Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

01.08.2013

Mózg na glutenie, czyli czemu nietoelrancja może dotyczyć nasz wszystkich

O glutenie pisałam wielokrotnie, ale wciąż mam wrażenie, że zbyt mało uwagi poświęcane jest temu tematowi.Jeśli mowa o nietolerancji na gluten, przeciętna osoba stwierdzi, że ten problem jej nie dotyczy. I to tylko dlatego, że ogólne przekonanie o tym jak problematyczny jest gluten sprowadza się do wyobrażenia sobie osoby chorej na celiakię, która cierpi na szereg dolegliwości przewodu pokarmowego po zjedzeniu np. chleba czy makaronu.


 

Gluten wpływa nie tylko na jelita
Tymczasem problemy związane ze spożyciem glutenu nie są ograniczone tylko do przewodu pokarmowego. I to, że dana osoba nie ma problemów z biegunkami, zaparciami czy bólem jelit nie świadczy o dobrej tolerancji glutenu. Istnieje ponad 19 tysięcy badań przeprowadzonych na osobach z celiakią, które jasno i konsekwentnie pokazują, że na jedną osobę z celiakią, która ma problemy jelitowe (wzdęcia, zaparcia, gazy, biegunki, bóle brzucha) przypada aż 8 osób bez symptomów związanych z trawieniem. Ich symptomy mogą dotyczyć np. wiecznego zmęczenia, braku energii i motywacji, problemów z pamięcią czy koncentracją, dysfunkcji pracy tarczycy czy nadwagi. Według jednego z największych ekspertów w dziedzinie glutenu, Toma O'Bryana, pierwotnym organem, na który wpływa nietolerancja glutenu (z lub bez celiakii) jest mózg. Może to mieć miejsce chronologicznie po wystąpieniu objawów jelitowych, ale może występować samodzielnie niezależnie od reakcji jelit.


Mózg na glutenie

Wiele psychiatrycznych chorób jest związanych z nietolerancją na gluten i nie sposób odróżnić ich przeprowadzając klasyczną diagnostykę, ponieważ przebieg choroby związanej z glutenem jest dokładnie taki sam jak w innych przypadkach. Z tego powodu każdą chorobę, która wpływa na pracę mózgu, powinno się rozpatrzeć również po kątem nietolerancji na gluten. Wśród nich są: schizofrenia, depresja, niepokój czy ADHD.

Dzieci z epilepsją oporną na leczenie to kolejny przykład jak gluten może wpływać na choroby niepowiązane z objawami ze strony układu trawiennego. Ok. 50% tych dzieci wchodzi w remisję po zastosowaniu diety bezglutenowej. Niestety większość neurologów nie ma pojęcia na temat takich gastrologicznych przyczyn chorób, które leczą.


Wiele ścieżek prowadzi w jedno miejsce

Gluten na wiele różnych sposobów może wpłynąć na pracę mózgu. Jednym z przeciwciał badanych w celu wykrycia nietolerancji na gluten jest transglutaminaza 6, która jest enzymem występujących w dużej ilości w barierze krew-mózg. Bardzo często, u osób z przeciwciałami na gluten, ten marker również jest podwyższony (ok.15-20% przypadków). Co to oznacza w praktyce? System odpornościowy atakuje barierę krew-mózg, powodując 'cieknący mózg' - czyli sytuację analogiczną do stanu uszkodzonych jelit, które najcześciej nazywam nieszczelnymi jelitami.  Taki nieszczelny mózg pozwala na przedostawianie się wiekszył molekuł protein, które muszą zostać zniszczone, co aktywuje system odpornościowy i w efekcie powoduje wystąpienie stanu zapalnego w mózgu. Na krótka metę nie jest to szkodliwe, ale gdy sytuacja powtarza się dzień w dzień, a nawet kilka razy dziennie, bo przecież zboża są spożywane przez większość osób w każdym posiłku, to stan zapalny zaczyna niszczyć tkankę mózgu. Gdy spustoszenie jest już konkretne pojawiaja się symptomy chorobowe. Mogą to być: migreny, bóle głowy, kłopty z pamięcią, zaniki świadomości, problemy z koncentracją lub nauką, autyzm, ADHD, schizofrenia, Parkinson, Alzheimer, problemy z motoryką, epilepsja, demencja, niepokój i wiele innych rzadziej występujących. 

Tak naprawdę każda dysfunkcją mózgu może być związana z nietolerancją na gluten. I tendencja występowania tych chorób, podobnie jak nietolerancji glutenu, jest rosnąca. Oczywiście taki stan jest również związany z ilością toksyn na jakie jesteśmy narażeni w dzisiejszym świecie. Warto zapamiętać, że większość problemów z mózgiem nie jest efektem starzenia się, ale stanu zapalnego jaki ma tam miejsce.


Gdy nie można przestać
Uzależnienie od glutenu również jest realnym problemem. Hormon, który dostaje się do komórki musi tego dokonać poprzez odpowiedni receptor. Każdy hormon ma swój receptor w danej komórce ciała, na którą docelowo wpływa. Receptory w mózgu to receptory opiodowe i pełnią istotna rolę w całej naszej egzystencji. Stymulacja endorfin, które potocznie nazywane są hormonami szczęścia, wędrują do receptorów opiodowych (opium również). W efekcie czujemy się po prostu dobrze. Gdy dana osoba nie trawi prawidłowo problematycznych glutenowych białek, zamiast pojedynczych aminokwasów powstają dość duże fragmenty peptydowe. Jednym z takich fragmentów jest glutomorfina (nie ma chyba dosłownego tłumaczenia w języku polskim), która dostaje się do mózgu przez wspomniane receptory opiodowe, powodując oczywiście uczucie szczęścia. Inne substancje o podobnych właściwościach powstają z kazeiny, znajdującej się w krowim mleku (dlatego ser poprawia nastrój) oraz po spożyciu ostrych przypraw (dużo bezpieczniejszy sposób na produkcję endorfin).


Prawidłowa diagnostyka
Prawidłowe badania tolerancji na gluten różni się w zależności do tego czy badamy dzieci czy osoby dorosłe. Celiakię identyfikuje się na podstawie transglutaminazy 2. Niestety celiakia jest wykrywana dopiero gdy jelita są w opłakanym stanie, i wtedy faktycznie można coś stwierdzić na 100%. Większość z nas nie ma jelit w tak dramatycznej sytuacji...jeszcze, i takie badanie da nieprawdziwy wynik. Ironicznie, z tego powodu badanie ma prawie 98% skuteczności, bo jeśli już potwierdza celiakię to faktycznie takowa ma miejsce...Statystka mówi, że mniej więcej w 7 na 10 przypadkach nietolerancji jest to nieefektywny sposób. Większość osób może mieć np. stan zapalny jelit na skutek spożywania glutenu, którego taki test nie wykaże.

Innym błędem, który był i wciąż jest popełniany przez lekarzy, jest sprawdzanie przeciwciał jednego lub dwóch peptydów, gdzie tak naprawdę może ich być wiele. I co prawda ok. połowa z nas będzie  reagowała na podstawowe badane przeciwciał, ale wciąż pozostałe osoby będą zmagać się z nietolerancją, mimo że ich wynik będzie fałszywy. Obecne badania oferowane przez wiele laboratoriów są dużo bardziej kompleksowe i efektywne, co praktycznie zupełnie eliminuje fałszywie ujemny wyniki badań.

Jak prawidłowo badać nietolerancję na gluten? Optymalnie jest wykonać testy:
  • przeciwciała IgG, 
  • przeciwciała przeciwko endomysium EmA, 
  • przeciwciała przeciwko transglutaminazie tkankowej IgAtTG
    całkowite pzreciwciała IgA, 
  • testy genetyczne (HLA DQ2 i HLA DQ8)
  • biopsję.

Detoks od glutenu może być bolesny. Osoba może czuć się słaba, bez motywacji lub wręcz nieszczęśliwa. To tylko podkreśla destrukcyjny wpływ glutenu na pracę mózgu. Co można zrobić?

Uwaga: nie tylko gluten
Jeśli po odstawieniu glutenu osoba wciąż ma symptomy związane z nietolerancją na gluten to przyczyną może być reakcja krzyżowa. Jeśli dany produkt zawiera budowę molekularną podobną do glutenu, to istnieje duża szansa że organizm pomyłkowo uruchomi reakcję odpornościową. Wystarczy tylko 8 aminokwasów w odpowiedniej sekwencji dla wystąpienia takich reakcji krzyżowych, a w konsekwencji organizm podniesie produkcję przeciwciał na gluten. Potencjalnie problematyczny produkty to:
  • amarantus
  • gryka
  • czekolada
  • kawa
  • kukurydza
  • nabiał
  • jajka
  • proso
  • owies
  • ziemniaki
  • ryż
  • sezam
  • soja
  • tapioka
  • drożdże
Najlepiej wyeliminować łącznie z glutenem takie produkty, a po dwóch miesiącach po kolei próbować włączyć je do diety i obserwować reakcję.

113 komentarzy:

  1. I nie można jeść niczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dopiero można zacząć jeść:-)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Chyba tak zrobię zaraz po nowym roku :)

      Usuń
  2. czy będzie post o cellulicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze nie...poddałam się, pisałam na fb, że temat mnie przerósł
      :( Chyba nawet w kolorowych gazetach więcej można przeczytać konkretów niż w publikacjach naukowych.

