow... czekałam na wypowiedź MS. Cieszę się, że pojawiłeś się ze swoim komentarzem, bo to daje inny punkt widzenia i nie atakuje cię za to, że masz watpliwości, czy coś(stwierdzenia, wyrażenia, itp) ci się nie podoba w tekście autorki. Z chęcią prześledziłabym merytoryczną dyskusję, choć ja do takiej się nie nadaję z tytułu mojego ignoranctwa. Z drugiej strony zastanawiam się, jakiej wiedzy potrzebuję, by utrzymywać siebie i rodzinę w zdrowiu. Czy nie wystarczy mi wiedza na poziomie bardziej ogólnym?
      A Ty, gdy chcesz zachęcić kogoś do dyskusji to krytykujesz go, jego styl , a później prosisz o linki? Może coś się zmieniło w kulturze dyskursu od czasu moich studenckich dni?
      Reasumując, myślę, że masz już dużo wiedzy i chcesz się nią dzielić (choćby na swoim blogu, na którym nie odpowiadasz na komentarze) ale to nie wystarczy. Trzeba jeszcze szacunku dla drugiej osoby, nawet jeśli skrywa się za nickiem. Myślę, że takim tonem do kobiet (mężczyzn również) twojej przyszłej profesji nie odważyłbyś się wypowiadać. Wydaje ci się, że wiesz więcej i lepiej (może tak być!) i nie zgadzasz się ze stwierdzeniami, ale nie zachęcasz do dyskusji choćby zwykłym pytaniem "a dlaczego?", ale atakujesz "bzdurami". Szkoda, bo mogło by być interesująco i pożytecznie. Pozdrawiam, Anka

      Usuń
    8. > A Ty, gdy chcesz zachęcić kogoś do dyskusji to krytykujesz go, jego styl , a później prosisz o linki?

      W którym miejscu krytykuję autorkę, jej "styl", etc.? W żadnym.

      Krytykuję treść/konkretną opinię. Osoba autora nie ma znaczenia - dojrzałość interpretacji polega między innymi na tym, że potrafi się oddzielić autora od tekstu. Nie znam autorki, nie wiem, co czyta, czy coś publikuje, czy prowadzi jakieś badania i jakie jest jej zaplecze intelektualne, etc. - nie mam prawa się wypowiadać. Ale mam pełne prawo wypowiadać się na temat treści publikowanych w sieci.

      > Może coś się zmieniło w kulturze dyskursu od czasu moich studenckich dni?

      Nie wiem, kiedy kończyłaś studia, ale Web 2.0 rządzi się swoimi prawami - praktycznie każdy może publikować, co chce, ale musi liczyć się z tym, że czytelnicy to nie masa klaszczących anonimów, tylko żywi, krytycznie (przynajmniej ich część) patrzący ludzie.

      I mają pełne prawo do używania określenia "bzdura", które, z tego, co mi wiadomo, piętnuje treść, a nie osobę treść tworzącą. Nie mam prawa nikogo (oficjalnie) nazywać głupkiem, ale mam pełne prawo nazywać opinie zawierające fundamentalne uproszczenia lub braki w logicznym budowaniu całości omawianego zjawiska bzdurami.

      Jeśli przykładowo ktoś zarzuciłby mi "piszesz bzdury", to moją pierwszą reakcją nie byłoby "idź poczytaj Kligmana czy Zouboulisa", "to moje miejsce", etc., tylko postarałbym się obronić swój pogląd w najprostszy możliwy sposób, który jest oczywisty - przytoczyłbym obiektywne dane naukowe.

      > Trzeba jeszcze szacunku dla drugiej osoby, nawet jeśli skrywa się za nickiem. Myślę, że takim tonem do kobiet (mężczyzn również) twojej przyszłej profesji nie odważyłbyś się wypowiadać

      Inaczej pojmujemy termin "szacunek" w kontekście nauki. Dla mnie wykładnikiem szacunku do pacjenta i czytelnika jest przede wszystkim publikowanie maksymalnie rzetelnych informacji.

      Brakiem szacunku jest również ucięcie dyskusji w najbardziej banalny sposób: idź i poczytaj.

