Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

21.03.2014

Pułapki detoksu

Detoks w 7 dni, oczyszczający weekend, post czy 2 tygodnie diety warzywno-owocowej przyciągają wiele osób w nadziei na szybką pozbycie się toksyn, zbędnych kilogramów czy poprawę stanu zdrowia. Nigdy nie byłam przekonana do stosowania takich diet na własną rękę, o ile w ogóle. Oto kilka powodów dlaczego.


Trzeba dać aby zabrać

Detoks przeważnie kojarzy się z pozbywaniem się czegoś, sprzątaniem, wyrzucaniem itd. Może dlatego, gdy podczas takich diet osoba zaczyna się czuć fatalnie, zakłada że tak powinno być i bóle głowy, brak energii czy bóle stawów są oznaką pozbywania się z ciała tego co zbędne. To rzeczywiście są oznaki pozbywania się z organizmu, ale przede wszystkim tego co dobre i potrzebne.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak skomplikowanym procesem jest detoksom i że to coś dużo bardziej zaawansowanego niż grabienie ogródka po zimie. To bardziej jak zajmowanie się na wiosnę. Oczywiście możesz tylko pozbierać śmieci, wyrwać chwasty i mieć spokój, ale ogród wtedy nie będzie zbyt przyjemny. Ale możesz również nawozić ziemię, posadzić rośliny i efekt będzie zupełnie inny. Tak samo jest z detoksem. Aby detoks miał miejsce niezbędne jest wiele substancji odżywczych: witamin, minerałów, aminokwasów czy antyoksydantów. Nie wspominając, że te składniki odżywcze są konieczne abyśmy w ogóle mogli sprawnie funkcjonować, i my i nasz detoks, więc gdy ubogą dietą pozbawiamy się substancji odżywczych detoks też cierpi. Jaka komórka czy tkanka funkcjonuje lepiej? Odżywiona czy zagłodzona?

Dla chociażby poprawnej pracy wątroby potrzebujemy:
faza I: cynk, molibdenem, miedź, magnez, żelazo
faza II: glicyna, tauryna, kwas glutaminowy, arginina, cysteina, metionina, siarka, cynk, mangan
dla ochrony antyoksydacyjnej: selen, mangan, miedź, cynk, molibden, witamina C, witamina E, witamina A, witamina B1, witamina B2
pomocniczo: B3, B5, B6, B12, cholina, tryptofan, flawonoidy

Jak widać sam proces detoksu zachodzącego w wątrobie jest mocno zależny od wielu substancji odżywczych, które nie mogą być pozyskane z restrykcyjnej diety np. warzywnej. Nie wszystkie oczywiście, co jest moją dużą obawą, bo takie posty warzywne wpływają pozytywnie na np. I fazę detoksu, w której niektóre nieszkodliwe substancje są przekształcane w toksyczne, aby następnie w fazie II mogły zostać przekształcone w rozpuszczalne w wodzie i usunięte. Faza II wymaga udziału wielu aminokwasów, których będzie brakować podczas postu lub diety stricte warzywnej czy owocowej.

Osoba z dużą wiedzą i doświadczeniem będzie w stanie ułożyć dietę wspierająca obie fazy detoksu i dodatkowo pełniąca funkcję ochronną przed toksycznymi substancjami i wolnymi rodnikami. Przeciętna osoba, która po prostu od dziś je tylko niektóre warzywa może te procesy nieświadomie rozregulować.


Problemy z eliminacją - za dużo i za szybko
Każdy z nas ma inną bazową zdolność detoksu, na który przez całe życie wpływała genetyka, dieta czy czynniki takie jak stres. Ponadto mamy inny bagaż detoksu również zależny od diety, ale też środowiska, stosowanych leków czy stosowanie używek.

Wielu z nas ma za sobą wiele toksycznych lat, które sprawiają że bagaż toksyn jest dość duży, a zdolności detoksu zmniejszone. Miło byłoby pozbyć się tego w kilak dni, ale pomyślcie realnie czy to możliwe? Przede wszystkim organizm potrafi jednorazowo pozbyć się ograniczonej liczby toksyn. I to zakładając, że zdolności detoksu nie są upośledzone, a kanały eliminacji są drożne. Uczono mnie zawsze, aby dokładnie ocenić reaktywność danej osoby i w zależności od niej dobierać siłę eliminacji. Czasami organizm w ogóle nie jest gotowy na detoks i lepszą opcją będzie pozostawienie toksyn w spokoju i wsparcie wątroby, jelit, płuc czy nerek nim jakakolwiek eliminacja nastąpi. W przeciwnym wypadku "ruszone" toksyny z tkanek mogą przeładować krwiobieg i organizm doprowadzając do symptomów chorobowych, a nie mając ujścia i tak będą musiały z powrotem zostać podjęte przez tkanki. To duży stresor dla organizmu, gdy nagle zostaje zasypany toksynami. To wtedy pojawiają się niechciane objawy jak bóle głowy czy zmęczenie.


