Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

17.12.2012

Zaburzenia odżywiania z mojej pespektywy

Otrzymałam pytanie odnośnie diety w przypadku uzależnienia od jedzenia. Często wiele z Was wspomina o przygodach z różnymi zaburzeniami odżywiania w komentarzach i mailach. Rzadko poruszałam ten temat do tej pory, bo nie czuję się kompetentna w tym zakresie. Ale dziś postanowiłam napisać co osobiście myślę i jakie mam zdanie. Poniżej pytanie od jednej z Was :)



Witam, jestem uzależniona od jedzenia, obżarstwa (od 3 lat)Są to skutki anoreksji i diet. Ostatnio udało mi się najdłużej wytrzymać bez obżarstwa gdy jadłam zgodnie z jadłospisem Diety South Beach: mięsa,jaja, warzywa, tłuszcze, orzechy, nabiał. Zero węgli ze zbóż, owoców, przetworzonego żarcia. Stopniowo dodawałam te produkty, ale napady wróciły. Czy sądzisz, że mogłabym jeść tylko produkty z pierwszej fazy, raz na parę dni dodając np. owoc? Czy nie odbije się to na moim zdrowiu?

Zaburzenia odżywiania nie są moją ulubioną tematyką i najczęściej podchodzę do nich bardzo pragmatycznie bez doszukiwania się ukrytych przyczyny gdzieś tam w naszym życiu, wychowaniu czy charakterze. Staram się je traktować jak każde inne schorzenie i w jak najprostszy sposób. 

Z mojego punktu widzenia jest to stan nierównowagi organizmu na poziomie neurobiologicznym, któremu towarzyszą pewne objawy fizyczne. Są to: brak energii, kłopoty z koncentracją, uczucie zimna, zaburzenia miesiączkowania lub całkowity zanik okresu, problemy ze skóra i włosami. Do tego dochodzi niepokój dotyczący jedzenia, stany depresyjne, izolacja społeczna czy obsesyjne zachowania takie jak wymioty czy napady głodu. 

 

Efekt domino 
W skrócie to wszystko co się dzieje gdy zabierzemy naszemu organizmowi budujące klocki i zmusimy go do funkcjonowania w stresie z brakiem jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz. Nie dostarczamy witamin, minerałów, niezbędnych tłuszczów, aminokwasów to automatycznie działamy destrukcyjnie. Organizm MUSI mieć te elementy dostarczane na bieżąco, aby poprawnie funkcjonować, więc znajdzie sposób aby sobie poradzić bez naszej pomocy. I tak właśnie doprowadzamy do katabolizmu czyli rozkładamy swoje własne ciało. Wyłączamy niepotrzebne systemy aby nie konsumowały energii, wiec możemy zapomnieć o sprawnie działającym trawieniu czy układzie rozrodczym. A niezbędne substancje odżywcze organizm musi sobie wytworzyć z tego co ma...chociażby rozbić mięśnie (sama tkanka tłuszczowa nie da przeżycia). Im dłużej trwa taki stan tym większa szkoda. Przyczyną jest brak jedzenia (anoreksja, bulimia, zaburzenia innego typu - nie ma znaczenia), więc nasuwa się pytanie czy 'normalne' jedzenie coś naprawi? Wątpię.

To jak z katastrofą. Dajmy na to powódź. Jeśli przejdzie przez nasze mieszkanie trochę wody, np. małe zalanie to przeważnie większość rzeczy wystarczy wysuszyć i będzie ok. A gdy fala będzie szła codziennie i to coraz silniejsza? Będzie trzeba dużo więcej wysiłku, aby naprawić szkody. Samo odcięcie wody nie jest wystarczające. I tutaj jest jest sedno - odbudowanie i naprawa strat powinny być celem. Czyli po jakimś okresie destrukcji jedzenie 'normalne' to zawsze będzie za mało.

Dieta lecznicza nie jest zwykłą dietą
Szkody zaistniały i przeważnie dotyczą dwóch obszarów: ciała i psychiki. Gdy mowa o ciele to przywrócenie zdrowej wagi jest tutaj priorytetem. I jedzenie musi być dostosowane do rekonwalescencji. Zwykła dieta wyliczona w oparciu o jakieś dziwne stereotypy nie pomoże. Im szybciej osoba zacznie jeść regenerującą ilość jedzenia (też jakość) tym szybciej będzie możliwy powrót do zdrowia. W przypadku autorki jak łatwo się domyślić, dieta SB nie jest dobrą opcją (to wciąż restrykcyjna dieta).

Dieta lecznicza powinna być maksymalnie odżywcza. Kalorycznie oraz pod względem mikroskładników. Specjaliści zalecają od 2,5 tyś do 3,5 tyś kalorii dziennie. Jedzenie oczywiście nieprzetworzone, bez chemii. 

