Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

06.09.2012

Kolejne argumenty przeciw cardio

Nie tak dawno ukazał się artykuł na temat dotyczący treningu cardio. Jest o tyle interesujący, że odnosi się do kobiet. Autor powołuje się na wiele naukowych źródeł i badań klinicznych. To, że cardio nie jest najlepszym sposobem na odchudzanie ani nie zapewnia zdrowia wiemy już od jakiegoś czasu. Co interesujące to wpływ treningu aeorbowego (ok. 65% max tętna) na pracę tarczycy u kobiet. Badania pokazują, że chroniczne cardio wstrzymuje produkcje hormonu T3. T3 ma za zadanie regulować metabolizm i to właśnie ten hormon jest odpowiedzialny za wzrost temperatury (ciepła). Gdy jego poziom jest w normie, organizm spala wystarczająco energii aby utrzymać temperaturę i pracę mięśni na odpowiednim poziomie. Gdy T3 jest za wysoki nie jesteśmy w stanie przybrać na wadze, gdy za niski nie możemy schudnąć. Co więcej poziom T3 wpływa na inne hormony, które są odpowiedzialne za regulację poziomu tkanki tłuszczowej. 

Aktywność na średnio intensywnym stałym poziomie dodatkowo przyzwyczaja ciało do zatrzymywania tkanki tłuszczowej. Po początkowym okresie gdzie cardio pomaga zredukować wagę, komórki tłuszczowe przestają reagować i energia nie może być uwolniona jak wcześniej. Ale pobudzone zostają mięśnie dzięki udziałowi kortyzolu i całek kaskadzie hormonów, które w konsekwencji doprowadzają do rozbicia tkanki mięśniowej.
Kolejnym argumentem jest utrata gęstości kości, co już niejednokrotnie widziałam w badaniach w innych materiałach.

Autor jako przykład pokazuje zawodników kulturystki, którzy po zawodach (do których w ramach przygotowania ćwiczy się niezliczoną ilość czasu aerobowo) zaczynają mocno przybierać na masie niezależnie od diety.

Artykuł z pewnością zawiera sporo prawdy i już od jakiegoś czasu bardzo intensywnie obala się mit ćwiczeń aerobowych...sama widzę panie na siłowni, które po 1h dziennie maszerują szybko czy truchtają na bieżni i od miesięcy ich waga się nie zmienia. Osobiście też nie odczuwałam żadnych korzyści z cardio w dłuższej perspektywie. Oprócz silnego uczucia głodu po ćwiczeniach.

Oprócz wpływu na hormony tarczycy niebezpieczny jest też wpływ na kortyzol, którego poziom podnoszą takie ćwiczenia aerobowe wykonywane przez dłuższy czas.

A z ewolucyjnego punktu widzenia, kto to widział żeby godzinami biegać bez celu? Nasi przodkowie wykorzystywali bieg sporadycznie jako formę obrony (ucieczkę) lub w przypadku polowania...

W tym miejscu jeszcze raz polecam prezentację :)


37 komentarzy:

  1. Tak więc jak najlepiej zachować zdrowy rozsądek i ćwiczyć oraz chudnąć? W sumie ja zawsze uważałam bieganie jako najlepszy sposób na chudnięcie, ale robię to rzadko, mimo że mam kartę na siłownię. A dlatego rzadko to robię, gdyż po prostu tego nie lubię. Jakim najlepszym sposobem utrzymać aktywny tryb życia? Trochę roweru, trochę biegania, trochę ćwiczeń wycieńczających i rozciągających mięśnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie treningi typu trochę tego nie przyniosą oczekiwanego efektu.
      Przede wszystkim podstawą jest dieta to 70 % sukcesu.
      Treningi bez diety to jak sex bez kobiety.

      Usuń
  2. Więc co zamiast cardio?

