Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

17.07.2012

Jak jednak zjeść to zboże?

Zbierałam się do tego posta od dawna, komentarz pod jednym z postów troszkę mnie zmotywował :) Tyle osób mocno oburza się, że odradzam jedzenie zboża i bombarduje mnie tysiącem argumentów, dla których powinnam zmienić zdanie. Zdania nie zmienię, ale rozumiem, że sporo ludzi nie wyobraża sobie życia bez chleba, makaronu i tym podobnych. Dlatego postanowiłam napisać więcej jak to jest z tymi zbożami, pełnym ziarnem oraz czy jest jakaś zdrowsza alternatywa.

Co złego w zbożu?

Przede wszystkim krótko przypomnę dlaczego zboża nie są takie zdrowe.  Ogólnie mówiąc jest to zasługa mechanizmów obronnych, które rośliny, aby przetrwać, wykształciły przez lata ewolucji. Wiadomo, że w przeciwieństwie do zwierząt nie mogły uciekać ani walczyć, więc posiadanie potencjalnie groźnych właściwości stało się jedyną formą obrony. Co takiego mamy w zbożu?

- kwas fitynowy: jest zmagazynowaną w zbożu formą fosforu, który osłabia wchłanianie wielu minerałów takich jak: magnez, cynk, wapń, żelazo. W trawieniu kwasu fitynowego niezbędna jest fitaza, której człowiek nie posiada, stąd też nadmierne spożywanie zboża prowadzi do deficytów minerałów

- inhibitory enzymów: zboża wymagają odpowiednio nawilżonej gleby dla prawidłowego wzrostu, który mógłby zaburzyć np. proces kiełkowania, dlatego więc inhibitory enzymów odgrywają tak ważną rolę, a my jedząc je praktycznie blokujemy prawidłowe trawienie

- lektyny: naturalne pestycydy, które podrażniają wyściółkę np. jelit i propagują stan zapalny organizmu

- gluten: mieszanina białek roślinnych: gluteliny i gliadyny, która doprowadza do stanów zapalnych, chorób autoimmunologicznych oraz innych schorzeń, nawet gdy nie wykryto u nas celiakii

A pełne ziarno?

A jak to jest ze zbożem nieoczyszczonym? Też zawiera kwas fitynowy. Co prawda jest bogatsze w minerały i witaminy niż biała mąką, ale nasz organizm i tak nie jest w stanie czerpać z tego faktu korzyści. Kwas fitynowy skutecznie blokuje przyswajanie minerałów takich jak magnez, wapń, cynk czy żelazo. Niektórzy twierdzą, że pełne ziarno jest nawet gorsze niż biała mąką, z powodu np. nadmiernej ilości błonnika, który przyczynia się do stanu zapalnego, problemów z trawieniem oraz odpornością.
Pełne zboże charakteryzuje się również wysokim indeksem glikemicznym, stąd często chwilę po zjedzeniu znów jesteśmy głodni. Chleb owsiany dla przykładu ma ten sam indeks co np. lody, i nawet cukier stołowy ma mniejszy!

Co więcej, pełne zboże zawiera więcej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych niż biała mąka. Jak już wiemy te kwasy są bardzo wrażliwe na działanie światła, powietrza czy temperatury. Łatwo więc sobie wyobrazić co się dzieje gdy chleb trafia do pieca. Kwasy tłuszczowe zostają uszkodzone, w efekcie czego mamy utleniony toksyczny tłuszcz. Ponadto uszkodzone zostają również proteiny.
Sam stosunek kwasów tłuszczowych Omega6 do Omega3 (20:1) wspomaga występowanie stanu zapalnego, a co za tym idzie wielu chorób cywilizacyjnych.
Są też istotne doniesienia o wpływie pełnego ziarna i korelacji z występowanie osteoporozy (na skutek kwasotwórczego działania oraz hamowania wchłaniania minerałów).
No i dla mnie najważniejszy argument, zboża mają niską gęstość odżywczą. Gęstość odżywcza mierzy ilość składników odżywczych w 1g produktu. Zboża pozostają daleko w tyle za mięsem, warzywami, owocami i nawet orzechami. Tak naprawdę produkty zbożowe nie mają żadnych pozytywnych właściwości, których nie sposób dostarczyć z innego typu  pożywienia bez wymieniowych wyżej skutków ubocznych.

Jak inni jedzą zboże?

Jest jednak druga strona medalu. Istnieją cywilizacje, które konsumują sporo zbóż bez większych problemów. Na przykład mieszkańcy Afryki. Sekret tkwi w odpowiednim przygotowaniu tych zbóż, a te społeczności moczą, kiełkują i fermentują zboża przed gotowaniem. Takie techniki sprawiają, że organizm łatwiej może strawić zboże. Dodatkowo redukowany jest negatywny wpływ lektyn, częściowo kwasu fitynowego i enzymów, oraz polepsza się profil aminokwasowy i zawartość witamin.
Przy czym namaczanie jest mniej skuteczne niż np. fermentacja. Oporny jest co prawda gluten, który potrafi przetrwać i długą fermentacje i gotowanie. Chociaż w przypadku każdego zboża rezultaty są inne w zależności od badań. I niestety żadna metoda nie sprawia, że szkodliwe substancje zostaną wyeliminowane w 100%. Bardziej należy to postrzegać jako mniejsze zło.




