Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

24.10.2014

Podejście do zdrowia

Każdego miesiąca konsultuje kilkadziesiąt osób i mam wrażenie, że trafiają do mnie dwie kategorie chorych: "zdesperowani" i "ciekawi' :) Nie zrozumcie mnie źle czytając te etykiety, po prostu wciąż pomysł konsultowania przez Internet lub nie przez lekarza może wydawać się irracjonalny. Tymczasem każdy pomysł jest racjonalny, pod warunkiem, że widzisz efekty i sens.

Minęły już czasy gdy lekarz stoi na piedestale i jak mówi "skacz" to pacjent skacze. Większość moich klientów z kategorii "zdesperowanych" wie o tym doskonale. Przerobili już wiele medycznych sław i szukają pomocy wszędzie, czy to u mnie czy u uzdrowiciela zza rogu. Wielu lekarzy ich zawiodło, co w typowym konwencjonalnym i farmakologicznym systemie 15 minutowych wizyt nie dziwi. Trochę dziwi, czemu lekarz nie może się pogodzić czy też zaakceptować faktu, że pacjent nie jest dziś już niedoinformowanym elementem w całym procesie leczenia. Chorzy mają obecnie wszelki dostęp do informacji, a często wiedzą więcej niż niejeden lekarz i tylko relacja partnerska, pomiędzy prowadzącym a chorym, ma szansę doprowadzić do poprawy zdrowia. Innymi słowami mając chroniczną chorobę, potrzebujesz kogoś kto będzie Cię prowadził przez nieraz skomplikowaną drogę do zdrowia. Co innego gdy masz złamaną rękę lub zawał serca. Wtedy chcesz alopatycznej i szybkiej pomocy :)

Oczywiście nie sposób współpracować w ramach kilkuminutowej wizyty, i zaskakujące, że jest, że wiele osób czeka na taką wizytę nieraz miesiącami i liczy na to, że wszystko się zmieni. Niestety kilka minut wizyty nic nie zmieni, jeżeli sam nie weźmiesz odpowiedzialności za swoje zdrowie i to każdego dnia, każdym posiłkiem, ruchem, emocją czy myślą. Większość osób tego nie rozumie, tak samo jak nie jest świadoma, że zdrowie jest dynamiczne. To, że rok temu były inne symptomy, bo jadłeś tak a nie inaczej, nie oznacza, że tym razem również tak będzie gdy wprowadzisz tą samą dietę. Nasza fizjologia się zmienia, ale z drugiej strony jest też sumą naszych doświadczeń. Nie zliczę ile razy słyszę "ale to było rok temu" albo "już nie biorę leku x od 2 lat"...niestety zdrowie to nie pamięć podręczna jaką się czyści co jakiś czas. Wszystko co było do tej pory ma znaczenie i miało wpływ na to co jest teraz. Tymczasem co większość osób robi latami? Goni symptomy i hamuje sygnały ciała. Non stop.

Zdarza się, że chorzy przed 30-tką mają już historię stosowania leków na serce, ciśnienie, antydepresantów, hormonów, sterydów...o antybiotykach oczywiście nie wspominam. Większość z tych leków to czysta alopatia nie wpływająca na przyczynę stanu zdrowia. Hashimoto to idealny przykład. Ponieważ choroba wpływa na to jak produkujesz hormony tarczycy ale również jak organizm ich używa, nim Hashimoto zostanie zdiagnozowane powszechnie zdarza się przepisywanie beta blokerów, antydepresantów czy hormonów (tarczycy, płciowych). I nikt nie szuka przyczyny, ale czemu chorzy się na to godzą? Skoro ktoś kto wypisuje lek nie umie powiedzieć co jest powodem Twojego stanu zdrowia, tylko hamuje sygnały organizmu farmakologią, to gdzie jakaś dawka samokontroli i zdrowego rozsądku? Czasem oczywiście symptomy są tak poważane i utrudniające funkcjonowanie, że marzeniem jest ich stłumienie...ale wciąż musimy mieć większy obrazek w głowie.

Ile lat można nie słuchać sygnałów organizmu? Brak okresu? Podamy luteinę czy duphaston. Nieregularny okres? Może antykoncepcję. Niedoczynność tarczycy? Są hormony. Trądzik. Retinoidy zawsze działają. Stan zapalny? Sterydy czy leki przeciwbólowe są skuteczne. Wysypka? Może maść. I tak dalej...a przyczyny istnieją dalej w organizmie i nie miną tylko dlatego, że ktoś zajął się konsekwencjami procesów jakie nie zachodzą poprawnie w Twoim ciele. Przeważnie z czasem te przyczyny się pogłębia i pojawi się coraz więcej nowych symptomów. Nie nadążysz ich tłumić. I nagle okazuje się, że niejedna kobieta przed 30-tką jest pod opieką kilku lekarzu, bo niby zaczęło się od trawienia, ale potem siadła tarczyca, a teraz nie ma okresu itd. Większość moich klientów z kategorii "ciekawych" przychodzi z banalnym problemem, czasem trądzik, czasem trawienie...generalnie nic poważnego. A po badaniach i analizie okazuje się, że problemów jest więcej, a przyczyny poważne. Już słynna jest moja magiczna moc przyciągania autoagresji, bo sporo osób, która zgłosiła się z jakimś banalnym problemem, okazała się mieć zaawansowaną chorobę autoimmunologiczną.

