Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

03.09.2013

Kwas fitynowy - dualny charakter roślin

Często gdy mowa o zbożach wspominam składnikach antyodżywczych. Jednym z nich jest kwas fitynowy, który oprócz zbóż występuje również w orzechach, pestkach, roślinach strączkowych. Jego zawartość jest jednak różna w różnych roślinach, małe ilości mogą występować nawet w korzeniach czy bulwach.




Co to jest kwas fitynowy?
Kwas fitynowy to zmagazynowana forma fosforu, który w ludzkich i zwierzęcych organizmach z jednym żołądkiem nie ma dobrej biodostępności. Budową kwas fitynowy przypomina śnieżynkę, której ramiona w łatwy sposób wiążą się z innymi minerałami takimi jak magnez, cynk, żelazo. Tak powstaje fityna czyli sól kwasu fitynowego. W roślinach zawierających kwas fitynowy znajduje się również fitaza, czyli enzym, który go neutralizuje. Niektóre zwierzęta jak krowy, owce czy kozy, a nawet myszy również go produkują, Człowiek niestety nie wytwarza fitazy w dużej ilości, dlatego dieta bogata w kwas fitynowy będzie problematyczna, zwłaszcza dla osób z nieprawidłową florą bakteryjną, ponieważ mikroflora przewodu pokarmowego również produkuje fitazę.W organizmie człowieka część fityn (1/3 do 2/3) jest niszczona w żołądku lub jelicie cienkim. Witamina D reguluje ten proces. 

Najwyższą ilość kwasu fitynowego możemy znaleźć w zbożach i roślinach strączkowych. 'Pełne' ziarno będzie mieć jeszcze większą koncentrację, gdyż kwas fitynowy znajduje się w największej ilości w zewnętrznej warstwie ziarna. Orzechy i pestki nie są jednak lepsze w tej kwestii - również są bogate w kwas fitynowy.

Ilość kwasy fitynowego zależy od wielu czynników takich jak: metody uprawy, warunki wzrostu, sposoby przetwarzania, używane nawozy itd. Nasiona i otręby zawierają najwięcej fityn. Niestety ziarna kakaa i kawy również zawierają ogromne ilości kwasu fitynowego.


Co złego w kwasie fitynowym?
Przede wszystkim kwas fitynowy wiąże się z minerałami nim zostaną wchłonięte oraz wpływa na enzymy trawienne. Związane minerały takie jak żelazo, cynk, magnez są nieużyteczne i będą po prostu wydalone.
Ponadto kwas fitynowy blokuje enzymy trawienne takie jak pepsyna (potrzebna do rozkładu białka w żołądku), amylaza (potrzebna do rozkładu skrobi) oraz trypsyna (potrzebna do rozkładu białka w jelicie cienkim).

Ponad 80% fosforu zawartego w zbożu jest w postaci niedostępnych fityn. Oczywiście w podobny sposób kwas fitynowy blokuje przyswajanie innych cennych minerałów, dlatego mimo wysokiej potencjalnej ich zawartości w zbożu, tak naprawdę niewiele z tego ma dla nas realne korzyści. Warto dodać, że nie tylko zboże jest problematyczne, np. orzechy potrafią blokować przyswajanie żelaza dużo skuteczniej niż chleb. Niemniej jednak codzienna owsianka na śniadanie to idealny sposób na niedobory składników odżywczych i utratę gęstości kości.

Istnieją pewne dowody, ze organizm ludzki może zaadoptować się do diety bogatej w fityny, ale jedyne badania na ten temat odnosiły się do przyswajania i wydalania wapnia w krótkoterminowej perspektywie. Wiele badań udowodniło natomiast, ze nawet niewielka ilość kwasu fitynowego (2mg), potrafi zablokować przyswajanie cynku o prawie 20%, a 250mg aż o ponad 80%.