Konkluzja

Z pewnością takie metody przygotowania zboża polepszają jego profil odżywczy i zmniejszają negatywne właściwości i myślę, że jeśli już musimy jeść zboże to warto zastosować te metody. Nie wydaje mi się jednak aby trud był tego wart. Dodam jeszcze, że z bardziej wartościowych zbóż polecam konsumpcję gryki (najlepiej namoczonej w kwaśnym środowisku i sfermentowanej) oraz białego ryżu, który jest dużo lepiej tolerowany niż większość zbóż.
Ponadto warto zwrócić uwagę na pseudozboża takie jak quinoa czy amarantus jako zdrowszą alternatywę.
ps. Pojawia się coraz więcej polskich opracowań na temat szkodliwości zboż np. http://pracownia4.wordpress.com/2011/10/14/buszujacy-w-pszenicy/


(Edycja)

Kilka badań hna temat glutenu 
 
1) 15 osób, 40g glutenu przez 6 tyg, w efekcie zniszczona wyściółka jelita, duża koncentracja limfocytów
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6111631
2) badanie kontrolowane, 34 osoby (bez celiakii), połowa na diecie bezglutenowej, osoby jedzące gluten miały dolegliwości takie jak ból, wzdęcia, zmiana konsystencji stolca, zmęczenie
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21224837
3) 6 osób, 5 z nich wykazało reakcje systemu odpornościowego na gluten
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1954879/
4) nietolerancja glutenu o osób bez celiakii
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22825366
5) choroby powiązane z glutenem http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22313950?dopt=Abstract&holding=f1000,f1000m,isrctn
6) zrost zachorowań na celiakię w USA
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20868314
7) nietolerancje wykrywane z krwi u zdrowych osób (12%) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16835287
8) nietolerancje wykrywane z kału (30%) https://www.enterolab.com/StaticPages/EarlyDiagnosis.aspx
9) wpływ na śluzówkę jelita czczego http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6111631
10) powiązanie glutenu ze schizofrenią http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1600-0447.2005.00687.x/full
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC344262/?tool=pubmed

I klika artykułów sumujących:

http://wholehealthsource.blogspot.com/2011/01/eating-wheat-causes-symptoms-in-some.html
http://realfoodforager.com/why-gluten-free-is-just-not-enough/


I jeszcze jeden w ramach ciekowstki :)
http://www.anchoragepress.com/news/the-gluten-made-her-do-it-how-going-gluten-free/article_39e2478e-4585-11e2-a80c-0019bb2963f4.html?TNNoMobile

54 komentarze:

  1. ja wierzę we wszystko co piszesz, ale nie wyobrażam sobie życia bez zboża, ale może kiedyś :) bardzo chciałabym, ale nie mieszkam sama, a to trochę utrudnia i wydatki byłyby znacznie większe na mięso i warzywa. lubię Ciebie czytać, bo wiele się można dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za odpowiedź na moje pytanie!
    Przeczytałam artykuł o Wheat Belly i rozmowę z jego autorem i przyznam, że bardzo rozjaśniło mi to w głowie a jeszcze ten dzisiejszy wpis powiększył moje informacje na ten temat. Białego pieczywa nie jem od 2008r. i zawsze zamieniałam go pełnoziarnistym, "ciemnym" (które dużo razy wzbudzało moje podjerzenia ze względu na lekkość, że jest jedynie barwione) ale ostatnio mój niepohamowany apetyt na grahamki i zytni chleb trochę mnie przerażał i na miesiac zrezygnowałam wg, jadłam jedynie od czasu do czasu owsiankę własnej roboty (otręby, woda, kakao) ale i z niej zrezygnuję. Bardzo bałam się zupełnego odstawienia ze względu na pogróżki dietetyków itd. ale postanowiłam stosować się do Pani rad i zobaczyć jak to wszystko na mnie wpłynie.
    I rzeczywiście, wymieniona wyżej obróbka zboża to moim zdaniem skóra niewarta wyprawki...

    A i co do nabiału. Przyznam, że serki wiejskie/jogurty nat./ maślanka/ kefir gościł na moim stole 2-3x dziennie. Również mleko, ale czułam się po nim pełna, ociężała dlatego odstawiłam. I muszę przyznać, ze czuję się znacznie lepiej, więc postanowiłam na jakiś czas zrezygnować z reszty nabiałowych produktów, może nie odstawić zupełnie ale zamiast 2-3x dziennie jeść je 2-3x w tyg. w postaci kefiru i ukochanego serka wiejskiego a z czasem może uda się zrezygnować zupełnie.

    Przepraszam, rozpisałam się, ale jestem pod wielkim wrażeniem Pani podejścia które otworzyło mi oczy jak wiele błędów popełniałam do tej pory (np. zupełne wyeliminowanie tłuszczów, oprócz tego w rybach które uwielbiam).

    Hmm, mogę mięc jeszcze jedno pytanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam nie lubię takich radykalnych pogłądów. Ludzkość jedzie głównie na zbożach i żyje. Produkty zbożowe nigdy mi nie szkodziły, nie miałam problemów z ich trawieniem, więc nie widzę powodu, by je eliminować z diety. Bardzo lubię chleb pszenny, makarony, kasze, ryż i nie wyobrażam sobie ich eliminować. Życie byłoby do kitu. Nie chciałabym żyć nie wiadomo jak długo, do 100 lat czy dłuzej, gdyby wyeliminowanie zbóż mi to gwarantowało. Przeciętna długość życia zjadaczy pszennego chleba i makaronu mi wystarczy :) Ale gdy ktoś rezygnuje z wszelkich przyjemności dla takich teorii, jak w tym artykule, to podziwiam takie osoby.
    Ja jem wszystko z umiarem i cieszę się życiem i jego przyjemnościami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na bezglutenowej od pół roku i jakoś nie czuję się pozbawiona przyjemności :) przypominam, że wszelkie ograniczenia dobrze działają na wyobraźnię i celiacy jeszcze przed szumem wywołanym książką Davisa radzili sobie świetnie z gotowaniem pyszności.

      Usuń
    2. Hmmm..., nie tyranizujmy :) Jako przykład mogę zacytować przykład mej koleżanki która po zmianie diety stwierdziła "człowiek się przyzwyczaja", więc to tak "groźnie" wygląda z punktu widzenia obecnego stanu /jedząc jak wszyscy/ ale po jakimś czasie nowa dieta również staje się smaczna, a korzyści dodatkowe są ogromne /myślę że jest to dobra analogia przed strachem narkomana - "jak ja obejdę się bez narkotyku? to nie możliwe" ale to tylko jego przekonanie miliony ludzi żyją bez narkotyku i dobrze się mają (bo ich organizm nie jest przyzwyczajony do narkotyku) i podobnie choć w dużo mniejszym stopniu może to tak samo tutaj działać..