      Nigdy przenigdy nie spotkałem się jeszcze z zarzutem braku szacunku w kontekście kontaktu z pacjentem. Wręcz przeciwnie. Daję z siebie absolutnego maksa w kontekście intelektualnym, ale przede wszystkim czysto ludzkim.

      > atakujesz "bzdurami"

      Zgadzam się, to może być interpretowane jako atak, ale atakiem w żadnym razie nie jest. A już na pewno nie atakiem personalnym. Ja to widzę inaczej: po prostu niektórym wydaje się, że do sieci można wrzucić wszystko, a nikt nie będzie tego weryfikował.

      > nie zachęcasz do dyskusji choćby zwykłym pytaniem "a dlaczego?"

      Zupełnie nie. To autorka autorytarnie stwierdza coś, co według mnie jest dużo bardziej złożone, niż prosta opinia, której nie da się na dziś poprzeć konkretnymi badaniami.

      A jeśli czegoś nie da się w 100% poprzeć, to zdania budowane w ten sposób nie mają sensu. I tyle. Każdego, kto wypowiada się publicznie na temat zdrowia, obowiązują pewne zasady.

      Usuń
    9. I jeszcze 2 kwestie:

      > Są doktorzy i inni tacy...ale akurat tego autorytetu się nie podważa

      No akurat dla mnie Ben Lynch jest takim samym guru od metylacji jak, przykładowo, Ray Peat od tarczycy, czyli żadnym. Zapewne jego wiedza o metylacji i problemach z tym związanych jest duża, ale bazowanie praktycznie tylko na badaniach prowadzonych przez innych? http://mthfr.net/mthfr-research/2012/01/27/

      Wiedzy nie mogę absolutnie podważyć, ale nie znam osoby, która na poważnie traktuje medycynę i mówi, że Lynch to ekspert od metylacji.

      To może robić wrażenie na kimś, dla kogo medycyna jest hobby.

      > Patryku jeżeli ja dla Ciebie pisze bzdury to większość osób, które się zajmują zawodowo metylacją też

      Jak możesz zasłaniać się frakcją środowiska naukowego, która intensywnie bada zjawisko metylacji i jego implikacje?

      Przecież ja nie odnoszę się do szalenie ciekawych prac np. Friso i Girelliego, a Ty nie masz raczej nic wspólnego z tymi badaczami.

      Według mnie żaden z naukowców intensywnie badających zjawiska redoks, metylację, etc. nie podpisałby się pod tym, co napisałaś.

      No i generalnie zazdroszczę kreatywności w argumentacji: "Jeśli nie zgadzasz się ze mną, to nie zgadzasz się z nimi". Alogiczne.

      W przeciwieństwie do Ciebie żaden szanujący się badacz zjawisk redoks, metylacji, etc. nie napisałby czegoś takiego. Chyba, że z zaznaczeniem, że to hipoteza, a nie fakt.

      Usuń
    10. Jest granica Patryku, która przekraczasz, jesteś ofensywny i dla mnie to jest dyskusja prowadząca do niczego. Po kilku niekulturalnych zdaniach wyżej nie zamierzam polemizować. I nie dlatego, że nie potrafię się obronić tylko dlatego, że szkoda mi czasu na kogoś kto zamiast użyć googla i poszukać info odnośnie tego co napisałam, wolał obsmarować kilkaset linijek komentarza :)
      I nie muszę podawać Ci dowodów na moje słowa. To nie moja praca, to moja dobra wola.

      Chcesz coś wnieść do tematu to po prostu to napisz. Bez emocjonalnych wycieczek. Akurat na te nie mam czasu.

