Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

Odżywianie holistyczne

 "Niech jedzenie będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo jedzeniem"
 Hipokrates      

Co to jest odżywianie holistyczne?

Odżywianie w dzisiejszych czasach postrzegane jest jako przyrost/ubytek masy na wadze. Jemy więcej to tyjemy, jemy mniej to chudniemy i na podstawie tych przekonań podejmujemy decyzję co, kiedy i ile jeść.
Jak sama nazwa wskazuje odżywianie jest przede wszystkim po to aby żywić organizm. Nie po to aby chudnąć czy tyć. Nasze organizmy nie obchodzi, ani to ile jemy kalorii, ani jak wyglądamy w kostiumie kąpielowym. To co jest ważne dla naszego ciała to równowaga. Zdrowy organizm to nie tylko prawidłowa masa ciała, to także odpowiednia gospodarka hormonalna, odporność na choroby, zdrowa skóra, dobry nastrój czy po prostu brak dolegliwości chorobowych.


To co jesz albo karmi chorobę albo ją zwalcza

Jedzenie ma znaczenie. Wszystko co wprowadzamy do naszego organizmu powoduje jakąś reakcję chemiczną, która pośrednio lub bezpośrednio wpływa na nasze zdrowie. Czemu chcielibyśmy dostarczać naszemu organizmowi składników, które są szkodliwe lub które nie służą nam w żaden sposób?

Niestety żyjemy w ciężkich czasach, w których rozwój cywilizacyjny mocno zdominował sposób w jaki się odżywiamy. Nasz gatunek istnieje od 2 milionów lat i co jest zaskakujące obecnie jemy 72% jedzenia, którego nie jedliśmy przez ponad 99% czasu naszej egzystencji jako gatunku.

Nie jemy dłużej jedzenia, jemy produkty

Zastąpiliśmy czyste nieprzetworzne rośliny i mięso na wysokoprzetworzone wysokoeglowodanowe, niskie w składniki odżywcze, wysokie w toksyny i chemikalia produkty. Jesteśmy mniej odporni na choroby, nasz kości atakuje osteoporoza, atakują nas nowotwory, otyłość, cukrzyca, choroby serca, niepłodność, choroby skóry. Jesteśmy chorzy i zmęczeni. Cierpimy na nietolerancje pokarmowe, trądzik, zaburzenia hormonalne, problemy trawienne, depresje, brak energii.

Istnieje jednak proste rozwiązanie: jeść prawdziwe jedzenie

Pisząc jedzenie mam na myśli coś co możemy znaleźć w naturze w nieprzetworzonej formie. Są to rzeczy, które rosną, gniją lub umierają. Nie te które stoją miesiącami na półce sklepowej, z listą składników długą na pół opakowania.
To nie jest żadna nowa dieta. To jest sposób życia, który zapewnia długotrwałe rezultaty w polepszeniu jakości życia i zdrowia. Nie wymaga specjalnego przygotowania, skomplikowanych przepisów, tysiąca składników czy umiejętności kulinarnych. Jedyne co konieczne to prawdziwe czyste jedzenie. Takie jak jedli nasi przodkowie.

1) Podstawą jadłospisu są mięsa (chude, tłuste), ryby i owoce morza, warzywa, jajka, zdrowe tłuszcze oraz owoce
2) Unika się przetworzonych produktów zbożowych, soi, fasoli
3) Unika się cukru oraz sztucznych słodzików
4) Unika się przemysłowych roślinnych tłuszczy takich jak olej roślinny, olej rzepakowy, olej kukurydziany, margaryny i przede wszystkim utwardzanych tłuszczów roślinnych
5) Wprowadza się zdrowe tłuszcze takie jak awokado, oliwa z oliwek, olej palmowy, olej kokosowy, masło, ghee
6) Nabiał zalecany jest tylko osobom, które go dobrze tolerują

Zalety takiej diety:
1) Utrata tkanki tłuszczowej
2) Odpowiedni stosunek kwasów tłuszczowych Omega3:Omega6
3) Redukcja stanu zapalnego organizmu
4) Zmniejszenie ryzyka wystąpienia chorób cywilizacyjnych takich jak choroby serca, cukrzyca, osteoporoza, nowotwory
5) Zwiększenie poziomu energii i samopoczucia
6) Redukcja i regulacja apetytu
7) Uzupełnienie niedoborów witamin i minerałów

