Dlaczego PALEO?

Masz dość wiecznych nieskutecznych diet? A może wciąż czujesz głód i nie potrafisz przestać myśleć o jedzeniu? Marzysz o tym aby jeść do syta i nie liczyć kalorii? Chcesz zrzucić tkankę tłuszczową, mieć więcej energii, lepsze samopoczucie? Cierpisz na otyłość, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, choroby serca, alergie, trądzik, depresję lub kiepski nastrój, problemy trawienne, PCO, zaburzenia hormonalne, brak energii? Jeżeli tak, jesteś w odpowiednim miejscu!

O paleo, medycynie naturalnej i odchudzaniu w oparciu o badania, fakty, doświadczenie. Analiza powszechnych przekonań dotyczących diety, odchudzania i zdrowia oraz holistyczne podejście do człowieka na podstawie konkretnych argumentów.

Szukaj

Loading

Referencje

Jeśli zmiana diety pomogła Ci w kwestii redukcji tkanki tłuszczowej, zdrowia czy samopoczucia podziel się tym z innymi :) Być może ten blog lub kontakt mailowy ze mną ułatwił Ci pewne zmiany - chętnie się dowiem :) Potrzebujemy wszyscy informacji zwrotnych od siebie nawzajem, stąd prośba o komentarze :)


49 komentarzy:

  1. A niech będzie :-) - Zacznę ja :-)

    W zasadzie od zawsze miałam problemy z nadwagą. Starałam się odżywiać możliwie zdrowo i dietetycznie, co niestety nie przynosiło żadnych pozytywnych efektów. Wręcz odwrotnie. Ponadto stan mojego zdrowia i kondycji też nigdy nie był najlepszy. Po zaprzyjaźnieniu się z tym blogiem wiele się jednak zmieniło. Okazało się że o zdrowym jedzeniu nie wiem nic a nic. I mimo, że dalej nie jestem 100% PALEO, to w ciągu ostatniego pół roku wiele się zmieniło. Jem inaczej - lepiej, bardziej naturalnie, praktycznie bezglutenowo, nabiału niewiele. Za to jem więcej mięsa, warzyw, kasz, owoców, TŁUSZCZY itd. W ciągu doby zjadam 2-3 razy tyle co dotychczas. Efekt? Schudłam już 16kg - tak! jedząc więcej! Dużo więcej! Ale lepiej! Na dobę ok. 1900kcal (nie wliczając warzyw). Wizyty w łazience stały się regularne i bezproblematyczne. Poprawiła się znacząco moja kondycja i wytrzymałość. Znacznie mniej choruję. Czuję się lepiej. Mam lepsze wyniki badań. Dużo mniej dokuczliwe stały się też objawy alergiczne (jestem alergikiem, astmatykiem). (...) W ogóle ... ciężko to wszystko opisać - po prostu różnica jest NIESAMOWITA! I tylko żałuję, że wcześniej nie trafiłam na tego bloga, oraz tego, że informacje na nim zawarte nie są odrobinę łatwiej dostępne i rozpowszechnione... .

    Z całego serca dziękuję autorce za trud i pracę jaki włożyła w oświecanie nieoświeconych ;-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałabyś jak wygląda Twój jadłospis na kilka dni z uwzględnieniem porcji/gramatur?

      Usuń
  2. Spadek wagi to efekt uboczny diety a nie jej cel!!! Zacznijcie jesc zywe jedzenie, bogate w witaminy i mineraly a organizm sam zacznie sie oczyszczac i regenerowac. Nie ma cudownej tabletki czy kremu ktory was uzdrowi w tydzien czy dwa. Jak ktos zanieczyszczal organizm przez 20 czy 30 lat to potrzeba kilku miesiecy zeby wskoczyl na tory. Lekarze i media wciskaja kity i sprzedaja produkty - a jak sami sie z soba porzadku nie zrobicie nic wam nie pomoze. Nie narzekajcie ze ciezko bez cukru (czy slodzikow - duzo gorszych niz cukier) czy chleba - nikt nie bedzie wam szukal usprawiedliwien - macie swoje zdrowie w swoich rekach!!!