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety same cwiczenia bez wzgledy czy sa to aerobowe czy anerobowe nie przyczynia sie do zrzucenia kilogramów jesli nie bedziemy przestrzegac diety; pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam pytanko odnośnie twoich treningów- jak długo+ile razy w tygodniu cwiczysz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli pytacie co na mnie dzialalo to tylko treningi o wysokiej intesywnosci...ale do czasu. Po 2 latach codzinnych godzinnych treningow efekt byl odwrotny z powodu przetrenowania i nadmiernego wydzielania kortyzolu. Nawet zaczelam tyc im wiecej cwiczylam.
    Moim zdaniem trening silowy z duzym obciazeniem 2- 3 razy w tyg i szybkie sprinty, interwaly lub HIITy 1-2 na tydzień wystarcza i efekty beda lepsze niz stale cardio 6h w tygodniu. Oczywiscie to dla tych, ktorzy moga sobie pozwolic na taki wysilek. Zestresowani, przemeczeni, niewyspani powinni unikac forsowynych cwiczen, bo sa duzym stresorem i stad krotka droga do namieszania sobie w hormonach i mertabolizmie. Jestem tego przykladem :( Oczywiscie nie jest to z dnia na dzien, u mnie po 2 latach pojawily sie problemy (gdy doszedl stres emocjonalny z innych powodow itd).

    Co do moich cwiczen...obecnie jest to 3 razy w tyg silowy trening, i 2 razy w tyg HIIT. Wszystko ok 30 min. I zamierzam przestac i pzrejsc na dlugie spacery, zabawe, przyjemne aktywnosci i raz lub dwa w tyg cos intensywnego. Jak tylko pokonanm bariere psychiczna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O super- mam nadzieje ze uda ci sie pokonać barierę i dasz znać o swoich odczuciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i mam nadzieje ze niedługo wstawisz swoje jedzonko- marudzisz ze nudne ale ja sie zawsze inspiruje :)

      Usuń
    2. Ja tez, zwalszcza ze doszlam do takiego etapu, ze cwiczenia robia wiecej zlego nie dobrego :( Cudem chyba nie mam kortyzolowego brzucha i nie spalilam wlasnych miesni...a moze cos sie spalaja hehe.
      Jednak jak sie trenuje codziennie intensywnie ciezko jest przestac, nawet jak sie ma swiadomosc, ze nie kazdy moze byc atleta i nie kazdy organizm wytrzyma takie tempo, zwlaszcza jak jednak ma sie regularna prace, obowiazki rodzinne itd. Niestety kobiety dzis biora na siebie za duzo. Jedzonko bedzie dzis :)

      Usuń
    3. A mam pytanie odnośnie paleo bread- masz moze jakiś przepis ale taki gdzie nie ma maki migdalowej/kokosowej

      Usuń
    4. Jest fajna tablica z chlebkami i wypiekami http://pinterest.com/mrsvandalsem/primal-paleo-breads/ :)

      Usuń
  7. MS, dzięki za kolejny interesujący post - śledzę Twojego bloga od jakiegoś czasu. Jestem zielona w kwestiach treningowych, ale od tygodnia ćwiczę z płytą Ewy Chodakowskiej (tzw. Skalpel). Są to ćwiczenia typu wymachy rak, wspinanie się na palce, przysiady, wypady, brzuszki, podnoszenie nóg w pozycji leżącej - trochę jak programy typu "8 minute legs/arms/abs". Czy to jest trening cardio? Czy lepiej zamienić go na sprinty? Dodam, że przy tym treningu można się spocić, odczuwam też pozytywny wpływ na mięśnie. Najbardziej jednak zależałoby mi na redukcji tkanki tłuszczowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest cardio, niektóre silowe potrafia dac 'efekt cardio' ze wzgledu na intensywnosc i obciazenie, ale tutaj raczej marne szanse. Cwiczenia sa swietne dla zdrowia, dla zyskania masy miesniowej, wytrzymalosci, szybkosci, rownowagi itd....ale nie jest to metoda na redukcje tkanki tluszczowej. Od tego mamy diete :) Nie da sie wycwiczyc zdrowia. Tkanka tluszczowa to nie jest kwestia kalorii...ten mit jest na szczescie juz dawno obalony.
      Sa cwiczenia wspomagajace odchudzanie poprzez stymulacje odpowiedniej rekacji hormonalnej po treningu np. HIITy, sprinty, interwaly. Ale naprawde do redukcji tkanki tluszczowej potrzebna jest odpowiednia dieta.
      Jaki masz poziom aktywnosci na codzien? jaki poziom stresu? Od tego zalezy najbardziej dobor treningu :)