Co trzeba pokonać?
1) Strach przed tłuszczami, które należy spożywać w dużej ilości
2) Obsesję liczenia kalorii, która jest zupełnie zbędna

1) Przeanalizować listę dozwolonych produktów
2) Skupić się na składnikach odżywczych i jakości jedzenia zamiast na kaloriach
3) Planować i przygotowywać posiłki z wyprzedzeniem
4) Wyczyścić zapasy domowe z przetworzonych niezdrowych i zakazanych rzeczy
5) Zacząć wolno, każda zmiana wymaga czasu

Jak komponować posiłki?
1) Białko to podstawa
W zależności od wzrostu, wagi i aktywności fizycznej 50g - 220g białka z mięsa, jajek czy ryb stanowi bazę posiłku
2) Warzywa idą następne
Objętościowo stanowią największą część posiłku. Preferowane są te o niskim indeksie glikemicznym, a unikać należy skrobiowych
3) Trochę zdrowych tłuszczy
Ilość ustalana jest w zależności od indywidualnego zapotrzebowania i ilości tłuszczu, która znajdowała się w białku. Tłuszcze powinny być preferowanym źródłem energii i stąd kalorycznie największym.
4)Tak złożone posiłki należy jeść 3-5 razy dziennie, okazjonalnie można włączyć owoce
5) Między posiłkami konieczne jest picie dużej ilości wody


Dlaczego to działa:?
Jedzenie prostych naturalnych rzeczy jest odżywcze i wypełniające. Obserwuje się spadek apetytu i regulację posiłków do 2-3 dziennie. Głód nie pojawia się i nie rośnie dramatycznie jak w przypadku spożycia przetworzonych produktów. Przede wszystkim wyeliminowane są skoki cukru we krwi. Insulina jest na niskim poziomie co powoduje odblokowanie zapasów tłuszczu z własnego organizmu. Dostarczenie niezbędnych substancji odżywczych reguluje metabolizm organizmu. Jest to zgodne z naszymi genami i sposobem w jaki naturalnie ewolucja ukształtowała nasz sposób odżywiania.


45 komentarzy:

  1. Witaj :) Świetny blog. Cała prawda o żywieniu człowieka człowieka uporządkowana. Mam podobną historię - lata odchudzania, zaburzenia hormonalne i problemy z jelitami. Do tego faszerowanie się lekami. Za namową mojej endokrynolog wykluczyłam z diety gluten, potem nabiał. Efekt był natychmiastowy :) Czasem jednak ciężko mi wytrwać, ale to są tylko chwile... Oby tak dalej! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszcze Pani endokrynolog :) Ciezko dzis o dobrego lekarza!

      Usuń
    2. Faktycznie, gdzie taka przyjmuje?

      Usuń
  2. jestem ciekawa dlaczego zboża nam nie służa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o glutenie Pani słyszała? Piotr.

      Usuń
    2. Dobre pytanie. Podczas przechowywania zboz w spichlerzach uzywa sie MeBr(Methyl bromide)pestycyd (ten sam co w 1942 uzywano w obozach koncentracyjnych do zaglady ludzi i ten sam co obecnie uzywa sie szeroko w rolnictowie o opryskach ziemi). W stezeniu 5 czesci na million jest bezpieczny dla czlowieka. Podczas fumigacji ktora sie robi przy eksporcie ziarna czy gotowych produktow to stezenie jest wieksze. Kazdy czlowiek inaczej reaguje na srodki chemiczne, ktore gromadza sie w jelicie duzym i przez to wplywaja na odpornosc czlowieka. Jesli chodzi o uzycie zboz przy produkcji pieczywa, prosze spawdzic jakich skladnikow sie uzywa, czy sa to naturalne procesy. Sugeruje research i przepraszam, ale moge podac tylko moje zrodla w jez. angielskim odnosnie tejze substancji http://www.daff.gov.au/aqis/import/general-info/pre-border/afas/methyl-bromide-questions-and-answers

      Usuń
    3. Super źródło! Dzięki :)