      Usuń

    11. Methionine Sulfoxide Reductases A and B Are Deactivated by Hydrogen Peroxide (H2O2) in the Epidermis of Patients with Vitiligo. Karin U Schallreuter1,2, Katharina Rübsam2, Nicholas C J Gibbons1,2, Derek J Maitland3, Bhaven Chavan, Carsten Zothner Hartmut Rokos and John M Wood
      “Oxygen Radicals and Human Disease.” C. E. CROSS, B. HALLIWELL, E. T. BORISH, W. A. PRYOR, B. N. AMES, R. L. SAUL, J. M. McCORD, and D. HARMAN. Ann Intern Med, October 1, 1987; 107(4): 526 – 545.
      Oxidative stress in the human epidermis. Schallreuter KU. G Ital Dermatol Venereol 140: 505-14
      “The Fate of Hair Follicle Melanocytes During the Hair Growth Cycle.” TOBIN DJ, SLOMINSKI A, BOTCHKAREV V et all (1999). J Investig Dermatol Symp Proc 4.323-332.
      Towards a “free radical theory of graying”: melanocyte apoptosis in the aging human hair follicle is an indicator of oxidative stress induced tissue damage. Klapp, B. F., Birch-Machin, M. A., and Peters, E. M. (2006) FASEB J. 20, 1567–1569

      Usuń
    12. > szkoda mi czasu na kogoś kto zamiast użyć googla i poszukać info

      Jesteś dokładnie tak samo ofensywna jak ja.

      Masz za to mnóstwo czasu na taśmową produkcję postów, których spektrum tematyczne jest gigantyczne, co dla mnie jest po prostu podejrzane.

      Nikt, a na pewno nie ja, nie odmawia Ci wiedzy, zapewne zjadasz na wielu płaszczyznach lekarzy, doceniam ogrom pracy, wysiłek, pracę u podstaw w edukowaniu polskich czytelników, ale arbitralny ton w wielu przypadkach jest po prostu nie do zniesienia.

      > I nie muszę podawać Ci dowodów na moje słowa. To nie moja praca, to moja dobra wola

      To jest highlight. W moim skromnym mniemaniu kompromitujesz się tym.

      Obrażona blogerka, ktoś, w oparciu o literaturę, nazwał jej opinie na konkretny temat naciąganymi uproszczeniami/bzdurami, a ona pisze, że nie ma obowiązku dostarczenia argumentów. Tak, w świecie web 2.0 rządzisz na swoim blogu.

      I dokładnie o to mi chodzi. Z góry zakładasz, że pisząc coś z dobrej woli i wrzucając do neta, nie musisz tego bronić w sytuacjach spornych.

      Ty nie musisz dostarczać dowodów, a ja mogę krytykować do woli sugerując brak jednoznacznych dowodów. Nikt tu nie wygrywa, a obiektywny czytelnik, z minimalną wiedzą, sam to osądzi.

      > Methionine Sulfoxide Reductases A and B Are Deactivated by Hydrogen Peroxide (H2O2) in the Epidermis of Patients with Vitiligo, etc.

      Znam te prace na pamięć. Przecież wyraźnie napisałem na początku, że stres oksydacyjny to, w świetle obecnego stanu wiedzy, główny patomechanizm przedwczesnego siwienia, jak i patologicznej utraty barwnika (vitiligo jest tu głównym polem badań).

      Mają się one nijak do Twojego stwierdzenia, że to konkretnie homeostaza glutationu jest fundamentem.

      Jeśli przyjmujemy vitiligo za punkt odniesienia, to niektóre badania pokazują obniżone stężenie glutationu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9585244, a inne nie: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2763734/

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16723385 - z kolei tu autorzy sugerują, że być może kluczowym punktem jest katalaza, co bardzo dobrze współgra z tym eksperymentalnym badaniem

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9558485 - "These results with human dermal fibroblasts indicate that catalase acts as a primary defence against oxidative stress from exogenous or endogenous H2O2 at low concentrations. In contrast, GSH-Px helps protect the cell from damage during exposure to high concentrations of H2O2" - a jeśli znasz wartości referencyjne dla stężeń H2O2 w skórze, to wniosek jest oczywisty.

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3973559/ - katalaza ponownie: "Based on the above observations, we further proposed that an intrinsic deficiency of catalase protein might be a major cause of the oxidative damage of melanocytes in gray hair".

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21979243 - n = 66, nie badano składowych homeostazy redoks, ale wyraźnie, nie pierwszy raz podkreślono rolę niedoboru miedzi, co można przełożyć na aktywność tyrozynazy u predysponowanych pacjentów.

      Nikt nigdzie nie pisze wprost, że to glutation jest kluczem do zrozumienia zagadki i przedwczesnego siwienia, i vitiligo.