      Usuń
    2. Dzięki za szybką odpowiedź! Aktywność poza ćwiczeniami niska - praca za biurkiem, w dużej mierze zdalna. Poziom stresu subiektywnie określiłabym jako wysoki i permanentny, ale ten test [ http://www.coach4u.pl/pl/artykuy/89-test-na-poziom-stresu ] dał wynik 36 pkt, więc nie jest źle :). Parametry składu ciała badane jakiś czas temu są w normie, chociaż waga jest o 3.5 kilograma wyższa od idealnej, a tkanka tłuszczowa to 30% - chciałabym zredukować do maksymalnie 25% i zmieścić się w ubrania sprzed 3-4 kg. Od mniej więcej miesiąca jem "paleo", wykluczywszy ziemniaki, mąkę, pieczywo, kasze, ryż, makarony itp. Waga pokazała przez ten czas 1.5 kg mniej, ale bardziej chyba chodzi mi o obwody i wyższy stosunek mięśni do tłuszczu. Jakieś sugestie?

      Usuń
    3. Test jest powierzchowny :) Zakładam, że jeśli zmęczona nie jesteś, nie masz spadków energii po południu, nie potrzebujesz kawy do rozbudzenia, nie regenerujesz się klika dni po ćwiczeniach, nie masz większych problemów zdrowotnych, śpisz dobrze 8h to jest ok :)
      Ja polecam ciężkie ciężary 2x tydzień plus raz jakiś sprint i resztę czasu spacery, relaks, odpoczynek aktywny itd.
      To jest mało na pierwszy rzut ok, ale wszytsko kwestia intensywnosci...poza tym malo po pewnym czasie zaczyna byc duzo :) Moge byc nieobiektywna, bo ja jestem wiecznie pzretrenowana, ale od nastepnego tygodnia robie dlugi reset :)
      W kazdym razie trening silowy o duzym obiciazeniu moim zdaniem jest najleszy - potrzebujemy miesni z wielu powodow :) A ciezko je zbudowac, i latwo stracic.
      I jeszze raz: dieta to podstawa :) Odpowiednia ilość kalorii, odpowiednia jakosc jedzenia. 3-4 kg to naprawdę mało i nie ma sensu nakładać na ciało za dużo stresu dietetycznego czy fizycznego.

      Usuń
  8. Nie mam efektu przetrenowania, i większość ćwiczeń, które wykonuję, daje mi satysfakcję bez nadmiernego obciążenia (jakiś czas temu biegałam i nawet to nie powodowało efektu "spompowania" - jedyny typ ćwiczeń, który mnie wykańczał, ale do którego chyba wrócę, to spinning na rowerku stacjonarnym). Co do ciężarów, trafiłam na powerworkout.blog.pl i może ćwiczenia z kettlebellem byłyby jakimś rozwiązaniem - tylko od jakiego obciążenia zacząć? Ciężarki, które posiadam w domu, to zaledwie 0.5 kg i do takich jestem przyzwyczajona ("dociążam" się nimi w trakcie Skalpela).
    Decyzja o zmianie diety, zrzuceniu kilogramów i zwiększeniu aktywności fizycznej dojrzewała we mnie od dłuższego czasu, i ma być zmianą na stałe :) Chcę wdrożyć też męża, bo oboje jesteśmy już sporo po '30tce, a rodzicami jeszcze nie jesteśmy, więc gdybyśmy nimi zostali, to chcemy się cieszyć dobrą formą z maluchami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem klasyczne ciezary regulowane sa bardziej ekonomiczna opcja niz ketllebell. Tylko 0,5 kg to zadne obciazenie :) Do tego skalpela to ja bym użyla 3-6 kg w zaleznosci od cwiczenia...a co mam na mysli t trening silowy z wiekszym nawte obciazeniem - do 10 kg, gdybys nawet miala zrobic kilka powtorzen tylko. Gwarantuje i zakwasy, i dlugą regenerację i lepsze efekty :) Najlepiej korzystac z silowni na poczatku aby ktos doradzil i pilnowal formy. Ewentualnie skorzystac z jakioegos gotowego programu na dvd. Ale jak mowilam - dieta przede wszystkim. Staracie sie o dziecko? Jesli tak to cofam sugestie o treningu :) Kobiece hormony sa bardzo delikatne, stresujace treningi powoduja, ze wydzielanie estrogenu i progesteronu moze sie zmniejszac...ah tak sie waham, bo mam tendencje do postrzegania treningu w bardzo mocnych kategoriach - z wszystkich bym robila odtluszczone chodzace miesnie...ale z drugiej strony gdy wlasnie jest sporo stresu, lub zdrowie szwankuje, lub chcemy miec dziecko taki cel jest nieralny.
      W kazdym razie jesli Twoim celem jest potomstwo to dieta mozna wplynac na plodnosc lub sobie chociaz pomoc.