Ja bym unikała zbóż i nabiału ze względu na ich działanie uzależniające (pomijając wszystkie pozostałe kwestie negatywne tych produktów). Tłuszcz powinien być na stałe obecny w diecie. Do tego suplementacja może być potrzebna. Po takim okresie zaburzeń żaden organizm sam nie będzie funkcjonował poprawnie i potrzeba czasu aby wszystkie zapomniane mechanizmy zaskoczyły na nowo.

Dieta w pewnym stopniu wpłynie też na szkody wyrządzone naszej psychice. Pewne neroprzekazniki i hormony znów będą mogły być wytwarzane prawidłowo. Np. taka leptyna, która może być odpowiedzialna za napady głodu. Gdy ograniczamy jedzenie i chudniemy jej poziom zaczyna rosnąc, metabolizm zwalniać i organizm wywtarza taka reakcję chemiczną, która zawsze wygra z silną wolą i sprawi, że nasz mózg się 'wyłączy', a my po prostu rzucimy się na jedzenie. Albo seretonina, która wytwarzana jest z pełnowartościowego białka...gdy nie jemy jej poziom spada, po pewnym czasie mamy taki niedobór seretoniny i dopaminy, że jesteśmy w depresji lub nie mamy żadnej motywacji do czegokolwiek. I takich przykładów jest wiele. W konsekwencji prowadzą zawsze do nieprawidłowego działania mózgu. Nasz mózg zawsze przegra z niedoborami. Czy praca nad sobą coś zmieni? Nie wiem, nie wydaje mi się. Z mojego punktu widzenia należy naprawić te wszystkie szkody w ciele, aby być zdrowym i fizycznie i psychicznie. Jedno bez drugiego nigdy nie istnieje.


Podejście jest proste i mogłabym je opisać w trzech krokach:
1) nierestrykcyjne jedzenie, którego minimum będzie budujące (min. 2,5 tyś odżywczego jedzenia dla niskiej kobiety)
2) zero ćwiczeń
3) zero ważenia się czy mierzenia


Wzloty i upadki w trakcie leczenia
Cały proces jest sinusoidalny i nie należy oczekiwać, że będzie cały czas bezproblemowo. Realistyczne podejście uwzględnia nawroty chorobowe i ciężki okres adaptacyjny. Pierwszą napotkaną trudnością jest szybki przyrost wagi w krótkim okresie czasu. Większość tej wagi to woda, która jest niezbędna dla normalizacji pracy wątroby czy nerek. Gdy taka sama dieta (kaloryczna i odżywcza) jest utrzymywana cały czas to woda po jakimś czasie znika.

Należy się również też spodziewać całego wachlarza problemów z trawieniem, zwłaszcza jak długi czas odmawialiśmy sobie jedzenia. Dotyczy to osób, które zwłaszcza unikały prawdziwego, gęstego odżywczo pożywienia jak mięso czy tłuszcze, a żywiły się przetworzonymi produktami, które nawet nie wymagały ze strony organizmu za dużo wysiłku do strawienia. Często osoby na restrykcyjnych dietach mają problemy z opóźnionym opróżnianiem żołądka, co jest naturalnym mechanizmem biologicznym pozwalającym człowiekowi na przetrwanie gdy brakuje pożywienia. Trzeba czasu aby żołądek na nowo nauczył się poprawnie funkcjonować, zwłaszcza jeśli chodzi o prawidłowe wydzielanie kwasu. A to podstawa. Całe trawienie idzie od góry, więc jeżeli na tym etapie nie ma prawidłowego procesu, to wszystko dalej również będzie upośledzone. W praktyce oznacza to wzdęcia, gazy, niestrawność, zaparcia itd. Dlatego posiłki należy spożywać częściej w małych porcjach w tym okresie.

Może pojawić się również ból czy opuchlizna ciała, zwłaszcza w przypadku osób które przesadzały z ćwiczeniami. Dlatego ćwiczenia są kategorycznie zabronione dla osób walczących z zaburzeniami odżywiania. Są kataboliczne, powodują stres i wzrost kortyzolu oraz konsumują energię potrzebną na odbudowę i naprawę. Nie możemy jednocześnie mieć katabolizmu i anabolizmu. Ponadto nadmiar ćwiczeń jest swoistą restrykcją i uzależnieniem. Gdy je zabieramy jest niepokój, złość i tysiąc innych negatywnych odczuć (to akurat doskonale sama znam). I należy się z tymi uczuciami zmierzyć, aby się od nich uwolnić.

Wiele takich uczuć pojawi się za pewne później podczas procesu regeneracji, zwłaszcza w kontekście przytycia. Strach przed zwiększeniem wagi jest bardzo silny, ale też nieracjonalny. Każdy z nas ma swoją idealną wagę - taki punkt wagowy, przy którym jego organizm funkcjonuje najbardziej optymalnie i do tego dążymy.