    Jestem na paleo od 8 miesiecy (gluten free od roku) i czuje sie duzo lepiej. Waga mi spadla chociaz nie zamierzalem, mam wiecej energii i kilka moich dolegliwosci zniknelo badz stan sie polepszyl. Nie mierze i waze jedzenia bo i po co? Jem tyle ile chce w 3-4 posilkach dziennie bez podjadania miedzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie i nie tylko(pisze w imieniu osob nie znajacych j.pol.) dieta paleo jest najlepszym sposobem zywienia w problemach zol-jelitowych.Refluks, zgaga - ustepuja w wiekszosci przypadkow po ok2 tygodniach.I to jest suuuuper efekt!!!
    Za to "Klora" kochamy Ciebie.
    God bless you.
    Dieta eliminacyjna, to juz opcja naj, naj....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam dietę eliminacyjną razem z Tobą MS, od tego czasu udało mi się wprowadzić niewiele nowych produktów, ale moje samopoczucie jest nieporównywalne z okresu przed eliminacja. Wprowadzenie glutaminy ,wit. C,B-complex , magnezu, Omega3 spowodowało dużą poprawę, ponadto na zaparcia wprowadziłam Caskara Sagrada co sprawia ,że czuję się rewelacyjnie. Do monotonii w jedzeniu przyzwyczaiłam się , a co najważniejsze wierzę , moje problemy z nietolerancja pokarmowa kiedyś miną.
      Miałam stwierdzony stan zapalny jelit i nigdy nikt nie próbował go leczyć , aż doszło do uszkodzenia śluzówki i negatywnej reakcji mojego organizmu na jedzenie. W pewnym momencie nie miałam co jeść , bo po prawie każdym produkcie dusiłam się , miałam zatkane uszy , śluz w ustach itd.
      Dopiero MS sprawiłaś ,że odstawiłam wszystko co mi szkodziło i powoli uczę się jeść. Dzisiejszy wpis to kolejna pomoc.
      Jesteś zbawieniem dla takich osób jak ja. Dziękuję.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Może to jeszcze nie czas, żeby wpisywać tu swoje referencje :) Jednak jestem pod wielkim wrażeniem poruszanych tu tematów, a raczej holistycznego podejścia do zdrowia człowieka.
    Jestem mamą dwóch dorosłych synów, od ich maleńkości miałam intuicyjne przeczucia, ze coś jest nie tak z ich przewodem pokarmowym. Niby było podejrzenie uczulenia na mleko, dostawali mieszanki mlekozastępcze, paskudne w smaku, ale pili. I wciąż w moim odczuciu było coś nie tak. Nie mniej jednak, żaden lekarz nie potrafił ująć tego zagadnienia w sposób jeśli nie jednoznaczny, to chociaż logiczny.
    Jakoś dotrwali do wieku dorosłego ;) ...silne organizmy mają, ale to nie powód, żeby dalej brnąć na oślep.
    Postanowiłam na sam początek wyeliminować pieczywo z glutenem. Może jeszcze uda mi się zaszczepić w nich właściwe nawyki żywieniowe, nim pójdą w szeroki świat.
    Będę z wielkim zainteresowaniem zaglądać na Twój blog. Jest skarbnicą wiedzy, informacji, podpowiedzi, które można dalej pogłębiać, szukając dodatkowych informacji na innych stronach.

    Dziękuję za to o czym piszesz. A przede wszystkim za sposób w jaki podchodzisz do tematu.

    Pozdrawiam serdecznie
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. O cudownym działaniu zmiany diety napiszę innym razem.Dzisiaj chciałabym napisać o kwasie solnym.Otóż od dłuższego czasu walczyłam ze zgagą,byłam na tyle zdesperowana.że udałam się do doktora,doktór jak to doktór skasował 1000zł,zrobił gastroskopię(uznał,że bez tego badania ani rusz)z której to zresztą gastroskopi nic nie wynikło i przepisał rutynowo IPP( tabletki które hamują kwas solny).Mojemu mężowi też zrobił gastroskopię, i też przepisał IPP,mężowi zgaga nie dokucza.Przeczytałam artykoł MS pt:Refluks w innym świetle i doznałam olśnienia.Otóż moja zgaga nie wynikała z nadmiaru kwasu a wręcz przeciwnie z jego braku.Zastosowałam za radą autorki enzymy z kwasem solnym i po raz pierwszy od długiego czasu poczułam ulgę.Dziękuję.Cudowne w cudzysłowiu IPP są rutynowo przepisywane wszystkim pacjentom którzy mają problemy gastryczne,niezależnie od ilości kwasu,nabijając portfel firmom far.i lekarzom.Problem często polega na zbyt małej ilości kwasu i złym trawieniu.A lekarze bezmyślnie kwas blokują,którego już jest za mało.Mieszkam w we Włoszech i widzę,że IPP stosują na codzień niemal dla każdego tak na wszelki wypadek.Ludzie mają sraczkę i nie wiedzą dlaczego (kwas solny służy przecież do zabijania bakterii w pożywieniu,które spożywamy) ale pan doktor na sraczkę też ma lekarstwo i tak w kółko.Dzieci też biorą,np:jak się niemowlakowi ulewa to też IPP bo będzie miał refluks,normalnie tragedia i ręce opadają.Nie bierzcie IPP to świństwo.I przeczytajcie o zgadze kto na nią cierpi " Refluks w innym świetle".Jeszcze raz dziękuję za mądrą i dobrą radę autorce.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć,
    a ja próbowałam już wszystkiego, zrezygnowałam z nabiału i do niego wróciłam. Zrezygnowałam ze zbóż i również do nich wróciłam. Zrezygnowałam z wieprzowiny i do niej nie wróciłam (bolał mnie brzuch i czułam się zmęczona).
    Dlaczego wróciłam do produktów, których należy unikać? Dlatego, że po rezygnacji z nabiału czy zbóż nie widziałam żadnej różnicy w swoim zdrowiu! Fakt, że nie jem duży tych produktów, ale jem je codziennie i czuję się świetnie, jestem zdrowa i nie pamiętam kiedy ostatnio na coś chorowałam, nie mam problemów z żołądkiem, trawieniem itd. Ważę 53 kg przy wzroście 170 cm, zawartość tłuszczu w organizmie to 18% nie jem produktów wysoko przetworzonych (z wyjątkiem makaronu i płatków owsianych), ćwiczę min. 3 razy w tygodniu, jem dużo warzyw, owoce jadam czasem tylko do 3 posiłku, moja kolacja zazwyczaj pozbawiona jest ciężkich i bezwartościowych węglowodanów. Na śniadanie jem bardzo dużo węglowodanów, jadam 4-5 posiłków dziennie. No czuję się świetnie, jestem zdrowa jak ryba i totalnie nie widzę różnicy w samopoczuciu i zdrowiu między moją dietą bez i z węglowodanami.
    Dlatego niestety nie rozumiem całej tej nagonki na zboża.... Według mnie to wszystko w nadmiarze szkodzi i najważniejsze w życiu to rozsądek i słuchanie własnego ciała.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry
      Rena tak trzymaj,masz racje podam prosty przykład samochodu jak ma paliwo jedzie jak jest pusty bak stoi w bezruchu, chyba, że ma z górki, wiec tankujemy i jedziemy do nastepnej stacji, podobnie jest z organizmem tyle jemy zeby organizm miał co robic z tym pokarmem i jemy wszystko bez wyjatku. na dziś tyle, będzie więcej.
      Serdecznie pozdrawiam zycze dużo szczescia,Dlaczego szczescia? Ludzie na Tytaniku mieli zdrowie, pieniadze tylko szczęścia im zabrakło,
      moje motto: im więcej wiesz tym mniej się boisz.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Zawsze ważyłem troszkę więcej niż chciałem, a jeszcze ściśle siedzący rodzaj pracy i brak czasu na jakiekolwiek ćwiczenia fizyczne temu sprzyjał. Do tego trądzik, który trwał ponad 15 lat i którego nie mogli wyleczyć żadni lekarze z różnych krajów (próbowałem nawet akupunktury!) i kilka innych dolegliwości, jak zgaga, z którymi nauczyłem się żyć. Poziom trójglicerydów w krwi był dość wysoki, plasujący mnie w grupie ryzyka dla chorób układu krążenia. Czytałem o wielu różnych dietach, Atkinsach, Dukanach, ale to dla mnie było czary-mary, kompletnie nieuzasadnione i nijak mnie nie przekonywało do spróbowania.
    Kilka lat temu odkryłem w internecie dietę niskowęglowodanową, kupiłem książkę "Life without bread" i wszystko, co tam wyczytałem miało dla mnie sens i "trzymało się kupy". Postanowiłem spróbować - 4 testowe tygodnie. Po 3 tygodniach byłem już pewien, że do końca życia nie będę jadł chleba. Stan zdrowia diametralnie się polepszył, trądzik i zgaga minęły, a wyniki badań krwi są lepsze. Czuję się lżejszy (ważę tyle, ile chcę) i dużo zdrowszy.

