Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

05.08.2012

Zespół jelita drażliwego cz.II - produkty problematyczne

W poprzedniej części pisałam o SIBO jako ukrytej przyczynie Zespołu Jelita Drażliwego. Niezależnie jednak od tego czy w naszych jelitach nastąpił przerost bakterii czy nie, pewne produkty wciąż mogą być problematyczne.

Nabiał
Pierwszym z nich jest nabiał, a raczej zawarta w nim laktoza. Jest to dwucukier, który powinien zostać rozbity za pomocą enzymu - laktazy. Niestety bakterie wciąż mogą się żywić pojedynczymi cukrami i powodować objawy chorobowe. A jeśli mamy nietolerancję laktozy i nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć w prawidłowy sposób lub wystarczającej ilości laktazy, to cukier pozostaje niestrawiony i stanowi idealną pożywkę dla bakterii. W efekcie powstają gazy, bóle, biegunki. Wystarczą cztery dni ostawienia nabiału, aby odczuć różnicę. Jeśli po przerwie i konsumpcji laktozy czujemy się źle to wystarczający dowód, że nabiał nie powinien być częśćą naszej diety. Ewentualnie można zastanowić się nad jogurtem greckim, który prawie nie ma laktozy, kefirem lub serami długo dojrzewającymi (gouda, cheddar, brie). Serki wiejskie, komercyjne jogurty, mleko - zawierają sporo laktozy. Podobnie śmietana. Masło z powodu małej zawartości laktozy jest generalnie dobrze tolerowane, chociaż co bardziej wrażliwe osoby nie mogą go spożywać. W takim przypadku dobrym wyjściem jest kupienie ghee czyli masła oczyszczonego.

Tłuszcz
Tłuszcz również może mieć wpływ na jelita, ponieważ wpływa na ich ruch, stymulując wypróżnianie. Dlatego w przypadku zaparć można spróbować zwiększyć konsumpcję tłuszczu, a w przypadku biegunki zmniejszyć. Częstym problemem jest też kokos. Polecam wszelkie produkty kokosowe jako źródło wartościowego tłuszczu, jednak wiele osób nie jest w stanie dobrze tolerować miąższu kokosa (wiórki, chipsy) ani mleka kokosowego. Jest to głównie związane z dużą zawartością błonnika oraz fruktanów. Na szczęście olej kokosowy jest raczej nieproblematyczny.

Warzywa
Co dla niektórych może wydawać się zaskakujące, warzywa są jednymi z bardziej problematycznych rzeczy jaką jemy. Przede wszystkim warzywa zawierają dużo nierozpuszczalnego błonnika, który drażni jelita. W przypadku gdy śluzówka jest uszkodzona, na skutek np. działania glutenu, leków, stresu, taki błonnik działa jak szczotka szorująca otwartą ranę. Warto zanotować, że w przypadku wszelkich kwestii trawiennych błonnik nie jest pozytywny. Rozpuszczalny karmi bakterie, nierozpuszczalny jak wspomniałam wyżej drażni.
Warto w przypadku problemów z ZJD obierać warzywa, pozbawiać ich nasion oraz gotować. Gotowanie pozwala na rozbicie celulozy. Surowe warzywa nie są dobrą opcją gdy nasz system trawienny nie działa prawidłowo. Problematyczne mogą być niemal każde warzywa, jednak przeważnie człowiek nie toleruje jakiejś grupy. Najbardziej kłopotliwe są kapustne czyli: brokuły, kalafior, brukselka, kapusta. Warto zastosować dietę FODMAPS przez jakiś czas, a następnie po kolei włączać warzywa z poszczególnych grup.

Warzywa strączkowe
Fasola, bób, ciecierzyca..mają sporo skrobi, która podczas trawienie zostaje rozbita do poziomu maltozy i izomaltozy. To również problematyczne dwucukry, które w przypadku osób z SIBO będą powodować gazy, wzdęcia, zaparcia i biegunki. Ponadto np. fasola jest prebiotykiem (dokładniej nierozpuszczalny błonnik w niej zawarty), czyli jedzeniem dla bakterii. I ten prebiotyk może dostać się do większej części jelita, stąd nawet u osób zdrowych bez oznak SIBO, pojawiają się wzdęcia i gazy. Rozwiązaniem jest namaczanie fasoli przed spożyciem (np. na noc).