      Usuń
  4. Wszystko jest kwestia podejscia - dla jednego odstawienie zboza jest trudne, dla innego biorac pod uwage argumenty jest sensowne i po prostu przestaje je jesc. Prawda jest, ze niektorzy ludzie maja dobra tolernacje odnosnie trawienia zboza i nie oczuwaja zadnych dolegliowsoci. Nie zmienia to jednak faktu, ze trawienie to jedna kwestia, a np. wchlananie mineralow inna. Wiekszosc osob jednak odczuwa znaczna poprawe po odstawieniu zboz i w kontekscie trawienia i samopoczucia, i wagi i cery. I jesli mozemy cos zrobic aby uniknac starosci w pieluchach lub na wozku inwalidzkim to moim zdaniem warto.
    Dodam jeszcze, ze zboza powoduja u wielu osob nieszczelna sluzowke, ktorej konsekwencja sa powazne choroby po x latach i rzadko kto ma symptomy wczesniej.
    Marta napisala wyzej tez o jakosci pieczywa dzis, ja juz nawet o tym nie wspominam, ale przypomnialo mi sie jak w chlebie mojego meza znalezlismy kawalek starego chleba - i tak to sie robi w sprawdzonej piekarni. Kiedys czytalam wywiad z inspektorem ds regulacji prawnych odnosnie zywienia i jasno stwierdzil, ze przepisy nie nadazaja za wyobraznia przedsiebiorcow odnosnie piekarnictwa....zabrania zabarwiania karmelem, to chwile pozniej pojawia sie nowy pomysl jak 'udoskonalic' pieczywo.

    Sa prodkty, ktore nas nie zabija, ale nie sa zdrowe jak np. niektore konserwanty, sa tez takie, ktore wiemy ze wplywaja negatywnie na zdrowie jak np. cukier. I dla mnie czasem mozna zjesc te pierwsze, ale nie jestem przekonana czy pieczywo jest w tej kategori...chyba wyznacznikiem bylaby jakoscm, ale na to wplywu nie mamy (nawet jak sami pieczemy korzystamy z gotowej maki).

    Marta...odnosnie nabialu - nie jestem zupelnie przeciw, wielu ludziom nie sluzy po prostu i powoduje szereg problemow, jesli go dobrze tolerujesz i dbasz aby nie byl wysokoprzetworzony to czemu nie? Polecalabym kefir, zwlaszcza ze latwo go samemu zrobic i nie ma wtedy watpliwosci co w nim jest. Generalnie nabial bylby duzo bezpieczniejszy gdyby nie (znow) produkcja...wiadomo antybiotyki, hormony, wydzielina wymion itd. Szczesliwi Ci, ktorzy maja dostep do mlreka prosto od krowy :)
    A odnośnie owsianki to trzeba platki namaczac i to niestety dluzej niz wiekszosc zboz :)
    Czekam na pytanie i tez mam pytanie: jest roznica w odstawieniu zboza? Samopoczucie, energia, waga, trawienie, cera? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odstawienie zbóż - głównie pomogło na cerę, od kiedy zaczęłam dojrzewać (12-13lat) zmagałam się z trądzikiem i tego typu sprawami, tłustą cerą itd. Nie wiem czy po tak krótkim czasie mogę mówić o tym, ze to wpływ własnie odstawienia zbóż (głównie pszenicy) ale od kiedy z nich zrezygnowałam/znacznie ograniczyłam to wygląd cery baaardzo się poprawił, nie mam już tzw. "kaszki", koloryt się wyrównał jak również zauwazyłam zmniejszone wydzielanie sebum, fakt, czasem coś wyskoczy, jakiś niepożądany gość, ale to zwykle w czasie przed okresem. Mało tego, nie czuję już tej ciężkości na żołądku, która zawsze towarzyszyła zjedzeniu pieczywa. Wg zawsze pieczywo wydawało mi sie czymś niezbyt dobrym, niestety potrafiło mnie uzależnić (wiem, jak to brzmi) a ja takiego czegoś nie lubię. Nie jadam również od jakiegoś czasu makaronów, ciemnego ryżu i innych skrobiowych rzeczy.
    Co do wagi to nie wiem, nie kontroluję jej już tak dokładnie, bardziej licza się dla mnie wymiary, a te nieco spadły ale podejrzewam, że to zasługa ćwiczeń ;) Zresztą moja sylwetka od dłuższego czasu się nie zmienia poza lekkim wysmukleniem a mam parę kg nadprogramowych, więc staram się modyfikować dietę, żeby była dobra dla organizmu i pozwoliła mu się oczyścić...
    Moje pytanie odnosi się do owoców... Uwielbiam. Zwłaszcza jabłka, nektarynki, arbuz - wiadomo sama słodycz. Wzmogło się to zwłaszcza po tym jak pół roku temu przestałam jeść słodycze. Nie wyobrazam sobie dnia bez jabłka ale niestety zjedzone o nieodpowiedniej porze (popołudnie/wieczór) powodowało u mnie nieznośne wzdęcia i dyskomfort. Dlatego teraz jem je rano... I tu pytanie, w którymś poście na wizażu napisała Pani, że nie wyobraża sobie zjedzenia owoców na pusty żołądek, mogę zapytać dlaczego? Czy chodzi o podrażnienie żołądka?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie :) Napisałam tak dlatego, ze jedzenie owocow np. z tluszczem czy bialkiem oslabia ewentualny skok insuliny po spozyciu. Plus jedzac je same zjemy ich wiecej, wiec nawet jak jestesmy w stanie jesc tylko te o niskim indeksie, to wciaz ladunek glikemiczny moze byc wysoki z powodu na porcje.
    Ale to jest moje osobiste podejscie, poniewaz mialam problemy z inuslina i opronoscia. Pozostali, ktorzy takich problemow nie maja, nie musza sie ograniczac. Duzo czestszym problem jest zla tolerancja owocow, a tak naprawde sposob trawienia weglowodanow z grupy fodmaps (http://tlustezycie.blogspot.com/2012/07/fodmaps.html).
    Wszystko tak naprawde sprowadza sie do tego jak trawimy cukry, jak mamy z tym problem na skutek np. stanu zapalnego jelit to laczenie szybko trawionego pokarmu z wolno (np. bialkiem) powoduje, ze nastepuje fermentacja...jest to czesto tez zwiazane z niskim wydzielaniem kwasu w zoladku.
    Jest tez sporo doniesien o szkodliwym wplywie nadmiaru fruktozy, zbieram sie do posta na ten temat. I mowiac nadmiar mam na mysli prawdziwy nadmiar czyli owoce kilka razy dziennie plus syrop fruktozowy np.
    Podsumowujac odnosnie owocow: jesc jak nie mamy problemow z ukladem trawiennym po spozyciu, jak chcemy schudnac ograniczyc sie do 1-2 porcji dziennie. Jak mamy problemy trawienne po spozyciu sprobowac jesc osobno, jak nie mina to nie jesc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję bardzo zza odpowiedź! :)
    Teraz już w miarę ogarniam wszystko na zdrowy rozum i pora wprowadzać po kolei do diety to co służy a pozbywać się tego co truje.
    Nie moge się doczekać aż przyjdzie zamówiony olej kokosowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam sie w 100% zboze jest kompletnie nie potrzebne czlowiekowi do zycia! ;) Kwestia lenistwa oraz przyzwyczajenia, że ludzie nie potrafią wymyśleć nic innego do jedzenia oprócz kanapki z szynką...