    Napisałem wiecej na ten temat na http://www.paleosmak.pl

    Zapraszam i pozdrawiam serdecznie :)

    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od zawsze jem chleb tylko nie trzymam się jednego rodzaju chleba w ciągu jednego dnia jem kilka kromek pieczywa podczas jednego posiłku każda kromka to inny rodzaj pieczywa, dzień zaczynam od jednego litra wody kangen o temperaturze ok 37 stopni, żeby umyć żołądek z resztek jakie pozostały po kolacji, posiłek nawet lepiej smakuje jak jest czysty żołądek o poranku.bywają dni,że ilość wody jaką wypijam w ciągu dnia przekracza 6 litrów. Wodę gryziemy jedzenie pijemy wszystko powoli w spokoju bez pośpiechu.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie DZIĘKUJĘ dla MS !!!!
    Z MS zaprzyjaźniłam się dwa miesiące temu i choc nasz kontakt osobisty nigdy nie miał miejsca to wiem, że Tej Niezwykłej Kobiecie zawdzięczam uratowanie mnie znad przepaści.

    Z Hashimoto zmagam sie 8 lat i niemal od początku byłam na Euthyroksie 100 (choroba tak szybko postępowała a lekarz tylko zwiększał dawkę leku). Nie pamiętam, by objawy hashi , pomimo leku, mi ustąpiły. Wiecznie było mi zimno, piłam po 4 kawy dziennie, byłam ospała mimo, że w nocy spać nie mogłam, pojawiło się łysienie plackowate, anemia i dużo by jeszcze wymieniać. Gdy udałam się do endokr. zawsze słyszałam to samo "taki urok Hashimoto. Będzie jeszcze gorzej. Pani tarczyca się zje". Zawiedziona, przestałam chodzić.

    Odkąd też pamiętam walczyłam o dobrą sylwetkę. Nadwagi nie miałam ale byłam bardzo opuchnięta (60-63 kg, 163 cm). Zaczęłam więc obsesyjnie biegać (po 10-12 km, 4-5 x/tyg.). Czułam się po pewnym czasie wykończona (nie podczas treningu ale już 2 godz. później), jednak nie przestawałam. Stosowałam również dietę wegetariańska (w sumie 14 lat, za wyjątkiem roku, gdy byłam w ciąży i baaaaardzo potrzebowłam mięsa). Jadłam tylko zdrowe produkty - ciemne pieczywo na zakwasie, kasze gł. jaglana i gryczana, nabiał niskołtuszczowy, strąki, duuuuużo owoców i orzechów.
    A więc jadłam mało ale "zdrowo", dużo biegałam, byłam wege i tyłam!!!
    Ten koszmar trwał latami. Potem doszły problemy jelitowe, boleści żołądkowe, zapalenie stawów (brak kolagenu, wytarte chrząstki stawowe), opuchlizna, apatia. Ograniczanie jedzenia przy jednoczesnym rzucaniu się na nie. Zaczełam mieć straszną potrzebę jedzenia słodkiego, zwłaszcza po węglowodanach.

    Byłam u kresu wytrzymałości. W styczniu tego roku zrobiłam badania. Wykazały brak konwersji ft3 i ft4, przeciwciała liczyły tysiące, porobiło sie mnóstwo guzków na tarczycy przy jej jednoczesnym zjadaniu.

    Doszło zapalenie śluzówki żołądka i innych mniej przyjemnych objawów około jelitowych.