      Usuń
    2. Szkoda :(

      Usuń
  3. Dobrze, że o tym piszesz. Celiakii u dorosłych zwykle towarzyszą choroby ze strony układów: pokarmowego (choroby wątroby, choroba Crohna, przewlekłe biegunki, bóle brzucha, nawracające afty jamy ustnej, zespół jelita drażliwego, refluks, zaparcia), skórnego (rumień guzowaty, łuszczyca, bielactwo, zapalenie skórno-mięśniowe), krwiotwórczego (anemia, leukopenia), moczowo-płciowego (bezpłodność, schorzenia nerek), mięśniowo-szkieletowego (osłabienie mięśniowe, reumatoidalne zapalenie stawów, osteoporoza), nerwowego (padaczka, depresja, neuropatia obwodowa, depresja) oraz choroby autoimmunologiczne i endokrynologiczne (cukrzyca typu I, Hashimoto, toczeń). To tylko nieliczni towarzysze celiakii.
    Dużo lepiej diagnostyka szkodliwości glutenu wygląda u dzieci, niestety dorosły ma gorzej bo jak podaje dr Davis średnio u dorosłego potrzeba 10lat na zdiagnozowanie celiakii. Diagnozuję się ją zarówno u dzieci ale i u osób 80cio letnich, u otyłych jak i szczupłych.
    Dla mnie to zdumiewające jak coś czego nie dostrzegam nieuzbrojonym okiem wyrządza takie szkody w ludzkim organizmie. Wystarczy niewielki dotyk ręką z "zaglutenioną klamką" a łuszczy mi się skóra na rękach, pękają opuszki palców, palec wygląda jakbym go sobie "poprzecinała nożem", skóra robi się szorstka.
    Po za celiakią, tak jak piszesz, gluten pobudza apetyt, uzależnia i powoduje euforię czyli działa jak narkotyk i to na wszystkich.
    Ciekawe czy kiedykolwiek specjaliści od naszego zdrowia czy żywienia wystosują informację: "Konsumpcja glutenu we wszelkich postaciach może stwarzać poważne zagrożenie dla zdrowia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo chociaż na etykietach info, że coś nie ma glutenu. A nie jakieś teksty małym druczkiem, że może zawierać śladowe...

      Usuń
    2. Jest wiele produktów jak owoce suszone, ryby surowe, wędzone gdzie etykiety mówią, np. "produkt zawiera makrelę wędzoną w dymie jałowca", a potem się okazuje, że jednak zawierają gluten:-( W Polsce świadomość szkodliwości glutenu jest niska, dlatego dobrze, że o tym piszesz.

      Usuń
    3. Podobno nawet przeowzenie w tym samym amochodzie dostawczym np. najpierw chleba, potem czegos innego moze doprowadzic do zanieczyszenia. Oczywiscie wiekszosc ludzi traktuje to jak bajke albo mit miejski, ale znam przypadki osob, ktore jak opisujesz nie moga nawet spojrzec w strone glutenu. Trzymaj sie dzielnie i pisz wiecej, bo dopoki nie ma zywej osoby z takim problemem, cala sprawa jest traktowana z przymruzeniem oka :(

      Usuń
    4. To prawda, zanieczyszcza się glutenem. Jeśli młyn mieli ziarno glutenowe i bezglutenowe tymi samymi urządzeniami to już nie ma mąki bezglutenowej. Młynarze często tego nie wiedzą, dostarczają mąkę jako bezglutenową a potem się dziwią dlaczego mąka nie przechodzi badań bo zawiera gluten. A najczęściej zgłębiają temat jak dziecko w rodzinie będzie miało celiakie.
      To samo dotyczy hal produkcyjnych, gdzie linia produkcyjna najpierw służyła czemuś z glutenem a potem zakład chce robić coś bezglutenowo, nigdy się tego nie domyje więc zaleca się aby firma zainwestowała w nową linię w sali, gdzie nie było glutenu.

      Usuń
    5. Ludzie, zanim zastosujecie dietę bezglutenową to najpierw się przebadajcie czy faktycznie macie celiakę. Nie ma też diety przy chorobach autoimunologicznych!!!! Jakby taka dieta była skuteczna, to człowiek, który by opracował taką dietę dostał by NOBLA!!!
      Zawsze powinniśmy odżywiać się zdrowo tzn. unikać wysoko przetworzonych produktów tj. konserwy, sosy ze słoików, zamiast ciasteczek czy ciast z cukierni upieczcie sobie sami ciasto.Nic w nadmiarze nie jest zdrowe nawet sport. Okażcie odrobinę zdrowego rozsądku!!!! Nawet jak są prowadzone jakieś badania w tym kierunku to pamiętajcie to są narazie badania! Choroby z autoagresji są przede wszystkim na tle nerwowym. Skupcie się na wyciszeniu - to Wam bardziej pomoże.

      Usuń
    6. Radzę poczytać tony badań w konwencjonalnych dziennikach naukowych. Potem doświadczenia innych. Nie ma chorób autoimmunologicznych bez przepuszczalnego jelita! Gluten jest tutaj niestety wciąż największym graczem.
      http://www.amazon.com/Grain-Brain-Surprising-Sugar-Your-Killers/dp/031623480X - co chwilę jest nowa pozycja, napisana przez kolejnego lekarza, dodająca nową partię dowodów...

      Usuń
    7. A ja się zgadzam z Anonimowym. To, co teraz czytam o glutenie, przypomina mi histerię dotyczącą tłuszczy parę lat temu.
      Bez urazy, ale często widzę w internecie pogoń za wiecznym zdrowiem i młodością, przekonanie, że gdzieś tam istnieje recepta dobra dla każdego, czy to będzie dieta niskoww, czy odstawienie glutenu, smarowanie się retinoidami czy noszenie dobrze dobranego stanika. Czytam komentarze świeżo nawróconych o tym, jak to czytanie składów kosmetyków / dieta tłuszczowa / stanik marki Freya odmienił ich życie, czytam pełne ubolewania komentarze, pochylające się nad tymi nieszczęśnikami, którzy jeszcze oświecenia nie doznali. Ba, ja sama takie komentarze pisałam ;). I chociaż dbam o dietę, cerę, staniki też noszę dobrze dobrane, to jednak mam świadomość tego, że nie na wszystko mam wpływ.
      Ja też czekam na to, aż ktoś wyleczy hashi, czy to dietą, czy inaczej, zgłaszam się na ochotnika do wszelkich badań :). Ale na razie nic takiego nie ma miejsca, mogę, oczywiście, odstawić gluten, strączki, kapustę i zaprzestać wakacji nad morzem, ale po co, jeśli czuję się dobrze? Wiem, że są osoby, które czują rzeczywistą poprawę nie jedząc glutenu, więc ok. Ale jeśli ja tej różnicy nie widzę, to po co przepłacać? W całej tej zabawie przecież o jakość życia chodzi.

      Usuń
    8. Co do glutenu i tłuszczy jedno słowo: geneza.
      I jeśli ktoś uważa, że brak symptomów jest manifestem choroby to powinien się zastanowić ile jest przypadków "czuję się dobrze" i bum zawał serca, bum osteoporoza, bum stwardnienie rozsiane itd. Nie ma gorszych organizmów niż te, które nie dają sygnałów tylko po to aby później było wielkie bum. Oczywiście nie traktowałabym tego w tak wyizolowany sposób jak wyżej, nie uważam że same kosmetyki czy nawet ten cholerny sam gluten może zabić. Ale uważam, że ziarnko do ziarnka i nasza codzienna ekspozycja na dobra i zła 21 wieku po prostu jest większa niż nasz organizm da radę pokonać. Nasze geny się nie zmieniły aż tak jak zmieniła się cywilizacja. Nie wspominając ilu z nas jest dziećmi interwencji, które w naturalnym środowisku by nie przetrwały. To coś znaczy. A jeśli ktoś nie wierzy to nic mi do tego, to tylko informacje :) Każdy z nas sam decyduje co będzie stosować czy w co wierzyć. Nie jestem tu wyjątkiem, również nie praktykuję osobiście wszystkiego o czym pisze, bo człowiek ma naturalną skłonność do posuwania się tak daleko jak tylko może i dopóki coś nas nie cofnie nie będziemy się ograniczać. Ale dla wielu osób taka opcja nie istnieje.

      Usuń
    9. "I jeśli ktoś uważa, że brak symptomów jest manifestem choroby to powinien się zastanowić ile jest przypadków "czuję się dobrze" i bum zawał serca, bum osteoporoza, bum stwardnienie rozsiane itd."

      Ale co proponujesz? Prawda jest taka. że my _musimy_ przegrać tę grę :). Nie ma żadnego cudownego sposobu, który pozwoli tego uniknąć. Oczywiście, racjonalizując swój styl życia, możemy sobie trochę pomóc, ta wstrętna cywilizacja to też medycyna i wciąż wydłużająca się długość życia. Masz rację, w naturalnym środowisku większość z nas nie dożyłaby dorosłości.

      "Każdy z nas sam decyduje co będzie stosować czy w co wierzyć. Nie jestem tu wyjątkiem, również nie praktykuję osobiście wszystkiego o czym pisze, bo człowiek ma naturalną skłonność do posuwania się tak daleko jak tylko może i dopóki coś nas nie cofnie nie będziemy się ograniczać."

