Sierpień 29, 2014

Co mówi norma laboratoryjna?

Nie zliczę ile razy widzę badania, które wzbudzają we mnie podejrzenia, a ich właściciel od lekarza usłyszał, że wszystko jest w porządku. Czasem nawet wyniki znajdują się poza normą laboratoryjną, i też dla lekarza są w porządku. Pomijam, że normy laboratoryjne mają wiele wad, ale w końcu po coś zostały stworzone.

W idealnym świecie analiza krwi ma na celu zrozumienie fizjologicznych priorytetów, czyli indywidualnych obszarów, które są dysfunkcyjne lub wytrącone z równowagi. Ta wiedza powinna pomóc stworzyć efektywny, spersonalizowany protokół leczniczy, a powtórne testy ocenić jego skuteczność i ogólny postęp leczenia.
W realnym świecie testy krwi mają wiele ograniczeń wynikających chociażby z dynamiki naszego ciała i jego homeostatycznej natury. Wiele najważniejszych biochemicznych wskaźników jest zależnych od wielu fizjologicznych czynników, co utrudnia jednoznaczną konkluzję, co jest powodem czego. I przede wszystkim pojedynczy test rzadko mówi wiele, jeżeli nie mamy całego obrazka w postaci kilku innych wyników z różnych okresów czasu. Dzięki temu możemy zaobserwować tendencję i proces, który doprowadzi w przyszłości do posażniejszych problemów.
Np. w początkowym okresie autoimmunologicznego zapalenia tarczycy, TSH skacze i robiąc jeden test możesz uchwycić stan gdy TSH będzie niskie, a hormony tarczycy nawet wysoko. Lekarz powie, że jest idealnie i nie sprawdzi przeciwciał. Tkanka tarczycy będzie nadal atakowana i uszkadzana, aż w końcu dojdzie do trwałej niedoczynności i wtedy medycyna konwencjonalna przyklei Ci etykietę chorobową. Niestety wtedy już będziesz skazany na dożywotnią podaż hormonów. A nawet jak TSH na kilku testach będzie skakało, lekarz najczęściej lekceważy ten fakt. Podobnie jest z poziomem glukozy we krwi czy odchyleniami w morfologii. Obniżone limfocyty, leukocyty czy zmiany w neurocytach nie mogą być lekceważone. Ale jedna zmienna, czy jeden test to często zbyt mało aby zobaczyć początek nieoptymalnego procesu. Dlatego tylko analizowanie grupy wskaźników we krwi ma sens, inaczej nie wiadomo co zrobić w nieprawidłowym wynikiem, i najczęściej pozostaje zignorowany.
Dla przykładu, mają niską ferrytynę wciąż chcesz wiedzieć czy MCV, MCH i MCHC odbiegają od normy (funkcjonalnej) oraz jaki jest poziom kwasu foliowego, B12 czy B6, której notabene się w Polsce nie bada. Mając niski sód również chcesz znać przyczynę tego stanu. A na takową może wpłynąć wiele czynników: hormony nadnerczy, funkcje nerek, wewnątrzkomórkowa aktywność potasu, ilość płynów, dietetyczny sód czy ADH. Mając wysoki sód zamiast zrzucać winę na dietę, trzeba popatrzeć na relację sodu z innymi wskaźnikami jak  np. potas albo albumina, czerwone krwinki czy hemoglobina, bo być może osoba cierpi na odwodnienie.
Podobnie enzymy wątrobowe, wszyscy szukają ich wysokiego stężenia, i wtedy można ogłosić chorobę/uszkodzenie wątroby. Tymczasem niski poziom enzymów wątrobowych to zły znak, ponieważ pełnią one rolę nośników chociażby magnezu i witaminy B6. Takich przykładów jest multum, nie bez powodu książki do diagnostyki funkcjonalnej mogą służyć za mały stolik 🙂
Ale kwestia dobrej interpretacji badań to jedna sprawa, a normy jakimi posługują się lekarze, a dokładniej jakich używają laboratoria, to drugi problem. Wiecie jak powstało większość norm laboratoryjnych (poza cholesterolem)?
Normy laboratoryjne w większości są oparte o odchylenie standardowe. Czyli ze wszystkich osób, które w danym czasie przyszły do laboratorium, odjęto skrajne 2% i cała reszta w środku została oznaczona jako norma. Przy takim założeniu ok. 95 przypadków na 100 osób chorych, zdrowych, starych czy młodych mieści się w „normie”. Norma nie ma nic wspólnego ze zdrowiem czy optymalnym poziomem dla konkretnego przypadku.
Świetną analogię podał kiedyś Jacob Teitelbaum (ten słynny lekarz od fibromialgii). Jeżeli chciałbyś ustalić normalny zakres dla numeru buta, idź do centrum handlowego i zmierz numer buta 100 pierwszych napotkanych osób. Prawdopodobnie dla osoby dorosłej będzie to zakres od 35 do 47. Odejmij skrajne przypadki i masz przedział od 36 do 46. I teraz każdy ściąga buty, i ubiera obuwie osoby obok. Powiedzmy, że jesteś jedną z tych osób, i jesteś z mężem. Wkładasz jego buty rozmiar 42, a on Twoje 38. I idziecie do lekarza od butów 😉 Ty gubisz co chwilę po drodze za duże męskie buty, a mąż już ma odciski od za małych szpilek. Lekarz robi test i mówi, masz rozmiar 42, ten rozmiar jest w normie, buty są ok. Analogicznie do męża, 38 jest w normie. Teitelbaum poleca podczas rozmowy z lekarzem przynieść buty o mniejszym rozmiarze i zaproponować mu aby ponosił je do czasu następnej wizyty, bo przecież mieszczą  się w normie wynikającej ze standardowego odchylenia. Może wtedy zrozumie na co Ciebie naraża. Ty w końcu musisz nosić zbyt mało/dużo chociażby hormonów tarczycy i nikt się nie przejmuje.