      Ty napisałaś wyraźnie.

      I ja nie sugeruję, że w zjawisku przedwczesnego/patologicznego siwienia prym wiedzie katalaza, niedobór miedzi czy dość powszechne obecnie przeładowanie żelazem, ja, w przeciwieństwie do Ciebie, buduję ciut bardziej złożony obraz.

      Usuń
    13. @ MS
      Napisz może porządkowe motto , może byc zresztą takie samo dla wszystkich blogerów np.
      "Kulturalnym ludziom jak obiad nie smakuje , to tego nie mówią"
      albo cos o przysłowiowych perłach i nie zawsze przysłowiowych wieprzach ( nie miałem absolutnie szczerze nikogo na myśli i nie ośmieliłbym się nikogo personalnie obrażać)

      ewentualnie
      "Gluten powoduje wiele chorób i zaburzeń , m. in. nerwice, depresje, natręctwa, napastliwość"

      Usuń
    14. Cóż, gdy mi się blog nie podoba to korzystam z wolności wyboru i nie czytam. Nie narzucam autorowi, żeby zmienił swój blog pod moje upodobania. Popieram wpis:
      "Gluten powoduje wiele chorób i zaburzeń , m. in. nerwice, depresje, natręctwa, napastliwość".

      Usuń
    15. Może faktycznie nie użycie słowa "może" było zbyt odważne, ale nie powadzę badań, ani Ty, i śledząc pracę innych na dzień dzisiejszy mam taką a nie inną wiedzę. Póki co Lynch, który tak twierdzi jest dla mnie autorytetem. A w modelu zwierzęcym jest to udokumentowane :)

      Daleka jestem od obrażania :) Mam więcej szacunku do sprzecznych opinii, mając te same dane dwóch naukowców wysnuwa inne wnioski i to nie zmienia mojego podejścia. Ale to jednak mój blog, i nie tylko ja mam nieodparte wrażenie, że chciałeś się tu zareklamować pozostaje. Inaczej skonstruował byś komentarz inaczej lub napisał do mnie wiadomość, jak ja to robię z innymi blogerami. Chcesz napisać swoje zdanie to pisz, podaj źródła, chętnie sobie poczytam, możesz ich nawet nie podawać, też chętnie poczytam ale bez wycieczek osobistych. I nie mam arbitralnego tonu, raczej Twój tak postrzegam :)

      Aha i nie mam problemów ze zmianą zdania czy przyznaniem się do błędu, więc sprawa glutationu i siwych włosów pozostaje otwarta.

      I to moje ostatnie słowa w tej kwestii, muszę mieć czas na masową podejrzaną produkcję postów :)

      Cedric - ja mam niski poziom emocji od dawna pisząc tego bloga :) Staram się pisać co wiem, poświęciłam 10 lat na tą wiedzę, jak się komuś nie podoba lub piszę "bzdury" to może mi to napisać, jedyne co wymagam to kultury i tego, żeby coś to zmieniło, bo co mi po tekstach, że nie jest tak....ani mi ani innym to nie pomoże zrozumieć czy wiedzieć.

      A nigdy nie będę wiedzieć wszystkiego, pewnie nie raz będę mieć błędne założenia...jak i Ci od których się uczę i fajnie, że ktoś chce to komentować, a nie tylko zadawać pytania, ale cel nie uświęca środków. Nie kasuje komentarzy, nie mam czasu nawet na ich czytanie poza aktualnymi postami, więc akurat dziś fajnie wyszło, że się zrobiła dyskusja.

      Z tym, że 90% czytelników tego bloga ma gdzieś czy glutation powoduje siwe włosy i dla nich to jest strata czasu :)

      Usuń
    16. Panie Patryku serdecznie dziękuję, za to że poswiecił Pan swój czas na komentarz pod tym wpisem. Zgadzam się z Pana komentarzem w 100%. Pani Monika bardzo nie lubi MARNOWAĆ CZASU na cokolwiek, co nie idzie zgodnie z jej zamysłem i planem! Jako jej były pacjent jestem bardzo rozczarowany jej ogromna arogancją w kontakcie poza blogiem, wiecznym zniecierpliwieniem i zadufaniem. Pani Moinko jest Pani bardzo młoda, wiecej pokory do nauki, ktorą pani dopiero poznaje!