      To działa też w drugą stronę. Czasami przyda się ktoś, kto powie, że żadna przesada nie jest dobra. I nie zawsze bardziej restrykcyjna dieta / wyższe stężenie kwasów / ciaśniejszy obwód stanika / więcej treningów = lepiej.
      Ja nie neguję tego, że ktoś to lubi, samą mnie kręci narzucanie sobie różnych rygorów, taki mam charakter. Ale po wypróbowaniu na sobie kilku rożnych rewelacji staram się mieć dystans i wiem, że tak naprawdę wciąż niewiele wiemy. Nie mam żadnej pewności że to, co pomogło statystycznemu Kowalskiemu, mi też pomoże, a;bo nawet tylko nie zaszkodzi. Sama w sobie rezygnacja z glutenu nie brzmi groźnie, ale skąd mogę wiedzieć, jak na mnie wpływa to, co będę jeść w zamian? Może po prostu jeszcze nie było badania z podwójną ślepą próbą ;).

      MS - nie odbieraj tego jako atak na siebie, bo wcale nie to jest moim celem. Bardzo lubię Twojego bloga między innymi za to, że jesteś dość otwarta, potrafisz spojrzeć na sprawy pod różnym kątem. Ale czasami mam wrażenie, że niektórzy ludzie zbyt dosłownie traktują wszystko, co przeczytają, stąd mój komentarz.

      Usuń
    10. Nie odbieram Twojej wypowiedzi jako atak :) Wręcz przeciwnie, Twoje wypowiedzi są konkretne i kulturalne, i ot dyskusja. W ogóle uważam, że skoro rozmawiamy to mam prawo Cię przekonywać do swoich racji i to samo z drugiej strony, inaczej to by nie miało sensu.
      Tak myślę nad tą przegraną walką i masz rację, a jak nie dziś to pewnie za 20 lat na pewno, bo "lepiej" nie będzie, z tym że nie miałabym nic przeciw gdyby ta medycyna potrafiła nam pomóc tak naprawdę. Chodzi mi tutaj konkretnie o podeszły wiek, i fakt, że większość ludzi nie jest w stanie sobie sama poradzić, z czy bez leków. I to nie tylko pomoc w zakresie pierdół jak zakupy tylko często opieka 24h, z powodu wielu typowych chorób. Mam lekkie odchylenie ponieważ widziałam w życiu tysiące starszych osób, które były skazane na innych, to naprawdę ciężkie życie. I to dla rodziny zwłaszcza, bo np. taka osoba z Alzheimerem czy po udarze często nie czuje się źle, lub nie zdaje sobie z tego sprawy.

      A też obserwuję czarno-białe podejście do wielu tematów, czasem myślę, że jest to sensowna opcja...ale większość spraw ma kontekst. Nawet nie tyle skrajne podejście mnie martwi ale tzw. bezmyślne kopiowanie innych zachowań, co jest częste na blogach...ale może tak ma być, myślę że też uczymy się dzieki różnym doświadczeniom. Tylko wiele osób nie wyciąga wniosków i brnie w to co myśli, ze jest sluszne, lub to co kiedys dzialalo...i niestety jestesmy swoimi najwiekszymi wrogami czesto :)

      Usuń
    11. "Nawet nie tyle skrajne podejście mnie martwi ale tzw. bezmyślne kopiowanie innych zachowań, co jest częste na blogach...ale może tak ma być, myślę że też uczymy się dzieki różnym doświadczeniom. "

      Zgadzam się z tym ostatnim, myślę, że do pewnego stopnia nasze błędy są cenne, w końcu na czymś trzeba się uczyć :). Jak to mówią, dobre decyzje są wynikiem doświadczenia, a doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
      Natomiast mam inne podejście do starości, też opiekowałam się wieloma starszymi osobami i myślę, że jestem w dużej mierze przygotowana na to. Nie odbierałam tej opieki nigdy jako ciężar dla mnie, chociaż to oczywiście trudne, traktuję to jako naturalny etap życia. Oczywiście, że lepiej być pięknym, młodym, zdrowym i bogatym, niż starym, schorowanym i biednym, dlatego staram się korzystać z życia tu i teraz, nigdy nie wiadomo, czy jutro choroba lub wypadek nie zmusi mnie do bardziej drastycznych zmian, niż ostawienie glutenu.

      Usuń
    12. Moi "starsi" niestety sami zapracowali na swój stan zdrowia. I to tak bardziej ewidentnie niż glutenem :) Może dlatego myślę, że ja już swój limit błędów żywieniowych wyczerpałam...kiedyś napiszę o tym, myślę że niewiele osób przez 3/4 swojego życia może pochwalić się taką paskudną historią dietetyczną i medyczną. Zastanawiam się czasem jakim cudem nic mi dziś nie jest poważnego...może to ten brakujący element, na który nie mamy wpływu.

      Usuń
    13. Może. Ja też mam swoje za uszami i w okresie, kiedy wizja utraty zdrowia była dla mnie tak abstrakcyjna, że w ogóle o to nie dbałam, i w okresie, kiedy, podobnie jak Ty, przerażona wizją wyziewów z krypty, o zdrowie dbałam aż za bardzo i w niekoniecznie właściwy sposób. Wtedy mi się wydawało, ze jestem w miarę zdrowa dzięki moim staraniom, teraz myślę, że raczej pomimo nich ;). Dlatego teraz staram się podchodzić do wszystkiego ostrożniej i moją zasadą jest szukanie złotego środka. Również w kwestii glutenu, staram się go nie jeść od rana do nocy, ale przeplatam bezglutenowymi posiłkami, wychodzę z założenia, że przesada w żadną stronę nie jest dobra, chociaż nie mam na to żadnych naukowych dowodów :).
      "Moi" starsi bardzo dbali o siebie (mam na myśli osoby bliskie, nie wiem do końca, jaki tryb życia prowadziły osoby, którymi opiekowałam się w hospicjum), zresztą nie wiem, czy można powiedzieć, że ktokolwiek na chorobę sobie "zapracował". Po prostu żył, tak, jak uważał za słuszne. w niektórych wypadkach znamy możliwe konsekwencje, w innych nie. Chociaż sama jestem zwolenniczką zdrowego trybu życia uważam, że nie można mieć do kogoś "pretensji" że nie konserwował się należycie. Dla mnie też nie jest to priorytet życiowy, żeby zdrowo wyglądać w trumnie ;).

      Usuń
    14. Gorzej jak do trumny daleka droga i żyjesz latami przykuta do wózka lub leżysz i jesteś zdana na pomoc innych. I po 10 latach myślisz: trzeba było dbać o to ciśnienie czy mniej pracować czy też nie palić...Mamy jedno zdrowie, albo o nie dbamy, albo nie...ja analizuje przypadki chorobowe od okresu ciąży i wiekszosc ludzi (najczęściej nieświadomie) sama sobie zapracowała na swój stan. Ale nie spotkałam nigdy osoby, która nie czułaby, że coś jest nie tak i nie zlekceważyła tego. I jest wielka różnica między konserwatywnym podejściem, a niedoinformowaniem.
      Ludzie po prostu nie przejmują się swoim zdrowiem, ufają lekarzom, nie szukają informacji i na końcu uważają, że zrobili co mogli...i o ile jest tona chorób czy czynników, na które nie mamy wpływu, to ostatnie trzy ośrodki terapeutyczne, z którymi miałam styczność były w 90% pełne osób z chorobami tzw. cywilizacyjnymi czyli stany po udarach, cukrzyce, wylewy itd.
      I raczej bym powiedziała, że większości osób nie uchodzi nic na sucho :) Są mocne organizmy, są też słabe, które dają radę latami...ale jak już pisałam, łańcuch jest tak silny jak silne jest najsłabsze ogniowo. Co do glutenu, to nie ma żadnych plusów jego jedzenia...są za to przerażające minusy, więc jaki jest sens narażać się po jest jakieś kilka % szans, że nie wpłynie negatywnie? A tak żeby być zupełnie fair to większość osób ze zdrowymi jelitami będzie tolerować jakąś ilość glutenu, tylko jak zmierzyć jaką i jak wiedzieć czy w danym momencie jelita funkcjonuja poprawnie. Nie da się :(

      Usuń
    15. MS, ale ilu takich ludzi przykutych przez 10 lat do łóżka leczyłaś? Naprawdę dasz głowę, że gdyby nie robili tego, czy tamtego, to byliby mniej chorzy? Jeśli chcesz wiedzieć, co się wtedy myśli, to polecam Ci książkę "Ołówek" Katarzyny Rosickiej-Jaczyńskiej. Pewnie uznasz, że sama sobie na to zapracowała, ja jednak znam znacznie więcej osób, które prowadzą podobny albo jeszcze bardziej niezdrowy tryb życia, żadna z nich nie ma SLA. Nie widzę związku między glutenem (który je większość osób w naszym kraju) i 10letnim przykucia do wózka (co się jednak nie zdarza aż tak często).
      Ja dbałam o ciśnienie i cieszyłam się zawsze, że jest niskie, tymczasem okazało się, że serce mi niedomaga, dowiedziałam się o tym zupełnie przez przypadek dzięki czujnemu lekarzowi. "Zapracowałam" sobie na to najprawdopodobniej bieganiem, co robiłam zresztą w zupełnie dobrej wierze. Ale też nie ma pewności, bo nikt mnie nie badał wcześniej.
      Kiedyś ludzie dożywali 40, nikt specjalnie nie dociekał, na co się komu zmarło, więc i chorób cywilizacyjnych nie było :). W naturze jesteśmy już tylko zbędnym balastem, kiedy kolejne pokolenie dojrzewa. Nie zgadzam się też z porównaniem organizmu do łańcucha, to raczej skomplikowana sieć powiązań.

