Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

15.08.2014

Kiedy w końcu wyzdrowieję?

Podczas konsultacji często słyszę pytanie : "ile zajmie powrót do zdrowia"?. Moje terapie są holistyczne, kompleksowe i dość agresywne, stąd efekty generalnie mnie zadowalają, ale czasem na powrót do zdrowia trzeba poczekać. Zawsze gdy mowa o zdrowiu cierpliwość jest wskazana, ponieważ teoretycznie stan który postępował kilkanaście lat nie cofnie się w kilka tygodni. Praktyka bywa jednak różna.


Jak szybko wrócimy do zdrowia zależy od wielu czynników:

1) Jak bardzo zaawansowany jest nasz stan zdrowia

Istotne jest czy objawy dopiero się pojawiły, czy może już odczuwamy od dłuższego czasu ból, brak energii, zmęczenie, a może masz widoczne problemy ze skórą, utrzymaniem wagi, zaburzoną praca organów lub ich zmianą w strukturze. Im bardziej zaawansowane procesy chorobowe tym leczenie może zająć więcej czasu.


2) Ogólny obraz zdrowia
Niektórzy mają wiele złożonych schorzeń, które nakładają się na siebie. Im więcej takowych, tym dłuższy będzie proces powrotu do zdrowia. Mając problem z wieloma chronicznymi procesami jak: insulinooporność, choroby autoimmunologiczne, nieszczelne jelita, problemy ze snem, neurodegeneracja mózgu (1,2), alergia czy zaburzona równowaga hormonalna, na pewno będzie Ci trudniej osiągnąć równowagę niż gdyby występował tylko jeden taki proces.


3) Geny
Naturopaci wierzą, że każdy rodzi się z unikatową konstytucją, która pozwala na szybsze i łatwiejsze wyleczenie u jednych, i dłuższe oraz trudniejsze u drugich. Konstytucja zależy głównie od genów, stanu zdrowia oraz wieku matki.


4) Wiek
Im jesteśmy starsi tym oczywiście proces regeneracji przebiega wolniej. De facto nie jest to tylko kwestia wieku, bo nasze organizmy starzeją się na skutek nieodpowiedniej diety czy stylu życia, a takie przyspieszone procesy starzenia i stan zapalny będą opóźniać naszą regenerację, mimo nawet młodego wieku.


5) Przeszłość
Gdy Twój styl życia i dieta nie były odpowiednie przez dłuższy czas, to możesz przypuszczać, że np. przejadanie się lub kiepskie jedzenie, wraz z niedosypianiem czy nadużywaniem alkoholu, a może do tego nadmiarem stresu, doprowadziło do mniejszej reakcji na naturalne leczenie i jednocześnie zmniejszenia zdolności regeneracji. Gdy styl życia doprowadza do nadmiernej szkody DNA i zmniejszonej zdolności naprawy, zmienia się epigenetyka wpływając na ekspresję genów, które włączają lub wyłączają "chorobę". Potrzeba sporo czasu aby ta zmiana zaszła w drugą stronę.


6) Metabolizm
Gdy metabolizm jest poprawny, mitochondrium efektywnie produkuje energię, co pozwala na szybszą regenerację. Gdy mitochondrium nie ma odpowiednich składników dla optymalnej pracy lub poziom toksyczności komórki jest wysoki, mniej ATP i prawdopodobnie więcej wolnych rodników jest produkowanych, co spowalnia proces leczenia.


7) Trawienie
Im sprawniej jesteś w stanie rozkładać i przyswajać jedzenie tym szybciej dostarczysz komórkom niezbędne składniki odżywcze, co pozwoli im na poprawną pracę, a Tobie na szybszą regenerację. Nieprawidłowe trawienie z kolei powoduje sporo stresu na przewodzie pokarmowych, i może doprowadzić do nowych problemów ze zdrowiem, od nietolerancji pokarmowych, przez zmianę ekosystemu jelit, aż po zaparcia.


8) Sen
Niedobory snu są powiązanie z wieloma problemami zdrowotnymi, od zmniejszonej wrażliwości insulinowej, aż po zmienioną florę bakteryjną jelit. Gdy regularnie zarywasz noce, stan zapalny wraz z niedoborami neuroprzekaźników i zaburzonym detoksem będzie spowalniał Twój proces leczenia.