Co prawda proces powstawania niedoborów minerałów jest czasochłonny, jednak biorąc pod uwagę dietę bogatą w fityny, można doprowadzić do sytuacji, w której organizm będzie musiał dostosować zużycie minerałów, co w praktyce oznacza zmniejszenie ich wykorzystywania.Taka sytuacja może być niezwykle problematyczna zwłaszcza dla dzieci i kobiet w ciąży. Przeciętny dorosły może odczuć skutki takiego stanu po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach, a problemy takie jak osteoporoza, kłopoty z zębami, wypadaniem włosów, bólem mięśni i stawów czy ograniczona pracą mózgu, prawdopodobnie zostaną skojarzone z procesem starzenia, a nie niedoborami minerałów.


Jak sobie radzić z kwasem fitynowym?
W tradycyjnym przygotowywaniu jedzenia istniało kilka metod, na zmniejszenie ilości kwasu fitynowego w roślinach, a co za tym idzie ułatwienie ich trawienia. Kiełkowanie aktywuje fitazę i zmniejsza ilość kwasu fitynowego. Namaczanie w kwaśnym środowisku i ciepłym płynie daje podobny efekt. Trzeba jednak wiedzieć, że nie wszystkie rośliny mają wystarczającą ilość fitazy aby uprać się z fitynami, nawet gdy ich przygotowanie będzie odpowiednie. Kukurydza, owies, proso i ryż brązowy do takich należą. Z kolei pszenica i żyto są bogate w fitazę, stąd tez to z nich najczęściej robi się zakwas chlebowy :)

Niestety fitaza ulega zniszczeniu w ciągu 10 minut w temperaturze ok. 80 stopni, a w wilgotnym środowisku nawet w dużo niższej. To też powód, dla którego pełne ziarna bywają bardziej problematyczne, zwłaszcza te poddane dużej obróbce termicznej jak chrupkie chleby, płatki śniadaniowe czy musli. Ponadto zbyt szybkie mielenie zboża czy tez niepowdowienie przechowywanie również dezaktywuje fitazę.

Niewiele jest dowodów na efektywność dezaktywacji kwasu fitynowego poprzez tradycyjne metody. Niektóre z nich sugerują, że namaczanie, suszenie w ciepłej temperaturze czy prażenie może pomóc. Moim osobistym zdaniem warto unikać na co dzień skoncentrowanych źródeł fityn jak masła i mąki orzechowe, produkty sojowe, przetworzone zboża czy duże ilości kakao. I o ile jedna porcja orzechów raz na jakiś czas nie będzie dla większości osób problematyczna, to ta sama zasada nie dotyczy np. zbóż ze względu na ich problematyczną naturę (np. gluten).


Co dobrego w kwasie fitynowym?
Kwas fitynowy ma jednak swoją drugą naturę. Wiadomo nie od dziś, że pożywienie jednej osoby jest trucizną innej, i większość różnych substancji można scharakteryzować w taki sposób.
Wielu badaczy sugeruje, że kwas fitynowy może mieć ochronne właściwości w przypadku chorób serca, cukrzycy i nowotworów. Suplementacyjna forma kwasu fitynowego to inositol wykorzystywany do leczenia bezsenności, depresji, nerwicy, schizofrenii, ADHD, wysokiego ciśnienia krwi, łuszczycy czy PCO. Ponieważ kwas fitynowy wiąże minerały, podejrzewa się, że jest w stanie dezaktywować również metale ciężkie czy neutralizować wolne rodniki (pełni rolę jako antyoksydant).

Większa ilość kwasu fitynowego wydaje się stymulować produkcję komórek NK układu odpornościowego i powstrzymywać wzrost nowotworów oraz redukować skutki uboczne chemioterapii.

Warto dodać, że dobrej jakości suplement wykorzystywany w terapiach, będzie miał mniej niż pięć grup fosforowych (myo-inositol), co uniemożliwi blokowanie cynku lub nawet mniej niż trzy grup (IP1 - IP3), co z kolei dodatkowo uniemożliwi blokowanie żelaza.


