Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

06.10.2013

Syndrom atletki (Female Athlete Triad)

Pamiętacie moje wpisy z codziennym menu? Można je odszukać pod hasłem 'jedzonko'. Zaprzestałam już dawno pisania co jem, ponieważ bałam się, że ktoś może się wzorować na tym co jem, a moje jadłospisy zmieniały się non stop i w tamtym okresie były niskowęglowodanowe lub nawet ketogeniczne w pewnym momencie.









Nie lubię za wiele pisać na swój temat na blogu, bo zwyczajnie wydaje mi się to nieproduktywne, ale tym razem moja historia może być lustrem dla wielu osób. Dlatego dziś będzie trochę prywaty.
W styczniu lub lutym zaczęłam ostry trening siłowy, który trwał trzy miesiące i wtedy moje menu kompletnie się zmieniło. Jadłam dużo więcej, i objętościowo i kalorycznie. Efektem był zarówno przyrost tkanki tłuszczowej, jak i mięśni. To pierwsze mogę zawdzięczać głównie przetrenowaniu, ponieważ 5 razy w tygodniu wykonywałam mocno naruszające system nerwowy aktywności jak ciężkie ciężary, tabaty i hiity na zmianę. Do tego chroniczny brak snu, praca i stresy życia codziennego. Dziwię się, że wytrzymałam aż tak długo w okrutnym tempie jakie sobie narzuciłam. Nie będę narzekać na nabyte kilogramy, bo tak naprawdę nasza waga naturalnie waha się w ciągu życia i nie jestem neurotyczna wobec tego faktu.
W końcu mój organizm się zbuntował i postanowiłam zrobić długą przerwę, podczas której nie ćwiczyłam kompletnie nic, ale zmieniłam drastycznie dietę. Zaczęłam jeść więcej węglowodanów, mniej tłuszczu, a nawet białko lekko zwiększyłam. Po dwóch miesiącach wróciłam do treningów i niestety jak to bywa z osobami, które na swoisty sposób lubią stres (typ A) wybrałam sport, który absolutnie nie powinien być trenowany amatorsko :) Ćwiczyłam MMA, nawet zaliczyłam 3 miesiące Tapau XT, i oczywiście wróciłam do punktu przetrenowania z powrotem. A nawet gorzej, bo kortyzolowy brzuszek się pojawił...a przynajmniej jego zaczątek. Dla osoby, która nigdy nie miała problemów z tkanką tłuszczową w tym miejscu, to duży znak ostrzegawczy. Uratowało mnie troszkę dużo większe spożycie węgli, ale wciąż typowe symptomy stresowe dawały o sobie znać, więc tym razem postanowiłam posłuchać własnych rad...więc jem dużo więcej, a zwłaszcza skupiam się na węglowodanach. Co do ćwiczeń to wybrałam typowe kulturystyczne podejście, czyli trening siłowy plus niskopoziomowe cardio jak chodzenie i to tylko przez 30 minut. Ciężary 2-3 razy w tygodniu i bez nóg, które po ostatnim planie treningowym rozrosły się w niekontrolowany sposób :) Co 3 tygodnie jeden tydzień przerwy i kompletnego lenistwa.

I wierzcie lub nie, ale efekty są jak na razie genialne. Nie zatrzymuję wody jak szalona, śpię w nocy, nie czuję w ogóle przetrenowania (mało ćwiczę tak naprawdę, bo jakieś 90 min tygodniowo, w porównaniu do wcześniejszych 300). I nabyte od stycznia kilogramy zaczynają spadać. Nie jest to pierwszy raz oczywiście kiedy moja waga zmienia się na skutek przetrenowania, ale pierwszy raz utrzymuje się tak długo. Niestety moje ciało jest zaadoptowane do wysiłku, więc sygnały ostrzegawcze typu kontuzje, brak regeneracji czy brak energii praktycznie nie występują.

Żałuję, że nie jestem w stanie ćwiczyć tyle co przez ostatnich kilka lat, ale czas przestać zachowywać się jak zawodowy sportowiec, zwłaszcza jak ma się wymagającą pracę, rodzinę, naukę i drugi zawód w zanadrzu. Niemniej jednak zmiana podejścia bywa trudna, i wiem po Waszych wiadomościach, że też macie z tym problem, mimo ewidentnych znaków jakie daje Wam organizm.

W poście na temat zaburzeń równowagi hormonalnej pisałam już o braku miesiączki na skutek przetrenowania. Syndrom atletki (Female Athlete Triad) wbrew pozorom nie dotyczy tylko osób zawodowo zajmujących się sportem,  a nawet powiedziałabym jest dużo częściej spotykany, u kobiet które próbują pogodzić swoje obowiązki z treningami, przez co kompletnie zapominają o odpowiedniej regeneracji i odżywianiu. Brak miesiączki jest jednym z najczęstszych objawów FAT, a zaraz po nim utrata gęstości kości. Czasami pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest złamana noga czy ręka. Poza tym takie kobiety często nie mają apetytu, są silnie uzależnione od treningu i równie często doświadczają urazów.
Tak naprawdę nie ma znaczenia czy nierównowaga jest spowodowana niedostateczną podażą energii czy też nadmiernym wysiłkiem, efekty oraz zalecenia terapeutyczne będą identyczne. 

Wyznacznikami symptomu atletki są:
  • deficyt kaloryczny (być może kobieta nie czuje głodu i uważa, że je odpowiednio, ale jest to za mało w stosunku do jej wydatku energetycznego lub panicznie boi się tłuszczu/węglowodanów)
  • zaburzenia odżywania  (restrykcja, anoreksja, bulimia, kompulsywne objadanie się)
  • zaburzenia miesiączkowania lub jej brak (całkowity zanik okresu, długie cykle, brak owulacji itd.)
  • zmniejszona gęstość kości/osteopenia/osteoporoza 
Przeważnie w obrazie klinicznym obserwuje się niski poziom hormonów, zwłaszcza estrogenu i T3 oraz wahań w dobowym wydzielaniu kortyzolu.

Przetrenowanie
Często wydaje nam się, że trzeba trenować dwa razy dziennie lub biegać maratony, aby doszło do przetrenowania. Tymczasem zapominamy, że kobieca gospodarka hormonalna jest krucha i niezwykle  łatwo wytrącić ją z równowagi nawet przez niezbyt imponującą ilość ćwiczeń. To mogą być tylko 4 godzinne sesje tygodniowo lub codzienne półgodzinne poranne ćwiczenia.