      Usuń
    2. Nie staramy się o dziecko, po prostu nie wykluczamy bycia rodzicami :) Ślicznie dziękuję za podpowiedzi co do obciążeń. Będę dalej odwiedzać Twój blog.

      Usuń
  9. Przeczytałam i mnie aż zatkało...

    szczególnie fragment z hormonami... mam teraz znimi straszny problem i fakt cwicze cardio 35 minut 2 razy lub 4 razy w tygodniu przed typowymi już ciężarami... zastanwiam się czy to może miec wpływ na moją tarczycę w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 35 minut nie powinno mieć samo w sobie wpływu, ale w połączeniu z treningiem siłowym może być za dużo ćwiczeń po prostu. Wszystko zależy od diety i reszty naszego życia (stresu, snu, innej aktywności). Na tarczycę wpływają mocno hormony stresu i zła praca przysadki mózgowej. Sama diagnoza tarczycy jest kłopotliwa o czym już wspomniałam i jak doedukuje się bardziej napiszę więcej :) na razie mam tarczycowy chaos w głowie.

      Usuń
  10. Witam :)

    Bardzo się cieszę że tu trafiłam :)

    Mam mały problem z treningami!

    wtorek, środa, czwartek, chodzę na zumbę, po której leje się ze mnie pot strumieniami :)
    ...i tu moje pytanie, czy taki trening zaliczyć do siłowych ??

    i czy koniecznie muszę wykonywać aeroby ?? Zależy mi na spaleniu tkanki tłuszczowej, poza tyłkiem to miejsce muszę koniecznie powiększyć, bo jest płaska :)

    Z góry dziękuje za odpowiedź
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tkankę tłuszczową dieta tylko :)
      Ja jestem mocno za treningiem siłowym, bo po prostu tkanka mięsniowa ma wiele korzyści, a kobiety zwłaszcza wraz z wiekiem mocno ja tracą.
      Zumba siłowa nie jest :) Jeśli sprawia Ci przyjemność to nie zmuszałabym się do czegoś innego, może tylko zmieniła dni treningi aby był dzień przerwy. Jak intensywna jest zumba? Jeśli jest to bardzo intesywne cardio to ja bym odpuściła z powodów, o których pisałam. Chroniczne cardio jest na dłuższą metę zdradliwe. Aeroby nie są konieczne, w ogóle ćwiczenia nie są konieczne do redukcji tkanki tłuszczowej, są konieczne do budowy mięśni tylko.
      Prawidłowo wykonany trening siłowy ma z kolei efekt cardio. Ja bym proponowała siłowe 2 x tyg i 1 x cradio ale krótkie i intensywne.

      Usuń
    2. Dziękuje za odpowiedź :)
      Zumbe uwielbiam, jest intensywna, ale chyba źle ją ćwiczę.