Wnioski
Rezygnowanie z wszelkich produktów zawierających kwas fitynowy to jedna z opcji, inną jest dbanie o jak największą absorpcję składników odżywczych i zbilansowaną dietę. Nie ma znaczenia co jemy, dopóki nie jesteśmy tego w stanie przyswoić. Dlatego troska o zdrową florę bakteryjną jelit oraz prawidłowe trawienie (zwłaszcza odpowiednie wydzielanie kwasu solnego) powinna być zawsze w naszym interesie. Dodatkowo absorpcję minerałów zwiększa witamina C i kwaśny odczyn (np. ocet jabłkowy do sałatki). Również obecność białka zwierzęcego poprawia status minerałów. W niektórych przypadkach warto pomyśleć o wspomaganiu trawienia enzymami.
Niektóre osoby odczują większe korzyści gdy całkowicie zrezygnują z produktów bogatych w fityny, np.: kobiety w ciąży, małe dzieci i ludzie starsi, osoby przewlekle chore, osoby z historią zaburzeń odżywiania czy cierpiący na problemy trawienne lub choroby kości (w tym też problemy z zębami).

43 komentarze:

  1. Ja od niedawna zrezygnowalam ze zbóz i strączkow, za wyjątkiem siemienia lnianego i pestek dyni.... teraz jestem na rozdrozu- wykluczyc je takze kompletnie z diety, czy jesc co pare dni? Czy masz jakies info o tym jak duzo jest kw fitynowego w siemieniu i dyni oraz czy w takim wypadku organizm przyswoi cokolwiek z bogactwa ich wartosci odzywczych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pestki dyni mają dużo korzystnych właściwości. Moim zdaniem jeśli nie przesadzasz z ilością, nie cierpisz na niedobory i nie masz problemów trawiennych lub pogorszenia ich stanu po spożyciu pestek, to nie widzę sensu. Kwas fitynowy nie jest problemem dla przeciętnego człowieka ;) I nawet jak jesz 20-50g pestek, to wciąż porównując to ze zbożem to mała ilość, w sensie co to jest 50g chleba? Pół kromki? Może jedna mała...
      Umiar to zawsze dobra opcja gdy nie wiemy w jaką stronę iść. I warto widzieć, że kwas fitynowy blokuje minerały, ale tylko z tego posiłku, w którym jest obecny, więc wyizolowanie orzechów czy pestek może być jakąś opcją.

      Usuń
  2. Ja próbowałam odstawić całkowicie zboża, strączki, orzechy i pestki, niestety nie potrafię, ale wracam co jakiś czas tylko do orzechów i pestek. Zbóż i strączków nie tykam i jakoś nawet mi już nie smakują i nie rozumiem jak mogłam je tyle lat jeść w takich ilościach... a byłam święcie przekonana, że tak zdrowo się odżywiam...^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, jem okresowo duzo pestek i orzechow, i nie bawie sie w moczenie i suszenie, ale staram sie jesc je zawsze poza glownymi posilkami lub nie laczyc z produktami bogatymi w mineraly. Pozniej trzy miesiace ich nie jem i znow tesknie :)

      Usuń
    2. ostatnio potrzebowałam orzechów laskowych bez skórek do bardzo zdrowego (niestety z pewną ilością fityn, jak się okazuje) ciasta. jeśli prażenie orzechów laskowych pomaga w neutralizacji fityn, to bardzo polecam. takim orzechom nie sposób się oprzeć :)

      Usuń
  3. eh wiesz co, te wszystkie teorie spiskowe, o których ciągle piszesz, w ogóle do mnie nie przemawiają. Ludzkość od milionów lat je głównie zboża i się najwyraźniej zaadaptowała, bo w przeciwnym razie by już dawno wymarła. Po prostu już by nas tu nie było.
    A niektórzy odżywiają się tylko roślinami - zbożami, strączkami, warzywami - wegetarianie i weganie. I nie cierpią na niedobory i choroby, jak straszysz. Ja nie jestem wege, jakby co.
    Piszesz po prostu z punktu widzenia osoby z dużymi problemami trawiennymi, widzisz świat tylko od swojej d... strony. I słusznie, bo każdy go tak widzi.
    A osoby zdrowe jedzą wszystko w rozsądnych ilościach i cieszą się życiem :)
    Żyj i daj żyć innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, po co te wynurzenia. Nie podoba się o nie czytaj.