Detoks to ułamek całości
Gdy na co dzień nie dbasz o swoje zdrowie żaden detoks nie pomoże. Tak naprawdę detoks zachodzi w naszym organizmie 24/7 i nie sposób w kilka czy kilkanaście dni dokonać pracy jaka powinna być wykonywana latami. Jeśli masz za sobą wieloletnią historię niezdrowej diety, spożywania alkoholu, stosowania leków czy pałania papierosów to kila dni głodówki czy restrykcyjnej diety niewiele zmieni. Detoks zaczyna się w głowie, w świadomości co doprowadziło do obecnego stanu zdrowia, jakie błędy były popełniane i jak zmienić nie tylko dotychczasową dietę, ale cały styl życia.
Być może cały dzień spędzasz siedząc lub  nie zwracasz uwagi na to co jesz, i jednorazową akcją pt. "detoks" próbujesz zacząć nowy etap, który najczęściej kończy się zaraz po rozpoczęciu. Nie zliczę ile osób, które się do mnie zgłaszają uległy głodówkom i postom warzywno-owocowym,  tylko po to aby na chwilę poczuć się lepiej i wrócić do punktu wyjścia.
Detoks to tymczasem nie tylko dieta, ale i relaks, ćwiczenia, sen i pozytywna energia jaką oddajesz i dostarczasz z powrotem do organizmu.


Każdy detoks jest inny
Moim zdaniem zbyt agresywnym i nieprzemyślanym detoksem można sobie bardzo zaszkodzić. Naturopatycznie wierzymy, że organizm musi być przygotowany na eliminację.

Prawidłowy detoks powinien być przeprowadzony i dobrany w oparciu o indywidualne potrzeby danej osoby. Każdy z nas ma inną historię za sobą. Inne geny, inne środowisko, inne diety, choroby, leki czy toksyny z jaki mieliśmy styczność. Nie istnieje jedna uniwersalna metoda detoksu, która będzie korzystna dla wszystkich, bo każdy z nas ma inne potrzeby i inna fizjologię. Analizując historię medyczna człowieka można ocenić jak duża jest toksyczność, jak bardzo reaktywna jest osoba czy też jak przebiegała eliminacja w przeszłości. W zależności od tych czynników dobierana jest dieta oczyszczająca i preparaty wspierające detoks. Np. dla mężczyzny, który x lat nadużywał alkoholu terapia będzie inna niż dla kobiety po długoletniej antykoncepcji hormonalnej. Być może konieczne będzie wsparcie aktywności cytochromu P450 (gdy np. masz historię stosowania leków), a może jelita są niedrożne czy wątroba nie produkuje w odpowiednim ilości czy o odpowiednim składzie żółci.


Bezpieczny detoks
Nie ma nić najbardziej naturalnego i pożądanego przez organizm niż dieta oparta na prawdziwym jedzeniu. Eliminacja przetworzonych produktów i włączenie tego co kiedyś było "żywe" jest dla wielu osób wystarczająca strategią w celu spokojnego detoksu. 30 dni jedzenia dobrej jakości mięsa, ryb, warzyw, owoców, jajek i zdrowych tłuszczy pozwoli nie tylko na pozbycie się części zgromadzonych w organizmie toksyn, ale również dostarczy surowego budulca dla prawidłowej pracy organów i komórek, co samoistnie zwiększy zdolność detoksu. Małe zmiany jak zastąpienie kawy czy mocnej herbaty wodą lub zmiana tłuszczów dietetycznych są długoterminową inwestycją w sprawny detoks. Ale to nie wszystko. Nie tylko dieta jest ważna. Ruch, oddychanie, relaks i sen również są ważnymi aspektami detoksu. Tak wzmocniony i przygotowany organizm będzie gotowy na bardziej konkretne kuracje oczyszczające.

69 komentarzy:

  1. Wlasnie...sukcesywne,konsekwentne dożenie do zmiany nawykow nie tylko w jedzeniu,gdzie targetem jest zycie w doskonalej kondycji (nie tylko w rozumianej jako brak chorob)....tylko co tu zrobic kochana MS jak sie lubi dobre czerwone winko do obiadu albo kolacji a tej sympatii wcale nie podziela kochana wątróbka...ehhh:)Pozdrawiam cieplo i jak zawsze dziekuje za Twoja prace:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah jakby co dysponuję planem wątrobowym dla tych co lubią codziennie coś wypić :)

      Usuń
    2. To ja poproszę...i zaznaczam,że nie lubię pić ( w ogóle nie piję alkoholu), ale mam wysokie alaty i aspaty.

      Usuń
    3. Witaj w niedziele droga MS:)dzieki za ewentualne emergency....ale chyba juz na dobre idzie wszelki alkohol w odstawke,a to za sprawa mojego nowego super trunku do obiadku badz kolacji kombuczy:)Poza tym zauwazam skok kwantowy jesli chodzi o watrobe i jelitka od kiedy kombucza jest teraz moim extra trunkiem,rewelacja:)Pozdrawiam cieplo:)

      Usuń
  2. Ja jestem typowym przykładem, który wpadł w pułapkę detoksu, o czym napisała MS. Jak zwykle się nie pomyliła :)
    Stosowałam dietę warzywno - owocową, o którą ostanio dużo ludzi pytało MS na fb. Początek był ciężki (5 dni), potem organizm przywykł do głodowych porcji samych warzyw i tak dotrwałam do 6 tygodni. Schudłam i owszem kilka kg, które potem pomimo małej ilości zjadanego pokarmu, szybko wróciły :(
    Mając Hashimoto porwałam się niemal z motyką na księżyc. Bardzo brakowało mi tłuszczu (którego wcześniej de facto jadłam b. mało) a podcza tej diety, umierałam na samą myśl o oleju. Śniłam o mięsie (którego wcześniej tez nie jadłam latami). Tak jakby podczas tego detoksu organizm mówił mi czego naprawdę potrzebuje. Ale ja go w ogóle nie słuchałam. I teraz mam tak zniszczony (wycieńczony) i pozbawiony witamin organizm, naruszonych wiele procesów zachodzących w nim, że MS będzie miałam duuuużo pracy, by mnie podnieść :)
    Jaka szkoda, że wcześniej nie trafiłam na Ciebie złota dziewczyno. Ty byś mi to wybiła z głowy i zajęła się mną od podstaw. Bo tak wlaśnie należy podchodzić do wszelkich odchyleń, anomalii w swoim organizmie - wnikać głębiej i na pewno się nie głodzić a po prostu lepiej i mądrzej jeść. Zgodzisz się ze mną MS?