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm piszesz tutaj o destrukcyjnym wpływie kwasy fitynowego na wchłanianie w jelitach. Nie dodajesz jednak, że jest o również silnym przeciwutleniaczem, którego działanie przeciwnowotworowe udowodniono w badaniach, choćby tutaj:

    http://pml.strefa.pl/ePUBLI/193/08.pdf

    Chroni przed rakiem jelita grubego, sutka, piersi, prostaty,
    krtani, wątroby i trzustki oraz w przypadku komórek melanoma i glioblastoma.

    Nie dyskredytowałabym więc tego związku tak bardzo na twoim miejscu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o sam kwas fitynowy, który izolowany (i w małych dawkach) może mieć korzyści antynowotworowe czy też antyoksydacyjne...chodzi o to, że:
      a) ludzie jedzący zboże myślą, że wraz z nim dostarczają tonę witamin i minerałów, co właśnie zmienia kwas fitynowy
      b) nie chcemy go pozyskiwać ze zbóż ze względu na inne ich negatywne aspekty

      Inozytol ogólnie ma swoje plus, leczy się nim niektóre schodzenia związane z insuliną czy też depresję, ale jestem pewna, że zboże nie powinno być preferowanym jego źródłem.
      Poza tym dawka: nie znam ludzi którzy jedza troche zboza...kromka chleba ma go wystarczajaco duzo, aby minusy byly wieksze niz plusy. No i kto je zboze samo? Wiec biorac pod uwage blokowanie mineralow i witamin musimy liczyc sie z tym, ze przyswajanie substancji odzywczych z calego posilku bedzie oslabione. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20715598

      Gdy mamy w diecie zielone warzywa czy nawet orzechy to kwas fitynowy idzie w pakiecie i nie trzeba nam czerpać go z tak przetworzonych zrodel jak zboza.

      Usuń
    2. A jak chcesz wiarygodnych zrodel na ten temat to polecam prace WPF http://www.westonaprice.org/food-features/living-with-phytic-acid z lista prawie 70 referencji, ktore ciezko podwazyc

      Usuń
  10. Z jednej strony, nie powiem, przemawia do mnie cała otoczka teoretyczna. Z drugiej strony - ludzie od dawna jedzą zboża i żyją. I to całkiem nieźle. Zaryzykuję twierdzenie, że gwałtowne obniżenie jakości życia to wynik technologii produkcji żywności XX wieku, a także ILOŚCI spożywanego przez nas obecnie jedzenia.

    Prawda jest taka, że przed XX wiekiem człowiek w zasadzie zawsze był trochę głodny. Społeczności znane z długowieczności i dobrej kondycji (starożytni rzymianie i grecy, obecnie Francuzi i mieszkańcy obszaru Morza Śródziemnego, Chińczycy i Japończycy itd.) jedzą różne postaci zboża. Zwróćmy jednak uwagę jakie to zboże i z czym je jedzą. Azjaci jedzą dużo ryżu, który glutenu nie zawiera. Starożytni rzymianie i grecy ryżu nie jedli, jednak jakieś tam zboże - owszem. Całość doprawiali oliwą, serami, mięsem (dużo ryb) i zalewali winem (podoba mi się taka dieta :) ).

    Czy może więc powodem wszelkich schorzeń współczesnego człowieka nie jest głównie ILOŚĆ jedzenia, jaką w siebie wpycha? Jak MS odnosisz się do idei regularnego poszczenia? Moim zdaniem istnieją przesłanki, które pozwalają twierdzić, że byłoby to lekarstwo "na całe zło". Odsyłam do publikacji dr Ewy Dąbrowskiej i wszelkich stron IF. Chętnie poznałabym Twoją opinię na ten temat.

    Zaznaczam, że cały ten mój wywód ma charakter wyłącznie teoretyczny. Opieram moje rozumowanie wyłącznie na - moim zdaniem - logicznych przesłankach i wiedzy ogólnej. Dlatego też chętnie poznam opinię osób lepiej wykształconych w tej dziedzinie.

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pisałam na temat dietetycznych paradoksów, to nakreśla mój tok myślenie a propos pierwszej części komentarza :)
      Nie powiedziałabym, że ilość jest determinująca...większość osób, które zgłaszają się do mnie prywatnie nie je ani dużo, a jednak problemów ma sporo. Nie tylko oczywiście jedzenie ma znaczenie i przede wszystkim pytanie czym jest zdrowie? Bo raczej spotykam się z powszechnością myloną z normalnościa...Kwestia przetworzonego jedzenia, toksyn, stresu, zaburzeń hormonalnych, nietolerancji pokarmowych, chorych jelit itd. - to wszystko ma znaczenia, ciężko jest mi tu generalizować.
      Moje doświadczenia są takie (jeśli mowa o zbozach), że wiekszość osob czuje sie milion razy lepiej bez nich, a pozostala czesc prawdopodobnie ich nie odstawila :)