      Usuń
    2. Fajnie, ze jest taka osoba jak właścicielka tego bloga, która chce sie dzielić swoją wiedzą. Zapewne wiele osób skorzystało z jej rad, i pozbylo sie kłopotów. Pewnie powstałaby z tego dość długa lista zadowolonych, bo nie znam osoby która po odstawieniu zbóż chce do tych zbóż wrócić.
      Ludzkosc sie nie zaadoptowala do trawienia współczesnego zboża, z nowymi rodzajami białek, które powstały po hybrydyzacji tego zboża. To żaden spisek. Raczej spisku można sie doszukiwać w tych kregach, które zapomniały tego nam powiedziec, ze te nowe białka wywołują choroby.
      Każdemu sie tak wydaje, ze zboża jemu nie szkodzą dopóty ich nie odstawi na tydzień a potem sie zastanawia jak mógł tak długo to jeść.

      Usuń
    3. Dużo można by podważac w wypowiedzi tej pierwszej osoby, ale nie widze sensu, skoro nawet nie ma pojęcia o czym pisze...nie przypominam sobie, zebym miala jakies problemy trawienne oprocz okresu przed i po operacji pecherzyka. Ale problemy trawienne mnie interesuja i nie bez powodu, wlasnie dlatego, ze tysiace osob cierpi, i to doslownie cierpi, z powodu roznych dolegliwosci trawiennych. Nigdy nie mialam w planie specjalizowania sie w ukladzie pokarmowym, ale szczerze mowiac nie da sie zajmowac zdrowiem i lekcewazyc ten temat. Wiekszosc naszych chorob zaczyna sie w jelitach, juz Hipokrates o tym wiedzial, to nam wydaje sie tylko, ze mozemy byc tak sprytni i ignorowac pewne kwestie.

      No i kto w wieku 70 lat bedzie sie zastanawial czy Alzheimer, ktorego wlasnie zdiagnoowano jest kwestia jedzenia glutenu przez cale zycie? Albo kto laczy oslabiona prace mozgu z nieodpowiednia dieta...najlepiej wszystko zwalic na karb wieku i procesu starzenia. Nic dziwnego, ze coraz wiecej starszych osob jest tak schorowanych, ze potrzebuje nieustannej opieki i tony lekow.
      Osoby w wieku moich rodzicow pzrewaznie maja juz jakies chroniczne problemy zdrowotne, a nawet gdy nie, to wciaz zakladanie, ze brak symptomow oznacza zdrowie jest niesluszne.

      I dziwia mnie takie komentarze. Szcerze mowiac pisze na rozne tematy co wiem, co zbadano, czy cokolwiek innego, ale stosowanie tego w praktyce to tylko jakas opcja. Niekoniecznie nawet sama zawsze przestrzegam pewne zasady, ale sa to moje swiadome wybory. Akceptuje, ze cukier jest szkodliwy, ale jesli go jem, to nie wchodze na kazdego bloga, ktory udowadnia toksycznosc glukozy i nie pisze takich komentarzy jak wyzej, tylko dlatego ze sama go jem i chce sie rozgrzeszyc czy racjonalizowac!

      Anonimowy jak chcesz rozmawiac na temat zboz to rozmawiaj tym jezykiem co ja, podaj dowody naukowe! Nie obchodzi mnie pisanie, ze 'tyle osob je i zyje'. Tutaj podajemy pewne dowody, nie hipotezy.

      A jesli ktos tak jawnie buntuje sie wobec tego co pisze, to najwidoczniej ma z danym tematem duzy problem. I dopatrywanie sie teorii spiskowych w szkodliwosci kwasu fitynowego (czy tez korzysci)...serio? To nawet nie brzmi logicznie, biorac pod uwage nauke.

      I niestety widze swiat oczami osob, ktore sie do mnie zglaszaja z ogromnymi problemami. Ani razu jeszcze na blogu nie poruszylam tematu jaki mnie osobiscie dotyczy np. PCO. Pisze glownie o tym co jest powszechne, i co wykapuje z Waszych komenatarzy i wiadomosci.