    Dziękuję za kolejny mądry i pouczający post MS.
    Pozdrawiam,
    d.m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja schudłem po podobnym czasie jedząc warzywa i owoce ale waga mi nie wróciła niestety, chętnie bym się z Tobą zamienił bo nawet teraz jak jem bardzooo dużo nie moge przytyć ani grama i mam z tym ogromne problemy. Szkoda, że przytyć jest o wiele trudniej niż schudnąć...

      Usuń
    2. Ja nie robię problemu z faktu, że waga mi wróciła. Nigdy otyła nie byłam. Stwierdziłam po prostu fakt. Największym kłopotem po zastosowaniu tej diety było znaczne pogorszenie parametrów mojego zdrowia. Przeciwciała liczyły tysiące, samopoczucie sięgało dna, co nie dziwi przy tak silnym stanie zapalnym (ale wiem to dopiero teraz). I przy tym wszystkim nie zapominajmy, że ja mam Hashi. Nie wiem czy Pan również? Widocznie mój organizm nie chce tego typu oczyszczania (teraz też to wiem).
      Współczuję, że nie może Pan przytyć. Wierzę, że jest to taki sam problem jak nadwaga. A wszyscy z Hashimoto wiemy jak ciężko zgubić choć kilogram :( Ale prawdą jest , ze więcej jest utyskujących na dodatkowe kilogramy, niż tych z ich deficytem.
      Pozdrawiam i życzę przytycia (ostatecznie chętnie pozbyłabym się jakichś 3 kg :)

      Usuń
    3. Ale Dr Dabrowska wyraznie podkresla ze choroby autoimmunologiczne sa przeciwskazaniem do stosowania diety warzywno-owocowej!

      Usuń
    4. Bzdura, przeciwwskazania można poznać na jej stronie oficjalnej - i nie ma tam słowa na temat chorób autoimmunologicznych. Wręcz ona sama twierdzi, że jej dieta pomaga w tych chorobach i zaleca powtórki 2x w roku. Zreszta, jak widać z dyskusji, każdy organizm ma swoje preferencje. Ja mam Sjogrena i Hashimoto. Na diecie Dąbrowskiej czułam się świetnie, zregenerowana i pełna energii. Przeciwciała, OB, crp - spadły. Teraz trzymam dietę paleo i wróciło mi na razie 1,5 kg w 2 miesiące (ale też jem sporo).

      Usuń
  3. a ja stosuję dietę warzywną dr Ewy Dąbrowskiej i nie narzekam, pozbywam się na niej wielu dolegliwości i zawsze bardzo pozytywnie na mnie wpływa ... nie można całkowicie zaprzeczyć wartosci jaka daje ciału głodówka czy dieta warzywna ... oczywiscie wszystko zalezy od danego człowieka i zawsze należy słuchac swojego organizmu, a mój mi stanowczo podpowiada, że dieta warzywna jako DETOX to dla mnie strzał w 10!!! od jutra zacznę ją 3. raz w życiu i wiem, że nie pożałuję tej decyzji, wrecz odwrotnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo sie cieszę, że Pani służy owa dieta. Ja na niej tez dobrze się czułam ale do czasu, niestety. Prawdą jest, że nie dla kazdego ona. Byłam bardzo do niej przekonana, dlatego ją podjęłam, głownie zeby "ułagodzic" jakoś objawy Hashi. Ale u mnie to przyniosło odwrotny skutek :( Kilka razy próbowałam jeszcze rozpocząć ją ponownie ale nie dawałam rady. Cos w tym musi być! Do dziś nie mogę dojść z organizmem do ładu a było to 2 lata temu. Reasumując, gdybym wcześniej poddała się naukom MS nie byłabym tak "pokiereszowana" przez autoagresję i z pewnością nie poddałabym się żadnej głodówce czy takiej długiej diecie oczyszczającej. Brakowało mi tej wiedzy, którą dziś posiadam. Zatem, kazdy niech robi swoje :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dieta E. Dąbrowskiej nie jest odpowiednia dla osób z chorobami autoimmunologicznymi............. więc nie ma się co dziwić

      Usuń
  5. Mam takie pytanko: skad Ty MS czerpiesz swoja wiedze, gdzie jest zrodlo tych wszystkich wnikliwych informacji? Ja tez od lat sie ucze dietetyki, ale wiem jak trudno jest o wiedze dobrej jakosci.. Jest jakas dobra dietetyczno-naturoterapeutyczna szkola, ktora mozesz polecic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tym dosłownie oddycham i jestem samo mianowanym mistrzem googla :) Plus nie ukrywam, że sporo badań dostaję od innych za darmo.I to co piszę na blogu jest wypadkową sumy moich doświadczeń, samodzielnej nauki i potem już nauki od innych: głównie lekarzy medycyny integracyjnej czy funkcjonalnej diagnostyki. Naturopatia się przewija, ale nie szaleję z nią, bo dla wielu ludzi nie ma poparcia nauce i nie jest wiarygodna. Np. mowie magnez powoduję silną eliminację i każdy na mnie patrzy jak na kosmitę :)
      Jakbym miała możliwość studiowania gdziekolwiek to wybrałabym USA na pewno. Ale też mam problem z wiedzą, wiele informacji jest sprzecznych, np. na konferencji wchodzi ktoś mówi, że coś jest tak i tak, potem za godzinę wchodzi następna osoba i mówi co innego.
      Teraz nawet żałuję, że ten blog nie mówi więcej o medycynie naturalnej, która nie skupia się na diagnozowaniu chorób i interpretacji wyników :)