Może pojawić się nagły głód czy napady na jedzenie i są one naturalne w okresie, gdy znów zaczynamy odżywiać ciało. Organizm chce nazbierać jak najwięcej substancji odżywczych gdy są dostępne, bo boi się, że za chwilę znów może przyjść czas głodu, więc użyje wszystkich sztuczek jakie zna żeby oszukać nasz mózg i żeby zaspokoić swoje potrzeby. Takie dziwne zachowania organizmu mogą trwać jakiś czas, a wszystko aby przywrócić zaburzoną równowagę. Ważne aby jeść odżywcze minimum i gdy głód zaatakuje nie walczyć. Brak restrykcji uspokaja organizm. Powstrzymywanie się przed jedzeniem w tym momencie powoduje wielki krok wstecz i często wraca jak bumerang w postaci kompulsu.


A po czasie...
Po pewnym czasie organizm zaczyna coraz widoczniej reagować na zmiany. Wzrasta tempo metabolizmu, mamy więcej energii, włosy i skóra są w lepszej formie, polepsza się nastrój i znikają negatywne myśli. U kobiet reguluje się cykl menstruacyjny. Przytycie ma zawsze miejsce w większym i mniejszym stopniu i musi być obecne, bo organizm całą energię skumulował w przybieraniu na wadze i naprawie szkód. Gdy prawidłowa waga zostanie osiągnięta będzie mógł tą energię poświęcić na normalne spożytkowanie, zwłaszcza na wykorzystanie przez systemu, które na skutek dietetycznych restrykcji zostały wyłączone.

To jest długi proces, szacuje się, że potrzeba  około pół roku do roku, aby nastąpiła regeneracja. Wymaga to też zmiany podejścia z postrzegania jedzenia jako kalorie i plus/minus na wadze na dostrzeganie, że to coś dużo więcej.  Wiele osób ma z tym ogromny problem, i zaskakująca większość z nich potrafi utrzymać wagę na stałym poziomie, co wcale nie oznacza, że nie zmagają się z zaburzeniami odżywiania.

Warto też dodać, że wiele osób po raz pierwszy w życiu zaczyna mieć problemy z odżywianiem na skutek zastosowania zbyt radykalnej diety odchudzającej. Ataki kompulsywnego jedzenia mogą być związane z za małą podażą kalorii, niedoborami składników odżywczych czy konsekwencją tych obu. Przeważnie jest też związane z innymi zaburzeniami na styku hormonów i neuroprzekaźników jak: niskie poczucie własnej wartości, depresje, przesadna wrażliwość, niepokój czy brak satysfakcji. Rzadko mamy tylko jeden problem gdy mowa o złej pracy mózgu i wiele procesów na siebie wpływa.

Nie jestem ekspertem od zaburzeń odżywiania z całą pewnością. Ale patrząc na nie z perspektywy biologicznej jestem pewna, że dieta ma znaczenie i powinna być częścią każdej terapii. I mówiąc dieta nie mam na myśli tylko zdrowego jedzenia, ale prawdziwą regeneracyjna leczniczą dietę. Wielu terapeutów czy ośrodków leczniczych skupia się tylko na ilości jedzenia i to często w kontekście kalorycznym. Dlatego pacjentom podawane są wysokoenergetyczne posiłki, pełne sztucznych składników odżywczych lub co gorsza produkty mocno przetworzone. Może to gdzieś w konsekwencji powoduje, że osoby zaczynają jeść więcej, ale szkody jakie idą za taką jakością jedzenia powinny być brane pod uwagę. Zwłaszcza gdy mowa tutaj o jedzeniu, które ma wysoką wartość smakową i powoduje, że nasz mózg zaczyna go pragnąć w niekontrolowany sposób, co nawet u osób bez dietetycznej przeszłości może być problematyczne. No i taka dieta nie naprawia szkód w ciele w żaden sposób, często nawet je pogłębia w dłuższej perspektywie. Być może potrafi uporać się z zaburzeniami odżywiania, ale zostawia otwarte drzwi dla wielu innych schorzeń.

I często wydaje mi się, że wiele z nas ma problemy z zaburzeniami odżywiania i nie jest tego świadoma. Wystarczy podać jako przykład wyrzuty sumienia po posiłku, obsesyjne myślenie o jedzeniu, codzienne ważenie się, planowanie każdego kęsa, uzależnienie od ćwiczeń czy też strach przed niektórymi produktami, które są np. kaloryczne. 