9) Dieta
Każdy kto zmaga się z problemami zdrowotnymi prędzej czy później próbuje wspomóc się dietą. Niestety najczęściej brak wiedzy i obiektywnego podejścia do własnej osoby prowadzi do braku sukcesu. Stosowanie głodówek, dziwnych monotematycznych diet czy sugerowanie się tym co pomogło innym często potrafi pogorszyć zdrowie. Idealna dieta to zawsze indywidualni dobrana dieta.


10) Suplementy
Jestem zwolennikiem intensywnej, ale zazwyczaj krótkiej suplementacji gdy staramy się o powrót do zdrowia. Sama zmiana diety i stylu życia to nie jest zbyt mało aby sobie pomóc, ale zazwyczaj to zbyt mało aby pomóc sobie szybko lub gdy problemy zdrowotne są zaawansowane, a poziom "chroniczności" wysoki. Ale uważaj, nieodpowiadania suplementacja może nie przynieść żadnych efektów, a czasem nawet spowodować nowe problemy.


11) Ćwiczenia
A dokładniej równowaga, bo z doświadczenia powiem, że większość z nas ma skrajne tendencje: albo za dużo, albo w ogóle. Co ważne, aby zachować równowagę pomiędzy katabolizmem i anabolizmem. Ćwiczenia powinny być traktowane jako czynnik hormetyczny, gdy zmagasz się z problemami zdrowotnymi.


12) Stres
Moim zdaniem to jeden z najgorszych czynników jakie wpływają na nasze zdrowie, i żadna idealna dieta, plan treningowy czy suplementacja nie są w stanie zrównoważyć konsekwencji życia w chronicznym stresie. I nie mówię tylko o stresie emocjonalnym, ponieważ stres fizyczny czy biochemiczny również jest ważny. Jeżeli widzę kogoś z anemią, kto skupia się np. na Hashimoto to wiem, że nigdy nie wróci do równowagi. Stres emocjonalny, mimo że najbardziej przez nas rozpoznawany, często przez to, że jest obecny w naszym życiu dłuższy czas, bywa lekceważony. To może być np. praca jakiej nienawidzimy lub nieudany związek,w którym tkwimy, i mimo że nauczyliśmy się  żyć w takiej sytuacji, to jest to reakcja stresowa 24h.


13) Toksyny
Do tej kategorii możemy zaliczyć zarówno poziom toksyczności jaki mamy, ekspozycja na którą jesteśmy narażeni oraz zdolności oczyszczające naszego organizmu. Na nic detoks, gdy non stop jesteś narażony na toksyny. Często to właśnie próby oczyszczania na własną rękę wręcz pogłębiają poziom toksyczności organizmu. A komórka, która jest narażona na taką ekspozycję nie będzie prawidłowo pełnić swojej funkcji.


14) Alopatyczne terapie
Stosowanie większości konwencjonalnych leków w żaden sposób nie wpływ ana przyczynę problemu. Najczęściej przepisywane specyfiki mają za zadanie hamować symptomy choroby, ale przez swoją toksyczność i zaburzenie naturalnych reakcji organizmu, powodują pogorszenie stanu zdrowia. Farmakologiczny model leczenia z założenia (symptomy -> diagnoza -> lek) jest obarczony ogromnym ryzykiem błędu, i nie bierze pod uwagę żadnych dodatkowych czynników wpływających na stan zdrowia chorego. W konsekwencji takich alopatycznych terapii powstają niedobory, zmiany na poziomie jelit i wątroby oraz wiele zaburzonych procesów.


15) Podejście
Często my sami jesteśmy swoim największym wrogiem w procesie leczenie. Jesteśmy nieobiektywni, często skupiamy się na tych obszarach, które są już mocne, jednocześnie lekceważąc nasze słabości, i dodatkowo mamy tendencję do trzymania się przeszłości. To, że coś kiedyś zadziałało, nie oznacza, że teraz będzie podobnie. Zdrowie jest dynamiczne, jak również czynniki jakie na nie wpływają, stąd my też musimy wykazać się elastycznością.