Jak diagnozować symptom atletki?
Pomocne są testy laboratoryjne: pełna morfologia, CRP, OB, kompletny profil tarczycy, estrogen, testosteron, mocz ogólnie oraz kortyzol w ujęciu dobowym. Oczywiście analiza symptomów daje dość spory obraz sytuacji. Na co zwrócić uwagę?
  • zmęczenie, które nie mija mimo przerwy w treningu i większej ilości snu
  • utrata siły/wytrzymałości
  • problem z zasypianiem lub ciągłością snu
  • oddawanie moczu co 1-2 godziny
  • wybudzanie się o 3-4 nad ranem
  • brak efektów redukcji lub tycie, mimo diet
  • utrata masy mięśniowej
  • niskie hormony płciowe
  • niskie hormony tarczycy
  • obniżona temperatura ciała
  • niepokój/nerwica
  • częste ważenie się/mierzenie lub unikanie ważenia i pomiarów
  • wyizolowanie społeczne
  • problemy z relaksem
  • zaburzony obraz własnego ciała
  • zatrzymywanie wody
  • problemy gastrologiczne
  • depresja
  • chroniczne infekcje/obniżona odporność
  • bóle mięśni i stawów

Jak leczy się symptom atletki?
Oczywiście koniecznym zaleceniem będzie zwiększenie podaży jedzenia w kontekście energetycznym. Duży jak na daną osobę (nieobiektywnie) wysiłek stwarza większe niż normalnie zapotrzebowanie zarówno na energię, jak i składniki odżywcze. Niedobory witamin, minerałów czy niezbędnych kwasów tłuszczowych są powszechne wśród osób żyjących w chronicznym stresie i praktykujących 'diety'.  Często osoby cierpiące na FAT mają problemy z anoreksją lub kompulsywnym odżywianiem, i mimo że te dolegliwości są również bezpośrednio związane z niedoborami składników odżywczych i ubogą dietą, to czasami konieczna jest terapia psychologiczna.
Najważniejsze przy FAT jest przywrócenie odpowiedniej masy ciała, bez czego odzyskanie normalnego cyklu menstruacyjnego jest niemal zawsze nierealne. Tkanka tłuszczowa nie tylko pozwala nas chronić przed głodem (dużo bardziej niż mężczyzn), ale również daje biologiczną pewność, że kobieta będzie miała wystarczająco składników odżywczych oraz energii do posiadania potomstwa. Tłuszcz jest też niezbędny aby DHA prawidłowo docierało do płodu.
Ewolucyjnie kobiety są stworzone do zachodzenia w ciążę i rodzenia dzieci, stąd kwestia płodności jest niezwykle istotna. Najbardziej płodne kobiety to te powyżej 22% tkanki tłuszczowej, nie te najszczuplejsze...wiele badań dodatkowo wskazuje, że kobiety uważane obecnie za grube (25%-29% tkanki tłuszczowej) są dużo zdrowsze i żyją dłużej niż kobiety o niższej wadze. Poniżej 19-20% tkanki tłuszczowej wiele z nich odczuwa objawy takie jak: depresja, bezsenność, spadek libido, problemy z włosami, paznokciami i cerą, niedoczynność tarczycy czy bezpłodność. I to właśnie brak tego tłuszczu w strategicznych miejscach u kobiety może być przyczyną.
Dla kobiety o przeciętnej aktywności 35 kcal na kg ciała to minimum. Dla atletki ta wartość może być znacznie wyższa. Nawet wg WHO kobieta spożywająca poniżej 1800 kalorii stosuje głodówkę :)
Często koniecznością przy terapii jest suplementacja, która najczęściej oprócz bazowych witamin i minerałów może  również zawierać preparaty wspomagające regenerację nadnerczy, kości oraz systemu odpornościowego (przetrenowanie jest też nierównowagą cytokin pro-zapalnych i anty-zapalnych).
Nieuniknionym etapem leczenia jest odpoczynek, i to w sensie regeneracji, a nie tylko kilku dni wolnych. Jest duża różnica pomiędzy regeneracją, a po prostu przerwą w aktywności. W tym czasie, w zależności od stanu osoby, redukcja ilości i intensywności ćwiczeń może być zredukowana nawet do 0. Przeważnie zaleca się relaksacyjne ćwiczenia, rozciąganie, jogę czy długie spacery. Czasem w połączeniu z treningiem siłowym. W każdym przypadku przyda się pulsometr i pilnowanie tętna.
Sen, redukcja innych stresorów, zadbanie o zdrowy system trawienny oraz w wielu przypadkach konkretny plan leczenia (z użyciem naturalnych lub syntetycznych środków) są komplementarne do zmiany sposobu odżywiania i planu treningowego. 

Co ja zmieniłam?
Przede wszystkim dietę. Zaczęłam jeść naprawdę dużo, mimo że wcześniej moje menu wcale nie było ubogie kalorycznie. Skupienie się na węglowodanach, których z powodu przeszłej insulinooporności panicznie się bałam od lat, było dużym krokiem w przód. Niestety zbyt małym dla całkowitej regeneracji. Dopiero redukcja aktywności dała oczekiwane rezultaty. Nie stosowałam zbyt wielu suplementów, ani żadnych leków...podczas gdy w czasie wcześniejszych okresów przetrenowania starałam się ratować witaminami, minerałami, adaptogenami czy nawet aminokwasami, które nie przynosiły większych korzyści.

Teraz moje menu wygląda np. tak (dzień nietreningowy):
śniadanie: porcja wołowiny (ok. 100g), pół cukinii, kilka liści sałaty, 3 łodygi selera naciowego, duża marchew, ostry sos, deser z dyni, mleka kokosowego i miodu
II śniadanie: spory pojemnik pomidorów, kiełbasa z dziczyzny (cała), kilka śliwek
obiad: nóżka kurczaka, sałata, trzy rzodkiewki, pół papryki, pół ogórka, awokado, galaretka z miodem, pół gruszki
kolacja: domowy rosół, mała porcja wątróbki, 1/4 kalafiora, miska brukselki, trochę botwinki, 2 małe cebule, ziemniak, kilka pieczarek, pół kokosa, łyżka pestek dyni

Ok. 2300 kalorii, a w tym ok. 200g węglowodanów, 80-100g białka, tłuszcz dodatkowy tylko do smażenia/gotowania. Oczywiście jestem świadoma, że jedząc tak np. rok temu efekty mogłyby być zupełnie inne niż teraz, ale na tym właśnie polega odżywianie, aby dostosowywać je do obecnej sytuacji, stanu zdrowia i potrzeb organizmu. 


Podsumowanie
Nie jestem przekonana, że każda osoba mająca syndrom atletki jest w stanie siebie samą zdiagnozować. Nie jest to też stan, który powstaje z dnia na dzień. Na taki efekt najczęściej trzeba sobie zapracować latami nieodpowiedniej diety i ćwiczeń, ale gdy już nastąpi niezwykle ciężko jest powrócić do równowagi. Czasem, jak w moim przypadku, pojawiają się okresy gorsze i lepsze falami, co zdecydowanie pozwala wierzyć, że ten problem nas nie dotyczy. U wielu osób jest już wcześniej stworzona baza do problemów, i dołożenie np. ćwiczeń do zaburzonego na skutek innych stresów sytemu daje dość szybko dużą destrukcję.

Leczenie atletek jest niezwykle wymagającym i trudnym procesem, ale większość z nas nie ćwiczy zawodowo. Nie oszukujmy się, przeważnie chodzi nam o cele czysto estetyczne, mimo zapewnień na temat siły czy dobrej kondycji. Dla optymalnego wyglądu naprawdę nie ma potrzeby ćwiczenia 6 razy w tygodniu po godzinę czy też katowania się restrykcyjną dietą.W zależności od naszych celów (budowa tkanki mięśniowej, siły vs. utrata tkanki tłuszczowej) proponuję zmieniać proporcje ćwiczeń siłowych do niskopoziomowego cardio. Np. dla redukcji 2 razy w tygodniu średni marsz po 30-40 minut i jedna sesja siłowa (np. całe ciało) lub dwie dzielone. W przypadku zmiany bardziej w kierunku rzeźby np. 3:1 na korzyść treningu siłowego.