I niestety muszę to powiedzieć: jesteśmy często sami sobie winni. Chcemy szybkich rozwiązań. Chcemy magicznej pigułki, a jeszcze bardziej chcemy aby zadziałała. I to naturalne. Nikt nie lubi poświęcać czasu i energię nad analizą i pracą nad swoim zdrowiem gdy objawy nie są jeszcze aż tak poważne (subiektywnie). 15 lat temu gdyby ktoś powiedział mi, że mogę wyleczyć trądzik dietą i zmianą stylu życia, odmówiłabym :) Chciałam szybkiego rozwiązania, i takie dostałam, a że pomogło na chwilę to już inna kwestia. Pół biedy jak nie pomoże, gorzej jak alopatyczna terapia pogorszy Twoje problemy, a efekt domina jest niestety klasykiem w konwencjonalnym farmakologicznym modelu leczenia. Większość leków ma więcej skutków ubocznych niż wskazań. Ale w przeciwieństwie do mnie sprzed 15 lat, wielu chorych chce wyzdrowieć i nie ma pojęcia o wszystkim o czym pisze. I przez to pada ofiarą niedoinformowania i może z frustracją stwierdzić, że nie powinni się interesować zdrowiem, bo od tego są lekarze...w końcu czemu ktoś ma siedzieć nad badaniami, publikacjami czy książkami i uczyć się tego za co płaci komuś innemu? Nie wiem, i też czuję frustrację, ale jednak to nasze zdrowie i tą odpowiedzialność trzeba ponieść. Pomyśl sobie, że idziesz z samochodem do mechanika na wymianę opon. I mechanik mówi, ze masz do wymiany amortyzatory i łańcuchy, całość będzie kosztować 800 zł. Co robisz? Płacisz i tyle? Większosć osób pojechałaby do innego sprawdzić czy faktycznie konieczna jest wymiana, a może do jeszcze kolejnego...a jeżeli chodzi o zdrowie, ludzie biorą receptę, kupują lek i czekają na cud.

Cuda w chronicznych chorobach rzadko się zdarzają. Trochę procesów musiało zajść zanim znalazłeś się w danym momencie, i trochę procesów minie nim wrócisz do równowagi. Ale aby do tego doszło trzeba przede wszystkim zacząć słuchać swojego organizmu i przestać traktować go jak totalnego idiotę, który nie wie co robi. Jeżeli np. progesteron jest niski i nie masz okresu, to naprawdę łykanie luteiny nie jest pomocą, jak cholesterol jest wysoki to statyny też nie są rozwiązaniem itd. Chyba, że faktycznie uważasz swoje ciało za głupią maszynę, która bez powodu postanowiła zabrać Ci okres czy podważyć cholesterol. Jest oczywiście miejsce na wiele leków w wielu sytuacjach, ale nigdy w chronicznych chorobach alopatyczne rozwiązania nie powinny być jedynymi krokami jakie wykonujesz. I wielu lekarzy powoli zaczyna to rozumieć przynajmniej w  kontekście autoagresji, bo regularnie zgłaszają się do mnie ze swoimi chorobami autoimmunologicznymi na konsultację. Ale wciąż, to od Ciebie zależy co zrobisz. Nie umiem obiektywnie stwierdzić czy jest łatwo czy trudno uczyć się o zdrowiu, ale na pewno warto, bo nikt za nas tego nie zrobi, a dopóki medycyny funkcjonalnej w Polsce nie ma, jest to rozsądna opcja dla każdego chorego. I wielu z was chce wiedzieć więcej, co mnie cieszy i dzięki twemu widzę sens pisania tego bloga.

Winsoki z tego spontanicznego posta miały być następujące:
1) trzeba być zaangażowanym w swoje zdrowie, nawet jeżeli w pewnym momencie głupiejesz od nadmiaru informacji i nie wiesz już co jest prawdą, a co nie ;)
2) nie traktuj swojego organizmu jak idiotę, który nie wie co robi tylko zacznij go słuchać i współpracować z nim
3) pamiętaj o cierpliwości, ponieważ każda chroniczna choroba wymaga czasu i konsekwencji nim da się oswoić
4) z niektórymi chronicznymi chorobami całe życie musisz być z relacjach, ponieważ będą gorsze i lepsze momenty, dlatego trzeba się nauczyć co wpływa pozytywnie, a co negatywnie na Twoje symptomy
5) nie jest łatwo znaleźć kogoś kto pomoże Ci przejść drogę ku zdrowiu, ale takie osoby istnieją 
6) zawsze popełnisz mniej lub więcej błędów ucząc się o zdrowiu i wprowadzając naukę, a nawet zalecenia innych w życie 
7) postaw na profilaktykę, aby potem uniknąć poważnych problemów (np. w rodzinie występują nowotwory, chorób serca czy autoimmunologiczne)
8) unikaj zbędnej alopatii
9) zawsze zadawaj pytania i drąż temat, nie daj się zbyć
10) nie zapomnij, że zdrowie jest dynamiczne i zawsze trzeba o nie dbać, a coś co działało wczoraj dziś może być nieskuteczne


P.S. Przypomniało mi się jeszcze coś: nie zostawiajcie swojej dokumentacji medycznej u lekarza, bo potem powiedzenie, ze wyniki były w normie naprawdę nic nie pomoże, albo że USG było ok...aby zobaczyć proces musisz mieć wiele badań, zwłaszcza tych " w normie".

Posty powiązane:

64 komentarze:

  1. Ja mam pytanie całkowicie niezwiązane z tematem.
    Co Pani sądzi o teorii, która mówi, że większość chorób jest powodowana przez pasożyty (bodajże 95%)?
    Czy kiedykolwiek się Pani odrobaczała i w jaki sposób? Co Pani doradza/odradza w tej kwestii?

    Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź. Do tematu podchodziłam sceptycznie... Bo jak w wieku 22 lat można mieć różne cuda w sobie? Ale to co ze mnie wychodzi... białe przywry, kawałki robali - szok :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak ze wszystkim musi być równowaga i raczej wierzę, że pasożyty działają bardziej ochronnie niż szkodliwie ;) Nasz ekosystem jest ogólnie zaburzony, grzyby, bakterie i inne żyjątka. I przede wszystkim z naszą technologią, a raczej jej brakiem, znalezienie pasożyta graniczy z cudem. Chyba, że zostawia ślady po sobie co 3 dni...ale są i takie, co 8 mc nie zostawiają.