      Usuń
    4. Taka ciekawostka. Ostatnio podarowano mi książkę "The Gluten-Free Bible" która zawiera przepisy na dania bezglutenowe ale i różne uwagi odnośnie objawów spowodowanych glutenem. Podają w niej, ze jest zanotowanych 250 objawów negatywnego działania glutenu - od wszelkich chorób jelitowych a kończą na zapaleniu zatok.
      Taka podstawa komentatora chyba jest popularna bo jak rok temu przechodzilam na bezglutenowo to lekarka wspominała o presji społecznej, żebym sobie nic z tego nie robiła. Wtedy jej nie rozumialam bo byłam przeszczesliwa, ze sie nareszcie lepiej czuje po kilku latach męki:-) A ona miała informacje zwrotna od swoich pacjentów. Presja spoleczna jedzenia zbóż jest tak duża, jakby od nie jedzenia zbóż miał wyginac homo sapiens:-)
      Dba sie o wszelkiej odmiany wegetarian, choć to jest wybór ze nie jedzą mięsa ale osoby na bezglutenie bywają dyskryminowane, codzienne zakupy to codzienne pułapki glutenowe, w restauracjach trzeba negocjować przygotowywanie bezglutenowych potraw jeśli kucharz wogóle raczy negocjować, w menu wielu linii lotniczych nie ma wyboru bezglutenowego co na dłuższe trasy jest kłopotem.
      Dobrze ze o tym piszesz:-)

      Usuń
    5. btw. co do teorii spiskowych, kiedys czytalam artykul, ze naukowcy chcieli wywalic mleko z piramidy zywieniowej, ale sie koncerny mleczne nie zgodzily i tak o to dalej gosci ono w tym trojkocie :)

      Usuń
    6. Może lepsze słowo na ta sytuację to biznes i to nieuczciwy bo nie podaje sie obok sprzedawanego produktu jakie szkody może wyrządzić. Na papierosach to musi być informacja ze szkodzą. A na produktach zywieniowych nie ma obowiązku informować o skutach ubocznych po ich spożyciu.

      Usuń
    7. http://www.pepsieliot.com/popierdujac-i-stepujac-omega-3-rzadzi-w-kosmosie/ cos o waszej "zdrowej diecie miesnej" a a co do kwasow to ten ktory jest w miesie jest bardziej szkodliwy od fitowego. http://en.wikipedia.org/wiki/N-Glycolylneuraminic_acid . fakty mowia same za siebie MIESO JEST RAKOTWORCZE, JAK PAPIEROSY!!!

      Usuń
    8. Anonimowy, poziom tekstu,który linkujesz jest tak niski, że nawet chyba szkoda cokolwiek o nim pisać. Nie widzisz różnicy np. między tym blogiem, gdzie pisze się o rzeczach, czy zjawiskach popartych naukowymi dowodami czy doświadczeniem, a tym wesołym popierdywaniem jakiejś blondynki przepisującej teksty i rewelacje z kolorowych magazynów?

      Usuń
    9. Ale nienawistna odpowiedż! Blog pepsieliot napisany jest językiem dostępnym dla normalnych ludzi lecz zawiera również linki popierające twierdzenia autorki badaniami naukowymi. Myślę, że ty jesteś łysy przy twoich poglądach na żywienie, lepiej już być blondynką.

      Usuń
  4. MS, może nie na temat, ale chciałam wiedzieć, czy jesteś zwolenniczką naturalnego leczenia tarczycy dietą i suplementami, czy jednak uznajesz leczenie niedoczynnosci lewotyroksyną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temacie tarczycy napisałam już sporo, jak wyszukasz pojawi sie kilka postow. Krotka odpowiedz: nigdy samo T4. Dieta i terapia naturalna przede wszystkim, ale czasem hormony sa konieczne. Dodam, ze rzadko i raczej w kwestiach gdy tarczyca jest fizycznie zniszczona lub mamy pierwotna niedoczynnosc. Czasem terapia hormonalna jest chwilowa, czasem pacjent zostaje na niskiej dawce. Wszystko zalezy od przyczyn niedoczynnosci. A tych jest wiele :)

      Usuń
  5. Hej MS :)
    Mam pytanie. Jeżeli na śniadanie jem omleta z łyżką surowego kakao i wypijam kubek czarnej kawy to lepiej suplementy ( cynk, magnez, wit. b )przyjmować z innymi posiłkami, gdzie nie ma kakao i kawy ? Czy taka ilość nie jest na tyle duża, by blokować wchłanianie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądze, ale nie wydaje mi się aby było to łatwo udowodnić, w którakolwiek stronę. Niemniej jednak magnez i witaminy B bym przerzuciła na noc :)