    Gdy trafiłam na Blog MS, olśniło mnie !!!!
    Zaczęłam chłonąć, wręcz pożerać informacje, które były tak oczywiste i odpowiadały na wiele pytan, które zaczęłam sobie zadawać. Na które żaden lekarz nie był w stanie mi odpowiedzieć. Żaden nie zapytał o dietę, o suplementację.

    Od stycznia br. zaczęłam jeść wg. zalecień MS - pokonałam psychiczną barierę jaką było niejedzenie mięsa. Zrozumiałam, że mi nie służy jedzenie strąków i zbóż. Pożegnałam sie z nabiałem i cukrem. Zaczęłam używać olej kokosowy (teraz nie wiem jak w ogóle przeżyłam bez niego tyle lat!). Schudłam 7 kg, zupełnie tego nie zauważając, natomiast samopoczucie jest dużo lepsze.
    Wiem, że przy moich wynikach proces naprawczy mojego organizmu musi trochę potrwać. Psychicznie nastawiam sie na rok walki z tym stanem ale może uda mi sie szybciej :)

    Nie mogłam pozostac obojętna na niektóre komentarze, że jakoby nie ma żadnej róznicy pomiędzy jedzeniem zbóż a ich nie jedzeniem przy chorobie Hashimoto. Jeśli ktoś nie odczuwa różnicy to widocznie nie jest z nim źle.
    Całe życie kochałam zboża i zajadałam się nimi, podobnie jak nabiałem. Nie wyszło mi to na zdrowie.

    Ale przeciez miałam pisać o niezwykłej roli MS jaką odegrała w moim życiu :) i mam nadzieję, że trzymam sie tematu (mimo wszystko :)
    Musiałam dać zarys mojej choroby, by pokazać w jak beznadziejnej sytuacji sie znalazłam a mimo to, zaczyna być lepiej. Nie jakimś zbiegiem okoliczności, tylko dietą, suplementacją i samoświadomością, że w chorobach z autoagresją, trzeba sie pilnować i samemu przejąć wiele sterów. Pomóc też wyniszczonemu organizmowi.

    NIe wiedziałbym tego wszystkiego, gdyby nie poświęcenie, pasja i oddanie MS na Tłustym Zyciu.

    Dziękuję Ci raz jeszcze za każdą tu zaistniałą stronę, która dla mnie (pomimo ukonczonych kilku fakultetów), jest skarbnicą wiedzy. Sama bym do tego nie doszła, ale Ty pomogłaś mi wejść na właściwą drogę ku dobremu :))))))

    Z wyrazami głębokiej wdzięczności,
    Dorota M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Doroto, opisała pani moją sytucję w 100 %. Czy mogłabym prosić o kontakt na merypoppins@onet.pl, potrzebuję pomocy "praktyka" w walce z Hasi :)

      Usuń
    2. Czy mogłaby Pani napisać czy nadal stosuje Pani leki hormonalne i w jakich dawkach? Czy po zmianie diety zapotrzebowanie na hormony zmniejszyło się, a badania ustabilizowały??

      Usuń
    3. Witam,
      moja historia jest raczej smutna, bo przestałam reagować na Euthyrox :(, więc lekarz (a wcześniej MS) zalecił Novothyrol 75, obecnie 112,5, bo i tego było mało. Mam tak silną autoagresję (b.małą tarczycę i liczne guzki), że nigdy nie zejdę z leków. Walczę, by te, które zażywam obecnie, zaczęły działać. Jedno jest pewne - dieta bezglutenowa i bezmleczna oraz wszelkie wskazówki MS zawarte na tym blogu, uratowały mnie. Boję się mysleć, co by było gdybym nadal jadła jak dawniej. Powoli stan zapalny ustępuje, choc wciąz dłuuuga droga przede mną (mam poważne problemy z żołądkiem i uk. trawiennym, czego przecież nie da sie wyleczyć w kilka m-cy). Istotne, iż zaczynam czuć się lepiej. Taka dieta (j.w.) jest dla nas, czyli wszystkich z Hashi i nie mam co do tego wątpliwości.
      Życzę Wam wszystkim zdrowia i dużo siły oraz przekonania, ze warto podjąć walkę o własne zdrowie.
      A fenomen MS niech będzie dla nas wskazówką jak postępować :))))
      Pozdrawiam serdecznie,
      D.

      Usuń
    4. Pani Doroto, czy mogła by pani, jako osoba, która już jakiś czas stosuje "dietę na tarczycę", podać przykłady posiłków, które pani je.

      Natrafienie na blog MS było dla mnie objawieniem i będę starała się zmodyfikować swoją dietę.

      Jednak uwielbiam pieczywo i wszystko, co mączne choć zawsze starałam się jeść wszystko z mąki z pełnego przemiału. I teraz, gdy czuję się głodna, staję przed lodówką ... i nie wiem, co mam zjeść, bo wszystko czym do tej pory się żywiłam jest podejrzane. Muszę się nauczyć jeść od nowa i potrzebuję punktu zaczepienia i kilku praktycznych pomysłów na początek.

      Za wszystko dziękuję,
      Atia

      Usuń
    5. Z chęcią Pani pomogę, bo obecnie cała moja rodzinka je bezglutenowo (a mam małe dziecko, które za ciastkami przepada :), więc wprawę jako taką mam :) ale nie chcę zaśmiecać MS referencji, więc proszę podać jakiś kontakt a na pewno odpiszę i opiszę.
      Pozdrawiam,
      D.