33 komentarze:

  1. Czy bylabys w stanie podjac sie oceny mojej mamy chorujacej na zaawansowany gosciec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RZS to choroba autoimmunologiczna, więc mój ulubiony temat :)

      Usuń
    2. Stan mamy jest ciezki, ma nawrot. Bardzo chuda. Wyniszczona. Na Dabrowskiej byla, na glodowce byla. lewatyw jeszcze nie stosowala. Slabe rezultaty, jak dotad. Nie mozemy znalezc czegos/kogos kto nam pomoze dporadzi co robic. Nawet olej rycynowy pila. Ale sztywnopsci i bole nie pozwalaja normalnie funkcjonowac. Jak moge sie skontaktowac z Toba?

      Usuń
    3. http://www.tlustezycie.pl/p/zadaj-pytanie.html

      Usuń
  2. Na gościec polecam bor (razem z magnezem), omega 3, d3 i dietę owocowo warzywną na kilka tygodni, a potem paleo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio glosno jest o wlasciwosciach trawy pszenicznej. Czy jest ona dobra dla kazdego? Czy mozna ja spozywac jesli choruje sie na Hashimoto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiemy, badania takich produktów są ograniczone. Kiedyś jeden ekspert od tarczycy sugerował, że nie...ale raczej na zasadzie, że nie wiemy więc unikamy.

      Usuń
  4. Jak długo może trwać przywrócenie równowagi hormonalnej przez leki homeopatyczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czegoś takiego jak leki homeopatyczne, są albo leki, albo homeopatia

      Usuń
  5. " Często to właśnie próby oczyszczania na własną rękę wręcz pogłębiają poziom toksyczności organizmu. " Co dokładnie masz na myśli?

    OdpowiedzUsuń
  6. czy ktoś też tak ma, że rodzice/znajomi mówią "skoro tak zdrowo się odżywiasz, to czemu jesteś chora/źle wyglądasz, zacznij normalnie jeść"? Myślę, że dużo osób chce zobaczyć rezultaty diety, żeby mieć dowody na ich skuteczność i móc się bronić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie taki czas kiedy będziesz się super czuła na swojej diecie i na takie teksty będziesz się uśmiechać;-)
      Odzywiamy się dla siebie. A jak inni nie chcą się edukować i nie czytają badań ze zboża szkodza to już jego problem. Wszystkich z tego nie wyleczymy dlatego ważne jest nasze zdrowie.

      Usuń
    2. Przez większość czasu czuję się super, ale wszyscy oczekują, że skoro zmieniam dietę, to nagle zacznę wyglądać jak miranda kerr. Codziennie się starzejemy i ciężko mi niektórym wytłumaczyć, czemu teraz mam jakąś dolegliwość, której kiedyś nie miałam, wszyscy uważają oczywiście, że to od mojej dziwnej diety.

      Usuń
    3. Nie wiem jaką dietę stosujesz ale jeśli opierasz się na tym co pisze MS to odeslij ich do kilku badań.
      Czy te osoby też CI się tłumacza z dolegliwości co mają? Jakoś mi tu pachnie ingerencja w prywatna sprawę.

      Usuń
    4. W tym przypadku mówiłam o rodzicach, trzeba im wybaczyć, bo się martwią. Jest mi ich żal, mają chorą córkę, która wydziwia, podczas gdy wszystkie dzieci takie ładne i zdrowe, nawet z moją siostrą jest wszystko w porządku, jeżeli chodzi o fizyczność, tak samo cała rodzina, więc geny raczej odpadają. Oczywiście nie mówię im o wszystkich dolegliwościach jakie mam, raz coś tam mruknęłam o insulinoodporności, wyśmiała mnie, więc wolę nawet nie wspominać o "cieknących jelitach" etc. Ciężko znaleźć osobę, która nas zrozumie, większość osób wychodzi z założenia, że jeżeli jesteś chory to idziesz do lekarza

      Usuń
    5. Może rodzicom podarujesz książkę Davisa - pisze w miarę dostępnie i może to rodziców przekona? Wiem, że to trudne bo sama też pracuję nad moją mamą. Ale dotarłam do niej posiłkami, a to raz frittata na śniadanie, kurczak w ziołach, a to sama spróbowała mąki migdałowej i naleśniki zasmakowały.
      Może znajdziesz sposób na to aby rodzice sami zaczęli się nad tym zastanawiać?
      Może lubią sport i przykład Djokovica (nie je glutenu i nabiału, jego książka też jest ciekawa) do nich trafi? Mam nadzieje, że sprytnie sobie z tym poradzisz:-)