      Usuń
  6. witaj,
    czytalam u Ciebie ze owoce ktore mozna spozywac przy regulowaniu poziomu cukru we krwi to jagody, maliny itp. teraz juz sie koncza, a kroluja sliwki, gruszki i jablka. co wybrac?? owoc spozywam po treningu
    malwina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz poważne problemy z wahaniami glukozy to powiedziałabym, że żadne przez jakiś czas. Po treningu z pewnościa jest lepszy czas na dostarczenie wszelkich wegli, ale do tej fruktozy dorzuciłabym glukozę czy skrobię. W ten sposób efektywniej uzupełnia się glikogen wątrobowy. Jesli dobrze tolerujesz fruktoze to kazdy z ww bedzie mial podobny efekt, no moze jablka sa lagodniejsze dla insu;iny. Ale czy chcemy po treningu niski poziom insuliny? Niekoniecznie, jesli nie masz insulinoopornosci oczywiscie, skok insuliny pozwoli na dostarczenie skladnikow odzywczych do komorek. Najlepsza metoda bedzie jednak testowanie, ja np. zdecydowanie bardziej wole glukozowe owoce o wysokim ig po treningu jak banan, niz te z przewaga fruktozy, po ktorej sie srednio czuje, gdy przesadze z iloscia.

      Usuń
  7. Czyli jak ktos pije kawe do pierwszych dwoch posilkow, a kakao do ostatniego do blokuje wchlanianie wszystkiego? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co sądzisz o waflach ryżowych ?

    OdpowiedzUsuń
  9. MS, a marynujesz może śledzie? bo mam ochotę na taki eksperyment, ale nie mogę nigdzie znaleźć przepisu bez cukru, a podobno bez niego nie zrobię z nich "słoików" na czym mi zalezy, bo w mojej mieścinie ciężko o świeże śledzie, a chciałam tak na zaś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. z czego moze wynikac brzydki zapach z nosa?bez zadnej wydzieliny...z ust tez jest podobny...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz kamienie na migdałkach? To takie paskudne, białawe, śmierdzące grudki, które wychodzą jak przyciśniesz migdały po jednej albo drugiej stronie (np wacikiem albo nawet palcem). Mają bardzo charakterystyczny 'zapaszek' :/ Jak już się wie o co chodzi, to łatwo rozpoznać to nawet u innych (u wielu ludzi można to wyczuć).

      Usuń
    2. A jak można się pozbyć takich kamieni ?

      Usuń
    3. Nie wiem niestety jak się tego cholerstwa pozbyć na stałe;/ Ja osobiście co jakiś czas, ( teraz już stosunkowo rzadko), jak zaczynam czuć ten charakterystyczny zapach robię sobie oczyszczanie migdałków. Najlepiej przed spaniem, żeby niczym potem ich nie podrażniać. Dosłownie je wyciskam pomagając sobie palcem i wacikami, najpierw po jednej, potem po drugiej stronie. Na koniec polecam przepłukać porządnie gardło czymś antybakteryjnym (ja płuczę wodą z dodatkiem Amolu), bo można zadrasnąć migdałki i lepiej to odkazić jak na moje ;p Rano mogą po takim zabiegu trochę pobolewać, ale szybko przechodzi. I zapach też znika;p Z początku mam wrażenie, że musiałam je oczyszczać częściej, teraz już zdarza się to tylko czasem. Kiedyś jak powiedziałam lekarce o tych kamieniach, o dziwo tego nie zbagatelizowała, tylko chciała to leczyć antybiotykami (do skutku), i jakoś mi się nie uśmiechało takie rozwiązanie ;p

      Usuń
    4. MS jesli pytasz mnie (autorka pierwszego pyt) to ograniczam nabial, uzywam tylko troche mleka do 1 kawy dziennie, uzywam maslo, czasem jakis kozi ser lub zolty, ale to sporadycznie. maz twierdzi ze ten zapach czuc od niedawna, jakby zjełczałe masło,sam nie potrafi sprecyzowac. ja nie czuje wogole tego zapachu, ale wech mi sie nie oslabil. moze to cos z zoladka?staram sie odzywiac paleo, mniej lub bardziej. wyrzucilam z diety straczki, zboza i w wiekszosci nabial. tych kamykow na migdalkach nie mam, ale moje migdalki sa ogromne i z wielkimi kraterami, po chorobach z dziecinstwa. nie mam kataru, praktycznie nie choruje, jestem dosc odporna osoba. moze zrobic jakas kuracje echinacea lub szalwia??