      Usuń
    16. Jasne, że nie jest to złota reguła...pisałam kiedyś w poście dlaczego zdrowi ludzie chorują. Jednak tym bardziej, im słabszy mamy organizm tym bardziej nalezy o niego dbać. Tak ja to widze Diagnozuje ludzi na podstawie ich historii od ciąży jak się da, patrze w oczy, slucham, pytam i przewaznie jakies slabsze ogniwo mialo szanse nie zostac przerwane. Ale mowie w kontekscie chorob nabytych, jak sie ma wade serca czy cokolwiek innego to ciezko oczekiwac, ze jakakolwiek dieta cos tu dramatycznie zmieni. Ale....duze ale...czasem wydaje nam sie, że wiemy co zrobic i robimy tak aby bylo dobrze, a mimo wszystko nie dziala i stan zdrowia nie poprawia sie. I jakokolwiek to nie zdefiniujemy, czy to przeznaczenie czy nieskuteczne leczenie, to wciaz element bezradnosci wygra. Ja patrze bardziej "statystycznie" i zdecydowanie wiekszosc chorych przewlekle ludzi mogla uniknac tego stanu. I nawet gdyby to bylo tylko 60% to wciaz sporo ludzi, prawda?

      Usuń
    17. Oczywiście, nie neguję tego, że mamy w pewnym (mniejszym czy większym) stopniu wpływ na nasze zdrowie. Po prostu nie sprowadzałabym tego do glutenu. Nie mam nic przeciw, gdy ktoś decyduje się go nie jeść, na podstawie mniej czy bardziej racjonalnych przesłanek, czy też akurat ma takie widzimisię. Ale nie wyciągałabym z tego tak daleko idących wniosków, to nie jest lek na całe zło. Komuś może pomóc, komuś nie. Kiedyś też pisałaś, że ludzie mają tendencję do wzmacniania swoich mocnych stron, a ignorowania tych słabszych, widzę to bardzo często w kwestii dbania o zdrowie.

      Usuń
    18. Mam ojca z Parkinsonem, strasznie chorego. Po lekturze "Grain brain" wszystko co się działo z jego zdrowiem ułożyło się w logiczną całość. Podwyższony cukier, nadciśnienie, a w końcu zniszczenie mózgu... Nigdy nie czytałam tak przerażającej dla mnie książki. Moja prababcia umarła ze starości, długo nie wierzyłam, że tak można. Można. Może mi się uda. Sama choruję na kręgosłup. Opiekować się ojcem mogę w bardzo ograniczonym zakresie i muszę bardzo o siebie dbać. Mam celiakię - to jest mój ulubiony "problem" - jej odkrycie zmieniło moje życie w cud energi i szczęścia. Słabo mi się robi jak czytam, że bycie od kogoś zależnym w takim stopniu w jakim jest moj tata nie jest takie straszne.... aż takie straszne nie jest... jest przerażające, człowiek w obliczu wiedzy, że zostanie zaślinioną rośliną pogrąża się w taką otchłań, że niejeden targnie się na swoje życie...

      Studiuję uparcie wszystko to co dzieje się na świecie (300 mln cukrzyków?), co wtykają nam wielkie koncerny (etykietki), dociekam każdej możliwości leczenia i zapobiegania chorobom. To jest po coś, to ma sens. Składam chołd internetowi i dostępności informacji, kiedyś zależałabym tylko od łaski lub niełaski lekarzy i ich wiedzy lub niewiedzy, a teraz mogę się tyle dowiedzieć, zajrzeć niemal pod każdy kamień. Dzięki temu żyję i czuję, że można zrobić nieprawdopodobnie dużo, aby poprawić komfort tego życia i jego długość. Są badania o wpływie glutenu na mózg, na każdy mózg ich wyniki są wystarczające by uznać go za śmiertelną lub zupełnie nieprzewidywalną w skutkach toksynę. Poza poprawieniem się mojego stanu zdrowia po odstawieniu glutenu (ekspresowo i oszałamiająco) obserwowałam poprawienie się stanu zdrowia osoby chorej na ciężkie schorzenie psychiczne.

      Łatwo zarzucić tendencji antyglutenowej modę czy paranoję - trudniej zastanowić się o co w tym chodzi. Dlaczego tylu ludzi rezygnuje z glutenu? Z powodu chwilowej mody? Mnóstwo ludzi nie wyobraża sobie rezygnacji z chleba i nie chcą tego robić, bo to za trudne... więc atakują "nowe wymysły" i oni "nie wiedzą o co tyle krzyku z tym glutenem" oraz "że temu facetowi od książki, to już udowodniono, że coś pokręcił, a nawet się sam przyznał" i już nie muszą o tym myśleć.

      Usuń
    19. Zgadzam się w całosci z podejściem do konsekwencji zdrowotnych które odczuwa sie w wieku podeszłym i jest to traktowane jako norma. " Bo wiadomo, ze w tym wieku......" tak opinia jest wszechobecna i dobrze jest mówić na ten temat. Jest to bardzo trudny temat, bo sama tego doświadczam, i mam spektakularne efekty z dochodzenie do zdrowia, ale przekonać nie udaje mi się nawet ludzi z najbliższego otoczenia. Dlaczego? Bo to wiąże się z ograniczeniem wolności swobód, wygodnictwem, przekonaniami, tradycją?

      Usuń
  4. "Jeśli po odstawieniu glutenu osoba wciąż ma symptomy związane z nietolerancją na gluten to przyczyną może być reakcja krzyżowa. "

    ... albo to, że żadnej nietolerancji nie mieli. Gluten może być przyczyną, dla której źle się czujemy, ale wcale nie musi być. Powodów mogą być setki, wliczając w to psychikę.

    " "Konsumpcja glutenu we wszelkich postaciach może stwarzać poważne zagrożenie dla zdrowia". "

    Wszystko może :). Demonizujecie ten glutem bardziej, niż swego czasu tłuszcze nasycone ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy tak myśli, zanim nie odstawi glutenu. Potem nagle każdy czuje sie lepiej, mijają dziwne bóle stawów, mięśni, znikają wysypki i po prostu człowiek myśli "jak ja mogłem zyc taki zmęczony". Wszyscy po odstawieniu glutenu czują sie lepiej, zrzucaja średnio po 5-8kg na miesiąc, nie jedząc tylko glutenu.
      Proszę sie zapoznać z "dieta bez pszenicy" gdzie autor zglebil temat i ustalił, ze to po hybrydyzacji pszenicy z chemicznymi substancjami np. azydkiem sodu, zboża zaczęły nam szkodzić i dziś mamy tego efekty w postaci licznych chorób. Polecam ta lekturę a wtedy człowiek sobie uswiadomi ze choruje nie dlatego ze jest wadliwy ale dlatego ze zaufał innym myśląc ze jak radzą "jedz pelnoziarniste zboża 5 razy dziennie" to faktycznie ktoś ten dobry wpływ zbadał a okazuje sie ze nikomu nawet nie przyszło do głowy badać wpływ hybrydyzowanego produktu na człowieka.
      Lepszy jest głód niż zjedzenie współczesnego glutenu.

      Usuń
    2. Notabene jest 500 naukowych badań wiążących gluten z różnymi chorobami.

      Usuń
    3. Dlaczego to tak trudno się przebija do świadomości ludzi, producentów zbóż?

      Usuń
    4. Za tydzień będę miał tą książkę"dieta bez pszenicy",juz się nie mogę jej doczekać.
      Recenzje ma nie złe,zobaczymy co tam ciekawego piszą.

      Usuń
    5. To polecam przeczytać wywiad z autorem książki dostępny w internecie - William Davis "buszujący w pszenicy":-)

      Usuń
    6. Przyczytałam ten wywiad dość dawno temu i, powiem szczerze, takich teorii spiskowych dawno nie czytałam. Od osób, które książkę mają wiem, że jest w tym samym stylu, więc oszczędziłam sobie.
      Kiedyś ograniczałam gluten bardzo (dieta niskowęglowodanowa, więc siłą rzeczy glutenu było bardzo mało albo wcale). I nie czułam się lepiej czy gorzej. Jestem zdrowa, żadnych wysypek czy innych nie uświadczam ;). Zaryzykuję stwierdzenie, że mam lepsze zdrowie, niż część osób tutaj, albo po prostu tyle o nim nie myślę.

      "Lepszy jest głód niż zjedzenie współczesnego glutenu."

      W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego...

      Usuń
    7. Niestety nauka jest innego zdania: http://www.greenmedinfo.com/blog/200-clinically-confirmed-reasons-not-eat-wheat

      Usuń
    8. Oj szukanie tych krzyżowych alergii u siebie zapędziło mnie w ślepy zaułek. Juz brakuje mi sił na to, aby znajdować to co mi nie szkodzi. Moja ukochana kasza jaglana, która mi służyła też się zbuntowała, albo ja się zbuntowałam przeciwko niej? To znaczy mój organizm?

      Usuń
    9. Anonimowy ograniczanie glutenu nie daje efektów. Trzeba go wyeliminować. Wtedy pogadamy o skutkach.