      Usuń
    2. Pasożyty, Droga Pani, to żyjące organizmy które odżywiają się naszym pokarmem i robią toksyczne dla naszych organizmów kupki. - o jakiej równowadze Pani mówi ? - Psa odrobaczamy 8x w roku ( po pierwszych dwóch tyg zabijamy dorosłe osobniki, a w następnym rzucie nienarodzone potomstwo pasożytów ), a siebie nie odrobaczamy prawie nigdy. pasożyty gnieżdżą się w jelitach i w okrężnicy, palców tam się włoży i rzeczywiście " znaleźć pasożyta " trudno, ale w badaniu kału bestie wychodzą pod mikroskopem.

      Usuń
  2. Pewnie ma Pani mnóstwo takich wiadomości i komentarzy z pytaniami, ale spróbuję, może uzyskam odpowiedź, byłabym bardzo wdzięczna! :)
    Dzięki Pani udało mi się odkryć, że mam SIBO. Byłam dzisiaj u gastrologa, przepisał antybiotyk. Tutaj moje pytanie: razem ze wzdęciami pojawiły się problemy skórne. Tzn. od urodzenia choruję na AZS, ale teraz pojawił się trądzik, całe policzki i czoło mam pokryte pryszczami,trwa to już ok 3/4 msc. Pytałam lekarza, czy ma to związek z SIBO, stwierdził, że trądzik i jelita nie mają powiązania... Czy według Pani mogę się spodziewać poprawy skóry po antybiotyku czy szukać innej przyczyny?
    Zaznaczam, że nie jem glutenu, nabiału i jajek. Od niedawna jem sporo imbiru i chilli, może to jest powód? Tylko jeśli to imbir i chilli to a) skóra się "oczyszcza" z toksyn? czy b) skóra źle reaguje i powinnam odstawić?
    Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź, nie mam do kogo się zwrócić w tej sytuacji a Pani ma wiedzę większą niż niejeden lekarz. Pozdrawiam i dziękuję za czas poświęcony na prowadzenie bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chili ludzie z chorobami immunologicznymi powinni unikać (protokół autoimmunologiczny), imbir jest jednym z pierwszych pięćdziesięciu pokarmów do przebadania na nietolerancję w tescie Food Detective, nie piszesz nic o chorobach auto, jednak jest Sibo czyli lepiej ich (jelit) nie drażnić ;-) pozdrawiam

      Usuń
    2. pewnie ze trzeba szukać przyczyny bo antybiotyk być może poprawi ale na pewno zaszkodzi na jelita, zmieni florę bakteryjną i pogłębia się Twoje kłopoty.

      Usuń
    3. Ja też AZS traktuje jak autoagresję. Antybiotyk w SIBO to często mus, niemniej jednak konsekwencje będą dla odporności, więc można się spodziwać po x czasie i nawrotu SIBO i pogorszenia skóry. SIBO jest tylko objawem. Nie przyczyną. Chilli stymulują system odpornościowy.

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję za komentarze! W takim razie rezygnuję z chilli i imbiru, nie myślałam, że mogą podrażnić jelita... Jest tyle pozytywnych opinii na ich temat, więc byłam pewna, że tylko mi pomogą i nie mogą zaszkodzić. Miałam robiony test Food Detective 2 lata temu i faktycznie wyszła mi ta najmniejsza nietolerancja na imbir. Domyślam się, że muszę wyeliminować wszystkie przyprawy korzenne.
      Jednak zmartwiło mnie to, że SIBO powróci... nawet jeśli moja dieta będzie idealna to muszę spodziewać się nawrotu? Tylko pytanie, co jeść, bo z tego co wyczytałam każdy organizm reaguje inaczej :( Ja tylko po mięsie nie mam wzdęcia.

      Jeszcze jedno pytanie, bardzo mnie to nurtuje - czy mogłam wywołać SIBO poprzez nadmierne zażywanie probiotyków, które mają w składzie Lactobacillus acidophilus? Mówię tutaj o Biopron Valosun C, brałam chyba przez ok. rok codziennie 2 kapsułki.
      Po kuracji Xifaxanem chcę zacząć zażywać Sanprobi. Jednak boję się teraz jeść probiotyk z taką częstotliwością, czy jedna kapsułka co 2 dni ma sens?

      Usuń
    5. WAŻNE!!! Trądzik i jelita są ze sobą bezpośrednio powiązane!!! Zazwyczaj to stan zapalny jelit i dysbioza, często również nadmierne namnażanie grzybów z gatunku candida powodują uporczywy, trudny do leczenia trądzik. Wszystko co stosujemy na skórę, retinoidy itp to tylko próba łagodzenia objawów a nie leczenie przyczyny. Chore jelita, przenikanie toksyn przez błonę śluzową jelit - to najczęstsza przyczyna trądziku. Leczymy jelita, przywracamy równowagę mikroflory, uzupełniamy przy okazji niedobory antyoksydantów i w większości przypadków trądzik znika.

      Usuń
    6. Moja rada to koniecznie oczyścić organizm ze złogów kałowych, których każdy dorosły osobnik, który nie przeprowadza oczyszczeń 2 x w roku ma ich wg dr Michala Tombaka od 8 do 15 kg nosząc to g… w sobie przez wiele lat. W oczyszczeniu organizmu bardzo pomoże zestaw jaki Pani dostanie na www.colonpack.pl (sorry za reklamę, ale nie widzę lepszego sposobu). - Trzeba leczyć przyczynę, a nie objawy :)

      Usuń
    7. 8-15 kg? Co za bzdury. A tytuł naukowy Tombaka nie jest nawet potwierdzony. Samozwańczy pseudo doktor. Jeżeli chce się, by takie strony jak ta były uznawane za poważne źródło wiedzy, trzeba tępić propagowanie takich bzdur czy też idiotów bedących ich źródłem.