      Co do IF pislam juz sto razy chyba o tym. Kiedys bylam zwolenniczka, sama stosowalam z rok. W miedzyczasie pojawilo sie sporo badan na tamat IF i kobiet
      .http://endo.endojournals.org/content/148/9/4318.full
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1...?dopt=Abstract
      http://www.plosone.org/article/info%...l.pone.0004146
      http://ajcn.nutrition.org/content/85/4/981.full
      pozniej Lauren Brooks i kilka innych pro sportowcow kobiet wyrazily jasdno swoje zdanie i podzieliy sie doswiadczeniami i hmm....masakara (chyba kazdego odstraszy od IF) :)
      Idea jest boska ale ktora kobieta moze sobie pozwolic na taki stresor? Ktora ma idealna diete, sen, cykl i zero stresu emocjonalnego...wierze ze faceci na IF czuja sie swietnie. Nie powiem, ze to 'prosty' gatunek ale nie oszukujemy sie, ich system enokrynologiczny nie jest zawily.
      Niemniej jednak jestem za przedluzonym postem nocnym. Nie dla kazdego, ale przy w miare zdrowym ciele nie wymoszony IF lub odczekanie ze sniadaniem jest tym rodzajem stresu, ktory jest budujacy i pozytywny vide autofagia :)
      Ale to tez uogolnienie, nigdy nie zalecilabym postu komus z nieustabilizowanym poziomem cukru czy powazna dysfunkcja komorki.

      Im wiecej sie ucze, im bardziej poznaja inne teorie tym bardziej unikam generalizowania :) A ile ludzi tyle opinii...i teoria czesto nie ma zastsoowania w indywidualnych przypadkach, nawet jak dla wiekszosci bedzie prawdziwa.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Nie znalazłam Twojego postu o poście, ale sama zobacz, co się dzieje, kiedy w wyszukiwarkę wpiszesz "post" :)

      Zainteresowałaś mnie tym, co piszesz o "stresie" w odniesieniu do postu, jak sądzę Martin Berkham zmniejszył zalecaną długość postu dla kobiet z 16 do 14 godzin właśnie ze względu na sposób, w jaki kobiety reagują na stres :) Mnie na przykład trudno wytrwać 24 godz. w poście, ale 16 bez problemu, a 14 to w ogóle żaden problem (a ponieważ dobrze czuję się taka "przegłodzona" przez noc, to będę tak robić.

      Jeśli chodzi o odstawienie zbóż... Ja czuję się dobrze, niewątpliwie, poza tym, że mi ich zwyczajnie brakuje - po dwóch- trzech dniach mam taką chcicę na węgle, że hej! Myślisz, że to zwyczajny "syndrom odstawienia" i warto przetrzymać?

      Btw. Od kiedy poleciłaś mi probiotyk i tran to niemal zniknęły już wszystkie moje problemy trawienne :)

      Pozdrawiam,

      A.

      Usuń
    3. A. bo to w komenatrzach zawsze bylo :)
      Martin nawet zszedl do 10h (moze pod wplywem presji) :)
      Ja sie tez super czulam ale nadnercza po roku mi padly :( oczywiscie nie od samego IF.
      Zdecydowanie przeczekać, ale wegle zastpic czyms innym, nagle zmniejszenie ilosci dla uszkodzonego metabolizmu czesto jest cudowne, ale dla zdrowego paradoksalnie bywa problematyczne i organizmowi brakuje tych wegli. Moim zdaniem im szczuplejsi i zdrowsi jestesmy tym tych wegli powinno byc wiecej w diecie. To jest podejscie wyznawne prez wielu znawców Paleo.

      A. super wiadomość, ze trawienie sie polespzylo a obserwujesz pogorszenie gdy wracasz do zboz, czy tez nie jesz ich nigdy az tak regularnie aby moc stwierdzic? :)

      Usuń
    4. Jem teraz zboża (uznałam, że muszę "odsapnąć" od wszelkich diet, bo mi już psychika siadała) i czuję się dobrze. Źle natomiast reaguję na kefir (a mleko mogę normalnie pić, jogurt też mi nie służy, natomiast ten kefir... Masakra!), niektóre surowe warzywa też wywołują u mnie dziwne reakcje.

      Plan jest taki: dam trochę odsapnąć mózgowi od jakiejkolwiek diety (miesiąc, dwa), potem spróbuję postu owocowo-warzywnego przez tydzień (powinno być już ciepło!), a potem ewentualnie zacznę ograniczać zboża.

      Pozdrawiam :)
      A.

      Usuń
    5. A po każdej surowiznie? Jesli tak to balabym sie, ze jest to kwestia trawienia. Obserwuj uwaznie, jak objawy nie mina to wartos ie tym zajac, bo inaczej nosisz zrodlo stresu i potencjalnych infekcji nawet w sobie.

      Usuń
  11. Prosiłbym o pomoc mam 16 lat cwicze silowo i wierze w pani artykuly i przekonania w duzej czesci.Od dluzszego czasu w moim jadlospisie na sniadanie znajduja sie platki owsiane okolo 100g zboza . Czym moge zastapic takie sniadanie chcac wykluczyc nadmiar szkodliwego i niepotrzebnego zboza z diety . Czy moze to byc jajecznica jakis tluszcz i do tego owoc . Prosilbym o rade i z gory dziekuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Jajecznica, do tego warzywa plus jak owoce (u Ciebie się mogą sprawdzić nawet te o wyższym IG jak banan). Dobrą opcją jest tez koktajk z mleka kokosowego i owoców. Zakładam, że odchudzac się nie chcesz :)

      Usuń
  12. Nie wlasnie nie chce mam 178 wzrostu i 52 kg wagi . Jestem dosc aktywny fizycznie i przez pare miesiecy dzien w dzien to same "jadlo". Rano platki owsiane, obiad ziemniaki ,ryz , kolacja chleb pelnoziarnisty. Na pocatku myslalem ze to dobrze spozywac tyle weglow ale po tym co tu pani napisalo podejscie sie zmienilo.A czy np musze rygorystycznie przestrzegac diety czy np do obiadu moge dorzucic troche tych ziemniakow lub ryzu bo moi rodzice sa przeciwko tego stylowi odzywiania. A i czy 3 razy w tygodniu nie bedzie pszeszkadzala niewielka ilosc nabialu ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Pocieszyłaś mnie z tymi kiełkami, bo ostatnio non stop moczę pszenicę, którą potem kiełkuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. http://www.nazakwasie.pl/faq.214.PL

    http://www.aktywniepozdrowie.pl/index.php?option=com_content&Itemid=119&catid=56%3Aprodukty-zboowe&id=104%3Achleb-ytni-gor&view=article