      Usuń
  7. No to może z innej beczki - nie mogę znaleźć żadnego preparatu z aktywnym kwasem foliowym oprócz femibionu dla kobiet w ciąży - czy możesz coś polecić bo aptekarki jakieś niezorientowane są.
    Po drugie jeśli brałabym ten femibion który jest z joden (mam Hashimoto) to czy jak będę również brała selen to będzie ok?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale jednak może coś jeszcze dopowiem w temacie waszej dyskusji - mi bardzo podoba się ten blog. Znalazłam tu bardzo dużo cennych wskazówek. Jeszcze się nie spotkałam żeby jakaś ważka sprawa naukowa nie budziła kontrowersji. To wręcz normalne że dyskutanci się spierają - szkoda tylko że nie zachowujecie eleganckiej formy. Można przecież poddać w wątpliwość cudze opinie w sposób uprzejmy i zachęcający do dyskusji a nie arogancki i agresywny. Nie pozwólmy aby chamstwo szerzyło się dzięki anonimowości internetu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Określenie antyoksydanty jest bardzo pojemne. Antyoksydantów jest cała masa, a stwierdzenie , że glutation jest najsliniejszym przekazuje informację , że jest pierwszym i głównym odbiorcą ROS, RNS. Ale glutation , który odebrał ROS, RNS wymaga regeneracji, ponieważ sam stał się b.silnym rodnikiem uszkadzającym komórkę.
    Reakcje zachodzące w komórce są bardzo gwałtowne, nawet z emisją ultrafioletu !
    Żeby nie doszło do uszkodzeń potrzebne są odpowiednie poziomy antyoksydantów o róznych powinowactwach. Np. dla DNA takim mniej znanym związkiem jest ergotioneina - polecana dla radioterapii.
    Antyoksydanty tworzą kaskady przepływu ROS, RNS , a ostatecznym i bezpiecznym ich odbiorcą w komórce jest witamina C. I dopiero w tej formie RNS, ROS mogą być poza komórkę.
    Np. cysteina jest b. reaktywna i ta jej reaktywność jest przeniesiona na glutation.
    W osoczu praktycznie cała cysteina podróżuje jako cystyna lub z białkami, ponieważ wolna byłaby zbyt reaktywna. To tyle w telegraficznym skrócie.
    Dla szerzej zainteresowanych polecam
    http://www.ambulans.com.pl/product_info.php?products_id=33044

    OdpowiedzUsuń
  10. http://www.freeacnebook.com/contents.htm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś tam odnośnie celluitu, i generalnie do dziś to temat jakiego nie ruszam :) Kwestia trawienia białek pojawia się często, podobnie jak kaskada hormonalna. Moussa kiedyś zebrał nawet kilka badań w całość http://suppversity.blogspot.com/2013/07/suppversity-cellulite-special-etiology.html, ale wciąż mam sprzeczne myśli :)

      A co z enzymami odpowiadającymi za redukcję i utlenianie glutationu? I inne czynniki wpływające na recykling glutationu? Kiedy mamy problem?

      Usuń
    2. Książkę przeczytałem pod kątem SM chwilę temu. Jest kapitalna, niestety trzeba mieć podstawy biochemii. Jak znajdę ją i będę miał więcej czasu to napiszę. O samym glutationie jest ok. 100 stron w dwóch rozdziałach - ogólnie i w OUN. Ale pozostałe rozdziały też są ze sobą powiązane - naprawdę na ten moment nie dam rady, bo wydaje mi się , że coś sie kroi z Ebolą.

      http://www.dobreksiazki.pl/b3378-bioterror-jak-nie-dac-sie-zabic.htm

      Usuń
  11. Glutation to tylko początek. Cały akapit o kwasie foliowym jest nieprawdziwy. Suplementy kwasu foliowego nie są szkodliwe i nie zaburzają procesu metylacji. Część o proteinach jest niezrozumiale napisana. Syntetyczny kwas foliowy nie różni się od naturalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Jakubie prosze napisac cos wiecej. Trzeba chronic ludzi przed takimi pseudo "naturopatami" z bardzo uproszczona wiedza naukowa.