      Usuń
  10. Bardzo Pani dziękuję!!!
    Może po prostu przeniesiemy się na forum, wtedy może ktoś jeszcze skorzysta?

    Atia

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszę w temacie "Tarczycowe jedzenie".
    Za sposób na ciastka, będę ogromnie wdzięczna, też mam córcię - 7 lat.
    Poza tym do słodyczy ja sama jestem gorsza niż dziecko :)
    Atia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz się śmiała Atia ale ja nie mogę się zarejestrować na forum! Co z tym kodem wprowadzającym? skąd mam go wziąć?
      d.

      Usuń
    2. "kod potwierdzający" miało być :)

      Usuń
  12. Ani śmiem się zaśmiać, sama podchodziłam do tego cztery razy, dopiero córa mi pomogła. Chyba pesel już nie ten ;). A potem na drugi dzień nie mogłam się zalogować, bo ... uparcie wpisywałam e-mail, zamiast nazwy użytkownika.
    Kod potwierdzający, to te krzywe cyferki obok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ale u mnie nie pojawiają się żadne krzywe cyferki !!!!!!! Gdziekolwiek się loguję zawsze one są,a tu NIC !!!!!
      d.

      Usuń
    2. Ps eh, kiedy my sobie porozmawiamy ??? :))))))
      d.

      Usuń
  13. Może w końcu się uda. :) Może z innego komputera.
    Na razie nie przeczytałam nawet małej części zawartych tu informacji, a już wyłapałam sporo pomysłów do wypróbowania - na początek coś tam mam.
    Atia

    OdpowiedzUsuń
  14. Swoje spostrzeżenia planowałam napisać dopiero wtedy, gdy minie kilka miesięcy stosowania diety. Jednak po tym, co wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca, nie mogę dłużej zwlekać, po prostu muszę się tym podzielić.
    Na Hashimoto leczę się od ok. 10 lat. Oczywiście nigdy nie usłyszałam nawet najmniejszej wzmianki dotyczącej zmiany diety. Mało tego, przez pierwszych 5 lat nie wiedziałam nawet, że mam Hashimoto! Ale nawet po tej diagnozie niewiele się zmieniło. Dostęp do informacji był wtedy praktycznie zerowy, a my uznaliśmy, że lekarze w końcu wiedzą najlepiej. Zdania typu "z Hashimoto da się żyć" albo "proszę brać leki i zgłosić się za 3 miesiące/pół roku/kiedy zajdzie pani w ciążę" znam aż za dobrze. Na przestrzeni lat dawka Euthyroxu zwiększyła się z 25 do 150, a momentami nawet do 175ug. Przy którejś z wizyt, lekarz stwierdził, że mam pewne objawy, które mogą wskazywać na PCOS, ale nie podjęłam leczenia.
    Pół roku temu wyjechałam na wymianę do Niemiec. Mój tryb życia został zachwiany. Zaczęły się kanapki w kafeterii, kawki, ciasteczka, a do tego obficie przyprawiane jedzenie na stołówce. Mój cykl wydłużył się do 2 miesięcy! Wtedy zaczęłam szukać informacji o PCOS. Tak trafiłam na nagrania Katie Humphrey. Po nitce do kłębka trafiłam właśnie na tego bloga. Wprowadziłam na chwilę pewne zmiany, ale ostatni miesiąc obfitował w imprezy, jedzenie czego popadnie i snu nie dłuższego niż 6 godzin. Oczywiście cały czas brałam leki zgodnie z zaleceniami.
    Po powrocie okazało się, że moje TSH urosło do 24, a reszta ledwie mieścił się w dolnej granicy! Wtedy na okres jednego miesiąca wykluczyłam z diety gluten, mleko i generalnie nabiał, psiankowate i orzechy. Przy czym muszę zaznaczyć, że nie była to 100% restrykcja - bardzo rzadko, ale zdarzały się czasem odstępstwa w postaci kromki bagietki czy kawałka sera. Dodatkowo przestałam ćwiczyć całkowicie, zaczęłam kłaść się do łóżka o stałe porze, starając się przesypiać pełne 8 godzin i wyeliminowałam jakiekolwiek stresy. Nie stosowałam jeszcze żadnych suplementów. Kilka dni temu zrobiłam badania TSH. Kobieta z LuxMedu zadzwoniła, żeby poinformować mnie, że mam lekkie stadium nadczynności. Hola, hola, jakiej nadczynności?! Pomyślałam, że się przejęzyczyła! Kiedy zobaczyłam wyniki nie mogłam w to uwierzyć - w ciągu miesiąca TSH zmalało z 24 do 0,19 wychodząc poza dolną granicę! Dziś miałam wizytę u nowego endokrynologa. Zmniejszył mi dawkę Euthyroxu o 0,25ug (ze 150 na 125 i dodam jeszcze, że 150 przyjmuję już od ładnych kilku lat), ale od razu ostudził mój entuzjazm. Po badaniu USG powiedział, że moja tarczyca "upadła i już raczej nie powstanie". Rozumiem jego podejście, ale pozwolę sobie poddać jego słowa w wątpliwość. Ten miesiąc spowodował tyle zmian, że nie zamierzam przestać stosować diety. Wręcz przeciwnie, kupiłam już odpowiednie suplementy i zaczynam wracać do umiarkowanej aktywności fizycznej.