      Usuń
  6. a co sądzisz o oczyszczaniu wątroby metody clarka?
    http://twojawatroba.pl/oczyszczanie-watroby-metoda-huldy-clark

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również mnie to interesuje

      Usuń
    2. Właśnie wczoraj oczyszczałam wątrobę podobną metodą, faktycznie wychodzi dużo kamieni różnej wielkości, wydaje mi się że pozbycie się ich usprawnia pracę wątroby. Dlatego się zdecydowałam.

      Usuń
    3. no właśnie, mnie trochę przeraża zachwiane flory bakteryjnej jelit i zastanawiam się ogólnie jakie są opinie na temat tej metody

      Usuń
    4. Ja ci jedynie mogę przedstawić moje odczucia to nawet nie opinia. To już moje chyba 10 oczyszczanie, na początku wychodzi wiele kamieni i dużo śmierdzielstwa, wprost niewiarygodne gdzie to w tej biednej naszej wątrobie się to mieści i jak ona z czymś takim funkcjonuje. Ogólnie każde oczyśżczanie jest wysiłkiem dla organizmu, czuje się zmęczenie szczególnie na drugi dzień. Ale na w\atrubce o wiele lżej i to naprawdę da się odczuć szczególnie jak kogoś czasami gniecie, pozaty ładniejsza cera, znikł albo zmniejszyło się parę brodawek.
      Nie widzę jakichś rewelacji ale ja nie jestem właściwym przykładem na dobre działanie tej metody a to dlatego że przez różne dziwne eksperymenta dietetyczne straszniemoje umordowałam swoje body, gdyby nie to, to może rezultaty byłyby bardziej spektakularne.
      A co do flory to trudno mi powiedzieć nigdy niezwróciłam na to uwagi. Oprócz biegunki na drugi dzień, która jest zresztą sprowokowana siarczanem magnezu, nie odczuwa się potem wzdęć itp. dość szybko całość się normuje.
      Dag
      Najcięższy jest pierwszy raz.

      Dag

      Usuń
    5. Dla mnie to dość agresywna terapia :) Dziś tak o niej myślę, kiedyś nie byłabym przerażona. Pytanie czy organizm jest w stanie unieść ten stres i czy nie będzie to za dużo? Myślę, że w większosći przypadków nie, ale takie kuracje muszą nieść za sobą zmianę diety i stylu życia aby to miało jakiś sens. Mnie szkolono w lewatywach i nigdy nie sadziłam, że kiedyś je będę polecać :) Więc już tak przezornie nie mówie na nic nigdy :)

      Usuń
    6. a ja mam jeszcze pytanie z innej beczki, często zalecasz wiele suplementów - czasami do 10 różnych rodzajów i więcej -większość z nich należy brać w trakcie jedzenia i teraz pytanie, czy można dowolnie sobie zestawiać kilka różnych tabletek do przyjęcia na 1 raz? czy może nie można ich łączyć i trzeba brać osobno?

      Usuń
    7. a i jeszcze jedno pytanie, gdzie najkorzystniej można zamówić fermented cod liver oil green pastures? jedny co znalazłam, z niezabójczą ceną wysyłki do polski to http://codliveroilshop.eu/
      niestety ceny są w euro:(

      Usuń
    8. a i czy cierpiący na migreny mogą stosować kombuche czy kefir wodny?

      Usuń
  7. Dziekuje bardzo za podjecie tego tematu..
    Mnie dreczy to dlaczego dr Dąbrowska poleca posty oczyszczajace. Nie promuje lekow, firm farmaceutycznych tylko te posty i mowi/pisze o tym na forum publicznym wraz z przykladami osob, ktore mialy slabe zdrowie, ciezkie schorzenia, nic im nie pomagalo,a tu raptem post 6 tyg i jak reka odjal.. + oczywiscie kontynuacja zdrowej diety (no akurat tutaj wiemy,ze zdrowia dieta dla kazdego moze oznaczac cos innego..). Stad to mnie bardzo meczylo jaki cel mialaby/ma dr Dąbrowska polecajac ta diete oczyszczajaca. Czuje sie bardzo zagubiona w tym wszystkim..... :( /Karla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani doktor Dąbrowska napisała kilka książek, na jej oficjalnej stronie polecane są ośrodki oferujące turnusy z jej dietą. Nie taka z niej altruistka z misją ;).

      Usuń
    2. Każdy musi z czegoś żyć , napisała 3 książki . wszystkie można bez problemu ściągnąć z netu.
      A działając na korzyść pacjentów jest często szykanowana przez "normalnych " lekarzy, którzy wypisując receptę nawet nie podniosą wzroku na pacjenta.

      Usuń
    3. Oprócz tego dr Dąbrowska to dobra osoba, jest katoliczką miała wykłady w kościołach, Stosuje również leczenie alopatyczne. Nie promuje leków a ni firm farmaceutycznych bo oni nie potrzebują promowania. Jak chcesz się leczyć chemią to wystarczy iść do pierwszego z brzegu lekarza. A Takich ludzi jak ona szukać trzeba ze świecą, lekarz który dba o pacjenta a nie o nabijanie kabzy Big Farmie.
      Byłabym zachwycona mając taką lekarkę w moim mieście.