I wspomniałam o tarczycy celowo, bo nie ma dnia abym nie widziała dramatycznie niskich wyników ft3, lub wysokiego TSH przy ewidentnych objawach niedoczynności i lekceważącej postawy lekarzy, którzy uważają, ze wszystko jest w normie. I tak naprawdę na tarczycy znam się chyba najlepiej 🙂
Leczenie tarczycy nie jest łatwe, nie polega tylko na podaniu Euthyroxu lub większej dawki Euthyroxu. Pomijam już kwestię szukania przyczyny niedoczynności, którą najczęściej jest podłoże autoimmunologiczne, ale samo dobranie dawki hormonu wymaga od lekarza pewnej świadomości i wiedzy/praktyki. Wiele osób ma problemy z tarczycą i anemię, i tu żadne hormony dostępne w Polsce nie pomogą, ponieważ brak żelaza będzie zaburzał konwersję T4 w T3, podobnie jak brak selenu, problem z pracą wątroby czy jelitami, w których większości zachodzi konwersja. Niestety endokrynolog wypisując receptę nie zastanawia się jaki masz poziom ferrytyny, lub czy wątroba i jelita są sprawne. Dodatkowo dochodzi problem stresu, gdzie z założenia chroniczna choroba jest stresorem 24h w organizmie, oprócz innych stresorów, jakie niewątpliwie większość osób ma (emocje, finanse itd.).
Nie ma jednego leku dla wszystkich, stąd wiele osób będzie się czuć lepiej na combo T4 plus T3 lub naturalnej tarczycy. Tak naprawdę oprócz ogólnego schematu > naturalna tarczyca -> combo T4 +T3 -> samo T4, są osoby i są okresy czasu, gdzie trzeba będzie popracować nad dawką i być może formą leku. Nie zawsze jest to wykonalne na podstawie badań. Gdy np. bierzesz naturalną tarczycę lub combo, i poziom łączny T3 przekracza 35 mikrogramów na dobę, TSH nic już nie powie…zawsze będzie niskie, bo przyjmujesz więcej T 3 niż naturalnie tarczyca produkuje. To nie oznacza nic złego, tyle tylko, że wtedy lekarz musi bazować na objawach, a nie stężeniu TSH. Jeżeli bierzesz większą dawkę combo to T4 może spaść bardzo nisko, i lekarz nie mający o tym pojęcia podnosząc hormony może doprowadzić Cię do nadczynności polekowej i utraty wrażliwości receptora na hormony tarczycy. Niskie T4 nie jest problem przy takiej terapii, ale wysokie T4 jakie widzimy  u osób będących na samym T4 może doprowadzić do osteoporozy. I wile razy widzę schemat: wysokie T4, niskie T3, a lekarz dorzuca jeszcze więcej Euthyroxu czy innego T4. I nie wiem czemu do niego nie dociera prosty komunikat: organizm nie radzi sobie z konwersją, więc więcej nieaktywnego T4 nie jest rozwiązaniem. Z kolei niektóre osoby będą potrzebować samego T3, chociaż takie przypadki zdarzają się rzadko.
Z innymi hormonami bywają jeszcze większe problemy gdy chodzi o diagnostykę. Wszystko poza ft3, ft4 i testosteronem mierzymy w Polsce w całkowitej ilości. Gdy hormon jest związany z białkiem, czyli nie jest wolny, to tak naprawdę nie wiemy jaki jest jego poziom w organizmie. Tylko badanie ze śliny daje nam realne wyobrażenie o poziomie hormonów. Możemy po części rozwiązać ten problem badając globuliny wiążące hormony. Co jednak jest bardziej przerażające to konieczność interpretacji i doboru terapii na podstawie jakiś cholernych punktów w całym cyklu. Logicznie myśląc, jeżeli cykl menstrualny trwa 28 dni, to zmierzenia np. estrogenu w 1 punkcie nie mówi nic o tym czy hormon jest wydzielany poprawnie. Może być w normie w tym danym punkcie, a następnie zamiast spadać utrzymywać się na stałym poziomie, co daje po prostu przewagę estrogenową.  Podobnie jest z innymi hormonami. Standardem w funkcjonalnej diagnostyce jest test 28 dniowy, z kilkunastu próbek śliny pobieranych niemal z każdego dnia, tak aby można było zaobserwować realny pozom hormonów i tendencje.
Każda kobieta jest unikatowa, podobnie jak każdy cykl hormonalny i patrzenie na całość przez pryzmat jednego dnia, chociażby najważniejszego, nie może być słuszne.
Wciąż też jest problem ze zbadaniem poziomu elektrolitów chociażby w czerwonej krwince, zamiast krwi, która przeważnie utrzymuje homeostazę bardzo długo po tym jak powstaną niedobory. Ale nawet gdy sód czy potas są niskie/wysokie wciąż jest to lekceważone przez lekarzy. Czasem aż człowiek się zastanawia po co te badania, skoro nawet jak coś jest poza normą, tą kiepską normą laboratoryjną, nic się z tym nie robi dopóki nie ma określonego rozwiązania farmakologicznego. Jak cholesterol idzie w górę, albo glukoza to lekarz jest bardziej zainteresowany, nie dlatego że ten stan jest bardziej niebezpieczny dla zdrowia, tylko dlatego, że w takich przypadkach istnieje gotowe alopatyczne rozwiązanie – statyny, metformina…
Funkcjonalna diagnostyka wciąż nie istnieje w Polsce, co niestety stwarza dużą szansę na zignorowanie procesów, które kiedyś mogą doprowadzić do chronicznej choroby. Osobiście nie chcę być powyrównywa do żadnej średniej populacji, chcę być porównywana do osoby  młodej, zdrowej i nie obciążonej genetycznie chorobami.  Ale nawet gdy cyferki są idealne to wciąż każdy lekarz ma za zadanie leczyć pacjenta, nie cyferki i chyba to lekceważenie symptomów chorych jest najbardziej martwiące.