 

Co więcej, to w jakimś stopniu często zostaje w nas i trzeba mieć wysoką świadomość istnienia tych rzeczy, aby je wyeliminować. Dla mnie liczenie kalorii i planowanie posiłków było jedną z czynności, które mi szkodziły i nie pozwalały normalnie funkcjonować. Zawsze jedzeniu towarzyszyły negatywne emocje, gdy nie mogłam jeść jak chciałam lub gdy nie udało mi się zrealizować mojego planu. Do tego nadmiar ćwiczeń. Dziś jak o tym myślę, to ma wrażenie, że takie podejście jest na tyle powszechnie, że stało się normalne. A nie powinno być. To równia pochyła.

45 komentarzy:

  1. też miałam zaburzenia odżywiania, które zniknęły kiedy zaczęłam stosować paleo. byłam w stanie najeść się dwoma-trzema posiłkami dziennie bez podjadania. niestety z powodu problemów z jelitami i ogólnie bólu brzucha, zaczęłam stopniowo wprowadzać niektóre produkty zbożowe. okazało się, że w moim przypadku, jeśli chodzi o zboża, nie ma umiaru, i czuję że moje problemy wracają. ciężko mi odmówić sobie kromki chleba z masłem, no i ciągle jestem głodna.
    to chyba dowód na to, że ze zbożami jest coś nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to jeden z najlepszych artykułów dotyczących zabużeń i diet jaki można przeczytać w internecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. a czy zaburzenia wyprozniania (luzne stolce i zaparcia) mozna uznac za normalne po 3 miesiacach paleo? nigdy nie mialam takich problemow na diecie pelnej cukru, glutenu i tluszczow trans, a odkad zmienilam diete raz jest lepiej raz gorzej. dodam jeszcze, ze pod koniec listopada wycieto mi torbiel wlosowata kosci ogonowej, ale to chyba nie ma zadnego zwiazku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepraszam, że tak prosto z mostu...ale mialas jakies objawy tej tobieli? Pytam, bo jestem posiadaczka tych charakterystycznych dziurek i cos tam jest pod skora, ale nigdy nie mialam z tym problemow i wydaje mi sie, ze od zawsze tak mam...a odkrylam przypadkiem podczas kontuzji kosci ogonowej.

      Co do diety, paleo rozwiazuje zawsze jakies kwestie, czasami wszytskie, czasami wiekszosc, a czasem niektore pogarsza. Napisze posta dlaczego niedlugo.

      Usuń
    2. A co do pytania: albo sie ureguluje albo trzeba sobie pomoc, jesli przeszlas z tradycyjnej diety to potrzeba czasu aby prawidlowe trawienie zaskoczylo. Wlasnie o tym chce napisac :) Jak chcesz to napisz co jesz.

      Usuń
    3. poczekam jeszcze jakis czas, fakt faktem, ze wczesniej jadlam minimalna ilosc tluszczu i rozpuszczalnego blonnika, a teraz troche ich jest:)
      co do torbieli, u mnie w czerwcu tego roku zrobila sie kuleczka pod skora, na kosci ogonowej-pierwsze skojarzenie 'ogon mi rosnie'. nie wiedzialam co to, raz juz, juz mialo znikac, raz sie powiekszalo. pod koniec sierpnia zaczelo bolec, spuchlo i bylo zaczerwienione, wiec poszlam do lekarza. od razu skierowanie do chiruga, tam z miejsca rozciecie, oproznienie, zapowiedziany zabieg, no i w listopadzie na stol. taka dziurka to moze byc przetoka, nauczona moim przykladem wybralabym sie chociaz zapobiegawczo, zeby lekarz na to spojrzal, bo ta torbiel paskudnie sie rozrasta. moja byla podobno jeszcze mala, ale duza tworzy system 'lisiej nory' i trudniej ja usunac.

      Usuń
    4. Ja mam własnie taki guzek tam od lat chyba...nic sie z nim nie dzieje, ale wg lekarzy w kazdej chwili moze. I niestety nie sprawdzaja czy to cos tworzy przetoki, generalnie oni nawet nie potrafia stwierdzic czy to wada rozwojowa cy ta torbiel. Usuneli by chetnie za to :)
      Ja z kolei nauczona doswiadczeniem z moim pecherzykiem nie ide pod noz, na razie...jakby cos sie dzialo pewnie to rozwaze. Ładnie Ci sie to goi? czytalam, ze ludzie maja problemy dlugo po zabiegu i czesto to paskudztwo sie odnawia. Brrr jakos to i dentysta to sa tematy, o ktorych wole jak najmniej wiedziec :)
      Co do trawienia, sprobuj pic szklanke wody z lyzeczka octu czy soku z cytryny przed posilkiem aby wspomoc wydzielanie kwasu zoladkowego. Popularne sa tez enzymy trawienne, ale u nas chyba malo dostepne. Sprawdze. A ten sok czy ocet przed kazdym posilkiem jakies 2-3 mc. I mozna na poczatku nie szalec z surowizna i wprowadzac powoli mieso jak jadlas go malo.