      Usuń
  5. Ciągle traktując organizm specyfikami mu nie służącymi nie dajemy mu się zregenerować, odbudować, pracować ze wzmożoną siłą. Nasz system odpornościowy jest ogłupiony, atakuje swoje tkanki, komórki, narządy.. a patogenne drobnoustroje czują się wtedy jak u siebie. To tylko i wyłącznie odpowiednie pożywienie Jest naszym zbawicielem/lekarstwem. Wszystko co wkładamy do ust oddziały wuje na nasz organizm- nauczmy się go słuchać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ms co sądzisz o tym: http://www.youtube.com/watch?v=ZTmhb9OALkM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ jest późno i ja już nie jestem zbyt produktywna, rzucę kontrę http://www.youtube.com/watch?v=ZTmhb9OALkM
      Nowa książka, i generalnie spojrzenie na temat jak bardzo istotne jest gotowanie :)

      Usuń
    2. Własnie głównie chodzi mi o te gotowanie, jak by nie patrzeć to już przetworzona żywność. Zastanawia mnie przyswajalność witamin i minerałów, niszczenie enzymów pod wpływem obróbki termicznej,ogólnej degradacji żywności. Czy mogła byś zrobić post o równowadze zasadowo-kwasowej organizmu?

      Usuń
    3. Tak. W szkole naturopatycznej wpychaja w czlowieka teorie na temat koniecznosci odkwaszania non stop...w paleo swiecie z kolei mieso ma szczegolne znaczenie. I kiedys siadlam szukac prawdy, wiec napisze co sadze :)

      Usuń
  7. Jak zwykle - bardzo pouczające. Dzisiaj mam wizytę u gastrologa, zastanawiam się, co mi powie. Chociaż i tak zdecydowałam się przejść na paleo, ale jak się na wizytę czekało 2 miechy, to się idzie ;)

    Zresztą, ciekawi mnie, co facet powie. I może badania zleci. Bo mam wszystkie objawy trawienne, o których wspominasz (z wyjątkiem, chwalić Boga, bóli).

    Pozdrawiam,

    A.

    OdpowiedzUsuń
  8. doswiadczylam fog brain an wlasnej skorze i cholerstwa sie nei moglam pozbyc baaardzo dlugo!to jest nie doopisania! nie masz pojecia co sie dzieje wokolo Ciebie! bylam zamknieta w wielkiej bance mydlanej, oddzielona murem od swiata! kmpletny brak motywacji do czegokolwiek i brak mozliwosci sie wyslowienia(co najbardziej wkurzalo bo wszyscy mysleli ze nie umiem jezyka kraju w ktorym mieszkam). To bylo uczucie jakbys nie miala dostepu do swojego wlasnego mozgu....jejjj. Na mnie dzialal tak cukier....byle maly kawalek, czy nawet cos co kolo cukru lezalo czyli fruktoza , sacharoza i juz ci babo placek! Nie jadlam tego 1,5 roku i teraz jest juz luz. Dalej uciekam bo po cukrze mam migreny ale jest lepiej :) dzieki za wpis nie czuje sie juz jak freak :D Ruda xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wiele osób traktuje taki "fog brain" po posiłku jak coś naturalnego!

      A.

      Usuń
  9. ja jestem najlepszym przykladem na to,ze nawet gdy wydaje nam sie,ze"przeciez nam to nie szkodzi"-bo nie ma bolu brzucha ani biegunek ani takich oczywistych symptomow,to po odstawieniu poziom funkcjonowania zmienia sie diametralnie,to naprawde jest nie do opisania.wyzsza odpornosc,wieksza energia,wyzsza "wyrazistosc"potraw(mam wrazenie,jakby zresetowal mi sie smak!),szybsze uczucie sytosci.Wiekszosc osob sadzi,ze nie jest uzalezniona,ale przecietna osoba,jesli ma zrezygnowac z chleba na dwa dni-kompletnie sobie tego nie wyobraza! Ciagle jakby czegos brakowalo, jakis dziwny niedosyt po posilku,obsesyjne myslenie o tym chlebie/makaronie-przeciez to sa objawy odstawienne! Ja nie wierzylam,ale sporobowalam i wiem,ze na 100% warto! nie czuje,ze mi czegos brak,ze z czegos rezygnuje-prawda jest taka,ze sam chleb,owies czy makaron nie maja jakiegos wyjatkowego smaku,okazuje sie,ze bardziej smakuje mi to z czym laczylam zbozowe :) Oczywiscie pierwsze tygodnie to jakis odjazd, silne bole glowy,glod nawet po ogromnym posilku.....ale postanowilam przetrwac i naprawde polecam taki maly eksperyment bo rezultatuy sa nie do opisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi gluten wyciął kilka lat z życiorysu. Uszkodził mi układ pokarmowy, przewody zolciowe, tarczyce, rozlegulowal układ hormonalny. Cera była nie do oglądania. Spowodował stan zapalny mięśnia, takiego bólu jaki przy tym występuje to sie nie zapomina. Miesiąc spać nie mogłam bo ból mięśnia powracał po 2 godzinach w pozycji poziomej ciała.
      Sytuacji kiedy człowiek w 24 godziny zyskuje 5kg więcej, lekarz patrzy i widzi ze sie coś dzieje ale sam nie rozumie o co chodzi.
      Po odstawieniu glutenu po 5dniach zaczęłam odczuwać mniejsze zmęczenie i dostrzeglam ze schodzi ze mnie opuchlizna z twarzy. Po 2 tygodniach miałam więcej energii. Po roku jem obiad dla osoby dorosłej bo gdy odstawiala gluten to nic nie mogłam jeść. Odruch wymiotny był silniejszy.
      Ten stan był koszmarem. Zmusilam męża do ostawienia glutenu bo nie będę sama sobie truc rodziny. Po 2 miesiącach jest mi wdzięczny. Waży mniej, zjada więcej i słyszy same komplementy ze lepiej wygląda. I lepiej sie czuje.
      Gluten szkodzi wszystkim tylko nieliczni to odczuwają wprost.

      Usuń
    2. Anonimowy, a czy nadal spożywasz zboża bezglutenowe? Nabiał, strączki? Przez jakiś czas nie jadłam zbóż i cukru, ale podczas wizyty w domu rodzinnym do nich wróciłam i po kilku tygodniach jestem cała spuchnięta, jakby 'rozlazła', mam obrzmiałą twarz, bóle głowy...

      JG

      Usuń
    3. Anonimowa - myślałam, że to jest jakieś nieprawdopodobne te przytycie 5kg w tak krótkim czasie. Problem ze zrzuceniem tego.

      Mojego męża nie uda mi się nawrócić na jedzenie bez glutenu a szkoda. On akurat nadawałby się na wegetarianina - nie przepada za mięsem a na pewno go nie zje bez buły:/ ew. jadłby same ziemniaczory ;)

      Czekam tylko u siebie na opanowanie się od chęci na zachcianki. Ech a to mnie gubi.
      Pozdrawiam,

      dziuba

      Usuń
    4. Generalnie nie jadamy chleba, makaronów a naleśniki robimy z mąki orzechowej, słonecznikowej, ryżowej, gryczanej nieprażonej (sami sobie mielimy w różnej kombinacji). Bardzo rzadko jadamy coś z mąki kukurydzianej, amarantusowej czy ziemniaczanej. Strączkowych nie jadam bo dają efekty wzdętego brzucha a moje jelita i tak są dość odczuwalnie napięte więc ciężko to znieść. Nabiał spożywam umiarkowanie i też wprowadzałam go ostrożnie. Generalnie etap eliminacji się też nie zakończył choć robię to już przeszło rok czasu. Po cebuli, papryce się źle czuję.
      Z tymi kilogramami to nie wiem czy to było zatrzymanie wód bo generalnie jednego dnia w spodnie wejść nie mogłam, nogi się powiększyły., a leczył przeszło 20lat. A waga pokazywała swoje (nawet zweryfikowałam to na wadze szpitalnej). Ale najgorszy był ból, bo lekarze nie mogli ustalić przez 3 tygodnie co boli. Teraz wiem, że ludzie w bólu mogą sobie krzywdę zrobić. Badano mnie wzdłuż i wszerz, i jak już wykluczono wszelkie choroby kręgosłupa, nerek i wątroby, trzustki to uznano, że to może być mięsień, dostałam blokadę nerwu, i leki przeciwzapalne i to była pierwsza noc kiedy mogłam spać. Potem rehabilitacja mięśnia - na szczęście pomogło. Ale za rok znów to samo, ból mięśnia ale tym razem już ścieżka była znana. Potem doszło rozregulowanie hormonalne, Hashimoto, hiperprolaktynemia czynnościowa, i jelita na końcu dały się we znaki. Też bolało. Człowiek nie miał siły na nic, skupiał się na rzeczach podstawowych. Wejście na 3cie piętro było problemem. To naprawdę był koszmar.
      Jak się już ten gluten odstawi, to mniej więcej po 1.5 miesiącu zachcianki mijają i nawet mój małżonek to stwierdził, a jest zaliczany do łasuchów. Wczoraj częstowano go ciastkami, i on na nie popatrzył i podziękował, a dodam że dla niego zjeść kilo bezów to było "jedne posiedzenie". I ja po prostu męża zmusiłam do odstawienia glutenu a on chciał mi udowodnić, że jemu gluten nie szkodzi. Odstawił na próbę. Nie spodziewał się, że po 2 tygodniach otoczenie dostrzeże, że zmniejszył się jemu brzuch. I po 4 tygodniach z ciekawości się zważył i okazało się, że ma 7 kg mniej. Dziś już nie mówi, że gluten jemu nie szkodzi:-)
      A brak ochoty na słodkie samo przychodzi, bo w pewnym momencie warzywa, owoce, jajka, orzechy czy mięso bardziej smakują:-)
      I naprawę dobrze, że są takie blogi gdzie pisze się o szkodliwości glutenu, bo robi ogromne szkody. Nawet jeśli jedna osoba zrezygnuje z jego jedzenia to jedna osoba mniej będzie z jego powodu cierpieć.
      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
    5. No cóż, dla mnie to kolejne rewelacje. Kiedyś tłuszcz, dziś gluten. Jadam produkty glutenowe - makaron i pieczywo. Jestem szczupła, zdrowa, wysportowana, ciągot do słodyczy nie mam, odkąd odstawiłam słodycze po prostu. Nie widzę związku z jedzeniem chleba a ochotą na ciastko. Kiedyś też jadłam paczkę na jedno posiedzenie, teraz mogę siedzieć naprzeciwko ciasta i nie zwracać na nie uwagi. Wystarczyło odstawić cukier. Zawsze jestem pełna energii. Zero senności w ciągu dnia, chyba, że mi się bardzo nudzi i deszcz pada :) Z ciekawości odstawiłam gluten na jakiś czas. Żadnych zmian nie zaobserwowałam.