      Usuń
    8. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7411 O "dr" Tombaku trzeźwym okiem.

      Usuń
  3. Wspaniały artykuł, pod którym można się podpisać rękami, nogami i wszelkimi innymi mackami i szczękoczułkami ;) Smuci mnie jak słyszę np. od bliskiej koleżanki jak "łyka jak młody pelikan" wszystko co powie lekarz. Bo to przecież lekarz! a to jak powszechnie wiadomo nadludzie i są nieomylni!

    OdpowiedzUsuń
  4. Święta prawda.Codziennie dziękuje Bogu ,że Panią poznałam. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rowniez czekam na odpowiedz pierwszego komentarza, jak to jest z tymi pasozytami???

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana MS, prosiłabym chociaż o jakąś wskazówkę co zrobić, gdzie szukać przyczyn (lub może ktoś inny coś podpowie). Teraz już pewnie będzie pół roku jak borykam się z masakryczną (zdaje się) alergią kontaktową dłoni. W zasadzie to samych palców obu rąk. Miałam nawet podejrzenie świerzbu, ale niemożliwe żeby przez taki czas nie rozprzestrzeniło się takie paskudztwo jeszcze gdzieś, i nie przeniosło na męża i synka niemowlaka.
    Wygląda to tak, że robią mi się takie bezbarwne, małe bąbelki, które swędzą jak tysiąc komarów i najchętniej zadrapałabym to do krwi (czego oczywiście nie robię), najbardziej nasila się po nocy. Strasznie pęka mi skóra, potrafi miejsce przy miejscu, jest cała w małych rankach. Nieraz oczywiście ranki się zanieczyszczają. Boli to jak pierun, przy kontakcie z ciepłą wodą strasznie parzy. Skóra jest strasznie sucha, chorobliwie, rogowacieje i w ogóle same takie przyjemności.
    Dermatolog przepisał psikadełko sterydowe z antybiotykiem, nawet zużyłam jedno opakowanie bo już miałam tak zmasakrowane te łapy, że masakra :( Miałam recepty na następne ale nie wykupiłam, pomagało przy używaniu ale potem oczywiście wraca, a ja mam małego synka, którego karmię piersią i nie chcę używać jakichś świństw.
    Od dawna nie używam do mycia ciała ani głowy nic z SLSami, zmywać i sprzątać staram się w rękawiczkach (najpierw bawełna i na to dopiero gumowe- tak zaleciła dermatolog). Nie używam też w niczym oleju parafinowego. Smaruję na noc takim miksem: własnoręcznie ukręcona maść z oliwy z oliwek z nagietkiem i rumiankiem i woskiem pszczelim + kilka kropel czystej gliceryny i trochę kremu dla dzieci Babydream. To mi pomaga i sprawia, że ręce nie przechodzą w stan "bardzo masakryczny" czyli utrzymują się tak jak opisane wyżej.
    Co do diety: od kilku miesięcy nie jem laktozy (szkodzi synkowi), glutenu (co zaowocowało miłym bonusem w postaci pozbycia się 14- letniego trądziku), strączkowe raz na ruski rok, czasem zboża (kasza jaglana, biały ryż, kasza gryczana). Unikam cukru, jem dużo owoców (nie mogę się powstrzymać, ale i tak lecę z wagi- pewnie przez karmienie), oczywiście warzywa, jajka (eko), mięso (nie jem kurczaka-chyba,że u kogoś okazyjnie, w sumie głównie jem indyka i wieprzowinę, wołowiny nie jem póki co bo nie wiem czy mały uczulony na samą laktozę czy na wszystkie białka krowie, wątróbkę lubię i jadam :) ) mięso staram się jeść raz dziennie- nie stać mnie na eko (przypuszczam, że zjadam za mało białka, zwłaszcza, że karmię), staram się jeść dużo oleju kokosowego i masła klarowanego, i oliwa z oliwek na zimno, smalec gęsi. Nie jem ryb od jakiegoś czasu bo niestety małemu szkodzą, łykam Prenatal DHA. Suplementuję jeszcze witaminę D w kropelkach (wyszło mi w badaniach 34 na 30-100 normy- pomimo brania małych dawek), megadawki czystej witaminy C (ale najczęściej nie codziennie), najczęściej z kefirem wodnym, oliwka magnezowa zamiast dezodorantu. /Kasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antybiotyk brałam ostatni raz pod koniec ciąży (Monural 1 dawkę) i szpikowali mnie maksymalną możliwą dawką tego na paciorkowce z grupy B (wielogodzinny poród), jakieś leki znieczulające, oksytocyna. Po porodzie brałam tabletki przeciwbólowe (inaczej mogłam tylko leżeć..), wcześniej brałam raz w ciąży jedną tabletkę na zbicie gorączki, ogólnie nie miałam nigdy w zwyczaju łykać tabletek przeciwbólowych.
      Jako dziecko byłam szpikowana antybiotykami tak, że już nie było miejsca żeby mi się wkłuć w tyłek i wylądowałam na skazę krwotoczną w szpitalu. Jak byłam mała zdiagnozowano mi alergie na kurz, pierze jakieś tam takie sprawy. Od zawsze borykam się z mniejszym lub większym katarem.
      Mam dwie plomby amalgamatowe w dolnych siódemkach (chodzi mi po głowie nawet żeby wyrwać je w piździu w całości...). Moje ostatnie badania krwi z początku października:
      LYM% 50.4 [+] (25-45)
      MON% 7,8 (2-11)
      NEU% 39.0 [-] (50-70)
      EOS% 2.20 (1-5)
      BAS% 0.60 (0-1)
      ALY% 1.12
      LIC% 0.20