      Usuń
    5. ocet jablkowy, tak? sprobuje:) nie jest to moze cos uciazliwego, ale po prostu sie martwie.
      chyba musisz po prostu kontrolowac czy twoj guzek nie zmienia rozmiaru. tez czytalam rozne rzeczy o tej torbieli i sie martwilam, ale niepotrzebnie. sama operacja (bo to wlasciwie byla operacja, na glupim jasiu) to u mnie 20 min i mniej wiecej poltora godziny pozniej moglam siadac, a po trzech godzinach jechalam juz do domu. potem 5 dni chodzilam z drenem i 2 tygodnie po operacji zdjeli mi szwy. goi sie ladnie, nic sie nie 'paprze'. poki co nie moge tylko cwiczyc i jesli chce lezec na plecach to musze sie delikatnie klasc. nawrotu boje sie strasznie, odpukac w niemalowane;)

      Usuń
    6. W moim przypadku jest dokładnie tak samo.
      Jestem na diecie Paleo i mam wielkie problemy z wypróznianiem.
      Kiedyś załatwiałam się minimum raz dziennie, a teraz? Raz, dwa razy na tydzień to jest dobrze. Nie czuję się z tym źle, do tego schudłam (choć tak naprawdę nie miałam z czego, ważę 42 kg, a jem normalnie, bo nigdy się nie odchudzałam, a dietę stosuję by wyleczyć trądzik). Jestem pewna że biegunki, które miałam na początku wywołały orzechy, które jadłam garściami (orzechowy potwór to ja :-)). Potem przerzuciłam się na pestki dyni i słonecznika, jadlam mnóstwo brokułów i brukselki (tak naprawdę tylko to) i zaczęły się totalne zaparcia.
      Lewatywy nic nie dają. CZytałam o diecie FODMAP, którą stosowałam nawet 2 tyg, ale nic się nie poprawiło. A wodę z cytryną (gorącą) piję już od dawna,

      Usuń
    7. Violina przede wszystkim Twoja dieta jest mocno pogmatwana i to juz jakis czas temu zauwazaylam na podstawie innych komentarzy. Tradzik i zaparcia czesto ida w parze, wiec tu nie ma zaskoczenia.
      Jesli chudniesz to jest wyznacznik, ze jednak dieta nie jest ok, a Ty eliminujesz sporo wartosciowych produktow skupiajac sie a tradziku, zamiast na zdrowiu. Badalas tarczyce?
      A co do diety - witaminy i minreraly sa potrzebne do normalnych ruchow jelitowych, do tego dochodzi kwestia hormonow, ktore tez czesto wplywaja na zaparcia. FODMAP jest dieta na nietolerancje pokarmowe, nie pomoze w tym przypadku.
      Napisz po kolei co jesz posilek po posiku wraz z iloscia. Przy 42kg zdziwilabym sie gdyby nie bylo zaprc i tradziku.

      Usuń
    8. Dziękuję za odpowiedź.
      Mój trądzik na pewno wynika z hormonów, bo pojawił się gdy przestałam brać tabletki antykoncepcyjne (wcześniej nie narzekałam na problemy z cerą).
      W czerwcu przeszłam na dietę Paleo i na prawdę zauważyłam sporą poprawę.
      MYślę że odżywiałam się zdrowo, bo jadłam mięso, dużo warzyw, orzechy i jaja. Tylko że tych orzechów wręcz nadużywałam, do tego robiłam sobie masło orzechowe z nerkowców. I zaczęłam mieć biegunki. Gdy przeczytałam że to może być od orzechów, zaprzestałam ich jedzenia. W zamian objadałam się nasionami dyni i słonecznika (ale oprocz tego jadłam normalnie). No i zaczęły się zaparcia. Spróbowałam FODMAP, bo zgodnie z jej filozofią powinno się unikać nasion, brukselki i brokułów, a ja tym się odżywiałam niemal cały czas (plus oczywiście mięso).
      Obecnie jem na śniadanie jajecznicę lub omleta z ogórkiem, pomidorem, na obiad indyka(zazwyczaj pieczonego) z cukinią, piję sok marchwiowy, jem marchewki. Używam oliwy z oliwek. Żuję olej słonecznikowy. Codziennie piję tran, jem także od czasu do czasu ryby.
      Nie głodzę się, jem tylko gdy poczuję głów, ale też staram się nie najadać do syta jak to było kiedyś. Czułam się wtedy przejedzona, a potem ciągle głodna i wszyscy myśleli łącznie ze mną że mam tasiemca i przyznam, że to nieustanne uczucie głodu było nie do zniesienia). Jeśli chodzi o napoje, to piję wodę z cytryną i czasem Yerba Mate. Z kakao na razie zrezygnowałam, bo codziennie pojawiał mi się nowy pryszcz.
      Nie badałam tarczycy. Ale nie mam żadnych niepokojących objawów. Fakt przechodzę ciężki okres w moim życiu, bo rozstałam się z życiowym partnerem po 7 latach związku, mam teraz mnóstwo pracy, nauki na uczelnię i dodatkowe praktyki. Może po prostu te wszystkie czynniki się nałożyły na siebie i powodują zaparcia i utratę wagi? Nie mam pojęcia. Ale myślę, że gdyby było coś nie tak, to już dawno padłabym ze zmęczenia.
      Dziś mam wigilię w pracy i nie będę wybredna w jedzeniu. Ostatnio zjadłam nawet trochę parówek, bo skończyło mi się jedzenie i nie wiedziałam co kupić w sklepie. No i w święta postanawiam też jeść normalnie.
      A z cerą jest raz lepiej raz. (np. teraz jest super).
      Najgorzej przed okresem. Ale naprawdę jest o niebo lepiej. Pozbyłam się w końcu pryszczy na lini żuchwy, z pleców. Więc dieta na pewno ma na to duży wpływ.