Warzywa psiankowate
Jest również grupa warzyw, która ma wpływ na choroby autoimmunologiczne. Zawierają substancje mogące wpływać na szczelność jelit, a dokładniej prowadzące do uszkodzenia śluzówki. Te warzywa to pomidory, papryka, bakłażan, ziemniak. 

Owoce
Problematyczne mogą być też owoce. Również są bogate w błonnik oraz mają sporą zawartość fruktozy. Pisałam już o złym wchłanianiu fruktozy wcześniej. Dodatków owoce często zawierają cukrole, które ze względu na swoją budowę mogą być nieprawidłowo wchłaniane w jelitach. Zalecenia w przypadku owoców są analogiczne jak dla warzyw. Obieranie, usuwanie nasion i ewentualnie lekka obróbka termiczna. Najlepiej tolerowane są borówki, jagody, banany. Również dieta FODMAPS ma tutaj zastosowanie. Jeśli nie tolerujemy jakiegoś rodzaju węglowodanów to będziemy mieć problemy z cała grupą, która go zawiera. 

Orzechy, nasiona, jajka
Z częstych nietolerancji można jeszcze wymienić orzechy, nasiona oraz jajka. Jeśli mowa o jajkach, problem dotyczy głównie białek, które zawierają składniki odżywcze i substancje blokujące proteiny. W efekcie powstaje np. niedobór biotyny. Z kolei orzechy i nasiona są jednymi z bardziej popularnych alergenów.

20 komentarzy:

  1. Tematyka bloga bardzo mnie zainteresowała ale zastanawia mnie tylko jedno: skoro człowiek nie jest przystosowany do jedzenia zboża, to dlaczego jest przystosowany do jedzenia mięsa? Wywodzimy się od małp, które były roślinożerne i w pewnym momencie zaczęły jeść mięso, co było kolejnym krokiem w ewolucji. Ich żołądek przyzwyczaił się do jedzenia mięsa, dlaczego nasz nie mógł przyzwyczaić się do jedzenia zboża przez tyle lat? Jakiś czas temu czytałam wręcz, że wciąż nie jesteśmy w stanie dobrze strawić mięsa i jego jedzenie jest niezalecane. Jak to w końcu jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małpa ewoluowała w człowieka na pewno dłuuużej i układ trawienny zdążył się przystosować do trawienia mięsa niż rolnictwo które wymyślił człowiek by uprawiać zboża.. Na logikę to taka uprawa mogła się rozwinąć w przeciągu kilku tysięcy lat, a małpa myślę że ewoluowała na znacznie większej przestrzeni lat.. Kiedyś widziałem na jakimś forum ktoś wstawił stronkę ze zdjęciem gdzie były różnice układu trawiennego u człowieka i u małpy roślinożercy (długości jelit, wielkości żołądka,itp.) i uwierz że były spore różnice, czyli jednak jakoś ten nasz układ się zmienił, wykształcił w stronę trawienia produktów mięsnych ! pozdro :)

      Usuń
    2. Kiedyś napisałam posta na temat ewolucji z video :) To raczej kwestia kiedy się ta ewolucja zatrzymala i na jakim etapie wtedy bylismy jako gatunek.

      Usuń
    3. Ewolucja się nie zatrzymuje... To proces ciągły i nieprzerwany. Tak, człowiek jest w stanie zaadoptować się do trawienia różnych pokarmów. Jak czytałem niedawno w jakichś badaniach, przy długotrwałym spożywaniu produktów z dużą zawartością fityn często dochodzi do zwiększenia produkcji fitazy (człowiek produkuje ją w znikomych ilościach). Podobnie, nietolerancję na laktozę często leczy się poprzez długotrwałe spożywanie fermentowanych produktów mlecznych (jak jogurty naturalne, maślanki, kefiry) co po jakimś czasie powoduje zwiększenie produkcji laktazy i problemy mijają. To ukazuje jak mocno organizm potrafi się zaadoptować do spożywanego pokarmu.