      RBC [10^12/l] 4.32 (4-5.40)
      HGB [mmol/l] 8.2 (7.5-9.9)
      HCT [l/l] 0,395 (0,360-0.460)
      MCV [fl] 91 (84-94)
      MCH [fmol] 1.90 (1.70-2.10)
      MCHC [mmol/l] 20.8 (19.2-22.9)
      RDW [% ] 13.0 (10-15)

      LYM [10^9/l] 2,8 (1-3.5)
      MON [10^9/l] 0.4 (0.2-1.0)
      NEU[10^9/l] 2,16 (1,20-6,80)
      EOS [10^9/l] 0.12
      BAS [10^9/l] 0.03
      ALY[10^9/l] 0.06
      LIC [10^9/l] 0.01

      PLT[10^9/l] 221 (150-400)
      PDW [%] 11.0 (8-19)
      MPV[fl] 7,4 (6-11)
      PCT[10^2/l] 0.2 (0.1-0.5)

      Będę wdzięczna za podpowiedź gdzie szukać przyczyn i co zrobić z tym fantem. Pozdrawiam serdecznie- Kasu

      Usuń
    2. Na dolegliwości autoimmunizacyjne jedyne co rzeczywiście pomaga to naltrexone w małych dawkach, ale karmi Pani teraz niemowlę, wiec póki co nie polecam. Proszę o zastanowienie się nad odrobaczeniem organizmu, więcej info na You Tube i poniżej

      http://colonpack.pl

      Usuń
    3. Krzysztof Sledziewski, na stronce w podanym przez Pana linku też jest zaznaczone, że nie poleca się używać tej kuracji w trakcie ciąży i karmienia. Zastanawiam się czy nieinwazyjne metody w stylu duża ilość pestek dyni na czczo (kiedyś czytałam, że skuteczne na robactwo), byłaby ok? Czy właśnie chodzi o sam fakt, że jeśli się "ruszy" te pasożyty to wytwarzają się jakieś toksyny, które potem przechodzą do mleka?
      Z objawów podpasowałyby pewnie jeszcze takie jakby ściskające, ostre bóle brzucha, gwłatownie się zaczynające i krótko trwające :/ Mam tak od jakiegoś czasu, raczej rzadko, nie umiem określić czy zaczęło się wtedy kiedy te problemy z dłońmi.
      Przypomniało mi się jeszcze, że pod tą miksturę na noc używam najpierw jodyny na te palce, i to ona mi tak trzyma to w miarę w ryzach, bez niej stan rąk się pogarsza. /Kasu

      Usuń
    4. Wiesz co ja miałam takie ściskające bóle brzucha, czasem potrafiły mnie wybudzić w nocy bo były mocne. I doszukałam sie na scdlifestyle.com ze to moga być 4 rzeczy: jajka, orzechy, owoce lub nabiał. Miałam za sobą etapy nie jedzenia jajek, orzechów i nabiału a ból brzucha zawsze był. No i zminimalizowalam owoce do 1 jabłka dziennie na 3-4 tygodnie. Pomogło:-)
      Na tym blogu jest tez mnóstwo informacji o pasożytach, jak je znaleźć, i generalnie strona dotyczy chorób jelit, i mi bardzo pomogła:-) moze tez znajdziesz dla siebie wskazówki:-)

      Usuń
    5. mam ten sam problem... małe babelki ktore w srodku wypelnione sa nieokreslonym plynem swedza, pozniej pekaja... a nastepnie robi sie rana. Mam ten problem od 4 lat i do dziaja nie wiem z czym jest to zwiazane. Również do sprzatania czy mycia naczyn uzywam rekawiczek... Lekarze twierdza, ze to wyprysk kontaktowy, inni uczulenie jeszcze inni sie nie wypowiadaja i przepisuja antybiotyk lub sterydy. Jednak sama staram sie leczyc ręce. Problem okresowo powraca. Czasami jest dobrze, babelki znikaja np. na 2 miesiace a czasami caly proces potrafi trwac pol roku i nie moge się doleczyć. Pomaga mi maść Diprosalic oraz Diprobase...
      A.T

      Usuń
    6. A próbowałaś obserwować zależność pomiędzy tym co jesz a tymi plamami?

      Usuń
    7. Ja nie wyczaiłam jeszcze co mi szkodzi, ale coś musi być na rzeczy, bo ostatnio znów wyszedł mi uporczywy suchy łupież (skóra mi odłazi milionem suchych płatków, a było już ostatnimi czasy dobrze..), popsuła mi się cera i właśnie ręce się pogorszyły- mega popękała mi skóra i mam okropne bolące ranki;/ Tylko nie będzie proste znaleźć winowajcę..
      Co do brzucha to też podejrzewam najbardziej owoce, orzechów nie jem, jajka zdaje się mi tak nie szkodzą, bo też był okres co nie jadłam bo małemu szkodziły. Nabiału jak już pisałam nie jem od dłuższego czasu. Tylko ciężko zrezygnować z owoców jak już tyle rzeczy się nie je... :(
      Kasu

      Usuń
    8. Wiesz co, ja tez nie podejrzewałam owoców. Ale po tym okresie minimalizacji brzuch mnie nie bolał, a mija od tego czasu już 2 lata. A po tym okresie minimalizacji jem owoce normalnie. Teraz jest dobry czas bo jest co raz mniej owoców:-)
      Niedawno zrobiłam intro z scd i jakie było moje zaskoczenie gdy zniknęła mi łuszcząca sie skóra na palcach stóp, która miałam od lutego - wtedy zjadłam skrobie a ona mi szkodzi. Nie mogłam sie tego pozbyć.
      Nie mam pojęcia czy przy karmieniu intro jest możliwe. Ale jak ja chce namierzyć alergen to intro pomaga zweryfikować. A przy okazji czasem kłopot sam znika:-)
      Ale skoro dostrzegasz zależność to moze warto popracować nad flora bakteryjna, i nieszczelnością jelit? Czasem mała zmiana a są duże poprawy:-) powodzenia:-)

      Usuń
    9. Zagladalas moze tutaj: http://zdrowiejzscd.blog.pl, http://myblog-agnieszka.blogspot.com
      pomimo iż menu na scd jest ograniczone to dalej można wyczarować wiele smacznych i różnorodnych rzeczy:-) Mam nadzieje ze to tez pasuje mamom karmiącym:-) pozdrawiam

      Usuń
    10. Plamy, pokrzywki, egzemy, wypryski itd. nie są choroba skóry tylko problemem systemu odpornościowego. Więc nie sama dieta jest problemem, bo każdy z nas by coś miał, tylko stan jelit, ich szczelnosć, deoks, praca wątroby (ona filtruje krew nim system odpornosciowy zareaguje) itd.