      Usuń
    9. Zacznij jesc :) To co jesz to strasznie malo. I tluszcze jakich uzywasz moga nasilac stan zapalny, nie masz w diecie za duzo Omega3, unikasz tluszczu nasyconego...FODMAPS nie jest na zaparcia, jest na nietolerancje.

      Duzo tu pomieszania. Na moje oko wszystkie Twoje problemy sa wynikiem tego, ze malo jesz. Nie bede wiecej pisac, bo wciaz nie okreslilas dokladnie co jesz i ile. Mysle, ze sama siebie troche oszukujesz co do tego jedzenia - jaja i indyk to bezpieczne opcje prawda? :)

      Niedowaga zaburza godspodarke hormonalna bardziej niz zla dieta. Radzilabym tym sie zajac nim szkody beda wieksze.

      Usuń
    10. Ja nie widze nic zlego w najadaniu sie do syta. Ale w Twojej diecie (zwlaszcza jak wykluczylas FODMAPS) nie ma nic co daje energię. Nie ma tlustych mies, nie ma tluszczu takiego jak olej kokosowy, maslo czy awokado. Nie ma tez owocow ani warzyw bardziej kalorycznych. I pewnie nawet bialka za duzo nie ma...mam nadzieje, ze sie myle, ale szczerze mowiac wyglada to jakbys miala zaburzenia odzywiania i wnioskuje to po innych komentarzach rowniez. Moze to ze strachu przed tradzikiem...ale warto sie zastanowic nad tym. Bo to bardzo bledne kolo.

      Usuń
    11. Wczoraj i dzisiaj najadłam się jak nigdy (głównie ryby i inne specjały).
      Zawsze byłam bardzo szczupła (ok 45 kg), nawet wtedy gdy zajadałam się kilka razy w tygodniu pizzą.
      Olej kokosowy na pewno sobie kupię (w mojej miejscowości go nie ma). Mięso? - myślałam że indyk pieczony jest dobrym wyborem.
      Pisałas że tłuszcze mogą nasilać stan zapalany: używam jedynie oliwy z oliwek i tranu, który zawiera omega 3.
      Tak naprawdę to już nie wiem co mam jesć, bo to przecież dieta Paleo: mięso, owoce, warzywa, jaja, nasiona, orzechy. Eh!
      A o awokado całkiem zapomniałam. Kiedyś często dodawałam do sałatek.

      Usuń
    12. Dodam jeszcze, że problemy z zaparciami zaczęły się, gdy jadłam dużo więcej warzyw, jadłam jabłka i orzechy, czasem też wieprzowinę (karkówkę).
      Skąd mogę wiedzieć, czy mam nietolerancję cz nie?

      Usuń
    13. Ja wciąz nie wiem jak Twoje menu wyglada i ciezko mi cos doradzac. Ile masz wzrostu?
      Nietolerancja nie wplywa standardowo na zaparcia. Ja bym tu raczej szukala przyczyn w tym ile jesz. Jak bedzie za malo jedzenia, a jest bo chudniesz to zaparcia sa wrecz oczekiwane.

      Usuń
    14. Mam 162cm wzrostu. A zaparcia zaczęły się wtedy, gdy się wręcz objadałam. Ale może brakuje mi jakichś składników? Nie wiem.
      Na razie jestem w domu rodzinnym i jem wszystko co ugotuje mama. Czyli gluten, cukier (oprócz mleko) zagościł w moim menu.
      Oczywiście od nowego roku wracam do swojej diety.