      Usuń
    4. " jest katoliczką miała wykłady w kościołach" - to nie na temat, ale dla mnie bycie katoliczką nic nie znaczy, ba, nawet zniechęca, bo Dąbrowska w swoim wykładzie rzuca coś w stylu, że post to wskazówka od Boga, bo jest w Biblii.

      Posty nie muszę być złe, wcale tak nie myślę, co mnie martwi to długość postu u Dąbrowskiej. 6 tygodni???

      Usuń
    5. Post dla organizmu to stres. Czy stres jest dobry dla organizmu?

      Usuń
    6. no właśnie dobre pytanie. MS co z fizycznym stresem?

      Usuń
    7. Dla mnie rozwazanie na temat postu nie ma odzwierciedlenia w tym,ze chce utracic kilogramy, ze chce wyzdrowiec.. po prostu czytajac jej ksiazki, sluchajac ludzi ktorzy wdrozyli w zycie jej 'pomysl' na diete postna + kontynuacje diety ktora przedstawia jestem sklonna w to uwierzyc.. ale mnie mozna rozne rzeczy 'wcisnac' poniewaz jestem laikiem w tej tematyce. Dopiero sie ucze i powoli widze efekty..min. odklad nie jem glutenu, nabialu i od kiedy zaprzestalam brac tabletki anty. nie wiem co to bol glowy, ktory dotad byl codziennoscia. Myslalam o poscie 10dniowym.. Bardziej chodzilo mi oto czy zastosowanie np. tydzien czy 2 tyg postu w postaci spozywania tylko warzyw i owocow moze byc szkodliwe dla organizmu? /Karla

      Usuń
    8. Też mnie interesują te 2 tygodnie.
      Mnie w ogóle interesuje doba.
      Ktoś, kto pościł, albo robił sobie całkowicie warzywne dni (tzn same np. surowe warzywa jak u Dąbrowskiej) może mi opisać swoje samopoczucie? Robiłam sobie mini posty kilka razy w różnych odsłonach i zawsze czułam się fa-tal-nie. Nie wiem, może tak ma być? Było mi słabo, bolała mnie głowa, myślałam, że się przewrócę, zaczynałam się pocić, ogólnie zamulało mi umysł. Wytrzymanie w pracy było wręcz torturą, nie tylko, że nie mogłam pozwolić sobie na żadną aktywność fizyczną, to dodatkowo nic bardziej wybitnego umysłowego nie miało racji bytu.
      A robiłam tak:
      - dzień warzywny (to jeszcze było spoko)
      - 500 kalorii wg Molseya
      - IF z kuloodporną kawą (to była najgorsza opcja, po takiej kawie serce mi prawie przełykiem wyszło ;))

      Niech mnie ktoś oświeci, albo zlinkuje, bym wiedziała dokąd zdążać dalej ;)

      Usuń
    9. Ja znam kogos kto przeprowadza 10-14dniowy post warzywno-owocowy wedlug Dabrowskiej co roku.. pierwsze 2-3 dni sa najgorsze. Tak jak napsialas - bol glowy, nadmierne pocenie sie, brak koncentracji, ale podobno (PODOBNO) juz w kolejne dni jest nagla poprawa, on okresla to jako poczucie lekkosci i wewnetrzny spokoj.. bole znikaja, nie jestes glodna.. itd

      Usuń
    10. Widzę, że jestem człowiekiem słabym, na samą myśl o poście po ostatnich doświadczeniach mam zawroty głowy ;) Jeśli jednak ktos mi powie, że tak trzeba i przyniesie efekt, to może przeżyję. Hm.

      Usuń
    11. mam znajomego (wiarygodny), który pościł przez 40 dni, pił tylko wodę, było to dla mnie tak niesamowite że to jest możliwe tzn. przeżyć normalnie funkcjonując. Był szczupły przed, trochę schudł ale bez tragedii.
      Wtedy jeszcze nie wiedziałam nic na te tematy ( dalej wiem niewiele patrząc na ogrom wiedzy) ;)

      Usuń
    12. Zuzanno, czy Ty w ogole przeczytalas ten artykul? Bo Twoje pytania sugeruja, ze nie...

      Usuń
    13. Przeczytałam, luz. MS odradza, wierzę, nie oznacza to, że nie można badać tematu od swojej strony i mieć własnego zdania ;)

      Usuń
  8. Witajcie, jestem chora na agresywną formę RZS i mało brakowało dzięki lekom wylądowałabym na wózku. Kiedy leki nie pomagały i miałam iść po receptę na zwiększoną dawkę , trafiłam na dietę dr.Dąbrowskiej . To była moja ostatnia szansa. W tej chwili jestem bez leków . Nic mnie nie boli . Choroba przestała postępować.
    Żeby zrozumieć dietę dr. Dąbrowskiej najlepiej przeczytać jej książkę. to nie jest zwykła dieta odchudzająca tylko kuracja lecznicza a raczej swojego rodzaju post lub głodówka. Charakteryzuje się tym, że po ok 2 dobach organizm przechodzi na odżywianie wewnętrzne i niszczy w organizmie wszystko co chore, niepotrzebne, zapalone, przerośnięte, działa przeciwzapalnie. Przeczytałam również kilka książek o głodówkach i wszędzie piszą, że organizm nie ma niedoborów witamin ponieważ nie zużywa ich do trawienia pokarmu.
    W każdym razie dieta a raczej kuracja dr Dąbrowskiej pomogła mnie i wielu innym ludziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy do końca nie rozumiałam "odżywiania wewnętrznego". Można by pomyslec, że nie musimy jeść, a jeśli nie musimy, to...?