      Usuń
    4. Proszę nie rozpowszechniać bzdur. Zarówno bromek metylu (wycofany w Europie w 2000r. z powodu negatywnego wpływu na warstwę ozonową) jak i inne fumiganty (obecnie głównie fosforowodór i fluorek sulfurylu), używane do gazowania zbóż nie łączą się w żaden sposób z ziarnami. Zboża są gazowane, ale po tym procesie intensywnie wietrzone do momentu, aż stężenie fumigantu spadnie poniżej wykrywalności. Dlatego dyskutować nad szkodliwością tej chemii można ewentualnie wśród pracowników mających z nią kontakt w skali przemysłowej. Konsument fumigowanych produktów zbożowych na pewno nie ma żadnego kontaktu z tą chemią. Pominę łaskawym milczeniem bzdury na temat rzekomego gromadzenia się tych toksyn w kiszce... Nieprawdą jest też, że bromku używano w obozach do mordowania ludzi. Sławetny cyklon B to cyjanowodór. Oryginalnie, przeznaczony do fumigacji (odwszawiania) sprzętów i odzieży żołnierzy I wojny św. Niecnie wykorzystali jego właściwości dopiero Niemcy w obozach zagłady. Teraz warto sobie odpowiedzieć na pytanie. Czy lepiej było skorzystać z dobrodziejstw chemii początków XXw. i fumigować cyklonem B, czy pozwolić rozprzestrzenić się wszawicy, z całym jej "inwentarzem" (dur, tyfus, gorączka okopowa itd.) Ciekawe co autor mówiłby o bromku metylu, gdyby zapadł na jedną z licznych chorób przenoszonych przez robale, gdyby go przed tym nie uchroniono przeprowadzając fumigację.

      Usuń
  3. łał jestem zainspirowana tym blogiem! świetne wiadomości, chcę przeczytać cały blog mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić nowe zasady w źycie :) dziękuję za inspirację! D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ortatnio gdzieś czytałam,że dla Polaków jest lepszy olej rzepakowy niż oliwa.Jest to związane jakoś z naszym odżywianiem.Co ,o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam tą teorię. Jest z tej samej beczki co jedzenie egzotycznych owoców w naszym klimacie. Jedzenie sezonowe i zgodne z dostępnością regionalną ma jakiś sens. Niestety do oleju rzepakowego, jak i wielu innych olejów roślinnych ze względu na jakość kwasów PUFA ciężko mi się przekonać.

      Usuń
    2. http://1.bp.blogspot.com/-X_6P4vAPCTU/TXOrO3ksWTI/AAAAAAAAASU/MVzVmPD6WZs/s1600/tluszcze_pod_lupa.jpg

      Ta opinia wynika z bardzo dobrego stosunku omega3 do omega6 w oleju rzepakowym. Mówi się o nim "Polskie złoto" i że jest nieodkrytym na skalę światową dobrem. Niestety jeśli masz zachwianą równowagę między tymi kwasami to proporcje idealne nie wystarczą - musisz to zrównoważyć przyjmowaniem większej ilości omega 3.

      Usuń
    3. ALA nie jest efektywnym zrodlem Omega3. Ilość to nie wszystko jak jakość konwersji jest kiepska.

      Usuń
  5. Białko nie powinno być podstawą odżywiania się. Podstawowym źródłem energii dla nas jest tłuszcz i to ten zwierzęcy. Niby zdrowe oleje roślinne to marketingowa bajka.

    Zbyt dużo białka obciąża organizm, ciężko się trawi.

    Łowcy zbieracze jedli tłuste mięso jak najbardziej tłuste. Np Indianie nie byli zadowoleni jak karibu było chude, jak nie było tłuszczu to woleli głodować jak oprzeć dietę na chudym mięsie - wiedzieli że będą chorować.

    Najlepszym paliwem dla człowieka jest w pełni nasycony tłuszcz, smalec, słonina, łój.
    Wiem że część bierze obrzydzenie ale to jedli nasi przodkowie, jedli zwierzęta z "kopytami", wszytko mózg, szpik, nerki, wątrobę i najbardziej tłuste części.Chude mięso było jedzone ostatnie.

    Co mogli jeść łowcy zbieracze w naszym klimacie???
    Jedli tylko mięso, rośliny jedli okazjonalnie jak były a że byływają tylko kilka miesięcy w roku.
    Ostatnio z paleo zrobiono modną dietę z avokado, ok ja tez lubię ale to nie jest paleo takie prawdziwe. To taki amerykański marketingowy cudak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jedli mięso, bo byli w ciągłym ruchu i potrzebowali energii. A dzisiejsza cywilizacja tak nas rozleniwiła, że nie potrzeba już tyle tego. Poza tym mięso to nie tylko tłuszcz, ale przede wszystkim białko;)