      Usuń
    6. Calkiem nieswiadomie odstawilam gluten , chcialam sie tylko odchudzic , corka wychodzila za maz to tez chcialam ladnie na slubie wygladac.Odstawilam chleb i przetwory maczne.Schudlam 6 kg , ale to nic w porownaniu z tym ze zniknelo zapalenie stawow, problemy ze wdeciami , bole brzucha myslalam ze w starszym wieku tak to juz jest..To juz minelo 2 lata czuje sie pelna zycia nie jestem ciagle zmeczona.Kochani gluten zabija,Pozdrawiam Gosia

      Usuń
    7. prawda.. gluten zabija.. najgorzej że u nas lekarze w ogóle nie chca na ten temat słuchac..doświadczyłam tego na własnej skórze..odwiedziłam chyba z 5 gastrologów mialam kilka razy robione wszystkie badania oprócz tych o które prosiłam sama czyli na nietolerancje glutenu, najgorzej jest tylko ze moj układ odpornościowy reaguje nie tylko na gluten.. reakcja krzyzowa.. i mało jest produktów które mogę jeśc bezkarnie ale sie nie poddaję i jakoś zyje.. sama sobie ustalajac dietę mam prawie 64 lata i początowo po odstawieniu glutenu myslalam ze sie wykończe bylam wrakiem kobiety..teraz to sie powoli zmienia.. jestem dobrej mysli :)

      Usuń
  10. rozumiem że kasze i makarony rowniez powinny byc eliminowane z diety? kasza jaglana- dobra na sniadanie itd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dwie szkoły - jedna mówi, że bezglutenowe zboża odpowiednio przygotowane nie będą problematyczne jeśli stan jelit jest ok, druga mówi, że nie ma żadnej korzyści...
      Osobiście trochę jestem przekonana do ryżu, który generalnie jest lepiej tolerowany. No i medycyna naturalna lubi mówić o ryżu jako super detoksykującym jedzeniu, więc nawet jak to kłamstwo, to powtarzane sto razy...

      Usuń
    2. Mnie ryz też już szkodzi - niestety. Coraz bardziej się poszerza ilość tago co alergizuje:(

      Usuń
  11. btw gluten jest takze w jajkach ktore tak zajadasz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gluten – mieszanina białek roślinnych: gluteniny i gliadyny. Występuje w ziarnach zbóż: pszenicy, żyta i jęczmienia. W Polsce również owies jest zanieczyszczony glutenem. Owies finlandzki nie jest zanieczyszczony i wyroby z owsa produkuje firma Provena.
      Na jajku może znaleźć się gluten jeśli ktoś go tam wprowadzi, np dotknie ręką chleb glutenowy a potem dotknie ugotowane jajko. Albo doprawi jajecznicę przyprawami ze śladowymi ilościami glutenu.

      Usuń
    2. Tak na marginesie na stronie www.celiakia.pl jest dostępny poradnik "Celiakia i dieta bezglutenowa. Praktyczny poradnik" przygotowany pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej i w tym poradniku można znaleźć wykaz produktów z natury bezglutenowych str.45-47, jak i można znaleźć porady co do czytania etykiet produktów czy dany produkt zawiera gluten. Na forum osoby się dzielą informacją w jakich produktach jest gluten, bo napisały do firmy. Polecam.

      Usuń
  12. Niechce nic mowic ale my jestesmy chyba wyjatkowymi sierotami, bo ludzie cale zycie jedza ten gluten tone niedobrego jedzenia itp a i tak potrafia dozyc poznej starosci i jakos zyja. :D pozdrawiam wszystkie sieroty tym mnie, ktorym to szkodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś jemy zboża inne niż 30lat temu. cyt. "Analiza ekspresji białek w hybrydzie pszenicy w porównaniu z jej dwiema odmianami macierzystymi wykazała, że choć około 95% białek występujących w potomstwie nie różni się od białek rodziców, 5% to białka wyjątkowe, niespotykane u żadnego z rodziców. Zwłaszcza białka glutenu pszenicy przechodzą w procesie hybrydyzacji znaczące przemiany. W jednym z eksperymentów związanych z krzyżowaniem, w potomstwie rozpoznano czternaście nowych białek glutenu nieobecnych u żadnej z roślin macierzystych. Co więcej, w porównaniu z odmianami pszenicy sprzed wieku nowe szczepy Triticum aestivum cechuje wyższa ekspresja genów białek glutenu wiązanych z celiakią" - Dieta bez pszenicy by Davis.
      Nie bada się hybryd jak wpływa na człowieka. Autor książki, uczulony na pszenicę, zrobił na sobie eksperyment i zjadł 12dkg chleba z samopszy. Poziom cukru z 84mg/dl podniósł się do 110mg/dl. Czyli tak jak po każdym węglowodanie. Czuł się dobrze, żadnych dolegliwości. Następnego dnia zjadł 12dkg zwykłego chleba z pszenicy organicznej. Poziom cukru wzrósł z 84mg/dl do 167 mg/dl. Czuł się po niej źle przez 3 dni - nudności, miał skurcze żołądka, brakowało jemu koncentracji. Chleb do testów piekł sam używając jedynie wody i drożdzy, bez cukrów i aromatów.
      Dlatego liczba osób, którym gluten szkodzi rośnie. Wcześniej gluten tak nie szkodził, bo to był zupełnie inny produkt. Celiakie diagnozuje się nawet u 80cio latków.

      Usuń
    2. Mysle, ze jak polaczymy wlasciwosci glutenu z naszym stylem zycia (stres, antybiotyki, inne leki, cesarskie ciecia itd) to nie ma sznas, aby nie rozwinal sie jakis stan zapalny...byc moze niekoniecznie pelna celikia czy nietolerancja, ale samo przerwanie ciaglosci sluzowki wystarczy czy tez niskpoziomowy stan zapalny.
      I czemu nikt sie nie zastanawia, dlaczego wiekszosc osob po odstawieniu zboza nie chce do niego wracac?

      Usuń
    3. Ja tam wróciłam z przyjemnością :). Fakt, że z diety niskowęglowodanowej ogólnie, ale nie odmawiałam sobie specjalnie np. ziemniaków. Tak samo większość wegetarian nie chce wracać do mięsa, przynajmniej do czasu, czy to znaczy, że mięso szkodzi?

      Usuń
  13. a czy szkodliwa jest zawartość glutenu w różnych produktach typu wiórki kokosowe, orzechy jeśli producent podaje, że są to śladowe ilości? mam mieszane uczucia jedząc coś i mając świadomość iż jakiś ułamek tej substancji znajduje się w jedzeniu...czy w takiej ilości gluten jest szkodliwy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zapis "może zawierać śladowe ilości glutenu" może oznaczać, że na terenie zakładu w tej samej hali używany jest gluten i on może zostać przeniesiony. Albo ta linia kiedyś służyła do produkcji wyrobu z glutenem, a że tego do końca się dobrze nie umyje więc producent pisze o śladowych ilościach. Doświadczenie pokazuje, że czasem w tych produktach jest gluten a czasem go nie ma (stowarzyszenie bada co rocznie kilka produktów na zawartość glutenu).
      Są osoby, którzy po takiej śladowej ilości chorują (jak ja) więc orzechy kupuję zawsze w skorupie, i zamiast wiórek zjadam orzecha kokosowego. Jeśli już muszę coś kupić przetworzonego to wybieram takiego producenta, który na terenie zakładu nie ma glutenu (na forum www.celiakia.pl można znaleźć odpowiedzi producentów co do swoich wyrobów czy zawierają gluten).

      Usuń
  14. MS, mogłabyś napisać co sądzisz o "diecie" związanej z grupą krwi jaką posiadamy? czy może jest to kolejny dziwny wymysł współczesności?? z góry ślicznie dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to najglupsze co wymyslili w swiecie dietetyków

      Usuń
    2. Dokładnie, a cukrzyków dalej leczą węglowodanami..

      Usuń
    3. Dlaczego głupie? Akurat idea jest całkiem znośna w kontekście tego bloga, głównie chodzi o nieszczelność jelit i lektyny.