      Usuń
    15. Masz niedowagę. Zaparcia nie są tutaj zaskoczeniem i jesz mało jak na swoja wage i wzrost. Przetwrzone jedzenie nie jest tozsame z naturalnym, latwiej zbudowac stolec na takiej diecie niz gdy jemy zdrowe warzywa, owoce, mieso itd. Po prostu na zdrow.ej diecie jest mniej produktow ubocznych. No i tluszczu brak, ktory daje efekt laksacyjny.

      Usuń
    16. I chyba masz rację. A raczej na pewno.
      Teraz jem wszystko czego mi nie wolno, dużo ciast i ciasteczek, produkty mączne. I niestety czuję się przejedzona. Ale nie mam problemów z zaparciami. Jest za to inny - wyrzuty sumienia. Jak tylko wyjadę od mamusi wracam do zdrowej diety :-) I rezygnuję z FODMAP, ale Paleo jak najbardziej :-)
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi :-)

      Usuń
    17. Dziś stwierdziłam, że zaburzenia odżywiania dotyczą także mnie. A może dotyczyły. Przez ostatnie 2 tygodnie spędzając czas w rodzinnym domu, jadłam wszystko co zakazane, rezygnując całkowicie z diety Paleo. Fakt, cera pogorszyła mi się, ale tylko gdy jadłam dużo ciasta, natomiast produkty mączne (codziennie pierogi) nie wpływały negatywnie na stan mojej skóry. Nawet kawa, kakao i maleńka ilość cukru nie wywołała trądziku.
      No i zniknęły problemy z wypróżnianiem :-)
      Obecnie mam bardzo ładną cerę, ale...problemy z miesiączką, którą zawsze miałam jak w zegarku, a teraz spóźnia mi się już 2 tydzień.
      I pewnie wpływ na to ma moja utrata wagi, albo nagła zmiana diety :/

      Usuń
    18. Oba potencjalnie, utrata wagi moim zdaniem bardziej. No i stres :)

      Usuń
  4. mi wlasnie liczenie kalorii i odp rozklad b/w/t pomogl. jem zdrowo, nie obzeram sie, nie jem slodyczy co kiedys bylo nie do pomyslenia. potrzebuje kontroli i swiadomoscie tego co bedzie na nast posilek czy jutro zeby odp funkcjonowac (nie martwic sie co zjem, czy mam cos w lodowce, co zjesc u znajomych. mam swoje posilki, sa zapisane i poza przygotowaniem ich nie mysle o jedzeniu). gdy nie pilnowalam jedzenia (tzn jadlam "zdrowo" ale bez planu) to co 1-3 tygodnie byly kilkudniowe napady obzarstwa (dieta nie byla tak zbilansowana jak myslalam). teraz moj organizm jest odzywiony a ja jesli zjem cos ponad rozklad to nie mam wyrzutow sumienia, wiem ze moj metabolizm jest na wysokim poziomie i poradzi sobie z taka dodatkowa porcja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za te posty, jeszcze niedawno miałam problem z kompulsywnym jedzeniem, właśnie przez te 5 posiłków dziennie. Teraz jem normalnie, 3 jest dla mnie optymalne, ale zdarzają się nawet 2, czasami 4, zależy od dnia. Jem więcej tłuszczu, i jestem najedzona, jakoś przestałam w ogóle myśleć o posiłkach, a przedtem co 3h czułam głód i nic innego nie mogłam robić. Bardziej mnie to stresowało. Teraz jest naprawdę dobrze.
    Aha, zrezygnowałam z nabiału (może nie do końca na 100%). Zostawiłam tylko kefir. Dodałam więcej warzyw i myślę, że jest dobrze. Mam nadzieję, że jak powtórzę badania, moje wyniki będą lepsze. Oby ;)

    pozdrawiam ;D i dziękuję ;)
    Wesołych świąt MS:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj MS,ja wlasnie mysle ze moge miec jakies zaburzenia bo nie potrafie dostosowac do siebie ani kalorycznosci ani proporcji bialek, wegli i tluszczy. Czuje ze cos jest nie tak ale co zmieniam i zimieniam to i tak nie jest dobrze. Przeszzlam na paleo ale nadal cos nie gra. na poczatek przydalby sie taki rozklad ile czego jesc a potem to juz na wyczucie ale zawsze poczatki sa najgorsze a ja juz nie mam pomyslu jak to najlepiej porozkladac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest proste :) Nie pzrekraczasz białka ponad 1g na poczatek, jesz ok 100-150g wegli i reszta to tluszcz. To taki podstawowy bazowy przyklad. Bo oczywiscie wszystko zlaezy od potrzeb Twojego organizmu, ale jest to jakis punkt startowy. Poza tym te proprocje moga byc skrajnie rozne, i na wielu mozna byc optymalnie zdrowym. Czemu ciagle zmieniasz? Pewne zmiany potrzebuja czasu i konsekwencji i to ciagle zmiany nie sa pozadane raczej.