      Usuń
  2. Tak, z małym ale...nasz żołądki ewoluowały razem z nami jako gatunkiem, ale ewolucja w pewnym momencie się zatrzymała. Po prostu nasz układ pokarmowy nie przystosował się do jedzenia zbóż. A raczej to zboża wykształciły mechanizmy obronne, które sprawiają, że są dla nas niebezpieczne.
    Podrąże temat z ewolucyjnego punktu widzenia i postaram się coś więcej napisać.
    Co do miesa to czemu nie jesteśmy w stanie go dobrze strawić? Również słyszałam kiedys tą teze, ale nigdy nie dowiedzialam sie na jakiej podstawie zostala postawiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie przez te nieszczęsne roślinożerne małpy. Nie nauczyliśmy się trawić dobrze mięsa, dlatego zalega ono na żołądku i daje nam poczucie pełności, ale tak naprawdę fermentuje i wytwarza groźne gazy.
      Naczytałam się tylu teorii, że już sama nie wiem, co wydaje się najbardziej prawdopodobne. W każdym razie, odkąd trafiłam na tego bloga, nie umiem patrzeć na chleb i makaron tak jak wcześniej ;)

      Usuń
    2. To cukier jest pozywka dla bakterii, nie mieso :) Teorii jest faktycznie wiele, zwlascza odnosnie miesa: mowi sie ze powoduje nowotwory, ze nadmiar jest szkodliwy, ze podnosi cholersterol itd.
      Badania nie potwierdzaja zadnej z nich. Nie jestem fanka nadkomsumpcji miesa, ale po 11 latach vege jestem pewna, ze misozerni to jednak jestesmy :)
      Ah na chlebek to ja patrzec moge, zjesc tez bym zjadla...co jak co, smaczne to jest, szkoda tylko, ze nie jest dla nas optymalne.
      Ewentualnie mozna upiec wlasny chleb na bazie siemieni lnianego i mak ozrechowych - od czasu do czasu nie zaszkodzi :)

      Usuń
  3. Czy mogłabyś ustosunkować się do poniższego postu
    http://wizaz.pl/forum/showpost.php?p=35728383&postcount=14
    Przepraszam, że moja prośba odbiega od tematyki Twojego wpisu, ale bardzo ciekawi mnie Twoja opinia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo tutaj niezrozumienia, zwlaszcza w kwestii co to jest ketoza i jej wplywie na organizm, oraz odnosie leptyny...
      Pisalam juz wczesniej co to znaczy byc przystosowany do spalania tluszczu. To nie oznacza ketozy. Ketoza jest cieza do uzsykania, w praktyce oznacza pozbawienie sie prawie wszystkich zrodel wegli, bo nawet warzyw jest niewiele i w sumie jako jedyne sa dozwolone.
      Organizm zawsze sapala glukoze, tluszcz i troche ketonow - w roznych proporcjach. Sa tkanki operujace na glukozie wylacznie. U wiekszosci ludzi spalana jest glukoza do wiekszosci procesow. I adaptacja do wykorzystywania tluszczu polega na tym, ze organizm potrafi z tluszczu stworzyc energie i nie jest zalezny tylko od glukozy. Nie oznacza to, ze tkanki ktore normalnie operuja tylko na glukozie nagle beda wykorzystywac tluszcz. To raczej dziala jak wlacznik i wylacznik i organizm sam decyduje kiedy bierze glukoze , a kiedy tluszcz. I zakladam, ze na niskoweglowodanowej ta glukoza jest dostepna i nie ma potrzeby jej tworzyc z glukoneogenezy. Oczywiscie w przypadku gdy jestesmy w ketozie organizm sam musi wytworzyc ketoza. Nie jestem fanka ketogenicznych diet, dlatego ze nie kazdy dobrze funkcjonuje na cialach ketonowych. Niemniej jednak organizm potrafi sie przestawic na spalanie wlasnych kwasow tluszczowych i niektore organy nawet preferuje ketony nad glukoze.
      Nie ma korelacji miedzy spalanie kwasow tluszczowych, a popedem seksualnym. Nie bezposrednio. Prawda jest, ze po zakonczeniu diety niskoweglowodanowej i powrocie do starych nawykow tyje sie...zwlaszca jak znow jemy duzo wegli i malo tluszczu. Tak ten mechanizm dziala, dlatego nieskoweglowodanowe diety nie sa dla wszystkich. Polecalabym je osobom z problemami metabolicznymi i dla nich to jest mus (cukrzyca, nawet pcos, insulinoopornosc).
      Bzdura jest ze low carb zmniejsza wrazliwosc insulinowa...jak? Skoro jemy mniej cukru, mniej insuliny jest wykorzystywane, to komorki zaczynaja z powrtem sie na nie uwrazliwiac. I to jest spory plus, ja dzieki temu wyszlam ze sporem insulinoopornosci i zeszlam z lekow zupelnie :)
      Prawda jest ze malo weglwoodanow wplywa niekorzystnie na tarczyce i niektore hormony plciowe. Ale mowiac malo, mam na mysli naprawde malo...ponizej 100- 120g.