      Usuń
    2. cieszę się że znalazłaś ratunek. a jak się wcześniej odżywiałaś?

      Usuń
    3. 'Jaki jest mechanizm terapii glodowkowych lub polglodowkowych? podstawowa zasada jest endogenne czyli wewnatrzne zywienie, polegajace na zuzywaniu tkanek wedlug hierarchii waznosci tzn. organizm najpierw wydala zbedna wode, zuzywa jako pokarm niepotrzebne zapasy, zlogi min tluszczu, zwyrodnialych komorek i ogniska zapalne. Wraz z zuzywaniem starych komorek nastepuje regenracja mlodych, zdrowych komorek, co wiaze sie z odmlodzeniem organizmu. Ustepuja bole stawow. Stawy sa czesto od lat siedliskiem zlogow kwasu moczowego i zwyrodnialych tkanek." to jest cytat z ksiazki dr Dabrowskiej

      Usuń
    4. Mam książkę Dąbrowskiej, jednak brakuje mi tutaj konkretów. Ok, poszukam na ten temat czegoś mocniejszego.

      Usuń
    5. jak znajdziesz-podziel sie prosze :)

      Usuń
    6. "wszędzie piszą, że organizm nie ma niedoborów witamin ponieważ nie zużywa ich do trawienia pokarmu."
      Ludzie,srsly...? To organizm jak nie musi trawic to moze sobie funkcjonowac na samym powietrzu i energii z kosmosu? Fajnie wiedziec, ze potrzebujemy witamin tylko po to zeby trawic pokarm, w takim razie w ogole przestanmy jesc! Przeciez to bez sensu zeby jesc tylko po to aby moc potem strawic jedzenie i nic poza tym z tego nie wynika:)

      Usuń
    7. Jaka to by była oszczędność czasu i pieniędzy ;)

      Usuń
    8. Ja mam hashi i na co dzień jestem na paleo, ale dieta Dąbrowskiej rewelacyjnie obniżyła mi przeciwciała. Zrobiłam 2 kolejne podejścia w ciągu pół roku i TPO spadło z 3400 na 460 ;) a hormony ładnie poszły w górę. Paleo jest super na co dzień, ale z takim TPO nie ma szans - obniża je o około 60 w miesiacu w moim wypadku. Prędzej by mi zdażyło zjeść tarczycę :)
      Czułam się na Dąbrowskiej super, nawet lepiej niż na paleo, pełna energii, zero zmęczenia, mąż tak samo. Tak że akurat w kwestii postów się z MS nie zgodzę :) No i szacun ze są jeszcze tacy lekarze jak dr Dąbrowska co nie zajmują się tylko wciskaniem leków :) Mojemu koledze 3 tygodnie Dąbrowskiej pozwoliło pozbyć się nadciśnienia.

      Usuń
  9. A ja mam zapytanie, związane z poprzednim postem, a konkretnie z soją. Jak zapatrujesz się na przyjmowanie w okresie menopauzy środków na bazie soi? Wiem, że soja ma złe działanie na organizm, ale z drugiej strony, tabletki na bazie soi są skuteczne w łagodzeniu objawów menopauzy. Zastanawiam się, czy i jak można wpływać na negatywne objawy przekwitania poprzez dietę i czy te popularne leki na bazie soi da się jakoś zastąpić.
    Sprawa nie dotyczy mnie, niemniej byłabym wdzięczna za jakiekolwiek informacje w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu napisz dlaczego dieta Dąbrowskiej jest zła, a nie jakieś gdybania za i przeciw.
    Dziwi mnie to, że zwierzęta też mają okresy bez jedzenia i nie mają możliwości dostarczania organizmowi wszystkiego co niezbędne dzień w dzień (tylko proszę nie pisać, że człowiek to nie zwierze). Zgodzę się również z koleżanką Anną Bober, jeżeli Twoje argumenty są takie a nie inne proszę podawaj źródła swoich empirycznych przekonań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak śmiem twierdzić, że 'zwierzę' same sobie głodówek nie urządza - to tylko człowiek w swojej (nie)mądrości takie rzeczy wyczynia. opiotr.

      Usuń
    2. Tylko raz się wypowiem na temat postów, ogólnie dieta Dąbrowskiej nie jest postem i nawet do niej nie nawiązywałam. Przede wszystkim post jak każdy czynnik hormetyczny może być pozytywny, pytanie kiedy nie jest. I te przypadki wymieniłam. Oczywiście jak wywali się z diety 3/4 tego co wpływało negatywnie to stan zdrowia się polepszy. Pytanie u kogo i na ile? I to jest kwestia indywidualna. Pytanie do kiedy? Jeśli ktoś uważa, że możemy żyć na energii z powietrza to przez pewien czas na pewno doświadczenie to potwierdzi, mamy w końcu zapasy wielu składników ożywczych. Ale sięganie np. do mięśni po aminokwasy nie wydaje mi się opcjonalną strategią. Poza tym totalna ignorancja jeśli chodzi o biodostępność składników odżywczych. Ale co mnie niepokoi, to brak podejścia do indywidualnej reaktywności osoby, nie umiem nawet podkreślić jak ważne to jest, jak ważna jest modulacja eliminacji.
      Porównywanie nas do zwierząt miało jakiś sens x lat temu, a nie w 21 wieku, gdy stresorów mamy aż nadto. Jeśli ktoś widzi sens dorzucania do tego kolejny to można założyć, że ta strategia niekoniecznie będzie pozytywna. I aby była jasność, wyraźnie podkreślam jak ważny jest detoks, ale w kontrolowany sposób i codzienny, a nie kupienie książki Dąbrowskiej i noworoczne postanowienie. I nie neguję, że nie działa, pytanie czy jest to długoterminowa strategia i czy pozwala funkcjonować sprawnie. Nie widzę jak taka dieta miałaby wspomóc moje codzienne aktywności i niektóre choroby, które fatalnie reagują na węglowodany. I nie wiem skąd sie wzieła idea jedzenia owoców przy pro-zapalnych dolegliwościach, każdy naturopata wie, że nie ma gorszej opcji niż fruktoza w takich przypadkach.
      I jak z wszystkim, jednemu pomoże, innemu zaszkodzi, a dieta a la Dąbrowska nie jest żadną szczególną dietą po okresie tego postu warzywno-owocowego. W sensie tak człowiek powinien z definicji jeść :)