      Usuń
    11. Na łupież i na dłonie " aż się prosi " by zastosować urynoterapie, tzw AMAROLI, czyli strumień ze środka. Najwłaściwszy będzie mocz po nocy. - Okres siusiania należy sobie podzielić na trzy części zachowując tylko cześć środkową. - Moze Pani moczyć w nim obie dłonie równocześnie, albo owijać dłonie bawełnianymi czystymi oczywiście szmatkami nasiąkniętymi w moczu ze środka. W mniej niż 15 dni pozbędzie się Pani uciążliwego problemu. - Tak samo z łupieżą: wciera Pani własny mocz w skore głowy i czeka, aż naturalnie wyschną włosy i skora głowy, a następnie myje je Pani delikatnym szamponem, lub lepiej mieszanka oczyszczonej sody kuchennej i dodatkiem wody utlenionej, jak wyschnie, oczywiście Pani spłucze pod bieżącą woda. - Proszę o wpis za dwa tyg, czy pomogło(?)

      Usuń
    12. Jeszcze częściej wrzucaj link do strony, na pewno pomoże to Twojej wiarygodności, koleś.

      crusia

      Usuń
  7. U mnie na blogu niedawno był podobny wpis z takim samym przesłaniem :). Należy ludzi uświadamiać. Niestety wciąż spotykam się z taką postawą, że jak nie wezmę leku, który lekarz mi przypisał bo uważam, że bez sensu to zaraz lecą teksty ''taaa, bo Ty wiesz lepiej od lekarza''. Sorry ludzie, ale ostatnio dane mi było sporo wizyt u lekarzy w NFZcie odbyć ze względu na diagnostykę i większość wiedziała mniej ode mnie na dany problem! I w sumie minęło półtora roku, a nadal nie zdiagnozowali co mi jest, mimo USG, mimo badań krwi, mimo nawet biopsji powiększonych miesiącami węzłów. Plus taki, że wykluczyli ziarnicę i o tyle mam spokój. Albo idę z prawdopodobnie utkniętą pestką w przełyku, a lekarz zamiast skierować na gastroskopię, to każe mi brać nospę, antybiotyk i odsyła do poradni gastrologicznej z terminem na marzec 2015... Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są beznadziejni, ale niestety jest ich spore grono! Nie wspominając o tym właśnie, że leczą skutki, zamiast przyczyn.

    OdpowiedzUsuń
  8. Więc nadal konsultujesz przez internet? Wydawało mi się, że zawiesiłaś tego typu działalność... Marzy mi się u Ciebie zdiagnozować, choć mam świadomość, że to co usłyszę mogłoby być dla mnie szokiem (choć z pozoru dla ludzi z zewnątrz jestem zdrowa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wielu osobom się tak wydawało :) Tylko zmniejszyłam etat do 3/4 czyli 1/4 po prostu się uczę, robię kursy albo piszę prace ;)

      Usuń
  9. Ale po latach kończy się entuzjazm do szukania, kończy się czas, kończą się pieniądze, kończą się pomysły, kończą się numery do lekarzy w okolicy, a do innych nie ma się jak dojechać, a objawy jak są, tak są, a nawet dochodzą nowe. Nic, tylko palnąć sobie w łeb, bo jedynie gorzej być może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by pomogła z początku świadomość, a działanie przyjdzie zaraz potem dlatego polecam ten link:

      http://www.akademiawitalnosci.pl/jak-skutecznie-pozbyc-sie-tradziku-10-zasad-dla-zdrowej-skory/#more-4316

      Usuń
    2. Ktoś moderuje te komentarze? Co za spam...

      Usuń
    3. Nikt, nie mam czasu, ani nikogo na etacie :) Na Tłustym można spamować, wyżywać się emocjonalnie, co kto chce...;)

      Usuń
  10. Kwas L-askorbinowy tez czyni cuda, szczególnie w okresie jesienno-zimowym:

    http://www.akademiawitalnosci.pl/kwas-l-askorbinowy-czda-1-kg/

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmmm ... to o czym piszesz jest słuszne, ale nie trafia w sedno problemu, ponieważ ludzie zwykle lekceważą sobie swoje problemy zdrowotne do czasu az objawy staną sie tak nieznośne, że wtedy na gwałtu rety trzeba szukac ratunku i zazwyczaj znajduja go u lekarza. ile razy ja już opowiadałam mamie o tym, ze dieta ma wpływ na jej zdrowie, ile to ja gardła sobie zdarłam tłumacząc męzowi jak wazne jest dbanie o jelita, żeby nie musiał cierpiec na wiosenne alergie, które swoja droga lepiej u niego leczę niż jego pan doktor. ludziom mozna tłuc do głów i mówić o tym co jest dobre a co złe dla ich zdrowia a oni i tak machna na to ręką i zagryzą kolejnego hamburgera popijając butlą coca coli. u mnie w pracy ludzie żłopią takie napoje permanentnie, kazdego dnia podczas sniadania, co dla mnie jest juz niezrozumiałe, bo mozna i owszem raz na jakis czas uraczyć się tą gazowana chemią, ale żeby codziennie zapijac tym kanapki? i te kanapki oraz jakośc chleba pominę juz milczeniem ... uważam, że wiekszośc ludzi nie chce słuchać tego, że to oni sa odpowiedzialni za swoje zdrowie ... niestety ... ps. a Ciebie uwielbiam :0 za tego bloga oczywiście, którego czytam od samego początku, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, że można ludziom dawać dowody na to że dieta pomaga unikać chorób a w ostateczność od męża usłyszałam "no co Ty, dietką nie wyleczyć SM bo to poważne". A mam przykład w swoim otoczeniu kiedy to zmiany "SM podobne" na mózgu (tak określili to lekarze) cofnęły się po pół rocznej diecie, objawy neurologiczne zniknęły itd. Sama jestem dowodem, że na chore jelita dieta jest najlepsza.
      Myślę, że to każdy już sam musi dojść do swojej ściany, żeby chciał wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie i zamiast biegać po lekarzach zaczął zaglądać na swój talerz:-)
      Z drugiej strony miałam też dowody na to, że jak mój stan zdrowia się poprawił (problemy skórne, jelitowe, ciągłe infekcje to parę osób w pracy zapytało mi się jak to zrobiłam i zaczęło przyglądać się swojej diecie:-) Jesteśmy chodzącymi dowodami że odżywianie ma znaczenie:-)

      Usuń
  12. Czy takie wyniki tarczycy przy leczeniu Euthyroxem 25 są dobre?
    tsh 0,825 (0, 42-4,2), a ft4 1,2 (przy normach 0,93-1,71), aTPO 2,17 (norma 0-5,61).
    testosteron, DHEA, SHGB - normie.
    Żelazo - wysokie - 152 (przy normie do 170); ferrytyna niska - 30 (przy normie do ok. 200)
    Czy mogłabym spróbować zmniejszać dawkę leku, a skupić się np. na zwiększeniu ferrytyny? Od czego zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mogę liczyć na jakąś wskazówkę?

      Usuń
    2. Takie wyniki świadczą o tym, że ten Eutyrox jest do niczego niepotrzebny. Zelazo w normie nie ma żadnego znaczenia kiedy ferrytyna jest taka niska. Znaczy że nie ma żadnych rezerw żelaza.
      To często przyczyna złaj pracy tarczycy. Dodaj jeszcze do suplementacji 1 tabl Kelp - czyli naturalnego jodu. Piszę to nie jako laik tylko jako specjalista prowadzący pacjentów w oparciu o zasady medycyny zdrowia.

      Usuń
    3. Dziękuję za radę. TSH było 4,11 i dlatego został włączony Euthyrox. Chcę go ostawić, ale stwierdziłam, że zaczekam z tym do wiosny, kiedy tarczyca lepiej pracuje, chyba że TSH jeszcze spadnie, to zacznę odstawiać wcześniej. Z jodem bym się wstrzymała do wykluczenia Hashi, bo moja siostra ma:( Pani doktor zapisała mi żelazo i cynk na receptę. Postanowiłam wykupić po 1 opakowaniu i zobaczyć, ponadto kupiłam sobie Chlorellę. Mam też za wysoką prolaktynę po obciążeniu - wzrosła 12 razy (która zdaje się była podwyższona wcześniej niż TSH za wysokie; biorę 4 miesiąc Castagnus). Przez kilka lat brałam antydepresanty, odstawiłam je (było to jakieś 5 lat temu) i odżyłam, ale wtedy zaczęły mi wypadać włosy, pogarszać się cera, pojawiły się bolesne miesiączki, z czasem stały się one b. skąpe (ale to pewnie przez to żelazo, prawda?); zanim zaczęłam brać Euthyrox było mi zimno, teraz już nie; włosy wypadają nadal, cera nadal nie jest tak ładna jak była, zanim pojawiły się dolegliwości; miesiączki bolesne już tylko co druga. Czasem mam problem z zaparciami - jak piłam na śniadanie pół kubka jogurtu naturalnego lub kefiru z otrębami, nie było tego problemu, ale teraz czytam ciągle, że nabiału jeść się nie powinno. Bardzo mi zależy na tym, żeby być zdrową.

      Usuń
  13. MS, czy mogłabyś napisać posta o zaniku miesiączki i sposobach na odzyskanie jej? Co jeść, ile i jak? Proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję w końcu, już jeden jest na blogu, ale mam zamiar poruszyć temat szerzej.

      Usuń
    2. Ja też się dołanczam do tej prośby.

      Usuń
    3. jedni się dołanczają, a drudzy dołączają. Jestem w tych drugich, i choć mnie problem nie dotyczy, to znam takie osoby, którym potrzeba wiedzieć w tym temacie więcej. Aza