      Ostatnio poćwiczyłam 15 minut takie zwykłe przysiady, wymachy nóg do boku i pompki. Mam po tym potworne zakwasy, nie mogłam chodzić po schodach, a na zumbie staram się ćwiczyć dokładnie, tam też mamy przysiady wymachy itp., więc nie wiem o co chodzi :(

      Co do diety, to zgadza się :) Jak mniej ćwiczyłam, to lepiej chudłam :)

      Moja dietetyk wręcz zabroniła mi ćwiczyć, ale ja bez tego nie mogę żyć.

      Nie mam dużej nadwagi 161 cm wzrostu i 63,8 kilo wagi i nie zależy mi na wadze, ale na obwodach, jestem typowe jabłuszko :) Czyli uda i biodra są okrąglutkie, tyłek płaski, a ręce, łydki, klatka piersiowa są szczuplutkie, już mi żebra i kości obojczyka widać :(

      Oki nie zanudzam i jeszcze raz wielkie dzięki - :)


      Pozdrawiam i buziaki przesyłam :)

      Usuń
    3. To bardziej gruszka :) Odkladanie tluszczu w tych okoliach moze byc zwiazane z estrogenem. Masz PMS, bolense okres, długie i obfite?

      Usuń
    4. Z okresem nie mam problemów :) Ale typową gruchą "chyba" nie jestem, może coś po środku:) Uda mam grube ale bardziej u góry, a do gruszki nie pasuje mi brzuch bo mam dość spory. To wszystko to pozostałości ciążowe :)
      W obu przytyłam po 23 kilo :( Ale walczę :)

      Zaczęłam czytać Twój blog i jestem mądrzejsza :)- jeszcze raz wielkie dzięki :)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. A z ewolucyjnego punktu widzenia, kto to widział żeby godzinami biegać bez celu? Nasi przodkowie wykorzystywali bieg sporadycznie jako formę obrony (ucieczkę) lub w przypadku polowania...

    Totalnie się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Jesteśmy ewolucyjnie stworzeni do tego aby biegać w odróżnieniu od innych człowiekowatych.
    http://www.ted.com/talks/christopher_mcdougall_are_we_born_to_run.html?awesm=on.ted.com_borntorun&utm_content=awesm-bookmarklet&utm_medium=on.ted.com-static&utm_source=facebook.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest gdzies taka teoria, ktora bierze pod uwage http://en.wikipedia.org/wiki/Persistence_hunting....ale zdecydowanie jest to jedyny glos w tej sprawie.
      Wiekszosc znawcow/badaczy itd. potwierdza teroie, ze biegalimsy tylko szybko i na krotkie dystanse...badan jest miliardy w tej kwestii.

      Osobicie McDougall mnie nieprzekonuje do konca (jego watle cialo nie wyglada na przypomina naszego przodka), zdecydowanie bardziej wierze takim zrodlom http://www.archevore.com/panu-weblog/2010/3/21/still-not-born-to-run.html

      Ale...mysle, ze kazdy fan biegania powinien sie bardziej wdrozyc w dyskusje, przyznam ze niektore argumenty McDougalla sa ciekawe i sensowne. Daja do myslenia. Niemniej jednak to, ze cos mialo miejsce nie oznacza, ze jest dobre dla nas. Mamy dzis taka wiedze na temat destrukcyjnego wplywu cardio, ze argument ewolucyjny nie powinien miec znaczenia. Zawsze w mojej opinii to jak bylo powinno byc skonfrontowane z dzisiejsza wiedza i na podstawie tego wyciagniete kroki i podjete jakies akcje.

      Usuń
    2. Badania wskazują, że bez względu na dietę i tryb zycia uprawianie jogingu do 50 km tygodniowo wydłuża życie. Było takie dośc obiektywne duńskiej badania rozciągnięte w czasie kilkadziesiąt lat

      Usuń
  13. a co jeśli lubię biegać? poprawia to moje samopoczucie, uwielbiam poranne joggingi. serio muszę z nich rezygnować? aż takie powodują spustoszenie organizmu?ciezko w to wierzyć;///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daj się ogłupić. Jak lubisz i sprawia to Tobie przyjemność to biegaj ile chcesz. Bieganie świetnie odrestaurowuje i jest jak najbardziej zdrowe. Profesjonalne bieganie to już co innego ale amatorskie jest pożyteczne. Dlatego biegaj, podnoś ciężary i rób sprinty. Długie dystansy krótkie też, byle się dobrze czuć.