      Usuń
    6. Dziękuję za wskazówki, te książki to dobry pomysł. Moich rodziców w sumie przekonuje tłumaczenie o alergiach pokarmowych, ale jak do nich przyjeżdżam, to pojawia się pytanie, czy chce kanapkę, chociaż dobrze wiedzą, że nie jem chleba, to mnie strasznie czasami dołuje. Teraz już zaczęłam mówić, że nie mam ochoty/nie jestem głodna/nie lubię tego, bo inaczej to za każdym razem musiałabym się tłumaczyć czemu np. nie jem pomidorów. Wiem, że to nie jest jakaś wielka tragedia, ale czasami jest mi naprawdę bardzo ciężko, jak sobie pomyślę, że nie ma praktycznie nikogo w moim otoczeniu, kto rozumie ten problem. Mam zdrowo odżywiające się koleżanki, kilka na diecie, ale to zupełnie coś innego.

      Usuń
    7. Może na początek wystarczy ten wywiad: http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
      Rozumiem Cię. Jak lekarka pierwszego kontaktu dowiedziała się, że zdiagnozowano celiakie to powiedziała mi aby nie słuchać ludzi z otoczenia bo zwykle osoby, których to nie dotyczy to tego nie rozumieją, że nawet odrobiny chleba nie mogę zjeść. I z czasem zrozumiałam dlaczego to powiedziała. Moją mamę udało mi się trochę wciągnąć i odczuwa korzyści zdrowotne.
      Najśmieszniejsze, że mi nie przeszkadza że nie mogę tego jeść ale otoczeniu z jakiś powodów to przeszkadza. Jak mnie częstują czymś z glutenem to się pytam "dlaczego chcą mnie zabić?".
      Czasem mam wrażenie, że ludzie potrafią zrozumieć dietę wegetariańską z powodów etycznych a nie chcą zrozumieć diety bezglutenowej z powodów zdrowotnych.

      Usuń
    8. "Czasem mam wrażenie, że ludzie potrafią zrozumieć dietę wegetariańską z powodów etycznych a nie chcą zrozumieć diety bezglutenowej z powodów zdrowotnych."

      Dokładnie, jak ktoś nie je mięsa to jest w porządku, ale jak nie jesz chleba, to jest grubsza afera:) Dlatego jeżeli nie muszę, nigdy się do tego nie przyznaję. Wydaje mi się, że ludzie czują się wtedy w pewien sposób zagrożeni, szczególnie ci starsi, przyzwyczajeni do pieczywa, postrzegają to jako zamach na ich wartości, jeszcze jak ktoś jest katolikiem, to już zupełna porażka, bo przecież chleb to ciało Chrystusa etc. Cieszę się, że jestem na tej diecie, mam wtedy poczucie, że jestem na tyle silna, aby zwalczyć każdy nałóg i każdą pokusę

      Usuń
    9. No w takim opłatku też się czai gluten:-( a przecież to co od kościoła to jest dobre.... nie może szkodzić... ale szkodzi, są już parafie które uwzględniają bezglutenowców:
      http://www.celiakia.pl/komunia-oplatek/
      Taka postawa "nigdy się do tego nie przyznaję" ma swoje wady i zalety. Masz święty spokój ale tylko do czasu. Mam nadzieje, że z czasem otoczenie zrozumie, że gluten szkodzi i zaczną Cię lepiej rozumieć:-)

      Usuń
  7. Bardzo wartościowy tekst - zwraca uwagę na obszary, które często są zupełnie pomijane w procesie "samoleczenia", np. stres albo brak odpowiedniej ilości snu.
    Ja rozwinęłabym jeszcze ostatni punkt - podejście. Oprócz rozsądku i elastyczności, o której piszesz potrzebna jest też spora dawka optymizmu i pozytywnego nastawienia - myślę, że umartwianie się własnymi chorobami jeszcze nikomu nie przyniosło nic dobrego.
    Pozdrawiam wszystkich "zdrowiejących":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co a ja rozumiem, że ktoś może ten optymizm stracić. Jeśli bujasz się od lekarza do lekarza, i masz dolegliwości a lekarz ci mówi ze nic ci nie jest, ze wydziwiasz, itd. i trwa to kilka lat to naprawdę trudno o optymizm. Nie masz siły na życie, nie masz siły na pracę, i nie masz siły na walkę, czujesz tylko ból. Jak już wiesz z czym masz się mierzyć to jest to już połowa sukcesu.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Anonimowym. I dodam, że nie lubię określenia "pozytywnie nastawienie (myślenie)", wolę być "dobrej myśli", ;))