      Usuń
    2. Leptyna...tutaj to az mnie zatkalo :) Leptyna jest wytwarzana glownie przez nasza tknake tluszczowa i zalezy od wielu czynnikow, zarowno od tego co jemy, jak i snu, stresu, cwiczen. Generalnie im wiecej jemy tym poziom leptyny rosnie, az komorki nie zaczna byc nieczule na jej sygnaly. Im wiecej jemy weglowodanow tym bardziej zmniejsza sie wrazliwosc insulinowa...to banalne, to jakby ktos ciagle pukal do drzwi i po jakims czasie juz tego pukania nie slyszlymy...wtedy tez leptyna staje oporna. To nadmiar weglowodanow sprawia, ze jestesmy leptynooporni.
      Gdy jemy mniej oczywiscie poziom leptyny spada, dlateto ze organizm musi byc w rownowadze. Jemy wiecej - rosnie, zbeysmy szybciej czuli sie syci i nie przejadali sie, jemy mniej to spada, zeby dostarczyc wiecej energii. Leptyna sygnalizuje sytosc i satysfakcje z posilku i u zdrowego czlowieka tak mniej wiecej wyglada mechaznim. Nie ma znaczenia czego jemy mniej, zawsze jak dostarczymy mniej energii niz potrzebujemy poziom leptyny spadnie.
      Osobiscie nie jestem za dieta nieskoweglwoodanowa czy ketoza w rozumieniu przecietnego czlowieka, ale jestem za obnizeniem ilosci wegli i za ich jakoscia. Oznacza to zero przetworzonych weglowodanow przede wszystkim.
      U zdrowych osob moim zdaniem warzywa i owoce do woli sa wystarczajacym zrodlem wegli. No i nalezy ich ilosc dostosowac do zdrowia i trybu aktywnosci.
      I nie bez powodu czlowiek moze zmagazynowac tylko kilkaset gram glukozy w oarganizmie, i bez limitu tkanki tluszczowej :) Nie bez powodowu tez niemowlak ma enzymy do rozkladu bialka i tluszczu, a nie weglowodanow - zastanawialiscie sie dlaczego firmy robiace papki dla dzieci bija sie o to, zeby ich produkt byl pierwszym posilkiem dziecka?
      To wszystko dlatego, ze czlowiek powinien glownie operowac na tluszczu. Nie tylko, ale glownie...a weglowodany powinny byc spozywane w zaleznosci od wydatku eneretycznego.
      I jesli chcesz moge potwierdzic co wyzej napisalam badaniami, calymi esejami nawet :)

      Usuń
    3. dziękuję Ci za wyczerpujące wyjaśnienie:)
      jeszcze co do tych węgli... piszesz, że powinno ich być ok. 100g... od półtora miesiąca źródłem moich węglowodanów są właśnie tylko warzywa i owoce, ale szczerze mówiąc jestem w stanie uzyskać max 70g

      Usuń
    4. Nie 100g..nie dla kazego, to jest kwestia indywidualna. Ja bym celowala na ok. 150g. To nie duzo. Dwa owoce, warzywa i spokojnie jest to realne :)
      Ja nie ograniczajac warzyw mam zawsze ok. 100g, z owocami moge dojsc do 200 nawet bez problemu :)
      Jesli masz duza aktywnosc fizyczna to radzilabym dodac wegli np. w postaci ziemniakow. Ograniczanie wegli jest tylko dla osob, ktore maja problemy z metabolizmem weglowodanow i poziomem glukozy we krwi.