    Podsumowując, mogę powiedzieć, że w ciągu miesięcznej diety połączonej z ogólną zmianą trybu życia:
    - zbiłam TSH z 6-krotnie przekroczonej górnej granicy do poniżej dolnej
    - zniknęły moje wieloletnie problemy z wypróżnianiem
    - poprawił się stan włosów (lekko) i paznokci (bardzo, ale stosowałam też odżywkę)
    - poprawiło się moje ogólne samopoczucie, mam więcej energii
    - mam wrażenie, że włosy na rękach odrastają słabsze niż dotychczas (chociaż ten punkt może być bardzo subiektywny)
    - nie straciłam ciała, ale nie to było moim celem i w zasadzie nie ograniczałam porcji, wręcz przeciwnie

    Teraz mam pytanie do innych czytających: czy znacie przypadki osób, które pobudziły tarczycę do życia, mimo, że lekarze spisywali ją na straty? Lub chorowały na Hashimoto przez dłuższy czas przy dużej dawce leków i powróciły do zdrowia lub przynajmniej znacząco zredukowały ilość przyjmowanych hormonów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      od kilku lat mam problemy z tarczycą ale diagnoza została postawiona dopiero w zeszłym roku. Pop prostu nie chodzę do lekarza. Jak pojawiły się powiększone mocno węzły chłonne przy okazji zrobiono mi badanie TSH no i wyszło, że poziom 2 x ponad normę. Miałam wszystkie typowe objawy.
      Od razu udałam się do dietetyczki z nadzieją, że po euthyroxie i odpowiedniej diecie schudnę. Dawka 100, dieta 3 m-ce 5 kg w dół. Z dietetyczki zrezygnowałam diecie były pomidory, papryka, bakłażany, orzechy. Poza tym pół dnia spędzałam w kuchni a nie mam na to czasu ponieważ w pracy wraz z dojazdem spędzam 10-11 godzin, nie mam czasu na przygotowywanie skomplikowanych posiłków. Waga wróciła. Od miesiąca ćwiczę a waga ciągle w górę. co jeść? Jakie badania robić? Na moje pytanie do lekarza czy mam hashi odpowiedział, że nie ma różnicy bo leczy się tak samo. Co dalej?

      Usuń
  15. Podsumuję krótko - świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie zaczęło się od diagnozy G-B. Był Thyrozol – masakra, z której się wygrzebywałam bardzo długo. Później odkryto insulinooporność, - Glucophage bez większych rezultatów. Później znów G-B. W tym wszystkim spora nadwaga. W związku z tym, że nie chciałam znów przechodzić przez leczenie, a szukałam przyczyn nawrotu choroby – zaczęłam szukać i drążyć. I tak trafiłam na tłuste i do Moniki.
    Odbyła się konsultacja – Monika – pełen szacunek dla Twojej wiedzy! ☺

    Pojawiły się zalecenia zmian w diecie, dodatkowa suplementacja. Oswajałam się z tym chwilę i zaczęłam w lipcu ubiegłego roku.

    Dziś mam na liczniku 17 kg mniej (bez odmawiania sobie ilości jedzenia). Nie chodzę głodna. A i samo uczucie głodu się zmieniło. Stało się łagodniejsze, łatwiejsze to opanowania.
    Co poza wagą zmieniła dieta? Z G-B szybciuteńko przeszłam na drugą stronę mocy. Poza tym pojawiły się mniej lub bardziej zauważalne drobiazgi w ciele. Parę z nich: miesiączka znów jest piękna i czerwona, mniej wypada włosów, zmniejszony osad na języku, spadek tętna (norotycznie miałam około 100, teraz średnio 75), poprawiła się cera na twarzy, zmniejszyły mi się cienie pod oczami (myślałam zawsze, że „taka moja natura“☺

    Trudno jest czasem utrzymać dietę, ale już teraz czuję różnicę w ciele po zjedzeniu „niedozwolonego“. Chciałoby się jeszcze czasem po staremu, ale jakby już nie bardzo.. ☺
    Gorąco Was zachęcam do próby zmian. I ciału lżej i komplementów więcej ☺ A tłuszcz w diecie to dla mnie absolutny hit ☺

    Monika – kłaniam się nisko i dziękuję za wszystko co dla mnie dotychczas zrobiłaś! ☺ Pewnie jeszcze długo pozostaniemy w kontakcie ;))

    Wiem, że przede mną dalsze zmiany. Być może jeszcze tu wrócę, aby dopowiedzieć ciąg dalszy :)

    Light.Nick :)