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Zboze bylo przyczyna moich stanow zapalnych w organizmie, bezglutenowe tez, wiec smiesza mnie te osoby ktore nie wierza w ten artykul tylko sugeruja sie tym co im nagadaja roznego rodzaju pisemka dla kobiet czy tv. Wiec proponuje sie doedukowac niz opierac sie na jakies komicznej "pani domu"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam prośbę: jak macie takie doświadczenia ze zbożami, piszcie może w referncjach jak ich eliminacja zmieniła Wasze zdrowie. To może pomoć wielu sceptykom :)

      Usuń
  16. Jeżeli ktoś absolutnie nie może żyć bez chleba (albo mu się na razie tak wydaje i potrzebuje jakiegoś okresu przystosowawczego przed paleo) to polecam chleb żytni pieczony na zakwasie. Zakwas to nic innego jak sfermentowana mąka (przez kilka dni). W pewnym momencie mojego życia - z niemożności dostania dobrego chleba w okolicy - jadłam z produktów zbożowych tylko taki chleb, pieczony przeze mnie i obserwowałam dużo lepszą pracę jelit, czułam się lepiej. Teraz odstawiłam nawet to. Taki chleb jest świeży przez 3 dni i nie pleśnieje tylko czerstwieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dodam że dla mnie największym problemem jest rezygnacja z sera żółtego... Są jakieś zamienniki paleo do dań zapiekanych? ;)

      Usuń
    2. Postarzany ser żółty nie jest najgorszą opcją. Co prawda nie jem nabiału i nie znam się jak odróżnić dobry ser od kiepskiego, ale jak najbardziej ser żółty może być częścią zmodyfikowanej diety paleo. Jeśli oczywiście nabiał nie jest problematyczny :)

      Usuń
  17. A ja nie ze wszystkim się zgodzę. Nie ma produktu idealnego, albo gluten, albo laktoza, albo fruktoza... Zbilansowana dieta polega na tym, żeby dostarczyć organizmowi wszystkich wartości odżywczych. Gluten to syf, z tym się zgodzę, ale produkty zbożowe zawierają błonnik i są bardzo dobrym źródłem witamin z grupy B.
    Pisze Pani, że chleb pełnoziarnisty ma wysoki IG, a 50 to nie aż tak wysoko. Liczą się konkrety, bo ludzie czasem nie mają własnego rozumu i niewystarczająco wiedzę, żeby mieć jasne pojęcie o sprawie. I nie od dziś wiadomo, że lepszym wyznacznikiem wzrostu glikemii jest ładunek glikemiczny. Bo co z tego, że np. jabłka mają niski IG jak glikemia po ich zjedzeniu będzie się różniła w zależności od tego, czy zjemy 50g czy pół kilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest kwestia tylko glutenu, ale równiez inhibitorow enzymow, laktyn, kwasu fitynowego itd. No i sposoby w jaki zboże jest produkowane i przetwarzane. To cała kaskada problemów, łacznie z wpływem uprawy zboz na ekosystem.

      Usuń
    2. Jestem zwolenniczką tego, co tutaj zostało napisane, ale tak dla sportu się wtrącę: wyobraźmy sobie sytuację, że w Polsce (resztą świata się nie zajmujmy dla uproszczenia), kraju zbożem stojącym, nagle zmienia się sytuacja i wszystkie zboża zostają zastąpione przez warzywa, sady, czy ziemniaki. Czy wtedy wpływ rolnictwa na ekosystem zmniejszyłby się?

      Rozumiem, że chodzi pewnie o uprawę w monokulturze, która wyjaławia ziemię, ale i od tego się odchodzi, bo zwyczajnie nie opłaca się to producentom (straty związane z chorobami zbóż). Każda jedna uprawa wymaga jednak nakładu pracy mechanicznej (ingerencja w glebę), środków chemicznych i nawożenia (nawet nawozy pochodzenia naturalnego są w stanie zaszkodzić). Ponadto jeśli jakakolwiek produkcja zostaje zwiększona, dochodzi do postępu technologicznego, który ma uprościć proces produkcyjny, zwiększyć plon i zmaksymalizować zyski, co stało się w przypadku zbóż. Nie ma sensu wierzyć, że z innymi uprawami będzie inaczej, to tylko kwestia czasu i potrzeb.

      Co do spożycia zbóż: jest jeszcze kwestia różnych rodzajów glutenu, co ładnie zobrazował mój wykładowca z nasiennictwa, pokazując nam zdjęcie chlebów, z których każdy został wypieczony z mąki innej odmiany pszenicy. Przy takich różnicach trudno nie mieć wątpliwości co do zmian, jakie zaszły na przestrzeni lat w roślinach uprawnych. Dziękuję za ten post - kolejna cegiełka do uświadomienia ludzi, że coś jest nie tak :)

      Usuń
  18. A co powiesz na jedzenie ryżu czarnego SUROWEGO? Chcę się odżywiać raw. Podobno nie trawimy surowej skrobi i musimy ją ugotować. Opisując gotowane ryże, z doświadczenia wiem że najszybciej trawi się i znika z żołądka RYŻ CZARNY. Bo na przykład zwykły biały ryż ciążył mi na żołądku długo i czułem coś dziwnego w środku, jakąś ciężkość. Tak samo było z ryżem do sushi, a ryż czerwony jaśminowy to już w ogóle perturbacje u mnie wywoływał. Ryż basmati (zarówno łuszczony i niełuszczony) już dużo lepiej, ale i tak daleko mu do ryżu czarnego, który jest rewelacyjny, najlepszy pod każdym względem. A więc robiłem tak, że gotowałem 130g ryżu, a potem miksowałem z 2 bananami. Z ryżem białym żołądek męczył się ponad 4 godziny, a po czarnym już po 2 godzinach miałem prawie wolny żołądek i wcześniej mogłem zjeść następny posiłek. Spróbowałem jeść bez gotowania, moczyłem ryż czarny dzień wcześniej - i wyszło tak samo rewelacyjnie. Po prostu Formuła 1 w trawieniu. To chyba jedyny ryż, który mogłem jeść na surowo, bo surowy basmati tragicznie się u mnie trawił, musiałem go gotować żeby nie było komplikacji. Ponadto ryż czarny jako jedyny wymaga 3 razy mniej wody niż pozostałe. To bardzo pomaga, bo zapobiega rozrzedzaniu się smaku w dużej ilości wody. W innych ryżach do których musiałem wlewać z pół litra wody, te dwa banany nie polepszały zbytnio smaku. Ponadto po wysoko wodnistym posiłku mocno ciśnie na siusianie.