      Usuń
  11. ja zadałam to pytanie jak można się pozbyć tych kamieni z migdałków, u mnie sytuacja wygląda następująco- od dzieciństwa cierpię na infekcje górnych dróg oddechowych, co jest dość męczące, bo każda zmiana temperatury kończyła się bólem gardła, czy to na wakacjach czy początek jesieni/ zimy, a od jakiegoś czasu mam ciągły ból gardła, dodatkowo zawsze miałam powiększone migdały, od jakiegoś czasu jest to prawy migdał

    jak byłam młodsza to przeziębienie zawsze zaczynało się od bólu gardła, do tego nie miałam jakiejś super odporności, bo nie pamiętam roku kiedy bym nie chorowała, poza tym mam krzywy zgryz i oddycham przez usta a nie przez buzię
    tak było w szkole podstawowej i w gimnazjum, w liceum doszły problemy z zatokami, bardzo silny ból, początkowo bolało przez 2 tyg i przestawało potem to już był przewlekły ból, byłam u wielu laryngologów, dopiero przy zatokach dostałam antybiotyki wcześniej jak tylko bolało gardło to leczyłam się domowymi sposobami i jakimiś syropkami, pastylkami itd.

    w liceum ból zatok był nie do zniesienia, coś jakby ktoś uderzył mnie cegłą w głowę i przyciskał jeszcze mocniej, po konsultacjach z wieloma laryngologami dopiero 4 z nich zlecił zrobienie dokładnych badań i wyszło, że mam krzywą przegrodę nosową i dlatego mogą boleć zatoki, a na gardło dostałam płyn do płukania z gliceryną

    jeszcze robiłam wymaz z gardła i wyszedł gronkowiec

    z powodu tych nerwów i stresu, bo miałam coraz to nowe dolegliwości, a także sytuacja życiowa spowodowała, że dorobiłam się problemów trawiennych tzw zjd

    teraz próbuję jakoś to wszystko poskładać i przeszłam na dietę eliminacyjną, już od 2 lat nie jem nabiału, ale z gardłem jak było źle tak jest
    moje obecne objawy to:
    - ból gardła
    - kratery na migdałach
    - powiększone migdały szczególnie prawy
    - czasem są tak powiększone, że mam trudności z połykaniem
    - w tych kraterach są takie białe kuleczki
    - rano zawsze mi spływa dziwna wydzielina, muszę odchrząknąc
    - czasem w nosie mam strupki krwi
    - od czasu do czasu bóle zatok

    wiem, że nasza odporność jest powiązana z jelitami i że jak mam chore jelita to mogę mieć różne dolegliwości, ale co można zrobić z tym gardłem, jakieś zioła? płukanki?

    larygnolog zasugerował operację przegrody nosowej i wcięcie migdałów, ale na to wycięcie to trochę już chyba za późno ( mam 21 lat) i nie wiem czy to by było skuteczne rozwiązanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować kropli propolisowych w aerosolu(trzeba tylko przedtem sprawdzić,czy nie jest się uczulonym na propolis-kit pszczeli.Próbę robi się tak,że trzeba posmarować skórę np. w zgięciu łokcia propolisem i po 24 godz. sprawdzić,czy się nie zaczerwieniło). Jest to naturalny produkt, który zwalcza nawet gronkowca złocistego,oraz wszelkie grzyby i bakterie.Dla mnie bomba. Także stosuję w razie anginy Homeogene 9 -jest to preparat homeopatyczny (choć wiele osób tego nie uznaje -mi pomaga).
      Życzę zdrowia-Halina