Posty powiązane:

75 komentarzy:

  1. czyli co tluste zycie przestalo byc tluste? ja lubie jesc duzo zdrowych tluszczy czy to zle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, jest tłusto wciąż i ja też jem sporo tłuszczu. Chętnie jadłabym więcej, ale brak pęcherzyka mnie stopuje zawsze w przypadku innego tłuszczu niż olej kokosowy, który nie wymaga żółci do trawienia. Ale tłuste mięso, ryby czy też awokado muszą być :)

      Usuń
  2. Dziękuje za ten post. Uświadomił mi ze potrzebuje regeneracji w trybie natychmiastowym. Jestem ciekawa jak podbijasz węgle w dzien treningowy ;) Ja ostatnio zajadam sie dynią. Btw. co dla ciebie oznaczają duże ciężary?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzień gdy mam siłowe ćwiczenia jem banana, wodę kokosową i nie żałuję sobie miodu czy też ziemniaków. Generalnie staram się jeść więcej wtedy, ogólnie. Duże ciężary - jestem w stanie zrobić max. 8 powtórzeń, więc w zależności od ćwiczonej partii to może być i 5kg i 50 kg :)

      Usuń
  3. A ja z ciekawości co to za ostry sos? Ja ostatnio zajadam sie paleo - hollandaise ;)

    Btw. Takie smakowite jedzonko mogłoby jednak częściej zagoscic na stronie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuję te sosy: http://quintadavo.com/hotsauce.html

      Usuń
    2. Kupujesz je na tej stronie? Przez internet? Czy może mają jakiś sklep w Pl ? A co z kiełbasą z dziczyzny? Lokalny sprzedawca czy może eko sklep? MS zazdroszczę Ci takiego jedzonka, zawsze wynajdziesz coś pysznego i zdrowego :)

      Usuń
    3. Kupuję w sklepie, który importuje produkty z Portugalii, i mają co prawda rzeczy bio, ale nawet te "zwykłe" są naturalne. Widziałam te sosy w kilku sklepach ze zdrową żywnością w sieci. Mieszkam w dużym mieście, więc nie jest ciężko, no i w dobie netu :)
      Dziczyznę biorę od pewnego Pana spod Poznania, kiedyś dałam namiary na tą firmę, pośrednio kupuję przez znajomego, który ma z nim kontakt. Nie ma żadnych certyfikatów, bo dziczyzna generalnie nie jest eko :) Po prostu nie ma dodatków, ale widziałam też w dziczyznę w normalnych sklepach i myślę, że jest bezpieczna. w końcu zwierzęta żyły dziko :)

      Usuń
    4. nie widziałam tego namiaru, mogłabyś podać

      ale i tak zawsze coś fajnego jadasz, a to jarmuż, a to botwinka. tak btw to skąd Ty teraz o tej porze roku bierzesz botwinkę?

      Usuń
    5. Z botwinką nie mam problemu, i Pani z ekologicznego gospodarstwa ma i nawet mój warzywniak ulubiony. Myślałam, że botwinka to takie prawie całoroczne :) Jarmuż tylko w tym roku udaje mi się upolować i to od znajomych głównie. Chociaż widziałam go też w Auchan :)

      Usuń
  4. Chyba byłaś na konferencji w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na takiej :) http://www.zywienie2013.pl/program
      Akurat w sobotę była o tym mowa:

      Triada sportsmenek - punkt widzenia lekarza.
      Dr Urszula Zdanowicz, Carolina Medical Center, Warszawa
      Triada sportsmenek – punkt widzenia dietetyka.
      Dr Jadwiga Malczewska – Lenczowska, Instytut Sportu, Warszawa

      Usuń
    2. Ciekawa jestem co mówili, jakbyś wiedziała coś na ten temat daj proszę znać :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Całe 158 lub 159 wg ostatniego mierzenia :)

      Usuń
    2. Pytam się w odniesieniu do kalorii :)

      Ty chyba jesteś przypadkiem charakteru typu wszystko albo nic, no nie? Podobnie jak ja.

      Usuń
    3. Nie no, masz trampolinę? Zazdro. :)

      Usuń
    4. MS masz taką dużą trampolinę w ogrodzie?

      Usuń
    5. Raczej lubie adrenalinę :) Może jakieś niedobory dopaminy..w każdym razie jak trening jest za lekki to podświadomie chcę więcej i mocniej. Chyba jakieś stare przekonanie, że odchudzanie czy tez fajna sylwetka musza być opłacone mega wysiłkiem, zmeczeniem, potem etc.
      Ale nie z wszystkimi typami ćwiczeń tak mam. Ja po prostu uwielbiam sporty walki i myśle, że to jeden typ treningu jaki mi naprawdę podchodzi. Niestety nie moim nadnerczom :) Mialam 3 momenty w życiu gdy nie moglam cwiczyc duzo: po operacji pecherzyka, po kontyuzji plecow i po przeprowadzce/w czasie remontu. Za kazdym razem trenowalam z 20-30 min i to nieregularnie, diety nie zmienialam, i chudlam pieknie, nawet przy niskim bf i generalnie sila, regeneracja i najwazniejszy w moim przyapdku sen byly super :) Wiec jestem po prostu nie ucze sie na bledach, chociaz w tym roku calkiem niezle idzie mi rownwaga, pewnie dlatego ze zmienilam piorytety i skupiam sie na snie. Wiec jak zaczynam zle spac lub mam dziwne wahania apetytu to dla mnie odpowiednie znaki. No i czasu mam strasznie malo :( MMA bez problemu robilam gdy mialam kilka tygodni przerwy w jezdzeniu do pracy i pracowalam glownie z domu :)












      Usuń
    6. Kochane jaki ogród :) Taką małą mam i jest naprawdę genialna, chociaż po szybkim czasie się wyrabia, o taką http://fitbay.pl/558-trampolina-122-cm.html
      Dałam za nią trzy lata temu jakieś 90 zł na allegro.

      Usuń
    7. MS za Twoją radą namówiłam jedną blogerkę do jedzenia więcej, sama zmniejszam tłuszcze i podwyższam węgle. Jak kłamałaś to zrobimy sparing ;)

      Co do sztuk walki, ja mam podobnie z graniem, nieraz wracałam do domu po turniejach z większością objawów przetrenowania. A trampoliny i tak zazdroszczę :D