      Usuń
    5. Warzywa jem do woli. Owoce jem raz dziennie w postaci zmiksowanej - truskawki, maliny, borówki, brzoskwinie, czasem mango, które uwielbiam, ale nie zawsze cenowo się opłaca, więc niestety rzadko u mnie gości.
      Co do aktywności fizycznej to jedyną formą jaką preferuję jest sposób poruszania się po mieście - pieszo;)Jakoś nigdy nie lubiłam ćwiczyć. Wolę iść na spacer. Dodam, że nie mam nadwagi.
      Spróbuję jeszcze wcisnąć trochę tych węgli, żeby na początek chociaż do tych 100g dobić.
      Jeszcze raz dziękuję za cenne (dla mnie) informacje.

      Usuń
  4. Warzywa źle, orzechy źle, jajka źle, warzywa psiankowate źle, zboża źle, najlepiej odżywiać się kroplówką... to co jeść niby jak nic nie można jeść, może nie popadajmy w takie skrajności bo wychodzi że wszystko szkodzi dosłownie wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niestety masz racje :) Odżywianie pozajelitowe często u osób z bardzo poważnymi chorobami jelit to jedyny sposób nim zaleczą ten stan. Jeśli są chore jelita to naturalne jest, że jedzenie szkodzi...jak masz złamaną nogę to chodzisz na niej czy skaczesz? Nie. Ani skakania, ani nawet chodzenia.

      Usuń
    2. Dzień dobry! Odgrzebuję stary wątek i cieszę się, że mogę zabrać głos. Warzywa i owoce źle - prawda, orzechy słabo - zgadza się, zboża bardzo źle - jak najbardziej, nabiał - słabiutko...tłuszcz - niestety fatalnie. To wszystko sprawiało, że wszystkie próby przejścia na żywienie wysokotłuszczowe, paleo, kończy się dla mnie zaognienie wszystkich dolegliwości żołądkowo - jelitowych. Lata (tak, to już ponad dekada) eksperymentowania na sobie wciąż nie dają odpowiedzi na wiele pytań. Eliminacja nabiału i zbóż daje dobry efekt, jeśli chodzi o żołądek, ale szybko wpadam w niedobory, szczególnie witamin z grupy B. Nie mogę jeść codziennie odtłuszczonego rosołu i gotowanego mięsa z odrobiną ryżu, choć jest to jedyny sposób na uspokojenie przewodu pokarmowego. Dodatkowo, zawsze na takiej diecie zaczynam zdrowo szczupleć (zdrowo, bo mam dużo siły i wyśmienity nastrój). Jak mogę zapewnić sobie dostawę witamin i minerałów, poza suplementacją?

      Usuń
    3. Drożdże odżywcze nieaktywne (płatki drożdżowe) mają dużo witamin z grupy B. Poza tym sok z młodej trawy jęczmiennej, chlorella, spirulina, nasiona konopne. Jako źródło wapnia - karob oraz ziarna maku (zmielone).

      Usuń
  5. Czy mozna miec nietolerancje na kokos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie można. Kokos (najwięcej w wodzie kokosowej) zawiera substancje FODMAP i to one mogą powodować problemy trawienne, jeśli mamy zaburzoną florę jelitową.

      Usuń
  6. Białko jaja (awidyna) powoduje nieprzyswajanie biotyny, gdy jest spożywane na surowo, więc nie widzę problemu. Za to żółtko i białko jaja są źródłem najważniejszych witamin i minerałów dla naszego organizmu, szczególnie istotnych przy problemach z cerą.

    OdpowiedzUsuń