      Usuń
  12. Fajny tekst. Podobają mi się twoje wpisy. Przedstawiają poglądy ale nie atakują mitów zywienowych. Piszesz delikatnie ale rzeczowo. Podajesz problem i rozwiązanie. To mi się podoba. Masz talent pedagogiczny:) Wykorzystania te informacje w poszukiwaniu swojej diety astmatyczk. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja mam takie pytanie.. Otóż. byłam na paleo przez rok, mogłam sobie na to pozwolić - bardziej unormowany czas pracy, mniej stresu i w ogóle. Ale do rzeczy - z racji kolejnej zmiany w życiu zaczęłam jeść (świadomie i nieświadomie też) wiecej zbóż, kasz, tylko połnoziarniste pieczywo. Wiem dużo o glutenie, kwasie fitynowym. Ale w życiu bym nie pomyślała że może dotyczyć to mnie. Od 5 lat zespół jalita drażliwego,a teraz, od roku an diecie "kaszowej i zbożowej", ale naprawdę też mięsnej i bardzo zdrowej! dorobiłam się silnej anemii z niedoboru żelaza.. i tu pytanie oho, dlaczego? Myślisz że IBS to był sygnał od organizmu że zboża mi nie służą (bo najczęśniej miałam napady właśnie gdy jadłam zbożowo) i teraz ta anemia, że może ona być efektem że zboża naprawdę nie są dla mnie? Wiem że piszę chaotycznie, ale odkąd dostałam wyniki morfologii poprostu nie wiem co myśleć, a mam wrażenie że wszystko w jedną całość się teraz składa..

    OdpowiedzUsuń
  14. MS, mam wielką prośbę- mogłabym prosić o źródła? Piszę pracę, zawarte u Ciebie informacje są kluczowe, ale niestety nie mam źródeł badań...jeśli nie jest to problemem- baaardzo bardzo proszę! Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super wiadomości. O kwasie fitynowym dowiedziałam się z Newslettera Zdrowia i zaczęłam szperać po Internecie. Cieszę się że otworzyłam tę stronę. Od wielu lat - a jestem osobą starszą - jadłam tylko chleb żytni na zakwasie z pełnego przemiału - pyszny i z idealnej piekarni krakowskiej Mojego Taty. Teraz kupuję chleb żytni z 6% mąki pszennej na zakwasie , ale nie z razowej. Chyba to jest ok.Mam jednak pytania:1. czy migdały zalicza się do orzechów, czy można je jeść bezpiecznie 2.czy wit.D, tran, przyjmowane z posiłkiem "chlebowym" w jakiś sposób neutralizuje wymiatające działanie fityn? 3. czy ta "miotła" zamiata tylko to, co się z posiłkiem bogatym w fityny je, czy też oczyszcza cały organizm a jeżeli tak, jak to czasowo działa? W jaki czas po jedzeniu bezpiecznym czyli składającym się z minerałów można np. wypić kawę czy zjeść kromkę chleba albo inny fitynowy posiłek? Jak do działa czasowo w przód i w tył?
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://en.wikipedia.org/wiki/N-Glycolylneuraminic_acid a o tym rakotworczym kwasie slyszlas? w miesku czerwonym jest go pod dostatkiem. smacznego

      Usuń
  16. Szanowna Pani cieszę się bardzo, że trafiłam na bloga o tematyce fityn. Czy brak enzymu neutralizującego fitynę może być przyczyną mukowiscydozy? Pozdrawiam i dziękuję za tą wiedzę.
    steniasz

    OdpowiedzUsuń
  17. Szanowna Pani cieszę się bardzo, że trafiłam na bloga o tematyce fityn. Czy brak enzymu neutralizującego fitynę może być przyczyną mukowiscydozy? Pozdrawiam i dziękuję za tą wiedzę.
    steniasz

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj! Czy myślisz, że jak surowe siemie lniane zaleję na 20h ciepłą wodą i jem, to kwas fitowy jest usunięty?
    Podobnie z orzechami włoskimi i laskowymi - dodam, że jem je razem z wodą, w której były moczone, bo szkoda mi odlewać minerałów.

    Jest to dla mnie ważne, gdyż nasłuchałam się mitów na temat zdrowych owsianek itp. i każdy mój posiłek składał się z płatków itp. i teraz mam objawy anemii...

    OdpowiedzUsuń