      Usuń
    8. Ja potrzebowałam węgli bardzo, głównie dlatego że nie da się ćwiczyć MMA przez godzinę bez spalania glukozy, to nie jest trening, w którym można efektywnie spalać kwasy tłuszczowe. Udawało mi się przy siłowych czy pilatesie/jodze itd. ale teraz po prostu bym padła :)
      Tak naprawdę tylko rok nie jadłam zbyt dużej ilości węgli, bo żyłam w przekonaniu, że owoce mnie wysypują :) Może i tak było, ale to już kwestia trawienia i jelit raczej. Fakt, że moje treningi cierpiały na tym, ale kompozycja ciała raczej się nie zmieniała. W sumie musiałabym to mocno przeanalizowac pod kątem co wtedy aktualnie wykonywałam.
      A MMA lubię tak bardzo, że nie czułam nawet, kiedy jest za dużo...czułam się dziwnie w ciągu dnia, mogłam zjeść tonę i nie tyć, miałam spadki energii, biegałam do łazienki jak szalona co 1h i zatrzymywałam litry wody, ale myślałam, że to może od czegoś innego..po 3-4 miesiącach już wiedziałam, że trzeba przestać i moje nadnercza znów są naruszone. Przeważnie u mnie przetrenowanie oznacza brak snu i gorszą formę, tym razem tak nie było. Ale były wyżej wymienione objawy.
      Z tym, że wydaje mi się, że gdyby nie praca czyli wstawania na czas i wszystko na czas, i gdybym miała elastyczny dzień to spokojnie mogłabym mocno trenować. Tylko nie wiem po co...ktoś ostatnio mnie zapytał o to nawet. I nie wiem, bo ani to zdrowe, ani nie mam lepszej figury (wręcz gorsza)...ale ponieważ mam tyle pracy, nauki i innych obowiązków to przetrenowanie już mi nie grozi. Gdzie mój precel tak btw? :D

      Usuń
    9. A na przykład tutaj: http://1.bp.blogspot.com/-kQiO8U3H1cc/UjSMg6LRgvI/AAAAAAAAFxo/knOHiyyTAO4/s640/IMG_20130913_181722.jpg :D

      Też się zastanawiałam nad tym, że byłabym dobrym materiałem na sportowca. Mogę bez problemu trenować aż do nudności czy bólu, ale nawet to zdarzyło mi się raz na rok najczęściej. Tylko też zastanawiam się po co? Póki nie zdobywa się medali na mistrzostwach Europy lub świata chyba nie ma to większego sensu. :)

      Usuń
    10. Ah widzisz, mam zaległości blogowe :( Chociaż jeśli chodzi o blogi fitnessowe to Twój jest jedynym jaki odwiedzam, serio :) Lubię takie lifestylowe klimaty ogólnie.

      Ja niestety wiem, że nie jestem materiałam na sportowca :D Nie jestem szybka, nie jestem elastyczna, szybko tracę siłe, i generalnie chyba sukcesu bym nie odniosła w żadnym sporcie :) Mam zacięcie, ale z roku na rok mniej, a ostatnie 1.5 roku kombinuję tylko jak się najmniej narobić i mieć takie same efekty :) Chcoiaż wstyd się przyznać, jest coś dla mnie uzależniającego w cardio, dlatego go unikam :) Teraz 3 razy w tygodniu po 50 min rozciagam sie i staram sie pokonac swoja niechec do tego typu cwiczen, zwlaszcza że nigdy nie udalo mi sie nawet 1 raz w tyg robic jogi, mimo 10 podejsc do tematu. Ide na Twojego bloga :D

      Usuń
    11. No to bardzo mi miło z tego powodu! Serio ;)

      To jak wykombinujesz jak mało się narobić, to daj znać, chociaż już 3 te treningi w tygodniu dla mnie malizną zajeżdżają :) Uzależniającego w cardio? Jak to możliwe? Ja tak nienawidzę tego cardio, tylko interwał do mnie przemawia, nie rozumiem jak można czerpać przyjemność z biegu lub innego monotonnego wysiłku częściej niż dwa czy trzy razy w miesiącu. Rozciąganie to też mój dramat, teraz pilnuję tego bardzo, żebym mogła wszystko poprawnie wykonywać na siłowni.

      Kwestia kto jest materiałem na sportowca jest dosyć dyskusyjna, jak poszłam na mój pierwszy trening siatkówki to się dowiedziałam, że średnio ze mnie coś będzie a w tym roku ogrywałam dziewczyny grające zawodowo i odniosłyśmy największe sukcesy w historii naszej uczelni, mimo, że właściwie nigdy nie miałyśmy treningów ani trenera z prawdziwego zdarzenia, tylko non stop grałyśmy i same ustalałyśmy taktykę :) A znam osoby, które miały wyśmienite predyspozycje a teraz padają na killerze Ewy i ani jednej pompki nie zrobią, bo psychika nie pozwalała im na treningi. Bardzo wiele czynników jest do tego potrzebnych.

      Btw. słabe to paleo jak nie ma się jak gotować, mam nadzieję, że jak najszybciej to się zmieni, ale wcale nie jest łatwo. Póki co powiedziałabym, że do paleo mi daleko, tylko zbóż, nabiału i cukru nie jem, a reszta to suchy prowiant wyłączając obiady. Nawet zastanawiam się nad doładowaniem białkiem od czasu do czasu, bo możliwości mam bardzo mało. Trzymaj kciuki MS żebym niedługo mogła z całej siły wbiec na lepszą stronę mocy .)

      Usuń
  6. tia z tym się właśnie bujam od dwóch miesięcy... ale jest coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kardio rozdzielasz z silowym? czy cwiczysz tego samego dnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ćwiczę cardio per se, tzn. w rozumieniu większości osób :) Po prostu chodzę lub lekko skaczę na trampolinie. W dni gdy nie ma siłowego treningu. Po MMA staram się zminimalizować intensywność, samo Tapau XT było bardzo wymagające :)

      Usuń
  8. Może warto sugerować się Azjatami? ; ) Chyba Japończycy uważają, że ćwiczenia nie powinny "przegrzewać" organizmu. To co mnie zdziwiło w twojej diecie to brak kiszonych produktów. Z książki Tim'a Ferrisa dowiedziałam się, że Japończycy nie tyją od dużej ilości ryżu, ponieważ do każdego posiłku spożywają sfermentowane produkty, które odżywiają jakieś bakterie w jelitach bodajże, odpowiedzialne za gospodarkę tłuszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i jeszcze kwestia odpowiedniego pH w organizmie. Sama zauważyłam, że odkąd jem kiszone produkty po posiłku czuję się o wiele lepiej.

      Usuń
    2. Jem jem, nie napisałam, ale w śniadaniu zawsze własne kiszonki i piję kwas buraczany,m kombuche i wodny kefir dziennie.

      Usuń
  9. wychodzi na to, ze mam wysokie androgeny i wahania insuliny... czy zmniejszona ilosc wegli i zwiekszona podaz bialka i tluszczu mi pomoga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, generalnie wysokie IG pobudza androgeny via insulinę, ale poszukałabym przycyzny tego stanu najpierw, bo sama dieta to może być za mało.

      Usuń
    2. no wlasnie nie wiem od czego zaczac w ogole , gdzie szukac...

      Usuń
    3. Od diety i tak trzeba :)

      Usuń
    4. czyli co powinnam zmienic? bo jestem na paleo juz rok. jest o wiele lepiej ale jak widac nie do konca.

      Usuń
    5. Nie wiem jak jesz teraz i jaki masz styl zycia, przeszlosc medyczna, symptomy, jakie leki bierzesz itd. Napisz cos wiecej o sobie.

      Usuń
    6. Mam 20 lat. 150cm wzrostu, 47-48kg. Nie biore zadnych lekow i nie bralam. Jem 3 razy dziennie tluszcze zwierzece+warzywa+orzechy+miesa+kiszonki+podroby+kokos+awokado+przyprawy...
      Zawsze jest dziennie min 2000kcal.