    No więc trawimy ten surowy ryż albo owies nagi, czy są niestrawne dla żołądka i dostarczają wartości odżywczych jedynie bakteriom w jelicie grubym, gdzie dopiero owe bakterie uwalniają substancje odżywcze ze surowej skrobi i przerabiają po swojemu, wyzwalając gazy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie odpowiednie przygotowanie pozbawia np. 98% kwasu fitynowego. Skrobię trawimy już w jamie ustnej tak naprawdę. Ale to czy masz pusty żoładek nie jest kwestia dobrego trawienie, cała magia czyli absorpcja ma miejsce w jelicie cienkim.

      Usuń
    2. Właśnie, tylko że ryżu pełnoziarnistego basmati chyba nie da się przygotować, tj namoczyć w celu deaktywacji inhibitorów. On chłonie wodę tylko przy gotowaniu, tak samo brązowy. Choć może wystarczy tylko sama wilgotność by rozpocząć kiełkowanie... Bynajmniej z moczonych ryżów tylko czarny się dobrze trawił. Co do absorpcji, to z pewnością skoro czarny ryż szybko schodzi z żołądka, to i w jelicie cienkim szybko się wchłania i przechodzi dalej.
      Oczywiście zmiksowane zboże trzymam długo w ustach, żeby skrobia zmieszała się z enzymami śliny. Ale ja pytałem się o to, czy surowe zboże tak samo podlega tym procesom jak zboże po obróbce termicznej. Czy przypadkiem nie przechodzi przez jamę ustną i żołądek oraz jelita nie poddając się trawieniu i absorpcji. Bo zjedzenie surowych ziemniaków wiemy czym się kończy. Czytałem, że np. w surowej marchewce skrobia jest chroniona przed trawieniem przez błony komórkowe zbudowane z niestrawnej celulozy. W sokowirówce błonnik ścian komórkowych zostaje rozerwany podobnie jak w gotowaniu. Wartości odżywcze stają się dostępne enzymom trawiennym. Więc może ostrza blendera działają tak samo z owsem. No nic, będę musiał poeksperymentować ze surową skrobią i po efektach stwierdzić czy surowe moczone ziarno jest odżywcze.

      Usuń
    3. Samo namaczanie to za mało, trzeba by sfermentować, co jest proste Czas trawienia w żołądku nie jest proporcjonalny do tego w jelicie, zależy co trawimy i np. w poście o mięsie podawłam dobre źrodło gdzie można te czasy podglądnąć.
      Na pewno surowe zboże jest na moje oko ciężej trawione, bo obróbka termiczna częściowo neutralizuje negatywne aspekty ryżu jak inhibitory enzymów czy lektyny. No i skoro nie widać w kale ryżu tzn. że się trawi :) I nie jest tylko rozkładany przez bakterie w jelicie, bo to człowiek by odczuł podejrzewam.

      Jak oceniasz czy masz coś w żołądku? Jakoś nie jestem przekonana, że jesteśmy w stanie to wyczuć :)

      Co do ścian komórkowych i błonnika, to na pewno w jakimś stopniu gotowanie sprawia, że warzywo będzie łatwiej trawione, ale niekoniecznie ma to wpływ na przyswajanie składników odżwyczych, nie obserwowalibyśmy wtedy objawów jakie są po zbyt dużej ilości konsumpcji marchewki (nie skoku). Ale nie bez powodu gotujemy wszystkie skrobiowe warzywa, z tyn że nie jestem pewna czy to jest ok, bo potrzebujemy tej opornej skrobi, takiej jak w surowym ziemniaku.

      Usuń
    4. http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0308814608002513

      Usuń
    5. żołądek to mój organ i też jakieś bodźce mi przekazuje. Zresztą chyba czujemy różnicę między pustym brzuchem a napchanym. Ryż biały powoduje, że żołądek wysyła mi specyficzny sygnał, że on tam się ciągle trawi. Odczuwam taki wewnętrzny niesmak w przewodzie pokarmowym póki żołądek się męczy z ryżem białym lub czymś innym czego mój żołądek nie lubi. Ale też np. gdy siedząc nabiorę brzuchem dużo powietrza i coś się w żołądku "przeskoczy", to znaczy że jest zajęty.
      Czy tylko termizacja niszczy inhibitory enzymów?
      http://www.surawka.webd.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=292&Itemid=18
      [quote]Namaczanie orzechów i ziaren neutralizuje enzymatyczne inhibitory oraz phytaty i może też zwiększyć podaż witamin i minarałów.[/quote]
      Zresztą pod wpływem wilgoci zaczyna się proces kiełkowania, a wraz z nim uaktywnia się enzym fitynaza rozkładająca fityniany. Może i gotowanie niszczy inhibitory, ale bez wcześniejszego namoczenia wchłoniemy mniej składników odżywczych:
      http://www.eioba.pl/a/3kzb/dlaczego-orzechy-przed-jedzeniem-trzeba-moczyc
      [quote]Jeśli zjemy niemoczony orzech, będzie on zdrowy, ale te wartości odżywcze wchłoniemy jedynie w 40%, moczenie uwalnia pozostałe 60% enzymów.[/quote]
      Co do lektyn - unikam ich, bo żywię się wg grupy krwi. Ryż jest mi obojętny, natomiast owies jest mi wskazany. I chyba zamienię ryż na owies, bo czarny ryż jest diabelnie drogi: 30zł / 1kg.