      Usuń
    4. Ah, autor sam przyznał, że te zalecenia są zgodne tylko dla polowy ludzi :) Kiedys podlinkuje lepsze zrodla niz ja w tym temacie :) Mnie osobiscie nie przekonuje ta teoria, mam grupe 0 i bylam wege, pozniej miesozerca...i mysle, ze wciaz moglabym byc zdrowym wege :)

      Usuń
    5. Ja też mam grupę krwi 0, jestem wege (w sumie całkiem zdrowym :) ), nigdy nie miałam ciągot do mięsa nawet, gdy nie miało to nic wspólnego z etyką. Możliwe, że ta teoria dotyczy osób z nieszczelnymi jelitami. Tak czy inaczej nie twierdzę, że nic w tej teorii nie ma, wg mnie ma przesłanki sensowności. Pomijam już fakt, że nie jestem zwolenniczką generalizowania i nie wierzę w żaden system żywienia odpowiedni dla każdego człowieka.

      Usuń
  15. Na fb piszesz o kolejnych badaniach na temat szkodliwości zbóż. Ale czy nie istnieją też badania dowodzące negatywnych skutków spożywania mięsa i nasyconego tłuszczu? Nie chcę tutaj podważać szkodliwości zbóż, tylko jak przeciętny człowiek ma zdecydować, które z dostarczanych mu informacji są prawdziwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde badanie medyczne, jeśli tylko zostało przeprowadzone, jest zarejestrowane. Metodologia tego badania jest opisana, i udostępniona tak aby każdy mógł się z nią zapoznać i w ten sposób podlega ona publicznej debacie. Sami naukowcy poddają ją krytycznej ocenie, żeby ewentualnie wykryć błędy w metodologii badawczej, którą zastosowali.
      Taka praca naukowa ma jasno zdefiniowany format: jest sekcja metod i wyników, główna część pracy musi zawierać opis co zostało zrobione, co sprawdzano, a we wnioskach naukowiec zamieszcza swoje wrażenia, porównuje z innymi pracami naukowymi.
      W takim opisie spodziewamy się informacji o doborze grupy do badań (czy została zachowana losowość doboru próby), czy prowadzono grupę kontrolną, jakie metody statystyczne użyto do opracowania wyników.
      Czytając materiał sprawdzamy warunek poprawności badań i jeśli naukowcy stawiają sobie wnioski, bazując na swoich dociekaniach trzeba się zastanowić jak bardzo "wadliwe metodologicznie" były testy, i w ten sposób sami wypracowujemy sobie własny pogląd na wiarygodność wyników.

      Usuń
    2. Staram się podawać same 'złote standardy' badań. Inaczej można bez problemu zgłupieć czytając masę wykluczających się wniosków. Jak ktoś zwraca uwagę co linkuje to są przeważnie kontrolowane badania, podwójna ślepa próba itd.

      Usuń
    3. Powiem szczerze, jako (mam nadzieję) przyszły naukowiec, że to nie jest takie proste. Widzę pewne zachłyśnięcie się w necie dostępem do badań, ale sama znajomość języka angielskiego nie wystarcza, by wyciągać zawsze poprawne wnioski i rzetelnie ocenić wagę danych badań. Nawet w mojej dziedzinie, jeśli się nie siedzi dokładnie w temacie i nie ma sporego doświadczenia, można się przejechać. Dlatego ja uważam, że czytanie wyników badań jest bardzo pożyteczne, ale, jeśli nie jest się specjalistą w danej dziedzinie i nie prowadzi swoich własnych badań na dany temat, to trudno obiektywnie ocenić. A moja dziedzina jest jednak dość prosta, bo dwa plus dwa zawsze równa się cztery. Ciało człowieka to jednak bardzo skomplikowany mechanizm. Dobrze to tu kiedyś opisała MS podając przykład z temperaturą i herbatą. Dlatego trochę mi już opadło ciśnienie na przerzucanie się publikacjami w gronie laików.

      Usuń
    4. Dobrze, ze sa dostępne badania w necie. Jeśli media podają "produkt X szkodzi na z", sprawdzasz czy badanie jest zarejestrowane, okazuje się, ze nie jest a więc można podejrzewać, ze ktoś będzie wprowadzał cudowne tabletki na rynek. Czytasz i widzisz, ze badanie nie ma ślepej próby, grupy kontrolnej, randomizacji i już wiesz ze nie ma poprawnej metodologii.
      Nie chodzi o dyskutowanie nad wnioskami, ale o weryfikację czy wogóle warto tych wniosków słuchać. A potem przyglądać sie kolejnym próbom klinicznym oczywiście w zakresie nas interesującym bo trudno wszystkie zagadnienia ogarnąć nawet jeśli badania/eksperymenty to fragment naszej pracy.

      Usuń
    5. Dla samego siebie warto podstawy znać, i własne weryfikacje przeprowadzać. Dotyczy to każdych badań, z różnych obszarów życia. Codziennie stajemy przed wyborem, gdzie ta wiedza nam się przydaje. I zupełnie nie chodzi o "przerzucanie się publikacjami" tylko umiejętność ich czytania.

      Usuń
    6. Ok, ale, powiedzmy szczerze - jakie ma _dla_mnie_ znaczenie, że 9 na 10 osób np. nie toleruje glutenu, jeśli jestem tą dziesiątą? Widzę bardzo często kompletnie ślepe zapatrzenie w wyniki badań (nadal się będę upierała, że spora część osób nie potrafi ich dobrze zinterpretować) i bezkrytyczne testowanie wszystkiego na sobie. Po to, żeby za 10 lat przeczytać w badaniu, że gluten jednak nie jest taki zły.... To samo widzę też w dziedzinie kosmetologii, niektóre dziewczyny dzielnie znoszą "oczyszczające wysypy", obłażą ze skóry po kwasach, ale badania cytują na wyrywki.

      Usuń
  16. A na z innej beczki- czytałaś moze o domach zbudowanych z opon itd? Tak zwane earthship :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Googlnełam :) A te opony to chyba tak niezbyt zdrowe co...w sensie toksycznosci...

      Usuń
  17. MS- wiem ze za zbozami, nawet bezglutenowymi nie jesteś. Ale czasem mam straszna ochotę na bialy ryz. I tak sobie myśle ze taki gotowany na domowym bulionie, z masłem raz na jakiś czas jako urozmaicenie moze byc. Wielkich wartosci z soba nie niesie ale raz na jakiś czas... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. MS- wiem ze za zbozami, nawet bezglutenowymi nie jesteś. Ale czasem mam straszna ochotę na bialy ryz. I tak sobie myśle ze taki gotowany na domowym bulionie, z masłem raz na jakiś czas jako urozmaicenie moze byc. Wielkich wartosci z soba nie niesie ale raz na jakiś czas... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze nieglutenowe zboza odpowiednio przygotowane nie beda wielkim zlem dla osoby bez problemow trawiennych i tutaj bylabym za bialym ryzem najbardziej. O ile nie ma tez choroby autoimmunologicznej. Być może byłabym też za np. soczewicą raz na jakiś czas u zdrowych osób :)

      Usuń
  19. Czy trafilas może na jakieś badania, które zajmują sie tematem trawienia przez człowieka syntetycznych produktow np. witaminy dodawane do produktów, albo czy/jak trawimy przetworzone rzeczy, co trafia z tych produktów do naszego organizmu itp?
    Może wiesz jakie ośrodki naukowe prowadzą takie badania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo badan w USA było przeprowadzanych na temat syntetycznych witamin z grupy B, antyoksydantow i niektorych kwasów tluszczowych. Konkretnie jakie Ciebie interesuja?

      Usuń
  20. Czy są jakieś sposoby na wyszczuplenie łydek? Od gimnazjum mam duże i grube łydki. Często miałam problem z kupieniem spodni bo w tym miejscu mi się nie mieściły. Po zmianie diety na paleo schudlam już kilkanaście kilo a łydki jak grube były tak są. Do tej pory mam problem ze spodnie są za szerokie w pasie, a nogawki są za ścisle.

    Nie wiem co robić. Może jest to związane ze słabym przepływem krwi. Moja mama i babcia mają zylaki. Poradzisz coś? Bo już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam krótkie spodenki. Kolejnym problemem to są rozstepy. Szczególnie na rękach i tu też nie wiem co robić. Czytałam ze można usunąć laserem. Mam aż takie bruzdy na rękach, plecach, udach, brzuchu, posladkach. W sumie wszędzie gdzie można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt z nóg/ud/lydek tkanka tluszczowa też mi schodzi baaardzo powoli. Czy są na to sposoby po za "cierpliwym czekaniem"?

      Usuń
    2. u mnie to jest chyba raczej problem w tym, że ja od dziecka miałam zbyt grube łydki w porównaniu z innymi częściami ciała i pomimo paleo mam tak do tej pory, nie wiem czy to jest problem z krążeniem, noi właśnie i babcia i mama mają żylaki i problemy z nogami

      mi z ud już więcej cm ubyło niż z łydek, łydki wciąż takie same i to nie jest tak że ja to wyolbrzymiam, tylko na prawdę, nie mogę kupić spodni, bo są za ciasne w łydkach, a w pasie mi spadają :(

      jeszcze z brzuchem mam problem, mimo diety ciągle mam wzdęty i czuję się tak napompowana jak balon, dodatkowo przelewanie, ucisk, taki ogólny dyskomfort, często nawet czuję jak mi to powietrze w brzuchu wybucha

      Usuń
    3. wiesz co z tymi zylakami to mi dalas do myslenia, bo moj maz tez ma tendencje do zylakow (rodzice jego maja), i tez ma duze lydki, i u niego po odstawieniu zboz zylaki sie cofaja ale lydki dalej ma masywne, i mowi ze zawsze mial takie lydki, tylko moj maz kiedys intensywnie uprawial wioslarstwo i w sumie to mysli ze od tego sie jemu tak rozbudowaly lydki...