      Usuń
  14. Zgadzam się z tym, że za własne zdrowie jesteśmy odpowiedzialni my sami i nawet dostęp do najlepszych lekarzy i specjalistów, którzy poprowadzą nasze leczenie prawidłowo tego nie zmieni. Zgadzam się, że łykanie tabletek na wszystko to ślepa uliczka. Mam jednak jedno "ale", poparte doświadczeniami własnymi i moich bliskich: nadmierna koncentracja na zdrowiu, ciągłe szukanie informacji o swoich dolegliwościach i przeglądanie dziesiątek badań naukowych przynoszą, owszem, coraz większą świadomość, ale często też... stres. Który może szkodzić bardziej niż cokolwiek innego. Tym bardziej, że wiele publikacji i blogów, co tu dużo mówić, "straszy", np. na zasadzie: bierzesz leki - być może to bardzo duży błąd, jesz gluten - tragedia. Sama zmagam się z lekką niedoczynnością tarczycy i bronię się na razie przed syntetycznymi hormonami, poszukując jednocześnie naturalnych metod - przerabiałam więc różne podejścia do tego tematu i wiem, jaki mętlik to może powodować.
    Świadomość problemów zw. z konwencjonalnym leczeniem/ dietą jest ważna, ale nadmiar (często sprzecznych) informacji może przynosić skutek odwrotny do zamierzonego. Niestety w takim gąszczu informacji, jaki mamy bardzo często obranie konkretnej drogi leczenia sprowadza się do zaufania tej lub innej osobie czy argumentacji. I w pewnym sensie znieczulenie się na argumenty "przeciw". Czasem trzeba postawić na własną intuicję, zaufać i obserwować, czy zmiany w organizmie idą we właściwym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konwencjonalne leczenie to w większości przypadków leczenie "ANTY", anty biotyki, anty histaminowe, anty zapalne itd. Medycyna zdrowia to leczenie "PRO" czyli wspierające pracę każdej komórki. Proponowałabym się zastanowić nad niedoborem jodu, który niestety ma większość Pań, a który jest niezbędny do produkcji hormonów.Należy zbadać ferrytynę. Żelazo i jod to podstawowe elementy niezbędne do prawidłowej pracy tarczycy. Często wyrównanie takich podstawowych niedoborów reguluje idealnie jej pracę. Można wtedy odłożyć "między bajki" lekką niedoczynność tarczycy.

      Usuń
  15. Dziękuję za tego posta.Od dłuższego czasu mam podobne przemyślenia. Moje doświadczenie jest właśnie takie: diety i intensywne ćwiczenia + stres = brak okresu = 1. duphaston ( wszystkie badania w normie, tarczyca ok, progesteron zaburzon, testosteron za wysoki = 2. suphaston + spironol przez kilka miesięcy = zmiana lekarza = Prolaktyna po obciążeniu 20 razy większa = 3. bromergon + tabletki antykonc. na wyregulowanie. Stan obecny: prolaktyna w normie, progesteron za niski, czekam na okresa. Mogłabyś jakoś to skomentować? Dodam, że tarczycę mam ok, nie mam nadwagi, ani niedowagi, nie odchudzam się, porzuciłam intensywne ćwiczenia. Jeśli chodzi o dietę to teraz jem wszystko, w tym zboże.

    OdpowiedzUsuń
  16. MS co sądzisz o tzw. błonniku witalnym, czyli babka płesznik (80%) i babka jajowata (20%). Taka mieszanka, ma niby oczyścić jelita ze złogów? czy ma to w ogóle sens? a może z tym oczyszczaniem to kolejny chwyt marketingowy, a może znasz jakąś inną metodę? niestety do diety eliminacyjnej jeszcze nie dorosłam..

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy ktoś doświadczony mógłby poradzić mi jaką metodą najlepiej usunąć z szyi włókniaka? Jest wiele metod (wymrażanie, elektrokoagulacja, itp.). I czy można to zrobić u kosmetyczki, bo w moim mieście jedyna dermatolog kazałam mi to zawiązać nitką i miało samo odpaść ale coś nie odpada :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co jak miałam małego włókniaka (7mm) na łączu klatki piersiowej z piersią to mnie dermatolog wysłał na usg a potem do chirurga plastyka a ten stwierdził "2 cięcia 3 szwy" i w 15 minut usunął. No i próbka poszła do badań.
      Generalnie z tego co mnie kiedyś pouczono to jak się ma takie krosty, ogrochy itp. to lepiej tego nie podrażniać żadnymi paskami od spodni, paskami od torby, kremami, grzebieniami itd. Metoda z nitką aż normalnie zapytam z ciekawości znajomych "znachorów":-)

      Usuń
    2. Dziękuję, poszukam w innym mieście dermatologa lepiej.

      Usuń
    3. A nie chirurga plastyka? Oni to usuwają w znieczuleniu miejscowym czy nawet przy chlodzeniu ( nie pamiętam jak się nazywa ta technika). Ale mój mąż miał tak robione, na NFZ porada ambulatoryjna 15 minut i po sprawie.

      Usuń
    4. Aha to nie wiedziałam, to w takim razie chirurga plastyka. Ale ten mój włókniak to mały jest może 5 mm ma około, nie wyśmieją mnie??

      Usuń
    5. Mąż miał wystające i może miał z 5mm i chirurg się nie śmiał. Mrozil to i usunął.
      Mój wlokniak był płaski, za to głębiej siedział.
      Wiesz jak tak ciagniesz ta nitkę to możesz sobie to uaktywnić.
      Znajoma się kiedyś w coś takiego uderzyła, ropa się zrobiła i okazało się że to nowotwór skóry. Nie chcę żeby wyszło, że strasze ale może najwyżej chirurg powie że nie trzeba usuwać;-)

      Usuń
    6. Aha ok rozumiem dzięki wielkie poszukam chirurga jednak.

      Usuń
  18. O paleo i cukrzycy jest w internecie mnóstwo informacji i artykułów. Tylko niestety wszystko odnoszą się do cukrzycy typu II i mówią jak to łatwo schudnać i cofnąć chorobę. Nigdzie nie znalazłam jakichś konkretnych informacji odnośnie cukrzycy typu I, a wbrew pozorom to zupełnie inny problem niż "cukrzyca dorosłych". Czy mogę liczyć na pojawienie się takiego tematu na tlustymzyciu? Albo jakieś linki?
    Dodam, że u mnie (cukrzyc typ I) także tłuszcze powodują skoki cukru, nie wiem jak schudnać....

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie rozumiem dlaczego ludzie nie dbają o zdrowie. Chodzą do weterynarzy ze swoimi zwierzakami, a swoje nie dbają. Źle sie odżywiają, źle sypiają, nie uprawiają sportu, nie robią badań. Idą do lekarz gdy jest już źle.

    OdpowiedzUsuń