      Usuń
  14. Choruję na niedoczynność od kilku miesięcy i odkąd się o tym dowiedziałam to ćwiczyłam 5-6 razy w tygodniu, różne treningi domowe (30-60 minut), a efekty zerowe, co zrzuciłam to wracało, albo szło w górę, taka huśtawka wagowa. Od kilku dni rzuciłam ćwiczenia i zaczęłam się lepiej czuć, waga pomalutku spada, nie odnotowałam wzrostów, co wcześniej było codziennością, nie czuję stresu na myśl, że dzisiaj znowu MUSZĘ ćwiczyć, nie czuję się napompowana, napuchnięta. Zamiast ćwiczeń chcę co drugi dzień chodzić na spacery (45-60 minut), ale takie spacerki lekkie, a nie szybki marsz czy coś. Zobaczymy jak to będzie. Myślisz, że będzie to lepsze i efektywniejsze niż męczenie się ćwiczeniami. Oczywiście do tego odpowiednie jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. No, najlepiej siedzieć na dupie przed telewizorem, bo naukowcy udowodnili, że cardio ci nie pomoże. Rusz dupe po prostu, zainwestuj w dobry spalacz, dodaj więcej ćwiczeń siłowych, zmień i wydłuż swoje cardio przy jednoczesnej zmianie godzin treningów. Efekty i tak przyjdą, jak nic nie robisz- też. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Trafiłam na tego bloga przypadkiem, trochę poczytałam i mam mętlik w głowie. Jasne, mam kilka nadprogramowych kilogramów tu i ówdzie, ale nie aż tak, żeby pragnąć szybko je zrzucić czy coś. Zaczęłam ćwiczyć, bo na studiach nie miałam WFu i trochę zgrzybiałam. Przez jakiś rok regularnie jeździłam na rowerze, później dodałam do tego spacery z kijkami, ale te rzeczy były bardziej nastawione na rekreację niż chudnięcie. Jakoś od października zaczęłam ćwiczyć jogę i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak szybko wzmocniły mi się mięśnie.
    Po trzech tygodniach zaczęłam chodzić na zumbę (jest intensywna, ale nigdy nie miałam po niej zakwasów i część z ćwiczeniami jest równo rozłożona między "tańce", z zajęć wracam pełna energii i zadowolona. Często energii mam więcej po zajęciach niż przed nimi.), a po kolejnych dwóch na zajęcia Fit & Jump (bardzo fajne, bo zmuszają do pracy nogi i to bez obciążania kolan, a mam stojącą pracę, więc dobrze jest zapobiegać żylakom). Plan ułożyłam sobie tak, że po dwóch dniach (zumba i joga) następują dwa dni przerwy, a po nich kolejne intensywne dwa dni(zumba i fit&jump). Fit&Jump jest raz w tygodniu.

    Do tej pory bardzo cieszyłam się z tego jakie formy aktywności wybrałam (zwłaszcza, że w klubie mają przerwy latem, więc w ciepłe miesiące będę miała czas na rower i odpocznę od sali), ale po przeczytaniu tego wpisu zaczęłam się martwić. Choruję na nadczynność tarczycy, kiedy pytałam lekarkę jakiś czas temu o intensywny wysiłek fizyczny nie miała przeciwwskazań. Prawda, że poziom hormonu T3 w tym rodzaju choroby "normalnie" jest wysoki, więc jego obniżenie jest wskazane i najczęściej robi się to lekami, ale...!
    Teraz już sama nie wiem czy czasami nie szkodzę sobie tym Fit&jump. Albo zumbą.

    Ratunku?

    OdpowiedzUsuń