Darmowy
test diagnostyczny

Dowiedz się, które obszary Twojego organizmu nie funkcjonują poprawnie.

dieta
eliminacyjna

Samodzielne rozwiązywanie problemów pokarmowych.

pobierz
przewodnik

Paleo w pigułce.

Zapisz się na
konsultacje

Najczęściej czytane

Fizjologiczne aspekty odchudzania – dysfunkcja komórki

Dziś kolejny, trochę traktowany po macoszemu i nie cieszący się dużą uwagą, aspekt fizjologiczny wpływający na odchudzanie – komórka i jej praca.... Zobacz więcej


Euthyrox, Eltroxin – czego nie wiesz o syntetycznym T4?

Nie ma dnia abym nie dostała wiadomości na temat chorób tarczycy. Niedoczynność jest tak często diagnozowana w ostatnich latach, że zaczyna to... Zobacz więcej


Co słychać w paleo świecie? (by Victor)

Poniżej pierwszy paleo newsletter na Tłustym Życiu! W całości został przygotowany przez Victora.Niestety wszelkie odnośniki są tylko w języku angielskim, ale mimo... Zobacz więcej


Hashimoto (autoimmunologiczna niedoczynność tarczycy)

Niedoczynność to poważny problem w ostatnich latach. Coraz więcej osób choruje i coraz częściej pacjent słyszy, że jego choroba to Hashimoto. Przeważnie... Zobacz więcej


Rola hormonów kobiecych w chorobach autoimmunologicznych

Temat chorób autoimmunizacyjnych w ostatnich latach jest coraz częściej poruszany. Chorzy przestają być biernymi pacjentami, skazanymi na farmakologiczny model leczenia, i zaczynają... Zobacz więcej


Archiwum wpisów

Archives

Godziny otwarcia gabinetu:

PN-PT 10:00-18:00

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.