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam.
    Ja od momentu, kiedy przestawilam się totalnie na zdrowe jedzenie schudlam jakieś 10 kg i spadlam poniżej mojej normalnej wagi o 4 kg, ale zastanawiał mnie brzuch, mimo uwidocznienia się kości. Do tego ciagle burczenie, przelewanie w brzuchu, gazy i wreszcie strzelanie wodnista biegunka! Nie rozumialam o co tu może chodzić przecież tyle zdrowych, pelnoziarnistych produktów jadlam! :0

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam MS,
    wspominasz o nadnerczach ,że Ci padły.Czy sobie poradziłaś ? Jeśli tak to jak?
    Mi lekarz właśnie przepisał sterydy- aldosteron słaby.
    Proszę o info.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zespół Kliniki Hematologicznej w Krakowie dowiódł, że selen unieszkodliwia aflatoksyny i tym samym chroni komórki przed rakotwórczym działaniem tych trucizn – mykotoksyn. Ponadto selen wpływa niszcząco na pleśnie, które je produkują.

    Pieczywo na zakwasie

    Jak wynika z badań, aż jedna trzecia toksyn pleśniowych to mykotoksyny, oporne na działania wysokich temperatur. Stwierdzana w mące zawartość mikotoksyn nie przekracza zwykle tolerowanej dawki dziennej, dlatego wynik wszelkich kontroli jest pozytywny i mąki dopuszczane są do produkcji pieczywa. Jednak regularne spożywanie takich wyrobów prowadzi do nagromadzenia się mykotoksyn w organizmie, co daje odległe w czasie skutki Jedynym znanym sposobem eliminacji tych związków z pieczywa jest wprowadzenie technologii produkcji pieczywa na zakwasach.

    Plusem fermentacji na zakwasie jest to, że bakterie kwasu mlekowego eliminują związki rakotwórcze z pieczywa – azotany, azotyny, a przede wszystkim toksyny pleśniowe, co odciąża nasz układ odpornościowy.
    http://www.vitanatural.pl/Mykotoksyny
    http://www.czytelniamedyczna.pl/3528,mikotoksyny-niebezpieczne-metabolity-grzybow-plesniowych.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Cierpięna chorobę crohna- jakiś czas temu przy kompletnym braku zauważalnych objawów jelitowych włączyło mi się zpalenie stawów- co wg lekarzy jest tożsame z zaostrzeniem gdzieś tam w przewodzie pokarmowym- choć tego nie czułem, poczytałem trochę o diecie i o Paleo też i wpadłem na Pani bloga (b. ciekawy zresztą) i tu pytanie:
    - dlaczego biały ryż jest lepiej tolerowany?

    Pytanie stąd że zwiększyłem ilość warzyw które gotuję na parze, i mięsa, zrezygnowałem z glutenu i nabiału a w ręce trafił mi artykuł że zboża promują stan zapalny w jelitach - te whole cereal grain mniej- wiec do tej pory jadłem mieso warzywa tłuszcz to oliwa z oliwek, a jak czułem że to mało to podgryzałem waflem z brązowego ryżu- i tu jest kwestia iż samopoczucie wzrosło, objawy się zmniejszyły, lecz waga zaczęła iść w dół. I zes strachu przed tym spadkiem zaczynam się zastanawiać co zrobić żeby ona tak nie spadała - 3kg w 2 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie jem chleba i produktów pszenicznych od miesiąca, rzuciłem też większość słodyczy, omijam fasolę i czuję się lepiej i wyglądam lepiej. Uporczywy trądzik prawie zanikł, teraz czasem wyskoczą 3-4 mniejsze po jabłku ze skórką albo po szklance soku, jak sie skuszę. Schudłem, trochę od diety, a trochę też od ćwiczeń, ale raczej 70% załatwiła dieta. Jem sporo jajek, nasion i orzechów, warzyw, z owoców np banany i suszona żurawina. Mięso też jem, ale nie codziennie jest to porządny kawał na talerzu. Ze słodyczy - gorzka czekolada >70% i miód w herbacie. Bo białego cukru też unikam. Pijam sporo yerba mate, z 2l wypijanych dziennie, około 1l to yerba, 1l to herbata, reszta woda. Czasem piwo. Yerba jest dobra, bo - ma w sobie dużo przydatnych rzeczy np magnez, kofeinę w postaci, od której nie ma telepania serca, jak się człowiek przyzwyczai to nie potrzeba nic słodzić, orzeźwia, masuje ciepłem, pomaga w przyśpieszeniu przemiany materii [na początku korzystania może być sraczka] i pomaga chudnąć, zabijając łaknienie. Trochę współczuję kawiarzom, bo wydają kupę forsy na jakieś ekspresy, drogie kawy, a mogą jej wypić najwyżej filiżankę dziennie. Do yerby trzeba tylko termos [nie jest niezbędny, ale jak ktoś chce mieć zapas wody do zalewania o stałej temperaturze 70 st C...] i jakaś rurka z sitkiem do picia [bombilla].

    Polecam zainteresować się:
    -yerbą
    -dieta paleo
    -dietą niskowęglowodanową
    -rzuceniem chleba i słodyczy na próbę

    Nie jestem sam, paru znajomych zaczeło przede mną i wszelkie mity upadły.Jeden schudł w rok 10 kilo, ale przybrał mięśni, jednak stać go na dietę warzywno stekową. Mowa o prawdziwych stekach, które rozpływają się w ustach.

    PS Ziemniaki też ograniczyłem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy bezpieczniejsze jest spożywanie komosy ryżowej i amarantusa?

    OdpowiedzUsuń
  27. A jakie jest twojezdanie o kaszy jaglanej? Jestem sportowcem i traktuję ją jako główne zrodlo weglowodanów

    OdpowiedzUsuń
  28. Such a very useful article. Very interesting to read this article.I would like to thank you for the efforts you had made for writing this awesome article.

    Discover our website bounty of free online games now!
    Our website has the biggest collection of free online games. Totally new games are added every day!

    age of war 2
    gold Miner 2
    unfair Mario 2
    cubefield 2
    tanki Online 2

    OdpowiedzUsuń
  29. This is one of the cult game now, a lot of people enjoy playing them . Also you can refer to the game :
    gold mine strike | pokemon go 2
    The game controls are shown just under . Movement mechanisms primarily include acceleration and tilting controls.
    stickman games | stick war 2 | animal jam 2

    OdpowiedzUsuń