      Usuń
    7. codziennie dlugie spacery, poranna gimnastyka i wieczorem, duzo chodze spie 8h, 2-3 razy w tyg podnoszę cos ciezkeigo

      Usuń
    8. Trzeba byłoby zasatanowić się nad fizjologią. Jak praca tarczycy, jak Twoj system detoksu, jak procesy eliminacyjne itd. Jak pracuje watroba czy cykl menstruacyjny, To caly system zaleznosci. Jesli nie widzisz zadnych zmian na diecie niskoweglowodanowej, albo niezaleznie jak jesz jest podobnie to warto przeprowadzic glebsza diagnostyke. A krzywa insulinowa robilas moze? Jesli podejrzewasz problemy z insulina to warto to sprawdzic.

      Usuń
  10. Jestem w szoku. MMA, trening siłowy?! A ja myślałam że nie ćwiczysz wcale, bo w 1 poście pisałaś że brakowało Ci odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kilka tygodni przerwy po mocnym przetrenowaniu :) Teraz tak naprawdę ćwiczę odpowiednio, 2-3 razy w tygodniu i staram się nie wejść znów w ten wariacki tryb intensywnych treningow dzien w dzien.
      A MMA od lat uwielbiam, uratowało mnie to, że treningi są ok. 20-21, więc gdy nie pracuję już z domu, nie jestem w stanie na nie chodzić.

      Usuń
    2. W podejsciu holistycznym to z tego co wiem to nie nalezy cwiczyc intensywnie wieczorem. Organizm sie pobudza i potem sie kiepsko spi....
      No ale wiadomo, styl zycia dzis jest taki ze nie mozemy sobie pozwolic na MMA z rana a wieczorem np. na yoge :(
      Pani Ela

      Usuń
  11. Fajny wpis :). Do zaburzeń odżywiania dodałabym jeszcze ortoreksję.
    Jestem też takim typem i do pewnego stopnia to jest ok. Lubię mieć narzucony jakiś rygor. Akceptuję to, że mnie cieszą pot, krew i łzy, ale staram się trzymać moje ciągoty w rozsądnych ramach. To, co najczęściej sprawia, że przekraczam te ramy, to zwykle towarzystwo innych ludzi ("że co? że ja nie dam rady?"). Z jednej strony to dobra motywacja, ale z drugiej łatwo wpaść w cichą rywalizację i zbagatelizować sygnały wysyłane przez organizm. Dlatego teraz wolę ćwiczyć sama, unikam wszelkich fitnessowych blogów itd.

    BTW z typowo sportowego punktu widzenia - Drogie Atletki, pamiętajcie, że forma rośnie nie w czasie treningów, ale w okresie regeneracji (superkompensacja). Trening jest tu tylko bodźcem. Skracając okres regeneracji, prędzej czy później osiągniemy efekt odwrotny od zamierzonego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy słyszałaś może coś o suplementach Alveo?:) zastanawiam się na ich kupnem:) dzisiaj natomiast znajoma lekarka stwierdziła, że jedzenie dużej ilości mięsa zakwasza organizm i wytwarzają się grzyby w przewodzie pokarmowym. Jak więc w takim razie podejść do np. Paleo, które mówi o zwiększeniu jedzenia mięsa?

    OdpowiedzUsuń
  13. ja nie ukrywam, że po ostatnich Twoich wpisach dot. węgli jestem trochę zdezorientowana
    mam chore jelita, zjd, dodatkowo podejrzewam wypalenie nadnerczy i problemy z kortyzolem oraz insuliną ( praktycznie codziennie się denerwuję z powodu zjd) i jestem na diecie eliminacyjnej od początku wspólnej akcji. diametralnej poprawy nie zauważyłam, mimo już kilku msc ciągle jem praktycznie to samo czyli warzywa, tylko kilka i oczywiście praktycznie nigdy surowe- do tej pory jem marchewkę, cukinię, patisony, trochę pora, czasem szpinak i dynię, a z owoców banany i borówki( surowe) i nie wiem czy to nie za mało i czy jeszcze bardziej nie rozwalam sobie tym układu hormonalnego i nerwowego

    problemem jest to że praktycznie po wszystkim czuję się źle- wzdęcia, gazy, zaparcia na przemian z biegunkami, odbijania po posiłku i między posiłkami- podejrzewam sibo i być może candidę dlatego za radą chłopaków z scd lifestyle ograniczyłam też owoce, które mogą być problematyczne, ale nie wiem czy nie szkodzę sobie jeszcze bardziej


    do tej pory myślałam, że to brak tłuszczu najbardziej wpływa na hormony, a teraz to już sama nie wiem, jak patrzę na Twój jadłospis to tyle co Ty jesz w 1 posiłku to ja praktycznie jem przez cały dzień :( i mimo że chciałabym więcej to nie mogę, bo nawet po małej ilości czuję się wzdęta i chodzę napompowana i tylko czekam aż wybuchnę, tak samo unikam wszelkiej surowizny, żeby jeszcze bardziej nie podrażniać jelit

    i teraz moje pytanie czy zwiększyć ilość warzyw? czy jeść więcej gotowanych? czy poczekać aż jelita się zaleczą i wtedy zwiększyć ilość węgli? napisz MS co myślisz

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dziwię się, że nie możesz....pamiętam jak miałam sama chore jelita to potrafiłam jednorazowe zjeść coś wielkości jabłka, czasem udało się więcej, ale generalnie było kiepsko, z tym że po jakimś czasie odkryłam że cokolwiek jadłam, bylo tak samo zle wiec juz mi bylo wszystko jedno.
    Myślę, że jeśli masz stan zapalny jelit lub SIBO to cokolwiek zjesz, wypijesz będzie podobnie, czyli źle. Problemy jelitowe to duży stres dla organizmu stąd możesz czuć wypalenei nadnerczy, ale czy insuliny...nie sądze. Jak jelita dobrze nie pracują to oczywiście hormony mogą być zle wydzielane, bo są niedobory lub nie są wydalane poprawnie itd. Ale skupilabym sie na tym, zeby doprowadzic uklad pokarmowy do ladu. Czy jest coś bezpiecznego co nie daje objawow? Cokolwiek czy nawet woda sprawia, ze czujesz sie zle?
    Kiedy zaczely sie te problemy? Masz za soba historie odchudzania?