      Usuń
    3. Ja sadzilam,ze skoro kiedys odzywaialm sie zle,a od pol roku kazdego dnia walcze o to by jesc tylko nieprzetworzone produkty to gdzies tam w organizmie nadal sa pozostalosci mojej mrocznej przeszlosci(i wiem,ze tego nie cofne) i sadzilam,ze przez taka diete,oczyszcze sie choc w jakimkolwiek stopniu. Najwyrazniej jestem w bledzie.. Czuje sie duzo lepiej,ale nadal mam nagle spadki energii, wzdecia/gazy po niektorych produktach,ale sadze,ze to raczej reakcja laczenia pewnych produktow.. sama nie wiem co dalej czynic i tak czlowiek wyszukuje takie 'newsy'..

      Usuń
    4. jeny, to owoce też trzeba ograniczyć do minimum bo szkodzą? już nie wiem co jeść :(

      Usuń
  11. Jeśli ktoś nie rozumie procesów jakie zachodzą podczas postu proponuje przeczytać ,,Post jako metoda leczenia'' książka dr med. Fahrnera Heinza lekarza chorób wewnętrznych i naturalnych metod leczenia.
    Dieta Dąbrowskiej działa na tej smej zasadzie tylko jest mniej ,,drastyczna'' tzn coś się jednak je.

    Do Zuzanny: bycie katoliczką dla ciebie nic nie znaczy i cię zniechęca, szkoda bo... w zrozumieniu człowieka a tym samym ludzkiej natury, fizjologi czyli stosowania różnego rodzaju diet, supli ogólnie sposób życia ma tu swoją działkę. Niezmiernie pomaga poznanie choć po części Autora tego dzieła jakim jest człowiek tzn. po co, na co i do czego my Mu
    Dag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę przeczytam, dzięki. Ja się tu nie stawiam na poziomie znawcy, zwyczajnie nie rozumiem (nie twierdzę, że zgłębiałam).
      Natomiast tak, nie zachęca mnie religijność jakiejś osoby, owszem, religie często rzutują na dietę i wcale niekoniecznie jest to logiczne. Katolicy nie wydają mi się szczególnie jakoś lepsi w tej kwestii, czy to odżywiania, czy ogólnego podejścia do człowieka jako całości. Wolę inne argumenty za Dąbrowską.
      (Której nie jestem przeciwna, planowałam ją przeprowadzić, zrezygnowałam z pewnym względów, ale kto wie, może się podejmę jeszcze)
      Ale nie o tym tu będziemy dyskutować.

      Usuń
  12. Do osób które stosują dietę przeciwzapalną, z wykluczeniem warzyw psiankowatych, kapustnych (hashimoto), strączków, z wykluczeniem nabiału i glutenu.
    Jak wygląda wasze codzienne menu? Co jecie na każdy z posiłków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na tej diecie od listopada, idzie mi co raz lepiej. Przykładowo moje menu wygląda tak, śniadanie: duża miska mieszanki zieleniny (sałata rzymska, roszponka, rukola, natka, cykoria)+ marchew w talarkach podsmażona na oleju kokosowym wszystko zalane sokiem z połowy cytryny i posolone (sól różowa himalajska) często też dodaję kiszone ogórki. Do tego wymiennie na ciepło kasza gryczana, quinoa, ryż brązowy lub czarny i rzadziej jaglana. Do tego też wymiennie plaster boczku na ciepło lub jajko sadzone lub własnej roboty śledzie z cebulką. Na obiad zupa krem z marchwi z imbirem i pomarańczą lub zupa cebulowa lub krem z buraczków lub rosół z kaszą gryczaną. Na drugie raz w tygodniu wątróbka cielęca smażona na oleju kokosowym + duża miska mieszanki sałat + podsmażona w talarkach cukinia i marchewka z kurkumą doprawione tak jak wyżej lub surówka z marchwi i jabłka z cytryną i natką lub surówka z selera z rodzynkami i gęstym mleczkiem kokosowym lub buraczki na ciepło. Te same dodatki stosuję też do ryb, które najczęściej piekę i do mięs (moje ulubione to pieczona gęś z nadzieniem, z której mam później pół litra smalcu lub pieczony eko kurczak). Na kolację podobnie jak na śniadanie miska zieleniny lub tylko szklanka soku warzywnego oczywiście z domowej wyciskarki. Między posiłkami owoce. :) Na początku było mi bardzo ciężko bez pieczywa i ciągle byłam głodna, bo cały czas myślałam o zapchaniu się jakąś bułką czy kanapką, ale z czasem to minęło. Chyba mój mózg przestawił się na nowe menu i już mi nie podpowiada prostych rozwiązań:) Z dietą daje radę, ale jak to się przełoży na hashimoto tego jeszcze nie wiem, bo zbyt późno się za te porządki wzięłam i pewnie rezultaty też przyjdą później:)