      Usuń
    2. A kto powiedział, że dieta przodków jest dobra. Jedyne co w niej dobre to to, że nie jest przetworzona. Dlaczego ta dieta ma być zdrowa? Czy nasi przodkowie żyli długo i szczęśliwie? Czy umierali wtedy, kiedy już im się dłużyło na tym świecie?;)

      Usuń
    3. Ciekawe skąd wy wiecie, kiedy Indianie byli zadowoleni i w jakiej kolejności jedli zwierzynę nasi przodkowie. nauczcie się trochę krytycznego myślenia i nie łykajcie wszystkich bzdur wymyślonych przez kolejnego "genialnego" odkrywce, który robi wam wodę z mózgu. Ta dieta, to kolejna moda, a dla niektórych istna życiowa obsesja, jednym pomoże, innym zaszkodzi. Kurczowe trzymanie się jakiejś ścisłej diety powoduje dość wysoki poziom stresu, który być może szkodzi bardziej niż te wszystkie wasze diabelskie gluteny:p Potem siedzicie na forach i rozładowujecie ten stres walcząc o dobre zdanie jedynej slusznej idei żywieniowej;)

      Usuń
  6. Wygląda,że ta dieta da najlepsze rezultaty osobom z grupą krwi 0.

    OdpowiedzUsuń
  7. Owszem to jedli nasi przodkowie. Ale proszę zwrócić uwagę na średnią długość życia, wtedy i teraz.
    Ponadto, olej palmowy?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie do końca tak jest...http://paleodietlifestyle.com/why-cavemen-didnt-die-young/

      http://www.marksdailyapple.com/bone-dating-life-span/#axzz2cgpHzdH3

      okazuje się, że wcale nie umierali szybko :)

      Plus słowo klucz: interwencja!

      Usuń
  8. co za głupoty, jeju.
    mięsa? a masz pojęcie co jest w składzie obecnych mięs? że przodkowie...ale oni zabijali zwięrzeta wesolo pasające po łąkach/lasach i niczym ich nie przetwarzali. weź teraz dostań takie rarytasy. Dieta którą podałas to czyste zabójstwo i własnie powód NOWOTWORÓW I CHORÓB SERCA. masakra. zbulwersowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem za autorem tej wypowiedzi. bo czym Twoim zdaniem wegetarianie powinni zastapic mieso?? obecnie zwierzeta sa faszerowane hormonami i chemia, a potem to jecie. nie wspominajac juz o zlym cholesterolu. soja jest znakomitym odpowiednikiem, jest bogata w bialko, witaminy, jest antyoksydantem i zawiera fitohormony, dzieki czemu ma zbawienny wplyw na nasz organizm i działa przeciwstarzeniowo. unikac olei roslinnych?? sa zdrowsze niz zwierzece, w rzepakowym juz nie dodaje sie szkodliwego kw. erukowego, zostal zastapiony kw. oleinowym. a jesli oleje to najlepiej slonecznikowy nierafinowany. oliwa z oliwek jest zdrowa ale nadaje s tylko do salatek i potraw na zimno, w wys temp (np. w trakcie smazenia) traci ona swoje bogate wlasciwosci, wiec przede wszystkim chodzi o to aby nie jesc smazonych potraw!!

      Usuń
    2. Każda z Twoich wątpliwości została poruszona na blogu już wcześniej. Odnośnie soi http://www.westonaprice.org/soy-alert/studies-showing-adverse-effects-of-isoflavones