    OdpowiedzUsuń
  15. ZJD mam od 2010 roku, ale już wcześniej z moim zdrowiem zaczęło być niezbyt dobrze i tak powoli, powoli, doszedł większy stres i padły jelita, a jak się zaczęłam tym przejmować, no to zaczęły się nerwy takie codzienne, doszło do tego że w szkole nie mogłam usiedzieć 1,5 h


    nie wiem czy jest coś bezpiecznego, wydaję mi się, że nie, bo praktycznie po wszystkim mi się odbija nawet po samej wodzie czy kroplach żołądkowych

    nigdy się nie odchudzałam tzn. ja od dziecka byłam przekarmiana i jadłam źle, co się teraz odbija na moim zdrowiu i już w szkole podstawowej ważyłam o wiele za dużo, a co kolejne wakacje kg nie ubywało, a wręcz przeciwnie, doszło do tego, że waga wskazała 90 kg przy wzroście 170 cm noi powiedziałam dość, wtedy już miałam chore jelita, tylko że nawet wcześniej mimo że wiedziałam, że za dużo ważę to i tak nic praktycznie z tym nie robiłam, nie mam za sobą żadnych głodówek, dukanów itd. bo ja za bardzo kocham jeść i nie wytrzymałabym czegoś takiego, jedyne co starałam się robić to zmniejszyć ilość i jakość tego, co jem, czyli ograniczyć słodycze, fast foody, gazowane napoje


    zachorowałam pod koniec klasy maturalnej i na początku studiów jak waga wskazała to 90 kg to stopniowo zmieniałam jedzenie, jeszcze nie było wtedy bloga więc pierwsze co odrzuciłam to wszelkie niezdrowe żarcie czyli właśnie napoje gazowane, słodycze, chipsy, gumy do żucia i stopniowo wprowadzałam kolejne ograniczenia czyli odrzucenie nabiału, potem praktycznie wszystkich zbóż noi od czerwca dieta eliminacyjna


    tylko ja nie wiem czy to nie mój układ hormonalny nie wysiadł pierwszy, bo w klasie maturalnej nie dość że miałam maturę na głowie to jeszcze moje zdrowie bardzo szwankowało, wtedy jeszcze nie miałam zjd, chociaż podejrzewam, że jelita już były w kiepskim stanie, ale nie było objawów, jednak były takie dni, że bałam się wychodzić z domu, ponad miesiąc nie mogłam spać, a na stronie scdlifestyle przeczytałam, że trzeba się skupić na tym systemie który załamał się pierwszy i jeśli np mamy chore jelita, ale też problemy hormonalne to trzeba się nad hormonami też pochylić, bo bez tego nie zaleczymy jelit i możemy być ciągle chorzy

    jak na razie to staram się tak bardzo nie przejmować tym przelewaniem w brzuchu, gazami, ale nie powiem, że ja raczej jestem z tych osób, które biorą wszystko do siebie, tłumią emocje i jest mi ciężko, biorę też ashwagandę na nerwy, ale nie wiem czy to coś pomaga


    a z tą insuliną to powiązałam moje tłuste czoło i głowę, włosy myję codziennie, a i tak są tłuste, a nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jest jakieś powiązanie insuliny, androgenów i kortyzolu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poradzisz coś MS? zwiększyć ilość węgli czy w ogóle co sądzisz o moim przypadku wiem, że leczenie przez internet to nie leczenie, ale na serio jestem trochę zdezorientowana, chciałabym zacząć jeść więcej, ale przez wzdęcia i napompowany brzuch po posiłku nie daję rady

      Usuń
  16. Anonimowy - a badałaś może tarczycę?

    OdpowiedzUsuń
  17. to samo, ja w czerwcu wyladowalam u lekarza z chronicznym brakiem snu i zatrzymaniem okresu, zachcialo mi sie intensywnie wiec rano silowka albo hiit a po poludniu taekwondo lub krav maga, na szczescie lub nieszczescie koncowka studiow zmusila mnie do przyklejenia tylka do krzesla i pisania doktoratu wiec czasu nie mam na "wieksze" treningi zostawilam tylko krav (raz w tyg) i silowke dwa razy w tyg, czasem z rana mnie najdzie na 20 minut przed praca aby sie porozciagac i staram sie po pracy wracac na pieszo okolo 40 minut, bo az kosci od siedzenia bola, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, dwa razy dziennie to mnie nawet przeraża :) Dobrze, że masz ten doktorat do napisania...w ogóle nie wiem skąd my mamy mylne wyobrażenie o sporcie, treningach, tego ile potrzeba i ile będzie ok. I szkoda, że ciężko zmienić to podejście. Ja też dzięki miliona obowiązkom nie mam czasu na zamęczanie się, i chyba jestem w takim wieku, że na razie mi to nie grozi :) A powiedz jaką widzisz różnicę? I w samopoczuciu i ogólnie?

      Usuń
    2. w takim razie ile razy dziennie i jak dlugo np podnoscic ciezarki do 5kg czy chodzic? nie pisalas czasami, zeby chodzic jak najwiecej?

      Usuń
    3. MS bo widzisz ja to juz tak mam jak fitblogerka powyzej napisala "wszystko albo nic, lub jak kto woli jak krasc to miliony" czy to w treningach czy w zyciu czasem ciezko jest mi uswiadomic sobie gdzie sa granice i na sile cisne do przodu. Kolejny pas, egzamin czy doktorat. Co do porannych treningow raczej byl to szybki trening 10 minut albo np 5 rund na czas, minutowo nie bylo duzo ale inteswynosc mnie chyba dobila. Pani doktor u której bylam, od razu rozpoznala syndrom przemeczenia i przetrenowania, zlecila mi badania hormonalne oraz morfologie. Powaznych zmian na szczescie sie nie nabawilam tylko rozmiar krwinek byl ponizej normy. Kazala mi ograniczyc treningi i zwiekszyc podaz weglowodanow w diecie ;) Jak sie czuje? Lepiej spie i nie mam tego cisnienia ze jak za duzo weglowodanow zjadlam to na pewno odlozy mi sie w udach itp. Chodze mniej sfrustrowana (o ile jest to mozliwe przy pisaniu pracy). Zauwazylam rowniez ze mam mniejsze zakwasy, nie wiem czy to czas regeneracji czy dieta ale cos "puscilo" i nawet po ciezszym silowym treningu juz tak nie cierpie. Dalej czesto biegam do toalety ale to przez to ze siedzac przy kompie duzo wody pije. Nie jestem juz hiperaktywna, ale z drugiej strony brakuje mi tej intensywnosci i czasem czuje sie na maksa leniwa. P.S. rozumiem Twoje uwielbienie do MMA, jakos lepiej sie czuje po pracy jak mnie ktos z prostego w twarz uderzy....;p

      Usuń
    4. ah a co do hormonow to wszystko wrocilo do normy

      Usuń
    5. To miałaś dużo szczęścia, że szybko złapałaś na nowo równowagę. Ja się męczyłam z 3 lata z bezsennością i wahaniami kortyzolu. Oczywiście ponieważ nie miałam innych objawów, ta walka nie była zbyt absorbująca :) Nigdy nie miałam kontuzji, czy jakichkolwiek większych bóli, czasem zakwasy 2 dni ale generalnie regeneruję się bardzo szybko, więc mogłam cisnąć bardzo bardzo.
      MMA mocno uzależnia co? Ale ja w ogóle najbardziej lubiłam chroniczne cardio, nie znosiłam i dalej nie znoszę HIITów czy tabaty, jogi, pilatesu itd. Do siłowych mam pragmatyczne podejście.

      A o czym piszesz pracę jeśli można wiedzieć?

      Usuń
    6. Oh dopiero zauwazylam odpowiedz... dalej sie mecze z przebudzaniem, ale nie jest to tak uciazliwe jak kiedys, cykl menstruacyjny tez juz jest w miare regularny,z cardio to najbardziej lubie plywanie, moglabym godzinami z wody nie wychodzic, a co do MMA to tak uzaleznia, ze nawet podczas pisania czy pracy juz mysle o nastepnym treningu, ah no i zdalam swoj pierwszy egzamin z krav magi :)...no i oczywiscie postanowilam cos w domu porobic, myslalam nad TapoutXt (obczailam po Twoim poscie) ale chyba za duzo skakania i moi sasiedzi by mnie wysiedlili, wiec wzilam sie za Rushfit, mieszanke z silowym. zobaczymy jak dlugo pociagne, bo cwiczyc moge tylko rano..