      Usuń
  12. A może oprócz propozycji suplementacji dla osób z mutacją genu odpowiadającego za metylację, warto podać też wskazówki dietetyczne?
    Np. czy takie osoby mogą jeść dużo żywności będących bogatym źródłem kwasu foliowego, powiedzmy zielonych liści? Czy tez może zawarty w nich kwas foliowy może być niewskazany dla osób z tą mutacją?

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam wszystkie komentarze, bo jak ktoś wcześniej zauważył, nierzadko można dowiedzieć się z nich rzeczy nowych, dodać choćby kilka kolejnych znaków zapytania, etc. Wróciłam do wpisu Patryka z 30 lipca 2014, inicjującego hmm... "dyskusję". No cóż, szanowny Patryku, zapewne tego nie przeczytasz, bo czas minął długi, ale Twoja wypowiedz w odbiorze czytelnika nie jest głosem rozpoczynającym dyskusję. Jest NAPAŚCIĄ przesyconą wzgardą, protekcjonalnością, nieunikającą inwektyw i jakby osobistych tropów, (co zaskakujące - czyżbyście się Państwo znali osobiście?). Niestety - taka forma jednoznacznie, drastycznie umniejsza jakość i wartość merytoryczną zarówno pierwszej, jak i kolejnych Twoich wpisów. To nie było zaproszenie do rzeczowej odpowiedzi, tylko do bijatyki słownej w retoryce dalekiej od merytorycznego zaopatrzenia tematu. Noo, coś na kształt takiego sobie bicia piany pośród nietrafnie wybranej socjotechniki ;-)
    A Twoje zdanie w dyskusji mogło być takie cenne, gdybyś nie zagrał w klocki bufona upaćkanego co nieco w seksistowskim sosie. Jeśli, jak zapewniasz, Twoja intencja była daleka od urażania autorki blogu, to możliwe, że masz problem z formułowaniem meritum w tonacji po prostu neutralnej, kiedy na czoło wysuwają się argumenty, a nie szarpanie za warkocz, czy ubranko. Dbałość o formę wypowiedzi jest przede wszystkim kwestią skutecznej komunikacji. Jeśli świadomie stosuje się ton zaczepny - zgoda, ale trzeba na bieżąco kontrolować, czy nie cierpi na tym przekaz, jako taki. Twój tutaj zapadł na anemię, właśnie z powodu już to taplania się w samozadowoleniu, już to zdominowania wypowiedzi przez zbyt silne nacechowanie emocjonalne.
    I na koniec, odnośnie istoty rzeczy, a także słownictwa - określenia: najważniejszy, czołowy, wyprzedzający, wybitny etc., można znalezć nawet na PubMed, a to nie jest, jak wiemy, słynny obiekt z blogosfery. Zanim znów zastosujesz swoją ostrą jazdę ex cathedra na kolejnym blogu, nieśmiało sugeruję, by nie zapominać, do kogo jest adresowany ten rodzaj komunikacji. Odbiorcy takiego przekazu nie potrzebują, ani nie chcą otrzymywać stricte naukowego artykułu z długą bibliografią na końcu. Ze wszech miar oczekiwane jest ujęcie popularne, praktyczne, a takie z konieczności może nie uchronić się przed skrótami i uproszczeniami, czy nieścisłością, które, choć urażą umysł naukowca, nie poczynią szkody "zwykłemu" odbiorcy, dając mu elementarne rozeznanie w przedstawianym zagadnieniu. Blog Tłuste Życie spełnia swoją rolę po prostu znakomicie! :)
    Z pozdrowieniami,
    IGP

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam, mam przebarwienia na twarzy,czy winny może być niedobór kwasu foliowego lub niewłaściwa metylacja

    OdpowiedzUsuń
  15. spożycie naturalnego kwasu foliowego (B9) zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego:
    https://www.sciencedaily.com/releases/2011/07/110705123616.htm

    a syntetycznego zwiększa ryzyko zachorowania:
    http://www.greenmedinfo.com/blog/synthetic-folic-acid-may-contribute-colorectal-cancer2

    OdpowiedzUsuń