      Usuń
    3. Też jestem zbulwersowana. Pisze Pani o diecie cholistycznej, więc uznałam, że w końcu ktoś mądrze pisze. I rzeczywiście ogólne zasady opisane przez Panią są wspaniale, ale jak przeszłam dalej i czytam co Pani poleca, to stwierdzam że sama Pani sobie zaprzecza. Jak dieta oparta głównie na mięsie jajach i rybach może być zdrowa, wyłączająca rośliny strączkowe i zboża. Zgodzę się co do soi, bo wszyscy wegetarianie uczepili się jej a nie do końca nam służy, również pszenica która zawiera dużo glutenu. Przede wszystkim, założenie że dieta naszych przodków jest dla nas korzystna pozbawione jest sensu i logiki. Nie jesteśmy już tymi samymi organizmami, które żyły 2 mln lat temu. Skupmy się na teraźniejszości, kim teraz jesteśmy. Od kilku lat sama stosuję dietę ajurwedyjską, czyli moje posiłki składają się głównie z kasz i ryżu, warzyw gotowanych na parze lub pieczonych na oleju kokosowym lub maśle klarownym, roślin strączkowych. Nie jem pszenicy i bardzo mało żyta, najczęściej jem ryż basmati, czerwony, pełnoziarnisty, kaszę jaglaną, soczewicę, fasolki. Nie jem warzyw psiankowatych, takich jak pomidory, papryka, ziemniaki. Mięso raz na tydzień i to jest królik, indyk lub kurczak. Wszystko kupuję w sklepie ze zdrową żywnością, poza świeżymi ziołami, tj. kolendra, bazylia itp., bo nie ma ich w moim sklepie. Od kilku miesięcy karmię piersią, nie przyjmuję żadnych suplementów i jestem zdrowa, czuję się doskonale, mimo nieprzespanych nocy od 4 miesięcy, mam bardzo dużo energii, czuję się doskonale psychicznie i fizycznie.
      Dieta, którą Pani proponuje jest dla mnie ludobójstwem.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. super, tylko kogo stać na sklepy ze "zdrową żywnością"... Zamożnych i ew. singli

      Usuń
    5. ja też kupuję w sklepie zdrową żywność i wbrew pozorom nie jest ona dużo droższa od tej zwykłej. Polecam przejść sie do sklepu i sprawdzić ceny

      Usuń
  9. Ja po jajkach mam kołatania serca, dodam że nie stosuje żadnej diety a choruję na hashi. Co o tym myśleć?

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam, czytam i jestem pełna niepokoju. Bo oto będąc na diecie owocowo warzywnej oczyszczającej organizm czułam się dobrze. Również dobrze czuję się i po diecie jedząc chleb. Sama piekę, więc wiem co jem. Dieta peleo jest dla bogatych snobów albo dla klientów drogich sklepów ze zdrową żywnością. Czy aby na pewno jest tam żywność super, hiper zdrowa. mam wątpliwości. Bo nawet jeśli coś rosło bez nawozów, oprysków, to nie pod ochronnym parasolem chroniącym przed kwaśnymi deszczami, spalinami, szkodliwym promieniowaniem, zanieczyszczoną wodą itp. To samo dotyczy mięsa. Kura z wiejskiego podwórka też je trawę narażoną na powyższe czynniki, oddycha skażonym powietrzem lub piję wodę z wodociągów.
    Mam wrażenie, ze Wy z tą dietą urwałyście się troche z choinki, bo np olej rzepakowy be, bo ma to czy tamto nie takie, a mięsa jecie Bóg wie skąd. Ciekawe ile kosztuje odżywianie sie wg tej diety. Proszę podać ceny mięska, warzyw i wszystkich ekologicznych produktów. Czy ludzi stać na to?
    Poza tym cudowanie ze wszystkimi olejami, takimi, siakimi, a zapomniano tu o oleju lnianym nieoczyszczonym. Ludzie sie tym leczą, jedzą w surówkach, z twarogiem, piją. W tej diecie tego nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś stosowałem dietę dr Kwaśniewskiego, którą w jakimś stopniu stosuję i dzisiaj. Ciekawe jest to, że większość dostępnych publikacji na temat zdrowia/diety zawsze dotyczy jakiejś idei... Za ideą idzie zawsze jakiś cel i nie bardzo wierzą, że tym celem jest moje / nasze zdrowie, bo o tym nawet nie mamy co marzyć - nie te czasy... Mam już trochę lat i zrozumiałem jedno: Żyć, a przynajmniej starać się wraz z odżywianiem naśladować naturę. Idea odżywiania holistycznego ma sens ale niestety okrutna prawda o "materiale żywieniowym" czyni z tej idei "marzenie o wygranej lotto". Według moich doświadczeń (trwających już bez mała 20 lat) - najbezpieczniej jest zjadać ryby, trochę mięska tłustego, trochę jaj, trochę nabiału z wyłączeniem mleka, smalec owszem tak, masło, świeże rodzime warzywa i rodzime owoce najlepiej te dzikie jak jagody, jeżyny, maliny, mogą być też czarne porzeczki, śliwy z pestkami, jabłka, żurawina. Nie należy spożywać cukru, słodyczy (w tym miodzików), pieczywa i wszelkich delikatesowych przetworów/produktów! Źródłem cukrów powinny być tylko owoce! Trzeba jeść prosto i niedużo... Nie istnieje żadna "cud dieta"! Jedyna szansa na przetrwanie to odrobina wiedzy i zdrowy rozsądek. Amen.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. cos w tym jest, zastanawia sie przemyślam od lat jak sie odzywiać..wydaje mi się ,ze nalezy odnaleźć w sobie głos instynktu ktorym posługiwali sie nasi przodkowie a który prawie straciliśmy. Jestesmy wyposażeni w naturalne narzędzia do rozrózniania dobra i zła do tego co jest dla nas zdrowe a co nie a własciwie dobre lub niedobre żaden nasz przodek nie myślał w kategoriach zdrowego odżywiania teraz by się uśmiał i nie mógł pojąć o czym mowa jakie zdrowe żywienie??? kiedyś ludzie potrafili słuchać wiatru, odgłosów zwierząt i siebie.. My to zatraciliśmy i musimy do tego powrócić a wtedy będziemy wiedzieli i czuli co nam służy a co nie. pozdrawiam!