    OdpowiedzUsuń
  17. witam
    czytałam tego bloga kilka razy jakiś rok temu, był ciekawy i inspirujący,
    miałam wtedy TSH 4.7, lat 36.Oczywiście endokrynolog zapisała eutyrox, nie brałam go bo moja doktor prowadząca(mądra babka)
    powiedziała że w wieku 37 lat to może powstać na skutek nierównowagi hormonalnej.(a GINEKOLODZY SIĘ W GŁOWĘ PUKALI I MÓWILI ŻE BRAĆ EUTYROX)
    Szukałam rozwiązań, stosy książek o hormonach i diet i porad na blogach.
    TERAZ PO PÓŁ ROKU UNIKANIU CHLEBA I ZAŻERANIU SIĘ SUROWYMI WARZYWAMI MAM TSH 0,27!!!!!
    Bez żadnego eutyroxu
    PRZY PODJĘCIU DECYZJI O JEDZENIU JADŁAM M.IN TO CO GURBACKA POLECA CZYLI
    JAJA NA MAŚLE
    TŁUSTE MIĘSA BEZ ZIEMNIAKÓW
    SURÓWKI, trochę orzechów ,czasami jabłka bo nie lubie owoców
    a POZA TYM UZUPEŁNIŁAM JELITA ACIDOFILUSEM, WPROWADZIŁAM DO DIETY CYKORIĘ ZAMIAST KAWY I PODJADAM CYKORIĘ raz dwa razy w tygodniu
    Poza tym stosuję krem z progesteronem naturalnym zgodnie z instrukcją i co?
    I jest super bo u mnie praca tarczycy mogła być zaburzona nieprawidłową ilością estrogenu!!!!!!!!
    dodanie eutyroxu tylko niszczy przysadkę,ale tego dowiedziałam się z książek a nie od lekarzy!!!
    Pani Moniko (nazywa się Pani dokładnie jak moja córka łącznie z nazwiskiem:)
    dziękuję za wszystkie wskazówki, za to że jest ktoś kto pokieruje myśleniem odmiennie od lekarza
    wzięłam sprawy w swoje ręce , bo każdy jest inny
    trochę głodówki, trochę ruchu, prawdziwe jedzenie, ale przede wszystkim wiedza i chęci
    moje zdrowie było zrujnowane,(DEPRESJA, OTYŁOŚĆ,OSPAŁOŚĆ I ZNIECHĘCENIE DO ŻYCIA,CIĄGŁE CHOROBY I antybiotyki)
    wiem że to od hormonów
    Przestrzegam wszystkich przed dietami bo po nich właśnie zaczęło mi się wszystko sypać
    hormony lubią tłuszcz- naturalny zwierzęcy,
    pozdrawiam
    Ewa


    OdpowiedzUsuń
  18. Czytam Pani bloga już od bardzo dawna, jednak długo nie mogłam się przekonać co tego co jest tutaj prezentowane, pukałam się w głowę jak można nie jeść zbóż, to była w końcu podstawa mojej diety! jednak wszystko składało się na całość, było logiczne, zgodne ze stanem mojej wiedzy i doszłam do wniosku, że kiedyś, jeśli moje zdrowie pogorszy się to spróbuje. Ostatnimi czasy właśnie to się zdarzyło, męczyły mnie naprzemienne biegunki, zaparcia, okropne wzdęcia, mdłości. Dodatkowo okazało się, że mam stan przedcukrzycowy (na czczo cukier 110-120). Stwierdziłam, że warto spróbować paleo,a jak nie pomoże to idę do lekarza (jestem zaznajomiona z przebiegiem diagnostyki chorób układu pokarmowego, to była ostateczność!) i odstawiłam niemalże całkowicie zboża - od czasu do czasu jem ryż, grykę. Moje paleo nie jest idealne - jem ser, bo chyba nieźle go trawię, trafiły się jakieś lody, jakiś fast food bezglutenowy, ale najważniejsze, że leci mi już prawie miesiąc spokoju, mój brzuch jest cicho, nie boli, nie mdli. Do chleba nawet mi nie tęskno - kojarzy mi się bezpośrednio z bólem. Cukier też zleciał, po 2 tygodniach było już 80 :)
    Jestem szczęśliwa, że trafiłam na tego bloga, otworzył mi oczy na pewne sprawy. Polecam wszystkim paleo oraz Panią Monikę.