      Usuń
    2. Co do krzyżowych to jeść, ale gotowane :)

      Usuń
  13. MS, mogłabyś napisać posta o związku niedoczynności tarczycy a zaburzoną gospodarką sól-potas? Jak tylko zjem coś bardziej słonego, puchne jak bąk. Pierwszy raz od zeszłego lata zjadłam kiełbase wczoraj (wiadomo dużo ma soli), a rano obudziłam się 1kg cięższa, obolała, opuchnięta. Caly dzień pije mega dużo wody i różne moczopędne herbaty ziołowe i powoli schodzi, a ciągle czuje sól w ustach.
    Czy nie da się nic z tym zrobić i już zawsze musze uważać na sól w jedzeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym sie zastanowiła czy to nie jest kwestia kortyzolu i aldosteronu i stad te zatrzymywanie wody. Czy to tylko jak jesz slone czy też np. zawsze rano a wieczorem schodzi?

      Usuń
    2. Jeśli w diecie jest mało soli to czy wynik aldosteronu pokaże prawdę? Robić go z moczu czy z krwi?Czy najpierw wypadałoby zrobić pomiar sodu i potasu? Też łapię wodę i puchnę. 2 kilo to naprawdę pikuś :P

      Usuń
    3. A co robić żeby przeciwdziałać opuchliznie?

      Usuń
    4. aaa, bo ja mam własnie problemy z nadnerczymi i podwyższony kortyzol i ACTH. Aldosteronu nie miałam nigdy badanego, w ogóle lekarz nie szuka przyczyny czemu mam rozchwiane te hormony. Ostatnio tylko mi zbadali CAH, na wrodzony przerost nadnerczy ale nic nie wyszło i skończyli poszukiwania...
      Zazwyczaj własnie rano tak mam, ale jak dzień wcześniej zjem coś bardziej słonego to na drugi dzień jest katastrofa.

      Usuń
  14. MS, a co Twoim zdaniem moze oznaczac dosc ciemny mocz (niebrązowy) oddawany zaraz po przebudzeniu (w ciagu dnia w odcieniu zdecydowanie zoltym) i towarzyszacy temu przykry zapach z ust (szczegolnie gdy sie obudze) oraz 'nalot' (nie wiem jak to dokladnie okreslic) na dziaslach przed przeplukaniem ust (takie jakby grubsze nitki). Umycie zebow nie zawsze powoduje poprawe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z medycyny chińskiej: gorąca wilgoć. Oczyść wątrobę i zażywaj np. ostropest. Odstawiłabym też nabiał.

      Usuń
  15. Witam wszystkich, a szczególnie autorkę. Od 3 tygodni jestem na diecie warzywnej. Rozpoczęłam ją, bo dr Dąbrowska podała przykład wyleczenia kobiety z Hashi właśnie tą metodą. Na forum odnośnie tej diety też chyba 2 osoby pisały o odstawienie leków, bo praca tarczycy wróciła u nich do normy. Pomyślałam-jak nie spróbuję to nie będę wiedziała, czy mnie też to pomoże. Na razie czuję się dobrze, nic mnie nie boli i nie jest mi słabo. Pije dużo zielonych soków - z natki pietruszki, selera naciowego i ostatnio trawy pszenicznej.A jeżeli chodzi o zachcianki mojego organizmu, to śni on o tym, czego i tak nie dostanie- gruba pajda świeżego chlebka z masełkiem, naleśniczki z serem czy paszteciki:). Mięso ani tłuszcz jak na razie za mną nie chodzą Czy może ktoś mnie oświecić, jakich witamin będzie mi brakowało, to bym pomyślała co jeszcze mogę teraz jeść/pić w zwiększonych ilościach /nie wszystkie warzywa niestety mogę- wykluczone przez Immu-pro;(/.
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zielonych soków = dużo miedzi. Może to skutkować niedoborami cynku.
      Jacek

      Usuń
    2. Ślicznie dziękuję. Teraz chyba nic nie zrobię, ale już mam kupione na później wędzone ostrygi :).
      Ewa

      Usuń
  16. Na początku chciałem serdecznie przywitać autorkę bloga, oraz wszystkich odwiedzających.
    Osobiście mam za sobą długą drogę do zdrowia, oraz wiele doświadczeń związanych z różnymi metodami leczenia. Muszę przyznać, że znalazłem tu wiele cennych informacji, oraz ciekawostek, które posłużą mi do uzupełnienia własnej wiedzy, a innym z pewnością bardzo pomogą.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W moim przypadku glodowka bardzo pomogla. Mam pcos i prawie rok nie mialam miesiaczki. Zrobilam 13 dniowa glodowke na samej wodzie. Bylam oslabiona ale dalo sie funkcjonować. Na 3 dzien wychodzenia dostalam miesiaczke i od tamtej pory normalnie miesiaczkuje, czasem niezbyt regularnie ale to i tak wielki sukces. Mojej kolezanki wujek dluzszym postem wyleczyl raka krtani. Wiec przykro mi ale nie moge sie zgodzic ze to jest złe ;-) wszystko z glowa i odpowiednim przygotowaniem.

    OdpowiedzUsuń