      Usuń
  11. Szanowna autorko bloga,

    mam kilka wątpliwości w związku z zamieszczoną tu treścią:
    1. skąd ma pochodzić mięso, które tak Pani faworyzuje?
    z własnej, ekologicznej hodowli? czy z biedronki albo innego tesco?
    2. w przeciwieństwie do naszych przodków, żyjemy w zdegenerowanym środowisku. zwierzęta jako końcowe ogniwa łańcucha pokarmowego kumulują w swoich tkankach metale ciężkie i inne toksyczne substancje. jakie są dowody na to, że oparcie swojej diety na takiej bazie jest korzystne dla zdrowia?
    3. czy ta dieta ma być dietą dla elit? poproszę o stosowną adnotację.
    4. co z cierpieniem zwierząt hodowlanych? intensyfikujemy traktowanie zwierząt jak środków do zaspokojenia naszych potrzeb? no bo jak rozumiem, mięso z hodowli tkankowej w laboratorium odrzuciłaby Pani jako żywność obcą naszym przodkom?

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze rozumiem, ze jesli jestem grubasem to jedzac wszystko z tabelki , w ilosciach dowolnych, stane sie chudy czy tylko dobre samopoczucie ?:D
    Spróbuje , ale nie wiem czy db zrozumialem

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanowni Państwo, proponuję przeczytać książkę popartą 20 letnimi badaniami - o wpływie żywienia na zdrowie - NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA. W książce tej poruszany jest temat obecnej zapadalności na nowotwory - jest w niej przytoczonych 750 badań z całego świata - nie ma drugiej takiej książki na rynku. Otóż zostaje w niej udowodniona teza, że żaden nowotwór nie rozwinie się w ciele - nawet po podaniu aflatoksyny - najsilniejszej rakotwórczej toksyny występującej w środowisku - jeśli poziom dziennego spożywanego białka (z różnych źródeł) nie przekracza 10%!!!!!!! Robili badania i kontrolowali rozrost lub remisję nowotworów podając większe i mniejsze ilości białka. Nie wiem czy na tym blogu zawarta jest informacja, że nasze ciało produkuje białko z azotu zawartego we wdychanym powietrzu. Biorąc pod uwagę, że białko służy do wzrostu, a my jako dojrzali ludzie już nie rośniemy, to proponowane przez tą dietę ilości białka są dla ludzkiego organizmu zabójcze, ale odroczone w czasie. Ludzie chorują, bo są przebiałczeni, nadmiar białka promuje i wspiera rozwój guzów, a my zwariowaliśmy na punkcie białka, które w takich ilościach zwyczajnie nas obciąża i powoli zabija. Nie wspominam tu już o jakości dzisiejszych produktów mięsnych - przecież jakość ma podstawowe znaczenie. Ktoś napisał, że jajka są zdrowe i żeby je zjadać w ogromnych ilościach - ale ilość nie równa się jakość, wszystko w nadmiarze szkodzi - nawet czosnek, cebula i brokuł. To nie może się udać - chociażby dlatego, że duża ilość białka w diecie automatycznie generuje zapotrzebowanie na skoncentrowane węglowodany, żeby w ciele była równowaga. Stąd potrzeba jedzenia słodyczy, nawet silna wola z tym nie wygra - wygra ciało, które musi wyrównać balans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura prosze sobie zobaczyc co sie teraz produkuje za zywnosc ,koszmar same trucizny