      Usuń
    4. Przepraszam, że się wtrącę, ale po jakim czasie od odstawienia zbóż można było zauważyć cofanie się żylaków?

      jg

      Usuń
    5. ja jeszcze do tej pory nie mam żylaków i oby tak zostało, a moja mama ma po ciąży, urodziła czwórkę dzieci, noi po 4 pojawiły się żylaki

      ja żadnego sportu nie uprawiałam, już w sumie od końca szkoły podstawowej i początku gimnazjum pamiętam, że łydki były większe i im więcej tyłam tym łydki były jeszcze grubsze, są takie osoby, które pomimo, że są grubsze, mają łydki w normie, a u mnie tak nie jest, ja nawet mam problem z kupieniem butów na zimę, bo nigdy nie mogłam dopiąć suwaka
      nie wiem czy to jest kwestia odkładania tłuszczu, czy złego krążenia
      u mnie nikt w rodzinie nie ma problemów z grubymi/ większymi łydkami
      już bym nawet wolała mieć je umięśnione, niż takie parówki :/

      Usuń
    6. Możliwe ze mąż miałby tak samo duże lydki, gdyby nie trenował.
      Zawsze miał takie łydki, niezależnie czy miał nadwage czy niedowage.
      A poprawę jego stanu nóg dostrzeglismy przypadkowo ok. 1.5miesiaca po odstawieniu zbóż. Może wystąpiła wcześniej ale nie zwrocilsmy na to uwagi. Było to dla nas dużym zaskoczeniem, zwłaszcza dla niego, bo uważał ze jemu zboża nie szkodzą.

      Usuń
    7. To po prostu geny, nie każdemu z nas dana jest sylwetka modelki/modela. Jeśli łydki są opuchnięte, to może świadczyć o problemach z krążeniem, obrzęku lipidowym lub limfatycznym. W przypadku żylaków raczej nie zdziałamy cudów, bo to też kwestia genetyczna, ale możemy opóźniać pierwsze symptomy i pomagać sobie odpowiednim trybem życia. Głównie tu polecam ruch, wzmocnienie mięśni łydek, które są naszym "drugim sercem", jazdę na rowerze, spacery, a także noszenie luźnej odzieży (nie tylko w okolicach nóg, ale też unikanie ucisku w talii). Ale wiele osób ma taką budowę, tak samo, jak są osoby o naturalnie szerokich ramionach.
      Aha, część osób myli też żylaki z wystającymi naczyniami, a to nie to samo. Z wierzchu wszystko może być ok, ale żyły mogą nie pracować sprawnie, jak i odwrotnie, są osoby, którym widać całe okablowanie, a są zdrowe. To kwestia budowy, ilości tkanki tłuszczowej, umięśnienia itd.

      Usuń
    8. Podobnie radził naczyniowiec mężowi ale to przez 2 lata nic nie dało. Zastanowia mnie, czy sa osoby którym te zalecenia pomogły?
      Ale 3ci miesiąc na bezglutenie i nie ma opuchlizny na kostkach, a zawsze byla, nawet rano.
      Mąż sie zaciekawil i nawet ma ochotę iść do naczyniowca na kontrolę.
      Ale jak sie wglebic w temat to zboża powodują liczne stany zapalne, a zylaki to też forma stanu zapalnego. Może po prostu akurat tutaj to nie biedne geny a zwykle zboża?

      Usuń
  21. MS odpowiesz coś czy specjalnie omijasz mój komentarz odnośnie łydek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, widziałam, że dobrze sobie radzicie. A czy te łydki tyją najpierw? Geny oczywiście mają znaczenie, ale jak napisała osoba w komentarzu wyżej może to być kwestia przepływu limfy. Ja bym chciała te łydki zobaczyć :)

      Usuń
    2. nie wiem czy tyją najpierw, bo mam takie już gdzieś od gimnazjum, a teraz mam 21 lat
      zrobię zdjęcie i wyślę na meila :)

      Usuń
  22. bardzo uciążliwe jest gotowanie trzech posiłów z warzyw mięsa, pamiętając o zdrowych tłuszczach.. i jeszcze kawy i kakao nie wolno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostsze są kanapki. Ale wybierając zdrowie trzeba się nauczyć innego przygotowywania posiłków i zająć się logistyką w kuchni i ciągle coś usprawniać. Jest to proces, ale warto :)

      Usuń
  23. bardzo dziękuję za tę kopalnię wiedzy
    gdzie ci lekarze..., prawdziwi tacy???

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja mam pytanie. Czy odstawiając gluten powinno się odstawić to co go faktycznie posiada czy ogólnie wszystko co zbożowe. Chcę spróbować ale nie wytrwam na samych warzywach bo za mięsem nie przepadam. Jem małe ilości z konieczności bo z czegoś siłę mieć trzeba. Do tego nie wszystkie warzywa mogę jeść z racji niedoczynności tarczycy. W tej chwili jadam kasze gryczaną, ryż i jaglaną. One są bez glutenu. czy tak wystarczy jako etap przejściowy do ewentualnego dalej? I co ma być tym dalej, jaka eliminacja?

    OdpowiedzUsuń
  25. Zboża złe. Wg innych złe jest mięso i nabiał. Kogo słuchać i co jeść? Zwłaszcza polską zimą i wczesną wiosną? Same warzywa o smaku papieru? Po co eliminować gluten, jeśli nie wywołuje on dolegliwości? Badania naukowe można dziś znaleźć na każdy temat. LCHF mają swoje, wegetarianie swoje... Nie lepiej słuchać własnego ciała i własnego rozumu?

    OdpowiedzUsuń
  26. Poproszę o jakieś artykuły na temat badań o szkodliwości glutenu (i tylko jego) na zdrowie człowieka u osób niemających celiakii. Oczywiście artykułów naukowych (czyt. umieszczonych w periodykach naukowych). Zgłębiam dopiero temat i jak na razie znalazłam tylko artykuły (angielskie i amerykańskie) mówiące, że dieta bezglutenowe owszem tak ale tylko dla osób chorych. A chciałabym poznać argumenty (naukowe) obu stron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj Grain Brain lub Why my brain stopped working Kharraziana. Jakieś kilkadziesiąt stron przypisów w środku :) Google i non-celiac gluten sensitivity też daje radę.
      No i nie chodzi o gluten,,,jesz sam gluten? Wątpie wiec czemu nie popatrzysz na całe zboże, na lektyny, inhibitory enzymów, kwas fitynowy itd.
      A może nawet chodzi tylko o węgle http://www.npr.org/blogs/thesalt/2014/05/22/314287321/sensitive-to-gluten-a-carb-in-wheat-may-be-the-real-culprit

      A serio -> Grain Brain!

      Usuń
  27. Czy w chwili stwierdzenia nietolerancji pokarmowej na gluten warto wraz z jego odstawieniem przyjmować prepart gli glu - ? zalecił mi go lekarz i nie wiem co o tym myslec :) z góry dziekuje za odpowiedź! http://od-natury.pl/joalis/758-gli-glu.html

    OdpowiedzUsuń
  28. Najlepiej nic nie jeść. Wtedy będziesz cieszył się pełnym zdrowiem, aczkolwiek krótko :) Nie jem chleba i ciast z mąki glutenowej, ale nie wyobrażam sobie odstawienia połowy warzyw, mięs, kasz itp. Do mnie to nie przemawia. Moje pierwsze problemy z tarczycą uaktywniły się jak miałam 20 lat. nadczynność w Gravesie Basedowie. Zaleczona. Teraz, po prawie 20 latach, znowu lekki stan zapalny, który lekarze (mądre głowy) diagnozowali w kierunku Hashi, boi przecież to teraz modne jest. Na szczęście znalazłam dobrego lekarza, który się popukał w głowę, zrobił pełen wywiad, badania i zdiagnozował Gravesa w stanie utajnienia. Od 20 lat. Przez te 20 lat jadałam gluten soję itd. Odstawiłam teraz gluten i kazeinę ale w momencie kiedy nie zjadłam zamówionego w restauracji posiłku bo zawierał makaron sojowy i tofu powiedziałam sobie stop. Nie dam się zwariować. Od czasu do czasu jem również sery i piję kawę z mlekiem. Do bani jest takie życie, kiedy wszystkiego musisz sobie odmawiać, kiedy nie możesz normalnie wyjść do knajpy ze znajomymi, czy wypić piwa. Dla mnie przynajmniej :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Komentarz powyżej i osoby, która pracowała w hospicjum (wcześniejsze komentarze) jest SUPER. Nie dajmy się zwariować...... Tak, za kilka lat dowiemy się, ze ortodoksi glutenowi są chorzy na coś jeszcze innego bo nie jedząc tych zbóz nie dostarczają organizmowi czegoś tam. Psychika i intuicja są bardzo ważne, anie tręsienie się jak trusia bo ktoś dotknął naszego pożywienia ręką "skażoną" glutenem. Umiar we wszystkim - Złoty Środek.

    OdpowiedzUsuń
  30. Na temat reakcji krzyżowych... skad zrodlo? Bo jest podobny temat na forum celiakii z linkiem do opracowania po angielsku i ziemniakow tam nie ma, reszta i owszem.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ruszcie dupeczki z miejsca to cellulitu nie będzie leniuszki!!!!!! Rozwiązanie jest tak bardzo na wyciągnięcie ręki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Te krzyżowe to trochę przesadzone... kawa tak, ale instant: http://paleomovement.com/19-gluten-cross-reactive-foods/

    OdpowiedzUsuń