    Pozdrawiam
    Julia

    OdpowiedzUsuń
  19. Moniko, widze ze zdarzaja sie nieprzyjemne komentarze pod twoimi artykułami.
    Jeśli po przeczytaniu o tymi jakie „pseudonaukowe bzdury” wciskasz zdesperowanym, chorym ludziom i przez to szkodzisz im wielce, będziesz chciala poczuc się lepiej, przeczytaj proszę taki wpis jak mój.
    Zbieram się do niego już od prawie roku. Wstyd, wiem. Ale w zasadzie czekalam na mój wielki happy end, który jeszcze nie nadszedł. Zaczne jednak chronologicznie czyli od 2010r.
    Wówczas to podjęliśmy z mezem decyzje o powiekszeniu rodziny. Od slow do czynow – miesiąc pozniej bylam już przy nadziei. Oczywiście pomyślałam wtedy ze to cale gadanie o wielomiesięcznych staraniach to dla luzerow chyba jest. Zarozumialstwo zostalo jednak szybciutko ukarane. Na początku 4 mca, podczas usg stwierdzono obumarcie plodu.
    Utrata pierwszego dziecka jest traktowana wśród ginekologow jako tzw. „shit happens”. Nie bada się przyczyn poronienia. Zacheca do podejmowania nowych staran po okresie 3 mcy, obiecując ze wtedy już na pewno będzie dobrze. Nie było. Kolejne dziecko nie nadeszlo ani 3 mce, ani rok, ani 4 lata pozniej. Ciaza pozostawila mi jednak w spadku pamiątkę – Hashimoto. O chorobie dowiedziałam się przypadkiem jakies półtora roku pozniej. Rozszalale TSH wskazywalo wprawdzie na nadczynność tarczycy, ale ja czulam się jak klasyczny przypadek niedoczynności: slaba, senna, zmarznieta, depresyjna. No i nieplodna. Ale tego nikt nie chciał do konca powiązać z hashi. Endokrynolodzy (sztuk 3) zgodnie twierdzili ze poki co należy poczekac az się okaze czy to faktycznie Hashi czy może jednak GB, nastepnie włączyć „leki” i będzie dobrze. Pol roku czekalam wiec az moja biedna tarczyca podda się w nierownej walce i osiagnie zadowalajacy lekarzy stan dewastacji. Wówczas można było wreszcie włączyć cudowne lekarstwo –Euthyrox, które rozwiaze wszystkie moje problemy. Zaczeto od dawki 25. Poczulam się faktycznie troche lepiej. Jednak po kilku miesiącach znow nastapil spadek formy. Na wizycie kontrolnej podniesiono mi wiec dawke Euthyroxu. I tak sobie wlasnie zylam w przekonaniu ze lekarze wiedza co robia przez nastepnych kilka lat. W październiku 2014 r. moja dawka wynosila już 175. O dziecku juz od dawna nie myślałam. Czulam się znow jak kupa. Dotknieci hashimoto wiedza o jaki rodzaj samopoczucia mi chodzi. ;)
    Endo na wizycie doszla wowczas do jedynego slusznego wniosku ze to w takim razie nie od tarczycy. (!)
    Moniko, wspomniałaś gdzies, ze zgłaszają się do ciebie glownie desperaci. Potwierdzam. Nauczeni jesteśmy jednak w pierwszej kolejności ufac lekarzom. A oni szydza z wiedzy internetowej.
    Bo nie sprawdzona, nie oficjalna, nie podparta autorytetami, no i w ogole dla debili. Tylko ze jest taki moment kiedy oficjalna medycyna odwraca się do nas, chorych plecami (żeby nie powiedziec dupą).
    Tak było również w moim przypadku. Pod koniec października trafilam na tłustezycie.pl. Do stracenia nie mialam już naprawde nic. Siedzac w parcy marzylam tylko o chwili kiedy będę mogla położyć się do lozka. Kładłam się do niego kolo 20, budzilam się po 11 godzinach, zmeczona i senna. Zdolnosci intelektualne osiągnęły poziom poniżej 0. Checi do zycia poszly w ich slady. Nie mialam już nic do stracenia.
    1 listopada 2014 zaczelam stosowac protokol autoimmunologiczny opisany przez Ciebie na tłustym. W polowie grudnia zaczelam dołączać produkty z listy zakazanych. Zaczelam chyba od wytęsknionych jajek, potem dołączyły straczkowe. Na sylwestra doszedl rowniez alkohol ;) Jednak konsekwentnie przez 3 mce odmawialam sobie zboz, mleka i jego przetworow, olei roślinnych, cukru i wszelkich sztuczności.
    Efekty przeszly wszelkie wyobrażenia. Mialam wreszcie energie! Euthyrox musiałam zredukowac o polowe! No i ciekawostka: w lutym zaszlam w ciaze!
    Na dziecko czeka się tradycyjnie 9 mcy. Ja czekam na mojego synka już 5 lat i 9 mcy. Za 2 tyg mam termin. To jest poniekąd Twoje dziecko Moniko.
    Nie boj nic, nie pozwe Cie o alimenty :P
    Dziekuje Ci z calego serca za wysilek jaki wkladasz w nauke i chec dzielenia swoja wiedza! Nie ustawaj w wysilku. Olewaj hejterow.
    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  20. MS uporządkowała mi wiedze o zdrowiu, zdiagnozowała w bardzo wczesnym stadium Haschimoto. Było to dwa lata temu. Od tamtego czasu trzymam się zaleceń (z małymi wyjątkami ;) dotyczących suplementacji oraz żywienia. Zaszłam w ciąże za pierwszym razem. Wiem, że gdyby nie MS, to o ciąży mogłabym pomarzyć- pewnie żaden lekarz nie rozpoznałby Hashimoto, dopóki nie byłoby zniszczonej pół tarczycy, nikt nie zwróciłby uwagi na niski poziom wit. D, na niedożywiony organizm itp. Dzisiaj wiem, że nasze konsultacje, były początkiem zmian na lepsze, których efektem było lepsze samopoczucie oraz upragniona ciąża.
    Mój mąż również konsultował się z MS. Miał nadwagę ok. 20kg, na diecie paleo stracił tkanke tłuszczową w bardzo szybkim czasie, nie chodził głony. Jedynym wyrzeczeniem była rezygnacja ze zbóż.
    Polecam bardzo serdecznie konsultacje z MS, potrzeba nam więcej takich fachowców. MS - DZIĘKUJEMY!
    Magda i Błażej

    OdpowiedzUsuń
  21. very very nice post

    شركة نقل اثاث بينبع


    شركة نقل عفش بينبع


    شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة


    شركة مكافحة حشرات بالمدينة المنورة


    شركة مكافحة حشرات بينبع  


    شركة تنظيف خزانات بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف كنب بالمدينة المنورة


    شركة شراء اثاث مستعمل بالمدينه المنوره


    شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة

    شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة


    شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة


    ارقام شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة



    شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة



    شركة تنظيف شقق بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف كنب بالمدينة المنورة


    شركة مكافحة حشرات بالمدينة المنورة  


    شركة مكافحة حشرات بالمدينه المنوره


    شركة كشف تسربات المياة بالمدينة المنورة


    شركة نقل اثاث بالمدينة المنورة


    شركة تركيب غرف نوم بالمدينة المنورة


    شراء الاثاث المستعمل بتبوك


    شركة مكافحة حشرات بينبع


    شركة تسليك مجارى بالمدينة المنورة



    شركة تنظيف كنب بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف خزانات بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف خزانات بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف شقق بالمدينة المنورة


    شركة كشف تسربات المياة بالمدينة المنورة


    شركة تنظيف خزانات بالمدينة المنورة


    شركة شراء الاثاث المستعمل بالمدينة المنورة


    شركة شراء اثاث مستعمل بالمدينة المنورة



    تسليك مجارى بالمدينة المنورة


    شركة غسيل كنب بالمدينة المنورة

    OdpowiedzUsuń