      Usuń
    3. Wiem o czym piszecie, sama też mam za sobą niezłą przeprawę z niedoczynnością tarczycy, więc rozumiem co to znaczy nie mieć siły na walkę z chorobą. Na podstawie własnych doświadczeń wiem też, że jakiekolwiek przebłyski pozytywnego myślenia (czy jak kto woli, 'bycie dobrej myśli') to bardzo ważna rzecz w procesie leczenia. I chociaż wiadomo, łatwiej powiedzieć niż zrobić, wierzę, że każdy ma na to przynajmniej w jakimś stopniu wpływ.

      Usuń
    4. Są takie stany, kiedy takie porady nawet do nas nie docierają. Zmęczenie, ból i brak siły na oddychanie uniemożliwia nam słyszenie otoczenia. Człowiek koncentruje się na najprostszych rzeczach bo dużo nas one kosztują. Takie wstanie z łóżka jest dla nas wyczynem, o reszcie nie wspomnę. Nawet nie rejestrujemy jaki mamy humor, i nastawienie. I wiem, że w takich chwilach nawet siła woli do życia nie wystarcza bo brakuje tej fizycznej siły.

      Usuń
  8. Od kilki dni czytam Twojego bloga, uważam, ze jest bardzo ciekawy i wiele problemów, które poruszasz dotyczą mnie samej:/ zrobiłam testy na nietolerancje pokarmowe, dostałam dietę na miesiąc, ale niestety już się kilka razy złamałam, nie potrafię zrezygnować ze słodyczy i pieczywa:/ postanowiłam od dzisiaj zacząć jeszcze raz, wierząc ze tym razem się uda. Moje wyniki tarczycy są niezadowalające,w sobotę mam wizytę u endo :tsh-1,040, ft3-1,86, ft4 - 0,86 anty tpo>600, anty tg- 58,45. Czy to hashimoto?ps. jestem 7 miesięcy po porodzie, wcześniej tylko anty tpo były powiększone, od 2 lat jestem na eutyroxie, teraz mam 50...z góry dziękuję za jakieś info

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaka masz dietę, ale dieta na nietolerancje pokarmowe nie wyklucza jedzenia słodyczy. Kwestia z czego te slodycze/łakocie sobie zrobisz. Pamiętam MS zamieszczala czasem przepisy na zdrowe łakocie, może coś dla siebie znajdziesz. MS zamieszcza też linki do różnych blogów z gotowaniem gdzie są smaczne łakocie z dobrych produktów.

      Usuń
  9. wieku matki... tzn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieku matki, kiedy rodziła :-)

      Usuń
  10. Hej, wspanialy blog. Ja choruje na hashi od 21 lat. Teraz mam 27. Kiedys nie przejmowalam sie chorobą bo wystarczyła jedna tabletka i było dobrze. Waga ok innych problemów nie miałam. Urodziłam zdrowego synka. Później zaczęły sie problemy ze stawami i toczeń. Od 4 lat na sterydach. Pół roku temu przeczytałam "dietę bez pszenicy" i zmienilam calkiem sposób odżywiania. Dzis przeciwciala toczniowe zniknęły, sterydy powoli odstawiam. Ale tarczyca zwariowała . Przeczytalam książkę pani Wentz. Zaczęłam suplementację selenem, biotyną i cynkiem. Ale TSH jest 2 razy wyższe niż wtedy kiedy jadlam wszystko jak leci! Podupadlam trochę na duchu. Bardzo sie staram, ale nie wiem co moge robić źle. Słodyczy też statam się nie jeść i popijam kefir wodny. W diecie mam też sporo warzyw. Może mi Pani poradzić, co robie źle? Pozdrawiam serdecznie, N.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaminy są bardzo ważne dla zdrowia. Bez wątpienia trzeba dbać, żeby było ich pod dostatkiem, ja na przykład stosuję i dla siebie, i dla synka witaminy Puritan's Pride. Niedługo pewnie zmienię na jakieś inne, za długo nie można brać tego samego - ale mogę polecić te witaminki, naprawdę wspierają odporność i czuć ich działanie.

    OdpowiedzUsuń