      A mozna :) Prace pisze na temat pasozytów ziemniakow (nicieni z rodzaju matwikow) a dokladnie nad dynamika ich populacji z uwzglednieniem wplywu temperatury i genotypu ziemniakow. Troche biologii troche ekologii i troche matematyki.

      Usuń
    7. Ah w ostatnim poscie zadalam pytanko odnosnie kortyzolowego brzucha, jakos tak podczas plukania probek gleby naszla mnie refleksja, jak wlasciwie go rozpoznac, czy jest on podobny do hmm wzdecia i twardy czy raczej miekki jak gabka albo zwisa.... :) :)

      Usuń
  18. mam pytanie odnośnie suplementacji hcl betaine, stosuje tzn protokół , dosżłam już do 3 tabletek ( mam z now foods 648mg) i nadal nie ma ciepełka, przeraża mnie to torchę czy mam zwiększać w nieskończoność ? jak długo można się tym suplementować? do czasu aż nie będzie charakterystycznego ciepła? nawet jeśli by to było rok czy dwa? ostatnio przeczytała książkę dieta paleo robb wolf i jesli się nie mylę to on coś wspominał, że 2 lata się suplementował EWA MARIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet i do 11 :) Większość osób zatrzymuje się na 5-7. Ja doszłam chyba do 5, potem zeszłam do1. Czasem jak przy mega dużej dawce nie ma objawów lub nie czuje się rożnicy warto zejsc nizej. Pytanie czy Ty czujesz Ewo roznice w trawieniu i samopoczuciu? Statystycznie ok. 3-6 miesiecy trwa taki protokol, ale niektore osoby biora kwas przez dlugi czas, ja z pewnoscią do nich naleze po tylu latach wege :(

      Usuń
    2. mam wrażenie, że o wiele zmniejszyły się moje problemy ze wzdęciami i gazami, nie wiem czy to od tego, ale jest już lepiej. nie czuję też takiej ciężkości po posiłkach tylko nie wiem czy to obiektywna ocena czy wmawianie sobie. Ciekawa jestem jaka jest moja dawka i jak będę się z nią czuła?

      Usuń
    3. mam jeszcze pytanie, aby być bardziej paleo zmniejszyłam ilość posiłków w ciągu dnia do ( 3 dużych i 1 przekąski), zwiększając tym samym ich objętość, ile gr mięsa/ryby i warzyw powinno być w posiłku, większe porcje dają mi sytość na długo, ale niestety zdarza się nierzadko, że boli mnie po nich żołądek lub wątroba. w dodatku rano po przebudzeniu mój brzuch nie jest płaski ( mimo, że tak było przy mniejszych porcjach),i nadal czuje się lekko ociężała, mam wzdęcia i bóle mimo, że kolację jem ok 17, czasami 18, a chodzę spać o 22.00

      Usuń
    4. Moim zdaniem od tego, ale łatwi to zweryfikować gdy po prostu nie wezmiesz przez 2-3 posiłki :)
      Z dawkami jest różnie, ja szybko doszłam do wysokiej i szybko z niej zeszłam, ale wciąż jak jem dużo białka biorę kwas. Mój mąż doszedł do 7-8 chyba, zszedł i nie bierze w ogóle, mimo że latami leczył się na zgagę.

      Odnośnie drugiego pytania to może być kwestia przywyczajenia, bo adaptacja do 3 duzych posilków gdy wczesniej jadło się mało objetosciowo zajmuje trochę czasu. Ale to też moze byc kwestia osłabionych zdolnosci trawiennych. Co jesz na taka kolacje? Ja jem ok. 19, i tez chodze spac o 22, ale pamietam ze na poczatku tez mialam problem z "przejadaniem".

      Usuń
    5. jem ok 120-140 gr piersi kurczaka w soli , 500ml rosołu oraz 300-400 gr gotowanych warzyw np marchew i kalafior. Dodatkowo odczuwam często z różnym nasileniem kłocie w lewej dolnej części brzucha.

      Druga sprawa to ten mój nieszczęsny trądzik różowaty, przestałam brać tetralysal bo i tak nie było poprawy, pamiętam, że wspominałaś , że paleo może takie sprawy nasilać, szczególnie jak się ma problemy z kwasem solnym. Ale ja suplementuje kwas solny, l-glutaminę, tran, przyjmuję probiotyk z Saccharomyces boulardii lub em probiotyk http://emgreen.pl/em-probiotyk-piwet-pulawy,111.html, (kiszonek niestety nie mogę ze względu na ataki migren), zamówiłam jeszcze lukrecję dgl i msm, wciaż biore clatrę przeciwalergiczną na alergię na nikiel ale mój trądzik nie ustępuje, a wręcz się pogarsza! moze mogłabyś coś doradzić, może jakieś badania? suplement? kiedyś wkeiłaś mi link do histori pewenej kobiety ale olej kokosowy na twarzy nie zdziałał cudów, na codzień uzywam krem z apteki - robionego bez konserwantów

      Usuń
    6. To jest poro jedzonka. I sporo białka do strawienia. Myślę, że trzeba mieć dobre zdolności trawienne. Kurczak to masa po upieczeniu?

      Ja bym przemyślała w jaki sposób chcesz się leczyć: bo jak naturalnie to claritina nie ma tu miejsca, pogarsza sytuację i hamujesz symptomy organizmu wciąż.
      Jest wiele naturalnych preparatów na alergie jak kwarcytyna czy tez lizyna w duzych dawkach.
      Wspomnialas o migrenach, wiec dieta niskohistaminowa w ogole powinna byc Twoim celem i mysle, ze to jest mocno powiazane z alergiami. Warto unikać serów, sfermentowanej soi, kapusty kiszonej, ogórków kiszonych, napojów alkoholowych. Wykluczyć należy również cynamon, kakao, goździki, pomidory, szpinak, bakłażany, awokado, truskawki, banany, ananasy i mango. Problematyczne mogą być też cytrusy oraz orzeszki ziemne, orzechy włoskie i nerkowca, musztarda i ketchup.

      Zastanawia mnie jak wygląda Twoja dieta? Czy jest antyzapalna? Czy sa w niej produkty probelmatyczne (paleo tez moga takie byc), jak wyglada stosunek O3:O6, poziom glukozy i jego wahania. Z suplementow antyoksydanty i wiesolek jakis czas na pewno pomga, mysle ze tez cynk. Co do kremow uwazalabym bardzo i kupila olej sea buckthorn. Nie jest drogi a dziala cuda.
      Ile masz lat Ewo?

      I odnośnie trądzika różowatego to głownie przyczynami mogą być stres, problemy trawienne, nieuregulowany poziom cukru we krwi. Odnosnie tego drugiego: jaki HCl bierzesz i skad taka duza dawka miesa?

      Usuń
    7. Aha, badałaś poziom witaminy D?

      Usuń
    8. Wybieram się niedługo na badania więc proszę napisz mi czy mogę tą witaminę D zrobić na takich zwykłych badaniach?