      Usuń
  14. Do MS....Witam mam pytanie jesli to medyyna naturalna to jaki stounek ma Pani do NIA doktora Ashkara ,poniewaz mam ja zastosowane od 2.5 roku bylem chory na wiele schorzen ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. a co z paleo a żywnieniem wg grupy krwii A? jadłospis dla tej grupy znacznie ogranicza mięso a zezwala na zboża oprócz pszenicy

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkie diety nie uwzględniające poniżej wymienionych zależności moim zdaniem mijają się z celem. Inaczej mówiąc są stratą czasu, energii i pieniędzy.
    1-jakość produktów (w szerszym sensie o czym poniżej)
    2-indywidualne preferencje i upodobania
    3-historia odżywiania zdrowy/chory

    1-Wiadomo że na rynku głównie dużych marketów dominują produkty "śmieci", jakkolwiek zróżnicowanie jest znaczne ale nie koniecznie jednoznaczne. Rośliny nie posiadają układu trawienno-wydalniczego dla tego substancje chemiczne pobrane z otoczenia zostaną w roślinie. Inaczej sprawa wygląda w przypadku zwierząt. Tutaj większość substancji toksycznych zaaplikowanych przez chodowców zostaje wydalona. Wyjątkiem jest drób globalnie oraz niestety wieprzowina (większość technologii hodowlanych Europa, Azja, USA) ale i wołowina głównie produkowana w USA lub gdzie indziej przez firmy z USA. Polska wołowina nawet jeśli nie jest dobrej jakości (bo nie jest) jest w miarę bezpieczna zdrowotnie. O baraninie czy jagnięcinie nie wspominam bo to najlepsze mięso jakkolwiek nie każdego stać. Innym doskonałym zdrowotnie rozwiązaniem jest dziczyzna, mięso królika i ptaków "rzadkich" - wszelkie perliczki, gołębie itp.Z roślinami o tyle nie ma problemu ponieważ dostępne są coraz bardziej (w coraz niższych cenach) warzywa, owoce itd ekologiczne. W mojej spiżarni 80% jarzyn/warzyw pochodzi z certyfikowanych gospodarstw eko. Eko jaja w cenie 0.8-1.0zł są dostępne bez problemu. 1/2 kg masła 15zł. Reasumując są dostępne na rynku produkty zdrowe lub minimalnie "obciążone". Zachowajmy jednak właściwe proporcje do jakości wody i powietrza. Wymaga to oczywiście pewnego wysiłku i zdecydowanie determinacji, ale jest możliwe.
    2-Nie próbujmy stłumić czy przeciwstawiać się naszym upodobaniom. Jeśli komuś smakuje razowiec ze słoniną - nie ma problemu. Całe narody przetrwały na takiej diecie tak na marginesie. Jedzenie na siłę czegoś co wydaje się nam ohydne jest totalnym nieporozumieniem. Po stwierdzeniu przewlekłego zap. wątroby 45 lat temu pani dr. z kliniki chorób zakaźnych wyznaczyła mi dietę. Była to moja ostatnia wizyta w poradni. Nie interesowałem się zasadami żywienia. Czułem podświadomie że ktoś kto zabrania mi jedzenia rzodkiewek, kapusty i czosnku jest moim wrogiem i próbuje mnie unicestwić poprzez swoją ignorancję a w zasadzie głupotę.
    3-Zwróćmy uwagę czy w okresie poprzedzającym zachorowanie na cokolwiek zmieniło się nasze menu. To może nie przynieść znaczących informacji, ale jest inna o wiele ważniejsza rzecz. Mianowicie jak tolerujemy ulubione pokarmy w okresie choroby - choćby zwykłego przeziębienia. Obserwujmy swój organizm, róbmy doświadczenia. Zasada jest tylko jedna - trzeba zachować umiar. Organizm wyśle sygnały. Zawsze wysyła, tylko nie zawsze chcemy ich słuchać.
    To co napisałem to nawet nie 1% tego co chciałem :-( ale wiadomo że temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mięcho, cały dzień mięcho, na śniadanie mięcho, nie dam rady tak jeść , napawa mnie to obrzydzeniem :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo daje zmiana diety np zastąpienie pszennych rzeczy chlebem razowym, ziarna, orzechy. Dużo warzyw i owoców. Ciężko się przestawić osobie, która przez wiele lat tylko cola, buła, hotdog ... ale da się

    OdpowiedzUsuń