      Usuń
    2. nie potrafie wlasnie dowiedziec sie jakie potrzeby ma moj organizm, juz nie pamietam co to znaczy 'byc soba'... diete awsze stosuje kilka tygodni.

      Usuń
    3. To nie takie proste, po latach diet nasze poczucie jak to jest być sobą praktycznie nie istnieje. Często potrzeba rok jesć prawidłowo w oparciu o to co myślimy nim organizm z powortem zacznie sam nami kierować.
      Powiedziałabym, że 3 miesiaće to takie minimum i pieerwszy miesiać jest ciężki, bo ma tu miejsce i nawuka nowych procesów i detoks i generalnie , każda zmiana jest stresująca więc z tym ciało też się musi zmierzyć. Moja rada jest taka: bądź konsekwentna długi czas, uwierz że to zadziała i nie stresuj się tym. Zaczęłabym od równego rozkładu 30-30-30.

      Usuń
    4. czyli po rowno b/w/t? nie bedzie za duzo bialka a za malo wegli?

      Usuń
    5. Być może. Trzeba przyjąc jakiś punkt startowy. To jedna z opcji, bardziej klasyczna jest 20-50-30. Wszystko zalezy od organizmu, stylu zycia i danego okresu.

      Usuń
    6. czyli 112,5g wegli i bialka oraz 50g tluszczu dla np 1500kcal? dobrze licze? dla 45kg, 20 lat i 150cm ile kcal byloby najlepsza opcja?

      Usuń
    7. Ja bym zaczela od 70g białka, 120g wegli i reszta tluszcz. Ale to tylko punkt startowy i jest to taki mniej klasyczyny, bo proporcje bardziej sklaniaja siw w strone tluszczowa. Jesli jestes bardziej aktywna to lepiej byloby wiecej bialka i wegli.

      Usuń
    8. to po ile ugotowanego miesa na 3 porcje dziennie to wychodzie moglabys mi podpowiedziec? bo nie wiem wlasnie ile zjesc gram miesa po ugotowaniu jak jem 3 posilki dziennie to ile na jedna porcje by uzyskac dziennie 70g bialka?

      Usuń
    9. To zależy od rodzaju mięsa. Inna będzie wartość dla chudego kurczaka, inna dla ryby a jeszcze inna dla tłustej świnki.
      Radzę korzystać z tabel na początku. Na oko 70g białka to ok. 200-300g ugotowanego/upieczonego mięsa w zalezności od rodzaju.

      Usuń
  7. od kilku dni codziennie jem jablka i wieksza ilosc warzyw bogatych w cukier. teraz zauwazylam pekajaca skore miedzy palcami. czy to mozliwe, ze od zwiekszenia 'cukru' w diecie moglo pojawic sie cos grzybicznego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, cukier z warzyw to śladowa ilość dla organizmu. W zimie pękająca skóra to dość powszechny problem i nie utożsamiałabym go z dietą stricte.

      Usuń
    2. no wiec co z cukrem z owocow? typu mandarynki, pomarancze, grejpfruty, jablka...?

      Usuń
    3. A ile go jest? Z wszystkim można przesadzić, nawet w naturalnej postaci :)

      Usuń
    4. tak z 300g owocow na kolacje

      Usuń
    5. Nawet gdyby to byly bogate w cukier owoce jak banany to wciaz 300g daje jakies 40g cukru. Jest to sporo dla osoby z problemami metabolicznymi, ale dla większości zdrowych ludzi taka ilość nie szkodzi. Chyba ze mamy problemy z wątrobą i spozywamy owoce bogate w fruktoze.
      Bardziej bym szukała przyczyny w braku tłuszczy i/lub witamin niż w cukrze. Ewentualnie hormony tarczycy, ale to w przypadku bardzo suchej skóry.
      A między palcami to też często wynik detergentów do mycia rąk czy obuwia i skarpet po prostu.

      Usuń
  8. podstawą dobrego funkcjonowania jest prawidłowe odżywianie się, inaczej nie mamy sił, energii, jesteśmy bardziej podatni na depresję, zaburzenia odżywiania są bardzo powszechne w dzisiejszych czasach, na szczęście można je skutecznie leczyć

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zachorowałam na bulimię przez własne kompleksy. Teraz chcę ją pokonać, chociaż to trudne. Terapia u psychologa nie zdała u mnie egzaminu, bałam się oceny. Teraz stosuję anonimową terapię online dzięki serwisowi bulimiczka.pl. Działa! Mam nadzieję, że już niedługo nazwę się byłą bulimiczką!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z całego serca dziękuję Tobie za ten artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z całego serca dziękuję Tobie za ten artykuł.

    OdpowiedzUsuń