      Przeczytałam ostanio ksiązkę dieta palo i nie wiem, może żle zrozumiałam, ale mam się najadać do syta? czy się mylę? ile gr mięsa/ryby mogę jeść jednorazowo?lub ile białka przyjmować? mam 28 lat, 170cm, 64 kg, , na śniadanie i kolację jem zazwyczaj mięso, najczęściej indyka lub kurczaka - pierś, lub poledwicę ok 120 gr ( po upieczeniu( jak jem szynkę lub inne mięso to od razu pali mnie twarz i mam czerwień), plus 300-400 gr gotowanych warzyw kalafior, brokuł, marchew cukinia, buraki gotowane no i salata, czasem papryka. Z produktów, które wymieniłaś nic nie jem:( na lunch 100 gr pieczonego łososia plus jajko na twardo i procja warzyw i 300ml galaretki winogronowej, w ciągu dnia jeszcze porcja czasem dwie takiej galaretki - pozostałości po diecie eliminacyjnej:D . Sniadanie ok 7-8 lunch 11, kolacje 17-18 i w międzyczasie galaretka tak jest od kilku dni. Wcześniej jadłam 4 mniejsze posiłki Niestety mięso i ryby nie są ze sklepówze zdrową żywonośic:( Wydaje mi się, że stresu nie mam, przyjmuje betaine hcl z now foods. Tran ze swanson, zamówiłam jeszcze lukrecję i msm z now foods, z olimpu l-glutamine i lacton max albo em probiotyk teraz zakupiłam ekologiczny sok z aloesu

      Tak na marginesie zaczęłam się zastanawiać, skąd mam wiedzieć , żedany suplement mi służy np ten betaine hcl? wspomogl mnie w walce z gazami , i wzdeciami, brzuch nie jest tak napiety ale z drugiej strony mam w głowie mętlik i jestem załaman:(

      Wydaje mi się, że mój tradizk to właśnie sprawy z trawieniem, często gazy wzdęcia, napięty brzuch, bół w dolnej lewej części- pisałam Ci nawet o tym email - stosowałam przez 2 lata herbatki przeczyszczajace w dużych dawkach , odchudzałam się na różnoe sposoby ostro cwiczyłam nawet 2 x dziennie, teraz jestem na siebie wsciekla, dermatolog zalamuje rece, jutro mam jeszcze usg brzucha a pod koniec pazdziernika wizyte u lekarza od medycyny chińskiej

      Jak powinnam jeść?

      Błagam o pomoc
      Ewa Maria

      Usuń
    9. wykonanao mi usg brzucha i wszystko ok, tylko powietrze mi sie zatrzymuje stad wzdecia i bole - mam lekko rozleniowione jelita mam przez tydzien brac 2 x dziennie nolplaza, duspatalin, debridat jak nie będzie poprawy to gastroskopia i kolonoskopia, dodatkowo mam poijac kesy

      Usuń
    10. Cwiczysz? Jesz sostre produkty? Jakie tłuszcze jesz? Jesz owoce? Twoja dieta jest całkiem niezła i teraz trzeba dostosowac ją pod Ciebie, bo niestety o ile jest to paleo, to nie zawsze jest to odpowiedz na wszelkie problemy zdrowotne.
      Moim zdaniem wątroba musi szwankowac, ze wzgledu na stosowane leki przeczyszczajace i niestety jelito grube. Naturopatycznie stosuje sie detoks wraz z lewatywami, ale to jest dosc wymagajacy proces i nie kazdy ma ochote na taka kuracje. Dziala natychmiast za to. Witamine D zbadasz od reki (tylko musi byc 25(OH)D.
      Ile tabletek i o jakiej dawce kwasu lykasz? Jakie masz jeszcze inne objawy lub problemy zdrowotne? Czy na diecie eliminacyjnej cera sie poprawila?

      Usuń
    11. ćwiczę 1-2 razy w tyg siłowo tak 45 min ale się nie przeciążam i 1-2 x w tyg aeroby orbitrek po 30 min. Nie liczę tutaj oribitreka w dni siłowe jako rozgrzewka i krótko na koniec.

      Nie jem ostrych produktów.

      Owoce jem sporadycznie, czasami zdarza mi się starszna chętka na banany i potrafię zjeść nawet do 4 w ciągu dnia, ale nie zauważyłam negatywnych skutków związanych z cerą czy migrenami przez banany. Przez ostanie 3 dni również dodałam jabłka (dostałam od teściowej - trudno było nie zjeść),ale w 80 proc przypadków jedyną formą owocu jest ten sok z winogron, który mi pozostał po diecie eliminacyjnej, piję go jako dodatek do wody lub jako galaretka ( dziennie ok 500ml) ale również nie odnotowałam przez niego negatywnych skutków w przypadku cery- uwielbiam go.

      Ma pewne naleciałości z diety eliminacyjnej jak widzisz więc tłuszcz gł z łososia i jajek oraz olej kokosowy-łyżeczkę dziennie

      Kwas solny doszłam już do 4 tab i nie czuję palenia, jem go przed posiłkami czyli od kilku dni ok7-8, ok 11, 17-18, czasami robię sobie od niego wolne i zastępuję go superenzyms 2tab przed posiłkami.

      Moje problemy z cera rozpoczęły się przed dietą eliminacyjną i pogorszyły w trakcie jej trwania. Natomiast w pierwszych fazach nie miałam żadnych problemów z brzuchem, wzdęciami czy gazami.

      Pisałyśmy już kiedyś, i wspominałam, że miałam kiedyś mini udar i prawdopodbnie to odcisnęło swój ślad na podwzgórzu i hormony estrogen i progesteron nie działały u mnie w porządku , miałam zatrzymanie okresu. Więc teraz biorę plaster climary i plaster evry w miesiacu każdy po 7 dni. pozostałe hormony są w porządku. Pamiętam z naszej tamtej rozmowy , że nie podobały Ci się wyniki tarczycy a dokładniej wspominałaś coś o dziwnych przedziałach w laboratorium, więc dziś razem z vit d zbadałam, tsh, ft3, ft4, anty tpo i anty tg w innej placówce, wyniki będą w poniedziałek.

      z góry dziękuję za poświęcony czas i za pomoc - w Tobie moja nadzieja

      Usuń
    12. Odebrałam wyniki,
      wit D 25 OH 38,63 norma 30-100
      tsh 1,992 norma 0,35-5,50
      ft3 3,37 norma2,3-4,2
      ft 4 1,17 norma 0,89-1,76
      anty tg <15 norma max 40
      anty tpo 37,3 norma max 60

      Od kilku lat mam też niskie WBC tzn, jest ciut poniżej normy lub wartośc normy - nie wiem dlaczego

      Jeśli chodzi o jedzenie to zmiejszyłam porcje mięsa, tzn, ryby jem ok 130 gr, a potem 2 posiłki z mięsem lunch 100 gr, kolacje ok 80 - niestety jestem wciąż głodna

      czekam na Twoje rady co dalej robic i z trądzikiem i suplementami i jak dostosować dietę - pozdrawiam

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Naturopatycznie stosuje sie detoks wraz z lewatywami, ale to jest dosc wymagajacy proces i nie kazdy ma ochote na taka kuracje. Dziala natychmiast za to.


    MS mogłabyś napisać coś więcej o tym detoksie w połączeniu z lewatywami?

    OdpowiedzUsuń